Fragment

Posted by Marek | Posted in Edukacja finansowa | Posted on 30-11-2022 12:18 pm

4

– Kogo tu widzę? – odezwał się dyrektor zachrypniętym głosem palacza. – Młode, tęgie umysły. Jeśli się sprawdzicie, czeka was kolorowa przyszłość. Królowanie na autostradach w samochodzie bez dachu, spleśniały ser w najlepszych paryskich restauracjach i mnóstwo kobiet, które same będą wam wchodzić do łóżka.

Zdegustowało to obecne na sali kobiety, ale dyrektor udawał, że ich nie widzi, i zaczął opowiadać grubiańskie dowcipy. Po salwach śmiechu na sali można było się zorientować, że trafiały na podatny grunt.

Andrew pochylił się do mężczyzny po swojej prawej stronie:

– Zawsze odstawiają taki bełkot motywacyjny? I skąd wytrzasnęli tego prostaka? Kultury to on z domu nie wyniósł.

Odpowiedzi nie uzyskał. Tymczasem dyrektor nie zmniejszał tempa.

– Co robią wasi koledzy? – zapytał, kierując palec wskazujący na najmłodszych. – Marnują swoje życie na studiach! Skończą je z olbrzymimi kredytami studenckimi do spłacenia, a wy będziecie wtedy popijać drinki na Bahamach.

Read the rest of this entry »

Inflacja dalej się rozpędza – nowe rekordy

Posted by Marek | Posted in Edukacja finansowa | Posted on 13-10-2022 12:17 pm

17

Czas na aktualizację serii wpisów o inflacji. Ostatnie dni, to nagłówki takie jak choćby ten:

Źródło: Business Insider

Czechy, przez spory czas stawiane przez niektórych jako wzór walki z inflacją, w najnowszym odczycie zaskoczyły rynek, a także niejednego polityka, bo jak ktoś obserwuje na FB polityków ze swojego regionu, by wiedzieć co dla swoich regionów próbują wywalczyć, to wie, że niektórzy utrzymywali, co dziwne, że inflacja tylko nas trawi. Bo oczywiście trawi i każdy kto ma oszczędności z niepokojem patrzy na to wszystko – a kto oszczędności nie ma to się nie przejmuje – ale mamy inflację trawiącą całą Europę, choć te biedniejsze kraje jak ten nasz, biednieją szybciej.

Oczywiście raz jeszcze podkreślę, że dotyczy to osób mających oszczędności, bo posiadacze kredytów złotowych póki mają oprocentowanie niższe niż inflacja, to korzystają.

Także bilans strat i korzyści jest trudny do oszacowania. Na pewno jednak każdy kto odkłada środki na emeryturę, ma teraz niezły zawrót głowy.

Sam przez wybuch inflacji musiałem przeszacować swoje plany emerytalne, bo choć wydaje mi się, że w miarę jestem zdywersyfikowany, to odłożenie kapitału inwestycyjnego zostało przesunięte, gdyż przy takiej inflacji, nie ma wyjścia, trzeba środki pomnażać. Giełda nie jest idealna, czasem są spore okresy marazmu, czasem coś leci na SL jak choćby ten nieszczęsny MIL jakiś czas temu, ale ważne by środki pracowały, bo jak leżą bezczynnie na lokacie, to jesteśmy w plecy, a nie po to się oszczędza środki, by zżerała je inflacja.

Za jakiś czas opowiem co nieco o swoich sposobach na inflację i rozliczymy też instrument, który już lata temu na blogu poleciłem i można sprawdzić jak poradził sobie przy rekordach inflacyjnych.

Inflacja – aktualizacja odczytów i parę spostrzeżeń

Posted by Marek | Posted in Edukacja finansowa | Posted on 02-08-2022 5:00 pm

17

Dziś będzie krótko, bo akurat mam przerwę w rozjazdach, by ogarnąć ogród. 🙂

Po podwyżce przez ECB stopa procentowa podstawowych operacji refinansujących wynosi 0,5%, stopa kredytu 0,75% a stopa depozytu w banku centralnym wynosi 0,00 proc.

Po niedawnych nowych odczytach inflacji wiemy, że już aż trzy kraje ze strefy euro mają inflację ponad 20%.

Na pewno dla osób, które wierzyły, że euro jest panaceum na wszelkie dolegliwości, takie liczby są mocnym, zimnym prysznicem i okazją do aktywacji szarych komórek.

Prosta matematyka, kiedy posiada się inflację ponad 20% i nie można samodzielnie podnieść stóp procentowych, które są centralnie sterowane przez co lokaty w banku wynoszą 0% lub odrobinę więcej, to co się dzieje z pieniędzmi ludzi potrafiącymi oszczędzać i odkładać na starość? Litwa, Łotwa i Estonia mając euro, są w nieciekawej sytuacji, bo pomimo wysokiej inflacji są zdani na łaskę i niełaskę ECB.

Póki nasza gospodarka nie stanie się silniejsza i bardziej odporna na przerywane łańcuchy dostaw (w domyśle, póki nie będziemy mieli własnej, silnej produkcji strategicznych towarów), wspólna waluta nie jest dobrym pomysłem, bo choć w czasie prosperity jest to wygodne, to w trakcie kryzysu okazuje się, że „król jest nagi”, co każdy może w ramach przyspieszonych lekcji ekonomii obecnie zaobserwować.

