Fluktuujące giełdy, wyłapywanie najlepszych spółek i ryby :-)

Autor: Marek | Posted in ogłoszenia | Opublikowano 18-02-2021 11:53 am

8

Statystyki odwiedzin bloga systematycznie rosną, co też zapewne jest pochodną napływu nowych graczy na giełdę, o czym trąbiły media informując o masowo otwieranych rachunkach brokerskich.

Każdy kiedyś zaczynał, ja także, więc rozumiem, że po pierwszej euforii zysków, kiedy nadeszła jesienna fala wyprzedaży, okazało się, że jednak ta giełda to „nie taka prosta sprawa”. Nawet jest taki obiegowy dowcip, że piłkarz potrzebuje dziesiątek tysięcy oddanych strzałów na treningu, by celnie strzelać na boisku, lekarz potrzebuje 6 lat studiów i stażu, by skutecznie leczyć, a gracz giełdowy potrzebuje trzech nocek buszowania po internecie i uważa, że wie już wszystko i to takie proste.

A to wcale takie proste nie jest! Nie zgadniecie ile to już maili dostałem od różnych osób z pytaniami co z Mercatorem bo kupili powyżej 700zł i nie wiedzą co dalej. Boję się nawet myśleć o tym ile osób się na mnie uwzięło po tym, jak napisałem im prawdę.

Na giełdzie nie ma żartów. Jak ujął to Charles, jeden z bohaterów powieści „Wiele do stracenia”:

Giełda jest jak tygiel, kotłuje ludzi, ich najbardziej skrywane instynkty miesza czasem z forsą, a czasem z błotem.

Giełdą zajmuję się już kilkanaście lat. Długie lata zajęło mi opracowanie swojego warsztatu inwestora, a początkowy okres (zacząłem w 2004) to wielkie lekcje pokory. Naprawdę wielkie.

Po sześciu latach przyszedł czas na blog. Rok 2010 to rok dzielenia się każdym zagraniem (10 zyskownych, 1 stratna na spółce Kopex). Rok 2011 to rok publikacji sygnałów – i to przed sesją – z oscylatorów dla kontraktów terminowych na wig20. Każdy sygnał z oscylatora przyniósł dodatni wynik na kontraktach, co stanowi istny fenomen w blogosferze!

Nie muszę już nic udowadniać, ale pomimo to, z własnej nieprzymuszonej woli, średnio raz do roku staram się podrzucić jakąś rybę, czyli ujawnić jedno z wielu swoich zagrań, by każdy mógł z tej wiedzy skorzystać i na własne oczy się przekonać czy metodologiczne podejście, które stosuję, ma sens. Zwłaszcza, że wokół giełdy żerują hordy naciągaczy, także ktoś musi wkładać kij w mrowisko. 🙂

Publikuję też wpisy ze wskazówkami do własnych przemyśleń, by kto ma wędkę, mógł nią popracować.

W ramach przypomnienia dla nowych Czytelników, by nie było potem nieporozumień, wpisy z cynkiem/rybą to te, gdzie jest jednoznacznie napisane, że sam coś kupiłem/wrzuciłem do portfela/dokonałem wymiany (przy walutach). Rybą był Tauron, gdzie począwszy od tytułu wpisu:

a na treści kończąc, gdzie podałem, że zakupiłem na otwarciu, wszystko zostało czytelnie i jednoznacznie podane. Przy rybach nie ma wątpliwości, że to ryba.

W przypadku Tauronu, dodałem też podpowiedź dla osób nie mających wędki, gdzie mogą ustawić SL, by mogły cieszyć się z zabezpieczenia wypracowanych zysków (ponad 100% stopa zwrotu od zainwestowanej kwoty). Był to wpis i podana wartość, gdzie osoby bez wędki mogą dać SL.

Pozostałe wpisy (gdzie nie jest zaznaczone, że kupiłem) pozostawiam do własnych przemyśleń i poszukiwań, by każdy mógł rozruszać szare komórki. Także pamiętajcie o tym i czytajcie ze zrozumieniem. 🙂

Inflacja CPI w styczniu: 2,7%. Jak uchronić pieniądze przed spadkiem wartości?

Autor: Marek | Posted in Edukacja finansowa | Opublikowano 15-02-2021 3:07 pm

26

Abstrahując już oczywiście od metodologii wyliczeń inflacji, gdyż wiadomo, że wszystko zależy od towarów i usług, które wybieramy i dla jednego ceny pozostaną bez zmian lub nawet spadną, a dla kogoś innego będą o wiele wyższe, to dzisiejszy odczyt inflacji CPI wyniósł 2,7% i był wyższy od szacunków. Jednym słowem inflacja puka coraz bardziej do drzwi.

Kilkanaście lat temu, kiedy zaczynałem przygodę z giełdą, cel był jeden, wyprzedzić inflację, by zgromadzone oszczędności nie traciły na wartości. Są jednak osoby, które po prostu nie mają czasu czy nerwów na giełdę i poszukują czegoś innego niż świat giełdowych inwestycji.

