Złoto fizyczne – tarcza na ciężkie czasy?

Autor: Marek | Posted in Surowce | Opublikowano 27-01-2020 12:19 pm

2

Ostatnio panoszy się wirus z Wuhanu, który spowodował trochę strachu na wielu giełdach. Pomijamy tutaj kwestie czy to naturalna mutacja, czy najnowsze dziecko chińskich laboratoriów, gdyż tego pewnie się nigdy nie dowiemy. Jego skutki natomiast są dotkliwe. Zamykane masowo chińskie kina, wpływają na wyniki produkcji filmowych. Cierpi też branża turystyczna. Do tego cały świat wstrzymał oddech, bo do końca nie wiadomo czy statystyki podawane przez Chiny nie są fałszowane. Jeśli skala zakażeń jest o wiele większa, to przez kwarantanny, największa montownia świata będzie miała problemy z siłą roboczą, a to odbije się na wynikach firm zachodnich, zlecających tam produkcję. Oby jednak wirusa udało się szybko opanować, gdyż inaczej może zadziałać efekt śnieżnej kuli i większy zastój w gospodarkach uzależnionych od dostaw z Chin.

Jak zawsze, gdy pojawia się zamieszanie na rynkach – a doliczyć należy do tego wyczekiwanie na większą korektę na S&P500, które od miesięcy spędza sen z powiek wielu inwestorom – zaczyna się patrzeć w stronę złota fizycznego, które jest swego rodzaju tarczą ochronną.

A do tego smaczku dodaje fakt, że banki centralne w ubiegłym roku mocno się w kruszec zaopatrywały, w tym nasz NBP (tak na marginesie był to bardzo dobry ruch).

Także nie dziwię się z mnogości maili z zapytaniami w tej tematyce. Zatem jaka jest moja opinia na temat fizycznego kruszcu?

Otóż jest niezmienna 🙂 Złoto fizyczne nadaje się do szerokiej dywersyfikacji portfela w długoterminowym horyzoncie, ale pod warunkiem, że kupuje się je w odpowiednich miejscach. O swoich zakupach fizycznego kruszcu informowałem na blogu, by każdy mógł z tej wiedzy skorzystać. Pokazałem też wtedy zakupionego Krugerranda.

Wówczas ceny uznałem za dobre. Obecnie jesteśmy ponad 500$ wyżej, także dobre miejsce na zakup już było. Dla przypomnienia, moment publikacji wpisu „z cynkiem” o dokonanych zakupach, oznaczyłem na poniższym wykresie.

Reasumując, po obecnych cenach fizycznego kruszcu kupować nie zamierzam 🙂

Szkolenie giełdowe „Esencja spekulacji”: Katowice (15.02.2020), Warszawa (29.02.2020); Technika Ichimoku: Katowice (16.02.2020), Warszawa (01.03.2020)

Autor: Marek | Posted in Szkolenia giełdowe | Opublikowano 20-01-2020 11:46 am

12

W odpowiedzi na odzew mailowy, oficjalnie otwieram zapisy na szkolenia w Katowicach: 15.02.2020 (Esencja spekulacji) oraz 16.02 (Technika Ichimoku) i Warszawie: 29.02.2020 (Esencja spekulacji) oraz 01.03 (Technika Ichimoku)

Na szkoleniu pokażę co wybrałem z wielkiego oceanu technik, dzięki czemu nie trzeba będzie samemu przeglądać każdego setupu z tysięcy książek i sprawdzać własnym kapitałem co działa a co nie. Także nie maglujemy wszystkiego z teorii książkowej, tylko konkretnie omawiamy co wybrałem w trakcie żmudnego odsiewu –  a zajęło mi to wiele lat (2004, 2005, 2006) zanim odrzuciłem niesprawdzające się w praktyce metody, płacąc przy okazji słone frycowe za naukę na własnych błędach. Później dołożyłem jeszcze wiele autorskich elementów i po latach praktyki miałem już sprawdzony warsztat.

Jego skuteczność można obserwować na niniejszym blogu. W 2010 przez cały rok kalendarzowy ujawniałem swoje pozycje akcyjne i dodatkowo przez dwa lata publikowałem sygnały dla kontraktów terminowych (był to fenomen na całą blogosferę, gdyż wszystkie sygnały były ujawniane publicznie przed sesją, by każdy miał wystarczająco czasu do namysłu, a do tego – co chyba najważniejsze – wszystkie 100% sygnałów przyniosło na kontraktach terminowych na wig20 wynik dodatni przez wszystkie lata, kiedy były publikowane). Prawdopodobnie jest to rekord absolutny (mowa o sygnałach podawanych z wyprzedzeniem): http://www.technikaichimoku.pl/2012/01/podsumowanie-roku-2011-oscylatory-kontraktowe/

Później, widząc jak wokół giełdy krąży wielu naciągaczy (ludzi, którzy głośnymi hasłami namawiają do szkoleń, a nikt z nich nie potrafił ujawnić przed faktem swojej pozycji na kontraktach), postanowiłem wbić kij w mrowisko, by osoby zainteresowane rynkami finansowymi miały alternatywę do nauki sztuki spekulacji i bazując na zasadzie „najpierw ryba, potem wędka”, daję próbkę wiedzy, by każdy mógł swoim portfelem zadecydować czy chce wędkę.

