Pandemia nie przeszkadza – przybywa milionerów :-)

Posted by Marek | Posted in ciekawostki, Edukacja finansowa | Posted on 23-07-2021 11:10 am

11

Jak niedawno podała Izba Administracji Skarbowej w Katowicach :

Po raz kolejny wzrosła liczba milionerów w województwie śląskim. W zeznaniach podatkowych za 2020 r. dochód przekraczający 1 mln zł wykazało ponad 3800 mieszkańców naszego województwa. To o 380 osób więcej, niż w rozliczeniach podatkowych za 2019 r. oraz ponad 650 więcej niż w PIT za 2018 r.

W skali kraju zapewne będzie podobnie, gdzieś już były wcześniej przecieki, że milionerów przybyło w trakcie pandemii także na Pomorzu. Dobrze to wróży, potencjał przedsiębiorczych osób rozwija się (mówimy tu o osobach z danych KAS, czyli legalnie działających i płacących podatki – realna liczba milionerów jest oczywiście większa).

Gdzieniegdzie tego typu statystyki są komentowane przez „ekspertów” od teorii spiskowych, że bogaci zrobili pandemię, by zabrać biednym. Poza marginesem (spadek, wygrana w lotto, szemrane interesy), większość milionerów dorabia się tylko i wyłącznie ciężką pracą. Od lat, dekad, wieków, nic się w tej materii nie zmieniło. Pracując wydajniej (na własny rachunek – przy etacie może być różnie i wtedy motywacja, by pracować lepiej od innych maleje), zawsze będziemy mieć więcej od tego kto jest mniej wydajny. Czasem wystarczy wpaść na pomysł (ciężka praca umysłowa), na który nikt wcześniej nie wpadł, a czasem wystarczy pracować dłużej niż inni.

Także bogacenie się ciężką pracą – choć piętnowane, szczególnie przez ludzi od „walki klas”, których jedynym pomysłem na poprawienie swojego statusu jest zabranie pieniędzy osobom majętnym (i tu pytanie co dalej jak już te pieniądze zabiorą? Wystarczy wygooglować co się stało z uprawą rolną w RPA w kilka lat po przepędzeniu białych farmerów) – jest zjawiskiem ze wszech miar pozytywnym i należy takim ludziom kibicować, czerpać od nich inspirację i samemu się bogacić.

Ktoś powie, że to niemożliwe. Kiedy zaczynałem przygodę literacką, słyszałem to prawie wszędzie (czytelnictwo spada, z tego nie da się wyżyć, nie masz szans). Obiektywnie rzecz ujmując, patrząc jako inwestor, inwestowanie w „debiutującego literata” to gorsza rzecz niż losowo wybrany walor z NC.

Gdy zająłem się pisaniem, moja sytuacja wyglądała następująco: w szkole byłem bardzo słaby z języka polskiego, nie posiadałem żadnych kontaktów, byłem totalnie bez żadnych „pleców” w branży, zaczynałem po prostu od zera.

Pisząc bajki dla dzieci, pisałem je dla swoich dzieci, by pozostawić im nietuzinkowy prezent. Dawałem z siebie wszystko i chciałem, by to była bajka edukacyjna, dzięki czemu poprzez czytanie dzieci będą mogły bawić się i przyswajać wiedzę, kiedy ich umysł jest najbardziej chłonny.

Zarywałem nocki lub wstawałem w okolicy 4 rano, by pracować nad tekstem i organizować każdy proces. Nawet zdarzało się, że były dniówki po 18 godzin. Na szczęście wiele etapów np. dobór ilustracji czy kreślenie fabuły, robiłem razem z dziećmi, dzięki czemu mogliśmy spędzić czas razem. 🙂

Efektem tej pracy były Kosmoliski wydane w pięciu językach. Między innymi po angielsku, niemiecku:

hiszpańsku czy włosku:

Oczywiście bez tylu wersji językowych (otwarcia się na globalne rynki zbytu) na pewno wyniki byłyby mniejsze, ale efekty osiągnięte na rodzimym rynku i tak są całkiem dobre. Kosmoliski w pierwszej połowie stycznia były na 9 miejscu najlepiej się sprzedających książek w hurtowni (źródło: portal wydawca). 🙂

Skoro udało się komuś kto z języka polskiego w liceum jako jedyny w klasie dostał ocenę ndst, a zajęcia z tego przedmiotu były piętą achillesową, to wystarczy robić coś z pasją i wkładać w to serce, a pieniądze same się pojawią. 🙂 Jeśli robimy coś tylko dla pieniędzy, to sukces jest raczej mniej prawdopodobny, a jak się go osiągnie, to na pewno nie daje tyle frajdy.

Pieniądze to tylko środek do celu, a nie cel sam w sobie. No i strumień z dodatkowej nitki dochodów można przeznaczać na cele dobroczynne bez ryzyka, że „przeje się” kapitał giełdowy. 🙂

Jestem dumny z tego, że jestem Polakiem i mogę co nieco przyczynić się bajkami edukacyjnymi do podbicia czytelnictwa pośród najmłodszych w naszym pięknym kraju. :)))

Udanych wakacji! Ja tymczasem wracam do prac nad kolejną bajką. 🙂

Praca wre. :-)

Posted by Marek | Posted in ciekawostki | Posted on 10-07-2021 11:46 am

16

Planowałem dodać jeszcze trochę wpisów odnośnie rynku, ale czas płynnie bezlitośnie i nie było kiedy zasiąść na spokojnie do wykresów. Zapewne przez najbliższy tydzień też mi się to nie uda. Wyjazd do Grecji odbił się niestety na moim sadzie i teraz trwa walka z inwazją mszyc, a do tego jeszcze na głowie pozostała masa spraw organizacyjnych. Ostatnio postanowiłem przebudować oraz rozszerzyć spektrum działań dobroczynnych i zarazem też bardziej kompleksowo sprawdzać na co idą pieniądze, bo już parę razy się nadziałem na wsparcie niewłaściwych miejsc i osób.

