Obligacje skarbowe – możliwa optymalizacja (zaoszczędzenie paru %)

Autor: Marek | Posted in Edukacja finansowa | Opublikowano 23-05-2024 10:10 pm

4

Z inspiracji p. Łukasza, stałego Czytelnika, który postanowił podarować mi temat na wpis, bym zebrał całą chwałę (nie wyszło Panie Łukaszu! 😉 ), informuję, że osoby mające obligacje skarbowe indeksowane inflacją mogą zrobić małą optymalizację dającą większy zysk. 🙂

Pamiętacie okres, kiedy operatorzy komórkowi walczyli o klientów konkurencji i każdy nowy abonent dostawał ofertę lepszą niż stali klienci? Dla niektórych obligacji skarbowych indeksowanych inflacją mamy właśnie taką sytuację.

Wszystko za sprawą niskiej inflacji, która odpowiada za indeksację. U mnie, choć miałem traktować obligacje jako instrument „bezobsługowy”, to ciekawość wzięła górę i zalogowałem się do panelu, gdzie od razu znalazłem takie obligacje, gdzie jako „stały klient” mam 3,25% a jakbym zlecił wykup i zakupił nowe, miałbym 6,80%. Jako, że opłata za wcześniejszy wykup wynosi 2zł od obligacji o nominale 100zł, to taka operacja po uwzględnieniu podatku Belki, wyjdzie na drobny plus.

Natomiast obligacje, gdzie jest wyższe oprocentowanie np. ROD0730, które mają 15%, to wiadomo, nie warto zmieniać. 🙂

Oczywiście jeśliby np. po czerwcowych wyborach nastąpiło, przez niektórych ekonomistów na pewno docenione, uwalnianie obciążeń budżetu od wszelakich dopłat, czyli postawienie na ceny rynkowe np. energii, to inflacja ponownie wystrzeli i wybranie teraz 6,80% oznaczać będzie, że się nie załapie na nowe indeksacje, które miałyby miejsce w kolejnych miesiącach zgodnie z numeracją kolejnych serii (miesiącem ich indeksacji). Oczywiście jeśli styl wydatków socjalnych, przez niektórych ekonomistów określany jako „model rozdawnictwa”, pozostanie dalej utrzymany i ceny energii będą mrożone jeszcze do kolejnych wyborów, to z tego źródła inflacja jeszcze nie wybije.

Zatem trzeba ryzykować, ale czy warto? Może to być kilka procent dodatkowego zysku, jeśli inflacja pozostanie niska, ale może i to być wybranie 6,8% w sytuacji, gdy inflacja powróci do dwucyfrowej. Czy wykupywać obligacje przed terminem i wybierać „ofertę dla nowych klientów”? Każdy musi sobie na to pytanie sam odpowiedzieć. 🙂

Ja osobiście przy obligacjach nie lubię „grzebać”, bo czas wolę przeznaczyć na spekulacje giełdowe, gdzie gra się o wiele większe stopy zwrotu, ale jak już p. Łukasz poruszył temat, to postanowiłem się pozbyć tych obligacji co mają obecnie 3,25%. 🙂

Sytuacja na giełdzie – aktualizacja przecieku

Autor: Marek | Posted in akcje | Opublikowano 20-05-2024 9:34 pm

22

We wpisie z 10 maja ujawniłem dwie z trzech posiadanych na certyfikatach pozycji. Dla przypomnienia, dziesięć dni temu prezentowało się to tak:

Dziś w portfelu z tamtej trójki ostały się już tylko longi na JSW. W porównaniu do nieobecnej już dwójki rosną o wiele wolniej, ale powoli zaczynają wyglądać coraz lepiej, choć bez szału. 🙂

Stan oczywiście wyłącznie na moment pisania niniejszego wpisu. 🙂

Szkolenie giełdowe „Esencja spekulacji”: Gdańsk (15.06.2024), Technika Ichimoku (16.06.2024)

Autor: Marek | Posted in Szkolenia giełdowe | Opublikowano 14-05-2024 8:02 pm

1

Giełda to ciężki fach. Wymagający skupienia, pokory, żelaznego trzymania się zasad. Gdy rośnie, nie ma większych dylematów, ale gdy rynek spada, wszelkie braki wychodzą. Warto mieć wówczas wędkę, by wiedzieć co robić. Tym razem wędkę, będącą owocem ponad dwudziestoletniego doświadczenia na rynkach finansowych, będzie okazja otrzymać w Gdańsku, czyli po wielu, wielu latach uda mi się w końcu zawitać na wybrzeże.

Na szkoleniu bazowym „Esencja spekulacji” pokażę to, co sam używam na co dzień, więc zamiast omawiania setek metod z dziesiątek opasłych tomów, skupimy się na zwięzłym zestawie tego, co wybrałem w trakcie żmudnego, wieloletniego odsiewu pośród setek rozmaitych narzędzi. Przeładowanie wiedzy i mnogość metod, sprzyja mętlikowi i błędnym decyzjom, także na szkoleniu będzie sama esencja: tylko i wyłącznie to, co stosuję na co dzień.

Pokażę, których metod używam w zależności od fazy rynku, gdyż każda metoda ma swoje okresy przydatności i stosowana błędnie, przyniesie łomot dla portfela. Pokażę konkretnie czego używam do łowienia perełek po dynamicznych spadkach i co dało w połowie marca 2020 ogromną liczbę sygnałów kupna w okolicy dołka. Uczestnicy otrzymają schemat Koła Faz Giełdowych, by wiedzieć co, gdzie i kiedy używać.