Tak powstało szkolenie „Esencja spekulacji”, które jest owocem moich doświadczeń giełdowych. Obecnie zaczął się już siedemnasty rok przygody z giełdą.

„Esencja spekulacji” to szkolenie bazowe, gdzie pokazuję wszystkie niezbędne w fachu giełdowym rzeczy począwszy od selekcji walorów, momentu zakupu, ustawianiu SL poprzez prowadzenie zajętej pozycji. Wraz z autorską metodą precyzyjnego odsiewu walorów jest to szkolenie kompletne.

Przedstawiam to, co stosuję na co dzień, a próbki owej wiedzy pozostawiam na blogu, by każdy mógł z danej ryby skorzystać i na własne oczy przekonać się jak to wygląda w praktyce. Tak jak to było jakiś czas temu na krezusie

Krezus - interwał dzienny
Krezus – interwał dzienny

czy w przeszłości na takich walorach jak: USD/CAD, WIG, AUD/USD, EUR/PLN, miedź itd.

Blog ma także za zadanie udowodnić, że grając na giełdzie da się regularnie i nieprzypadkowo zarabiać. Jednak wszystko wymaga odpowiedniej dyscypliny, pokory i cierpliwości.

Przedstawione na „Esencji spekulacji” metody można wykorzystywać do łowienia perełek zarówno na akcjach jak i walutach czy surowcach.

Zaznaczam jednak, że pod żadnym pozorem nie można liczyć na otrzymanie Graala giełdowego, który będzie pozwalał na grę o każdej porze dnia i nocy na dowolnie wybranym walorze! Używana przeze mnie metodologia związana jest z grą pozycyjną bazującą na wyczekiwaniu na punkty zwrotne.

W giełdowym rzemiośle cierpliwe stosowanie się do wytycznych to podstawa. Czasem trzeba czekać nawet tygodniami na wypełnienie wszystkich warunków, ale w tym fachu pieniądze płyną „od aktywnych do cierpliwych”.

Jest nierealne, by rynek każdego dnia dawał niesamowite okazje inwestycyjne, także różni się to od typowej pracy na etacie, kiedy co miesiąc jest wypłata. Na giełdzie, kiedy łapie się duże ruchy, wypłata przychodzi w momencie profitowania pozycji, czyli jeśli zajmujemy pozycję i nie ma żadnych przesłanek do jej zamknięcia, to pozostaje ona otwarta i miesiącami rośnie. Bez sensu byłoby bowiem sprzedawanie perspektywicznego waloru, który ma jeszcze przed sobą sporo miejsca na wzrost.

Chodzi o to, by pozycje zajmować rzadziej, ale za to, by jakościowo były jak najlepsze, dzięki czemu można długo konsumować dany ruch. Zamiast licznych transakcji po kilka procent, wolę zagrać tylko parę razy, ale na dużo większą skalę.

To jest główne założenie mojej metodologi i zarazem takiego stylu gry uczę właśnie na swoich szkoleniach (to podejście zostało wykorzystane przez wielu moich Uczniów na JSW). Chodzi o to, by móc maksymalnie oszczędzać czas, gdyż kiedy dobrze zajmie się pozycję, to ona potrafi przez długie miesiące zarabiać i nie musimy skakać z „kwiatka na kwiatek” szukając non stop czegoś do gry.

Po szkoleniu nie zabraknie także zadania domowego, które pomoże utrwalić wiedzę i wskaże aspekty, nad którymi trzeba wzmożenie popracować, gdyż wybiórcze stosowanie się do metodologii jest jak wybiórcze stosowanie się do sygnalizacji świetlnej na niestrzeżonym przejeździe kolejowym. Kilka razy może się uda przejechać, ale prędzej czy później rozpędzony pociąg dokona aktu zniszczenia i choć na giełdzie będzie to jedynie spustoszenie portfela, to chyba lepiej nie pozwalać sobie na lekceważenie kluczowych reguł (zwłaszcza wytycznych związanych z zarządzaniem kapitałem).

Cena 4500zł + 23% VAT. Zgłoszenia przyjmuję pod adresem: marek (małpa) technikaichimoku.pl W treści proszę przesłać komplet danych potrzebnych do wystawienia faktury VAT, którą otrzymuje każdy uczestnik (imię, nazwisko, adres, w przypadku firm także nr NIP).

