Coraz ciekawiej na rynku :)

Autor: Marek | Posted in indeksy | Opublikowano 19-06-2022 5:06 pm

17

Co prawda pierwotnie planowałem dłużej pozostać poza grą giełdową, ale w trakcie długiego weekendu spędzonego nad morzem z zaprzyjaźnionym inwestorem, zapadła decyzja o zakończeniu rozpoczętego w kwietniu odpoczynku od giełdy. Jednym z powodów było to, że rynek po raz kolejny zaczyna mieć w miarę dobre wyceny, a jak też wiele razy podkreślałem na łamach niniejszego bloga, kupowanie jak jest drogo totalnie mnie nie interesuje, dlatego wędki, których używam odpowiadają mojemu podejściu. 🙂

Jak nasz rynek postrzega zagranica? Zerknijmy na wykres naszego flagowego indeksu liczonego w dolarach:

Jak widać, w ostatniej dekadzie taniej było tylko w trakcie covidowej paniki. 🙂

Kto czytał powieść „Wiele do stracenia„, wie co robił Andrew Freshet w trakcie spadków i wie za co dostał reprymendę od Charlesa.

Kto ma wędkę, niech skupi się teraz na setupach, które są w materiałach za psychologią inwestowania i szczególnie pamięta o czynnikach, które przedstawiłem na szkoleniu począwszy od wyliczenia poziomu SL, poprzez określenie miejsca na sprzedaż (inkasowania zysku) i sprawdzenia wszystkich wymaganych elementów, z uwzględnieniem wszystkich bezpieczników, które mają chronić kapitał.

Kto nie ma wędki, w lipcu postaram się zorganizować dwa terminy, by można było ją w miarę szybko uzyskać, bo na rynku robi się ciekawie. 🙂

Na koniec jeszcze mały przeciek z Listy Absolwentów (grupy dyskusyjnej dla kursantów po obydwu szkoleniach), gdzie dziś podałem co, po tak długiej przerwie, wpadło mi w oko. 😉 Sygnałów kupna jeszcze tu nie ma, ale walor jest na mojej liście do zakupu, gdy potwierdzi wszystkie składowe.

CPS – interwał tygodniowy

Cały czas intensywnie! :-)

Autor: Marek | Posted in ciekawostki | Opublikowano 30-05-2022 5:12 pm

6

U mnie cały czas coś się dzieje, także decyzja o odstawieniu giełdy do końca czerwca była ze wszech miar słuszna. Pochwaliłem też dziś Absolwentów działających na naszej grupie dyskusyjnej, gdyż przez ostatnie tygodnie wyłapali co nieco walorów, więc teraz mogą spijać śmietankę z zakupów w okolicy dołka.

I to mnie raduje, czuję dumę, że wędki nie obrosły kurzem. Zero zazdrości, sama duma. Nie zagrałem, nie zarobiłem, mnie to nie przeszkadza, bo pieniądze nie są nigdy celem samym w sobie. Co zatem porabiałem? Coś fajnego. 🙂

🙂

🙂

🙂

🙂

Dawno się tak nie wybawiłem. 🙂 Giełda jest dla nas, a nie my dla niej.

Miłego popołudnia!

Pytania po spadkach za oceanem. S&P500 -4.04%

Autor: Marek | Posted in ciekawostki | Opublikowano 19-05-2022 11:59 am

8

Wczorajszy wieczór to istna lawina maili od Czytelników, gdzie czuć było przerażenie spadkami o ponad 4%, nierzadko z pytaniami czy to już koniec z naszą giełdą, bo skoro Wall Street na takim minusie to ile nasza runie na otwarciu. I różne typowania, nawet dwucyfrowe. Kto ma taki mętlik niech zerknie na karty powieści „Wiele do stracenia„, gdzie główny bohater musiał reagować na spadające kursy.

Ja, tak jak też pisałem w poprzednich wpisach, robię odpoczynek od giełdy, który potrwa jeszcze co najmniej miesiąc i w tym czasie nie zamierzam sobie zaprzątać głowy wykresami.

Jutro mam premierę najnowszej bajki, także wszelkie siły są tam skierowane. Jak będzie wyglądała premiera? Zobaczymy. Ubiegłoroczne świętowanie bajki o zamkach wyglądało następująco.

Był ogień:

Były tańce:

Był Minionek:

A jutro premierę ma książka, którą można przedpremierowo zakupić tu: link.

Propagowanie zdrowego trybu życia, ciekawostki związane z danymi szczytami i miejsce na gromadzenie postępów. 🙂

Także pozostaję poza giełdą minimum jeszcze jakiś miesiąc, a kto poszukuje prezentu na Dzień Dziecka, to książki zawsze są ciekawą opcją. 🙂 Moje książki można znaleźć m.in. tu: Motyle Książkowe.

Miłego dnia!

Inwestor po godzinach, czyli przecieki z premiery i kolejne plany

Autor: Marek | Posted in ciekawostki | Opublikowano 12-05-2022 10:33 am

11

Ostatni czas to intensywne przygotowania, dlatego też od wielu tygodni jestem poza rynkiem, do premiery bajki o emocjach, koordynacja kilku kolejnych projektów i ogrom pracy. Jednak jeśli coś robić, to robić to na najwyższym poziomie, więc wszystko musiało być dopięte na ostatni guzik. Najnowsza bajka jest już w sprzedaży od allegro po Empik.com.

