BTC/USD – ocena momentu ostrzeżenia przed bańką spekulacyjną na bitcoinie

Posted by Marek | Posted in Edukacja finansowa | Posted on 25-11-2019 4:58 pm

20

Dziewiątego lipca bieżącego roku opublikowałem wpis, gdzie w tytule dodałem dopisek „powtórka z rozrywki?” a w treści wymowną grafikę.

Dla wielu osób wpis mógł się okazać kontrowersyjny, ale zobaczmy jak to wszystko wygląda parę miesięcy później. Dla ułatwienia, oznaczyłem na wykresie datę publikacji wpisu ostrzegającego przed bańką na bitcoinie.

Uczciwie, przyznaję, że o jeden dzień pomyliłem się z lokalnym szczytem – po prostu moje heurystyki trochę się przestrzeliły (złapały najwyższy szczyt liczony ceną zamknięcia), ale no cóż, trudno 🙂

Niemniej jednak nawet najwięksi maruderzy powinni być zadowoleni. Owczy pęd kończy się zawsze tak samo: owce idą na rzeź.

Książki na „weekend” :-)

Posted by Marek | Posted in ciekawostki, Edukacja finansowa | Posted on 23-11-2019 10:32 am

33

Jak wiadomo siedzenie przed komputerem „odmóżdża” i jałowi umysł (EOC, Iowa State University, PPP), ale na szczęście książki są niczym dobry nawóz i potrafią znów go użyźnić 🙂

Jak podpowiada wujek Google:

Także polecam szczególnie czytanie jeśli ktoś ma pracę biurową i musi służbowo spędzać czas przed komputerem/tabletem, a potem jeszcze komputer wykorzystuje do giełdy czy oglądania seriali. Po dłuższym czasie takiego życia umysł mocno zacznie rdzewieć.

Czytanie książek jest dodatkowo bardzo ważne, kiedy się ma dzieci, bo dajemy im dobry przykład. Czytanie książek od małego ma dla nich niesamowity wpływ. Komputery/tablety działają na nich wprost przeciwnie. Kto często daje dzieciom takie zabawki może zauważyć ich apatię przy dłuższym siedzeniu czy agresję, kiedy chce się im tablet odebrać.

Czytanie książek to także najlepsza inwestycja w swoją sytuację finansową, gdyż dbając o swój umysł, łatwiej będziemy odrzucać błędne decyzje.

Dom bez książek jest jak plaża bez słońca” mawiał José Martí, także dziś pokażę swój zestaw literatury na ten i pewnie jeszcze następny weekend.

„Sukces na giełdzie” czeka jako nagroda na konkurs mikołajkowy, a pozostałe lektury za które zamierzam się zabrać:
1) „Odkrywając Wolność. Przeciw zniewoleniu umysłów” – gruba cegłówka, biorę ją w ramach poszerzenia horyzontów i spojrzenia na wiele spraw z innej perspektywy. Najgorsza rzecz to mieć tylko jeden punkt widzenia, wtedy każdy może łatwo sterować nas jak marionetki na sznurku.

2) „Era dinozaurów” – kto ma już starsze dzieci, na pewno wie, że w pewnym etapie rodzic musi być ekspertem od dinozaurów, bo dzieci zadają masę pytań. Oczywiście są „szkoły”, by pytania „spławiać” mówiąc cokolwiek, ale jeśli dziecko przyłapie rodzica na kłamstwie, to po pierwsze traci on autorytet w jego oczach, a po drugie dajemy mu zły wzorzec, także zamierzam być ekspertem od dinozaurów 🙂

3) „Niewinny” – typowa rozrywka dla relaksu, poszerzenia słownictwa i stymulacji mózgu

4) „Złoto Kanady” – ukłon w stronę jednego z najpoczytniejszych pisarzy Okresu Międzywojennego, kawał dobrej literatury, czyli ponownie relaks, poszerzanie słownictwa i stymulacja mózgu.

5) „Szachista” – kolejna pozycja czytana dla przyjemności (dzięki Adam za polecenie!)

Jak mawiał René Descartes „Czytanie dobrych książek jest niczym rozmowa z najwspanialszymi ludźmi minionych czasów„, także warto też wracać do przedwojennych klasyków.

Na koniec będą książki pomocne przy giełdzie, przeczytałem je już dawno temu i czasem do nich wracam. Ukazują one od kulis mechanizmy funkcjonowania świata finansów, które są ponadczasowe i dają tło kontekstowe dla dziejących się wydarzeń.

KsiążkiWartePrzeczytania

Polecam zabierać książkę czy to do pociągu, czy jak się czeka na lot w „Polonezie” czy jak się już siedzi w samolocie, nawożenie umysłu jest zawsze wskazane 🙂 A Wy co ostatnio czytaliście?