Do udziału w szkoleniu „Esencja spekulacji” wymagane jest doświadczenie w składaniu zleceń kupna/sprzedaży na rynku rzeczywistym (trzeba znać obsługę swojego rachunku maklerskiego i mieć zawartą co najmniej jedną transakcję prawdziwymi pieniędzmi, by móc empirycznie doświadczyć jak istotną rzeczą w grze giełdowej są emocje) oraz trzeba znać podstawy obsługi dowolnej aplikacji do analizy technicznej ( trzeba wiedzieć gdzie można znaleźć bieżący wykres i jak po nim rysować).

Mając opanowany materiał podstawowy, można sięgnąć po kolejną wędkę, także w Katowicach (16.02.2020) i Warszawie (01.03.2020) odbędzie się drugie szkolenie, z Techniki Ichimoku – zapisu mogą dokonać wyłącznie Absolwenci „Esencji spekulacji”.

Pokażę całość owej japońskiej metodologii wraz z omówieniem szeregu niezwykle ważnych niuansów, które decydują o wynikach.

Zaznaczam też, że odcinam się całkowicie od wszelkich internetowych wersji Ichimoku i podkreślam, że zagrań na moim blogu i ich skuteczności, pod żadnym pozorem nie należy łączyć z pseudoichi. Dobre Ichimoku można poznać po tym, że działa 🙂

Zgłoszenia przyjmuję pod adresem: marek (małpa) technikaichimoku.pl



Książka „Sukces na giełdzie” – podsumowanie i zapowiedź :-)

Autor: Marek | Posted in Edukacja finansowa | Opublikowano 15-01-2020 12:23 pm

9

Dostaję co jakiś czas zapytania o to gdzie można kupić moją książkę „Sukces na giełdzie”. Jako, że cały nakład dostępny w księgarni maklerskiej został już wyprzedany, a w Empiku rozeszło się już wcześniej, w żadnym oficjalnym kanale dystrybucji jej już nie ma.

Można próbować znaleźć jakieś niedobitki na allegro czy na portalach ogłoszeń. Tutaj jest przykładowa książka na olx: https://www.olx.pl/oferta/sukces-na-gieldzie-CID751-IDyezmE.html

Kiedy zaczynałem pracę nad książką na początku 2008 roku, miałem nieco ponad cztery lata doświadczenia giełdowego, czyli byłem ledwo na końcu etapu „początkującego”, naturalnym zatem było szukać wiedzy u osób bardziej doświadczonych, by książka była maksymalnie merytoryczna w ujęciu praktycznym – czyli wiedza od praktyków, a nie teoretyków.

Oceny klientów księgami maklerskiej sugerują, że chyba się to udało (kliknięcie powiększy obraz), co cieszy mnie niezmiernie.

Kiedy wiosną 2011 roku książka ukazała się drukiem, byłem już bogatszy o nowe doświadczenia i wymianę myśli z giełdowymi wyjadaczami, a i moje własne systemy już okrzepły.

Od wydania książki minęło już prawie 9 lat, a mój staż giełdowy osiągnął już ponad 16 lat. To naprawdę szmat czasu. Także najwyższy czas na kolejną książkę. Mając jednak w pamięci I moduł powtórkowy z ListyES (kto był u Kasi i przerabiał moduły, wie jak trudno było przy tym module i ile osób na nim poległo), planuję publikację zrobić w nieco inny sposób niż wszystkie poradniki, by wiedzę przemycić w dosyć niecodziennej formie 🙂

PS Zapiszcie się na newsletter (kto się zapisał, wie że nie zapycham skrzynek – np. w ubiegłym roku nie było ani jednego maila z newslettera), wyślę info jak książka będzie gotowa 🙂

Browar Jastrzębie – przesunięty termin debiutu giełdowego – uroki crowdfundingu

Autor: Marek | Posted in akcje | Opublikowano 13-01-2020 3:23 pm

16

Dostałem ostatnio trochę zapytań co z debiutem Browaru Jastrzębie na giełdzie, gdyż miał się on odbyć na przełomie grudnia/stycznia, a ciągle nic się dzieje, także dorzucę co nieco w tej tematyce, zwłaszcza, że sam pilnie śledzę ten temat jako crowdfundingowy akcjonariusz 🙂

Plany debiutu pokrzyżował czynnik, który można nazwać urokami crowfundingu, czyli wszelakich zbiórek, gdzie dociera się do szerokiego grona osób, które niekoniecznie są zainteresowane dopełnianiem formalności, gdyż kupili akcje np. w ramach lokalnego patriotyzmu, by dorzucić swoje 50zł do budowy browaru 😉

Na apel prezesa, by przesłać numer rachunku maklerskiego, na który mają być zaksięgowane akcje nie odpowiedziała nawet połowa crowdfundingowych akcjonariuszy.