Inflacja – kwiecień w strefie euro

Posted by Marek | Posted in Edukacja finansowa | Posted on 09-05-2022 2:17 pm

12

W poprzednim wpisie został ogłoszony konkurs, gdzie trzeba było wytypować odczyt krajowy oraz wskazać unijny kraj z najwyższą inflacją. Krajowy poziom wytypowały trafnie trzy osoby (kto ze zwycięzców jeszcze nie przesłał danych do wysyłki nagrody, niech śmiało to nadrobi), a w kwestii inflacji w UE, to nie ma jeszcze danych ze wszystkich krajów, ale patrząc na kraje posiadające euro, to zwycięzca chyba już jest znany. Estonia z 19% inflacją prawdopodobnie pozostanie liderem (ale poczekamy jeszcze na resztę krajów m.in. Węgry):

źródło: Eurostat

Jak widać inflacja rozlewa się także po strefie euro, czyli posiadanie wspólnej waluty nie jest żadnym „magicznym panaceum” i w trakcie zamieszania „każdy obrywa”.

Swoją drogą w obecnych czasach bycie sternikiem banku centralnego, to nic przyjemnego. Wystarczy choćby na chłodno przyjrzeć się temu co się dzieje wokół prezesa NBP. Pewne „media” rano potrafią bombardować swoich odbiorców treściami jak to jest źle z za niskimi stopami i jaki prezes jest „be” bo za wolno i za mało podnosi stopy procentowe, by po południu atakować prezesa, za to, że podnosi stopy procentowe, bo są za duże, ludzie nie mają na chleb, bo wszystko idzie na wysokie raty kredytowe i prezes jest „be” bo podnosi stopy, by wieczorem (nierzadko ci sami dziennikarze) znów kontynuują atak, że stopy są za nisko i prezes jest „be”.

Po pewnym czasie nawet ktoś totalnie nie mający z ekonomią po drodze, zacznie podejrzewać, że robi się go w bambuko. 🙂

Prawda jest taka, że wysoka inflacja będzie cierniem dla osób posiadających oszczędności i nie potrafiących, tych środków pomnażać szybciej niż będą one tracić na wartości przez inflację. Dlatego te grono będzie się opowiadać za podwyższaniem stóp procentowych.

Natomiast osoby posiadające duże obciążenia kredytowe, które stanowią spory odsetek wydatków dla domowego budżetu, będą się opowiadać za niskimi stopami procentowymi.

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Każdy chce co innego. Są to rzeczy nie do pogodzenia, dlatego, że gospodarka nie jest zero-jedynkowa. Zawsze gdy ktoś traci, po drugiej stronie jest ktoś kto zyskuje. Gdy jeden traci dom za długi, zawsze znajdzie się taka osoba, która ucieszy się, że kupiła go okazyjnie na licytacji komorniczej.

Gdy gwałtownie rośnie cena paliwa, ktoś z niskimi dochodami będzie mógł zapomnieć o częstych wyjazdach samochodem, ale ktoś z większymi dochodami, będzie się cieszył, że jest mniejszy tłok na drodze, bo wielu przesiadło się na SKM/MPK/rower. Ekolodzy będą się cieszyć, bo mniej emisji spalin. Dlatego np. obniżka VAT na paliwa dla jednych była dobra, a inni woleliby twarde podejście jakie zastosował Donald Tusk w 2011 (w debacie padły wówczas słynne słowa ówczesnego lidera opozycji, że trzeba mieć odwagę, by obniżyć akcyzę/podatki na paliwo).

Jeden woli wyższe ceny, ale za to mniejszy ruch uliczny, a inny woli wygodnie dojechać do pracy autem, zamiast gnieść się w autobusie miejskim, ale nie mając pieniędzy na paliwo, auto zostawi w garażu.

Każda decyzja niesie skutki, które dla kogoś będą bolesne, a dla kogoś innego będą korzystne.

Dlatego warto mieć elementarne podstawy wiedzy ekonomicznej, by nie dać się robić w konia. Myślenie jest zawsze w cenie. Nie można bać się myśleć samodzielnie.

Przypomniał mi się tutaj cytat z jednego z dzieł Stanisława Lema, którego starałem się w ub. roku dużo czytać (wszakże był to jego rok). Nasz wybitny rodak między kartami umieścił takie zdanie: „Demokracja to władztwo intrygantów, wybieranych przez głupców”.

Nie mnie oceniać słowa Wielkiego Mistrza rodzimej fantastyki, bo jestem tylko początkującym pisarzem, ale warto je znać.

Ja tymczasem prawdopodobnie przedłużę do połowy czerwca odpoczynek od giełdy. Jakoś nie mam teraz ochoty na siedzenie przed wykresami. Kto ma wędkę, niech pilnuje setupów, które są w materiałach za działem psychologii inwestowania. Nadchodzi ich czas. Skrupulatnie stosować i cierpliwie czekać na sygnał. 😉

W sumie to odcinam się od aktywnej gry giełdowej do połowy czerwca lub dłużej. Nadrabiam zaległości podróżnicze. Wczoraj wróciłem z Tatr i po trochu zaczyna mi brakować tych widoków. 🙂

No i muszę jeszcze co nieco turniejów szachowych zaliczyć. W górach udało mi się upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Zagrałem w końcu w szachy w turnieju blitza (po wielu latach przerwy w graniu turniejowym na tego typu tempo gry) i choć mój występ był fatalny (nie będę ukrywał, że był to solidny łomot), to odrdzewianie szarych komórek zawsze jest bezcenne. 🙂

Także pozostaję poza rynkiem, muszę odpocząć od tego wszystkiego, a kto ma wędkę wie co robić.

Inflacja – rzut okiem na rozwój wypadków

Posted by Marek | Posted in Edukacja finansowa | Posted on 28-04-2022 2:25 pm

37

Przeglądam właśnie oferty noclegowe w kraju i za granicą, by dopiąć kolejne trasy i pierwsze moje skojarzenia są takie, że ceny krajowych hoteli spadły, jakby po covidowym „boomie”, gdy sporo rodaków potrzebowało odetchnąć na wczasach i niejeden brał ceny „jakie dawali”, bo „i tak bonem wakacyjnym od rządu się płaci, więc za darmo” (jak patrzę na ceny, to widzę, że sam też przepłaciłem), teraz kiedy przyszło wydawać już środki z wypłaty, to zaczyna znów działać prawo popytu i podaży, czyli hotele jak nie chcą świecić pustkami, zaczynają obniżać ceny, by skusić klientów. 🙂

Niemniej jednak jestem ciekaw jaki wyjdzie odczyt inflacji za kwiecień.