PS: https://www.youtube.com/watch?v=KhrCozn5mi0

Emerytury: spadająca stopa zastąpienia – rozwiązania na godną jesień życia

Posted by Marek | Posted in Edukacja finansowa | Posted on 08-10-2019 11:09 am

29

Dostałem sporo zapytań związanych z niedawnymi słowami prof. Gertrudy Uścińskiej, prezes Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, która oznajmiła, że w 2060 stopa zastąpienia spadnie poniżej 30%.

Jest to rzecz oczywista, która jest wiadoma od wielu dekad, gdyż zwiększająca się średnia długość życia, mnogość wcześniejszych emerytur i za niska dzietność, sprawiają, że matematyka pozostaje niebłagana. Jeśli rośnie liczba emerytów, a liczba osób odprowadzających składki nie podąża za tym wzrostem (na bieżące wypłaty emerytur, składają się wpłaty składek osób obecnie pracujących), to system nie da rady.

Dlatego niegdyś stworzono OFE, które miały rzekomo zabezpieczać nas na starość, a stały się sposobem na „skubanie” przyszłych emerytów na opłatach (Źródło: ForbesWysokie prowizje zjadają emerytury„).

Później w ramach ratowania systemu, powstał pomysł, by podejść do systemu z drugiej strony i podnieść wiek emerytalny (dla kobiet aż o 7 lat z 60 do 67). Jest to praktyka powszechnie stosowana, gdyż w tabelach wszystko zaczyna się ładnie układać. Podnosząc wiek emerytalny, zwiększy się odsetek osób, które po prostu do emerytury nie dożyją, a jeśli dożyją, to będą ją pobierać o kilka lat krócej i co ważne, będą zarazem o kilka lat dłużej odprowadzać składki.

Oczywiście jestem zdania, że jeśli ktoś lubi pracować w swoim fachu, to wiek nie stanowi żadnej bariery w wielu zawodach (np. znam rolnika, co pomimo 70 lat ma lepszą kondycję ode mnie i np. ręcznie rozrzuca widłami po swoim pół hektarowym polu obornik, ręcznie kopie ziemniaki, a w zimie morsuje w swoich stawach), ale są też zawody, gdzie wiek odgrywa dużą rolę np. potrzebny jest ostry wzrok czy precyzja rąk, które z biegiem lat mogą (ale nie muszą) się pogarszać.

Obecnie mamy PPK, które mogą zakończyć się źle lub dobrze, w zależności od osób zarządzających funduszami, bo po ostatnich wybrykach, nikt nie ma już chyba wątpliwości, gdzie dla niektórych w łańcuchu pokarmowym znajduje się klient (Źródło: BI Rynsztokowy język, pieniądze i chciwość.).

Zostawmy jednak wiarę, że ktoś obcy zadba za nas samych o emeryturę. Trzeba się tym zająć samemu. Nieruchomości, giełda, obligacje skarbowe 500+ (indeksowane inflacją, 4,4% – najlepsze z rozwiązań niskoryzykownych), startUp’y. Trzeba po prostu działać i z każdej wypłaty odkładać środki do pomnażania.

Najlepiej jednak przejść od razu do konkretów, także odsyłam do studium przypadku, by zobaczyć jak w praktyce na emeryturę zabezpiecza się jeden z moich Uczniów, który pomimo młodego wieku, podejmuje decyzje jak weteran 🙂

Jaki jest sposób na dostatnie życie na emeryturze?

Psychologia inwestowania: Wakacyjna pułapka – przesłanie od Wojtka

Posted by Marek | Posted in Edukacja finansowa | Posted on 29-08-2019 11:19 am

11

Wakacje powoli dobiegają końca, za niedługo dzieci znów powędrują do szkół i będzie można później przy kominku wspominać rozmaite przygody.

Jeden z moich Uczniów, korzystając z dobrze sprofitowanego zagrania, udał się Bali i ku przestrodze, pozwolił upublicznić swoją historię, by nikt inny nie wpadł w identyczną pułapkę psychologiczną.

A jak u Was? Zdarzyło się komuś spędzić czas na plaży na nieustannym gapieniu w notowania na telefonie? 🙂

Czy Chiny zatrują Świat? Tajemnica niskich cen produktów „made in China”

Posted by Marek | Posted in Edukacja finansowa | Posted on 22-08-2019 5:07 pm

18

Kiedy mniej zamożne kraje, takie jak np. Polska muszą „zaciskać zęby” i słono płacić za emisję dwutlenku węgla, co odbija się między innymi na podwyżkach cen prądu, Chiny niczym się nie przejmując, idą za zasadą „najniższa cena za wszelką cenę” i emitują zakazany gaz CFC-11, który jest tysiące razy bardziej szkodliwy od CO2 (Źródła: GW, Reuters, TG).

