WIG20 – spadki nastały zgodnie ze wskazaniami

Autor: Marek | Posted in indeksy | Opublikowano 03-10-2022 7:10 pm

0

Po raz kolejny Ichimoku pokazało swoją siłę. Tak jak nawet pogrubiłem w poprzednim wpisie, wszystkie elementy były za spadkami i WIG20 zgodnie ze wskazaniami osiągnął kolejne dołki. 🙂

Łapacze spadających noży na WIG’u 20 w ostatnich dniach dostali od rynku cenną lekcję jak ważna jest gra zgodna z trendem. Nie bez kozery ukuło się powiedzenie „trend is your friend”. 🙂

Co zatem dalej? Ano Ichimoku (na moment pisania niniejszego wpisu i tylko na ten moment!) nie ma jeszcze żadnych sygnałów kupna. Warto jednak zwrócić uwagę, że linie Tenkan-sen (9-sesyjna) i Kijun-sen(26-sesyjna) zaczynają się do siebie zbliżać. Kto ma ode mnie wędkę, wie co to oznacza (od razu mówię też, że odcinam się przy tym od wszelkich internetowych wersji Ichimoku, bo tam, parafrazując piosenkę o Kulfonie, nierzadko są niezłe gruszki na wierzbie, czy śliwki na sośnie!).

12 lipca określiłem na naszej liście mailingowej potencjalny rejon zasięgu dla rozpędzonych spadków, także pewnie za jakiś czas zrobi się jakiś przeciek. 🙂 Kto ma wędkę wie co robić. Kolejne walory z oznakami zmiany trendu trafiły już do portfela. Kolejne są w lukach startowych, inne mają jeszcze przed sobą przestrzeń do lotu, także pilnujcie wędek, również i tych setupów, które są w materiałach za psychologią inwestowania i pilnujcie wytycznych, by odsiewiać ziarna od plew, bo tych drugich jest całkiem sporo. 🙂

WIG20 – aktualizacja wykresu

Autor: Marek | Posted in indeksy | Opublikowano 21-09-2022 10:06 am

54

Od czasu poprzedniego wpisu dotyczącego naszego flagowego indeksu niewiele się zmieniło. W dalszym ciągu (na moment pisania niniejszego wpisu i tylko na ten moment) wszystkie elementy Ichimoku są jeszcze niezmiennie za spadkami, ale średnia szybsza Tenkan-sen zaczyna przybliżać się do linii Kijun-sen, czyli średniej wolniejszej.

Co nie zmienia faktu, że na rynku co nieco perełek dało już solidne sygnały, bo jak to krąży od dekad w starym giełdowym dowcipie, wybór spółek na podstawie wskazań indeksu jest jak decydowanie o podaniu leku silnie gorączkującemu pacjentowi na podstawie średniej temperatury wszystkich pacjentów danego oddziału. Średnia wychodzi w normie, więc pacjent umiera w konwulsjach.

Kto ma wędkę, wie co robić. Wie jak odsiewać walory, które jeszcze mają gdzie spadać i wie co ma być spełnione. Kto nie ma wędki, we wpisie o banku Millenium pozostawiłem link do Investopedii, gdzie można doczytać co i gdzie musi być spełnione, by dokonać zakupu MIL na podstawie omówionej tam struktury.

Trwa na rynku nerwowa walka psychologiczna byków i niedźwiedzi, przez co szarpane ruchy są w każdą ze stron. Wędki w ruch i na posterunku, by podpiąć się pod tych, co walkę zwyciężą. 🙂

Co z rodzimą giełdą? Czy banki napędzą machinę? Parę spostrzeżeń i przecieków. :-)

Autor: Marek | Posted in akcje, indeksy | Opublikowano 13-09-2022 2:14 pm

32

Czwartego września zrobiłem wpis z dokładnym nakreśleniem dla posiadaczy wędki (by każdy kto jeszcze nie wybudził się z klasycznego powakacyjnego lenistwa, pilnie zasiadł do wykresów). Podałem dział, który należy użyć do łowów. Giełda ma to do siebie, że w zależności od fazy w jakiej się znajduje, trzeba używać innych narzędzi – to też niezwykle ważne jak cenna jest wiedza kiedy czego użyć, bo użycie tego samego w innej fazie rynku może dać srogo po łapach. 🙂

Od tamtego momentu padło co nieco sygnałów (w tym też na walorach akcyjnych), także w okolicy dołka można było z wędki korzystać. Pozycje już konkretnie podrosły, także teraz można bez stresu użyć kolejnego narzędzia dla innej fazy rynku – kto ma wędkę wie co robić. 🙂

Natomiast warto też coś podrzucić dla osób, które wędki nie mają. Co się teraz dzieje na rynku? Mamy za sobą okres paru dynamicznych sesji, gdzie zyski niejednego mogły zaskoczyć także teraz na giełdy wchodzi psychologia tłumu. Jak zawsze odsyłam do powieści „Wiele do stracenia„, by rozbić sobie na czynniki pierwsze jak reagował Andrew Freshet.

Omówmy to jednak pokrótce. Osoby które uprzednio zakupiły dzielą się na takie, które zagrały „na czuja” i te dla których było to częścią przemyślanej strategii. Pierwsza grupa widząc cofki będzie panikować, trząść się i przechodzić od euforii do przerażenia. Stąd może mocno bujać. Druga grupa z kolei dzieli się na osoby stawiające na zyski krótkoterminowe bądź długoterminowe. Krótkoterminowcy czekają na szybki zysk i uciekają – sprzedając walory generują ruch kontrujący zwany korektą. Ich sprzedaż może z kolei stanowić iskrę dla beczki prochu, którą są osoby grające „na czuja”.

