Tajlandia – plaże, palmy i dużo słońca :-)

Posted by Marek | Posted in Podróże | Posted on 12-05-2016 9:32 pm

26

Co nieco edukacyjnych wpisów (obrazujących dylematy każdego początkującego inwestora, który czyta książki, czerpie ogólnodostępną wiedzę, a rynek i tak robi wszystko po swojemu, gdyż teoria to teoria i z praktyką rynkową nie zawsze ma wiele wspólnego) zostało już ostatnio zrobionych, zatem nadszedł czas na przegląd kolejnej porcji zdjęć z azjatyckiej eskapady, a jest ich jeszcze wiele tysięcy do przejrzenia, także selekcja i porządkowanie fotografii to zajęcie na wiele długich wieczorów.

Wcześniej były już publikowane krótkie notki z północy Tajlandii oraz Mjanmy. Jeśli chodzi o te drugie miejsce, to zebranego materiału jest tak wiele, że spokojnie wystarczyłoby na książkę, ale to plany na długie zimowe wieczory. Póki jest słońce, wolę aktywnie spędzać czas 🙂

No i właśnie jesienna azjatycka eskapada była związana z poszukiwaniem słońca, którego udało się nam znaleźć pod dostatkiem. W końcu mogę też na spokojnie powrzucać zdjęcia z tropików, gdyż wcześniej w czasie tegorocznego okresu szkoleniowego wolałem ich nie wrzucać, by nie wpływać na decyzję o zapisie, ponieważ powinna ona zawsze wynikać z trzeźwej oceny sytuacji i analizy faktów. Dlatego też ujawniłem w tym roku swoje zagrania na blogu, by każdy mógł ze spokojem dokonać ich oceny z perspektywy czasu, zobaczyć gdzie było zakupione fizyczne złoto, gdzie ropa i porównać gdzie kurs jest obecnie.

Jednocześnie ujawniając na blogu swoje zagrania postanowiłem być przeciwwagą dla całej zgrai guru pokazujących się na filmikach w luksusowych samochodach (oczywiście z wypożyczalni), którzy opowiadają niestworzone bajki ile to nie zarobili milionów ze 100 dolarów. Ja stawiam na czyny, a nie słowa i niech perspektywa czasu to oceni.

Całość wyprawy była finansowana z konta podróżnika, czyli specjalnego rachunku, na który przelewam określoną część zysków z każdej zarobionej transakcji. Przygotowania do wyprawy wiązały się także z precyzyjnym określeniem momentu wymiany walut, by maksymalnie wykorzystać posiadane środki do zakupu jak największej ilości euro. Swój moment wymiany ujawniłem na blogu wiosną 2015 roku, a później mogliśmy ten moment rozliczyć, sprawdzając z perspektywy czasu czy wytypowany kurs wymiany EUR/PLN miał rację bytu.

No i póki co szkoleń w maju nie ma i nie będzie, także można w końcu opisać legendarne tajskie plaże. Mam zasadę, że czas spędzony wspólnie z rodziną, to rzecz bezcenna sama w sobie, a kiedy się podróżuje, to jest się razem całą dobę, zatem warto podróżować. Do tego wspomnienia to jedyna rzecz, której nikt nam nie zabierze. Pieniądze zawsze mogą stracić swoją wartość, a co widzieliśmy, to zawsze będzie nasze.

Azja Południowo-Wschodnia jest bardzo przyjazna do podróży z niemowlakiem, zwłaszcza jeśli chodzi o bazę noclegową o wysokim standardzie, gdzie bez problemu można znaleźć odpowiedni hotel w zależności od tego czego się oczekuje.

Moje kryteria nie są jakoś zbytnio skomplikowane, mam się czuć na miejscu komfortowo i ma to być rejon przyjazny dla małych dzieci. Na całość składa się wiele pomniejszych czynników. Na początek widok z tarasu ma być odpowiedni, by od otwarcia oczu móc się zachwycać okolicą.

