CDR – pędząca rakieta i spojrzenie z perspektywy czasu na ujawniony przeciek

Posted by Marek | Posted in akcje | Posted on 18-11-2022 11:34 am

17

Pod koniec października, pomimo tego, że stałem krucho z czasem zajęty przygotowaniem do premier aż dwóch książek, udało mi się wygospodarować chwilę, by każdy mógł skorzystać z wiedzy na temat aktualnej fazy rynku, gdyż jak były robione wcześniejsze wpisy, dotyczyły one sytuacji na tamten moment, a wraz upływem czasu powstał komplet sygnałów prowzrostowych, więc zrobiłem szybki przeciek, gdzie ujawniłem m.in. jednego z obstawionych przez siebie rumaków. 🙂

Był to oczywiście CDR. Zerknijmy zatem z perspektywy czasu, czy ujawniony walor się sprawdził czy nie. Dzień publicznego ujawnienia waloru został zaznaczony na wykresie, by nie było wątpliwości.

Od dnia ujawnienia przecieku urosło już kilkadziesiąt %! 🙂 Myślę, że nawet najwięksi maruderzy powinni być zadowoleni. 🙂

A kto ma wędkę ten może takie ruchy łowić samodzielnie. Sygnały dały tutaj zarówno wędka z „Esencji spekulacji” (blisko dołka) oraz wędka z Ichimoku (nieco później). Obecnie podsuwamy na tym walorze SL, by wyciskać walor jak cytrynę do ostatniej kropelki. 🙂 Ile rynek da, tyle SL przypilnuje.

Małe podsumowanie dotychczasowych wskazówek i przecieków

Posted by Marek | Posted in akcje, ciekawostki | Posted on 02-11-2022 3:08 pm

12

Dalej jeszcze jestem zabiegany, wszakże dziś premiera kolejnej mojej książki, ale warto uporządkować wszystko, co do tej pory zostało gdzieś podrzucone, bo nawet najwięksi maruderzy powinni być zadowoleni z przecieków.

Najpierw we wrześniu była informacja, że zaczynamy łowy. Nie było żadnej ryby, ale sam przekaz dla posiadaczy wędek, że czas się wybudzić z letargu, czyli konkretna wskazówka. 🙂

Potem był kolejny wpis, gdzie ujawniłem sektor, który będzie napędzał odbicie, czyli oczywiście sektor bankowy. Tam były wskazówki na dwie możliwości: 1) czekanie na filiżankę z podlinkowanego artykułu do Investopedii (to już rozliczyliśmy ostatnio w osobnym wpisie) lub 2) dla osób, których nie interesują lokalne wahania, gdzie wskazanie będzie można ocenić dopiero z perspektywy czasu. Dodałem też, że wiele banków już sam posiadam, ale jak komuś się nie spieszy, to ma w czym wybierać. Screen z wpisu poniżej.

Potem ujawniłem w przeciekach wartość dla indeksu WIG20, która została wyliczona jako zasięg „miażdżenia inwestorów”, czyli poziom 1330,4. Sama w sobie taka informacja jest już bezcenna, bo to wiedza gdzie był typowany większy dołek.

Padła też informacja, co jest u mnie w portfelu, czyli CDR. Dziś zapewne poniosę na nim po raz kolejny SL, tym razem używając metody, którą pokazuję na szkoleniu z Ichimoku, czyli zamierzam wyciskać z pozycji ile się da i zabezpieczać wypracowany zysk.

Tak jak pisałem w poprzednich wpisach, portfel mam już w sporej części wypełniony walorami.

Start zakupów i preferowany sektor zostały publicznie ujawnione na blogu. Cenna wiedza, zwłaszcza w takich nerwowych czasach na giełdzie i dynamicznej inflacji (dynamicznej jak na ostatnie lata, bo przecież nasi rodzice czy dziadkowie przeżyli poziomy inflacji, które dziś niejednego mogłyby przyprawić o zawał).

Teraz trwa etap podsuwania SL, by zysk już nie uciekł. Czy będzie to 5, 50 czy 500% nie ma dla mnie znaczenia. Ważne by kapitał pracował. Jak to mówią w giełdowym slangu: niech miłość pozycja trwa póki SL nie rozłączy. Czy rozłączy jutro, za miesiąc, czy rok, nie ma znaczenia. Ważne, że rozłączy z zyskiem.

Wskazówek był ogrom, mam nadzieję, że nawet najwięksi maruderzy są zadowoleni widząc dzisiejszy rajd. Na giełdzie cierpliwość to podstawa. Jest czas siania i czas zbiorów. Pomiędzy tymi etapami jest cierpliwe czekanie. Kto będzie chciał wędkę, by umieć samodzielnie selekcjonować walory, zapraszam w przyszłym roku.

Parę przecieków (CDR + zasięg WIG20)

Posted by Marek | Posted in akcje | Posted on 30-10-2022 11:51 am

13

Ostatnio jest strasznie mało czasu na dodatkowe aktywności no i portfel też jest walorami już co nieco wypełniony (co też na blogu wspominałem, że punktowo wybrane walory zmieniły już trend i osobiście się w nie zaopatruję), więc jakoś specjalnie nie interesowały mnie wydarzenia na giełdzie, bo od tego są bezpieczniki w mojej metodologii, by się niczym nie przejmować po zakupie.

Jednak dawno nie było wpisu, więc na szybko będzie parę przecieków z głównej Listy Absolwentów, by można było podpatrzeć czy wyłapało się to samo. Będzie też ujawniony poziom, o którym wcześniej wspominałem, że mamy dla WIG20 wyliczony. Wszystko na poniższym screenie z naszej grupy mailingowej.