Dla przypomnienia w marcu nawet tak bogaty kraj jak Holandia (drugi najbogatszy w UE)

zanotował najwyższy poziom inflacji od 1975!

źródło: BusinessInsider.com.pl

Globalna inflacja dotyka zarówno kraje biedne jak i bogate. Najpierw pandemia i zerwane łańcuchy dostaw, potem zbrojna agresja na naszego sąsiada i zerwanie kolejnych łańcuchów dostaw. Wszyscy w Europie na tym mocno „oberwali”.

Tak po prostu wygląda życie w czasach globalizacji, jeśli tańsza produkcja gdzieś za morzami, za lasami, za siedmioma górami, pozwala januszowi biznesu, chciwemu kapitaliście, nowobogackiemu, szybciej kupić sobie dziesiąte Ferrari dla podleczenia kompleksów, to dopiero jak wyląduje na OIOM odkryje on, że gdyby miał produkcję u siebie, to podatki z jego fabryki zasilałyby budżet jego gminy, przez co miałaby za co w końcu wyremontować drogi i nie zahaczyłby autem o nową wyrwę w trakcie wyprzedzania dziesięciu aut na raz w terenie zabudowanym. 😉

Potem dojdzie do niego, że gdyby podatki zostały w kraju, leciwa karetka jadąca do wypadku nie zepsułaby się w drodze, bo byłyby środki na naprawy, o których alarmował od dawna kierowca i nasz domorosły rajdowiec nie musiałby czekać 3h na kolejną karetkę, przez co udałoby się lekarzom uratować jego nogi, które obecnie były już amputowane.

Po wypisaniu ze szpitala, dotarłoby do niego, że gdyby fabrykę miał w kraju, miejscowi bezrobotni znaleźliby pracę i nie musieliby przyparci do muru zakładać szajki, która podczas jego pobytu w szpitalu splądrowała mu dom.

Najgorsze jednak było jeszcze przed nim, gdyby gmina miała fundusze, zainstalowałaby monitoring w miejscu, gdzie akurat przechodziła jego córka…

Tak w dużym skrócie wygląda ciemna strona globalizacji i dopiero pandemia wielu otworzyła oczy, że im więcej produkcji pozostaje w kraju, tym mniej odczuwalne są niedobory towarów, a przy okazji duże sumy zostają w kraju, a nie finansują np. bomb czy rakiet krajom trzecim.

Jeśli już mowa o niedoborach towarów, prezes wydawnictwa dał mi dziś znać, że papier, który miał być w drukarni już dwa dni temu, w dalszym ciągu nie dotarł, także bajka o górach w dalszym ciągu czeka. Na szczęście dałem kilkutygodniowy bufor i data premiery zawiera zapas. Przewidywanie, nie tylko na giełdzie jest przydatne. 😉

I na koniec pytanie, jaki odczyt inflacji typujecie za kwiecień? Kto będzie rekordowy w UE i jaki odczyt będzie w Polsce? Kto będzie najbliżej, dostanie w nagrodę jedną z moich książek dla dzieci.

Oczywiście liczą się odpowiedzi do końca kwietnia. 😉

Co jest najcenniejsze w giełdowym fachu? Parę refleksji związanych z inwestowaniem.

Posted by Marek | Posted in Edukacja finansowa | Posted on 24-04-2022 8:49 am

21

Osobiście robię sobie obecnie odpoczynek od giełdy, z resztą ostatni wir spraw (a jeszcze masa rzeczy przede mną, bo trwa organizacja „hucznej” premiery kolejnej bajki) tak mnie pochłonął, że patrzenie na rynek „na pół gwizdka” byłoby bez sensu.

Ten okres wolny od gry przeznaczam natomiast na analizę tego co było i wyciąganie wniosków, gdyż zawsze można coś polepszyć. W ciągu tych ponad 18 lat przygody giełdowej (teraz leci już 19 rok), nie ulega wątpliwości, że najcenniejsze dla mnie były porażki, gdyż bez nauki na błędach nie ma rozwoju (i to w każdej dziedzinie).

Stratnych zagrań w mojej dotychczasowej kilkunastoletniej praktyce giełdowej nie zabrakło. Pamiętacie te moje felerne zagranie na kontraktach terminowych z grudnia 2015 roku? Za bardzo górę wzięły emocje, złamałem parę rzeczy, które powinny wystąpić (typowa zbyt wielka pewność siebie, którą słusznie ukarał rynek).

Grudzień 2015 roku to był jeden wielki kubeł zimnej wody, który był mi potrzebny. Przypomnienie, że jest nierealne, by za każdym razem trafiać, nawet jak się myśli, że „to tu”. Była to twarda lekcja pokory. Lekcja bezcenna i niezwykle potrzebna.

Moja metodologia bazuje na szeregu bezpieczników, by kapitał był maksymalnie chroniony. Te bezpieczniki omawiam na szkoleniu „Esencja spekulacji”, gdyż jest nierealne by zawsze trafiać, więc musimy odpowiednio zabezpieczać pracujące środki. Zawsze, absolutnie zawsze, liczę się z tym, że dana transakcja może być stratna i jeszcze raz sprawdzam wszystkie wytyczne metodologi, by mieć pewność, że nic nie przeoczyłem i naprawdę zagranie jest warte postawienia pieniędzy.

Wpadka w 2015 roku utwierdziła mnie tylko w przekonaniu, że czujność i żelazne stosowanie zasad to podstawa i jeśli kiedyś od tego odejdę, to zostanę srogo ukarany.