Tajlandia_2

Wstawanie przed wschodem słońca dla porannego rozruchu na plaży staje się wtedy przyjemnością. Nie ma też problemu ze spontanicznym spacerem po plaży przy blasku księżyca. Rozsuwa się tylko taras i jest się na miejscu.

Oprócz widoku z tarasu zwracam też uwagę na wystrój w środku. Przede wszystkim łóżko powinno stwarzać odpowiedni klimat, wszakże nie jest to miejsce, gdzie jedynie się śpi 🙂

Tajlandia_1

Kolejna ważna kwestia to odpowiedni kompleks basenowy, który w upalne dni jest nieodzowny. Ważne by wszystko było klimatyczne i estetycznie komponowało się w całość.

Tajlandia_3

Minusem basenów w tropikach jest to, że nie chce się ich opuszczać. Naszego synka musieliśmy wyciągać siłą, bo choć zabawa z nim była wielką frajdą, to czasem wypadało też coś zjeść. Ileż można się tylko taplać w wodzie?

Tajlandia_5

Czasem przychodzi też przecież ochota, by pograć sobie w piłkę w doborowym towarzystwie 🙂

Tajlandia_4

Na szczęście parę kilometrów od nas był ośrodek dla słoni, które wręcz „szalały” na nasz widok i ciągle chciały się tylko bawić. Był to naprawdę miły widok, zwłaszcza, że słonie, które przyjmuje fundacja bardzo dużo przeszły. Porzucone przez kłusowników na śmierć, zostały odratowane i zaprzyjaźniły się z ludźmi. Niestety olbrzymi popyt na kość słoniową ze strony Chin napędza kłusownictwo do niewiarygodnych rozmiarów, zwłaszcza w Afryce. W samej tylko Kenii co roku zabijane jest 30 000 słoni, a rezerwat Selous w Tanzanii mający jeszcze niedawno populację słoni przekraczającą 50 tysięcy, niebawem będzie miał jedynie kilka tysięcy.

Aż nie chce się wierzyć, że człowiek jest zdolny do takich czynów wobec tych szlachetnych ssaków. Naprawdę są to bardzo łagodne i inteligentne zwierzęta. Uwielbiają zabawy z ludźmi i do tego są uzdolnione artystycznie, gdyż potrafią rysować przecudne obrazy. Dzięki datkom od turystów, słonie mają w ośrodku swój dom i przestrzeń do swobodnego chodzenia, co wielokrotnie przebija warunki jakie mogą mieć w zoo, dlatego bez wahania warto przeznaczać hojne datki na ich utrzymanie, gdyż dla słoni nastały obecnie ciężkie czasy.

Jeśli nie bawiliśmy się ze słoniami, ani nie siedzieliśmy w basenie, to oznaczało, że synek poszedł na drzemkę, także nadchodził czas na błogie lenistwo w hamaku.

hamak_

Powiem szczerze, że na dłuższą metę można się w ten sposób nieźle zanudzić. Hamak jest dobry na parę pierwszych dni, ale potem jakoś wyczekuje się momentu kiedy dziecko się obudzi i ruszy się do wspólnej zabawy. Tak samo ileż można nurkować, ścigać się na skuterach czy pływać motorówką. To wszystko jest dobre, by to wypróbować, ale prawdziwe szczęście leży gdzie indziej. Nie ważne gdzie, ale ważne z kim. W Polsce również możemy poskakać na trampolinie czy pokopać piłkę i jest tak samo fajnie. Trudniej jest co prawda spędzać pół dnia na otwartym basenie, gdyż poza okresem letnim mija się to z celem, ale jest przecież masa aquaparków.

Plaże w Tajlandii są piękne, ale Zanzibar, Melediwy i Szeszele też takie mają, jednak w powietrzu nie ma tam takich ilości jodu co nad naszym Bałtykiem poza sezonem. Polska ma w sobie to coś i żadne inne rzeczy nie są w stanie jej zastąpić, a już na pewno nie leżenie na hamaku pod palmami.