I tak jak wspominałem już kiedyś, nie interesuje mnie czy będzie to ruch na 5%, 50% czy 500%. Ile rynek da, tyle się weźmie. Czy to tylko korekta czy początek 10-letniej hossy to dla mnie sprawa drugorzędna. Są sygnały na poszczególnych walorach, a w wędce jest też podzbiór do wyłapywania potencjalnych walorów blisko końcowego dołka, więc gram zgodnie ze wskazaniami wędki odcinając się od całego szumu politycznego, który tylko sabotuje proces decyzyjny.

Tak jak w przecieku powyżej, Maciek jako pierwszy swój walor poddał do oceny zagranie na CDR. Przykład spółki, która pomimo słabości indeksu WIG20 potrafiła wzrosnąć od dołka o kilkadziesiąt procent. Na tym polega siła selekcji, wiedzieć, których walorów nie tykać, a na które rumaki warto postawić. Obecnie CDR jest już ze stopem profitujących (kolejnym niezbędnym elementem metodologii), czyli straty już nie będzie, a ile rynek da, tyle się weźmie, czyli najbardziej komfortowa sytuacja dla każdego gracza giełdowego, mieć pozycję i wiedzieć, że zysk jest zabezpieczony.

I nie ważne czy to 5, 50 czy 500%. Dla mnie ważne jest by kapitał nie leżał tylko pracował, bo leżąc przy takiej inflacji płaci się spory „podatek od bezczynności”. Póki co ziarnko do ziarnka, w tym CDR na papierach pochodnych, i na czekoladę się uzbiera.

Ufam swoim wędkom i nie zawaham się uch użyć, nawet jak mi czasem jakiś zakup przy dołku nie wyjdzie, jak ten na MIL, to jest to naturalna rzecz w giełdowym rzemiośle, bo nie da się zawsze trafiać. 🙂

MIL – podsumowanie (ryba z cup&handle nie złapała haczyka a moja wcześniejsza pozycja stracona na SL)

Posted by Marek | Posted in akcje | Posted on 12-10-2022 6:40 pm

31

Dla podsumowania oczywistych rzeczy, by nie było wątpliwości, jakiś czas temu pozostawiłem do przemyśleń wykres MIL z wyraźnym zaznaczeniem, że ja ten walor już dużo wcześniej, po o wiele niższej cenie zakupiłem. Jak wiadomo kupno w okolicy dołka jest inne niż kupno jak już sporo urosło, a kupowanie czegoś tylko dlatego, że ktoś inny to kupił kiedyś tam, to niezbyt racjonalne działanie. 🙂 Oczywista oczywistość, ale nie zaszkodzi powtórzyć.

Większość ostatnich wpisów była typowo dla osób mających wędki, co też dobitnie zaznaczałem pisząc „kto ma wędkę, wie co robić”. Natomiast, by osoby, które nie mają wędki też czasem mogły co nieco na rynku złapać doświadczenia, pozostawiłem dla każdego kto nie ma wędki link do Investopedii, by można było co nieco z klasyki przeanalizować.

Pod linkiem był wręcz łopatologiczny opis, by nawet statystyczny inwestor sobie z nim poradził a także dokładnie rozrysowany schemat.

Wykres MIL wyglądał następująco

Czyli mieliśmy „Cup” a brakowało „Handle” oraz jego wybicia, by można było zgodnie z opisem zamieszczonym pod owym linkiem zastosować ową formację. 🙂

Rynek runął do dołu nie dając okazji, by móc rozegrać podrzuconą w linku formację. Także podrzucona na blogu ryba nie złapała haczyka, nie było jak wejść. Tak bywa. Pech i tyle, ale brak pozycji to też pozycja. 🙂

Dla porządku, sam na MIL (zakup wcześniejszy, po niższej cenie o czym była mowa we wpisie) straciłem, wybiło mi SL, także zagranie nieudane.

A kto ma wędki, wie co robić, będzie okazja podebrać walor po niższej cenie, gdy metodologia obwarowana bezpiecznikami na to pozwoli. 😉

PS Ponad rok temu był już zrobiony wpis o tym, kiedy jest ryba, a kiedy nie ma. Zachęcam do przeczytania go ze zrozumieniem: https://www.technikaichimoku.pl/2021/02/fluktuujace-gieldy-wylapywanie-najlepszych-spolek-i-ryby/

Co z rodzimą giełdą? Czy banki napędzą machinę? Parę spostrzeżeń i przecieków. :-)

Posted by Marek | Posted in akcje, indeksy | Posted on 13-09-2022 2:14 pm

32

Czwartego września zrobiłem wpis z dokładnym nakreśleniem dla posiadaczy wędki (by każdy kto jeszcze nie wybudził się z klasycznego powakacyjnego lenistwa, pilnie zasiadł do wykresów). Podałem dział, który należy użyć do łowów. Giełda ma to do siebie, że w zależności od fazy w jakiej się znajduje, trzeba używać innych narzędzi – to też niezwykle ważne jak cenna jest wiedza kiedy czego użyć, bo użycie tego samego w innej fazie rynku może dać srogo po łapach. 🙂

Od tamtego momentu padło co nieco sygnałów (w tym też na walorach akcyjnych), także w okolicy dołka można było z wędki korzystać. Pozycje już konkretnie podrosły, także teraz można bez stresu użyć kolejnego narzędzia dla innej fazy rynku – kto ma wędkę wie co robić. 🙂

Natomiast warto też coś podrzucić dla osób, które wędki nie mają. Co się teraz dzieje na rynku? Mamy za sobą okres paru dynamicznych sesji, gdzie zyski niejednego mogły zaskoczyć także teraz na giełdy wchodzi psychologia tłumu. Jak zawsze odsyłam do powieści „Wiele do stracenia„, by rozbić sobie na czynniki pierwsze jak reagował Andrew Freshet.