Skażone powietrze (u nas w zimie Kraków, Rybnik czy Żywiec są i tak nokautowane przez chińskie miasta), skażona woda

Tuo lake in Wuhe (fot.: Xinhua)

Fuhe River (fot.: Xinhua)

Lake Chao (fot. Sohu)

czy skażona gleba: https://www.economist.com/briefing/2017/06/08/the-most-neglected-threat-to-public-health-in-china-is-toxic-soil

są nieodzownie związane z niskimi cenami. Ja twardo jestem przeciwnikiem toksycznych rzeczy z Chin i trucia przez nich środowiska, także staram się unikać wszelkiej maści towarów z Chin, od ubrań po herbatę (i nawet dobrze mi się to udaje, choć niestety z elektroniką mam problem). Tak samo dziadkowie dostali kategoryczny zakaz kupowania wnukom zabawek z napisem „made in China”.

Natomiast szczególne groźne jest sprowadzanie z Chin żywności (czym trudni się coraz więcej „januszy biznesu”), gdyż nie trzeba być geniuszem, by odkryć co wyrośnie na skażonej glebie, podlewanej toksyczną wodą. Szerzej o tym jest tu: Skażona żywność z Chin poza kontrolą oraz tu.

Inwestowanie w ekologiczne uprawy to jeden z przyszłościowych pewniaków, dlatego w ostatnich latach skupiłem się na inwestycjach tego typu na własny użytek. Oczywiście produkcja rolna bez oprysków chemikaliami ma też swoje ciemniejsze strony. Po pierwszych zbiorach żółtych śliwek ok. 60% owoców okazało się u mnie robaczywych, ale ze względu na liczne podróże zaniedbałem m.in. oprysk z ziela wrotyczu, który skutecznie tępi szkodniki. W przyszłym roku postaram się już tego nie zaniedbać i wynik mam nadzieję będzie lepszy.

Oczywiście jest duża liczba krajów, gdzie żywność rośnie w czystym środowisku, ale jeśli „janusz biznesu” zwietrzy interes, to nawet włoskie pomidory mogą okazać się chińskie: https://www.iene.mediaset.it/video/toffa-quando-il-pomodoro-cinese-diventa-made-in-italy_68936.shtml

Nadia Toffa e Le Iene svelano i segreti del concentrato di pomodoro cinese venduto in Italia

Giełdowe analogie po spotkaniu zwycięzcy Festiwalu w Jarocinie – narkotyki i hazard

Posted by Marek | Posted in Edukacja finansowa | Posted on 28-07-2019 3:40 pm

10

Przez ostatnie dni parę razy miałem okazję rozmawiać z Andrzejem Sową, który wygrał niegdyś ze swoim zespołem Festiwal w Jarocinie, występując na scenie po heroinie.

Pojawiła się wtedy sława i duże pieniądze, które poszły na narkotyki.

Kiedy go spotkałem miał ze sobą trochę towaru (choć część należała do koleżanki). Kupiłem trochę towaru miękkiego i twardego w stosunku 4:1. Twardy towar naprawdę dał mi mocnego kopa 🙂

Zanim dokończę, chciałbym najpierw podziękować Maćkowi, gdyż bez jego mozolnej „pracy u podstaw” nie byłoby mi dane spotkać Andrzeja. Dzięki Maćku!

Wracając do meritum, rozmowa z człowiekiem, który w swoim życiu osiągnął szczyt i zarazem dno, była naprawdę fascynująca. Zakupiłem u niego cztery Read the rest of this entry »

Nieuchronne podwyżki cen prądu – wysoka energochłonność i rekordowe zapotrzebowanie

Posted by Marek | Posted in Edukacja finansowa | Posted on 16-07-2019 8:58 am

12

Wysokie ceny prądu, to nie tylko efekt zaniedbań przy dywersyfikacji źródeł energii (perypetie przy budowie elektrowni jądrowej: GW, wP , Forbes), przez co uzależnieni od elektrowni węglowych, musimy płacić słono za emisję CO2, sprawiając, że nasze firmy będą coraz mniej konkurencyjnie w porównaniu do krajów, gdzie prąd jest tańszy, ale problemem jest także bardzo nieefektywne zużycie elektrycznej.

Jak podaje specjalistyczny portal wysokienapiecie.pl, jesteśmy wysoko w niechlubnym rankingu marnotrawstwa.

Lepiej od nas prądem gospodaruje nawet Rumunia.

Po prostu wiele urządzeń jest przewymiarowanych czy mocno zużytych i trwonią prąd, nie dając korzyści.