Gracz, który nie uczy się na błędach, nigdy nie osiągnie w szerszej perspektywie sukcesu. Omawianie błędów to też główna idea naszych „obiadów czwartkowych”, czyli spotkań z Absolwentami posiadającymi wędki, by przejrzeć dokonane zagrania i jeśli zajdzie potrzeba, skorygować. Czasem może się wydawać, że robi się wszystko dobrze, a okazuje się, że w niuansach tkwi problem i takie spotkanie na żywo jest bardzo cenne. Mam nadzieję, że wraz z trasą spotkań autorskich w bibliotekach, wieczorami uda się dograć terminy na spotkania giełdowe. 🙂

Skutek uboczny tarczy antyinflacyjnej: turystyka paliwowa :)

Posted by Marek | Posted in Edukacja finansowa | Posted on 09-02-2022 1:59 pm

16

Obniżka podatków – jakby nie patrzeć wręcz niewiarygodna, sam nawet jeszcze jakiś czas temu uważałem, że takie pomysły to tylko się rzuca jako kiełbasę w trakcie kampanii wyborczej, a potem o nich zapomina – przyniosła wiele dosyć ciekawych socjologicznie sytuacji. W trawionym inflacją świecie, u naszych sąsiadów każda korona i każdy eurocent zaczynają mieć w domowym budżecie coraz większe znaczenie, więc wsiadają w pojazdy i gnają nas odwiedzać. 🙂

Prócz Niemców odwiedzają nas Czesi, Słowacy

czy Litwini

źródło: gazeta.pl

W kwestii paliwa to możemy się poczuć jak Wenezuelczycy sprzed paru dekad, kiedy to sąsiedzi zza granicy masowo „wpadali” w odwiedziny na stacje benzynowe, by tankować „za grosze”. 🙂

Na pewno większa sprzedaż paliwa w przygranicznych rejonach podbije mocno zyski owych stacji, a warto przypomnieć, że ich marża jest raczej stała, więc zostanie pomnożona przez efekt skali. Orlen sprzeda więcej, więc przez najbliższe pół roku mają dodatkowy wiatr w żagle.

Ciekaw jestem jak to wyjdzie z wpływami budżetowymi. To może być niezły eksperyment. Kojarzycie ten wykres?

File:RTCalc.svg

Oczywiście to Krzywa Laffera.

Dla przypomnienia, posiłkując się Wiki Krzywa Laffera to: „koncepcja teoretyczna, która za pomocą krzywej ilustruje zależność między stawką opodatkowania dochodów a dochodami budżetowymi państwa z tytułu podatków; jest często używana jako argument za zmniejszeniem podatków„.

Innymi słowy, w pewnych dobranych ramach, obniżanie podatków powoduje wzrost wpływów do budżetu, między innymi dzięki temu, że po niższej cenie więcej osób dokona zakupu. Przedsiębiorstwa mając więcej klientów, zarabiają więcej, więc większa kwota idzie do opodatkowania.

Zatem „tankujący turyści” stanowią ciekawy przypadek do analiz, który jest na korzyść w/w koncepcji. 🙂

Trochę gorzej wypada zerowy VAT na żywność, bo choć Czesi, Słowacy, Litwini czy Niemcy robią gigantyczne zapasy, a internet obiegają zdjęcia osobówek wypełnionych towarami nawet pod sufit, to jednak 0% to 0%, ale jeśli towary są polskiej produkcji, to zwiększony popyt na pewno sprzyja rolnikom, przetwórcom, cukiernikom itd.

Także socjologowie i ekonomiści mają co obserwować, a inwestorzy mogą się przyglądać spółkom, które na tym chwilowym epizodzie (pół roku przecież przeminie błyskawicznie) może podrasują swoje kwartalne wyniki. 🙂

Open Finance i grudniowy wniosek o ogłoszenie upadłości – dobra lekcja dla początkujących

Posted by Marek | Posted in akcje, Edukacja finansowa | Posted on 13-01-2022 6:10 pm

0

W grudniu świat rodzimej finansjery obiegła informacja, że upada kolejny podmiot ze stajni dr Leszka Czarneckiego. Niby nic zaskakującego, biorąc pod uwagę wpisy na portalach z ocenami pracodawców, gdzie pracownicy owego podmiotu skarżyli się, że od miesięcy nie dostają należnych im pieniędzy, ale wielu ta wiadomość zszokowała, co było widać po panicznej wyprzedaży w końcówce grudnia.

Ja walory ze stajni pana doktora już jakiś czas temu wpisałem na swoją czarną listę, o czym też był swego czasu ostrzegawczy wpis na blogu. Końcowa puenta brzmiała: profilaktyka jest zawsze „tańsza” niż „leczenie”.

Wzrastająca inflacja zapewne będzie motorem napędzającym kolejne rzesze graczy na giełdę, gdzie czekają liczne pułapki. Część z nich można ominąć, nie inwestując w spółki, których biznes najlepsze lata ma już za sobą, a światełka w tunelu nie widać. Kto dziś szukając kredytu korzysta z doradców skoro w internecie jest mnogość porównywarek kredytowych?

Zawsze przed inwestycją warto sobie zadać pytanie czy samemu skorzystałoby się z ich usług (czy zakupiło towar, gdy mowa o producentach) albo czy komuś z rodziny polecilibyśmy ich usługi/towar gdyby czegoś takiego potrzebowali?

Giełda to ciężki fach, gdzie czyhają mnogie zasadzki, szczególnie na tych, którzy lubią chodzić na skróty.

Omikron, deltakron itd. Jaki wpływ na rynki ma jeszcze COVID 19?