Omówmy to jednak pokrótce. Osoby które uprzednio zakupiły dzielą się na takie, które zagrały „na czuja” i te dla których było to częścią przemyślanej strategii. Pierwsza grupa widząc cofki będzie panikować, trząść się i przechodzić od euforii do przerażenia. Stąd może mocno bujać. Druga grupa z kolei dzieli się na osoby stawiające na zyski krótkoterminowe bądź długoterminowe. Krótkoterminowcy czekają na szybki zysk i uciekają – sprzedając walory generują ruch kontrujący zwany korektą. Ich sprzedaż może z kolei stanowić iskrę dla beczki prochu, którą są osoby grające „na czuja”.

Także jest teraz zabawa kto kogo mocniej przestraszy. Niemniej jednak dla każdego kogo nie interesują lokalne wahania, bardzo ciekawie wygląda sektor bankowy, który po sporych spadkach wykonał skok w ramach potencjalnego odbicia, a teraz gdzieniegdzie na poszczególnych walorach są cofki. Sygnały na niejednym banku już były, sam też posiadam reprezentantów z owego sektora, ale przyjmując, że ktoś chciałby ocenić zakupy np. za rok bo mu się nie spieszy, to jest w czym wybierać.

Pierwszy z brzegu przykład to Millenium.

Nawet jak ktoś niekoniecznie lubi Ichimoku, które jest prowzrostowe, to może zerknąć do Investopedii (konkretnie tu w ten dział) i doczytać czy nie ma też tam czegoś z klasyki. 🙂

U mnie Millenium w portfelu, najwyżej stracę i tyle. 🙂

Krach i odbicie. Parę przecieków.

Posted by Marek | Posted in akcje | Posted on 01-03-2022 11:51 am

26

Dziś będzie na szybko, bo akurat jestem zabiegany w związku z działaniami charytatywnymi, ale dostałem tyle maili, że fizycznie nie mam możliwości, by na nie odpisać, więc podrzucę parę przecieków. Krach zastał mnie na długim urlopie, akurat w trakcie objazdówki po kraju, z głównym postojem nad Bałtykiem, by uzupełnić niedobory jodu i nacieszyć się pustymi plażami w totalnej izolacji – internet używaliśmy do sprawdzania pogody, a telewizor hotelowy przebijaliśmy czytając dzieciom „Opowieści z Narnii”.

Błogostan jako pierwszy przerwał Paweł Andrzej, potem smsów było coraz więcej, więc chcąc nie chcąc zerknąłem na wykresy. Poziomy, które mnie najbardziej interesują dla indeksu czy wybranych spółek miałem już wyznaczone wcześniej, co też podałem już wiele tygodni temu na naszej Liście Absolwentów (grupie dyskusyjnej dla osób po obydwu szkoleniach), więc praktycznie nie trzeba było się zastanawiać co napisać. W ramach przecieku dziś podrzucę fragment:

Tłusty czwartek na giełdzie można opisać, tak, jak to wskazał Freshetowi Charles w powieści „Wiele do stracenia”, która według coraz większego grona inwestorów uznawana zostaje za lekturą obowiązkową, co mnie niezmiernie cieszy:

– Na giełdzie trzeba zachowywać się jak snajper, a nie jak lis biegający po kurniku. Dzisiejsza kompromitacja Zweisteina daje nam zielone światło do działania. Wolumen obrotu był rekordowy. Większość z osób trzymających swoje akcje, miała nadzieję na odbicie. Widząc przeciągające się spadki skapitulowali dziś pod wpływem ogarniającej ich frustracji.

Dorzucę też jeszcze jeden przeciek w ramach bonusu:

🙂

Open Finance i grudniowy wniosek o ogłoszenie upadłości – dobra lekcja dla początkujących

Posted by Marek | Posted in akcje, Edukacja finansowa | Posted on 13-01-2022 6:10 pm

0

W grudniu świat rodzimej finansjery obiegła informacja, że upada kolejny podmiot ze stajni dr Leszka Czarneckiego. Niby nic zaskakującego, biorąc pod uwagę wpisy na portalach z ocenami pracodawców, gdzie pracownicy owego podmiotu skarżyli się, że od miesięcy nie dostają należnych im pieniędzy, ale wielu ta wiadomość zszokowała, co było widać po panicznej wyprzedaży w końcówce grudnia.

Ja walory ze stajni pana doktora już jakiś czas temu wpisałem na swoją czarną listę, o czym też był swego czasu ostrzegawczy wpis na blogu. Końcowa puenta brzmiała: profilaktyka jest zawsze „tańsza” niż „leczenie”.

Wzrastająca inflacja zapewne będzie motorem napędzającym kolejne rzesze graczy na giełdę, gdzie czekają liczne pułapki. Część z nich można ominąć, nie inwestując w spółki, których biznes najlepsze lata ma już za sobą, a światełka w tunelu nie widać. Kto dziś szukając kredytu korzysta z doradców skoro w internecie jest mnogość porównywarek kredytowych?

Zawsze przed inwestycją warto sobie zadać pytanie czy samemu skorzystałoby się z ich usług (czy zakupiło towar, gdy mowa o producentach) albo czy komuś z rodziny polecilibyśmy ich usługi/towar gdyby czegoś takiego potrzebowali?

Giełda to ciężki fach, gdzie czyhają mnogie zasadzki, szczególnie na tych, którzy lubią chodzić na skróty.

PKN Orlen – przegląd wykresu

Posted by Marek | Posted in akcje | Posted on 29-10-2021 1:31 pm

15

Wczorajsze wyniki zaskoczyły analityków, którzy przestrzelili się z prognozami (kiedyś na pewno trafią). Zysk netto PKN Orlen wyniósł w 3Q 2,92 mld zł (wobec konsensusu analityków na poziomie 2,34 mld zł). Natomiast kurs się tym nie przejął tylko spadł, bo wszystkie działania bieżące stanowią tylko „zasłonę dymną”, gdyż rynek zawsze reaguje z wyprzedzeniem i dyskontuje przyszłość.