Pisanie dla dzieci to wielka misja, bo przyszłość zależy od kondycji intelektualnej następnych pokoleń, wiec staram się tworzyć książki, które prócz frajdy, przemycają także wiedzę, gdyż im szersze horyzonty będą posiadać nasze pociechy, tym łatwiej im będzie w życiu obronić się przed zakusami demagogów. Jak mawiał Tukidydes: „demagog prowadzi lud, schlebiając jego próżności”, więc im bardziej postawimy na rozwój intelektu, tym silniejszą utworzymy tarczę. 🙂

Oficjalna premiera była dwa dni temu i tak się bawiliśmy. 🙂

Była okazja na złapanie dedykacji z autografem. 🙂

Można było też posłuchać o zawodzie pisarza:

czy spędzić parę chwil w bańce mydlanej:

Dzieci były zachwycone, co naładowało mnie ogromem pozytywnej energii. Cieszę się, że zaryzykowałem i parę lat temu postanowiłem wypłynąć na pisarskie wody. Ta przygoda jest fantastyczna! 🙂

PS Za jakiś czas planuję rajd po bibliotekach. Wczoraj odhaczyłem już jedną. 😉

Najbliższe plany to województwo kujawsko-pomorskie. 🙂

Inflacja – kwiecień w strefie euro

Autor: Marek | Posted in Edukacja finansowa | Opublikowano 09-05-2022 2:17 pm

12

W poprzednim wpisie został ogłoszony konkurs, gdzie trzeba było wytypować odczyt krajowy oraz wskazać unijny kraj z najwyższą inflacją. Krajowy poziom wytypowały trafnie trzy osoby (kto ze zwycięzców jeszcze nie przesłał danych do wysyłki nagrody, niech śmiało to nadrobi), a w kwestii inflacji w UE, to nie ma jeszcze danych ze wszystkich krajów, ale patrząc na kraje posiadające euro, to zwycięzca chyba już jest znany. Estonia z 19% inflacją prawdopodobnie pozostanie liderem (ale poczekamy jeszcze na resztę krajów m.in. Węgry):

źródło: Eurostat

Jak widać inflacja rozlewa się także po strefie euro, czyli posiadanie wspólnej waluty nie jest żadnym „magicznym panaceum” i w trakcie zamieszania „każdy obrywa”.

Swoją drogą w obecnych czasach bycie sternikiem banku centralnego, to nic przyjemnego. Wystarczy choćby na chłodno przyjrzeć się temu co się dzieje wokół prezesa NBP. Pewne „media” rano potrafią bombardować swoich odbiorców treściami jak to jest źle z za niskimi stopami i jaki prezes jest „be” bo za wolno i za mało podnosi stopy procentowe, by po południu atakować prezesa, za to, że podnosi stopy procentowe, bo są za duże, ludzie nie mają na chleb, bo wszystko idzie na wysokie raty kredytowe i prezes jest „be” bo podnosi stopy, by wieczorem (nierzadko ci sami dziennikarze) znów kontynuują atak, że stopy są za nisko i prezes jest „be”.

Po pewnym czasie nawet ktoś totalnie nie mający z ekonomią po drodze, zacznie podejrzewać, że robi się go w bambuko. 🙂

Prawda jest taka, że wysoka inflacja będzie cierniem dla osób posiadających oszczędności i nie potrafiących, tych środków pomnażać szybciej niż będą one tracić na wartości przez inflację. Dlatego te grono będzie się opowiadać za podwyższaniem stóp procentowych.

Natomiast osoby posiadające duże obciążenia kredytowe, które stanowią spory odsetek wydatków dla domowego budżetu, będą się opowiadać za niskimi stopami procentowymi.

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Każdy chce co innego. Są to rzeczy nie do pogodzenia, dlatego, że gospodarka nie jest zero-jedynkowa. Zawsze gdy ktoś traci, po drugiej stronie jest ktoś kto zyskuje. Gdy jeden traci dom za długi, zawsze znajdzie się taka osoba, która ucieszy się, że kupiła go okazyjnie na licytacji komorniczej.

Gdy gwałtownie rośnie cena paliwa, ktoś z niskimi dochodami będzie mógł zapomnieć o częstych wyjazdach samochodem, ale ktoś z większymi dochodami, będzie się cieszył, że jest mniejszy tłok na drodze, bo wielu przesiadło się na SKM/MPK/rower. Ekolodzy będą się cieszyć, bo mniej emisji spalin. Dlatego np. obniżka VAT na paliwa dla jednych była dobra, a inni woleliby twarde podejście jakie zastosował Donald Tusk w 2011 (w debacie padły wówczas słynne słowa ówczesnego lidera opozycji, że trzeba mieć odwagę, by obniżyć akcyzę/podatki na paliwo).

Jeden woli wyższe ceny, ale za to mniejszy ruch uliczny, a inny woli wygodnie dojechać do pracy autem, zamiast gnieść się w autobusie miejskim, ale nie mając pieniędzy na paliwo, auto zostawi w garażu.

Każda decyzja niesie skutki, które dla kogoś będą bolesne, a dla kogoś innego będą korzystne.

Dlatego warto mieć elementarne podstawy wiedzy ekonomicznej, by nie dać się robić w konia. Myślenie jest zawsze w cenie. Nie można bać się myśleć samodzielnie.