Niezmiennie tutaj polecam obligacje skarbowe, które są indeksowane inflacją. Zwłaszcza, gdy ktoś posiada dzieci, gdyż wtedy może skorzystać z obligacji 500+.

By nie pisać z poziomu teoretyka, sam trochę tego typu obligacji zakupiłem, by sprawdzić jak to wygląda w praktyce.

Jak widać, niektóre papiery już są po indeksacji o inflację i dają 6,6%, czyli zdecydowanie lepiej niż lokaty.

Reasumując, jeśli ktoś posiada dzieci i z rozmaitych przyczyn uważa, że wchodzenie w wir giełdowy nie jest dla niego (brak czasu, stres giełdowy, brak smykałki do inwestowania, obawa strat), to obligacje skarbowe 500+ są bardzo dobrą alternatywą dla lokat. 🙂

PS Oprocentowanie w zależności od aktualnych stóp procentowych może się pomiędzy różnymi seriami różnić. Na bieżąco można je monitorować tu: https://www.obligacjeskarbowe.pl/

MLSystem – czołowy krajowy innowator i walor z portfela długoterminowego

Autor: Marek | Posted in akcje | Opublikowano 12-02-2021 9:43 am

29

Średnio raz do roku staram się podrzucić rybę, czyli ujawnić jedno ze swoich zagrań. Przy rybach jest zawsze jednoznacznie napisane, że dokonałem zakupu/włożyłem do portfela/dokonałem wymiany. Jest to próbka wiedzy, by każdej z tej wiedzy mógł skorzystać.

Ubiegły rok to między innymi włożenie do portfela długoterminowego spółki MLSystem, o czym informowałem z wyprzedzeniem, kiedy kurs wynosił dwadzieścia parę złotych. To dobra polska firma, rozwijająca rodzime technologie w perspektywicznej branży.

Pisałem również, że mój horyzont na tym walorze jest 10-letni (obecnie to już niecałe 9 lat) i lokalne wahania mnie na MLS nie interesują. Spółka systematycznie rośnie, po ponad roku od włożenia do portfela jest już kilkaset procent zysku, także nawet najwięksi maruderzy powinni być zadowoleni. 🙂

O tym na co zwracać uwagę przy długoterminowym doborze spółek (pułapek jest przecież wiele), można przeczytać w powieści „Wiele do stracenia„. Koncentruje się wokół tego zagadnienia rozdział XIV, kiedy to Freshet sprawdza dwie innowacyjne spółki. Później jest jeszcze ważna scena, gdy składa raport. Wtedy Charles ruga go, że dał się nabrać na proste sztuczki i nie zauważył głębi, którą powinien dostrzec. 🙂

Podsumowanie pierwszych kroków przygody literackiej.

Autor: Marek | Posted in ciekawostki | Opublikowano 08-02-2021 9:42 am

16

Od premiery powieści „Wiele do stracenia” minęło już parę miesięcy, także nadszedł czas, by na spokojnie podsumować pierwsze kroki w branży literackiej.

Na pewno było to duże wyzwanie i wiele zarwanych nocy – szczególnie w trakcie nanoszenia poprawek. No i wynik do końca był jedną wielką niewiadomą, gdyż pomimo wielu pozytywnych recenzji przedpremierowych (na okładce jest notka od p. Pilipiuka czy p. prof. Niwińskiego, autora „Hien i Lotosów”) miałem świadomość, że jestem w tym świecie zielony jak szczypiorek i będzie mi bardzo ciężko przebić się wśród tylu uznanych pisarzy, a do tego miałem świadomość tego, że muszę nieustannie szlifować swój pisarski warsztat. Stres był olbrzymi.

Na szczęście byłem w nieco lepszej sytuacji jako debiutant, gdyż tak jak pisałem też na blogu, cały zysk z Tauronu (którego zakup jednoznacznie wskazałem pisząc, że akcje trafiły do mojego portfela) postanowiłem przeznaczyć na reklamę, także zarówno w metrze (na stacjach oraz na ekranach w wagonach) jak i na wiatach przystankowych książki informowały o swoim istnieniu. 🙂

Najgorsze było jednak wyczekiwanie na werdykt czytelników. Książka została osadzona w gatunku powieści sensacyjnej, który jest specyficzny i nie każdemu podchodzi, gdyż bazuje na pędzącej akcji i dla osób przyzwyczajonych do wolniejszego tempa, mogło być za szybko, ale to cecha charakterystyczna tego typu książek.

Cytując Wikipedię:
Podstawową cechą tego gatunku literackiego jest szybka akcja oraz wiele jej dramatycznych zwrotów. W powieści sensacyjnej, w celu utrzymania czytelnika w ciągłym napięciu, do minimum ograniczone są opisy bohaterów i miejsc (..) W przypadku samej akcji utworu dużą rolę odgrywa przypadkowość, nieoczekiwane zbiegi okoliczności.