Oczywiście mocne wyniki Orlenu pokazują, że wizja katastrofy kreowana od czasu kiedy stery przejął p. Obajtek (narracja była taka, że ma dwie lewe ręce i szybko zatopi firmę) była jedynie tanim chwytem w walce o słupki sondażowe (klasyczne igrzyska dla elektoratu), ale osobiście nie podoba mi się pewna rzecz. W raporcie można przeczytać, że w minionym kwartale zarobili aż 236 mln zł grając na instrumentach pochodnych, gdzie zaznaczono, że (uwaga!): „instrumenty niewyznaczone dla celów rachunkowości zabezpieczeń„.

To oznacza, że dosłownie „grają sobie”. Nie podoba mi się to, bo choć na pewno mają doświadczonych ekspertów w dziale finansowym, ale jako, że już prawie 18 lat zajmuję się rynkami, to widziałem już niejedno.

Kto pamięta jak prezes Opera TFI – wręcz człowiek legenda, posiadacz licencji doradcy inwestycyjnego (nr 1 – tak, pierwszy człowiek, który ją dostał), ekspert, który został uhonorowany tytułem „Osobowość Roku Rynku Kapitałowo – Finansowego 2007” a przez dziennik Rzeczpospolita został uznany za Osobę Sukcesu 2007 roku – przepraszał w liście swoich klientów, po tym jak w kilka miesięcy stracił połowę środków (a licząc od początku 2008, stopniało jeszcze więcej). Pisał:

Splot niekorzystnych dla nas wydarzeń był aż nieprawdopodobny. Można powiedzieć, że traciliśmy na wszystkim i wszędzie. (…) Zachowywaliśmy się w minionym roku jak kompletne barany.

Także wolałbym, by państwowe firmy nie spekulowały na rynkach finansowych, a ograniczały się do zabezpieczania swoich aktywów. Na każde spekulacje państwowych molochów patrzę zdecydowanie negatywnie i nic mnie nie przekona, że „niech się bawią, przecież zarabiają”.

Wracając jeszcze do wykresu, wszystkie elementy Ichimoku (na moment publikacji niniejszego wpisu) są probycze (jeszcze).

Warto przypomnieć, kiedy był dobry czas na zakupy, co wskazałem bratu w ub. roku i ujawniłem naszą rozmowę na blogu, by każdy mógł namacalnie sprawdzić czy wpuściłem brata w maliny. 😉

Ogólnie Orlen, jak i prawie cały rynek, odbił mocno po covidowych dołkach i obecnie trwa „tycie”. W ramach drobnego przecieku, ujawnię swoje nastawienie, które też podałem dziś na Liście Absolwentów – naszej grupie dyskusyjnej dla osób po obydwu szkoleniach.

Skrótowo i bez wdawania się w szczegóły metodologii: część zysków mam już sprofitowaną, a co zostało w portfelu, jest prowadzone agresywną metodą zabezpieczania pozycji (znaną jako MPC ze szkolenia Ichimoku). Do nowych zakupów (po obecnych cenach) póki co się nie przymierzam. 🙂 Jeśli kupować, to tylko tanio. 😉

Browar Jastrzębie – crowdfunding zmierza ku końcowi, a jastrzębskie piwo zostaje nagrodzone na festiwalu w Olsztynie

Posted by Marek | Posted in akcje | Posted on 26-08-2021 1:37 pm

14

Browar Jastrzębie – jak na pewno stali Czytelnicy doskonale wiedzą – jest jedną z dwóch firm, która pozostaje w moim portfelu długoterminowym. Zainwestowałem w BJ podczas pierwszego crowdfundingu, który miał miejsce parę lat temu, kiedy ekipa śląskich piwowarów miała wizję, marzenia, a nie posiadała pieniędzy na ich realizację.

Od tamtej pory ich marzenia się ziściły, gdyż w czerwcu oddano do użytku ich własny browar (wcześniej warzenie zlecano podmiotom trzecim, co czasem kończyło się tragicznie – słynna afera ze skażonym piwem, która pogrzebała im jeden sezon – wspominałem o tym wcześniej w tym wpisie).

Jutro kończy się druga na platformie beesfund akcja crowdfundingowa, na której zbierają na dalszy rozwój m.in. na linię rozlewniczą do puszek.

Warto nadmienić, że niedawno p. prezes zrobił relację z budynku GPW, gdzie informował o złożeniu wniosku o debiut na giełdzie, co oznacza, że zbliża się on nieuchronnie. Oczywiście sam debiut na pewno będzie nadzwyczaj trudny do rozstrzygnięcia, gdyż każdy kto ma dostęp do grupy akcjonariuszy prowadzonej na FB przez osoby związane z browarem, wie dobrze jak wiele hejtu spadło na p. prezesa (głównie chodzi o niedotrzymany termin debiutu zadeklarowany w poprzednich latach). Niektórzy wyrażali swoje niezadowolenie w sposób wręcz agresywny, używając argumentów ad personam, byleby tylko naubliżać i można się spodziewać, że będą chcieli się pozbyć swoich papierów jak najszybciej. Ciężko jednak ocenić jak wielka to będzie skala, ale nie można tego bagatelizować.

Dla mnie natomiast wahania w pierwszy dzień nie będą miały żadnego znaczenia, gdyż mój plan polega na tym, by poczekać na eksplozję mody na piwa kraftowe. Wraz ze wzrostem zamożności naszego społeczeństwa (nawet jak ktoś nie ufa oficjalnym wskaźnikom wyliczanym przez GUS, to wystarczy popatrzeć jak szybko znikają z półki auta z segmentu premium, co jeszcze 10 lat temu było wręcz nierealnym marzeniem niejednego właściciela salonu samochodowego – także jako naród bogacimy się i to fakt niezaprzeczalny), coraz więcej osób zaczyna zwracać uwagę na jakość tego co je i pije, także piwo rzemieślnicze coraz częściej zastępuje „tańsze piwo produkcji masowej„. Dopiero gdy zacznie zbliżać się apogeum mody na krafty, zacznę myśleć o redukcji swojego pakietu.