Z ostatnich zmian, postawiłem na regularne wspieranie aktywności wśród dzieci na takich płaszczyznach jak taniec

Może być zdjęciem przedstawiającym stoi, balon i w budynku

bieganie

i szachy.

Dużo się dzieje, ale „takie będą Rzeczypospolite jakie jej młodzieży chowanie” jak to mawiał jeden z najbogatszych Polaków, więc trzeba wziąć sprawy we własne ręce.

Po drodze jeszcze odhaczam kolejne zamki, gdyż po „Kosmoliskach” uczących astronomii, „Ekoliskach” ukazujących, że warto dbać o przyrodę, przyszła pora na historię. Głównymi bohaterami nowej bajki będą Julka i Krzyś. Oto szkic z nowo powstającej książki. 🙂 Prócz wiedzy historycznej, będzie ona dodatkowo posiadała ukryte rebusy dla bystrzaków. 🙂

Udanych wakacji!

Parę ciekawostek z niedawnych rozmów

Posted by Marek | Posted in ciekawostki | Posted on 23-06-2021 12:09 pm

11

Udział w międzynarodowym turnieju szachowym stanowił niezłą okazję do wymiany poglądów z mieszkańcami innych krajów o zróżnicowanych zawodach (lekarze, prawnicy, a nawet emerytowani członkowie rad nadzorczych czy emerytowani prezesi). Ogólnie rozmawiając z wiekowymi ludźmi, którzy swoim życiorysem mogliby obdarować dziesiątki osób, zawsze można wynieść wiele cennych wniosków.

Rozmawialiśmy o wielu rzeczach, począwszy od pandemii a na szeroko rozumianej geopolityce kończąc. To co na pewno bardzo mnie zaskoczyło, to fakt jak duży odsetek przyleciał na podstawie testu PCR. Na pytanie dlaczego się nie zaszczepili, usłyszałem pytanie: „A ty wiesz jak długo Boeing testował swoje samoloty?” będące aluzją do dwóch katastrof i tuszowaniu błędów produktu (Boeing ma zapłacić 2,5mld dolarów w związku z zawartą w tym roku ugodą).

Zaskoczenie sprawiła mi też ocena szczytu G7, jako „useless party” poparte tezą, że same tylko Chiny są bogatsze niż 6 dolnych członków razem wziętych, więc G7 to skostniały twór nie mający obecnie racji bytu, poza „łechtaniem ego członków”. Danych nie weryfikowałem, bo nie wiem jak określić termin „bogactwo”, czy zsumowaniem majątków obywateli, czy poprzez PKB, ale czuć było wielką niechęć.

W kontekście samych Chin, uważane są one za lidera, który bezapelacyjnie wygra z „bezbarwnym/nijakim” Zachodem, bo nie boi się używać siły. Chińskie działania wobec szwedzkiej firmy odzieżowej H&M, która ogłosiła, że nie chce kupować bawełny z „obozów niewolniczej pracy” porównane zostały do słynnej sceny z Ojca Chrzestnego, gdzie w ramach „sygnału”, podrzucono obciętą głowę konia. Sygnał ma być dla innych firm i krajów (które stawiają $$$ na piedestale), by brały dolary i nie wtrącały się w ich interesy, bo źle skończą. Kto nie wie, Chiny srogo ukarały H&M, nastąpił bojkot ich produktów, wymazano ich sklepy z map online, a produkty usunięto z wiodących sklepów internetowych (źródła: polsat, rp, wnp, forsal). Dodając do tego ich masowy system inwigilacji (przyznający oceny obywatelom), kontrolujący przepływ myśli i „zabezpieczający” przed odpowiednikami Arabskiej Wiosny czy ruchu BLM, stanowią siłę „nie do ruszenia”.

Osobiście nie jestem do końca przekonany, czy na pewno wygrają, gdyż wydaje mi się, że pandemia pokazała dobitnie jak ważne są stabilne łańcuchy dostaw i wiele firm zaczyna (nawet po cichu, by nie drażnić fabryki świata) w ramach dywersyfikacji stawiać na rodzimą produkcję – zamiast rozbudowywać swoje azjatyckie fabryki.

Co jednak przyniesienie przyszłość? Tego nie wiem, ale mam nadzieję, że strony konfliktu postawią na dyplomację, a nie na działania militarne. 🙂

Tyle pokrótce, z tego co miałem okazję poznać na wyjeździe. A Wy jak oceniacie działania Chin czy G7? 🙂

Powrót z tarczą :) Jest brąz z Mistrzostw Świata :)

Posted by Marek | Posted in ciekawostki | Posted on 22-06-2021 3:08 pm

33

Trochę czasu mnie nie było, gdyż tak jak można było wysnuć z poprzednich postów, wybyłem na dłużej do Grecji, po części dla odpoczynku, ale w głównej mierze udałem się tam na odbywające się Szachowe Mistrzostwa Świata Amatorów, by rozgrzać szare komórki, gdyż jak wiadomo w giełdowym fachu to one odpowiadają za jakość podejmowanych decyzji.