Także jest teraz zabawa kto kogo mocniej przestraszy. Niemniej jednak dla każdego kogo nie interesują lokalne wahania, bardzo ciekawie wygląda sektor bankowy, który po sporych spadkach wykonał skok w ramach potencjalnego odbicia, a teraz gdzieniegdzie na poszczególnych walorach są cofki. Sygnały na niejednym banku już były, sam też posiadam reprezentantów z owego sektora, ale przyjmując, że ktoś chciałby ocenić zakupy np. za rok bo mu się nie spieszy, to jest w czym wybierać.

Pierwszy z brzegu przykład to Millenium.

Nawet jak ktoś niekoniecznie lubi Ichimoku, które jest prowzrostowe, to może zerknąć do Investopedii (konkretnie tu w ten dział) i doczytać czy nie ma też tam czegoś z klasyki. 🙂

U mnie Millenium w portfelu, najwyżej stracę i tyle. 🙂

WIG20 – rzut okiem na ubiegłotygodniowe wskazówki

Autor: Marek | Posted in indeksy | Opublikowano 04-09-2022 3:11 pm

26

W giełdowym fachu wiedzieć, kiedy należy trzymać się od rynku z daleka jest tak samo ważne jak to, by wiedzieć co i kiedy kupić. Przekonał się też o tym dobitnie Andrew Freshet. Kto czytał powieść „Wiele do stracenia„, wie o czym mowa. 🙂 . Dlatego też w poprzednią niedzielę, robiąc pierwszy giełdowy wpis po wakacyjnej przerwie, padła konkretna wskazówka, że na horyzoncie nie widać jakichkolwiek sygnałów kupna. Zerknijmy zatem na wykres, by ocenić ubiegłotygodniowy wpis.

Jak widać od poniedziałku do czwartku dominowały spadki i dopiero w piątek indeks poczuł co nieco wiatru w żaglach. 🙂

Często na giełdzie może pojawiać się chęć kupowania „na już”, bo „przecież taniej nie będzie”, a rynek potem srogo karze taką pychę. Najważniejsza w giełdowych rzemiośle jest bowiem pokora. Nie wolno robić nerwowych ruchów, bo poza przysłowiowym szczęściem początkującego to droga do zerowania portfela. Nie po to przecież odkłada się środki, by potem wypstrykać je do zera. Także mam nadzieję, że ubiegłotygodniowa wskazówka uchroniła niejeden portfel przed przedwczesnym zakupem. 🙂

Kto ma wędkę, teraz wie co robić, by odrzucać to, co jeszcze ma gdzie spadać i nie spełniło warunków od tego, co może dać na czekoladę. Kto jeszcze z posiadaczy wędki nie wybudził się jeszcze z wakacyjnego letargu, to przypomnę, że teraz czas na wykorzystanie narzędzi, które są w materiałach omówione w dziale zaraz po psychologii inwestowania (to ten dział o wesołej nazwie). Na ListęES (listę mailingową po szkoleniu „Esencja spekulacji”) trafiła też w czwartek rozpiska z przypomnieniem ważnych elementów z tego działu. Kto przegapił, niech zerknie. 🙂

Nasdaq – przegląd wykresu

Autor: Marek | Posted in indeksy | Opublikowano 29-08-2022 3:59 pm

13

W poprzednim wpisie obiecałem, że jak znajdę chwilę to ujawnię jeden z posiadanych walorów, który też wyłapał Mariusz i ujawniał krok po kroku prowadzenie pozycji na naszej grupie mailingowej.

Walorem tym był NASDAQ. 🙂

Dał on sygnał w czerwcu i później systematycznie piął się do góry z niewielkimi korektami po drodze.

Po tych paru miesiącach, papiery na Nasdaq przyniosły parę groszy na czekoladę i poszły do góry ponad dwa razy lepiej niż mój inny przedwakacyjny zakup.

Co teraz z nimi będzie? Mariusz już zrealizował zysk (zadziałał profitujacy SL), kiedy indeks był na dużo wyższym poziomie. Ja postanowiłem nie przestawiać aż tak wysoko SL i potrzymać jeszcze, najwyżej zysk będzie na mniejszą liczbę czekolad i tyle. 🙂 Nie przejmuję się tym. Nie interesuje mnie wchodzenie na każdym dołku i wychodzenie na każdej górce. 🙂 Mam czas.

Kto ciekaw jak wyglądał ostatni miesiąc naszej dyskusji o Nasdaq, może zerknąć poniżej (kliknij w screen, by powiększyć). Oczywiście bez wglądu w szczegóły metodologii. 🙂

WIG20 – przegląd wykresu

Autor: Marek | Posted in indeksy | Opublikowano 28-08-2022 5:39 pm

11

Wakacje wakacjami, ale rynki finansowe wakacji sobie nie robią. W ostatnich tygodniach było co nieco sygnałów, choć nasz rodzimy rynek jeszcze próbuje wystraszyć i wyrzucić za burtę nowo przybyłych inwestorów z okresu covidowego, by dać im cenne lekcje pokory, że giełdy nie tylko rosną, ale i spadają.