Na koniec jeszcze dodam, że Browar Jastrzębie zwyciężył w Olsztyńskim Festiwalu Piw Rzemieślniczych, otrzymując tytuł: „Najlepszy Browar Festiwalu” a najlepszym piwem festiwalu zostało okrzyknięte ich Milk APA Mango-Ananas, które zrobiło prawdziwą furorę. 🙂 To utwierdza mnie w przekonaniu, że pieniądze wyłożone lata temu, trafiły w dobre miejsce. Czy te akcje dają mi zarobić? Tego nie wiem. Okaże się to za wiele lat. 😉

Browar Jastrzębie – co z debiutem giełdowym?

Posted by Marek | Posted in akcje | Posted on 22-07-2021 11:55 am

6

Od ostatniego wpisu minęło już trochę czasu, a po drodze budowa browaru została zakończona, instalacja odebrana i rozpoczęło się warzenie we własnym miejscu, a co za tym idzie pełna kontrola całego procesu, by nie powtórzyła się sytuacja sprzed 2 lat, kiedy to zewnętrzny browar skaził zamówioną przez nich partię i stracili nie tylko finansowo, ale i wizerunkowo (brak zysku z danej partii, dodatkowe koszty utylizacji, negatywne oceny w internecie od ludzi, którzy kupili trefne piwo i myśleli, że ono normalnie tak właśnie smakuje).

Jako, że budynek już stoi i instalacja pracuje, zarząd może się zająć zaległymi sprawami, takimi jak debiut giełdowy, który był przecież dużą łyżką dziegciu, gdyż prezes swego czasu popełnił błąd, deklarując datę wejścia na parkiet. Jak można się łatwo domyślać, niedotrzymanie terminu debiutu rozsierdziło niejednego inwestora i prezes zamiast skupić się na kluczowych sprawach, musiał „gasić ogniska”.

Jak podkreślałem w poprzednich wpisach dotyczących Browaru Jastrzębie, błędem była publiczna deklaracja terminu, a nie brak wejścia spółki na parkiet. Nie mając uruchomionej produkcji, nie mając zysków (najpierw afera ze skażonym piwem, potem lockdown) i balansując na granicy bankructwa, debiut byłby raczej katastrofą.

Obecnie sytuacja jest odmienna, budynek stoi i produkuje, nie trzeba płacić niemałych prowizji obcym jednostkom za warzenie piwa, a sprzedaż jest o wiele większa niż w poprzednich latach, a browar dalej inwestuje w rozwój, zbierając w kolejnej emisji środki m.in. na linię rozlewniczą do puszek czy schładzarki/kolumny do pubów.

Zatem najwyższy czas na debiut, a skoro wcześniej budowa zaprzątała głowę prezesowi, to teraz może się w pełni na tym skupić. Na grupie inwestorskiej są już pierwsze oznaki intensywnych działań. Rozwiązano np. problem zbyt dużej liczby niezłożonych przez inwestorów deklaracji z rachunkiem brokerskim, podpisując stosowną umowę z domem maklerskim. W najbliższych miesiącach się okaże jaki będzie końcowy finał, ale wydaje mi się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku i pieniądze, które ulokowałem w tej firmie parę lat temu podczas pierwszej akcji crowdfundingowej, nie pójdą na straty (przy inwestowaniu w startUp’y zawsze trzeba mieć świadomość, że biznes może nie przetrwać pierwszych lat i gdy nastał lockdown brałem pod uwagę nawet najgorszy scenariusz ).

Walor pozostaje w portfelu długoterminowym i najpewniej, gdy moda na piwa rzemieślnicze zacznie osiągać apogeum, rozważę wyjście z tej inwestycji.

JSW – co nieco o związkach zawodowych + przegląd wykresu

Posted by Marek | Posted in akcje | Posted on 13-07-2021 10:58 am

9

Jak wiadomo w każdej dziedzinie wraz ze wzrostem doświadczenia (jeśli się przykładamy a nie „odbijamy kartę”) rośnie wydajność naszej pracy. Gdy pracujemy na własny rachunek sprawa jest prosta. Jakiś czas temu przy „rozmowach kwalifikacyjnych” związanych z naborem na ilustracje do moich bajek, jeden z grafików opowiadając o swojej pracy powiedział, że kiedyś jak zaczynał, jedną epicką ilustrację na karty do gry RPG tworzył około 80 godzin. Po roku, jedna ilustracja zajmowała mu już nie więcej jak 20 godzin. Obecnie (nie pamiętam już dokładnie, ale jakoś 6 czy 8 lat działa w branży) jest w stanie jedną ilustrację (taką by nie musiał się jej wstydzić) stworzyć w 6 godzin, a średniej jakości projekt w pół godziny. 🙂 Pracując wydajniej, ma więcej.

Gorzej jest jak się pracuje na etacie. Tam, wraz ze wzrostem wydajności, podwyżki nie zawsze idą w parze, stąd często artyści pracujący wydajnie po jakimś czasie wybierają pracę na własny rachunek. Oczywiście jest wiele firm, które o doświadczonych pracowników wręcz się „biją”, podwyższając mocno stawki, by ściągać kadrę od konkurencji, ale są też takie, gdzie o podwyżki trzeba się upominać. Niegdyś upominanie się o dodatkowe pieniądze było trudne, więc pracownicy łączyli siły tworząc związki zawodowe, by „móc przeżyć”.