„Esencja spekulacji” to szkolenie bazowe, gdzie pokazuję niezbędne w fachu giełdowym rzeczy począwszy od selekcji walorów, momentu zakupu, ustawianiu SL poprzez prowadzenie zajętej pozycji. Dochodzi do tego autorska metoda precyzyjnego odsiewu walorów, pomagająca oszczędzać czas – System Trójpolówki.

Używana przeze mnie metodologia związana jest z grą pozycyjną bazującą na cierpliwym wyczekiwaniu na punkty zwrotne. Gdy ich nie ma, to się nie gra, tylko czeka na sygnał. Chodzi o to, by pozycje zajmować rzadziej, ale za to, by jakościowo były jak najlepsze, dzięki czemu można długo konsumować dany ruch. Zamiast licznych transakcji po kilka procent, wolę zagrać tylko parę razy, ale na dużo większą skalę.

Jest nierealne, by rynek każdego dnia dawał niesamowite okazje inwestycyjne, także takie podejście różni się to od typowej pracy na etacie, kiedy co miesiąc jest wypłata.

Po szkoleniu nie zabraknie także zadania domowego, które pomoże utrwalić wiedzę i wskaże aspekty, nad którymi trzeba wzmożenie popracować, gdyż wybiórcze stosowanie się do metodologii jest jak wybiórcze stosowanie się do sygnalizacji świetlnej na niestrzeżonym przejeździe kolejowym. Kilka razy może się uda przejechać, ale prędzej czy później rozpędzony pociąg dokona aktu zniszczenia i choć na giełdzie będzie to jedynie spustoszenie portfela, to chyba lepiej nie pozwalać sobie na lekceważenie kluczowych reguł (zwłaszcza wytycznych związanych z zarządzaniem kapitałem).

Cena 5900zł + 23% VAT. Zgłoszenia przyjmuję pod adresem: marek (małpa) technikaichimoku.pl
W treści proszę przesłać komplet danych potrzebnych do wystawienia faktury VAT, którą otrzymuje każdy uczestnik (imię, nazwisko, adres, w przypadku firm także nr NIP).

Do udziału w szkoleniu „Esencja spekulacji” wymagane jest doświadczenie w składaniu zleceń kupna/sprzedaży na rynku rzeczywistym (trzeba znać obsługę swojego rachunku maklerskiego i mieć zawartą co najmniej jedną transakcję prawdziwymi pieniędzmi, by móc empirycznie doświadczyć jak istotną rzeczą w grze giełdowej są emocje) oraz trzeba znać podstawy obsługi dowolnej aplikacji do analizy technicznej ( trzeba wiedzieć gdzie można znaleźć bieżący wykres i jak po nim rysować).

16.06.2024 w Gdańsku odbędzie się natomiast kolejne szkolenie z Techniki Ichimoku, które jest przeznaczone dla osób, które odbyły szkolenie bazowe – „Esencję spekulacji”.
Zgłoszenia na: marek (małpa) technikaichimoku.pl

Giełdowa literatura

Autor: Marek | Posted in Edukacja finansowa | Opublikowano 10-05-2024 2:52 pm

8

W poprzednim wpisie rozważaliśmy co nieco o cierpliwości. Te kwestie zostały też zobrazowane w serii o nowojorskim bankierze, który nie zawsze trzymał nerwy na wodzy, o czym przekonał się jego przełożony. 😉

Tomy 1 i 2 można znaleźć na Bonito, u Motyli (chyba najtaniej) czy Legimi (e-book w abonamencie jest za darmo).

W poprzednim wpisie ujawniłem jakie posiadam pozycje (L na palladzie i JSW), także informacyjnie wklejam jak to obecnie wygląda:

Stan oczywiście wyłącznie na moment pisania niniejszego wpisu. Rynki dynamicznie się zmieniają, także w każdej chwili rynek może zawrócić, dlatego warto mieć wędkę, by samodzielnie na bieżąco reagować na wszelakie ruchy na wykresie. 🙂

Miłego weekendu!

Cierpliwe czekanie – jeden z trudniejszych elementów w giełdowym rzemiośle

Autor: Marek | Posted in Edukacja finansowa | Opublikowano 07-05-2024 11:00 am

13

Mam nadzieję, że bezpiecznie powróciliście z majówki, która w tym roku słabo wypadła na drogach (346 wypadków, 32 zabitych, 1512 złapanych pijanych kierowców – oby sądy skonfiskowały im auta, by już nie mieli gdzie wsiadać po pijaku).

Po majówkowym wypoczynku, w końcu co nieco sygnałów się pojawiło. Wcześniej pozostawało czekać, a czekanie nie każdy potrafi wytrzymać.

Bycie poza rynkiem to dla większości początkujących jeden z najtrudniejszych okresów. Chęć gry na „już”, bo „chcę grać tu i teraz” to zmora osób rozpoczynających przygodę z rynkami finansowymi i jeśli się tego nie wykorzeni, to statystyki brokerów nigdy się nie zmienią. W roku 2023 gracze CDF/forex stracili ponad 1,7 miliarda złotych. Stratę poniosło 73,3% osób.

Po prostu pozycje zajmować trzeba wtedy, kiedy jak najwięcej elementów daje z podwyższonym prawdopodobieństwem szansę na zakończenie transakcji z zyskiem. Kiedy szacunki dają dla każdego z kierunków podobne prawdopodobieństwo, zawsze jestem poza rynkiem. Wolę obserwować rozwój wydarzeń i dołączyć do ruchu, gdy warunki są dogodne.

W statystykach bloga widzę coraz więcej nowych osób, także zanim przejdę do małego przecieku z tego co się działo na naszej grupie dyskusyjnej dla osób po obydwu szkoleniach, przedstawię parę kwestii dla wszystkich osób, które niedawno trafiły na niniejszą stronę.