Ichimoku trafnie już od kwietnia sugerowało panujący na WIG20 sentyment, opowiadając się za spadkami. Póki co zarówno szybsza Tenkan-sen jak i wolniejsza Kijun-sen są daleko od ceny, a wszystkie elementy Ichimoku (na moment pisania niniejszego wpisu) nie potwierdzają jeszcze zmiany trendu na wzrostowy.

Zatem ostatnie miesiące to był dla indeksu marazm, ale był to zarazem dobry czas, by każdy kto na początku wakacji otrzymał wędkę mógł doszlifować wiedzę na LiścieES (grupie mailingowej) i być gotowym na wyławianie pereł. Przeglądałem co tam się działo na grupie i Daniel z Piotrem aktywnie podeszli do tematu. Błędów była co niemiara, ale Kasia systematycznie je sygnalizowała, co też jest głównym celem grupy po szkoleniu podstawowym, by nabrać praktyki w samodzielnym władaniu wędką i w porę dokonać korekcji błędów.

Kto z tego skorzystał, będzie teraz miał doskonałe łowisko, bo ceny są niższe niż na początku roku, ale trochę walorów da jeszcze niższe. Grunt to wiedzieć jak i gdzie łowić. Kto ma wędkę, wie co robić.

Na głównej Liście Absolwentów z kolei rynki pomimo wakacji też pięknie zostały rozpracowane. Na jednym z walorów wrzuconych przez Mariusza, jak starczy mi czasu to może ujawnię ów walor w kolejnym wpisie, sam też zagrałem i nawet nieźle sobie ów walor radził. Na koniec jeszcze dodam, że jak ktoś robił przerwę od gry, to niech na spokojnie do gry powraca, bez pośpiechu. Sam jeszcze w wakacyjnej senności trochę przysnąłem podczas sobotniej selekcji walorów do gry i tutaj ukłony dla Darka za to, że postawił mnie do pionu. Przeoczyłem co nieco w obliczeniach i słusznie dostałem „bury” na naszej mailingowej grupie dyskusyjnej dla Absolwentów, bo waloru w poniedziałek zagrać nie można (zabrakło minimalnie do spełnienia wszystkich kryteriów). Dzięki Darku za czujność!

Na swoje usprawiedliwienie może mam tylko tyle, że świętowałem trafienie kolejnej mojej mojej książki (to już trzecia publikacja, która uzyskała taki status) na listę bestselletów i głowę miałem zajętą organizowaniem spraw wydawniczych, bo niejeden dodruk się szykuje, gdyż w sklepach pustki. 😉

Zaczynając od zera, bez jakichkolwiek „pleców” w branży, człowiek ze wsi trafił pod strzechy i choć wielu nieustannie powtarzało, że nie da się zarabiać na pisaniu, na co też sam się jakoś specjalnie nie nastawiałem, bo głównie zależało mi stworzeniu jak najlepszych bajek z nutką przemyconych treści edukacyjnych, by mieć nietuzinkowy prezent dla dzieci, wnuków, prawnuków itd. Jak się jednak okazało, gdy robi się coś z sercem i maksymalnie do tego przykłada, to można uzyskać status „bestsellera”, a przy okazji zdywersyfikować źródła dochodów na wcześniejszej emeryturze. 🙂

Były to oczywiście trudne też okresy, wstawanie o 3-4 rano, gdy dzieci jeszcze śpią i można w ciszy tworzyć, czy też zarywanie nocek, ale owoce pracy bardzo satysfakcjonują. I teraz już każdy rozumie dlaczego nie znoszę wszelakich nieudaczników aktywistów pewnej ideologii, którzy krzyczą, że trzeba zabierać tym co mają. 😉

Rzeki

Autor: Marek | Posted in ciekawostki | Opublikowano 25-08-2022 7:57 pm

7

Wakacje powoli dobiegają końca. Ja już wczoraj wróciłem z wojaży, by zająć się ogrodem i dopiąć kolejne kwestie z książkami, a także powoli nadrabiam zaległości mailowe. Czasem też dostaję pytania o Odrę. Cóż mogę rzec, o rzeki sami możemy zadbać nie dokładając soli od siebie.

Jak są upały to prawie każdy kto ma taką możliwość, korzysta z ogrodowego basenu. Czy to najprostszych dmuchanych, czy to kopanych, kosztujących sporo nerwów wobec ciągłego przekładania terminów ekip od budowy basenów, które najbliższe wolne terminy mają „hen daleko, bo każdy chce mieć basen”. Największa wściekłość jest jak wykopią trochę i obiecują, że już niebawem dokończą, a potem nie przychodzą, wtedy zamiast ogrodu jest „plac budowy”.

Potem jak już ekipy sobie pójdą i poprawi się wszystko co fachowcy zrobili na „szybko”, trzeba ogarnąć, by to się jakoś prezentowało.

Na koniec jeszcze ze względów sanitarnych trzeba wodę regularnie odkażać sypiąc worki chlorku sodu. Kto nie spał w szkole, wie, że chlorek sodu – NaCl to nic innego jak sól kuchenna. Prócz tego, że elektrolizer dezynfekuje nam wodę, to w słonej wodzie możemy łatwiej pływać z dziećmi i poczuć się jak nad morzem.

Cisza, spokój, można pracować nad kolejnymi książkami, choć jak są dzieci to trzeba za nimi biegać, by się nie potopiły i z pisania nic nie wychodzi.

No a po sezonie, trzeba coś zrobić z wodą. I tu przechodzimy to meritum. Spuszczenie słonej wody cichaczem do rowu melioracyjnego czy kanalizacji deszczowej sprawia, że słona woda trafi docelowo do rzek czy jezior. Pomnóżmy to przez miliony ogrodowych basenów w naszym kraju i mamy problem.