W szachach, podobnie jak na giełdzie, ważne jest przewidywanie wielu ruchów do przodu, gdyż przeoczenie możliwego posunięcia przeciwnika, kończy się najczęściej tak samo, jak przeoczenie możliwej reakcji rynku, jeśli przeoczymy jakiś czynnik. Im więcej przewidujemy do przodu, tym mniej niespodzianek spotka nas na drodze i tym mniejsze będą szanse na wyzerowanie rachunku brokerskiego – co często spotyka początkujących, którzy najpierw impulsywnie kupują, a dopiero potem zaczynają się zastanawiać „co dalej?”. Nie bez powodu też wątek szachowy pojawił się w powieści „Wiele do stracenia„. W II tomie będzie on oczywiście kontynuowany.

Szachy bez wątpienia wzmacniają logiczne myślenie i cieszę się, że mogłem wrócić do aktywnej gry w międzynarodowych turniejach, które przez pandemię z wiadomych przyczyn były odwoływane. Uradowałem się zatem, na wieść, że Kreta przyjmie szachistów i nie mogło mnie tam zabraknąć.

Oczywiście amatorskie rozgrywki mają to do siebie, że gra się głównie dla kraju, gdyż jak wylatywałem, pula nagród wynosiła (łącznie z nagrodami dla najlepszych seniorów) jedynie 5000€, więc aspekt finansowy miał tutaj marginalne znaczenie.

Po zaciętym boju, pokonując m.in. reprezentantów Niemiec, Szwajcarii, Hiszpanii, Austrii czy Danii, mając sześć zwycięstw na koncie, zostałem brązowym medalistą Szachowych Mistrzostw Świata Amatorów.

Tempo gry wynosiło 1,5h na zawodnika + 30s bonifikaty za każdy wykonany ruch + 15 minut gratis dla każdego, jeśli przetrwało się 40 posunięć, także nierzadko odchodziłem od szachownicy po ponad czterech godzinach, ale nie przeszkodziło to w korzystaniu z uroków miejsca, gdzie odbywały się zawody. Śmiganie skuterem w otoczeniu klifów (oczywiście z zachowaniem zasad bezpieczeństwa, by się nie rozbić o skały), uważam za jedną z lepszych wodnych rozrywek podczas pobytu. 🙂

Pobyt uważam za bardzo udany, z wyniku jestem usatysfakcjonowany, a baterie są w pełni naładowane, także ze świeżą energią ruszam do prac nad kolejną bajką.

PS Po powrocie do kraju, przesiadając się z pociągu lotniskowego na pociąg do domu, musiałem przejść na Dworzec Centralny. Po drodze mijałem fajny widok. Ekoliski wiedziały, że w taki upał warto schować się w cieniu. 🙂

No i nastał ten dzień :)

Posted by Marek | Posted in ciekawostki | Posted on 25-05-2021 5:10 pm

13

Ostatnio wszystko tak pędzi, ale udało mi się wytrwać do premiery. 🙂 Druga z bajek edukacyjnych jest już w sprzedaży. 🙂 Plan minimum został zatem wykonany. 🙂

Po drodze jeszcze miałem okazję zostać sponsorem Ogólnopolskiego Turnieju Tańca

i zrobić jeszcze wiele, wiele innych rzeczy, których bym się nie spodziewał, ale niespodzianki są najlepsze, bo inaczej byłoby zbyt nudno.

Dziś będzie imprezowo, ale już jutro wrzucę wpis dotyczący jednego z walorów, który posiadam w portfelu długoterminowym. Konkretnie będzie to relacja z odwiedzin w siedzibie firmy, zdjęcia maszyn i wnioski po rozmowie z prezesem. 🙂 Miłego dnia!

„Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie”

Posted by Marek | Posted in ciekawostki | Posted on 29-04-2021 12:16 pm

16

Tytułowe słowa wypowiedział onegdaj jeden z najbogatszych Polaków. 🙂

Zgadzam się z nim, dlatego w kolejnej bajce edukacyjnej osadziłem tematykę, która jest dla nas – ludzi interesujących się swoimi finansami – szczególnie ważna. Czy chcemy by nasze wille sąsiadowały z rzekami pełnymi butelek, które ciska tam beztroska młodzież? Zadowolimy się wszechobecnym betonem i zdjęciami drzew na ekranach tabletów, czy zależy nam na zachowaniu piękna przyrody? Myślę, że nie po to każdy pracuje na swoją wolność finansową, by mieszkać w nieprzyjaznym miejscu. Dlatego warto edukować najmłodszych i z takim przesłaniem przychodzą „Ekoliski”.

Dwa sympatyczne liski, Miłka i Miłek, zabierają dzieci w podróż po Układzie Słonecznym. Wspólnie z nimi poszukują planety równie pięknej i przyjaznej do życia jak Ziemia, dla której działalność człowieka staje się coraz większym zagrożeniem. Rozważania nad kosmiczną przeprowadzką uświadamiają bohaterom, jak unikatowa jest nasza planeta. O Ziemię warto troszczyć się cały czas – poprzez dobre nawyki i drobne gesty. Ekoliski wzywają do działania, zanim będzie za późno!