Rynkami finansowymi zajmuję się już ponad 20 lat. Przez pierwszy okres prowadzenia bloga podawałem każdy swój ruch z zakupem i sprzedażą. Podsumowanie podawania swoich zagrań jest w tym wpisie (link). Na jedenaście zagrań, dziesięć było na plusie.
W kolejnym roku podawałem sygnały ze swoich autorskich narzędzi dla kontraktów terminowych (link do podsumowania). Był to fenomen w blogosferze, gdyż większość sygnałów okazała się trafna, a do tego była podawana przed startem sesji giełdowej.

Z biegiem czasu nastąpiła reorganizacja zasad na blogu. Dawanie ryby z każdego zagrania się skończyło. Nastąpiła zmiana i zamiast ryby, nastała wędka. Dzięki temu każdy może samodzielnie reagować na to, co robi wykres bez konieczności proszenia o rybę. Czasy podawania każdego wejścia i wyjścia z pozycji definitywnie się skończyły, także jeśli ktoś chce tylko ryb, to niestety ja takowego bloga nie prowadzę. Dziękuję zatem za zerknięcie na mój blog i życzę dużo dobrego, a także szczęścia na rynkach finansowych. 🙂

Co zatem tu będzie? Oczywiście co jakiś czas są tu przecieki, wskazówki, tematy do przemyśleń i suwerennych decyzji, by wprowadzać przepływ myśli i zachęcać do samorozwoju, tak byśmy nieustannie poszerzali horyzonty i szli do przodu.

Należy także pamiętać, że każda ocena sytuacji dotyczy tylko i wyłącznie momentu opublikowania wpisu. Rynki dynamicznie się zmieniają i warto mieć wędkę, by samodzielnie na to reagować, gdyż czasowo nie jestem w stanie cały czas siedzieć przed komputerem i nieustannie dokonywać aktualizacji.

Także dziękuję za dotarcie do końca wpisu. Z przecieków dodam, by można było sprawdzić czy mamy to samo, na naszej grupie wyłapane były setupy zarówno takie, by grać jak się nudzi, jak i takie z Ichimoku. Z wielu sygnałów, z tego co wrzucili nasi grupowicze to zagrałem JSW, z tego co sam wrzuciłem na naszą listę mailingową, to zagrałem np. longi na palladzie. Na grupie był też omawiany np. CIG. Na pozycjach, szczególnie tych z serii „gdy się nudzi”, SL jest wąski i będzie agresywnie podnoszony do góry, by konsumować na bieżąco dany ruch, bo przecież w każdej chwili rynek może zawrócić, a nie ma przecież nic gorszego niż utracenie tego, co chwilowo wypracował rynek. 🙂

WIG20 – przyjrzenie się temu, co się działo po wybiciu szczytu

Autor: Marek | Posted in indeksy | Opublikowano 29-04-2024 8:23 pm

3

We wpisie z 9 kwietnia opisane zostało wybicie szczytu z adnotacją, że ja takich rzeczy nie gram, gdyż wolę punkty zwrotne (materiał z „Esencji spekulacji”), a nie kupowanie na górce, ale obserwacja wykresu i reakcji rynku dała od razu przekaz co będzie dalej. Dzień po wybiciu pojawiła się czarna świeca, czyli nie było więcej chętnych do dalszego kupowania na górce.

Potem miała miejsce panika, gdzie większość SL (tych, co kupili na górce) odeszła zapewne w niepamięć. Obecnie rynek ponownie chce forsować szczyty. Pozostaje zatem obserwować.

Większość Czytelników chyba jest już na majówce, albo dopiero się wybiera, życzę Wam zatem solidnego odpoczynku. 🙂 Ja też wyjeżdżam, także na indeksie grać już nie zamierzam przez jakiś czas. 🙂 Bardzo silnych sygnałów (sugerujących długi ruch) w ostatnich miesiącach nie było, także poza mniejszymi zagraniami na nudę, nasz rynek cały czas jeszcze we fluktuacji, gdzie pozostaje gra na mniejsze ruchy, ale mi aż tak się nie nudzi. 🙂

Udanej majówki, najlepiej z dobrą książką!

LPP – ocena zakładanego scenariusza kilka tygodni po tąpnięciu

Autor: Marek | Posted in akcje | Opublikowano 24-04-2024 9:21 am

4

W marcowym wpisie przyglądaliśmy się LPP: https://www.technikaichimoku.pl/2024/03/lpp-sila-plotki-i-efekt-jojo/ , gdzie podałem odważną tezę, że rodzimi inwestorzy dają się łatwo manipulować, bo wystarczą plotki, by zachwiać kursem.

Napisałem też, że przypomina mi to mechanizm jak przy wycenie Lotosu na 0zł z 2008 roku: https://biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/97087,zaskakujaca-wycena-lotosu-akcja-warta-0-zlotych.html

Jak wygląda sytuacja obecnie? Od dołka LPP jest obecnie 44% wyżej.

Kto z udziałowców dał się zmanipulować newsom medialnym i odsprzedał w panice na dołku, ten na pewno ma nietęgą minę. Niestety w dobie cyfrowych mass mediów (w tym tych tzw. mediów socjalnychogłupiających ze zdumiewającą skutecznością), o manipulowanie ludźmi jest zadziwiająco łatwo. Podobne mechanizmy spotykają bohaterów II tomu giełdowych przygód Andrew Fresheta, gdzie realia biznesowe, w tym „krwiożerczy kapitalizm” Jaspera Howesa, ściera się z Joe Turnerem, którego marzeniem jest by zostać nowojorskim Mao Zedongiem. 😉 Kto jeszcze nie czytał, to książka jest np. na Bonito (tu link), czy Allegro (tu link).