Miałem świadomość, że nadejdzie też krytyka. Wcześniej już na blogu pisałem, że za niewiarygodne uznano sceny inspirowane prawdziwymi wydarzeniami. 🙂

Otrzymałem też uwagi, że sceny próbnego dnia Fresheta w nowej pracy są nazbyt brutalne i nierealne – po czym dostałem również maile i komentarze od wielu osób, że mieli wrażenie jakbym wyciął kartkę z ich pamiętnika, bo dokładnie u nich w firmach tak to mniej więcej wyglądało. 🙂

Na potrzeby pisarskie założyłem też konto na Instagramie, by na bieżąco śledzić jaki jest odbiór książki, gdyż wiedziałem, że coraz bardziej popularne jest dzielenie się wrażeniami z lektury na IG i powiem, że przeglądając „co tam piszczy w trawie”, naprawdę zostałem mile zaskoczony. 🙂

Przykładowe screeny z kont IG Czytelniczek:

Autor stworzył świetna fabułę, barwnych bohaterów i dość trudną, bo giełdową tematykę. A jednak czyta się z przyjemnością i niezwykle trudno się oderwać. Nie mogę doczekać się kolejnego tomu!

To sensacja od której ciężko się oderwać już od pierwszych stron. Książka bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Dynamiczna akcja i mnóstwo zwrotów akcji wciąga do głębi.


Jest to opowieść, która trzyma w napięciu do ostatniej strony. Książka zmusza do refleksji, mimo iż to nie jest tematyka, która mnie interesuje, ta historia skradła mi serce.

Jest to sensacyjny sztos na polskim rynku. Czyta się naprawdę jednym tchem. Sukces, inwestycje, miłość i nieoczekiwane zwroty akcji , które powodują, że z pozoru poukładane życie głównego bohatera zaczyna iść w zaskakującym kierunku… nie będziecie zawiedzeni tą pozycją.

Rewelacyjna!

Jestem pod ogromnym wrażeniem tej opowieści. Autora spotykam po raz pierwszy, a szkoda, bo to co mi zaserwował było na prawdę dobre. Intrygi, zwroty akcji, niebezpieczeństwa i zaskakiwanie przez Pana Marka, gdzie nie raz opadała mi szczęka.

Przyznam szczerze, że tak dobrego odbioru wśród Czytelniczek się nie spodziewałem, wszakże giełda jest kojarzona bardziej z męskim gronem. 🙂

Pomimo tego, że muszę pracować cały czas nad warsztatem literackim – a trafił mi się dobry trener, więc walczymy ostro z tym co kuleje (pozdrawiam w tym miejscu Mariusza!), pisanie tekstu, kiedy się wie, że ktoś lubi twoją twórczość to niesamowita frajda. Właśnie dla osób, którym się spodobało (jest nierealne, by książka trafiła w każde gusta) zamierzam ukończyć drugi tom. 🙂

Teraz przejdźmy do wyników sprzedaży. Jak podaje branżowy serwis: wydawca.com moja powieść w pierwszej połowie grudnia, czyli wielkim „okołoświątecznym boomie” zakupowym, wskoczyła na trzecią pozycję na liście bestsellerów. Coś wręcz niesamowitego!

Sukces na pewno cieszy, ale teraz muszę podwójnie wzmocnić czujność, gdyż w fachu literackim jestem jeszcze zielony jak szczypiorek, więc muszę się jeszcze bardziej skupić na tekście, by każdy kolejny tom był lepszy od poprzedniego wraz ze wzrostem doświadczenia.

Na koniec pozostawiłem pytanie, które często dostaję. Czy z pisania da się żyć? No cóż, nie wiem, bo na szczęście nie muszę, ale na pewno do dochodów literackich Blanki Lipińskiej czy Remigiusza Mroza mi daleko, choć na „waciki” bez wątpienia wystarczy. 😉

Jako realizacja pasji i zajęcie na emeryturę pisanie jest dla mnie idealne! W kolejce czeka teraz kolejna książeczka dla dzieci, ale o tym będzie kiedy indziej. 🙂

CDR – zadanie domowe

Autor: Marek | Posted in ogłoszenia | Opublikowano 04-02-2021 11:07 am

10

Jako, że nasze spotkania z cyklu „obiadów czwartkowych”, gdzie w gronie Absolwentów szkolenia spotykamy się na żywo, omawiamy zagrania, korygujemy ewentualne błędy i przyglądamy się planom na najbliższy czas, z wiadomych przyczyn są obecnie zamrożone, to tym razem wpis będzie przeznaczony wyłącznie dla posiadaczy wędki, by przetrenować wszystko, bo po komentarzach widzę, że czasem coś umyka.

Kto jest na głównej Liście Absolwentów (dla osób, które odbyły obydwa szkolenia – nie mylić z ListąES, prowadzoną przez Kasię dla kursantów po szkoleniu podstawowym), wie o dotarciu tydzień temu do miejsca na całkowity profit.