Mamy zatem sytuację patową, gdyż:
– prezes jak i cały zarząd (główni akcjonariusze) zobowiązują się do paroletniego lock-upu, czyli zakazu sprzedaży swoich akcji,
– im mniej mniejszościowych akcjonariuszy złoży deklaracje z nr rachunku, tym mniej będzie akcji w obrocie (mniejszy będzie free float) i może się okazać, że nie będzie od kogo odkupywać akcji,

Brak podania rachunku, oznacza także problem przy wypłacie dywidendy. Warto tutaj przypomnieć, że Piotr Piekarski, prezes i największy akcjonariusz oraz cały zarząd, zdecydowali, że nie będą przyjmować za swoją pracę wynagrodzenia.

Jest to dobry prognostyk, gdyż mamy pewność, że pieniądze z emisji nie zostaną przepalone na pensje zarządu. Im zarząd lepiej będzie działał, tym więcej zarobi browar, a im więcej zarobi, tym więcej trafi do nich w ramach dywidendy.

Dlaczego większość nie dopełniła formalności związanych z debiutem? Otóż powody są często prozaiczne:
– brak rachunku maklerskiego (w wielu bankach co kwestia kilku kliknięć online)
– brak zainteresowania giełdą,
– kupno akcji w tajemnicy przed drugą połówką,
– kupno akcji w ramach prezentu dla osoby, której nie interesuje rola akcjonariusza (tzw. nietrafiony prezent),
– zbyt mała liczna akcji, by chciało się cokolwiek z tym robić (choć na dłuższą metę – np. dziesięcioletni horyzont –  przy regularnych dywidendach będzie się żałowało),

Także trwa impas i pomimo kolejnych apeli ze strony prezesa, liczba wypełnionych formularzy nie rośnie lawinowo, także debiut został odłożony w czasie i akcje Browaru Jastrzębie zobaczymy na giełdzie zapewne dopiero na wiosnę.

Natomiast zakończenie budowy browaru i start produkcji planowane jest na ten rok 🙂 Wtedy braki w zaopatrzeniu powinny szybciej być uzupełniane, gdyż obecnie – nawet w stolicy – ich produkty szybko się rozchodzą, ale w sumie nie ma się co dziwić, gdyż piwo zdobywa nagrody na festiwalach branżowych:

PS Jako, że to pierwszy tegoroczny post, życzę wszystkiego Dobrego w Nowym Roku!

Wesołych Świąt!

Autor: Marek | Posted in Życzenia | Opublikowano 20-12-2019 11:09 am

9

Jak ten czas leci, nie zdążyłem dokończyć jeszcze paru planowanych na ten rok wpisów (z czego jeden szokujący, gdyż dotarłem do danych Banku Światowego, które zaburzają pewien światopogląd), ale hobby nie może przecież przesłaniać ważniejszych aspektów 🙂 Bombka giełdowa już u mnie wisi, także czas odstawić bloga, zniknąć i skupić się w pełni na przeżywaniu nadchodzących Świąt 🙂

Odpocznijcie w rodzinnym gronie, zacieśnijcie relacje, które w codziennym biegu w dzisiejszym świecie zaczynają gdzieniegdzie niepokojąco zanikać, a nie ma przecież większej wartości jak rodzina i dochodzą do tego prędzej czy później także najwięksi sprinterzy w pogoni za mamoną, gdzie pod koniec życia wielu miliarderów w swoich wspomnieniach podkreśla, że żałują jedynie, że nie mieli wystarczająco czasu dla bliskich.

Dla mnie jednak najbardziej przemawiają słowa miliardera Richarda Bransona, który ujął to tak: „Moja rodzina to dla mnie cały świat i znaczy o wiele więcej niż biznes czy cokolwiek innego” 🙂

Także życzę wszystkim Czytelniczkom i Czytelnikom Wesołych Świąt i niech serca napełnią się radością 🙂

Tauron – epilog dla wskazówki o sprzedaży

Autor: Marek | Posted in akcje | Opublikowano 16-12-2019 3:36 pm

9

Ponad miesiąc temu pozostawiłem na blogu notkę dla Absolwentów, dając też przy okazji swego rodzaju rybę dla wszystkich posiadaczy Tauronu, że kto z katowickiego szkolenia (gdzie w ostatni weekend przełomu sierpień/wrzesień ujawniłem w ramach bonusu dla Uczniów walor, który kupuję) jakimś cudem jeszcze nie sprzedał tych papierów, powinien jak najszybciej dokładnie przejrzeć materiały, bo zakupionych na początku września akcji nie powinno już być w portfelu.

Zerknijmy zatem na wykres i oceńmy zasadność ówczesnego wpisu, przypominającego o konieczności sprzedaży (co oczywiście nie zawsze jest proste wśród początkujących Adeptów, gdyż często stare nawyki – np. strategia „kup i trzymaj” – sabotują przejcie z przypadkowego miotania się na giełdzie na podejście metodologiczne).