Za sąsiada nie odpowiadamy, ale sami metodą małych kroków możemy dawać przykład. Pamiętajcie, że po sezonie słona woda powinna trafić albo do toalety – jeśli mamy podpiętą miejską kanalizację (pompa do basenu, a końcówka węża do muszli – zabezpieczona taśmą zbrojoną i niech przez noc pompuje) albo dzwonimy do wodociągów i zamawiamy usługi wypompowania basenu. To koszt paruset złotych, co przy ogólnych wydatkach na konserwację basenu jest marginalny, więc zamiast spuszczać słone wody basenowe do dorzecza Odry czy Wisły, ruszmy głową. Kto nie wierzy w szkodliwość słonej wody, może ewentualnie podlać nią swój trawnik i dokonać oceny organoleptycznej takiego zabiegu. 🙂

Dywersyfikacja i parę ciekawostek

Autor: Marek | Posted in ciekawostki | Opublikowano 03-08-2022 6:21 pm

8

Dziś dodając komentarz do wczorajszego wpisu, napisałem – trochę być może nie do końca udanie – że zarabiając dużo najczęściej robi się to przez cięższą/dłuższą/mądrzejszą/efektywniejszą pracę (wyłączając oczywiście sytuacje związane z nepotyzmem i inne patologie) i wraz z coraz wyższymi zarobkami jesteśmy za to karani wyższymi podatkami. 🙂

Po przemyśleniu sprawy, stwierdziłem, że w sumie trzeba robić swoje i się tym nie przejmować. Oczywiście na giełdzie mamy tylko podatek Belki, ale wchodząc mocniej w świat literacki już tak to nie działa i daniny się mnożą. Czy to powód do rzucenia tego co się lubi? Bynajmniej!

Pomimo wysokich danin, liczę na pobicie w tym roku kolejnych rekordów sprzedaży, a w kolejce do zrobienia mam jakieś 6 książek, z czego może kilka będzie miało premierę w tym roku. Piszę z pasji dla swoich pociech, dlatego idzie to bardzo przyjemnie.

Na dniach zakończą się prace nad bajką o podwodnym świecie. Będzie to bajka z grubymi stronicami i tym razem w formie rymowanki. Choć w rymach raczkuję i pewnie niejeden anonimowy ekspert mnie wyśmieje, to kolejny krok w czymś nowym został zrobiony. 🙂 Oto jedna z ilustracji. 🙂

Za jakiś miesiąc będzie gotowa bajka rymowanka o lesie, jego piętrach i mieszkańcach. Uwielbiam przyrodę, nie bez kozery po wybudowaniu domu zapadła decyzja o posadzeniu kilkudziesięciu drzew, by było bardziej zielono, w harmonii z naturą, więc temat lasu jest nam bliski. Tutaj też będzie rymowanka.

Wiem, wiem, pierwsze trzy linijki to dwunastozgłoskowiec, a w ostatniej jest trzynastozgłoskowiec – nie od razu Rzym zbudowano. Kto nigdy nie zgubił zgłoski, niech pierwszy rzuci we mnie pomidorem. 😉

Uwielbiamy z dziećmi dinozaury, więc co będzie dalej? Na jesień jak się uda, to powstanie taka bajka:

Ilustracje są już prawie gotowe (czekam na wyklejki), tekst roboczy muszę ulepszyć i będzie do druku. 🙂

Książkę wystarczy napisać raz, a tantiemy płyną i będą z nich mogły korzystać kolejne pokolenia, bo autorskie prawa majątkowe wygasają dopiero 70 lat po śmierci autora. Fajna przygoda i do tego dywersyfikacja na kilka pokoleń do przodu. Praprapraprawnuki nie będą pewnie mnie kojarzyć, a na lizaki będzie. 🙂

Każdy kto dywersyfikuje branże w których działa, zawsze będzie odporny na zawieruchy, bo jak jedna branża będzie w kryzysie (np. jak zamkną giełdy), to zawsze pozostają inne. Tak samo na polu inwestycyjnym, dywersyfikuje się miejsca alokacji aktywów, bo trzymanie wszystkich jajek w jednym koszyku kończy się katastrofalnie przy pierwszym potknięciu.

W kolejnym wpisie, jak już pewnie wrócę z kolejnego wyjazdu, postaram się podsumować kroki, które sam podjąłem dla kapitału, by miał ochronę przed inflacją, gdy przejdę na emeryturę.

Na koniec, mamy półmetek wakacji, więc jak ktoś poszukuje fajnej aktywności z dzieckiem, to polecam bajkę o Koronie Gór Polski i zbieranie pieczątek. Moje pociechy to uwielbiają. 🙂

PS Bajki można zakupić np. tu (link).

Inflacja – aktualizacja odczytów i parę spostrzeżeń

Autor: Marek | Posted in Edukacja finansowa | Opublikowano 02-08-2022 5:00 pm

17

Dziś będzie krótko, bo akurat mam przerwę w rozjazdach, by ogarnąć ogród. 🙂

Po podwyżce przez ECB stopa procentowa podstawowych operacji refinansujących wynosi 0,5%, stopa kredytu 0,75% a stopa depozytu w banku centralnym wynosi 0,00 proc.

Po niedawnych nowych odczytach inflacji wiemy, że już aż trzy kraje ze strefy euro mają inflację ponad 20%.