Także zadanie domowe dla posiadaczy wędki po szkoleniu „Esencja spekulacji” brzmi następująco: Rozrysujcie schemat setupu na wykresie CDR i korzystając z przedstawionego na szkoleniu wzoru do obliczania miejsca na sprzedaż, wyznaczcie oczekiwany zasięg ruchu i prześlijcie mi na maila do oceny. 🙂

CDR – dynamiczne wzrosty :-)

Autor: Marek | Posted in akcje | Opublikowano 28-01-2021 5:56 pm

48

W poniedziałek pozostawiłem do własnych przemyśleń (nie mylić z cynkiem łopatologicznym, bo go tu nie było) i poszukiwania analogii wykresy CDR i CIG. Ostatnia z tych spółek po falstarcie, zaliczyła odbicie i przy tym pozostawiłem wskazówkę. Okazało się, że CDR zrobił to samo, ale dużo szybciej. 🙂

Timing tamtego wpisu nie był przypadkowy. Kto ma wędkę, wie dlaczego. 😉

Gaz ziemny – dawne ostrzeżenie i rzut okiem na bieżące ceny.

Autor: Marek | Posted in Surowce | Opublikowano 27-01-2021 4:22 pm

11

Jakieś pół roku temu, w komentarzu do wpisu związanego z węglem, przestrzegałem (tu link) przed tym, by nie dać się nabrać na rzekomą atrakcyjność finansową ogrzewania gazowego:

Rozwiń »

CIG vs CDR – podobieństwa i różnice na wykresach po burzliwych premierach

Autor: Marek | Posted in akcje | Opublikowano 25-01-2021 8:11 pm

17

W ramach ciekawostki i inspiracji do własnych analiz podrzucam sytuację na wykresie CIG po tym jak zanotowali „falstart” swojej gry:

a teraz zerknijmy na obecny wykres CDR. 🙂

Skala kwot wydanych na promocję jest tutaj oczywiście miażdżąca – CIG wydał „skromny napiwek” w porównaniu do tego co zdziałał CDR, ale zakładając, że rozkład normalny Gaussa obydwu grup docelowych jest podobny, a emocje są niezmienne na giełdzie, może być ciekawie. 🙂

Jak obstawiacie, grudniowa luka na CDR zostanie domknięta? Na CIG na domknięcie luki trzeba było trochę poczekać. Czy tu nastąpi to szybciej? 🙂

Akcja „Podaruj Uśmiech” – świat literacki dla szpitali, hospicjów i potrzebujących.

Autor: Marek | Posted in ciekawostki | Opublikowano 16-01-2021 11:04 am

11

Miniony rok, choć z wiadomych względów nie był taki, jak byśmy sobie tego życzyli, już odszedł, także czas podsumować to co się udało. 🙂 Dla mnie był to rok stawiania pierwszych kroków w świecie literackim (zrobię o tym później osobny wpis, uchylając rąbka tajemnicy czy na takim hobby jak pisanie można uzbierać na waciki) i poznałem dzięki temu ogrom ludzi, pełnych pozytywnej energii.

Znając też trudną sytuację w szpitalach, padł pomysł, by przynieść małym pacjentom uśmiech, gdyż wobec restrykcji dotyczących odwiedzin, mieli ciężki okres.

Po kontakcie z Eweliną Kwiatkowską-Tabaczyńską, która jest promotorką czytelnictwa z Łodzi (i ambasadorką jednego z wydawnictw), po szybkiej wymianie wiadomości zapadła decyzja, że działamy, ale akcję powiększamy też o dorosłych pacjentów, gdyż oni również mają ciężko, a czytanie książek zbija stres (nerwowi pacjenci to ostatnia rzecz o jakiej marzą lekarze), więc przystąpiliśmy do boju.

Szybko drużyna się rozrosła, dołączyła Anna Stryjewska, pisarka z Łodzi oraz Magdalena Fraszczak, recenzentka i blogerka. Czas mijał, a odzew na akcję wzrastał. Książki deklarowali pisarze i wydawnictwa. Kolejne kartony z książkami docierały do Łodzi, ale najbardziej serce rosło, gdy następował moment obdarowywania. Najpierw książki otrzymał Szpital Jonschera.

Książki otrzymał także preadopcyjny ośrodek Tuli Luli w Łodzi oraz podopieczni Fundacji Gajusz.

Później, by zwiększyć skalę, został nawiązany kontakt z Miastem, dzięki czemu nie trzeba było przebijać się przez biurokrację w każdym ze szpitali, tylko Miasto Łódź, mając przetarte szlaki, pomogło w dystrybucji. Książki trafiły do kolejnych łódzkich szpitali.