Dajcie się porwać na niesamowicie pouczającą wyprawę z Miłką i Miłkiem. Podczas niej dowiecie się, jak może wyglądać Ziemia, jeżeli nie będziemy o nią dbać, oraz czy inne planety Układu Słonecznego mogą ją zastąpić. Bajka Marka Marcinowskiego nie tylko uzmysłowi dzieciom, jak ważne jest dbanie o środowisko, ale i przypomni rodzicom, że to oni głównie dają przykład, jak należy postępować. Znajdziemy tutaj odpowiedzi na wiele dziecięcych pytań, jak również propozycje działań, dzięki którym także kolejne pokolenia będą mogły się zachwycać pięknem Matki Natury”. – Marcelina Ziętek, z wykształcenia pedagog, pracę z dziećmi łączy z wyzwaniami aktorskimi

Czas tworzenia i organizacji wszystkiego to były długie miesiące z często zarywanymi nockami, ale po pierwszych informacjach zwrotnych od Pań Przedszkolanek czy Bibliotekarek, satysfakcja jest ogromna. 🙂

Jeśli ktoś poszukuje prezentu na Dzień Dziecka dla dzieci/wnuków/chrześniaków/siostrzeńców/bratanic, to zapraszam do bajubajki, gdzie do 25 maja trwa przedsprzedaż i na dzień dobry jest 30% rabat oraz naklejka gratis. Później cena wzrośnie i nie będzie już naklejek. 🙂

Jak odnaleźć się w „eko” gąszczu – cz. 2. – elektromobilność

Posted by Marek | Posted in ciekawostki | Posted on 08-04-2021 11:28 am

10

Cykl rozpoczął temat wiatraków, a dziś będzie co nieco o pojazdach, które z kolei odpowiadają za smog w miesiącach letnich – jest to smog fotochemiczny, zwany także smogiem typu Los Angeles.

Read the rest of this entry »

OZE / „Eko” – jak odnaleźć się w „eko” gąszczu – cz. 1.

Posted by Marek | Posted in ciekawostki | Posted on 06-04-2021 10:24 am

30

Na naszej giełdzie spółek z sektora OZE jest co nieco, a w ofertach crowdfundingowych (gdzie nie ma takich wielkich restrykcji jak przy dopuszczaniu spółek do debiutu giełdowego, także fantazja wielu emitentów nie zna granic) takie firmy pojawiają się jak grzyby po deszczu i kreują wielkie wizje.

Warto jednak tutaj zaznaczyć, że w temacie rozwiązań proekologicznych, panuje niesamowity mętlik i nierzadko o tym co jest dobre dla środowiska, a co nie, decydują lobbyści/urzędnicy/decydenci.

Read the rest of this entry »

Podsumowanie rozpoczętej przygody z literaturą dziecięcą. :-)

Posted by Marek | Posted in ciekawostki | Posted on 23-03-2021 3:28 pm

8

Geneza wejścia w literaturę dziecięcą, związana była z tym, że dla swoich przedszkolaków staram się od małego przekazywać szeroką wiedzę z rozmaitych dziecin, w najlepszym dla nich okresie, czyli kiedy ich umysł jest niesamowicie chłonny. Niestety klasyczne encyklopedie czasami potrafią maluchy znużyć, więc najlepiej zrobić kompilację nauki i zabawy, by przemycać wiedzę między wierszami.

Takie połączenie z sukcesem udało nam się wdrożyć na przykład przy nauce szachów, gdzie turnieje rozgrywają pluszaki, a ewentualna porażka, dotyczy nie dziecka, ale danego misia czy królika, co pozwala skupić się na rozwoju, a nie na niepotrzebnej domowej rywalizacji. 🙂

Z opowieści, które opowiadałem do snu swoim dzieciom i dyskusji podczas obserwacji astronomicznych – syn samodzielnie zarobił sobie na swój teleskop – powstała niniejsza książka.

Reklama pojawiała się nawet w tradycyjnych mediach. 🙂

Odbiór książki miło mnie zaskoczył i choć moim zamierzeniem była grupa w wieku przedszkolnym oraz dzieci z klas 1-3, to otrzymałem wiele sygnałów od rodziców, że ich starsze dzieci również były zadowolone z lektury i często po nią samodzielnie sięgały. Wyszukując po tytule w socjal mediach, jest całkiem sporo znalezisk. Książka jest często polecana na prezent. 🙂

Nie zabrakło też wielu wersji językowych: włoskiej, hiszpańskiej, niemieckiej czy angielskiej. Jeśli dziecko uczy się już od najmłodszych lat języka obcego, to zagraniczna wersja ulubionej książki może podwójnie zmotywować do „readingów”. 😉

Jeśli ktoś poszukuje prezentu z jakim zajączek ma przykicać na Wielkanoc dla dziecka w przedziale 4-10+ lat, to… nie wypada mi chwalić swojej książki, więc pozostawię fragment recenzji z bloga rodzicielskiego Poligon Domowy.

„Ta niezbyt gruba książeczka porywa dzieci do innego świata, a one są tam szczęśliwe. Z książkami jest tak, że zazwyczaj mają po prostu sprawić przyjemność. Chcę by oderwały moje dzieci od telewizora, albo sprawiły że na moment usiądą i zamilkną. Takie mam wymagania. Niezbyt duże, prawda?

Jeśli książka wciągnie i ta cisza przerywana spokojnym głosem Szymona, który czyta siostrze trwa więcej niż kwadrans uznaje książkę za naprawdę niezła i polecam innym mamom lub kupuję w prezencie. Ale jeśli książka wzbudza tyle emocji, a we mnie rośnie podziw dla własnego dziecka to… Rozumiecie sami, że Kosmoliski są na podium!