Posted by Marek | Posted in Edukacja finansowa | Posted on 12-01-2022 1:35 pm

29

Po panicznym roku 2020, kiedy to nastąpiła kulminacja strachu przed wirusem, rynki, jak i ludzie, zaczynają być powoli już „znieczuleni” na to wszystko. I znów jako jeden z niewielu chodzę w masce, tak jak to robiłem niegdyś w sezonie grzewczym (chroniąc drogi oddechowe przed PM 2,5 – obecnie na szczęście sąsiedzi korzystając z programów typu Czyste Powietrze, pozakładali pompy ciepła i fotowoltaikę, więc na wiosce mam w miarę spokój) i znów ludzie się dziwnie na mnie patrzą. Oczywiście mają prawo nie wiedzieć, że prawdopodobnie posiadam jedną z nielicznych masek, które faktycznie chronią, gdyż miałem okazję wesprzeć finansowo projekt rodzimego wynalazcy, który na jednym z portali zbierał środki na maskę z aktywną powłoką, która w czasie rzeczywistym dezynfekuje swoją powierzchnię (chroniąc przed wirusami, bakteriami czy grzybami), także mam zapas dla siebie i rodziny na jeszcze kilka ewentualnych fal pandemicznych. 🙂

Natomiast miejmy nadzieję, że do tych fal nie dojdzie, bo konsekwencje „pandemicznych lat” wyraźnie widać na całym świecie. Złamane łańcuchy dostaw oznaczają niedobory, a gdy są niedobory, to „towar dostaje ten, kto więcej zapłaci”.

Gdy doda się do tego zmianę trendu na rynku gazu

(o czym też alarmowałem na blogu z wyprzedzeniem, kto miał firmę zależną od gazu mógł w porę zabezpieczyć się odpowiednimi instrumentami finansowymi – precyzyjnie wyliczonymi, nie dla spekulacji, a dla „zamrożenia” ceny przy pomocy longów), to odbiło się wszystko na cenach towarów. W całej Europie.

Read the rest of this entry »

Cierpliwość na giełdzie – podstawowy element

Posted by Marek | Posted in Edukacja finansowa | Posted on 21-10-2021 5:35 pm

12

Co odróżnia graczy zarabiających od tych stojących po drugiej stronie barykady? Przede wszystkim cierpliwość. Początkujący gracz najczęściej poobserwuje trochę wykresy, zobaczy ex post jakie to proste (tu górka, tam dołek) i niech jeszcze dojdzie trans z legendarnego forum bankiera, by uzyskane efekty były z góry wiadome. Nawet jeśli jest plus na rachunku, to często wymęczony, szarpany, przypadkowy, będący wypadkową spontanicznych działań.

Ile razy ktoś będąc początkującym, a sam nim przecież tak samo byłem, szarpał się z walorem „X” kupując go i sprzedając pod wpływem emocji, by się potem okazało, że ledwo się jest na plusie, a gdyby ów walor „X” trzymało się cierpliwie zamiast starać się złapać każdy dołek i każdą górkę, to wynik byłby trzycyfrowy. Zbyt późne kupno, za szybka sprzedaż, podstawowe błędy każdego początkującego. Nie bez kozery ukuło się powiedzenie, że „pieniądze płyną od aktywnych do cierpliwych”.

Tak samo Andrew Freshet miał z tym problem. Przytoczę fragment z pierwszego tomu powieści „Wiele do stracenia”:

– Powinieneś się nauczyć tego, że niecierpliwość w szachach prowadzi do porażki. Jest to dla nas o tyle ważne, gdyż nie inaczej dzieje się podczas inwestowania. Impulsywne działania zawsze przybliżają do zguby. Jeśli masz zamiar tracić moje pieniądze na nieprzemyślane ruchy, to lepiej byś ich nigdy nie otrzymał – odparł stanowczo Charles.

– Obiecuję, że będę myślał nad wszystkim trzykrotnie – zarzekał się Andrew.

– Musisz nabrać dystansu do zmieniających się nieustannie notowań giełdowych. Do tego fachu potrzeba ogromnej pokory. Jesteś w stanie ją z siebie wykrzesać?

– Postaram się.

– Starać to się może praktykant. Musisz dać z siebie wszystko. Pracując dla mnie trzeba stawać się najlepszym w swojej dziedzinie.

– Tak będzie! – odparł stanowczo Freshet.

– Wiesz dlaczego wstrzymałem się uprzednio z przelewem?

– Nie.

– Gdybym dał ci wtedy środki, teraz byłoby ich mniej. Zwlekałem celowo, gdyż widziałem u ciebie pewne niepokojące przesłanki.

– U mnie? – zapytał zaskoczony.

– Byłeś zbyt pewny siebie. Sprawiałeś wrażenie, że musisz natychmiast kupić przecenione akcje, jakby to miała być jedyna taka okazja w życiu.

– Przyznaję, trochę byłem za bardzo podekscytowany biegiem wydarzeń.

– Na giełdzie trzeba zachowywać się jak snajper, a nie jak lis biegający po kurniku. Dzisiejsza kompromitacja Zweisteina daje nam zielone światło do działania. Wolumen obrotu był rekordowy. Większość z osób trzymających swoje akcje, miała nadzieję na odbicie. Widząc przeciągające się spadki skapitulowali dziś pod wpływem ogarniającej ich frustracji i bez wątpienia z dużym zdegustowaniem opuścili rynek razem ze swoim guru.

Na giełdzie zawsze trzeba cierpliwie czekać. Czekać na sygnał wejścia, by wsiąść do pociągu w dobrym momencie i nie przejmować się wahaniami. Potem trzeba czekać na wyjście, by nie wyskoczyć przypadkowo, kiedy nie nastał na to czas.

A co można robić, kiedy narzędzia podpowiadają, że do sygnału jeszcze trochę? Ja uwielbiam korzystać z pięknej pogody i np. spontanicznie wybrać się w góry. Póki dopisuje słoneczna pogoda, można podziwiać piękne jesienne widoki. 🙂 Giełda jest dla nas, a nie my dla niej.