Przypomniał mi się tutaj cytat z jednego z dzieł Stanisława Lema, którego starałem się w ub. roku dużo czytać (wszakże był to jego rok). Nasz wybitny rodak między kartami umieścił takie zdanie: „Demokracja to władztwo intrygantów, wybieranych przez głupców”.

Nie mnie oceniać słowa Wielkiego Mistrza rodzimej fantastyki, bo jestem tylko początkującym pisarzem, ale warto je znać.

Ja tymczasem prawdopodobnie przedłużę do połowy czerwca odpoczynek od giełdy. Jakoś nie mam teraz ochoty na siedzenie przed wykresami. Kto ma wędkę, niech pilnuje setupów, które są w materiałach za działem psychologii inwestowania. Nadchodzi ich czas. Skrupulatnie stosować i cierpliwie czekać na sygnał. 😉

W sumie to odcinam się od aktywnej gry giełdowej do połowy czerwca lub dłużej. Nadrabiam zaległości podróżnicze. Wczoraj wróciłem z Tatr i po trochu zaczyna mi brakować tych widoków. 🙂

No i muszę jeszcze co nieco turniejów szachowych zaliczyć. W górach udało mi się upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Zagrałem w końcu w szachy w turnieju blitza (po wielu latach przerwy w graniu turniejowym na tego typu tempo gry) i choć mój występ był fatalny (nie będę ukrywał, że był to solidny łomot), to odrdzewianie szarych komórek zawsze jest bezcenne. 🙂

Także pozostaję poza rynkiem, muszę odpocząć od tego wszystkiego, a kto ma wędkę wie co robić.

Inflacja – rzut okiem na rozwój wypadków

Autor: Marek | Posted in Edukacja finansowa | Opublikowano 28-04-2022 2:25 pm

37

Przeglądam właśnie oferty noclegowe w kraju i za granicą, by dopiąć kolejne trasy i pierwsze moje skojarzenia są takie, że ceny krajowych hoteli spadły, jakby po covidowym „boomie”, gdy sporo rodaków potrzebowało odetchnąć na wczasach i niejeden brał ceny „jakie dawali”, bo „i tak bonem wakacyjnym od rządu się płaci, więc za darmo” (jak patrzę na ceny, to widzę, że sam też przepłaciłem), teraz kiedy przyszło wydawać już środki z wypłaty, to zaczyna znów działać prawo popytu i podaży, czyli hotele jak nie chcą świecić pustkami, zaczynają obniżać ceny, by skusić klientów. 🙂

Niemniej jednak jestem ciekaw jaki wyjdzie odczyt inflacji za kwiecień.

Dla przypomnienia w marcu nawet tak bogaty kraj jak Holandia (drugi najbogatszy w UE)

zanotował najwyższy poziom inflacji od 1975!

źródło: BusinessInsider.com.pl

Globalna inflacja dotyka zarówno kraje biedne jak i bogate. Najpierw pandemia i zerwane łańcuchy dostaw, potem zbrojna agresja na naszego sąsiada i zerwanie kolejnych łańcuchów dostaw. Wszyscy w Europie na tym mocno „oberwali”.

Tak po prostu wygląda życie w czasach globalizacji, jeśli tańsza produkcja gdzieś za morzami, za lasami, za siedmioma górami, pozwala januszowi biznesu, chciwemu kapitaliście, nowobogackiemu, szybciej kupić sobie dziesiąte Ferrari dla podleczenia kompleksów, to dopiero jak wyląduje na OIOM odkryje on, że gdyby miał produkcję u siebie, to podatki z jego fabryki zasilałyby budżet jego gminy, przez co miałaby za co w końcu wyremontować drogi i nie zahaczyłby autem o nową wyrwę w trakcie wyprzedzania dziesięciu aut na raz w terenie zabudowanym. 😉

Potem dojdzie do niego, że gdyby podatki zostały w kraju, leciwa karetka jadąca do wypadku nie zepsułaby się w drodze, bo byłyby środki na naprawy, o których alarmował od dawna kierowca i nasz domorosły rajdowiec nie musiałby czekać 3h na kolejną karetkę, przez co udałoby się lekarzom uratować jego nogi, które obecnie były już amputowane.

Po wypisaniu ze szpitala, dotarłoby do niego, że gdyby fabrykę miał w kraju, miejscowi bezrobotni znaleźliby pracę i nie musieliby przyparci do muru zakładać szajki, która podczas jego pobytu w szpitalu splądrowała mu dom.

Najgorsze jednak było jeszcze przed nim, gdyby gmina miała fundusze, zainstalowałaby monitoring w miejscu, gdzie akurat przechodziła jego córka…

Tak w dużym skrócie wygląda ciemna strona globalizacji i dopiero pandemia wielu otworzyła oczy, że im więcej produkcji pozostaje w kraju, tym mniej odczuwalne są niedobory towarów, a przy okazji duże sumy zostają w kraju, a nie finansują np. bomb czy rakiet krajom trzecim.

Jeśli już mowa o niedoborach towarów, prezes wydawnictwa dał mi dziś znać, że papier, który miał być w drukarni już dwa dni temu, w dalszym ciągu nie dotarł, także bajka o górach w dalszym ciągu czeka. Na szczęście dałem kilkutygodniowy bufor i data premiery zawiera zapas. Przewidywanie, nie tylko na giełdzie jest przydatne. 😉

I na koniec pytanie, jaki odczyt inflacji typujecie za kwiecień? Kto będzie rekordowy w UE i jaki odczyt będzie w Polsce? Kto będzie najbliżej, dostanie w nagrodę jedną z moich książek dla dzieci.