Obecnie natomiast związki zawodowe w niektórych miejscach chyba oddalają się od pierwotnych idei, a nawet potrafią zrobić „czystki w zarządzie”. Tak stało się niedawno w JSW, firmie, która według wielu obserwatorów, posiadała całkiem dobrego sternika – prof. Barbarę Piontek. Oficjalnie poszło o podwyżki, zarząd proponował 3,4%, a związkowcy domagają się 6% oraz 5 tys. jednorazowej wpłaty dla górników + paru tysięcy dla pracowników biurowych. Wracamy tutaj do akapitu nr 1, jeśli za podwyżkami idzie wzrost wydajności np. „roboczoton” węgla na pracownika, to jak najbardziej im się należy.

Problem pojawia się jeśli zarząd ma dane, że wzrostu wydajności nie ma, bo wtedy nie ma podstaw do podwyżek, a zarazem boi się związkowców, więc podwyżki musi dać.

Dla przypomnienia strajk z 2015 roku omal nie doprowadził do katastrofy niektórych koksowni (wygaśnięcie pieca oznaczałoby nawet koniec danego zakładu). Główny odbiorca, Arcellor Mittal, postawił wtedy na zakup węgla z Australii (link). JSW podawała wówczas, że „brak produkcji wiąże się z dzienną utratą zysków w wysokości 30 mln złotych”. Związkowcy zaprzepaścili wówczas setki milionów złotych.

Wizja kolejnego strajku, sprawiła, że zarząd musiał odejść. Czy pensje są aż tak słabe, by organizować strajk? Nie wiem, o to trzeba się zapytać górników. Może są za niskie. Nie mnie to oceniać.

Tak na marginesie, Jastrzębie-Zdrój dzierży palmę pierwszeństwa w średniej zarobków w kraju, wyprzedzając Warszawę (https://samorzad.pap.pl/kategoria/aktualnosci/jastrzebie-zdroj-warszawa-i-katowice-z-najwyzszymi-przecietnymi).

Zobaczymy jak to się dalej potoczy. Na wykresie natomiast kurs przebywa obecnie pomiędzy 9-sesyjną linią Tenkan-sen a 26-sesyjną linią Kijun-sen.

Osobiście wykres średnio mi się podoba i odpuszczam go na jakiś czas.

Browar Jastrzębie – crowdfunding (kolejna edycja)

Posted by Marek | Posted in akcje | Posted on 03-06-2021 8:31 am

8

Dziś oficjalnie wystartowała ogólnodostępna akcja crowdfundingowa Browaru Jastrzębie na platformie beesfund. Posiadam akcje owej firmy jeszcze z czasów pierwszego crowdfundingu, kiedy zarząd miał marzenia, a nie miał własnej warzelni. Obecnie budynek browaru jest już gotowy i rozpoczęcie warzenia ma nastąpić niebawem. Pomimo pandemii i wzrostu cen materiałów budowlanych, udało im się. Teraz zbierają na dalszy rozwój i ekspansję.

Czy im się uda? Tego nie wiem, ale pamiętam o tym, że to dalej StartUp, czyli niewiadomych jest wiele i można stracić cały wkład przy czarnym scenariuszu (jeśli wieszczony przez niektórych „guru medycznych” jesienny lockdown na kolejnej fali pandemii stanie się faktem, to może być ciężko), ale ja swoich akcji nie zamierzam obecnie sprzedawać. Pozostają w porfelu długoterminowym.

Z plusów niezmiennie dostrzegam zapał prezesa i fakt, że zarząd i rada nadzorcza zrezygnowali z pobierania pensji! Mają zatem doskonałą motywację, by ciężko pracować, gdyż „wypłata” przyjdzie wraz z dywidendą (co jest też korzystne podatkowo, bo od tego jest tylko podatek Belki, a od wynagrodzenia byłoby zapewne 32% z II progu), a by pojawiła się dywidenda, muszą być solidne zyski. Całkowite przeciwieństwo do osób, które siedzą na ciepłych posadkach w zarządach i bez względu na wyniki, co miesiąc pobierają pensję.

Dodatkowo poprzednie lata poszły na straty przez „losowe wypadki”, najpierw była afera „wybuchających butelek”, kiedy to browar, któremu zlecali za niemałe pieniądze warzenie, skaził sporą partię piwa (nie zarobili na sprzedaży, ponieśli dodatkowe koszty wycofywania i utylizacji towaru oraz ponieśli znaczne straty wizerunkowe, gdyż skażone piwo – w zależności od czasu stania na półkach – albo smakowało przeciętnie, albo nadawało się już tylko do wylania), a potem lockdown, czyli odcięcie od zysków z pubów. To bez wątpienia były mocne hamulce spowodowane przez „czynniki zewnętrzne”.

Czy Browar Jastrzębie zawojuje rynek? Tego nie wiem. Najlepiej niech każdy przed inwestycją zakupi parę butelek i sam oceni czy jest potencjał. To najlepszy wyznacznik – empiryczny, czy coś takiego da się pić, a inwestowanie w ciemno w coś, co się nie spodoba nam i znajomym o podobnym guście, jest na pewno ryzykowne. Z dostępnością jest problem, ale w ich sklepie online jest co nieco na stanie. Mają nawet Porter Bałtycki Barrel Aged leżakowany w beczkach po rumie karaibskim czy zestawy prezentowe. 🙂

Zbliża się piłkarskie EURO i jeśli bramkostrzelny Robert Lewandowski zachowa formę, to jest nadzieja, że wyjdziemy z grupy, a wraz z każdym kolejnym zwycięskim meczem, liczba kibiców w ogródkach piwnych będzie rosnąć lawinowo. 🙂

Browar Jastrzębie – przegląd waloru posiadanego w portfelu długoterminowym

Posted by Marek | Posted in akcje | Posted on 26-05-2021 8:15 am

8

Dwa i pół roku temu wziąłem udział w akcji crowdfundingowej Browaru Jastrzębie. Było to inwestowanie w typowy startUp – zarząd miał marzenia, a nie miał pieniędzy. Chcieli wybudować własny browar i warzyć piwo u siebie. Jak to w takich wypadkach bywa, inwestując w startUp inwestuje się w pomysł, ale on może wyjść albo nie, czyli trzeba mieć świadomość, że wszystko się straci w przypadku realizacji czarnego scenariusza.