Góry pozwalają doświadczyć trudu wspinaczki, strome podejścia kształtują charakter, kontakt z przyrodą daje pogodę ducha” – Jan Paweł II

WIG – październik miesiącem kolejnych rekordów cenowych

Posted by Marek | Posted in Edukacja finansowa, indeksy | Posted on 18-10-2021 12:24 pm

33

WIG – najdłużej notowany indeks na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie, obejmujący spółki z rynku podstawowego – bije kolejne rekordy cenowe.

WIG jeszcze nigdy w historii nie był tak wysoko, co pokazuje ogólny hurraoptymizm. Jak wiadomo na giełdzie rządzą niezmiennie chciwość i strach, także inne kwestie są często nieistotne, choć tu trzeba przyznać, że niektórzy cwani politycy i ich stronnicy znający się na sterowaniu nieukami, potrafią skrzętnie wykorzystać wykresy do swoich celów – kto nie miał znajomych, którzy w trakcie ubiegłorocznych spadków na giełdzie zasypywali swoje socjal media „ekspertyzami”, że spadki to „wina władzy”, ten może śmiało rzec, że w jego otoczeniu ogólny poziom wiedzy ekonomicznej jest przyzwoity. 🙂

Także ani ubiegłoroczne spadki, ani obecne wzrosty nie są winą/zasługą polityków i warto o tym w erze globalizacji pamiętać – trendy na rynkach światowych mają zawsze pierwszeństwo. Tak samo obecnie straszy się osłabieniem złotówki, a ciekawe czy jak za jakiś czas nastąpi jej wzmocnienie (co jest naturalnym etapem cykliczności rynków), osoby hejtujące rząd zaczną pisać peany na jego cześć, bo skoro spadki to ich wina, to wzrosty ich zasługa? 😀 😀 😀

Generalnie wadą demokracji jest to, że jest to konkurs popularności, mało kto zna swojego radnego/posła, nie rozmawia z nim, czasem nawet kompletnie nie ma pojęcia jaki jest program wyborczy jego partii (było to widoczne podczas hejtu na Kukiza za to, że zagłosował zgodnie ze swoim programem wyborczym i obietnicami) a decyzje przy urnie wynikają z sympatii/antypatii a nie merytorycznej analizy.

Lepsza od demokracji byłaby merytokracja w wersji z dużą swobodą działań, ale i pełną odpowiedzialnością (w demokracji odpowiedzialność się rozmywa i najczęściej za kraty trafiają szeregowi urzędnicy) za swoje czyny (oceniamy efekty końcowe i ich zgodność z obietnicami) – wówczas skończyłby się cyrk z robieniem „szopki” pod sondaże, bo dalsze władanie zależałoby od dotychczasowych dokonań. No i kluczem byłoby pozbawienie głosu osób, które nie mają wiedzy w danej dziedzinie np. na ministra rolnictwa mogą głosować wyłącznie rolnicy z minimum 10-letnim stażem we władaniu swoim gospodarstwem, bo oni wiedzą najlepiej jakie zmiany są konieczne. Oczywiście taki system nigdy nie wejdzie w życie, więc pozostaje nam jedynie być świadomym sztuczek polityków i ich stronników i po prostu nie dawać się wciągać w ich gierki.

A społeczeństwo ciągle się bogaci – jak też ostatnio wspominałem na blogu, nawet jak ktoś nie wierzy we wskaźniki podawane przez GUS/KE/OECD, to widać to dobitnie w rekordowych statystykach sprzedaży nowych aut z segmentu premium, co jeszcze dekadę temu było raczej nie do pomyślenia. Po prostu nadrabiamy okres komunizmu i gonimy w zamożności zachód, co potwierdzają dane OECD czy KE.

Natomiast czy pieniądze coś zmienią w narzekaniu?

Jak to ujął prof. Grzegorz W. Kołodko − wykładowca akademicki, jeden z głównych architektów polskich reform gospodarczych, ekspert i konsultant międzynarodowych organizacji, dyrektor Centrum Badawczego Transformacji, Integracji i Globalizacji TIGER w Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie, profesor Belt and Road School, Beijing Normal University, członek Academia Europaea. Doktor honoris causa i honorowy profesor 11 zagranicznych uniwersytetów. Zagraniczny członek Rosyjskiej Akademii Nauk oraz Narodowej Akademii Nauk Ukrainy. Autor i redaktor naukowy 59 książek oraz licznych artykułów i referatów naukowych opublikowanych w 26 językach, w tym ponad 260 prac w języku angielskim. Najczęściej na świecie cytowany polski ekonomista − podczas wykładu z okazji nadania mu przez jedną z poznańskich uczelni tytułu doktora honoris causa:

Nawet gdy PKB na mieszkańca przekroczy 100 tysięcy dolarów – a niejeden z naszych studentów doczeka tego czasu, choć zapewne jeszcze nie w 2050 roku – Polacy, wielu z nich, będą narzekać, że mogłoby być lepiej. I poniekąd słusznie, ponieważ nie bez racji prawie zawsze ex post tak twierdzimy.