Oczywiście liczą się odpowiedzi do końca kwietnia. 😉

Co jest najcenniejsze w giełdowym fachu? Parę refleksji związanych z inwestowaniem.

Autor: Marek | Posted in Edukacja finansowa | Opublikowano 24-04-2022 8:49 am

21

Osobiście robię sobie obecnie odpoczynek od giełdy, z resztą ostatni wir spraw (a jeszcze masa rzeczy przede mną, bo trwa organizacja „hucznej” premiery kolejnej bajki) tak mnie pochłonął, że patrzenie na rynek „na pół gwizdka” byłoby bez sensu.

Ten okres wolny od gry przeznaczam natomiast na analizę tego co było i wyciąganie wniosków, gdyż zawsze można coś polepszyć. W ciągu tych ponad 18 lat przygody giełdowej (teraz leci już 19 rok), nie ulega wątpliwości, że najcenniejsze dla mnie były porażki, gdyż bez nauki na błędach nie ma rozwoju (i to w każdej dziedzinie).

Stratnych zagrań w mojej dotychczasowej kilkunastoletniej praktyce giełdowej nie zabrakło. Pamiętacie te moje felerne zagranie na kontraktach terminowych z grudnia 2015 roku? Za bardzo górę wzięły emocje, złamałem parę rzeczy, które powinny wystąpić (typowa zbyt wielka pewność siebie, którą słusznie ukarał rynek).

Grudzień 2015 roku to był jeden wielki kubeł zimnej wody, który był mi potrzebny. Przypomnienie, że jest nierealne, by za każdym razem trafiać, nawet jak się myśli, że „to tu”. Była to twarda lekcja pokory. Lekcja bezcenna i niezwykle potrzebna.

Moja metodologia bazuje na szeregu bezpieczników, by kapitał był maksymalnie chroniony. Te bezpieczniki omawiam na szkoleniu „Esencja spekulacji”, gdyż jest nierealne by zawsze trafiać, więc musimy odpowiednio zabezpieczać pracujące środki. Zawsze, absolutnie zawsze, liczę się z tym, że dana transakcja może być stratna i jeszcze raz sprawdzam wszystkie wytyczne metodologi, by mieć pewność, że nic nie przeoczyłem i naprawdę zagranie jest warte postawienia pieniędzy.

Wpadka w 2015 roku utwierdziła mnie tylko w przekonaniu, że czujność i żelazne stosowanie zasad to podstawa i jeśli kiedyś od tego odejdę, to zostanę srogo ukarany.

Gracz, który nie uczy się na błędach, nigdy nie osiągnie w szerszej perspektywie sukcesu. Omawianie błędów to też główna idea naszych „obiadów czwartkowych”, czyli spotkań z Absolwentami posiadającymi wędki, by przejrzeć dokonane zagrania i jeśli zajdzie potrzeba, skorygować. Czasem może się wydawać, że robi się wszystko dobrze, a okazuje się, że w niuansach tkwi problem i takie spotkanie na żywo jest bardzo cenne. Mam nadzieję, że wraz z trasą spotkań autorskich w bibliotekach, wieczorami uda się dograć terminy na spotkania giełdowe. 🙂

Emocje. Kluczowe na giełdzie. Niezbędne w życiu.

Autor: Marek | Posted in ciekawostki | Opublikowano 20-04-2022 12:37 pm

2

O tym jak ważną rolę w giełdowym rzemiośle odgrywają emocje nie trzeba chyba przypominać, bo każdy kto w życiu już trochę transakcji zawarł, na pewno wie co się dzieje w głowie – zwłaszcza, gdy na szali stawia się środki przekraczające „osobisty psychologiczny próg bólu” bez jakichkolwiek kalkulacji matematycznych czy „gra jest warta świeczki”, co jest stosunkowo częstą przypadłością pośród osób rozpoczynających przygodę z inwestycjami. 🙂

Nie mniej niż na rynkach finansowych, emocje są kluczowe także w pierwszych latach rozwoju dziecka. Warto zatem rozmawiać od małego ze swoimi pociechami na temat emocji. A jak to robić, by ich nie zanudzić, tylko złapać więź, która zaprocentuje potem w kolejnych etapach (np. nastoletnim, kiedy rady rodziców pomogą ustrzec przez błędami wchodzenia w dorosłe życie, ale jeśli wcześniej rodzice nie złapali z dzieckiem więzi, to nastolatek zamiast otrzymywania rad, będzie wolał ograniczać kontakt z rodzicami do otrzymywania pieniędzy)? Najlepiej takie więzi budować poprzez zabawę. 🙂

Ostatni gorący okres, to ciężka praca nad kolejną bajką, która jest już dostępna w przedsprzedaży w Empiku (z darmową dostawą do wybranego salonu).

Raduś, Strachuś, Smutasek, Złośniś, Wstydek, Zdziwuś i Wstrętek. Sympatyczne potworki, sportretowane na każdej stronie książeczki, w zabawny i przystępny sposób pomogą dziecku zidentyfikować i nazwać emocje.
To idealna lektura do wspólnego czytania (książka „kartonówka”, grube strony, sugerowany zakres wiekowy 1,5 – 5 lat).