Książka jest do kupienia w szerokiej dystrybucji, gdzieniegdzie w dosyć dużych promocjach, na Allegro, w hurtowni u Motyli, Bonito czy Empiku.

„Czas to pieniądz, ale za ów pieniądz zmarnowanego czasu się nie odzyska”.

Posted by Marek | Posted in ciekawostki | Posted on 13-03-2021 3:51 pm

24

Tytułowa fraza to cytat z wersji roboczej II tomu powieści „Wiele do stracenia”, ale czasem ją wklejam na pytania czemu nie robię szkoleń online (a nie robię, bo wolę spotkania na żywo), czy pytania czemu nie ma nowych wpisów. 😉

Po prostu ta zasada jest mi bliska i choć sporadycznie ktoś jest na mnie nawet wręcz oburzony (ach te postawy roszczeniowe) – zwłaszcza jakiś daleki znajomy, który odzywa się po latach i chce bym został jego mentorem – to zawsze odpisuję podobnie, że nie mam czasu.

Bo faktycznie nie mam go na dodatkowe sprawy i zobowiązania, gdyż staram się go maksymalizować na odpoczynek i czas spędzany z rodziną. Nie wyobrażam sobie, bym miał powiedzieć dziecku „nie teraz”, bo ktoś coś tam ode mnie chce mailowo. 🙂

Ostatnio na przykład postanowiliśmy nauczyć nasze przedszkolaki jazdy na nartach, a że stoki i hotele są poza weekendem prawie puste, to nic tylko trzeba było z ładnej pogody korzystać.

A jak dzieci śpią, trwają działania charytatywne. W tym roku, wzorem ubiegłorocznej akcji, ponownie będziemy zaopatrywać Domy Dziecka czy Domy Samotnej Matki w książki. 🙂

Także jest co robić w wolnym czasie od czasu wolnego i żadne pieniądze tego nie zmienią, także proszę się nie awanturować, kiedy odmawiam, bo to nie zmieni niczego.

Czas to zasób, który jest ograniczony, a giełda jest, była przed nami i pewnie przez jakiś czas po nas też jeszcze będzie. 🙂

PS Jak znajdę trochę wolnego czasu, to zrobię jeszcze jakiś wpis, ale najpierw muszę odwiedzić brata, by go zapytać czy jest zadowolony ze wskazanego mu w październiku rejonu na zakup akcji Orlenu (który ujawniłem też na blogu).

Podsumowanie pierwszych kroków przygody literackiej.

Posted by Marek | Posted in ciekawostki | Posted on 08-02-2021 9:42 am

16

Od premiery powieści „Wiele do stracenia” minęło już parę miesięcy, także nadszedł czas, by na spokojnie podsumować pierwsze kroki w branży literackiej.

Na pewno było to duże wyzwanie i wiele zarwanych nocy – szczególnie w trakcie nanoszenia poprawek. No i wynik do końca był jedną wielką niewiadomą, gdyż pomimo wielu pozytywnych recenzji przedpremierowych (na okładce jest notka od p. Pilipiuka czy p. prof. Niwińskiego, autora „Hien i Lotosów”) miałem świadomość, że jestem w tym świecie zielony jak szczypiorek i będzie mi bardzo ciężko przebić się wśród tylu uznanych pisarzy, a do tego miałem świadomość tego, że muszę nieustannie szlifować swój pisarski warsztat. Stres był olbrzymi.

Na szczęście byłem w nieco lepszej sytuacji jako debiutant, gdyż tak jak pisałem też na blogu, cały zysk z Tauronu (którego zakup jednoznacznie wskazałem pisząc, że akcje trafiły do mojego portfela) postanowiłem przeznaczyć na reklamę, także zarówno w metrze (na stacjach oraz na ekranach w wagonach) jak i na wiatach przystankowych książki informowały o swoim istnieniu. 🙂

Najgorsze było jednak wyczekiwanie na werdykt czytelników. Książka została osadzona w gatunku powieści sensacyjnej, który jest specyficzny i nie każdemu podchodzi, gdyż bazuje na pędzącej akcji i dla osób przyzwyczajonych do wolniejszego tempa, mogło być za szybko, ale to cecha charakterystyczna tego typu książek.

Cytując Wikipedię:
Podstawową cechą tego gatunku literackiego jest szybka akcja oraz wiele jej dramatycznych zwrotów. W powieści sensacyjnej, w celu utrzymania czytelnika w ciągłym napięciu, do minimum ograniczone są opisy bohaterów i miejsc (..) W przypadku samej akcji utworu dużą rolę odgrywa przypadkowość, nieoczekiwane zbiegi okoliczności.

Miałem świadomość, że nadejdzie też krytyka. Wcześniej już na blogu pisałem, że za niewiarygodne uznano sceny inspirowane prawdziwymi wydarzeniami. 🙂

Otrzymałem też uwagi, że sceny próbnego dnia Fresheta w nowej pracy są nazbyt brutalne i nierealne – po czym dostałem również maile i komentarze od wielu osób, że mieli wrażenie jakbym wyciął kartkę z ich pamiętnika, bo dokładnie u nich w firmach tak to mniej więcej wyglądało. 🙂

Na potrzeby pisarskie założyłem też konto na Instagramie, by na bieżąco śledzić jaki jest odbiór książki, gdyż wiedziałem, że coraz bardziej popularne jest dzielenie się wrażeniami z lektury na IG i powiem, że przeglądając „co tam piszczy w trawie”, naprawdę zostałem mile zaskoczony. 🙂

Przykładowe screeny z kont IG Czytelniczek:

Autor stworzył świetna fabułę, barwnych bohaterów i dość trudną, bo giełdową tematykę. A jednak czyta się z przyjemnością i niezwykle trudno się oderwać. Nie mogę doczekać się kolejnego tomu!