Komentarze 26 komentarzy

Pozazdrościć, pozazdrościć 😉 kto wygrał w piłkę? 😉

Pierwszy strzał wyglądał tak, że jak zobaczyłem pędzącego w moją stronę słonia, to nie byłem pewny czy da radę się zatrzymać, więc uciekłem z bramki i trafił gola 🙂 Potem już wiedziałem, że nic mi nie grozi. Po meczu owinął mnie trąbą i dziękował za grę 🙂

Fajną miejscówkę trafiłeś Marku 🙂

P.S: Byłem parę lat temu w Zanzibarze a w tym roku tydzień w Tajlandii (Phuket) i plaże Zanzibaru są nieco lepsze.

Dzięki 🙂 Zanzibar bez wątpienia jest również przepiękny, a co najważniejsze jest to bardzo bezpieczny islamski kraj, gdyż religią dominującą jest tam Ibadytyzm – prawdopodobnie jedyny odłam islamu, który odrzuca całkowicie wersety Koranu mówiące o niższości niewiernych i wszystkie nawołujące do nienawiści.

Wyznawców Ibadytyzmu jest ok. 5 milionów (głównie mieszkają w Omanie), także jest ich niestety jedynie garstka w porównaniu to całej reszty wyznawców islamu.

„Jednocześnie ujawniając na blogu swoje zagrania postanowiłem być przeciwwagą dla całej zgrai guru pokazujących się na filmikach w luksusowych samochodach (oczywiście z wypożyczalni), którzy opowiadają niestworzone bajki ile to nie zarobili milionów ze 100 dolarów. Ja stawiam na czyny, a nie słowa i niech perspektywa czasu to oceni.” – i właśnie za to Marku darzę Cię wielkim szacunkiem.

Niestety byłem u tego typu guru, mieli dobrze gadane i perfekcyjny marketing. Potem po roku widziałem w sieci filmik jak jeden koleś od marketingu chwalił się jaką im skuteczną kampanię zrobił. Nagrania były z wypożyczalni superbryk sportowych z okolic Poznania. Ja i kilkaset innych osób trafiliśmy do wyrafinowanych oszustów. Mój portfel świeci dziś pustkami i choćbym chciał nie mam kasy na szkolenie u Ciebie. Mam nadzieję, że kiedyś to się zmieni. Jedna osoba z mojego otoczenia była kiedyś u Ciebie i bardzo sobie chwali. Zresztą bez jej rekomendacji i tak bym poszedł. Obserwuję blog już długi czas i skuteczność mówi sama za siebie.

Dziękuję za miłe słowa 🙂

Fajny wyjazd. Nic tylko pozazdrościć. Podoba mi się też Twoje podejście. Kilka zagrań do roku, ale konkretnych i reszta czasu dla rodziny.

Daję duży plus za Twoją transparentność i jednoznaczne komunikaty jak coś kupujesz. Czasem są one szokujące.

Jak pisałeś na blogu o zakupie fizycznego złota nie wierzyłem, że takie głupoty robisz. Publiczna publikacja swojej decyzji ze zdjęciem zakupionej monety to był ryzykowny ruch. Złoto miało perspektywę na zjazd do 700-800$. Ryzykowałeś reputacją i to bardzo.

Druga rzecz to ujawnienie longów na ropie. Dołki wieszczono w blogosferze już przy 90, 80, 70, 60 dolarów i nikt nie trafił. Ty trafiłeś precyzyjnie i miałeś odwagę napisać o swoich zakupach jak ropa była jeszcze w dołku. Respekt za odwagę i chyba dużą wiarę w swoje techniki.

Wyczekuję też nowych konkursów bo chętnie poszedłbym na szkolenie, ale mam kredyt hipoteczny (tak, we franku) i spłacam jeszcze samochód, więc nadwyżek nie mam. Mam konto forex na bosiu i na nim niecałe dwa tysiaki. To mój cały kapitał inwestycyjny 😀 Jak je otwierałem to było jedno zero więcej, ale nauka na własnych błędach jest dosyć kosztowna. Wie to chyba każdy kto zaczynał z foreksem 😉

Dziękuję za miłe słowa 🙂

Co do moich upublicznionych ruchów, to przy złocie uważałem, że rejon jest atrakcyjny, a prospadkowe nastawienie popularnej blogosfery i „renomowanych” analityków było takim dodatkowym potwierdzeniem, że czas spadków dobiegł już końca i należy oczekiwać wzrostów.