Emocje kilkulatka dynamicznie się zmieniają. Żebyśmy my, dorośli, mogli zrozumieć dziecko i mu pomóc, musi ono umieć je nazywać. Pomoże mu w tym odnosząca się do codziennych sytuacji książka „Wojtuś i jego potworki. Emocje u dzieci. Marcelina Ziętek, mgr pedagogiki

Bajki sprzyjające rozwojowi dziecka idealnie sprawdzą się na prezent. 🙂

Parę refleksji, małe „case study” sukcesu i Wesołych Świąt Wielkiej Nocy!

Autor: Marek | Posted in Życzenia | Opublikowano 11-04-2022 3:25 pm

5

Mamy Wielki Tydzień, także u mnie to czas, kiedy trzeba zwolnić tempo, bo ostatnio tyle spraw było jednocześnie koordynowanych, że nie wiem co to znaczy się wyspać, ale dziś dostałem wiadomość z drukarni, że produkcja najnowszej bajki dla dzieci została już zakończona, także z satysfakcją będę mógł niedługo wziąć ją do ręki, zwłaszcza, że to bajka dla mnie wyjątkowa, bo bazuje na szkicach mojego przedszkolaka. 🙂

Kolejna bajka, która ostatnio zaprzątała mi głowę, to książka o naszych wspaniałych górach, które tak bardzo kochał nasz Wielki Rodak. Ona z kolei ma być gotowa w drugiej połowie maja.

Przygoda z literaturą miała być dla mnie zajęciem, by nie paść z nudów na emeryturze, a okazała się niezwykle ciekawym światem, w którym mam jeszcze ogrom rzeczy do odkrycia. Wyzwanie to było wielkie, ale takie przecieranie szlaków i rozgrzewanie szarych komórek (nie mniejsze jak wtedy, gdy podczas rozgrywanych w Grecji Szachowych Mistrzostwach Świata Amatorów udało mi się wywalczyć z trudem miejsce na podium) daje ogromną satysfakcję jak ogląda się potem owoce swojej pracy.

W takim wielkim pędzie warto jednak zawsze wiedzieć, gdzie jest hamulec i trzymać się ponadczasowych wartości zamiast iluzji pieniądza.

Chciałbym tutaj przytoczyć postać legendy, której muzyka porywała do tańca wiele pokoleń. Człowiek, który osiągnął wielki sukces, a jego utwory były na amerykańskiej liście przebojów (7 miejsce w aż trzech stanach). Mowa oczywiście o niesamowitym Krzysztofie Krawczyku.

Miał niby wszystko co kreują dziś jako „cel życia” mass media z celebrytami na czele: sławę, pieniądze, piękne kobiety i życie pełne uciech. Na pewno taka wizja potrafi porwać, szczególnie jak się ma pusty portfel i patrzy na retuszowane zdjęcia celebrytów. Jednak to tylko złudzenie, o czym świadczy rosnąca liczba gwiazd zmagających się w domowym zaciszu z uzależnieniem, czy tych, które targnęły się na swoje życie.

Jak wspominał w jednym z wywiadów śp. Krzysztof Krawczyk:

Miałem takie cugi, że pół roku nie trzeźwiałem. Najgorzej jednak było, kiedy spotkałem lekarza polskiego pochodzenia, który zrobił ze mnie lekomana. Zresztą potem okazało się, że on sam jest lekomanem. On dawał mi lekarstwa na wszystko. Zastrzyk na dobry koncert, na dobry seks, dobre budzenie i wypróżnienie. W tym samym czasie, przez dobre pół roku, byłem klientem dilera narkotykowego. Doszło do tego, że od koki zaczynałem dzień: bum! bum! – dwa strzały w nos. To generalnie było przyjemne, podobało mi się, szczuplutki się zrobiłem. Ale w pewnym momencie od nadmiaru koki zaczął mi strasznie krwawić nos. I ten mój pan doktor zaproponował mi wtedy: wiesz co, ja ci zrobię operację, włożę ci do nosa takie plastikowe rureczki, będziesz mógł ciągnąć kokę całe życie.

Wspominał też o próbie samobójczej:

Jechałem kiedyś z Ewą samochodem, wjeżdżamy na most. I nagle słyszę komendę, jakby ze środka głowy: a teraz kierownica w prawo i po kłopotach. No i ja to zrobiłem, nagle skręciłem w prawo, wjechałem na barierkę. Przejechaliśmy samochodem po tej barierce, żona przechwyciła kierownicę, cudem się nie rozbiliśmy.

Życie kreowane przez „mass media” kusi.

„Nie zabijaj” kontra „po trupach do celu”.

„Nie cudzołóż” kontra „rozwiązłość jest cool”.

„Nie kradnij” kontra „może domek w Zanzibarze? wpłać teraz”.

„Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu” kontra masowa produkcja kłamstw i pomówień.

Mamy wolną wolę, wielki dar i to od nas zależy co z nią zrobimy. Nasz wielki muzyk postanowił walczyć, a było ostro:

Historia z moim nawróceniem jest namacalnym przykładem obecności szatana na świecie. Bo demon nie chciał mnie puścić, trzymał mnie sk…syn mocno. Jedynie moja żona byłaby w stanie opowiedzieć, co ze mną wtedy przeszła.

Przez 24 lata żył z sercem zamkniętym, gdzie nie było miejsca dla Boga, aż w końcu się udało, odnalazł pokój ducha i życie znów stało się piękne:

Moje nawrócenie było takim symbolicznym powrotem do domu, po 24 latach zagubienia, szaleństwa.