Nvidia – bańka pękła czy zwykła korekta? Rzut okiem na wykres

Autor: Marek | Posted in akcje | Opublikowano 22-04-2024 11:23 am

2

W marcu opublikowałem wpis, gdzie zastanawialiśmy się czy bańka na nVidii już pękła:

Teraz czas zerknąć na wykres i porównać ze schematem, który stworzył Rodrigue:

Ja shortów na akcje z zasady nie gram, także i tutaj jestem bez pozycji, ale kto jest na naszej grupie dla Absolwentów po obydwu szkoleniach, ten wie, że shorty zagrał tutaj np. Przemek. Życzę mu zatem jak najlepszych wyników, niech przesuwa systematycznie SL zabezpieczając kolejne porcje zysku na wypadek gdyby rynek zrobił co innego. 🙂

Rynki we fluktuacji

Autor: Marek | Posted in ciekawostki | Opublikowano 18-04-2024 2:47 pm

6

Rynek ostatnio zrobił się nerwowy choć realizuje co nieco z omawianych wcześniej scenariuszy, zwłaszcza ten związany z wyrzuceniem ze stratą z pozycji osób, które grają na wybicia szczytów.

Zajmowaliście jakieś pozycje? Longi? Shorty? Czy może poza rynkiem? Jak starczy mi czasu, to zrobię jakiś mały przeciek z naszej grupy mailingowej.

Bardzo jestem zabiegany. Od czasu zdobycia dwóch nagród literackich praktycznie albo jestem w trasie na spotkania autorskie, albo udzielam wywiadów w programach nazwijmy to „śniadaniowych”.

Choć by nie było, zawsze znajdę czas, by objeść się słodkościami.

Także jak tylko złapię „oddech”, podrzucę coś z przecieków, no i jestem ciekaw co graliście w tym tygodniu. Mam nadzieję, że same łakome kąski i portfele puchną. 🙂

Powieść giełdowa – nowe przygody nowojorskiego bankiera z kolejną porcją edukacji finansowej między wierszami.

Autor: Marek | Posted in Edukacja finansowa | Opublikowano 12-04-2024 11:45 am

11

Na rynku trwa przeciąganie liny co do dalszego kierunku. Longi, shorty, a może odpoczynek? Przed podobnymi rozterkami staje w pewnym momencie nowojorski bankier Andrew Freshet. II tom edukacyjno-giełdowej powieści jest już przedpremierowo dostępny w niektórych księgarniach online. 🙂

Jedna z recenzji:

Tę książkę czyta się z wielką przyjemnością i pewną zachłannością. Świat wielkiego biznesu spotyka się z intrygą, a nierozwiązane problemy przeszłości odbijają się czkawką. W całej tej przygodzie przeplatają się zarówno wątki słodkie, jak i okrutne. Zręcznie wplecione treści skłaniają czytelnika do przemyśleń, pokazując, jak ważne jest planowanie w przód, aby efektami naszych wyborów móc się cieszyć, a nie martwić. W końcu to, o co nie dbamy, obraca się przeciwko nam.

Grażyna Mendrych, certyfikowany europejski doradca finansowy i inwestorka obracająca się w świecie wielkich pieniędzy. Reprezentantka funduszy inwestycyjnych i emerytalnych na walnych zgromadzeniach. Prywatnie siatkarka.

Fragment książki:

Wkrótce pojawił się przy nich młody kelner w przybrudzonym, białym fartuchu. Przywitał ich sztucznym uśmiechem, który sugerował, że praca w tym miejscu nie jest, delikatnie mówiąc, jego wielką pasją. Howes szybko podyktował zamówienie, ale Freshet zamiast polecanego napoju poprosił o sok z jagody kamczackiej.

„No proszę. Jesteś bardziej asertywny, niż przypuszczałem. Ciekawe, czego jeszcze się dziś dowiem” – pomyślał Jasper i zagadnął:

– Słuchaj, nigdy nie rozumiałem, o co chodzi z tym zarabianiem, gdy Wall Street spada. Jak to zwą? Short selling?

– To proste. Gdy nie masz udziałów w firmie, której spadki obstawiasz, pożyczasz od kogoś akcje za pośrednictwem banku i je sprzedajesz – wyjaśnił w skrócie Andrew.

– Że co? Mogę sprzedawać coś, czego nie mam? To nielogiczne. Jak mam niby na tym zarobić?

Freshet uśmiechnął się.

– Wyobraź sobie, że sąsiad postanowił odmalować sobie elewację, ale zorientował się, że ma za krótką drabinę. Trwa szczyt sezonu remontowego i wszystkie drabiny w lokalnym sklepie budowlanym zostały już wyprzedane, pomimo ceny wywindowanej wzmożonym popytem. Wiesz też, że w przeciągu tygodnia będzie nowa dostawa, ale sąsiadowi za trzy dni kończy się urlop i chce dokończyć malowanie jak najszybciej.

– Niezła metafora.

– Słuchaj dalej. Sąsiad potrzebuje drabiny, a ty masz klucze do garażu szwagra, który wyjechał na dwutygodniowe wakacje. Bierzesz więc drabinę szwagra i sprzedajesz ją sąsiadowi po cenie, po jakiej zeszły ostatnie sztuki w sklepie.

– Ha ha, ale żeś wymyślił! Często podwędzasz rzeczy od kogoś, kogo nie ma w domu? Doceniam jednak dyskrecję. – Howes wyszczerzył zęby w szyderczym uśmiechu i skierował palec w stronę rozmówcy. – Choć w sumie ma to sens. Jakby mi ktoś przerwał wypoczynek na rajskiej wyspie tylko po to, żeby zapytać o drabinę, to raczej bym się wściekł. Nienawidzę, jak ludzie przerywają mi wakacyjną beztroskę.

Andrew westchnął.