Coś jak w dowcipie, że za komuny jeden kopał dół, drugi go zasypywał i każdy miał pracę a komitet centralny bił brawo, że nie ma bezrobocia, ale było to bezsensowne, nieefektywne działanie.

Wobec takiego obrotu spraw, nasuwają się jeszcze pytania odnośnie narodowej elektromobilności, która jest jak najbardziej zasadna i ową technologię trzeba rozwijać, by w końcu być w grupie liderów, a nie końcówce peletonu, ale czy przypadkiem nasze elektrownie nie są jeszcze gotowe na dwa miliony „elektryków” na naszych drogach? 🙂

Zwłaszcza, że zwykłe podkręcenie klimatyzacji w upalny dzień, powoduje bicie kolejnych rekordów zużycia?

Źródło: wysokienapiecie.pl

Oczywiście pytaniem otwartym pozostaje pytanie ile z chłodzonych pomieszczeń było pustych? 🙂

Inflacja puka do drzwi – czy wzrost ceny chleba o 600% to dużo?

Posted by Marek | Posted in Edukacja finansowa | Posted on 12-07-2019 11:00 am

6

Coraz częściej w statystykach królują wzrosty wynagrodzeń. Jeśli zerkniemy na ostatnie depesze GUS’u

to może się wydawać, że społeczeństwo dynamicznie się bogaci. Jest to jednak w dużej mierze efekt psychologiczny, gdyż wydaje nam się, że jesteśmy bogatsi, ale gdy wzrost wynagrodzeń nie podąża za wzrostem wydajności pracy, powstaje presja inflacyjna.

Dla przykładu, jeśli mamy sad i zbiór mechaniczny powoduje straty rzędu 30% (np. poobija za bardzo niektóre owoce, które nie będą się już nadawały do sprzedaży), to gdy wprowadzimy ulepszenia (np. mój wujek, emerytowany rolnik samodzielnie tworzył wiele ulepszeń poprawiających przemysłowe rozwiązania), które spowodują spadek strat o połowę, to dzięki poprawie wydajności, możemy sobie przyznać podwyżkę.

Natomiast jeśli mamy pracownika, który zbiera ręcznie w tym samym tempie (tego typu zbiór, przy wprawnej ekipie, daje o wiele niższe straty niż zbiór mechaniczny) i chcemy mu dać podwyżkę o 20%, to by zachować poprzedni bilans, musimy podnieść ceny owoców.

W każdej firmie, gdzie wzrost wynagrodzenia nie idzie w parze ze wzrostem wydajności (bądź jakości), ceny produktów będą szły w górę.

Koszty pracy zwiększają inflację i tu koło się zamyka. Ludzie zarabiają więcej, ale realnie, wobec rosnących cen, stoją w miejscu. Read the rest of this entry »

Obligacje 500+ Idealny instrument dla zabieganych rodziców

Posted by Marek | Posted in Edukacja finansowa | Posted on 30-06-2019 5:29 pm

24

Już jutro poszerzy się grono beneficjentów dla Rodzinnych Oszczędnościowych Obligacji Skarbowych, gdyż są one zarezerwowane wyłącznie dla rodziców pobierających świadczenie 500+, którzy zgodnie z ideą świecącą tym obligacjom, zamiast na konsumpcję mogą otrzymywane środki przeznaczyć na długoterminowe oszczędzanie. Read the rest of this entry »

Oszczędzanie + loteria: Obligacje Premiowe POS0420

Posted by Marek | Posted in ciekawostki, Edukacja finansowa | Posted on 03-06-2019 2:02 pm

24

Jak wiadomo lokaty bankowe są na bardzo niskim poziomie, a promocyjne stawki typu 3-4%, dla osób od lat wybierających najlepsze lokaty, są po prostu nieosiągalne, gdyż albo promocje są dla nowych klientów (a skoro wcześniej korzystali z danej promocji, już nie spełnią warunku), albo są premią za założenie konta (ale wytrawni łowcy lokat już dawno wszelkie konta pozakładali), albo chodzi o nowe środki (czyli te które wygasają z poprzednich promocyjnych lokat w danym banku już nie wchodzą w grę).

Jednym słowem nie ma lekko na rynku lokat. Pomijając oczywiście banki o niepewnej przyszłości, gdzie zamrażanie pieniędzy jest z dreszczykiem emocji i już dużo lepiej obracać spekulacyjnie papierami owych banków i jak jest sygnał kupna, to z ciasnym SL można się załapać na wystrzał.