Do tego jeszcze pozostawia nam bezcenne podpowiedzi:

Do dziś wożę w samochodzie Biblię. Jak mam dół, to otwieram sobie w dowolnym miejscu, czytam i już mi dobrze.

Modlę się na różne sposoby. Tradycyjnie, z „Drogi do nieba”, ale też swoją osobistą modlitwę serca. Na przykład podniosę ręce do góry i ze łzami w oczach powiem „Chwała Tobie, Panie”. I to mi wystarczy. Do kościoła oczywiście chodzę, z całą rodziną. Kościół jest o tyle ważny, że tam jest Eucharystia, ciało Chrystusa. Ja to nazywam taką aspiryną dla ducha.

Często słyszymy, że wiara to domena „moherów”, dlatego warto poznać takie historie od ludzi sukcesu, którzy osiągnęli szczyt i okazało się, że ich życie jest puste, bo zapomnieli o tym, co najważniejsze.

Mało kto wie, że śp. Jan Kulczyk, niegdyś najbogatszy z Polaków sfinansował nawet stacje Drogi Krzyżowej w RPA. Robert Lewandowski nie raz podkreślał co prowadzi go na szczyty i co jest najważniejsze.

To taka mała refleksja jaka mnie ostatnio naszła. Oczywiście mamy wolną wolę i to co z tym zrobimy, to nasza sprawa. Zero przymusu. Wolna wola. Warto jest jednak znać historie ludzi sukcesu, by móc się uczyć na ich błędach i nie musieć popełniać tak wielu swoich.

Wesołych Świąt i wytrwałego dążenia do prawdziwego sukcesu, a nie tego iluzorycznego!

PS Cytaty pochodzą z wywiadu jaki śp. Krzysztof Krawczyk udzielił p. Krzysztofowi Zyzikowi. Pełny wywiad jest (tu).

Dwie trójki, czyli XXXIII „obiad czwartkowy” już za nami. :)

Autor: Marek | Posted in ciekawostki | Opublikowano 04-04-2022 11:32 am

4

Przyjazd do Katowic to była także okazja, by spotkać się z Absolwentami w ramach kolejnego „obiadu czwartkowego”, czyli naszych cyklicznych spotkań dla posiadaczy wędek, by móc wspólnie oceniać zagrania, korygować błędy, zastanawiać się nad zbliżającymi się okazjami i dyskutować na rozmaite tematy.

Było zimno, za oknem padał śnieg, ale nieziemski uśmiech Hani, nie mniej jak omawiane przez nią niezwykle ciekawe wnioski i spostrzeżenia dotyczące bieżących czasów, a także okresu kiedy robiła doktorat z prawa, pozwalał nie przejmować się pogodą. 🙂

Napaść Rosji na Ukrainę zdominowała co nieco dyskusję, ale oczywiście nie mogło zabraknąć rozmów o giełdzie. 🙂

Dziękuję też za niesamowite prezenty dla siebie i ten dla dzieci. Przy najbliższej okazji zabieramy koniecznie ów prezent w trasę nad jezioro. 🙂

Potem po spotkaniu odczytałem jeszcze niezwykle wzruszający mail od Piotra dziękującego za spotkanie i mam nadzieję, że uda nam się jeszcze koniecznie nie raz spotkać.

Dzięki wielkie wszystkim za udział! 🙂

DAX – ocena wskazanego uprzednio zasięgu

Autor: Marek | Posted in indeksy | Opublikowano 21-03-2022 11:01 am

5

Dwa tygodnie temu był wpis, że DAX osiągnął swój zasięg docelowy, zgodny podrzuconą uprzednio rybą dla osób bez wędki, by nie musiały chodzić po omacku. Czas sprawdzić empirycznie czy to co prezentuję na blogu jest w odpowiednim miejscu o odpowiednim czasie. 🙂

Myślę, że tu nie trzeba nic więcej komentować. Nawet najwięksi maruderzy, powinni być zadowoleni.

Temat DAX’a możemy już zamknąć. Więcej podpowiedzi (informacji o kolejnych punktach zwrotnych) w najbliższym czasie związanych z tym walorem już nie będzie. Kto ma wędkę, wie co robić. 🙂 A ja postaram się wygospodarować w tym roku jeszcze jakiś termin, by móc się wędką podzielić.

DAX – książkowy zasięg został osiągnięty

Autor: Marek | Posted in indeksy | Opublikowano 07-03-2022 8:44 pm

16

Jakiś czas temu pozostawiłem rybę z linkiem do dokładnej rozpiski, by także osoby nie posiadające wędki mogły co nieco na czekoladę odłożyć zamiast chodzić po omacku (wpis).