To, że przyjemniej jest dawać niż dostawać, słyszał pewnie każdy, ale jak się obdarowuje dzieci i potem docierają sygnały o ich radości, to jest to rzecz bezcenna, nie do opisania. Jest to wielki sukces całej drużyny, a wielki odzew ze strony wydawnictw i pisarzy, bardzo miło nas zaskoczył.

Miałem też maile np. od Tomka, który również we własnym zakresie postanowił zadziałać, co bardzo mnie ucieszyło. Kropla drąży skałę jak to mówią. 🙂

PS Jeśli już mowa o akcjach charytatywnych, regularnie wspieram różne inicjatywy, gdzie do zgarnięcia są moje książki z autografem. Aktualnie podrzuciłem co nieco do sztabu WOŚP, a będzie też wsparcie dla Caritas. 🙂 Powieść „Wiele do stracenia” w twardej oprawie i z autografem jest na aukcji po cenie dumpingowej (na moment pisania wpisu widzę 20zł): https://allegro.pl/oferta/wosp-jastrzebie-zdroj-ksiazka-m-marcinowski-10035737067
„Kosmoliski” też są:
https://allegro.pl/oferta/wosp-jastrzebie-zdroj-ksiazka-m-marcinowski-10035788502
https://allegro.pl/oferta/wosp-jastrzebie-zdroj-ksiazka-m-marcinowski-10035824558

Co czeka nas w 2021? Będzie to rok klęski czy odbudowy? Interdyscyplinarny rzut okiem na wyzwania stojące przed ludźmi i gospodarką światową.

Autor: Marek | Posted in ciekawostki, Edukacja finansowa | Opublikowano 13-01-2021 7:50 pm

82

Rok 2020 przeszedł już do historii, a był to rok niewątpliwie pełny turbulencji. Ten rok natomiast jest rokiem pełnym wyzwań i nadziei. Nadziei na rychłe zniesienie ograniczeń.

Teraz niby mamy ferie, ale narty trzeba odpuścić, gdyż Austria ma zamknięte hotele i restauracje do 24.01, Francja zamknęła wyciągi i restauracje to końca stycznia, bliżej nas, na Słowacji, również zamknięte są stoki i hotele. U nas z kolei – chyba, że to ja mam pecha – często trafiam na takie zjawisko 🙁 Więc tegoroczne ferie są jakie są i wszyscy żyjemy nadzieją, że będzie lepiej.

A wielka nadzieja sprawia, że wszystko w temacie szczepień galopuje. Kiedyś b. Premier powiedziała coś takiego (3 minuta, 40 sekunda), ale żyjąc nadzieją na „lepsze jutro”… uruchamia się pośpiech i przymyka oko na niefortunne pytania typu „czy ozdrowieńcy z wiosennej fali mają dalej przeciwciała, czyli przechorowanie daje odporność” itd.

Wzorowi obywatele z klasy średniej chcą już końca pandemii, bo po prostu prócz problemów ekonomicznych, zaczynają się pojawiać problemy emocjonalne, bo ludzie są gatunkiem stadnym i potrzebują kontaktu na żywo z innymi, a puby, kawiarnie, restauracje, kina są zamknięte.

Przedsiębiorcy mają już dość pandemii, bo ciągłe lockdowny jakie wprowadzają nawet najbogatsze kraje Europy (np. p. Merkel szacuje, że lockdown potrwa aż do Wielkanocy, a w Niemczech jest wprowadzony zakaz opuszczania domu bez ważnego powodu i zamknięte są nawet zakłady fryzjerskie), mieszają w wielu biznesach.

Politycy z kolei chcą najszybszego końca pandemii, gdyż elektorat – ze względu na wyczerpanie pandemią ma już dość ograniczeń i chciałby żyć jak dawniej – zaczyna się robić nerwowy.

Dlatego ten rok, będzie rokiem szczepień i na jesieni się okaże dopiero czy one coś dały. Oczywiście miejmy nadzieję, że to bezpieczne, doskonale przebadane i skuteczne specyfiki, a wydarzenia ze Szwecji, Portugalii, Szwajcarii czy USA, to zwykłe zbiegi okoliczności – nie mnie to oceniać, pozostawiam to ekspertom w swoich dziedzinach.

Ekonomicznych skutków pandemii nie sposób dokładnie oszacować. Na pewno w skali światowej wiele firm powiązanych ściśle z turystyką zniknie z powierzchni ziemi. Wielu osobom świat się wali na głowę. Ktoś mający jeszcze rok temu dobrą pracę i kredyt, z dnia na dzień może zostać bankrutem.

Z drugiej strony mamy powtórkę tego co miało miejsce po upadku PRL’u. Wiele firm bankrutowało, ale też wiele zostało przejętych za bezcen i stanowiło zaczątek wielkich fortun tworzonych błyskawicznie w czasie transformacji ustrojowej.