To sensacja od której ciężko się oderwać już od pierwszych stron. Książka bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Dynamiczna akcja i mnóstwo zwrotów akcji wciąga do głębi.


Jest to opowieść, która trzyma w napięciu do ostatniej strony. Książka zmusza do refleksji, mimo iż to nie jest tematyka, która mnie interesuje, ta historia skradła mi serce.

Jest to sensacyjny sztos na polskim rynku. Czyta się naprawdę jednym tchem. Sukces, inwestycje, miłość i nieoczekiwane zwroty akcji , które powodują, że z pozoru poukładane życie głównego bohatera zaczyna iść w zaskakującym kierunku… nie będziecie zawiedzeni tą pozycją.

Rewelacyjna!

Jestem pod ogromnym wrażeniem tej opowieści. Autora spotykam po raz pierwszy, a szkoda, bo to co mi zaserwował było na prawdę dobre. Intrygi, zwroty akcji, niebezpieczeństwa i zaskakiwanie przez Pana Marka, gdzie nie raz opadała mi szczęka.

Przyznam szczerze, że tak dobrego odbioru wśród Czytelniczek się nie spodziewałem, wszakże giełda jest kojarzona bardziej z męskim gronem. 🙂

Pomimo tego, że muszę pracować cały czas nad warsztatem literackim – a trafił mi się dobry trener, więc walczymy ostro z tym co kuleje (pozdrawiam w tym miejscu Mariusza!), pisanie tekstu, kiedy się wie, że ktoś lubi twoją twórczość to niesamowita frajda. Właśnie dla osób, którym się spodobało (jest nierealne, by książka trafiła w każde gusta) zamierzam ukończyć drugi tom. 🙂

Teraz przejdźmy do wyników sprzedaży. Jak podaje branżowy serwis: wydawca.com moja powieść w pierwszej połowie grudnia, czyli wielkim „okołoświątecznym boomie” zakupowym, wskoczyła na trzecią pozycję na liście bestsellerów. Coś wręcz niesamowitego!

Sukces na pewno cieszy, ale teraz muszę podwójnie wzmocnić czujność, gdyż w fachu literackim jestem jeszcze zielony jak szczypiorek, więc muszę się jeszcze bardziej skupić na tekście, by każdy kolejny tom był lepszy od poprzedniego wraz ze wzrostem doświadczenia.

Na koniec pozostawiłem pytanie, które często dostaję. Czy z pisania da się żyć? No cóż, nie wiem, bo na szczęście nie muszę, ale na pewno do dochodów literackich Blanki Lipińskiej czy Remigiusza Mroza mi daleko, choć na „waciki” bez wątpienia wystarczy. 😉

Jako realizacja pasji i zajęcie na emeryturę pisanie jest dla mnie idealne! W kolejce czeka teraz kolejna książeczka dla dzieci, ale o tym będzie kiedy indziej. 🙂

Akcja „Podaruj Uśmiech” – świat literacki dla szpitali, hospicjów i potrzebujących.

Posted by Marek | Posted in ciekawostki | Posted on 16-01-2021 11:04 am

11

Miniony rok, choć z wiadomych względów nie był taki, jak byśmy sobie tego życzyli, już odszedł, także czas podsumować to co się udało. 🙂 Dla mnie był to rok stawiania pierwszych kroków w świecie literackim (zrobię o tym później osobny wpis, uchylając rąbka tajemnicy czy na takim hobby jak pisanie można uzbierać na waciki) i poznałem dzięki temu ogrom ludzi, pełnych pozytywnej energii.

Znając też trudną sytuację w szpitalach, padł pomysł, by przynieść małym pacjentom uśmiech, gdyż wobec restrykcji dotyczących odwiedzin, mieli ciężki okres.

Po kontakcie z Eweliną Kwiatkowską-Tabaczyńską, która jest promotorką czytelnictwa z Łodzi (i ambasadorką jednego z wydawnictw), po szybkiej wymianie wiadomości zapadła decyzja, że działamy, ale akcję powiększamy też o dorosłych pacjentów, gdyż oni również mają ciężko, a czytanie książek zbija stres (nerwowi pacjenci to ostatnia rzecz o jakiej marzą lekarze), więc przystąpiliśmy do boju.

Szybko drużyna się rozrosła, dołączyła Anna Stryjewska, pisarka z Łodzi oraz Magdalena Fraszczak, recenzentka i blogerka. Czas mijał, a odzew na akcję wzrastał. Książki deklarowali pisarze i wydawnictwa. Kolejne kartony z książkami docierały do Łodzi, ale najbardziej serce rosło, gdy następował moment obdarowywania. Najpierw książki otrzymał Szpital Jonschera.

Książki otrzymał także preadopcyjny ośrodek Tuli Luli w Łodzi oraz podopieczni Fundacji Gajusz.

Później, by zwiększyć skalę, został nawiązany kontakt z Miastem, dzięki czemu nie trzeba było przebijać się przez biurokrację w każdym ze szpitali, tylko Miasto Łódź, mając przetarte szlaki, pomogło w dystrybucji. Książki trafiły do kolejnych łódzkich szpitali.