Na pewno dla osób, które wierzyły, że euro jest panaceum na wszelkie dolegliwości, takie liczby są mocnym, zimnym prysznicem i okazją do aktywacji szarych komórek.

Prosta matematyka, kiedy posiada się inflację ponad 20% i nie można samodzielnie podnieść stóp procentowych, które są centralnie sterowane przez co lokaty w banku wynoszą 0% lub odrobinę więcej, to co się dzieje z pieniędzmi ludzi potrafiącymi oszczędzać i odkładać na starość? Litwa, Łotwa i Estonia mając euro, są w nieciekawej sytuacji, bo pomimo wysokiej inflacji są zdani na łaskę i niełaskę ECB.

Póki nasza gospodarka nie stanie się silniejsza i bardziej odporna na przerywane łańcuchy dostaw (w domyśle, póki nie będziemy mieli własnej, silnej produkcji strategicznych towarów), wspólna waluta nie jest dobrym pomysłem, bo choć w czasie prosperity jest to wygodne, to w trakcie kryzysu okazuje się, że „król jest nagi”, co każdy może w ramach przyspieszonych lekcji ekonomii obecnie zaobserwować.

XXXV „obiad czwartkowy” już za nami

Autor: Marek | Posted in ciekawostki | Opublikowano 18-07-2022 9:05 pm

6

Jak ten czas szybko leci, już po raz trzydziesty piąty spotkaliśmy się w gronie Absolwentów, by analizować dokonane zagrania i debatować na temat rynków finansowych.

Jak jeszcze mieszkałem z stolicy to w czwartki chodziliśmy na kotlety z ananasem, po których analizowaliśmy zagrania, stąd nazwa naszych spotkań, choć tym razem spotkaliśmy się w niedzielę. 🙂

Sezon wakacyjny trwa w najlepsze, także wyjątkowo musiałem przymknąć oko, że nie wszyscy przynieśli dzienniki z zagraniami, ale następnym razem taryfy ulgowej już nie będzie. 😉 Przeglądaliśmy też perełki na najbliższy czas (tutaj brawa dla Mariusza, który wyłapał idealnie na co ja też poluję) i rozważaliśmy kierunki giełd czy dolara.

Dziękuję też Łukaszowi za słodki prezent, gdyż przyjeżdżając na spotkanie z Podlasia, przywiózł mi w podarku słoik miodu. 🙂

Fajnie było się spotkać, nie mogę się już doczekać kolejnego razu! Dzięki wszystkim za przybycie. 🙂

Fragment II tomu

Autor: Marek | Posted in ciekawostki | Opublikowano 14-07-2022 9:45 am

12

Sezon wakacyjny w pełni, także dziś podzielę się roboczym fragmentem II tomu przygód Andrew Fresheta. 🙂

– – –

Taksówka dowiozła Fresheta na długo przed czasem. Korki były o wiele mniejsze niż pokazywała to jego aplikacja w telefonie. Wszedł do biurowca, wpisał się na recepcji i otrzymawszy identyfikator udał się na dziesiąte piętro, gdzie miała się odbyć debata. Nie skorzystał z windy, tylko powolnym krokiem wchodził po schodach. Po pierwsze, by się odstresować, a po drugie, miał jeszcze dwa kwadranse w zapasie.

Dziesiąte piętro, w porównaniu z reprezentacyjnym parterem, wyglądało jakby od lat czekało na remont. Gdzieniegdzie kruszył się tynk, a wydeptana wykładzina, gdyby tylko potrafiła mówić, wołałaby o ratunek. Jak na dużą i dochodową stację telewizyjną za bardzo oszczędzano. W głównym holu stały trzy spore, podniszczone kanapy i małe stoliki kawowe. Andrew postanowił zająć jedną z nich, ale najpierw skorzystał z automatu stojącego naprzeciwko wind, mającego w swojej ofercie napoje i przekąski. Kupił butelkę wody i czekoladowego batona, którego od razu postanowił zjeść.

Kanapa, pomimo wyglądu sugerującego konieczność jej wymiany, okazała się całkiem wygodna. Gdyby jeszcze tak nie skrzypiała przy każdym ruchu, zapewniałaby idealne miejsce na relaks przed nagraniami.

W pewnym momencie na dziesiątym piętrze zatrzymała się winda, wydając przy tym odgłosy, może nie takie jakby w każdej chwili miała runąć, ale takie, które sugerowały, że kolejny przegląd techniczny powinien odesłać ją do gruntownego remontu. Potwierdziły to dodatkowo chyboczące się w trakcie otwierania i skrzypiące drzwi. Z owego solidnie już wyeksploatowanego urządzenia wysiadło dwóch elegancko ubranych, szczupłych mężczyzn w średnim wieku. Andrew skinął lekko głową na przywitanie, ale zignorowali go i siedli w przeciwległym kącie kontynuując swoją rozmowę.

– Naprawdę nie mam pojęcia dlaczego te akcje tak mocno rosną – rzucił wyższy i przejechał ręką po swoich przetrzebionych, rudych włosach.

– Zaraz ci wytłumaczę – dodał drugi ochoczo, poprawiając okulary.

– Rohan, wytłumaczyć to i ja potrafię. Wszystko można wytłumaczyć po fakcie. Wolałbym jednak wiedzieć z wyprzedzeniem dlaczego tak się dzieje, bo miesiąc temu wszystko sprzedałem.

– Znam ten ból.