Link do rozpiski kierował tu (bt), był tam akapit dotyczący pomiarów zasięgu:

oraz rysunek (oczywiście zgodnie z powyższą tabelką, przy wybiciu w dół odmierzamy E, a D jak wybija w górę):

Dla DAX’a wygląda to następująco:

Jak widać dziś zasięg został osiągnięty. 🙂 Także nawet najwięksi maruderzy powinni być zadowoleni z uprzednio pozostawionej ryby dla osób bez wędki, by nie musiały chodzić po omacku. 🙂

Natomiast niebawem postaram się rzucić okiem, kiedy będzie okazja na otrzymanie wędki. Zanim jednak to nastąpi mam parę wskazówek dla przyszłych Kursantów:

  • giełda to ciężki fach, wymagający myślenia i dyscypliny,
  • moja metodologia skupia się na wyczekiwaniu na odpowiednie punkty zwrotne,
  • ze względu na powyższe, nie jest to wędka, która pozwala na comiesięczną wypłatę, gdyż czasem na sygnał trzeba czekać długie tygodnie, a nawet miesiące (gdy rynek jest np. w fazie ruchu bocznego bez wyraźnego trendu – z pustego i Salomon nie naleje) – jeśli ktoś szuka jedynego zarobkowego zajęcia (a nie dysponuje kapitałem, który pozwoliłby mu bez stresu czekać na zajęcie pozycji) to zamiast na szkolenie giełdowe, zalecam szczerze wybrać kurs zawodowy dający dobrze płatny fach (np. programowanie obrabiarki CNC czy programowanie w językach, na które jest zapotrzebowanie) i najpierw odłożyć środki,
  • warto całkowicie skupić się na materiale ze szkolenia, jeśli ktoś był niedawno na jakimś innym szkoleniu, niech najpierw pogra tym co gdzieś się nauczył i dopiero jak uzna, że to „nie to”, zapraszam do siebie – inaczej materiał będzie się mieszał, zwłaszcza jak ktoś był w miejscu, gdzie dostał „pół encyklopedii”, bo mając tyle metod, można jednocześnie na tym samym walorze widzieć sygnały na wzrost (i chcieć grać longi) jak i sygnały na sprzedaż (i chcieć grać shorty), co sabotuje cały proces decyzyjny,
  • metodologia, którą pokazuję to wyłącznie elementy używane przeze mnie na co dzień, czyli zwięzły zestaw, będący owocem mojej ponad osiemnastoletniej praktyki giełdowej,
  • próbki działania mojej metodologii były nie raz podawane na blogu, nierzadko w formie bezpośrednich ryb, gdzie wyraźnie zaznaczyłem, że coś kupuję,
  • nie zalecam przychodzić do mnie na dwa szkolenia dzień po dniu (najpierw „Esencja spekulacji” a na Ichimoku zalecam przyjść dopiero jak wędka z „Esencji” jest już przetrenowana i ma się zyskowne zagrania, które pozwalają sfinansować następne szkolenie),

Portfel długoterminowy – aktualizacja stanu walorów

Autor: Marek | Posted in portfel długoterminowy | Opublikowano 02-03-2022 1:16 pm

32

Jakieś parę lat temu utworzyłem pilotażowo nowy projekt nazwany roboczo „portfelem długoterminowym”. Powstał on po to, by sprawdzić czy bierne trzymanie na długi horyzont ma sens czy nie. Ustaliłem horyzont 10-letni i przyjmijmy, że w 2030 się oceni, czy to miało sens.

Portfel długoterminowy powstał do inwestowania w StartUp’y czyli firmy, które dopiero rozwijają skrzydła, ale też nie wiadomo czy nie upadną, także to zawsze trzeba mieć na uwadze. W portfelu długoterminowym mam ulokowane ok. 0,5% swojego kapitału i jest on przeciwieństwem mojej stosowanej na co dzień metodologii.

Główny kapitał pracuje na zasadach z wędki, czyli wyłapywanie punktów zwrotnych, wąskie SL, czy setupy z pewnej puli, gdzie precyzyjnie wyliczamy punkt na profitowanie i jak dociera, to po prostu na danym walorze nas już nie ma. Metodologia stosowana na co dzień opiera się na bezpiecznikach dla maksymalnej ochrony kapitału. 🙂

Portfel długoterminowy zawiera startUp’y nienotowane na giełdzie oraz jeden, który jest – tutaj mowa o MLS.

MLS - interwał dzienny
MLS – interwał dzienny

Horyzont dla portfela długoterminowego został ustalony na 10-letni i zasad gry w trakcie gry nie zmieniam, bo inaczej nie byłoby sensu tworzyć taki eksperymentalny portfel.

Prócz MLS, w portfelu tym znajduje się także Browar Jastrzębie – zakupiony w pierwszej akcji crowdfundingowej sprzed paru lat, kiedy zarząd miał marzenia, a nie miał browaru. Obecnie budynek już stoi i trwa warzenie u siebie. Cena ostatniej serii akcji (w ostatnim crowdfundingu) była już o kilkadziesiąt procent wyższa. Browar prowadzi dalsze inwestycje obniżające koszty czy zwiększające zyski (w kolejce czeka puszkarnia i nowa linia rozlewnicza), a środki zdobywa na różne sposoby, by nie rozwadniać kapitału kolejnymi emisjami. To jest bardzo dobre podejście, gdyż kolejne emisje powinny być ostatecznością.

Jednym z ich działań na pozyskanie kapitału jest np. sprzedaż tokenów, które produkują BroCoin’y. Każdy token daje rocznie 2 BroCoin’y, które można sprzedać (na giełdzie tokenów lub Browarowi) lub wymienić na piwo. Ostanie jest szczególnie ciekawe, gdyż od razu zapewnia zbyt na produkcję i rozwiązuje problem czyszczenia magazynów, by nie dopuścić do sytuacji, że piwo będzie stało aż się przeterminuje. 🙂

W zależności od ilości zakupionych tokenów, przewidziane są benefity.

Obecnie ze sprzedaży tokenów zebrano ponad 370 tysięcy złotych. Czyli pomysł się przyjął, bo nie ma co ukrywać, wszelkie coiny to niszowa sprawa, zwłaszcza jeśli nie robią ich celebryci.