Tak na marginesie, kto będąc początkującym graczem giełdowym, jeszcze nieświadom ogromu swoich braków, nie patrzył ex post (czyli po fakcie) na wykres np. 5-minutowy ze stwierdzeniem „tu bym kupił” (przy dołkach), „tu bym sprzedał” (przy szczytach), „jakie to proste”? 🙂

Na koniec jeszcze dodam, że tak jak wynika z cykliczności, wzrosty nie będą trwać wiecznie, ale obecnie (na moment publikacji niniejszego wpisu, bo wraz z fluktuacjami giełdowymi wszystko może się szybko zmienić) wszystkie elementy Ichimoku są prowzrostowe i nie ma (jeszcze) żadnego sygnału sprzedaży. 🙂

Klucz do giełdy – pokora, precyzja, cierpliwość, zrozumienie swoich słabości

Posted by Marek | Posted in Edukacja finansowa | Posted on 31-08-2021 8:16 am

8

Mógłbym tutaj pozostawić wykres ze wskazanych na Liście Absolwentów jeszcze przed czerwcowym wylotem do Grecji par walutowych, które wyśmienicie poszybowały we właściwym kierunku, ale biorąc pod uwagę, że pomysł z odwiedzinami Wrocławia zaczął kiełkować, lepsze w kontekście dydaktycznym będzie podrzucenie screenu rozmowy z jednym ze swoich Uczniów (publikowany za jego zgodą), by ukazać, że nie zawsze na giełdzie jest różowo.

Na giełdzie rynki zachowują się cyklicznie, odzwierciedlając ludzkie emocje czy dyskontując z wyprzedzeniem trendy gospodarcze. Są zatem dobre okresy do zakupu, jak i czas, kiedy lepiej pozostać obserwatorem i nie pchać się z kapitałem, gdy prawdopodobieństwo danego ruchu oscyluje wokół „rzutu monetą”.

Bardzo dobry okres na łowy był w 2020 roku, wrzucałem też wtedy na blogu screen z naszych podsumowań:

Obecnie w portfelu spekulacyjnym w dużej mierze pozostają u mnie walory zakupione zakupione właśnie w marcu ’20. Potem był też dobry okres sygnałowy na jesieni ’20 i od tamtej pory jakiegoś hurtowego wysypu wielkich okazji na rynku nie było (było cierpliwe wyczekiwanie na pojedyncze sygnały, które również „na waciki” dały).

Co jest też logiczne, bo nierealne jest, by rynek dawał każdego dnia niesamowite okazje, a zwłaszcza, by dawał je „na żądanie”, kiedy akurat po wakacjach stwierdzamy, że „dziś jest ten dzień” na giełdowe podboje.

Cierpliwość w wyczekiwaniu na dobre momenty to podstawa mojej metodologii. Wszystkie czynniki muszą być wypełnione, a wieloetapowy, metodologiczny odsiew chroni nas przed plewami, które mogłyby wskoczyć pod wpływem emocji. Dzięki temu można oddzielić najlepsze ziarna od plew i spijać długo śmietankę. 🙂

W pułapkę niecierpliwości wpadł jakiś czas temu jeden z moich Uczniów, z którym urwał mi się kontakt lata temu. Spotkała go nietęga przygoda, przez którą kapitał skurczył się do 20%. Całość historii można przeczytać poniżej:

Chęć wielkich zysków od zarania dziejów towarzyszy każdemu, ale po prostu nie ma drogi na skróty. Nie ma każdego dnia okazji. Na okazje trzeba czekać i tego się nie przeskoczy. Na szczęście Bartek wyciągnął poprawne wnioski i bogatszy o nowe doświadczenia, powrócił do gry. Swoją historią pozwolił się podzielić, by była przestrogą dla innych.

Na koniec zacytuję jeszcze fragment powieści „Wiele do stracenia„:

– Powinieneś się nauczyć tego, że niecierpliwość w szachach prowadzi do porażki. Jest to dla nas o tyle ważne, gdyż nie inaczej dzieje się podczas inwestowania. Impulsywne działania zawsze przybliżają do zguby. Jeśli masz zamiar tracić moje pieniądze na nieprzemyślane ruchy, to lepiej byś ich nigdy nie otrzymał – odparł stanowczo Charles.

– Obiecuję, że będę myślał nad wszystkim trzykrotnie – zarzekał się Andrew.
– Musisz nabrać dystansu do zmieniających się nieustannie notowań giełdowych. Do tego fachu potrzeba ogromnej pokory. Jesteś w stanie ją z siebie wykrzesać?
– Postaram się.
– Starać to się może praktykant. Musisz dać z siebie wszystko. Pracując dla mnie trzeba stawać się najlepszym w swojej dziedzinie.
– Tak będzie! – odparł stanowczo Freshet.
– Wiesz dlaczego wstrzymałem się uprzednio z przelewem?
– Nie.
– Gdybym dał ci wtedy środki, teraz byłoby ich mniej. Zwlekałem celowo, gdyż widziałem u ciebie pewne niepokojące przesłanki.
– U mnie? – zapytał zaskoczony.
– Byłeś zbyt pewny siebie. Sprawiałeś wrażenie, że musisz natychmiast kupić przecenione akcje, jakby to miała być jedyna taka okazja w życiu.
– Przyznaję, trochę byłem za bardzo podekscytowany biegiem wydarzeń.
– Na giełdzie trzeba zachowywać się jak snajper, a nie jak lis biegający po kurniku.

Pandemia nie przeszkadza – przybywa milionerów :-)

Posted by Marek | Posted in ciekawostki, Edukacja finansowa | Posted on 23-07-2021 11:10 am

11

Jak niedawno podała Izba Administracji Skarbowej w Katowicach :

Po raz kolejny wzrosła liczba milionerów w województwie śląskim. W zeznaniach podatkowych za 2020 r. dochód przekraczający 1 mln zł wykazało ponad 3800 mieszkańców naszego województwa. To o 380 osób więcej, niż w rozliczeniach podatkowych za 2019 r. oraz ponad 650 więcej niż w PIT za 2018 r.

W skali kraju zapewne będzie podobnie, gdzieś już były wcześniej przecieki, że milionerów przybyło w trakcie pandemii także na Pomorzu. Dobrze to wróży, potencjał przedsiębiorczych osób rozwija się (mówimy tu o osobach z danych KAS, czyli legalnie działających i płacących podatki – realna liczba milionerów jest oczywiście większa).