– Siedź cicho. Tak działa short selling. Sąsiad się cieszy, że ma drabinę. Ty masz gotówkę, za którą w momencie nowej dostawy kupisz drabinę po niższej cenie, po czym oddasz ją szwagrowi. Różnica zostanie w twojej kieszeni.

– Ludzie z Wall Street to hochsztaplerzy – podsumował z uśmiechem Howes.

Kelner wrócił i postawił przed nimi kufle z sokiem z kiszonej kapusty. Andrew zmarszczył brwi, ale nie musiał się odzywać. Stolik obok głośno oprotestował pomylone zamówienie. Chłopak dość szybko pojął swój błąd i błyskawicznie przestawił kiszonki.

– Hochsztaplerzy, powiadasz? Większość z pewnością tak, ale są też wyjątki. Poza tym, gdy biznesmeni potrzebują pieniędzy na rozwój firmy, to spójrzmy prawdzie w oczy, sami pchają się tam, gdzie mogą dostać dodatkowego dolara.

– Chyba tylko tacy, co nie wierzą w swoje biznesy i chcą je jak najszybciej spieniężyć. Uwierz mi, bankierzy wydzwaniają od miesięcy do mojej sekretarki, błagając o umówienie rozmowy. Są wyjątkowo natrętni, wiedzą, o jak duże pieniądze toczy się gra. Typowe sępy chcące wyrwać jak największy kawał mięcha – powiedział z niesmakiem Jasper.

– Czemu nie skorzystałeś, tylko wybrałeś prywatny fundusz Mortonów?

Howes wyprostował się i spojrzał rozmówcy prosto w oczy.

– Żartujesz? Te drapieżniki liczą tylko na pieniądze. Ile firm zmusili do brania kredytu na poczet dywidendy? Ilu naiwniaków zostało zapędzonych w ciemny zaułek? Kojarzysz pewnie, jak przedsiębiorstwa pod naciskiem sprzedawały własne biurowce, by w danym roku wykazać duże nadwyżki finansowe i podzielić się zyskiem z akcjonariuszami, którzy chwilę potem uciekali? Zbywali nieruchomości dla jednorazowego zysku, a przez kolejne lata musieli płacić krocie za wynajem swoich dawnych przestrzeni biurowych. Dziękuję za takich wspólników. Stawiam na solidny rozwój i długofalowe zbieranie dorodnych plonów. Chcę sadzić lasy, budować boiska, szpitale, a to może być solą w oku ludzi patrzących jedynie na słupki w arkuszu kalkulacyjnym i żądających natychmiastowych zysków.

– Czyli bierzesz nas, licząc, że łatwiej zdefraudujesz kasę? – Freshet zmarszczył brwi.

– Mam zmienić zdanie?

– Żartuję przecież.

– No ja myślę! – Howes pochylił się, po czym dodał ściszonym głosem: – Zarobicie ze mną setki milionów, jestem tego pewien.

– O nie, nie. Pewność to za mocne słowo. Załóżmy, że optymistycznie patrzymy w przyszłość, ale musimy mieć też świadomość, że najbliższe miesiące to będzie prawdziwa wojna nerwów. Howes Energy przyjęło wyjątkowo duże i, nie ukrywajmy, bardzo ambitne zlecenie.

– Przesadzasz. Wszystko wyliczyłem. Mam duży bufor czasu.

Freshet podrapał się po brodzie.

– Udajesz, czy naprawdę niczym się nie martwisz?

– Można przejść przez życie jak lew albo żyć jak owca, która prędzej czy później i tak zostanie pożarta. Trzeba mierzyć wysoko.

– Nasłuchałeś się chyba za dużo mówców motywacyjnych.

– Andrew, zdajesz sobie sprawę, że dla większości ludzi dziś to jutro, o które martwili się wczoraj?

– Dobra, nie przegadam cię.

– Wróćmy do Wall Street. – Jasper zmienił temat, uśmiechając się nieznacznie pod nosem. – Intryguje mnie jeszcze jedno hasło z inwestycyjnego żargonu. Skoro short selling to sprzedaż tego, czego nie masz, to czym jest short squeeze?

– To wyciśnięcie ostatnich potów, a może i nawet krwi, z podmiotów, które zastosowały short selling.

– Co to za bełkot! Litości! – Howes gwałtownie uniósł ręce w górę. – Mów już lepiej o drabinach, żebym mógł coś z tego pojąć.

– Zgrywasz się, ale dobra.

– Mów, mów, nie krępuj się. Dobrze ci szło do tej pory.

– Pożyczyłeś więc drabinę od nieobecnego szwagra i zamierzasz mu oddać identyczną, gdy już ją kupisz z nowej dostawy. Liczysz przy tym na niższą cenę. Sąsiedzi, którzy cię nie lubią, cieszą się, że gdy po powrocie z wakacji szwagier nie znajdzie swojej drabiny, będziesz chodził z podbitym okiem. Chcą to zobaczyć na żywo, dlatego wykupują całą dostawę przed tobą. Inne sklepy, widząc duże zainteresowanie, podwyższają cenę. Normalne prawa popytu i podaży. Nazajutrz wraca szwagier, więc przepłacasz za drabinę. Jeśli sąsiadowi sprzedałeś drabinę szwagra za dwieście dolarów, a nową kupiłeś za dwieście pięćdziesiąt, jesteś pięć dych w plecy.

– Nie chciałbym mieć takich sąsiadów.

– Ja też nie, ale kombinując z drabiną, wystawiamy się na ryzyko.

– Bez ryzyka nie ma zabawy – roześmiał się Howes.