Do minusów na pewno należy dodać zmasowany hejt kierowany w stronę prezesa Browaru Jastrzębie, który odciąga go od pracy, bo nagrywanie kolejnych filmików dla akcjonariuszy i organizowanie webinariów to przecież cenne roboczogodziny, które można lepiej spożytkować.

Głównie zarzuca się prezesowi brak wprowadzenia spółki na giełdę, a niektórzy rzucają nawet tak irracjonalne hasła, że „emisje są na pensje prezesa”, a przecież cały zarząd jak i rada nadzorcza zrezygnowali z pobierania wynagrodzenia, czyli prezes pracuje od lat za darmo i jedyna jego szansa na zarobek, to właśnie postawienie firmy na nogi, by ona zarabiała i wypłacała dywidendę. 🙂

Hejt bez wątpienia psuje atmosferę i może też obniżać morale, ale jak ruszą festiwale piwne, to powinno być lepiej, zwłaszcza, że w ub. roku Browar Jastrzębie zwyciężył w Olsztyńskim Festiwalu Piw Rzemieślniczych, zostając z tytułem „Najlepszy Browar Festiwalu” a najlepszym piwem festiwalu zostało ich Milk APA Mango-Ananas, a takie rzeczy na pewno budują.

Niestety kolejnym minusem, o którym wspominał prezes, jest problem z osiągnięciem „break even”, bo do tej pory im się to jeszcze nie udało, ale nowa linia rozlewnicza powinna tutaj coś zaradzić.

Prócz tych dwóch spółek, do portfela doszły kolejne.

Pierwszy nowy StartUp to firma kosmetyczna FerrumLabs S.A.

Szczególnie spodobała mi się charyzma prezesa i kolejne nagrody m.in. tytuł “Złota Perła Rynku Kosmetycznego”. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Na pewno nisza ich działalności cały czas rośnie.

Do portfela wskoczyło także 2 loop Tech. Firma planuje podbić segment recyklingu PV: „Dysponując najbardziej zaawansowaną technologią recyklingu paneli fotowoltaicznych, jesteśmy doskonałym partnerem do odbioru zużytych lub uszkodzonych paneli”.

Zwłaszcza po ostatnich wichurach niestety sporo źle zamontowanych instalacji zostało uszkodzonych, więc ich biznes jest na czasie.

Co z tego wyniknie? Kompletnie nie mam pojęcia. Tak, nie mam pojęcia co będzie za tyle lat, bo biorąc pod uwagę obecne czasy (pandemia, inflacja, wojna), słowa „Wiem, że nic nie wiem” Sokratesa stanowią idealne odniesienie.

Niemniej jednak portfel długoterminowy ocenimy w 2030 roku i zobaczymy, czy miało to sens, czy nie. Środki zostały zamrożone na długi czas, dlatego też stanowią one jedynie niecałe 0,5% wartości całego mojego kapitału.

A na co dzień pozostaje wędka i wyłapywanie punktów zwrotnych, by po odpowiednim wzroście sprzedać walory bez mrugnięcia okiem. 🙂 Warto też teraz zobaczyć jak bardzo cenne były październikowe wskazówki, gdzie publicznie na blogu oznajmiłem, że sam większość walorów mam już sprzedaną, a nowych zakupów nie zamierzam robić bo jest za drogo. 🙂

Krach i odbicie. Parę przecieków.

Autor: Marek | Posted in akcje | Opublikowano 01-03-2022 11:51 am

26

Dziś będzie na szybko, bo akurat jestem zabiegany w związku z działaniami charytatywnymi, ale dostałem tyle maili, że fizycznie nie mam możliwości, by na nie odpisać, więc podrzucę parę przecieków. Krach zastał mnie na długim urlopie, akurat w trakcie objazdówki po kraju, z głównym postojem nad Bałtykiem, by uzupełnić niedobory jodu i nacieszyć się pustymi plażami w totalnej izolacji – internet używaliśmy do sprawdzania pogody, a telewizor hotelowy przebijaliśmy czytając dzieciom „Opowieści z Narnii”.

Błogostan jako pierwszy przerwał Paweł Andrzej, potem smsów było coraz więcej, więc chcąc nie chcąc zerknąłem na wykresy. Poziomy, które mnie najbardziej interesują dla indeksu czy wybranych spółek miałem już wyznaczone wcześniej, co też podałem już wiele tygodni temu na naszej Liście Absolwentów (grupie dyskusyjnej dla osób po obydwu szkoleniach), więc praktycznie nie trzeba było się zastanawiać co napisać. W ramach przecieku dziś podrzucę fragment:

Tłusty czwartek na giełdzie można opisać, tak, jak to wskazał Freshetowi Charles w powieści „Wiele do stracenia”, która według coraz większego grona inwestorów uznawana zostaje za lekturą obowiązkową, co mnie niezmiernie cieszy:

– Na giełdzie trzeba zachowywać się jak snajper, a nie jak lis biegający po kurniku. Dzisiejsza kompromitacja Zweisteina daje nam zielone światło do działania. Wolumen obrotu był rekordowy. Większość z osób trzymających swoje akcje, miała nadzieję na odbicie. Widząc przeciągające się spadki skapitulowali dziś pod wpływem ogarniającej ich frustracji.

Dorzucę też jeszcze jeden przeciek w ramach bonusu:

🙂