Przy ropie natomiast rejon był już wcześniej wytypowany i długo czekaliśmy na jego osiągnięcie, więc aż szkoda byłoby przegapić tak okazyjny moment.

Prawdziwe okazje nie zdarzają się z dnia na dzień. Trzeba na nie cierpliwie czekać, a jak się pojawią, trzeba bezwzględnie je wykorzystać, bo jak się je prześpi, to potem pozostają już jedynie „ochłapy”.

Azja południowo wschodnia to bardzo wdzięczny obiekt do podróży – ładne plaże, życzliwi ludzie i murowana pogoda. Może jak dla mnie nieco zbyt wilgotno co przy tych temperaturach może dać się we znaki. Albo akurat ja miałem takie szczęście…

W ramach weekendowego podsumowania rynków – w piątek zabrałem pozycje długie na pewnej walucie, która w ostatnich dniach została przeceniona, względem niektórych innych wręcz dość mocno a moje wykresy pokazują jej spory potencjał względem kilku przeciwników…:) Zabrałem ją więc na L względem wszystkich czterech, które to wykresy mam akurat rozrysowane.
Nie wiem co będzie triggerem do ewentualnych wzrostów, weekendowe dane z Chin czy może cokolwiek innego. O ile mój scenariusz się zrealizuje.
Minimalnym dodatkowym bonusem (nie decydującym w procesie podejmowania decyzji o transakcji) będzie to, że ma stosunkowo wysokie stopy procentowe, w porównaniu do innych w dzisiejszym świecie co przez weekend w ramach swapów da drobną sumę….
Wiem Marku, że nie postępuję tu zgodnie z Twoimi zasadami zawierając od razu 4 pozycje w ramach jednego sygnału ale grzechy przeszłości zwyciężyły…
Za to staram stosować się do Twoich wytycznych dotyczących SL i money management

🙂

napisałem dziś post i chciałem dołączyć do niego jeszcze jakieś PS. ale zniknął…

przepraszam, już jest
jako PS chciałbym tylko dodać, że jeśli chodzi o ewentualne przestawianie SL będę starał się stosować Marka metodologię natomiast wstępne ustawianie SL według własnych zasad
miłego weekendu

Ładne zdjęcia.

Mam pytanie: ponieważ szykuję się do urlopu jesienią, nie wiem, czy warto kupować EUR teraz, czy lepiej poczekać.
Czy Gospodarz ma jakieś aktualne przemyślenia dot. tej waluty?

Pozdrawiam

Dziękuję 🙂

Co do kursu euro, to szkoda, że tak późno padło pytanie, bo akurat w lutym znajomy przedsiębiorca prosił mnie o rady dotyczące przedziałów kursowych dobrych do wymian środków wykorzystywanych do importu potrzebnych komponentów (średnio dwa razy na kwartał). Za przyzwoitą cenę uznaliśmy 4,25zł za euro.

Teraz już niestety kurs odjechał, a na ten moment predykcje są porównywalnie, także do czasu uzyskania czytelnego sygnału z mojej metodologii ciężko będzie mi coś w tej materii dodać.

Do jesieni zostało trochę czasu, także jeśli kurs euro spadłby do okolic 4,25zł to jest to cena przyzwoita.

Pozdrawiam
Marek

Nawiązując do mojego postu z soboty, ujawniającego piątkowe zakupy aud, okazuje się, że triggerem do wzrostów były minutes z posiedzenia RBA. Zresztą, nieistotne co, ważne w którym kierunku a mianowicie wzmacniającym aud. aud/chf i aud/jpy od razu ruszyły rączo i teraz są już należycie zabezpieczone i czekamy co da rynek… aud/usd, do którego miałem najwięcej wątpliwości ale przecież z wykresem i sygnałem się nie dyskutuje dziś odpalił jak należy a że nie miałem do niego należytego przeświadczenia więc zamknąłem go dziś po wystrzale z odpowiednim zyskiem. gbp/aud S trzymam bo wydaje się mieć jeszcze dośc spory potencjał

Dziękuję :).