Niemniej jednak, nie każdy ma czas i nerwy na giełdę, a trzymanie pieniędzy na 0,5 czy 0,7% mija się z celem. Przypadki obligacji korporacyjnych pokazały już wielokrotnie, że to rynek bardziej ryzykowny od akcji, gdyż można już na oczy nie zobaczyć całego wkładu (przykładem są obligacje Ganta czy GetBacku), także z bezpiecznych papierów pozostają już wyłącznie obligacje Skarbu Państwa. Read the rest of this entry »

Spółki „made in China” na GPW, czyli sposób na „robienie w konia”- Casus Peixin, Fenghua i JJ Auto

Posted by Marek | Posted in Edukacja finansowa | Posted on 08-05-2019 7:36 pm

19

Wszystkie chińskie spółki obecne na GPW mają już zawieszone notowania. Od wczoraj nie jest możliwy handel na akcjach pierwszej chińskiej spółki, która weszła na GPW, czyli Peixin. Handel na niej trwał najdłużej (ostatnia transakcja była w kwietniu). JJ Auto było grane ostatni raz w 2015, natomiast Fenghua Sole Tech w 2016.

Kiedy owe chińskie spółki wchodziły kolejno na giełdę, wiele osób pytało mnie o opinię i zawsze odpowiadałem pytaniem: „Skoro to takie dobre spółki, to dlaczego w jednym z najbogatszych krajów świata, jakim są Chiny, nie przeprowadzają swoich ofert, tylko robią to na bananowej GPW?”

Wydawało mi się wtedy, że szukają po prostu „jeleni”, by zebrać pieniądze, „przepalić” je na pensje prezesów i zwinąć nogę, bo osób o imieniu i nazwisku prezesa są w Chinach dziesiątki milionów, więc szansa na odzyskanie czegokolwiek jest praktycznie zerowa. Read the rest of this entry »

Mroczne strony tradingu – cz. I – Casus Idea Banku w zagraniu Michała

Posted by Marek | Posted in Edukacja finansowa | Posted on 07-05-2019 12:23 pm

6

W tym roku wśród moich Uczniów na naszej głównej grupie dyskusyjnej (dla Absolwentów po komplecie szkoleń) praca kwitła bardzo dobrze. Coraz częściej pojawiają się spółki amerykańskie (tutaj ukłony dla Rocka za rozruszanie tego segmentu, zwłaszcza, że grudniowy dołek sprowadził wiele walorów do parteru), ale i na naszym grajdołku było wiele okazji do gry dużym kapitałem, które wykorzystywali Adepci np. zakupy 11bit w lutym, ale dziś nie będzie o tym, tylko skupimy się na czymś ważniejszym i wybierzemy te najgorsze wybryki.

Trzymanie się zasad jest dla jednych proste, wręcz oczywiste, ale czasem zdarzają się sytuacje zgoła odmienne. Długo z Michałem pisaliśmy jeszcze potem o czynnikach jakie to powodują i pozwolił mi, ku przestrodze dla innych, posłużyć się edukacyjnie na blogu jego historią.

Setup związany był z okazją na Idea Banku, gdzie Michał wyliczył sobie zasięg 7zł, przy zakupie po 3zł. Realizację opisał później na naszej grupie.

Setup był związany z materiałem z Esencji spekulacji, także nad technicznymi aspektami nie będziemy się tutaj rozwodzić, gdyż nie są na potrzeby tego wpisu istotne 🙂

Szczegóły mogą Absolwenci doczytać w archiwum na Liście Absolwentów (nie mylić z ListąES dla osób początkujących) w poście Michała z 8.02.2019 w wątku o wnioskach.

Skupimy się tutaj na czymś uniwersalnym, gdyż każdy może mieć rozmaite metody, ale najważniejsza jest dyscyplina.

Michał wyznaczył sobie na wykresie moment sprzedażowy na 7zł i przy zakupie po 3zł, zysk z danej transakcji byłby przyzwoity. Jednak mimo swoich wyliczeń, zamiast czekać na zasięg, przestraszył się czarnej świeczki i poddał się.

Jest to typowy błąd, który jest piętą achillesową wielu graczy, bez względu na to jakie mają metody. Kupują coś licząc na dany zasięg, po czym zamiast cierpliwie czekać, sprzedają z małym zyskiem.

U Michała, jak mi wspominał, największym problemem był walor na którym zagrał, gdyż nie wierzył on w sukces, myśląc, że jak „rozpalona spekuła” zacznie wiać, to on nie zdąży wyjść i na każdym kroku widział odwrót.

Dlatego dla własnego spokoju, nie warto brać spółek w które się nie wierzy.

Kolejnym problemem była zbyt duża wielkość pozycji, co było niedopuszczalne.

Przestrzeganie metod z Esencji spekulacji, gdzie precyzyjnie jest już na początku szkolenia określony pierwszy etap kontroli ryzyka, który potem poprzez zarządzanie kapitałem jeszcze bardziej zostaje uściślony sprawia, że bankructwo jest praktycznie niemożliwe. Nawet 50 stratnych zagrań pod rząd (z setupów takich jak ten na Idei), przy skrupulatnym trzymaniu się reguł dotyczących SL, sprawia, że dalej na rachunku będzie większość środków.