– Gdybym nie sprzedał, zarobiłbym teraz krocie i rzucił etat.

– No wiem, wiem – odrzekł sapiąc i kiwając głową. Pot spływał mu z czoła, więc zdjął marynarkę i poluzował krawat. – Za ciepło tu. Mogliby klimę włączyć – dodał.

– Widziałem tam coś do picia.

Mężczyźni wstali z kanapy i podeszli do maszyny. Chwilę postali, po czym, ku zdumieniu Fresheta wrócili z pustymi rękami.

– Co za złodziejstwo. Dolar więcej niż normalnie.

– Szukają jeleni. Przetrzymamy jakoś.

Andrew uśmiechnął się lekko i jednym haustem opróżnił pozostałą zawartość butelki.

„Wolę być jeleniem, niż wysuszonym kaktusem” – pomyślał, po czym zlokalizował kosz na śmieci, przyjrzał mu się uważnie, obliczył w głowie trajektorię i nie ruszając się z kanapy rzucił butelką. Trafił idealnie. Mężczyźni spojrzeli na niego kątem oka, unieśli brew jakby chcieli zakomunikować między sobą, że tam siedzi modelowy przykład jelenia, ale nie przerywali rozmowy i udawali, że nie zwracają na niego uwagi.

– Masz tu ulotkę do tej wypożyczalni, o której ci mówiłem. Będziesz miał z nią dziesięć procent zniżki. Drogo, ale warto. Zabierasz sportową furę na dwie godziny, objeżdżasz fajne miejsca w okolicy, robisz masę zdjęć, szybko przebierasz ciuchy i robisz kolejne. Tylko odpal stoper, bo dopłaty są słone jak się spóźnisz.

– Sam nie wiem.

– Rohan, nie wygłupiaj się. Bierzesz auto, nagrywasz filmik, zmieniasz koszulę, marynarkę, nagrywasz kolejny w innym miejscu. Znowu się przebierasz i strzelasz fotki do oporu. Jedna taka sesja i masz zdjęć na cały rok. Co tydzień publikujesz filmik lub zdjęcie. Ludzi to przyciąga. Widzą auto bez dachu i wyłączają bezpieczniki. Jesteś dla nich ekspertem w ferrari i reszta nie ma znaczenia. Sprzedasz im wszystko, nawet piasek na pustyni i kostki lodu na Antarktydzie.

Rozmówca roześmiał się szyderczo i poprawił okulary.

– I to działa?

– W miesiąc przybyło mi sto tysięcy obserwujących, a sprzedaż konsultacji i analiz wzrosła mi dziesięciokrotnie. Mówię ci, ludzie chętniej słuchają rad kogoś, kogo widzą w ferrari. Nawet jakbyś gadał głupoty.

– Serio?

– Jak gadasz używaj najtrudniejszych słów. Odmieniaj na wszelakie sposoby cały żargon z rachunkowości. Im mniej rozumieją, tym bardziej myślą, że się na tym znasz. To sprawdzona sztuczka.

Freshet z jednej strony był lekko rozbawiony ich dyskusją, ale z drugiej czuł autentyczną odrazę do takich ludzi. Byli to zwykli kłamcy żerujący na naiwności innych osób. Niczym się dla niego nie różnili od kogoś, kto przykleiłby do wszystkich parkometrów na ulicy kartkę informującą o awarii urządzenia, po czym ubrał się w kamizelkę odblaskową i pobierał pieniądze od niczego nieświadomych kierowców.

Z korytarza dobiegły odgłosy rozmów, aż oczom Fresheta ukazała grupa ludzi kierujących się do windy. Za nimi szła elegancko ubrana kobieta w krótko obciętych blond włosach, która podniosła rękę i donośnym głosem zawołała:

– Smith, Freshet i Crawford, proszę za mną!

Andrew poczuł duży dyskomfort, gdy pozerzy z korytarza usiedli razem z nim w studiu jako eksperci. Zastanawiał się nawet czy w ramach protestu nie opuścić studia, ale wszystko potoczyło się tak błyskawicznie, że ostatecznie pozostał.

Technik przypiął im do marynarek niewielkie mikrofony, po czym prowadząca program poinformowała ich, że mają zrobić głęboki wdech, bo właśnie wchodzą na żywo.

– Dzień dobry państwu. Dzisiaj są z nami Mat Crawford, analityk giełdowy, posiadacz dwudziestu certyfikatów potwierdzających jego kompetencje.

– Dwudziestu dwóch – wtrącił Crawford unosząc palec wskazujący z lekkim uśmiechem.

Prowadząca zignorowała jego uwagę, kontynuując:

– Rohan Smith. – Mężczyzna ukłonił się nisko. – Doradca finansowy i mentor, uczący ludzi jak osiągać bogactwo oraz Andrew Freshet, który rozgryzł największą aferę ostatnich lat. Na początek mam naprawdę proste pytanie. Jak długo Wall Street będzie jeszcze rosnąć?

Pierwszy do odpowiedzi ruszył Crawford.