Na giełdzie prócz tego kiedy kupić, tak samo ważna jest wiedza kiedy sprzedać np. po to, by odkupić ten sam walor o wiele taniej (o ile powstanie sygnał kupna).

Bogactwo Polski na tle innych krajów – kiedy dogonimy Zachód?

Autor: Marek | Posted in Edukacja finansowa | Opublikowano 10-12-2019 11:14 am

40

Płace, jak podaje GUS, ciągle dynamicznie wzrastają, także coraz szybciej się bogacimy, ale czar pryska, kiedy spojrzy się na naszą zamożność na tle innych państw z Europy.

File:European countries by median wealth per adult, 2018.jpg

Oczywiście niektóre kraje są bogate ze względu na posiadane przez siebie surowce naturalne, a inne dlatego, że swego czasu owych surowców nagrabiły w odpowiednich ilościach od innych, by ich kosztem się dynamicznie rozwinąć.

Nasz kraj niestety nie dość, że sam wielkich złóż (poza węglem) nie posiada, to do tego należał do grupy krajów grabionych.

Źródło: Studia z dziejów Rosji i Europy Środkowo-Wschodniej, XXVIII PL ISSN 0081-7082

Jak widać drenowano nas z węgla na potęgę i płacono za niego cenę, która nie dość, że nie pokrywała kosztów wydobycia, to nie pokrywała nawet kosztów jego transportu. Typowa polityka rabunkowa prowadzona w czasach PRL, która na szeroką skalę ubożyła naszą Ojczyznę.

To samo działo się w kwestii uranu, płodów rolnych czy mięsa (doprowadzając nawet do głodu w niektórych rejonach). Czerwoni bandyci brali co chcieli, nie płacili nawet po kosztach a i my do transportu się dokładaliśmy. Koordynowali to zdrajcy, którzy licząc na szybkie kariery i „mięso spod lady” ukorzyli się pod czerwonym butem, pilnując, by grabież nie była zakłócana. Tych, którzy byli Niezłomni i się na to nie godzili – walcząc także zbrojnie w nierównej walce – wymordowano, a tych którzy negatywnie wypowiadali się o władzy, również mordowano bądź skazywano na ciężkie wiezienia – także kobiety będące w zaawansowanej ciąży (Czerwona śmierć czyli narodziny PRL-u).

Dlatego doganianie Zachodu zajmuje nam tak długo. Przez kilkadziesiąt lat nasi rodacy chodzili o głodzie z łańcuchami na nogach i łańcuchami na głowach. Wszelka innowacja była tępiona, a ludzi wybitnych spotykał ciężki los, jak na przykład Jacka Karpińskiego, który stworzył superkomputer wyprzedzający o dwa lata konstrukcje z USA a komuniści postanowili go zniszczyć.

Kiedy zatem dogonimy Zachód? W wersji pesymistycznej, prawdopodobnie nigdy. Bogatsze kraje na to nie pozwolą, stąd też jest masa regulacji, które mają nas spowalniać, choćby nagonka na emisje dwutlenku węgla. Swoją drogą ciekawe czemu nie ma opłat za emisje dwutlenku siarki czy tlenków azotu, które powodują np kwaśne deszcze niszczące drzewostany pochłaniające dwutlenek węgla? 🙂

Reasumując, gonimy Zachód, ale by się do niego zbliżyć na przestrzeni najbliższych stu lat potrzeba wybitnych zasobów ludzkich, które mogłyby technologicznie stawiać nasz kraj na piedestale. Ludzi takich jak Jacek Karpiński. Dla wsparcia wychowania w duchu szacunku do nauki najbardziej pasowałby tutaj program geniusz+, czyli dożywotnie świadczenia dla rodziców, których dzieci zostały laureatami ogólnopolskich olimpiad. Dziś z wygody spora grupa (niegłupich ludzi) woli wrzucić dziecko przed telewizor, komputer czy konsolę do gier, bo nie widzi powodu, by dziecko miało wybijać się w nauce, a bez wybijających się geniuszy niestety potęgi gospodarczej się nie zbuduje.

Co innego praca odtwórcza, którą może wykonywać prawie każdy po krótszym czy dłuższym przeszkoleniu, a co innego praca twórcza, kiedy trzeba stworzyć coś, czego świat jeszcze nie widział i do tego „to coś” musi być efektywniejsze i tańsze w produkcji od istniejących rozwiązań, inaczej nie będzie miało racji bytu. Do tego potrzeba właśnie geniuszy 🙂

Braster – spadki zgodne ze wskazaniami

Autor: Marek | Posted in akcje | Opublikowano 05-12-2019 4:52 pm

19

W ostatnim wpisie dotyczących Brastera, kiedy to jego kurs wzrósł aż o 40%, studziłem nastroje, pisząc, że choć wyniki badań wypadły obiecująco, to na wykresie nie ma żadnych silnych sygnałów kupna.