Bez dwóch zdań wielkim wygranym pandemii są Chiny, a po tym jak od długiego czasu blokowali ekspertów WHO chcących zbadać początki pandemii, nikt chyba już nie ma złudzeń, że to „szczęśliwy zbieg okoliczności”, który powalił na kolana ich głównych konkurentów do globalnej hegemonii. Chiny szybko zdławiły u siebie pandemię, gdyż mają zdyscyplinowany naród. Zdyscyplinowany siłowo, jak wiemy za udostępnianie memów o prezydencie idzie się tam do więzienia (skazany na więzienie 20-latek). Aż strach pomyśleć co spotkałoby redakcję pewnej gazety i dziennikarzy pewnej stacji, gdyby władał nami Xi Jinping…

Jeśli szczepionka się sprawdzi, euforia w sojuszu z tanim pieniądzem, da kolejną nadzieję. Jeśli szczepionka okaże się bezużyteczna i zaszczepieni na jesiennej fali dalej będą chorować i umierać, to nadzieja może zamienić się depresję. Co będzie? Sprawdzimy w listopadzie, teraz pozostaje mieć nadzieję, że będzie dobrze.

Pandemia na pewno wpływa na rynek nieruchomości. Studenci nie potrzebują tylu kwater, a niektóre biurowce świecą pustkami. Na pewno w wielu miejscach na świecie spadną mocno ceny powierzchni biurowych, a wiele budynków – zwłaszcza mocno zakredytowanych – pójdzie pod młotek.

Pojawił się też kolejny problem. U nas NBP, wzorem innych krajów, mocno zaszalał w drukowaniu. Zatem kiedyś nadejdzie inflacja – zarówno lokalna, ale też taka w skali ogólnoświatowej, chyba, że schowa się ją w jakiś zbiornik, a potem ten zbiornik nakryje deklem i zaspawa. Ciekawym zbiornikiem, gdzie można wyeksportować inflację, wydają się kryptowaluty, których kapitalizacja przekroczyła już bilion dolarów. Nadmiar gotówki – u tych, którym się przelewa – szerokim strumieniem płynie w kierunku kryptowalut, a nie na zakup krajowych towarów i usług, więc w obiegu jest mniej wolnych środków. Po jakimś czasie, kiedy banki centralne uznają, że eksport zakończony, wystarczy zablokować rewers do systemu, czyli zablokować wymienialność kryptowalut na inne waluty. Każdy bank po prostu będzie mógł środki z wymiany konfiskować, albo obłoży się to 99% podatkiem – pomysłów jest wiele. To oczywiście wariant hipotetyczny. Dostępne są też takie warianty jak cypryjski ze strzyżeniem depozytów, czy zimbabwyjsko-wenezuelski w formie galopującej hiperinflacji. Ale to warianty na inflację globalną. O lokalnej wolę lepiej nie myśleć.

Nie wiem, który wariant się wydarzy, na pewno jednak nadmiar pustego pieniądza trzeba będzie kiedyś jakoś rozwiązać. Pytaniem otwartym pozostaje kiedy to nastąpi i jakie zostaną użyte środki. Ja tego nie wiem.

Pandemia to też niepokoje społeczne i zdejmowane przez ludzi maski. W końcu pokazują swoje prawdziwe oblicze. Pojawia się rasizm i ksenofobia. Sklepy z polskimi produktami wylatują w Holandii w powietrze. W UK ofiarą w szkole pada 7-letni Gabryś. Na sile przybiera astroturfing. Politycy zamiast tonować nastroje, podburzają je. Przykładem niech będą ostatnie wydarzenia na Kapitolu. W Polsce też walka o procenty w sondażach wymknęła się już dawno z ram logiki. O zepsuciu rodzimej sceny politycznej wypowiadał się jakiś czas temu prof. Kołodko, były wicepremier i minister finansów z czasów rządów SLD. Można sobie wygooglować jego wypowiedź wpisując w wyszukiwarce frazę:
„To, co robi opozycja urąga przyzwoitości”.

Tak na marginesie, całkiem niedawno profesor Kołodko dostał prestiżową Special Book Award of China za wybitne publikacje naukowe. Można zatem uznać, że jest to nasz najbardziej utytułowany międzynarodowo ekonomista i wie co mówi.

Nienawiść zaczyna „blokować zwoje mózgowe” w kwestiach ideologicznych. To co zdrowy rozsądek i logika podpowiadają, przestaje mieć znaczenie. W USA np. pod naciskiem lewicy usunięto pomnik Lincolna, który – uwaga! – powstał wyłącznie z datków byłych niewolników, którzy postanowili go w ten sposób uhonorować. Wielu z nich walczyło w szeregach Unii. Nie byli oni majętni, oddali na zbiórkę swój przysłowiowy „wdowi grosz”, by przyszłe pokolenia mogły ten pomnik oglądać.