Michał natomiast, kolokwialnie rzecz ujmując, „poleciał po bandzie” i „zapakował się pod korek”. Nic dziwnego, że każde fluktuacje na tym walorze przyprawiały go o gęsią skórkę.

Zbytnie szarżowanie z kapitałem to najczęstszy błąd prowadzący do porażki. Mimo, że tyle wałkuję to na szkoleniu, średnio raz na dwa lata dostaję maila od Ucznia, który pisze, że „popłynął”. Kiedy pytam jak to możliwe, przecież dostał wędkę z metodologią nacechowaną na maksymalne bezpieczeństwo kapitału, to odpisuje, że czytał gdzieś na necie o piramidowaniu na dużym lewarze i zagrał parę razy va bank, gdzie mu się udało, więc dorzucił więcej i nagle czar lewara prysł. Konto wyzerowane. Zawsze tak się kończy gra va bank. Prędzej czy później konto będzie puste. Michałowi się upiekło i mam nadzieję, że więcej tego typu głupoty nie zrobi 🙂

Chęć łatwych pieniędzy potrafi czasem zaślepić zdrowy rozsądek. Pamiętajcie, na giełdzie trzeba być zawsze czujnym, gdyż nawet najmniejsze rozkojarzenie, będzie bardzo bolesne dla portfela. Niestety w trakcie hossy zbyt wiele osób o tym zapomina.

Pół biedy, kiedy jest się młodym, wtedy jest całe życie na odzyskanie kapitału. Gorzej, kiedy jest już wiek emerytalny za pasem. Wtedy zerowanie oszczędności jest bardzo bolesną lekcją.

Dlatego podstawowa zasada każdego inwestora powinna brzmieć: „po pierwsze chronić kapitał”.

Pomiędzy rozsądnym inwestowaniem a hazardem jest cienka granica. Gra va bank sugeruje, że już dawno została przekroczona i trzeba się opamiętać zanim będzie za późno.

Czy duży gracz zawsze wygrywa? Potknięcie „grubego” na CD Project

Posted by Marek | Posted in Edukacja finansowa | Posted on 25-01-2019 9:08 am

6

Na giełdzie od dawna krążą legendy, że to niewidzialna ręka „grubego” trzęsie rynkiem, że „gruby” czyści stopy we wszystkie kierunki i jest nieomylny. Jak to jest w praktyce? Duży gracz także popełnia błędy, co niedawno można było zaobserwować przy pozycjach na spadki (tzw. krótka sprzedaż – shorty) na walorach CDR, gdzie duży fundusz nie tyle nie zamknął pozycji (zamknięcie shortów polega na odkupieniu akcji na rynku) w okolicy dołka, gdzie osiągnąłby niemały zysk, to jeszcze nie wyczuł momentu zmiany średnioterminowego trendu i zamykał część ze stratą.

Jego poczynania można prześledzić analizując Rejestr Krótkiej Sprzedaży

a nanosząc odpowiednie daty na wykres otrzymujemy pełen obraz sytuacji.

Jak widać połowa listopada dużo lepiej pasuje na realizację zysków z shortów (pozycji na spadki) niż końcówka stycznia, także mity o nieomylności „grubego” można spokojnie włożyć pomiędzy bajki 🙂

Jak to onegdaj mawiał Andre Kostolany, jeden z najsprytniejszych węgierskich spekulantów żydowskiego pochodzenia, „sytuacja na giełdzie zależy wyłącznie od tego czy jest tam więcej głupców niż akcji, czy więcej akcji niż głupców”, co odnosi się również do grubych ryb.

Jaki jest sposób na dostatnie życie na emeryturze?

Posted by Marek | Posted in Edukacja finansowa | Posted on 14-12-2018 11:41 am

23

OECD nie pozostawia złudzeń. Bez dodatkowego zabezpieczenia się na jesień życia, otrzymywane świadczenia będą w Polsce wynosić jedynie 38% wysokości ostatniej pensji.

Trzeba zatem działać i to zaczynając za młodu, gdyż inaczej może być już nie tyle za późno, co będzie to na pewno dużo bardziej kłopotliwe i wymagające wielu poświęceń (np. nadgodziny w pogoni za awansem, czy drugi etat to działania znośne dla singla, ale już odbijające się czkawką dla kogoś kto okrada z czasu swoje dzieci i pełni rolę bankomatu, a nie powiernika będącego oparciem, potrafiącego wysłuchać i pokazać właściwą drogę).