Z czasem pewne obawy, zwłaszcza, że z crowdfundingowców zakupiłem jeden z większych pakietów, dopadły w końcu i mnie. Dlatego postanowiłem osobiście „wybrać się w teren” i „wywęszyć” jak wygląda sytuacja „na froncie”.

Najpierw jednak cofnijmy się trochę w czasie, bo Browar Jastrzębie, przeszedł czarną serię po jakiej nie wiadomo było czy się jeszcze podniesie. Zaczęło się od słynnych eksplodujących butelek. Sezon w pełni, o covidzie nikt jeszcze wtedy nie słyszał i towar zamiast zostać z zyskiem sprzedany, musi iść do utylizacji. Browar zewnętrzny, któremu za niemałe pieniądze zlecano produkcję (wg własnych receptur) po prostu nawalił.

Piwo było tam tak mocno przegazowane, że rozrywało butelki, ale nie wszystkie. Jak ktoś kupił zaraz po dostawie, miał pecha. Wyszło po fakcie, że spora część produkcji została skażona i kto kupił takie piwo „świeżo z taśmy” najczęściej narzekał, że „przeciętne, 4 liter nie urywa”. Kto kupił nieco później, jak już trochę postało w sklepie, mógł je wylać już tylko do zlewu (tacy piwosze mocno się wściekli).

Sytuacja wręcz katastrofalna, bo zaczęły się sypać słabe noty, a piwosze zaczęli szeptać pomiędzy sobą, że piwo „przereklamowane”, co było kuriozum, gdyż w czasach jak jeszcze nie było restrykcji, na imprezach BJ wiódł prym pośród piw kraftowych, wygrywając np. na festiwalu w Rybniku, gdzie najlepszym piwem został wybrany ich Porter Bałtycki.

Także cios zadany im przez zewnętrzny browar, w którym zlecali warzenie, mógł ich pogrzebać. Dlaczego? Wystarczy dodać do siebie: brak zysków z całej partii piwa, wysyp słabych ocen przez tych co kupili trefne piwo, szemranie pośród piwoszy, że piwo od BJ jest słabe, no i koszty wycofywania towaru ze sklepów.

Obecnie trwają rozprawy sądowe z owym browarem, i widząc determinację p. Piotra Piekarskiego, prezesa Browaru Jastrzębie, zapewne zlicytują ich do „ostatniego gumofilca”, by odzyskać pieniądze za towar, ale klientów, którzy zakupili wówczas owe feralne piwo, zapewne już nie odzyskają, bo mało kto z nich się zapewne dowie, że zawalił zewnętrzny browar, a ich receptury potrafią wygrywać konkursy na festiwalach.

Dlatego tak ważne jest jak najszybsze uruchomienie własnej warzelni, na której budowę zbierano w crowdfundingu, gdyż wówczas wszystko będą mieć pod kontrolą no i zarazem nie trzeba będzie „odpalać działki” obcym browarom za produkcję (obecnie cała produkcja jest zlecana na zewnątrz i marże przez to są znikome bo w łańcuchu produkcyjnym jest dodatkowy pośrednik).

Rok oczywiście musiał zakończyć się ze stratą.

Co było potem? Kolejny cios to był znany nam dobrze covid. 🙁 Festyny i puby, gdzie piwa rzemieślnicze schodzą bardzo dobrze, zostały zamknięte. Taka czarna seria mogła zmieść ich z powierzchni. Nawet się trochę tego obawiałem, że ogłoszą upadłość, ale inwestując na crowdfundingu miałem taką świadomość, że można zarówno zarobić, jak i stracić cały wkład. Na szczęście przetrwali i dalej walczą.

Przed wizytą u p. prezesa sprawdziłem też jak wygląda u nich umiejętność korzystania z tarcz covidowych i innych dotacji, bo wiele podmiotów przespało taką formę pomocy. Browar łącznie uzyskał ponad 991 tysięcy złotych, co wydaje się być przyzwoitym wynikiem. Pozostawiam poniżej pełną tabelę.

(klik powiększa)

Widać namacalnie, że zarząd jest obeznany w realiach administracyjnych i nie przepuszcza okazji. To dobrze wróży. Dodatkowo przypomnijmy, że zarząd zrezygnował z otrzymywania pensji, by nie obciążać finansów na etapie startUp’u. Zarobią na wzroście wartości posiadanych akcji, więc to motywuje ich do wytrwałej pracy.

Wróćmy jednak do teraźniejszości. Kluczowe obecnie jest zarówno dla rentowności jak i bezpieczeństwa wizerunkowego (osobiste nadzorowanie jakości piw warzonych u siebie w siedzibie), jak najszybsze uruchomienie produkcji. Dodatkowo w czerwcu ruszają piłkarskie Mistrzostwa Europy, także jeśli nasz as, Robert Lewandowski, będzie dalej w formie, to możemy wyjść z grupy, co przełoży się na większą liczbę okazji do wspólnego oglądania meczy przy piwie. 🙂

By sprawdzić jak wygląda zaawansowanie prac, osobiście wybrałem się do siedziby i jak widać, sprzęt już stoi.

tak wygląda w środku:

i trwa czyszczenie aparatury (tym urządzeniem z lewego dolnego rogu – tak na marginesie mój syn dopytywał o szczegóły działania i p. prezes wszystko dokładnie omówił, ale ja już zapomniałem).

Zatem rozruch zbliża się wielkimi krokami, czyli to, na co zbierali pieniądze w crowdfundingu, zaczyna się materializować. 🙂

W okresie, który minął od czasu zbiórki do budowy, na pewno zauważyłem jeden gruby błąd. Była nim deklaracja przybliżonej daty debiutu giełdowego, która nie została dotrzymana, przez co na forum akcjonariuszy zagotowała się krew u niektórych posiadaczy akcji i prezes zamiast skupiać się na głównym celu, musiał poświęcać czas na odpowiedzi na nerwowe komentarze. Były to nerwy (tudzież dalej są), które niepotrzebnie zaprzątają głowę i można było tego uniknąć.