I co? „Napluto tym ludziom w twarz”, gdyż pomnik Lincolna znoszącego niewolnictwo, uznano za… rasistowski i usunięto! Zszargano pamięć ludzi, którzy z bronią w ręku walczyli w szeregach Unii o zniesienie niewolnictwa, a później zrobili zrzutkę na pomnik, pomimo tego, że nie byli majętni. Smutne…

Reasumując, rok 2021 to rok wielkich wyzwań: opanowania pandemii, zdławienia fali nienawiści, rozwiązania wielkiego problemu wiszącej w powietrzu inflacji, zadbania o środowisko, by nasze kurorty nie zmagały się ze smogiem, gdy wiatr ustaje i „przeczyszczenia zwojów mózgowych”, by zaczęto się kierować logiką, a nie emocjami.

A Wy co byście jeszcze dodali do listy wyzwań na ten rok?

Nova KBM, CEDC, Idea Bank – umarzane akcje, czyli brutalne lekcje dla początkujących graczy giełdowych

Autor: Marek | Posted in Edukacja finansowa | Opublikowano 02-01-2021 6:03 pm

17

Już jutro zniknie Idea Bank, który od dawna nie tyle, nie był kurą znoszącą złote jaja, co wręcz miał problem by osiągnąć wymagane współczynniki wypłacalności. I pomyśleć, że jeszcze w 2007 roku hiszpańska La Caixa oferowała ok. 7 miliardów złotych za działalność bankową Czarneckiego, więc wystarczyło po prostu „zabrać żetony i odejść od stołu”, co jak widać nie było wcale takie proste.

Ambicja? Chciwość? Nadzieja? Błędna kalkulacja? Decyzje są zawsze wypadkową wielu czynników.

Kto czytał powieść „Wiele do stracenia”, wie jak to wyglądało w przypadku Andrew Fresheta, który wspinał się po szczeblach kariery w czołowym nowojorskim banku inwestycyjnym…

Z giełdą nie ma żartów. Wchodząc w jakiś walor o dyskusyjnej reputacji, trzeba mieć świadomość, że nawet w nocy mogą zapaść jakieś decyzje, które zmiotą zainwestowane przez nas sumy. Jak to ujął Charles w „Wiele do stracenia”:

Giełda jest jak tygiel, kotłuje ludzi, ich najbardziej skrywane instynkty miesza czasem z forsą, a czasem z błotem, ale, zapamiętaj sobie, nigdy nie śpi.

Do tego należy dodać, że pamięć ludzka jest ulotna. No może pamięta się pierwszy pocałunek, pierwszy seks, pierwszy zarobiony milion, ale kolejne potem gdzieś się rozmywają.

Giełda to ryzyko. Ryzyko pod wieloma postaciami i jak się na jednej czy drugiej zadłużonej spółce uda, to potem się o tym ryzyku zapomina.

Sytuacje jak ta z Idea Bankiem to brutalne lekcje. Brutalne, bo traci się całość. Wcześniej takie rzeczy już się u nas działy. Pieniądze utracili akcjonariusze słoweńskiego banku Nova KBM czy CEDC, jednego z największych producentów wódki. Kto pamiętał tamte głośnie sprawy, wiedział jak się kończy inwestowanie w spółki z problemami.

W przypadku znikających akcji zarówno Nova KBM jak i CEDC, akcjonariusze nie dostali żadnych rekompensat, także niestety i w tym przypadku moim zdaniem będzie podobnie. Co najgorsze, wiele osób o tym nie wiedziało, myśląc że „kiedyś na pewno się odbije”.

Oczywiście atmosfera wokół banków Czarneckiego jest bardzo gorąca, wystarczy przypomnieć słynny marketowy dyktafon, który pokonał urządzenia zagłuszające byłego już szefa KNF, dzięki czemu mogliśmy usłyszeć jak wyglądały zakulisowe rozgrywki, także ciekawe co się stanie z kolejnymi spółkami z jego stajni. Może wybuchnie paniczna wyprzedaż, która da niesamowite okazje i zyski rzędu setek procent? Może tak będzie. Ja jednak na pewno owych akcji posiadać nie zamierzam. 🙂

CDR – krajobraz po pogromie

Autor: Marek | Posted in akcje | Opublikowano 29-12-2020 2:36 pm

24

Flagowy produkt jednej z największych spółek z indeksu wig20 miał być wielkim hitem. Oczekiwania rozpalono do zenitu… a wyszło jak wyszło. Jak to mówią za błędy się płaci. Produkt okazał w miarę grywalny na komputerach i gdyby premiera dotyczyła tylko segmentu PC, to zapewne kurs byłby gdzie indziej. Na konsolach, szczególnie tych poprzednich, Cyberpunkt okazał się tak wielką klapą, że Sony wyrzuciła go ze swojej platformy dystrybucyjnej – tak na marginesie całkiem słusznie, gdyż jeśli się nie ma pełnowartościowego produktu, to wstyd się z bublem pokazywać.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nic nie nauczyli się z błędów jakie popełnił CIG przy grze Sniper: Ghost Warrior Contracts.