To, że przyjemniej jest dawać niż dostawać, słyszał pewnie każdy, ale jak się obdarowuje dzieci i potem docierają sygnały o ich radości, to jest to rzecz bezcenna, nie do opisania. Jest to wielki sukces całej drużyny, a wielki odzew ze strony wydawnictw i pisarzy, bardzo miło nas zaskoczył.

Miałem też maile np. od Tomka, który również we własnym zakresie postanowił zadziałać, co bardzo mnie ucieszyło. Kropla drąży skałę jak to mówią. 🙂

PS Jeśli już mowa o akcjach charytatywnych, regularnie wspieram różne inicjatywy, gdzie do zgarnięcia są moje książki z autografem. Aktualnie podrzuciłem co nieco do sztabu WOŚP, a będzie też wsparcie dla Caritas. 🙂 Powieść „Wiele do stracenia” w twardej oprawie i z autografem jest na aukcji po cenie dumpingowej (na moment pisania wpisu widzę 20zł): https://allegro.pl/oferta/wosp-jastrzebie-zdroj-ksiazka-m-marcinowski-10035737067
„Kosmoliski” też są:
https://allegro.pl/oferta/wosp-jastrzebie-zdroj-ksiazka-m-marcinowski-10035788502
https://allegro.pl/oferta/wosp-jastrzebie-zdroj-ksiazka-m-marcinowski-10035824558

Co czeka nas w 2021? Będzie to rok klęski czy odbudowy? Interdyscyplinarny rzut okiem na wyzwania stojące przed ludźmi i gospodarką światową.

Posted by Marek | Posted in ciekawostki, Edukacja finansowa | Posted on 13-01-2021 7:50 pm

82

Rok 2020 przeszedł już do historii, a był to rok niewątpliwie pełny turbulencji. Ten rok natomiast jest rokiem pełnym wyzwań i nadziei. Nadziei na rychłe zniesienie ograniczeń.

Teraz niby mamy ferie, ale narty trzeba odpuścić, gdyż Austria ma zamknięte hotele i restauracje do 24.01, Francja zamknęła wyciągi i restauracje to końca stycznia, bliżej nas, na Słowacji, również zamknięte są stoki i hotele. U nas z kolei – chyba, że to ja mam pecha – często trafiam na takie zjawisko 🙁 Więc tegoroczne ferie są jakie są i wszyscy żyjemy nadzieją, że będzie lepiej.

A wielka nadzieja sprawia, że wszystko w temacie szczepień galopuje. Kiedyś b. Premier powiedziała coś takiego (3 minuta, 40 sekunda), ale żyjąc nadzieją na „lepsze jutro”… uruchamia się pośpiech i przymyka oko na niefortunne pytania typu „czy ozdrowieńcy z wiosennej fali mają dalej przeciwciała, czyli przechorowanie daje odporność” itd.

Wzorowi obywatele z klasy średniej chcą już końca pandemii, bo po prostu prócz problemów ekonomicznych, zaczynają się pojawiać problemy emocjonalne, bo ludzie są gatunkiem stadnym i potrzebują kontaktu na żywo z innymi, a puby, kawiarnie, restauracje, kina są zamknięte.

Przedsiębiorcy mają już dość pandemii, bo ciągłe lockdowny jakie wprowadzają nawet najbogatsze kraje Europy (np. p. Merkel szacuje, że lockdown potrwa aż do Wielkanocy, a w Niemczech jest wprowadzony zakaz opuszczania domu bez ważnego powodu i zamknięte są nawet zakłady fryzjerskie), mieszają w wielu biznesach.

Politycy z kolei chcą najszybszego końca pandemii, gdyż elektorat – ze względu na wyczerpanie pandemią ma już dość ograniczeń i chciałby żyć jak dawniej – zaczyna się robić nerwowy.

Dlatego ten rok, będzie rokiem szczepień i na jesieni się okaże dopiero czy one coś dały. Oczywiście miejmy nadzieję, że to bezpieczne, doskonale przebadane i skuteczne specyfiki, a wydarzenia ze Szwecji, Portugalii, Szwajcarii czy USA, to zwykłe zbiegi okoliczności – nie mnie to oceniać, pozostawiam to ekspertom w swoich dziedzinach.

Ekonomicznych skutków pandemii nie sposób dokładnie oszacować. Na pewno w skali światowej wiele firm powiązanych ściśle z turystyką zniknie z powierzchni ziemi. Wielu osobom świat się wali na głowę. Ktoś mający jeszcze rok temu dobrą pracę i kredyt, z dnia na dzień może zostać bankrutem.

Z drugiej strony mamy powtórkę tego co miało miejsce po upadku PRL’u. Wiele firm bankrutowało, ale też wiele zostało przejętych za bezcen i stanowiło zaczątek wielkich fortun tworzonych błyskawicznie w czasie transformacji ustrojowej.

Bez dwóch zdań wielkim wygranym pandemii są Chiny, a po tym jak od długiego czasu blokowali ekspertów WHO chcących zbadać początki pandemii, nikt chyba już nie ma złudzeń, że to „szczęśliwy zbieg okoliczności”, który powalił na kolana ich głównych konkurentów do globalnej hegemonii. Chiny szybko zdławiły u siebie pandemię, gdyż mają zdyscyplinowany naród. Zdyscyplinowany siłowo, jak wiemy za udostępnianie memów o prezydencie idzie się tam do więzienia (skazany na więzienie 20-latek). Aż strach pomyśleć co spotkałoby redakcję pewnej gazety i dziennikarzy pewnej stacji, gdyby władał nami Xi Jinping…

Jeśli szczepionka się sprawdzi, euforia w sojuszu z tanim pieniądzem, da kolejną nadzieję. Jeśli szczepionka okaże się bezużyteczna i zaszczepieni na jesiennej fali dalej będą chorować i umierać, to nadzieja może zamienić się depresję. Co będzie? Sprawdzimy w listopadzie, teraz pozostaje mieć nadzieję, że będzie dobrze.