– Przede wszystkim trzeba pamiętać, że nie ma silniejszych rynków od Wall Street. Amerykańska gospodarka składa się z największych championów, które są notowane na nowojorskiej giełdzie. W dłuższym okresie giełda na Wall Street może tylko i wyłącznie rosnąć. Wystarczy popatrzeć na historyczne notowania. Każdy krach trwał krótko. Wzrosty trwają zdecydowanie dłużej. Tracą jedynie osoby, które nie rozumieją istoty inwestowania. Trzeba trzymać zakupione akcje i nie poddawać się sezonowym panikom. Jak nie sprzedasz w panice, to nie stracisz. Strategia kup i trzymaj jest najlepszą rzeczą jaką można było kiedykolwiek wymyślić. Przy każdej wypłacie wynagrodzenia, trzeba wyodrębniać stałą kwotę i kupować za nią akcje. Regularne inwestowanie sprawi, że po kilkudziesięciu latach emerytura na słonecznej Florydzie będzie pewna. Najlepiej jest mieć jak najwięcej akcji spółek z sektora nowoczesnych technologii, a jedyne o co będziemy musieli się martwić to wyłącznie to, na co wydać zarobione pieniądze.

„Co to za bzdury” – pomyślał Freshet i wtrącił się do monologu Mata.

– To bardzo ryzykowna strategia. Lepiej reagować dynamicznie. Środki lepiej alokować w trakcie fazy kulminacji paniki. Kupując w okolicy dołka mamy najlepsze ceny…

– Nie, nie, nie – przerwał mu Crawford, gestykulując jednocześnie rękami. – To co opowiada pan Freshet, to jest totalna utopia. Tylko systematyczne inwestowanie stałej sumy ze swoich dochodów, najwięcej oczywiście w spółki technologiczne, gwarantuje sukces.

Prowadząca debatę starała się zachować kamienną twarz, ale jej oczy zdradzały, że jest zachwycona obrotem spraw. Lekkie spięcia zawsze przyciągały widzów, a tu udało się je wykonać już na samym początku.

Andrew wziął głęboki wdech i powolny wydech. Nienawidził jak ktoś upiera się przy swoim braku racji.

– Pozwolę się z tym nie zgodzić. Szczególnie ryzykowne jest inwestowanie w sektor nowych technologii. Panuje na nim olbrzymia konkurencja, nasze firmy muszą rywalizować z potencjałem naukowym Unii Europejskiej, a także z krajami azjatyckimi takimi jak Chiny czy Japonia. To co dziś uważamy za nowość i szczyt technologii, za jakiś czas będzie już przestarzałe. Jeśli ktoś zakupiłby dwadzieścia lat temu kilkanaście kartonów najnowszych wówczas telefonów komórkowych, teraz mógłby odzyskać jedynie niewielką część wyłożonej sumy. Jeśli ktoś kupiłby dzieła sztuki lub dobrze zlokalizowane nieruchomości, byłby dziś dużo bardziej majętny. Firmy tworzące nowe technologie muszą nieustannie wymyślać coś nowego. Chwila nieuwagi może był początkiem końca. Wystarczy wspomnieć przykład fińskiej Nokii, niegdyś lidera rynku telefonów komórkowych. Nie zorientowali się, że konkurencja zaczyna ich doganiać i ponieśli sromotną klęskę. Dlatego z dużą dozą ostrożności należy traktować biznesy, które są oparte na chwilowej modzie. Modzie, która szybko może przeminąć. Na dłuższą metę warto zwrócić uwagę na ponadczasowe biznesy.

– Andrew, nie wiesz co mówisz. Może znasz się na spółkach wydobywczych i Botaroy Bauxite Haven rozpracowałeś perfekcyjnie, ale uwierz mi, w nowych technologiach to ja jestem ekspertem. Mam certyfikaty, które to potwierdzają.

Freshet nie miał już złudzeń, że ów skąpiący na butelkę wody mężczyzna ma znikome pojęcie o skutecznym inwestowaniu i bazuje głównie kreowaniu się na eksperta poprzez chwalenie się dyplomami, otrzymanymi zapewne za sam udział w jakimś kursie.

– – –

PS Drugi tom możliwe, że zostanie ukończony w tym roku. Pierwszy tom dostępny jest tu (link). Darmowy audiobook pierwszego rozdziału jest tu (link).

XXXIV „obiad czwartkowy” już za nami.

Autor: Marek | Posted in ciekawostki | Opublikowano 10-07-2022 8:04 pm

2

Przyjazd do Katowic to była także okazja, by spotkać się z Absolwentami w ramach kolejnego „obiadu czwartkowego”, czyli naszych cyklicznych spotkań dla posiadaczy wędek, by móc wspólnie debatować na temat rynków finansowych. W doborowym czas płynie wręcz błyskawicznie, więc zasiedzieliśmy do wieczora (choć część ekipy musiała niestety wyjść wcześniej), przez co na kolejny dzień zaspałem, bo wstałem dopiero po siódmej, ale trudno się mówi.

Dostałem też fantastyczne prezenty, w tym książkę z rysunkiem i dedykacją od autora. 🙂

Będzie co czytać. 🙂 Dziękuję.

Omówiliśmy oczywiście na jaki sektor trzeba zwrócić szczególną uwagę, także wędki w ruch! 🙂 Już nie mogę się doczekać kolejnego spotkania. 🙂

WIG20 – przegląd wykresu i parę wniosków

Autor: Marek | Posted in indeksy | Opublikowano 04-07-2022 1:19 pm

23

Miniony tydzień dla naszego flagowego indeksu upłynął pod znakiem najpierw małej euforii, a potem strachu. Kto kupował przypadkowe walory na przysłowiowego „czuja” np. w kwietniu, sam widzi jak jest.