Znacie to powiedzenie: „na próżno robić cały czas to samo i oczekiwać innych rezultatów”? Liczyli, że gracze z entuzjazmem rzucą się na zbugowaną grę? Ciężko powiedzieć. Na pewno mniej strat wizerunkowych przyniosłoby przeniesienie premiery na konsole na przyszły rok i skupienie się na maksymalnym dopracowaniu wersji na PC.

Co więcej, dobry odbiór gry tylko powiększyłby apetyt wyczekujących na swoją kolej graczy konsolowych.

Cóż, zagrali vabank i ponieśli karę. Niektórzy duzi gracze nie wierzą, że CDR się prędko wybroni i obstawiają spadki, co widać w rejestrze KNF’u.

Czas pokaże czy mają rację.

Kwestii dotyczących sygnałów nie będę tym razem jakoś specjalnie komentował. Omawialiśmy to ostatnio na Liście Absolwentów. Z planów najbardziej mi pasuje to co przedstawił Filip w wątku o CDR. Kto niedawno dołączył do głównej Listy może tam to doczytać. Perfekcyjnie też spełniły swoją rolę niuanse dotyczące Ichimoku (omawiane na Liście w wątku [ CDR ] [Ichimoku] ). Kto miał ode mnie wędkę, nie dał się nabrać na niegrywalne sygnały z początku grudnia, co mnie bardzo cieszy, bo widzę, że nauka nie poszła w las. 🙂

Wesołych Świąt Bożego Narodzenia oraz szczęśliwego Nowego Roku!

Autor: Marek | Posted in Życzenia | Opublikowano 23-12-2020 5:29 pm

11

Już jutro Wigilia także życzę Wam Wesołych Świąt Bożego Narodzenia oraz szczęśliwego Nowego Roku! Ten rok przyniósł dużo wyzwań, także wypocznijcie dobrze w rodzinnym gronie z dala od trosk codziennego pędu i niech zdrowie dopisuje!

Dwa lata temu podrzuciłem na blogu kolędę w wykonaniu mojej ulubionej piosenkarki, także w tym roku czas podrzucić kolejną do kolekcji. 🙂

Zdrowych, Wesołych Świąt i nie oszczędzajcie gardeł przy kolędowaniu! 🙂

PKN Orlen – rzut okiem z perspektywy czasu na wskazane miejsce na zakup

Autor: Marek | Posted in akcje | Opublikowano 07-12-2020 8:16 pm

42

Jakiś czas temu ujawniłem publicznie poziom, który w dniu zrobienia wpisu na blogu, wskazałem bratu jako dobre miejsce na zakup.

Rodzinie trzeba pomagać, a skoro brat potrzebował akcji w konkretnym celu – by skorzystać z programu dla akcjonariuszy „Orlen w portfelu” – moim zadaniem było dopilnować, by cena była jak najlepsza, dlatego też przez całe wakacje odradzałem zakup, bo nie warto było przepłacać. Przy zakupie długoterminowym, ważny jest odpowiedni moment wejścia, by zamrożone środki wielokrotnie przebijały inflację już od samego początku.

Osobiście nie grałem Orlenu spekulacyjnie, czego też nie kryłem i pisałem o tym otwarcie, że we wpisie nie ma mowy o wejściu spekulacyjnym z mojej strony, gdyż skupiony byłem na kwestiach wydawniczych, które pochłonęły mnie bez końca, a jak się kończy łapanie wielu srok za ogon, to chyba każdy wie, więc odpoczynek od gry giełdowej był czymś oczywistym.

Jednak w podziękowaniu za wielki odzew na powieść „Wiele do stracenia”, postanowiłem w ramach bonusu podzielić się informacją o tym co powiedziałem bratu, by każdy mógł z tej wiedzy skorzystać. Tak jak też dzieliłem się w tym roku swoimi zakupami Tauronu, czy momentami zakupu dolarów oraz rozpoczęcia ich sprzedaży.

Teraz z perspektywy czasu można ocenić, czy poziom, który wskazałem bratu był rzeczywiście dobry, czy nie. 🙂

Nie ma dla mnie problemu podzielić się próbką wiedzy i doświadczenia, by każdy mógł sprawdzić rezultaty. Wokół tematu giełdy żeruje masa naciągaczy, którzy wabią reklamami i sztuczkami marketingowymi, a nikt nigdy nie widział na żywo podrzuconej przez nich świeżej ryby. Dlatego postanowiłem lata temu włożyć kij w mrowisko i pozostawić furtkę dla tych, którzy będą chcieli wędkę. Najpierw ryba, a dla chętnych potem wędka. 🙂

Mam nadzieję, że tegoroczne ryby usatysfakcjonowały nawet największych maruderów. Jakby ktoś chciał miłym gestem zaznaczyć, że lubi tu zaglądać, to może zakupić „Kosmoliski” w liczbie mnogiej na prezent dla dzieci/wnuków/chrześniaków/bratanic/siostrzenic. 🙂 Cały czas mam w planach prześcignięcie Blanki, więc każda pomoc się przyda! 😀