Co więcej, Ichimoku od wielu miesięcy daje sygnały prospadkowe, które się perfekcyjnie realizują, a kurs podąża w coraz to niższe rejony.

Choć produkt Brastera wart jest uwagi (by nie powiedzieć, że jest obowiązkowy dla każdej kobiety, która znajduje się w grupie ryzyka), to zadłużenie firmy i brak mocnej ofensywy marketingowej nie wróżą nic dobrego. Jedynie skokowy wzrost sprzedaży (w tym na rynkach zagranicznych) może przechylić szalę na stronę byków. Póki co, zgodnie ze wskazaniami Techniki Ichimoku, niedźwiedzie mają pierwszeństwo.

Na giełdzie czasem najcenniejsza jest wiedza, kiedy należy stać z boku, gdyż nie ma niż gorszego niż „wypstrykanie” kapitału na bezsensownych zagraniach „na pałę” 🙂

Małe przypomnienie, by było czym oddychać :-)

Autor: Marek | Posted in ciekawostki | Opublikowano 04-12-2019 11:37 am

7

Smog ma wiele składowych i na część z nich nie mamy wpływu, ale jeśli ktoś ma kominek – co oczywiście jest bardzo fajnym, nadających klimat rozwiązaniem, zwłaszcza, kiedy dzieci podrzuci się do dziadków, można napalić w kominku, pozapalać dookoła świece i reszta sama się dzieje – to warto pamiętać, by palić w nim bezdymnie, zwłaszcza, że jak widać nawet stolica dziś już ma 183% normy 😉

Przeklejam zatem wpis, który był tu już jakiś czas temu, dla odświeżenia wiedzy na temat poprawnego palenia w kominku, by nie było czarnej szyby, osmolonego paleniska, ani gęstych kłębów dymu zatruwających okolicę. Do tego oszczędność opału (dzięki wzrostowi efektywności), sprawia, że nie potrzeba tylu zapasów drewna 🙂

Metodę palenia od góry przekazałem jakiś czas temu Krzyśkowi i gdy odwiedził go kominiarz, skwitował to słowami: „widzę, że pan jeszcze nie palił nigdy w tym kominku” 🙂 Nic więcej nie trzeba chyba dodawać.

Jak zrobił Krzysiek, by zaskoczyć kominiarza?

Etap pierwszy, ustawiamy drewno (duże szczapy u dołu, mniejsze u góry).

Następnie podpalamy od góry elementy zapalające. Można też robić to bardziej efektownie i potraktować drewno palnikiem – pozdrowienia dla Tomka za ten patent na szybkie podpalenie 🙂

Później pozostaje się cieszyć ciepłem.

I tak mijają godziny

i kolejne godziny

I dalej gorąco

Rozpalony po południu kominek przed północą dalej trzyma formę.

Nie ma też kłębów gęstego dymu 🙂 Palenie „bezdymne” wymaga paru prób, by wyczuć swój kominek i odpowiednio regulować dopływ powietrza, ale później robi się to już bardzo intuicyjnie i nie trzeba szorować osmolonej szyby.

Ja metodę palenia od góry, którą lata temu edukowałem lokalne władze, rodzinę, sąsiadów i znajomych, zgłębiłem z opracowań Wojciecha Tretera, społecznika, który namacalnie w trakcie pokazów udowadnia, że można palić bezdymnie, choć niektóre grupy interesów kole to w oczy i go przeganiają: https://czysteogrzewanie.pl/2019/01/krakow-spanikowal-przed-jednym-gosciem-z-dwoma-piecami/. Tym bardziej należy się wielki szacunek temu człowiekowi, że mu się chce, pomimo tylu kłód pod nogi.

USD/PLN – kiedy kupić dolara?

Autor: Marek | Posted in waluty | Opublikowano 29-11-2019 9:42 am

7

W bieżącym tygodniu dostałem dosyć sporo pytań odnoście zakupu dolarów, także zrobię dziś wpis w tej tematyce.

W związku ze zniesieniem wiz (choć nie dla wszystkich, gdyż kto był np. w Iranie, z ruchu bezwizowego nie skorzysta), do wymiany złotówek na dolary będzie dochodziło częściej, zwłaszcza, że nasz narodowy przewoźnik (dokładnie ten sam, który jeszcze parę lat temu był na skraju bankructwa), otwiera obecnie coraz więcej ciekawych kierunków i do tego na nich zarabia. Z lotów do USA, prócz Chicago i Nowego Jorku, które były już wcześniej, dodano Miami, Los Angeles a od przyszłego roku dojdzie jeszcze San Francisco. Każdy z nowej trójki zamierzam przetestować.

Jak zapewne stali Czytelnicy dobrze pamiętając, o swoich wymianach walut (głównie na cele podróżnicze) cyklicznie informuję u siebie na blogu, by każdy mógł z tej wiedzy skorzystać. Co ważne, była jasna i jednoznaczna informacja, że dokonałem zakupu z jednoczesnym zaznaczeniem, że niekoniecznie jest to dołek absolutny, ale przy wymianach na podróże parę groszy w jedną czy drugą stronę nie gra roli.