Dlatego też bardzo spodobała mi się droga Maćka, który po maturze zakasał rękawy do działania na wielu frontach. Mając naście lat zainteresował się rynkami finansowymi, co w tym wieku może wydawać się nieco ryzykowne, gdyż młodym sodówka znacznie częściej potrafi uderzyć do głowy, wszakże (poza nielicznymi jednostkami) nie znają jeszcze wartości ciężko zarobionych pieniędzy. Jednak z drugiej strony, zaczynając wcześnie, ma się dużo czasu na poznawanie praw rządzących rynkiem.

Pewnego razu Maciek trafił do mnie na szkolenie i później kontakt się urwał, aż po jakimś czasie otrzymałem takiego oto maila:

Później nadszedł wymarzony wyjazd na Wyspy Kanaryjskie i oddanie się swojej pasji, którą sfinansowała giełda.

Tak jak na rynku, im większe fale, tym większa zabawa 🙂

Choć może to dziwnie zabrzmi, ale wbrew temu co podpowiada logika (akumulacja środków, reinwestowanie kapitału, dążenie do niezależności finansowej), dokonał właściwego wyboru, gdyż za młodu trzeba się wyszumieć, bo inaczej całe życie będzie się żałować, że się tego nie zrobiło. Potem na niektóre rzeczy, zwłaszcza w kwestii sportów ekstremalnych, może już być po prostu za późno. Bez odpowiedniego wyszumienia się w młodości, łatwo wpada się w pułapkę kryzysu wieku średniego, który w skrajnym przypadku staje się kompilacją głupoty i niespełnionych marzeń. Nie ma nic gorszego niż widok osieroconych dzieci, gdyż tatuś musiał iść połechtać swoje ego i już nigdy nie wrócił. Także dwumiesięczny wyjazd na Kanary, choć był roztrwonieniem zarobionych pieniędzy, w tym wypadku był czymś właściwym.

Czas mijał a Maciek z naładowanymi bateriami działał dalej. Znalazł niszę i zaczął do Warszawy sprowadzać choinki z rejonów, gdzie są one tanie. Ot taki krajowy geoarbitraż – kupujemy gdzie jest tanio i sprzedajemy gdzie jest drogo. Któż nie chciałby pachnącego drzewka na Święta?

Maciek zarobił swoje na choinkach i ruszył dalej, gdyż pieniądz musi pracować. Na jesień dostarczał drewno opałowe, a przez lato sprzedawał lody własnej produkcji.

Mocno zdywersyfikowany biznes to podstawa. Im więcej gałęzi, tym większe plony, a jeśli jakaś gałąź się złamie, to plony zbiera się z pozostałych 🙂

Idąc za ciosem, Maciek zajął się branżą gastronomiczną na dobre i otworzył swój pierwszy lokal na Saskiej Kępie. Dobra lokalizacja, dobry produkt – nic tylko pomnażać dalej kapitał! Niestety tym razem była to lekcja pokory. Czynsz wynoszący 10 000zł miesięcznie zrobił swoje i lokal nie okazał się żyłą złota.

Dla wielu może się to wydawać powodem do wstydu, ale każdy człowiek sukcesu wie, że błędy w biznesie to po prostu cenne lekcje mówiące jak nie należy tego robić. Im więcej takich lekcji, tym sprawniejszego ma się nosa do interesów. Co więcej, najlepiej to przejść będąc młodym, gdyż ma się jeszcze całe życie przed sobą, by się odkuć.

Gdyby Maciek nie miał zdywersyfikowanego portfela, to po tych wydarzeniach straciłby źródło dochodu, ale mając wiele gałęzi, tę chorą bez skrupułów się odcina i rusza dalej. Dalszym krokiem było zwiększenie produkcji z własnej lodziarni, co okazało się strzałem w dziesiątkę.

Największe zyski z lodów są oczywiście w upały, także jak przychodzą chłodne wieczory działa kolejna gałąź, czyli drewno opałowe, a teraz przed Świętami, Maciek zaopatruje stolicę w pachnące jodły kaukaskie 🙂

Cały czas aktywnie działa, także spokojnie przed trzydziestką status milionera jest u niego pewniakiem. Pieniądz musi cały czas pracować. Tylko w ten sposób można odpowiednio zabezpieczyć się na starość (pomijamy oczywiście nieistotne statycznie przypadki typu wygrana w lotto czy „zawód: syn”).

Całość jego działań przypomina pewną dosyć znaną przypowieść z Biblii, która jakby nie patrzeć stanowiła w owym czasie w pewnym zakresie podręcznik „edukacji finansowej”.