Gdzieniegdzie tego typu statystyki są komentowane przez „ekspertów” od teorii spiskowych, że bogaci zrobili pandemię, by zabrać biednym. Poza marginesem (spadek, wygrana w lotto, szemrane interesy), większość milionerów dorabia się tylko i wyłącznie ciężką pracą. Od lat, dekad, wieków, nic się w tej materii nie zmieniło. Pracując wydajniej (na własny rachunek – przy etacie może być różnie i wtedy motywacja, by pracować lepiej od innych maleje), zawsze będziemy mieć więcej od tego kto jest mniej wydajny. Czasem wystarczy wpaść na pomysł (ciężka praca umysłowa), na który nikt wcześniej nie wpadł, a czasem wystarczy pracować dłużej niż inni.

Także bogacenie się ciężką pracą – choć piętnowane, szczególnie przez ludzi od „walki klas”, których jedynym pomysłem na poprawienie swojego statusu jest zabranie pieniędzy osobom majętnym (i tu pytanie co dalej jak już te pieniądze zabiorą? Wystarczy wygooglować co się stało z uprawą rolną w RPA w kilka lat po przepędzeniu białych farmerów) – jest zjawiskiem ze wszech miar pozytywnym i należy takim ludziom kibicować, czerpać od nich inspirację i samemu się bogacić.

Ktoś powie, że to niemożliwe. Kiedy zaczynałem przygodę literacką, słyszałem to prawie wszędzie (czytelnictwo spada, z tego nie da się wyżyć, nie masz szans). Obiektywnie rzecz ujmując, patrząc jako inwestor, inwestowanie w „debiutującego literata” to gorsza rzecz niż losowo wybrany walor z NC.

Gdy zająłem się pisaniem, moja sytuacja wyglądała następująco: w szkole byłem bardzo słaby z języka polskiego, nie posiadałem żadnych kontaktów, byłem totalnie bez żadnych „pleców” w branży, zaczynałem po prostu od zera.

Pisząc bajki dla dzieci, pisałem je dla swoich dzieci, by pozostawić im nietuzinkowy prezent. Dawałem z siebie wszystko i chciałem, by to była bajka edukacyjna, dzięki czemu poprzez czytanie dzieci będą mogły bawić się i przyswajać wiedzę, kiedy ich umysł jest najbardziej chłonny.

Zarywałem nocki lub wstawałem w okolicy 4 rano, by pracować nad tekstem i organizować każdy proces. Nawet zdarzało się, że były dniówki po 18 godzin. Na szczęście wiele etapów np. dobór ilustracji czy kreślenie fabuły, robiłem razem z dziećmi, dzięki czemu mogliśmy spędzić czas razem. 🙂

Efektem tej pracy były Kosmoliski wydane w pięciu językach. Między innymi po angielsku, niemiecku:

hiszpańsku czy włosku:

Oczywiście bez tylu wersji językowych (otwarcia się na globalne rynki zbytu) na pewno wyniki byłyby mniejsze, ale efekty osiągnięte na rodzimym rynku i tak są całkiem dobre. Kosmoliski w pierwszej połowie stycznia były na 9 miejscu najlepiej się sprzedających książek w hurtowni (źródło: portal wydawca). 🙂

Skoro udało się komuś kto z języka polskiego w liceum jako jedyny w klasie dostał ocenę ndst, a zajęcia z tego przedmiotu były piętą achillesową, to wystarczy robić coś z pasją i wkładać w to serce, a pieniądze same się pojawią. 🙂 Jeśli robimy coś tylko dla pieniędzy, to sukces jest raczej mniej prawdopodobny, a jak się go osiągnie, to na pewno nie daje tyle frajdy.

Pieniądze to tylko środek do celu, a nie cel sam w sobie. No i strumień z dodatkowej nitki dochodów można przeznaczać na cele dobroczynne bez ryzyka, że „przeje się” kapitał giełdowy. 🙂

Jestem dumny z tego, że jestem Polakiem i mogę co nieco przyczynić się bajkami edukacyjnymi do podbicia czytelnictwa pośród najmłodszych w naszym pięknym kraju. :)))

Udanych wakacji! Ja tymczasem wracam do prac nad kolejną bajką. 🙂

Inflacja – fala, falka czy tsunami?

Posted by Marek | Posted in Edukacja finansowa | Posted on 15-07-2021 5:41 pm

3

Cyklicznie dostaję pytania o inflację jej poziomy i o to jak zabezpieczać przed nią oszczędności. Jakieś dwa lata temu podałem gotowy instrument (idealny dla osób bojących się giełdy) i w lutowym wpisie tego roku go rozliczyliśmy czy działa. Chodziło o obligacje indeksowane inflacją (ważny był zakup w odpowiednim momencie, kiedy jeszcze stopy procentowe były o wiele wyższe).

Natomiast najciekawsze są pytania o skalę inflacji, gdyż tutaj zaczyna wchodzić matematyka, której się nie oszuka. Ogromne zamówienia (robienie zapasów na wypadek kolejnych lockdown’ów i nadrabianie niedoborów z tych poprzednich) spowodowały, że firmy biją się o wolne kontenery, licytując się na coraz wyższe stawki. The Wall Street Journal dwa tygodnie temu informował, że ceny za wolny kontener podskoczyły już ponad czterokrotnie.

Parę dni temu eksperci z banku PKO informowali o kolejnych rekordach.

Także wszystko co importujemy z Chin, siłą matematyki musi podrożeć. Może to i dobrze, w końcu towary produkowane przez rodzimych rzemieślników i małe manufaktury nie będą już „odstraszały” tak bardzo ceną (spory odsetek dalej patrzy na cenę jako kluczowe kryterium, a nie na jakość czy lokalny patriotyzm gospodarczy). 🙂