Zerknijmy zatem na wykres z oznaczonym poziomem moich zakupów, by ocenić z perspektywy czasu czy wymiana była po dobrej cenie.

Jak widać, wyszło całkiem przyzwoicie. Obecnie natomiast, cena nie jest dla mnie atrakcyjna, więc zakupów nie planuję.

Spekulacyjnie również, póki co żadnych silnych sygnałów nie ma (stan na chwilę obecną).

Święty Jerzy, Latający Jeleń, Panna Wodna, Czarny Kruk, Żółty Lew, Wodnik, Król Dawid, Arka Noego, Biały Lew, Płomień

Autor: Marek | Posted in Patriotyzm | Opublikowano 28-11-2019 1:15 pm

2

Święty Jerzy, Latający Jeleń, Panna Wodna, Czarny Kruk, Żółty Lew, Wodnik, Król Dawid, Arka Noego, Biały Lew, Płomień – z czym kojarzą się Wam tytularne nazwy? Rozwiń »

BTC/USD – ocena momentu ostrzeżenia przed bańką spekulacyjną na bitcoinie

Autor: Marek | Posted in Edukacja finansowa | Opublikowano 25-11-2019 4:58 pm

20

Dziewiątego lipca bieżącego roku opublikowałem wpis, gdzie w tytule dodałem dopisek „powtórka z rozrywki?” a w treści wymowną grafikę.

Dla wielu osób wpis mógł się okazać kontrowersyjny, ale zobaczmy jak to wszystko wygląda parę miesięcy później. Dla ułatwienia, oznaczyłem na wykresie datę publikacji wpisu ostrzegającego przed bańką na bitcoinie.

Uczciwie, przyznaję, że o jeden dzień pomyliłem się z lokalnym szczytem – po prostu moje heurystyki trochę się przestrzeliły (złapały najwyższy szczyt liczony ceną zamknięcia), ale no cóż, trudno 🙂

Niemniej jednak nawet najwięksi maruderzy powinni być zadowoleni. Owczy pęd kończy się zawsze tak samo: owce idą na rzeź.

Co dalej z JSW i dlaczego Arcellor Mittal wygasza piec w krakowskiej hucie?

Autor: Marek | Posted in akcje, ciekawostki | Opublikowano 19-11-2019 10:38 am

27

Jakiś czas temu media obiegła informacja, że jeden z czołowych klientów JSW (wśród odbiorców węgla koksowego), planuje 23 listopada wygasić piec i stalownię w swojej hucie w Krakowie. Przestój według oficjalnych komunikatów trwać ma „miesiące bądź kwartały”.

Jest to zła informacja dla JSW, gdyż nie ulega wątpliwości, że wobec tańszych kosztów wydobycia np. w australijskich kopalniach, zwojowanie zagranicznych rynków wydaje się bardzo mało prawdopodobne, choć przy światłym i prężnie działających zarządzie jest to możliwe, ale czy z takim zarządem mamy do czynienia okaże się w przeciągu roku – brak nowych kontrahentów, brak ekspansji zagranicznej i brak redukcji kosztów wydobycia będzie oznaczał tylko jedno.

Bardzo ciekawy jest także sam wątek działań jakie podejmuje Arcellor Mittal. Wydaje mi się, że ich spece od marketingu i kreowania wizerunku zasługują na podwyżkę. W prosty sposób znaleźli logicznie argumenty do ewakuacji (drożejący prąd, haracz za emisje CO2, sytuacja rynkowa), z którymi nie trudno się nie zgodzić.

Jednak gdy się spojrzy na niuanse „pomiędzy wierszami”, to ucieczka jest czymś oczywistym. O jakie niuanse chodzi? Choćby o dziennikarskie śledztwo, które wykazało miliony ton niebezpiecznych odpadów, których oficjalnie „nie ma”:

https://gazetakrakowska.pl/bomba-ekologiczna-tyka-w-krakowie-wspolne-sledztwo-krakowskiej-i-rmf-maxxx/ar/13369240

Jak można przeczytać w powyższym artykule, urzędnicy twierdzą tak:

„Miejsce to zakwalifikowane jest jako składowisko z odpadami innymi niż niebezpieczne.
– Tak, otrzymujemy roczne raporty od kombinatu. Składowisko odpadów i szlamu zawiera tlenki żelaza, tlenki wapnia, krzem, związki magnezu i glinu – odpowiada Ryszard Listwan, zastępca Małopolskiego Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska.
– A czy występują tam metale ciężkie ? – dopytujemy.
– Nie ma tam metali ciężkich. Dlatego odpady te zakwalifikowane są jako inne niż niebezpieczne – odpowiada Listwan.”