Pewien człowiek, mając się udać w podróż, przywołał swoje sługi i przekazał im swój majątek. Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności, i odjechał. Zaraz ten, który otrzymał pięć talentów, poszedł, puścił je w obrót i zyskał drugie pięć. Tak samo i ten, który dwa otrzymał; on również zyskał drugie dwa. Ten zaś, który otrzymał jeden, poszedł i rozkopawszy ziemię, ukrył pieniądze swego pana.

Dla przypomnienia, 1 talent (jednostka monetarna używana w starożytności na Bliskim Wschodzie) odpowiadał równowartości 3600 szekli. Także pierwszy sługa otrzymał 18000 szekli, drugi 7200, a trzeci 3600 (co na tamte czasy i tak było zawrotną sumą).

Po dłuższym czasie powrócił pan owych sług i zaczai się rozliczać z nimi.
Wówczas przyszedł ten, który otrzymał pięć talentów. Przyniósł drugie pięć i rzekł: «Panie, przekazałeś mi pięć talentów, oto drugie pięć talentów zyskałem». Rzekł mu pan: «Dobrze, sługo dobry i wierny. Byłeś wierny w niewielu rzeczach, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana».
Przyszedł również i ten, który otrzymał dwa talenty, i powiedział: «Panie, przekazałeś mi dwa talenty, oto drugie dwa talenty zyskałem». Rzekł mu pan: «Dobrze, sługo dobry i wierny. Byłeś wierny w niewielu rzeczach, nad wieloma cię postawię; wejdź do radości twego pana».
Przyszedł i ten, który otrzymał jeden talent, i rzekł: «Panie, wiedziałem, żeś jest człowiek twardy: chcesz żąć tam, gdzie nie posiałeś, i zbierać tam, gdzieś nie rozsypał. Bojąc się więc, poszedłem i ukryłem twój talent w ziemi. Oto masz swoją własność».
Odrzekł mu Pan jego: «Sługo zły i gnuśny! Wiedziałeś, że chcę żąć tam, gdzie nie posiałem, i zbierać tam, gdziem nie rozsypał. Powinieneś więc był oddać moje pieniądze bankierom, a ja po powrocie byłbym z zyskiem odebrał swoją własność. Dlatego odbierzcie mu ten talent, a dajcie temu, który ma dziesięć talentów. Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. A sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz w ciemności : tam będzie płacz i zgrzytanie zębów».

Przypowieść ta została spisana prawie dwa tysiące lat temu, a dalej odzwierciedla te same zachowania. Część osób ima się wielu zajęć, inwestuje, rozkręca biznesy dużej skali, część operuje mniejszym kapitałem, ale działa z równie wielkim rozmachem, że podwaja swoje środki, a cześć osób szuka wymówek, nie poszerza wiedzy, zamiast się uczyć na błędach – „wie lepiej”, trwoni czas przed tabletem, telewizorem i nie wykazuje chęci działania.

W treści można także znaleźć ponadczasowe przesłanie, że pieniędzy nie można zakopywać, czyli w dzisiejszych czasach trzymać w przysłowiowej skarpecie czy na lokacie, co jest dobre wyłącznie w przypadku, kiedy mamy ich już pod dostatkiem i odsetki od obligacji skarbowych czy lokat w pełni pokrywają nasze potrzeby.

Oszczędzanie jest dobre dla utrzymania danej stopy życiowej (pilnuje nas byśmy nie roztrwonili za szybko całego majątku), także jeśli osiągnie się satysfakcjonujący pułap, to śmiało można zwolnić tempa, gdyż pogoń za pieniędzmi dla samego gonienia za pieniędzmi ociera się bardziej o chorobę psychiczną, aniżeli racjonalne działania. Pieniądze są przecież jedynie środkiem do celu, a nie celem samym w sobie.

Natomiast oszczędzanie nigdy nie pozwoli przebić się na wyższą stopę życiową. Jeśli bieżąca nas zadowala, to wszystko jest w porządku. Natomiast jeśli chcemy wspiąć się szczebelek wyżej, to konieczne jest stałe pomnażanie kapitału. Oczywiście nie zawsze musi to być na rynkach finansowych. Może to być inwestycja we własny biznes, we własny rozwój w celu znalezienia lepiej płatnej pracy itd.

Na im większej liczbie filarów budujemy naszą stabilność finansową, tym bardziej będzie ona solidna. Maciek połączył kilka gałęzi. Prócz pomnażania kapitału na rynkach finansowych, rozwija równolegle własne biznesy. Jeśli w upalne lato jedliście w stolicy przepyszne lody, to jest duża szansa, że były to lody z jego firmy 🙂 Natomiast jeśli kupujecie w Warszawie pachnące jodełki przed Świętami, to prawdopodobnie również są z jego dostawy 🙂

Maciek jest typowym przykładem człowieka o szerokich horyzontach, dla którego chcieć to móc i doskonale działa na poczet swojej przyszłej emerytury.