Pandemia na pewno wpływa na rynek nieruchomości. Studenci nie potrzebują tylu kwater, a niektóre biurowce świecą pustkami. Na pewno w wielu miejscach na świecie spadną mocno ceny powierzchni biurowych, a wiele budynków – zwłaszcza mocno zakredytowanych – pójdzie pod młotek.

Pojawił się też kolejny problem. U nas NBP, wzorem innych krajów, mocno zaszalał w drukowaniu. Zatem kiedyś nadejdzie inflacja – zarówno lokalna, ale też taka w skali ogólnoświatowej, chyba, że schowa się ją w jakiś zbiornik, a potem ten zbiornik nakryje deklem i zaspawa. Ciekawym zbiornikiem, gdzie można wyeksportować inflację, wydają się kryptowaluty, których kapitalizacja przekroczyła już bilion dolarów. Nadmiar gotówki – u tych, którym się przelewa – szerokim strumieniem płynie w kierunku kryptowalut, a nie na zakup krajowych towarów i usług, więc w obiegu jest mniej wolnych środków. Po jakimś czasie, kiedy banki centralne uznają, że eksport zakończony, wystarczy zablokować rewers do systemu, czyli zablokować wymienialność kryptowalut na inne waluty. Każdy bank po prostu będzie mógł środki z wymiany konfiskować, albo obłoży się to 99% podatkiem – pomysłów jest wiele. To oczywiście wariant hipotetyczny. Dostępne są też takie warianty jak cypryjski ze strzyżeniem depozytów, czy zimbabwyjsko-wenezuelski w formie galopującej hiperinflacji. Ale to warianty na inflację globalną. O lokalnej wolę lepiej nie myśleć.

Nie wiem, który wariant się wydarzy, na pewno jednak nadmiar pustego pieniądza trzeba będzie kiedyś jakoś rozwiązać. Pytaniem otwartym pozostaje kiedy to nastąpi i jakie zostaną użyte środki. Ja tego nie wiem.

Pandemia to też niepokoje społeczne i zdejmowane przez ludzi maski. W końcu pokazują swoje prawdziwe oblicze. Pojawia się rasizm i ksenofobia. Sklepy z polskimi produktami wylatują w Holandii w powietrze. W UK ofiarą w szkole pada 7-letni Gabryś. Na sile przybiera astroturfing. Politycy zamiast tonować nastroje, podburzają je. Przykładem niech będą ostatnie wydarzenia na Kapitolu. W Polsce też walka o procenty w sondażach wymknęła się już dawno z ram logiki. O zepsuciu rodzimej sceny politycznej wypowiadał się jakiś czas temu prof. Kołodko, były wicepremier i minister finansów z czasów rządów SLD. Można sobie wygooglować jego wypowiedź wpisując w wyszukiwarce frazę:
„To, co robi opozycja urąga przyzwoitości”.

Tak na marginesie, całkiem niedawno profesor Kołodko dostał prestiżową Special Book Award of China za wybitne publikacje naukowe. Można zatem uznać, że jest to nasz najbardziej utytułowany międzynarodowo ekonomista i wie co mówi.

Nienawiść zaczyna „blokować zwoje mózgowe” w kwestiach ideologicznych. To co zdrowy rozsądek i logika podpowiadają, przestaje mieć znaczenie. W USA np. pod naciskiem lewicy usunięto pomnik Lincolna, który – uwaga! – powstał wyłącznie z datków byłych niewolników, którzy postanowili go w ten sposób uhonorować. Wielu z nich walczyło w szeregach Unii. Nie byli oni majętni, oddali na zbiórkę swój przysłowiowy „wdowi grosz”, by przyszłe pokolenia mogły ten pomnik oglądać.

I co? „Napluto tym ludziom w twarz”, gdyż pomnik Lincolna znoszącego niewolnictwo, uznano za… rasistowski i usunięto! Zszargano pamięć ludzi, którzy z bronią w ręku walczyli w szeregach Unii o zniesienie niewolnictwa, a później zrobili zrzutkę na pomnik, pomimo tego, że nie byli majętni. Smutne…

Reasumując, rok 2021 to rok wielkich wyzwań: opanowania pandemii, zdławienia fali nienawiści, rozwiązania wielkiego problemu wiszącej w powietrzu inflacji, zadbania o środowisko, by nasze kurorty nie zmagały się ze smogiem, gdy wiatr ustaje i „przeczyszczenia zwojów mózgowych”, by zaczęto się kierować logiką, a nie emocjami.

A Wy co byście jeszcze dodali do listy wyzwań na ten rok?

Odpoczynek z rozgrzewką szarych komórek

Posted by Marek | Posted in ciekawostki | Posted on 28-11-2020 3:51 pm

20

Dawno nie było nowego wpisu, bo po prostu, by odpocząć od wyzwań wydawniczych, postanowiłem zrelaksować się na turnieju szachowym Read the rest of this entry »