natomiast naukowcy mają odmienne zdanie:

O wykonanie niezależnych badań zwróciliśmy się więc do naukowców z Wydziału Chemii Uniwersytetu Jagiellońskiego.
– Próbki, które dostarczyliście państwo do nas, wykazały w dwóch przypadkach ogromnie wysoki poziom stężenia ołowiu. Norma w wodzie pitnej dla przykładu to 10 mg/l. W tych dwóch próbkach ten poziom przekraczał 4000 mg/l, czyli 400-krotnie przekraczał normę, którą określa rozporządzenie ministra zdrowia z dnia 7 grudnia 2017 r – mówi dr Karol Dudek-Różycki z Wydziału Chemii UJ.
To znaczy, że potwierdzacie, iż w próbkach były obecne metale ciężkie? – jeszcze raz chcemy się upewnić. I znów słyszymy: – Tak, w próbkach znajdowały się metale ciężkie.

Kolejne badania rozwiały wszelkie złudzenia:

Wysokie zawartości metali ciężkich – ołowiu, cynku, kadmu i rtęci – znajdują się w odpadach na składowisku przy ul. Dymarek w krakowskim Pleszowie. Tak wynika z badań, które na zlecenie dziennikarzy RMF MAXXX i „Gazety Krakowskiej” przeprowadzili naukowcy z Akademii Górniczo-Hutniczej i Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Źródło: https://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-metale-ciezkie-na-skladowisku-z-odpadami-z-huty-znajduje-sie,nId,2611597

Natomiast stanowisko huty:

„Osadniki nie zawierają odpadów niebezpiecznych, czyli w myśl przepisów ustawy od odpadach nie zawierają substancji szkodliwych dla człowieka i środowiska. Na osadnikach składujemy odpady, które powstają w procesach produkcyjnych i są to odpady takie jak np. pyły z instalacji odpylania, które przechwytujemy, czy osady z oczyszczalni końcowych ścieków – tłumaczy Marzena Rogozik z ArcelorMittal Poland.” Źródło: j.w.

Jak widać sprawa ma drugie dno. Oczywiście przepychanki z naukowcami jakiś czas mogą trwać. Historia pokazuje, że w wielu krajach (głównie bananowych) takie sprawy łatwo zamiatało się pod dywan łapówkami, ale oby u nas tak się nie skończyło. Oczywiście sama świadomość tego, że od dekad władze miasta nie „skumały” co się tam dzieje, jest bardzo niepokojąca, ale to zapewne tylko zbieg okoliczności.

Także w sytuacji, kiedy wisi potencjalna groźba wypłaty dużych odszkodowań i rekultywacji terenu, której koszt może iść nawet w miliardy złotych, zarząd każdej korporacji nastawionej na zysk zawczasu musi szukać wyjścia z zaistniałej sytuacji. Batalie sądowe (o ile do nich dojdzie) mogą również trwać latami, a w tym czasie można „dać nogę” z danego kraju i zostawić mieszkańców z toksycznymi odpadami. Obym się jednak mylił.

Wracając jeszcze do JSW, w kontekście analizy technicznej, sytuacja pozostaje bez zmian i wszystko z poprzedniego wpisu pozostaje bez zmian:

Tauron – krótka notka dla Absolwentów

Autor: Marek | Posted in akcje | Opublikowano 13-11-2019 1:06 pm

8

Na Katowickim szkoleniu (ostatnia sobota sierpnia i pierwsza niedziela września) ujawniłem Uczniom jeden z walorów, który zamierzałem zakupić – akurat dał sygnał, więc skoro w coś wchodzę, to nie było problemu, by podzielić się tym wejściem, zwłaszcza, że wyglądało obiecująco.

Czasem, choć bardzo rzadko, zdarza się Uczeń gnuśny, leniwy, zarozumiały, z wydumanym ego, który nie chce się przykładać solidnie do poznanego materiału, więc taka ryba, jeśli akurat się pojawia, jest najlepszą motywacją do rzetelnej i sumiennej pracy (wybiórcze stosowanie się do zasad jest jak wybiórcze stosowanie się do sygnalizacji świetlnej przed niestrzeżonym przejazdem kolejowym).

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie obraz-2.png

Po ostatnich mailach zauważyłem jednak, że parę osób jeszcze ma problem z wyznaczaniem zasięgu, gdzie należy sprzedać (np. po to, by później odkupić taniej jeśli będzie sygnał), także kto z katowickiego szkolenia ma jeszcze Tauron, niech dokładnie przejrzy materiały. Coś należy pomnożyć, potem podzielić i dodać, także nie powinno być z tym problemu, ale jeśli ktoś miał z tym problem, to niech śmiało prześle mi maila ze swoimi wyliczeniami i oznaczeniem zasięgu na wykresie. Sprawdzimy co kuleje i dokonamy korekcji, by już nie było z tym zagadnieniem więcej problemów 🙂