– Na rynkach finansowych short squeeze to celowe windowanie ceny poprzez masowy skup akcji. Często dokonuje się tego pieniędzmi ludzi oczarowanych górnolotnymi hasłami z mediów społecznościowych. Sprytni koordynatorzy wykorzystują siłę, jaką jest owczy pęd tłumu. Tłumu gotowego utrzeć nosa dużemu funduszowi inwestycyjnemu. Gdy ceny rosną, fundusz obstawiający spadki, wbrew swoim wcześniejszym założeniom, nie da rady odkupić akcji taniej. W końcu będzie zmuszony oddać to, co pożyczył, więc kupi po wysokiej cenie.

Howes słuchał z takim przejęciem, iż nie sposób było poznać, że doskonale zna odpowiedzi na zadawane przez siebie pytania i teraz po prostu świetnie się bawi.

– I ludzie się na to łapią?

– Chęć dokopania bankierom często bierze górę – stwierdził Andrew.

– Ale zaraz, skoro fundusz obstawia spadki, to musi mieć ku temu twarde przesłanki, czyż nie?

– Z reguły tak. Chyba, że szefem twojego działu jest młotek pokroju Spencera.

– A wiesz, że on już raczej nikomu nie zajdzie za skórę? – zapytał Jasper. – Jakiś czas temu wywalili go z roboty.

– No proszę, karma wraca.

– Przerwałem ci główny wątek, mów dalej.

– Na czym skończyłem? – dopytał z lekkim roztargnieniem Freshet.

– Fundusze inwestycyjne – Howes uśmiechnął się szeroko – te bez Spencerów, rzecz jasna, obstawiają spadki firm, które według nich są naprawdę słabe. Granie przeciwko dużemu podmiotowi jest dla zwykłych ludzi bardzo ryzykowne.

– Dokładnie tak.

– Ci, co pod wpływem forów internetowych i social mediów masowo kupują akcje, windują je celowo do niebotycznych poziomów. Co więcej, kupują za te horrendalne ceny udziały w potencjalnie bardzo słabej firmie. Może nawet bankrucie – podsumował dotychczasową rozmowę Jasper.

– Właśnie tak robią. – Freshet pokiwał głową.

– Przecież jak fundusz skapituluje, to kurs się zawali. Ryzykują swój majątek dla samej idei?

– Na tym polega siła sterowania tłumem. Ktoś, kto miał walory danej firmy, widząc informacje o dużym funduszu obstawiającym spadek kursu, mógł zachęcać do utarcia nosa funduszowi i wykorzystać sytuację do wyjścia z chybionej inwestycji z dużym zyskiem. Natomiast osoby, które dla idei podbijały ceny akcji, szczególnie w końcowej fazie wzrostu, prawdopodobnie dostały twardą szkołę życia.

Przedpremierowo z 32% rabatem powieść jest dostępna np. tu: bit.ly/3QcWh02

WIG20 – szczyt z lutego pokonany

Autor: Marek | Posted in indeksy | Opublikowano 09-04-2024 8:11 am

32

Na naszym rodzimym rynku flagowy indeks prze do przodu. Wczoraj lutowy szczyt został pokonany.

Jest na rynku pewna część graczy, która w momencie wybicia/ustanowienia nowego szczytu kupuje. Ja tego nie stosuje, bo wolę zrobić zakupy w okolicy dołka na punkcie zwrotnym, by nie tracić ruchu od dołka do szczytu, ale warto wiedzieć, że taka rzecz jest grywana przez innych, gdyż impet wzrostu powstający po wybiciu pozwala nam oszacować ile jeszcze pieniędzy pozostało w kieszeniach inwestorów skłonnych dalej kupować. Im tych pieniędzy będzie mniej, tym mniejsze będą skale dalszych wzrostów, bo jak wiadomo, by ktoś mógł sprzedać na górce, ktoś inny musi to na tej górce odkupić. Obserwacja reakcji na wybicia szczytów daje cenne wskazówki, które zawczasu mogą być pierwszymi ostrzeżeniami, że trwają przygotowania do korekty. Warto zatem bacznie to obserwować. 🙂

Które pokolenie wzbogaci się najbardziej? Czy wyniki zdominują kobiety?

Autor: Marek | Posted in Edukacja finansowa | Opublikowano 04-04-2024 11:07 am

0

Na naszym rynku ostatnie sesje giełdowe zdominowała duża niepewność i powstające w trakcie sesji wzrosty, pod koniec dnia były już niezauważalne. Wiadomo, były Święta, jest to też nierzadko czas przedłużonych „długich” weekendów, także powoli powinno się coś rozkręcać. 🙂

Inwestycje giełdowe, choć trudne, wymagające wiedzy i doświadczenia, przyciągają nowe osoby, które mając wobec nich rozmaite plany. Jeden z popularniejszych, to przemodelowanie portfela oszczędności, by wzmocnić siłę odłożonego na emeryturę kapitału zgodnie z zasadą, że im się jest młodszym, tym przyrost powinien być większy, a im bliżej do emerytury, tym ilość ryzykownych instrumentów powinna maleć do zera.

Każde pokolenie miało swoje sposoby. Niektórzy dziadkowie jeździli „na handel” poza granicę PRL, przywożąc towary, których u nas nie było, niektórzy rodzice wyemigrowali za chlebem i po powrocie pobudowali domy za gotówkę, inni oszczędzali, by zapewnić dzieciom edukację, czyli sami się nie wzbogacili, a pozwolili kolejnemu pokoleniu na krok do przodu.

Jak wyglądają szacunki bogactwa w 2024 względem pokoleń? U nas w kraju takich badań nie prowadzono, ale za Atlantykiem wygląda to następująco:

Pośród mężczyzn największy odsetek bogacących się osób stanową Millenialsi. Wiele żartów chodziło o tym pokoleniu, ale jak widać sobie ono poradziło. Zapewne spory odsetek tych osób pracuje w IT, gdzie zarobki nawet w Polsce są przecież ogromne, bo kobiety niestety stanowią mniejszość w tej branży.