Na giełdzie bardzo ważne jest wiedzieć kiedy grać, a kiedy zrobić sobie przerwę. Zapewne stali Czytelnicy doskonale pamiętają, że na wiele tygodni zrobiłem sobie od niej odpoczynek. Po co się szarpać z rynkiem, kiedy na wykresach nie ma nic sensownego? Nie ma sensu. Do gry powróciłem niedawno, o czym też była mowa we wpisie z 19 czerwca.

Po prostu na połów wyrusza się, gdy łowisko jest atrakcyjne, a nie gdy zapełnione niezliczoną ilością przepełnionych łódek. Łowisko zapchane łódkami to okres na giełdzie, gdy każdy już nakupił i liczy, że będzie rosło, zapominając, że skoro prawie wszyscy już nakupili, to kto niby będzie kupować od nich po wyższych cenach, by windować kurs?

Kto jeszcze nie przeczytał książki o losach Andrew Fresheta, nowojorskiego bankiera, niech to nadrobi, by nie popełniać błędów, których można było uniknąć.

Na giełdzie trzeba postępować z głową. Trzeba wiedzieć kiedy odpuścić, a kiedy skupić się na perełkach, bo nawet na spadkowym rynku trafiają się perełki. Rynek rozchwiany, a np. ujawniony na blogu CPS się tym nie przejmuje. Dlatego tak ważna jest umiejętność odsiewania ziaren od plew.

Ważne jest też wiedzieć, które walory warto trzymać dłużej, a które muszą mieć precyzyjnie wyliczone miejsce na sprzedaż (TP – target point/take profit etc.) i pozbywamy się ich bez mrugnięcia okiem.

O tym wszystkim decydują niuanse wynikające z doświadczenia. Takie niuanse omówię niebawem w Katowicach, a tydzień później w Warszawie. Pokażę czynniki, które sprawiły, że CPS od razu wpadł mi w oko. Omówimy wieloetapową selekcję i wzór, którego używam do obliczania miejsca na zamknięcie całej pozycji (TP) dla walorów, które zaliczają się do grupy „wykorzystać wzrost i uciekać”.

Na giełdzie nie można być wszędzie, trzeba wiedzieć co wybrać i unikać tłumów.

Tak samo z wyjazdami. Lepiej się odpoczywa, gdy nie trzeba walczyć o każdy skrawek plaży, stać w długiej kolejce po lody czy do toalety. Dlatego w wakacyjne weekendy odpuszczam największe turystyczne atrakcje, by też nie robić dodatkowego tłoku tym, którzy nie mogą sobie pozwolić na wolne w środku tygodnia. Plusem tej sytuacji jest to, że mam dwa weekendy w lipcu na podzielenie się swoją wędką. 😀

Kto ciekaw jak wyłapywać takie walory jak CPS, gdzie ustawiać SL, jak je klasyfikować (mieć wiedzę, czy to zagranie na dłuży czas czy na szybkie zabranie zysku), wie gdzie mnie znaleźć. 🙂 To będą zapewne ostatnie tegoroczne okazje.

Wiem, że wiele osób ma do mnie żal, że nie przyjeżdżam do Poznania, Gdańska czy Lublina. Nie raz w mailu mi się oberwało, że nie mam rozpiski na pół roku do przodu. Rozumiem i przepraszam za to, że to się nie zmieni. Szkolenia powstają spontanicznie i jest to dla mnie ciekawe hobby, gdzie mogę spotkać fajnych ludzi o podobnych – giełdowych zainteresowaniach. Na pierwszym miejscu zawsze jest jednak czas dla rodziny, a robienie dłuższych terminów oznaczałoby, że np. przepadnie mi występ dziecka, który pojawi się niespodziewanie, a tego bym sobie nie darował. Czas to najcenniejsze aktywo. Jestem już za stary, by odkładać wszystko na później. Za niedługo dzieci wyrosną i już nie pojeżdżę z nimi na rolkach, nie pochlapiemy się na basenie, nie zrobimy wspólnie kolejnej bajki. Także przepraszam, jeśli nie spełniam kogoś oczekiwań, ale kolejne terminy są niestety mało prawdopodobne, bo nie dam rady – jest jeszcze tyle rzeczy do zrobienia. Szanuję każdego kto ma odmienne zdanie, ale swojego nie zmienię. 🙂

Pozdrawiam wszystkich fanów giełdowego rzemiosła i życzę owocnych łowów. 🙂

Fantastyczny tydzień z zamkami w tle. :)

Autor: Marek | Posted in Podróże | Opublikowano 02-07-2022 4:41 pm

4

Ostatni tydzień to ponowna pętla podróżnicza, tym razem po górach i zamkach. Kto byłby zainteresowany bajką dla dzieci z autografem, to wizytując Zamek Dunajec w Niedzicy, udało mi się podpisać dobre kilkadziesiąt egzemplarzy książki „Podróże Julki i Krzysia. Zamki Polski Południowej”, którą można zakupić w kasach biletowych.

Od pracowników zamku dostałem bardzo dużo pochlebnych opinii na temat bajki, co mnie bardzo cieszy. Do tego pierwsza zamówiona przez nich pula książek błyskawicznie się wyprzedała, a teraz podpisywałem książki z drugiej dostawy. 🙂 Miło widzieć, że udało się napisać coś, co podoba się dzieciom, wszakże one są naszą przyszłością, więc im więcej pochłoną wiedzy, tym nasza przyszłość będzie bardziej kolorowa. 🙂

Zaraz zabieram się do odpisywania na zaległe maile, a kto jeszcze nie był w Niedzicy, podrzucę zachętę. 🙂