Bym dobrze został zrozumiany, błędem nie jest brak akcji w obrocie giełdowym, tylko zadeklarowanie terminu, co doprowadziło do dużych napięć.

Opóźnienie wejścia na giełdę jest dobre, gdyż pchanie się w debiut w momencie, kiedy trzeba zlecać warzenie piwa obcym browarom (czyli dodatkowo opłacać jeszcze marże pośrednika), nie ma własnego budynku, ani nie ma zysków, byłoby nierozsądne. I to nawet podwójnie. Dlaczego? Ano dlatego, że wg ostatniej aktualizacji z na 4390 akcjonariuszy crowdfundingowych, jedynie 2701 złożyło numer rachunku brokerskiego, by móc przenieść akcje, a to z kolei oznacza niemałe opłaty na rzecz brokera, które podejmie się utrzymywania „dyspozycji widm”. Dlatego obecnie trwa akcja obdzwaniania akcjonariuszy i proszenia ich o założenie darmowego rachunku, by można było dokonać formalności.

Wcześniejszy debiut byłby katastrofalny (brak zysków, afera z trefnym piwem, opłaty dla brokera za prowadzenie tysięcy kont „widm”, które obciążałyby finanse), także najlepiej go dokonać po tym, jak wystartuje własna produkcja.

W trakcie rozmowy z p. prezesem nie było unikania trudnych tematów, a odpowiedzi były konkretne. Widać i czuć, że Browar to oczko w głowie p. prezesa i będzie robił wszystko, by był sukces. Rozruch produkcji ma nastąpić niebawem, ale planowana jest kolejna akcja crowdfundingowa, by zwiększyć wartość firmy i dobudować „puszkarnię” czy jakoś tak, by prócz butelek, była też lżejsza alternatywa. Z nowej emisji środki mają także pójść na zachowanie bieżącej płynności i na rozwój sieci dystrybucji, gdyż z dostępnością jest cały czas problem.

Trzymam kciuki za rozwój firmy i swojego pakietu obecnie sprzedawać nie zamierzam. Walor pozostaje dalej w moim portfelu długoterminowym jako startUp (z całym wysokim ryzykiem jakie przy startUp’ach występuje: wóz albo przewóz).

MLSystem – pozytywne wyniki testów urządzenia Covid Detector

Posted by Marek | Posted in akcje | Posted on 14-05-2021 10:23 am

40

Wczoraj nadeszła długo wyczekiwana informacja, która zapewne spędzała sen z powiek wielu inwestorom, zadającym sobie pytanie czy Covid Detector działa. Teraz już wiemy, że przebija skutecznością nawet testy antygenowe!

MLSystem to spółka, o której wspominałem publicznie na blogu, że zakupiłem ją w ramach portfela długoterminowego z 10-letnim horyzontem, uznając ogromny potencjał owej spółki. Kurs wynosił wówczas dwadzieścia parę złotych. Walor podrzuciłem, by każdy mógł skorzystać. Ile to już urosło od momentu zakupu? Jakieś 500%? 🙂

Póki co ta liczba jednak mnie nie rusza. 🙂 Cieszę się, że udało się stworzyć urządzenie, które ułatwi nam postpandemiczne życie. Covid Detector zainstalowany na lotniskach, w szpitalach, szkołach, restauracjach, kinach, hotelach, sprawi, że już nie będą potrzebne żadne lockdowny. Do tego może on wykrywać wiele innych patogenów, więc pozwoli diagnozować błyskawicznie pacjentów. Kaszel może być od smogu, mykotoksyn, wirusów czy bakterii. Nie będzie już takich błędów jak przepisywanie antybiotyków na infekcje wirusowe, na które antybiotyki nie działają. Dodatkowo kawał dobrej roboty wykonał Prezydent. Tak właśnie powinno wyglądać wspieranie rodzimych biznesów. Dzięki wizycie w siedzibie MLSystem Prezydenta Andrzeja Dudy, który prezentował urządzenie, firma została zauważona za granicą, o czym wspominał w wywiadzie prezes MLS mówiąc o mnogości zapytań po owej wizycie. Teraz kiedy wyniki badań potwierdzają skuteczność, świat stoi otworem.

Jednak Covid Detector to tylko dodatek do głównego biznesu, który już niebawem – wraz z uruchomieniem fabryki – zacznie działać. Mowa o kropkach kwantowych. Zapotrzebowanie na energię elektryczną cały czas wzrasta, więc coraz więcej krajów będzie inwestowało w alternatywne źródła energii, a kropki kwantowe dające finalnie przeźroczyste szyby, które produkują prąd, znajdą zastosowanie na niejednym wieżowcu. To ogromne powierzchnie przeszkleń!

Także dopiero wtedy, gdy portfel zamówień MLSystem będzie pękał w szwach, a każdego roku firma będzie zaskakiwać ogromnymi zyskami, gdy masy analityków będą rekomendować zakup, bo to „dobra firma, bo tyle zarabia”, rozważę redukcję akcji w portfelu długoterminowym.

Póki tego nie ma, lokalne wahania mnie nie interesują. Trzymam kciuki za wielki sukces Covid Detectora, gratuluję firmie, że posiada tęgie umysły, które patrzą tam gdzie wzrok innych nie sięga. Z Podkarpacia wywodził się Ignacy Łukasiewicz, prawdziwy geniusz (o jego wiedzę zabiegał sam Rockefeller). Teraz pojawili się godni niego następcy. Brawo!

Cieszę się, że mogę być akcjonariuszem tak nietuzinkowej firmy. 🙂