Odmiennie rysują się perspektywy Pokolenia Z, gdzie zapewne rodzą się obawy, że nowi adepci IT zostaną wyparci przez AI, która tych doświadczonych adeptów z Millenialsów początkowo powinna oszczędzić.

Prym w Pokoleniu Z wiodą natomiast kobiety, które w olbrzymiej wielkości szacują przyrost swojej zamożności. Oczywiście pomijamy tutaj patologie, jak np. Giselle, która sprzedała dziewictwo za 10 mln złotych i jeśli nie będzie zbyt rozrzutna, to na długo jej wystarczy, bo te były i będą, ale dobre perspektywy sugerują, że obawy, że następne pokolenia będą mniej zaradne, są chyba przesadzone. 🙂

Jak to będzie wyglądało w Polsce? Miejmy nadzieję, że dobrze. 🙂

Szczęśliwość młodzieży, a ilość pieniędzy na koncie

Autor: Marek | Posted in ciekawostki | Opublikowano 27-03-2024 2:50 pm

10

NBP opublikował dane pokazujące, że na rachunkach bankowych gospodarstwa domowe trzymają:
1 223 462 200 000 złotych. Dla porównania gotówki w obiegu było niecałe 361 mld.

Jeśli kiedyś część tych środków, trafi kiedyś na giełdę, to tak mały rynek jak nasz, może się nieźle rozgrzać i późniejszy krach mocno zaboli. Dlatego nigdy nie należy się zabierać za giełdę bez odpowiedniego przygotowania, by się przypadkiem nie okazało, że kupuje się akcja na przysłowiowej górce.

Rosnące depozyty bankowe nie odzwierciedlają szczęścia pośród młodego pokolenia. My, pamiętający czasy bez smartfonów, kiedy komunijnym prezentem był rower z zegarkiem, a nie quad z laptopem, a na wszystkie dodatkowe zachcianki trzeba było sobie zapracować, zapewne doskonale rozumiemy powiedzenie, że twarde czasy tworzą silnych ludzi, a młodzi, przynajmniej ci ankietowani, chyba nie do końca. Młodzi w Polsce w raporcie szczęśliwości nie łapią się nawet do pierwszej dwudziestki, choć w porównaniu ze swoimi przodkami, którzy nie zawsze mieli ciepłą wodę w kranie, a toaletę stanowił wychodem z serduszkiem wyciętym na drewnianych drzwiach, a papierem toaletowym była gazeta.

Ciekawe czy gdyby odłączyć im antysocjalne media i pogonić, by kopali piłkę z kolegami, to nie musielibyśmy baraży do EURO rozstrzygać w karnych. Ale trzeba się cieszyć z tego co jest i trzymać kciuki, by wyszli z grupy. 🙂

Reasumując, ogromne środki leżą na kontach bankowych i tracą na inflacji. Czy ostatnie rekordy cenowe z lutego zaczną przebijać się do mainstreamu i kusić? Czas pokaże. 🙂

PS Korzystając z okazji, jako, że dziś już Wielka Środa, życzę Wam Wesołych Świąt Wielkiej Nocy! 🙂

Światowe giełdy w cieniu „siódemki”

Autor: Marek | Posted in Edukacja finansowa | Opublikowano 22-03-2024 10:11 am

6

Wczorajszy wygrany 5:1 mecz daje nadzieję, że nasza reprezentacja weźmie udział w EURO2024, a rosnące kursy siedmiu spółek zza Atlantyku dają nadzieję wielu początkującym inwestorom, że wsiadając teraz „po przecież tyle urosło” zarobią krocie, nie patrząc, że krocie to zarobili ci, co weszli w odpowiednim miejscu, a kolejne wzrosty to wspinaczka po drabinie strachu. Sytuacja zaczyna przypominać to, co się działo w trakcie bańki „dot comów”, bo jak inaczej można wytłumaczyć, że siedem firm ma większą kapitalizację niż cała giełda chińska, a jak każdy rozejrzy się teraz wokół siebie, to większość używanych przez niego rzeczy jest „made in China”, w tym klawiatura, na której piszę te słowa, krzesło na którym siedzę, mysz której używam i ekran, na który patrzę, łącząc się ze światem za pomocą chińskiego rutera. 😉

Pokazuje to dobitnie skalę absurdu, ale nie jest niczym niezwykłym. Niezmienność ludzkiej natury sprawia, że historia cyklicznie się powtarza. Tak w życiu (choćby w odradzających się nurtach ideologicznych serwujących przekaz komunistyczny, by każdemu po równo – nie bacząc na to, że od zarania dziejów, cofając się do plemion, ktoś o większej krzepie/zasięgu rąk itd. był w stanie wykonać więcej prac fizycznych takich jak obrabianie pola czy tłuczenie najeźdźców, więc się szybciej bogacił. Miał więcej, więc pojawiała się zazdrość i tarcia. Powstawały ruchy, że ci co mają, powinni oddawać. Ale jeśli ktoś silny, będzie musiał systemowo swoją nadwyżkę oddawać, to będzie jeleniem, a nikt nie lubi być jeleniem. No chyba, że się mylę? 😉 Więc silny albo oleje temat i będzie się obijał na zasadzie „czy się stoi, czy się leży, miska prosa się należy”, albo się zbuntuje, zbierze stronników i przejmie władzę), i tak też jest na giełdzie. Historia lubi się powtarzać.