Niestety, o kursie koło 4 PLN/EUR nie można ostatnio marzyć. Ale 4,25 wydaje się być realny…

Pozdrawiam

Do jesieni pozostało jeszcze sporo czasu, także może się uda załapać na dobry moment 🙂

Pozdrawiam
Marek

Panie Marku czy zrobiłby Pan przed wakacjami szkolenie w Warszawie? Długo przeglądam ten blog i znam osobiście parę osób, które już u Pana były i potwierdzają wynikami moje przypuszczenia.

Jestem osobą zdecydowaną i zdeterminowaną. Mam szacunek do ciężkiej pracy. Wiem jak ważna jest psychika na giełdzie. Wiem, że nie każdy ma predyspozycje do handlu na giełdzie i nie każdy będzie mógł zarabiać. Jestem osobą o otwartym umyśle i ciekawą świata.

Data 1 lipca jest o tyle istotna, gdyż przeprowadzam się do Kalifornii w związku z otrzymanym awansem. Maj i czerwiec to ostatnie moje miesiące na Mazowszu. Bardzo zależy mi na udziale w Pana szkoleniu i to będzie dla mnie ostatnia szansa. Po szkoleniu mogę z miłą chęcią Pana ugościć w Kalifornii. Na miejscu mam już wybrany przestronny apartament. Zaledwie 900 metrów od Pacyfiku. Nie chcę naciskać, ale chcę by Pan wiedział, że są chętni dla których to może być ostatnia szansa na spotkanie.

Kalifornia brzmi kusząco 🙂 W kontekście przyjazdu do Warszawy to musiałbym to przemyśleć.

gbp/jpy po 160? to świetnie, na początku kwietnia gdy go zabierałem był nie tak dużo powyżej 150:)
teraz być może ciut odpuści bo przecież taki rajd wyczerpuje ale czekamy na poziomy powyżej 170, a raczej nawet powyżej 174
podobnie gbp/chf ma jeszcze dośc długą drogę tak jak pisałem jakiś czas temu, być może po drobnym odpoczynku…
z kronikarskiego obowiązku – dobrze, że wczoraj zamknąłem z zyskiem aud/usd…:)
za to gbp/aud zamknęło się SL-em na zero…

Widzę Artur, że nie próżnujesz 🙂

staram się Marku:)
nie zawsze wychodzi ale dlatego jesteśmy tylko ludźmi…
ułomnymi i z wieloma wadami

nie wiem czy przyglądasz się pewnej ciekawej parze walutowej o której była mowa we wcześniejszych wpisach, a która jest w 3 kolumnie…dziś lub jutro powinno się wyklarować

nie zawsze się udaje ale czasem całkiem nieźle

pisałem jakiś czas temu o złocie i srebrze
czas chyba zamknąć „z palca” część srebra we wcześniej określonym miejscu – około 16.50 (dokładnie 16.45), reszta chyba poczeka na poziomy poniżej 16 a złotko po obecnym kursie (1247), reszta grzecznie czeka na wzmiankowane ok. 1210

Podbijam pytanie poprzednika Maciekk. Jestem również zainteresowany.

W przeciągu tygodnia dam znać.

Czytam o tych polowaniach na słonie i aż się chce wykastrować tych gnojków strzelających do pięknych słoników. Innych zwierząt też szkoda. Bierze mnie obrzydzenie wobec każdego kto dla rozrywki zabija zwierzęta. Jak można strzelać do jelenia by powiesić sobie w salonie jego głowę? Obrzydzeniem był dla mnie poprzedni prezydent Bronek Komorowski, który zabijał zwięrzęta dla zabawy i chełpił się tym. „Wielki myśliwy” niczym nie różniący się od chińczyków. Jedni chcą kły słonia, inni poroża. Nie ma różnicy. Bydlak to bydlak.

Zostaw komentarz