Zarówno podczas silnych wzrostów, jak i spadków zaczyna wygrywać irracjonalna psychologia tłumu, a czasem lepiej zgarnąć swoje i nie brać udziału w krwawej walce. Ja preferuję obserwować i dołączać na potencjalnych punktach zwrotnych (czasem nawet lokalnych).

Pamiętacie zestawienie z zeszłego tygodnia?

Tych papierów już nie ma, profitujące SL zachowały zysk, a przy shortach na WIG20, TP1 (take profit, miejsce sprzedaży pierwszej części) wypadł prawie, że idealnie na dołku, o czym pisałem od razu we wtorek: https://www.technikaichimoku.pl/2024/03/lpp-sila-plotki-i-efekt-jojo/comment-page-1/#comment-145129

Na tym właśnie polega moje podejście. Nie muszę i nie zamierzam grać każdego dołka i każdego szczytu. Shorty na lokalnej górce, w części zamknięte na lokalnym dołku, reszta na SL profitującym. Wynik dwucyfrowy, odpowiednik prawie ośmiu lat trzymania tej kwoty na lokacie (przy obecnych stawkach). Pozycje surowcowe też sprofitowane, tam zysk był trochę większy. I teraz nie zamierzam gonić za kolejnymi zagraniami. Teraz czas na odpoczynek i obserwację. Na naszą grupę dyskusyjną dla osób po obydwu szkoleniach wrzuciłem dziś rano jeden walor do przypilnowania, na który bardzo liczę i obstawiam, że będzie za niedługo jasną gwiazdą, ale jeśli sygnał padnie w trakcie mojego odpoczynku, to trudno. Okazji będzie jeszcze wiele, a człowiek nie może być niewolnikiem wykresów. 🙂

Na koniec podrzucę fragment z książki Wiele do stracenia, gdzie główny bohater (tym razem akurat widząc spadki) dał się złapać w owczy pęd. 🙂

Po podpisaniu dokumentów Freshet udał się na spotkanie do drogiej restauracji, gdzie zwykle można znaleźć rekiny miejscowej finansjery. Czas oczekiwania na posiłek umilały przyjemne dla ucha melodie wykonywane przez wysokiej klasy pianistów. Zwykle wprawiały one wszystkich w błogi nastrój, jednak tym razem na wielu twarzach malował się niepokój. Prawie każdy zerkał nerwowo na ekran swojego telefonu. Główny indeks zniżkował w tym czasie już o ponad jedenaście procent.

Zaabsorbowany analizą emocji panujących wśród zamożnych klientów restauracji Andrew nie zauważył, że jego krawat wylądował w zupie.

– Chłopcze, nie potrafisz wysiedzieć przy stole, a chcesz, bym zaufał ci na polu inwestycyjnym? – rzekł z zażenowaniem dosiadający się starszy mężczyzna.

Nieco oszołomiony Freshet nie zdążył się jeszcze odezwać, ale instynktownie zerwał się z krzesła, łapiąc w ostatniej chwili mahoniową laskę, która z hukiem uderzyłaby o marmurową podłogę. Bogato zdobiona rękojeść nie doznała szwanku.

Poprawiwszy karmazynową muchę, Charles oparł stabilnie swoją własność o krzesło, po czym przecierając okulary, skinął delikatnie głową w geście uznania.

– Refleks godny podziwu. A teraz mów, dlaczego właśnie tobie powinienem zaufać. Daję ci kwadrans.

– Zarządzanie aktywami to bardzo złożony proces. Kluczowe jest dobre zrozumienie panujących na rynku finansowym mechanizmów. Dzięki doświadczeniu jestem w stanie temu podołać.

– Jeśli liczysz, że takie frazesy skłonią mnie do oddania ci moich pieniędzy, to grubo się mylisz. Mam siedemdziesiąt dziewięć lat. Od dekad wsłuchuję się w tego typu gadki pseudoekspertów. Mów konkretnie albo zaraz wychodzę.

Nastała niezręczna cisza, którą przerwał kłaniający się kelner.

– Czy mogę zaproponować danie dnia? – odezwał się z szerokim uśmiechem wysoki mężczyzna w nieskazitelnie białej koszuli kontrastującej z czarnym fartuchem.

– Dziękuję. Być może później skorzystam. Nie jestem pewien, czy będzie mi dane pozostać tutaj dłużej.

Freshet otarł pot z czoła i próbował zebrać myśli. Wiedział, że to jego ostatnia szansa, by pozytywnie zaskoczyć rozmówcę. Kolejnej może już nigdy nie dostać.

– Na giełdzie prócz umiejętności ważne jest też szczęście. Trzeba trafić w odpowiednim czasie w odpowiednie miejsce. Bieżąca panika nie powtórzy się prędko. Może przyjdzie na nią czekać wiele dekad. Należy wykorzystać ten moment. Za miesiąc może już być za późno. Jestem tego pewien.

Charles oparł się wygodnie, zdjął okulary i z lekkim uśmiechem popatrzył na Fresheta.

– To, że już tyle spadło od szczytu, nie ma żadnego znaczenia. Żadnego.

– Pozwolę się z tym nie zgodzić. Gwałtowne przeceny są zawsze korzystne. Trzeba tylko wybrać akcje spółek z sektorów, których zyski nie są sezonowe, a reperkusje w branży finansowej mają dla nich mały wpływ.

– Mój drogi, każdy krach składa się ze spadków, które są zasadne oraz tych, które takowe nie są. Otóż w trakcie paniki jakość firmy nie ma znaczenia. Ludzie boją się i działają irracjonalnie. Widząc spadki, będą sprzedawać. Na pewno słyszałeś wiele razy stare powiedzenie twojego imiennika, że sytuacja na giełdzie zależy wyłącznie od tego czy jest tam więcej głupców niż akcji, czy więcej akcji niż głupców.

Verified by MonsterInsights