George Orwell – skuteczny dokumentalista przyszłości?

Posted by Marek | Posted in ciekawostki | Posted on 05-11-2017 3:57 pm

4

Jak duże jest znaczenie ochrony danych osobowych nie muszę chyba nikogo przekonywać, a że sam jestem na świeżo z perypetiami związanymi z odzyskiwaniem pieniędzy ze skopiowanej karty kredytowej (bardzo dużo podróżuję po wielu kontynentach i zawsze do rezerwacji hoteli używam karty kredytowej jak i do wszelkich płatności na miejscu, także nie miałem pojęcia, gdzie i kiedy dane mogły wyciec, a o utraceniu sporych sum zorientowałem się bardzo późno, przez co kilka moich reklamacji zostało początkowo po prostu przez bank odrzuconych), tym bardziej jestem wyczulony na wszelkie kwestie związane z przekazywaniem rozmaitych danych z kategorii tych wrażliwych.

Dlatego też było dla mnie olbrzymim zaskoczeniem przepchnięcie ustawy o POZ, gdyż pozwala ona na przekazywanie, bez wiedzy pacjenta, informacji medycznych. O zagrożeniach wynikających z tej ustawy mówił w Sejmie jeden z posłów: https://pl-pl.facebook.com/SkuteckiPawel/videos/809679155878154/

O przekazywaniu jakich danych mają dowolnie decydować przychodnie we swoich regulaminach?

Nie muszę chyba przypominać jak to się może skończyć, gdyż zapewne każdy z Czytelników spotkał się z telefonami namawiającymi do super inwestycji (dzwonią tzw. łowcy frajerów) i pewnie każdy się zastanawiał skąd oni znają personalia i aktualny numer telefonu 🙂

Teraz będzie jeszcze „ciekawiej”, gdyż im więcej osób ma dostęp do naszych danych medycznych, tym łatwiej będzie o ich wyciek. Wyobrażacie sobie co może się zadziać?

Weźmy na przykład tego typu telefony:
1) „Panie Kowalski,  miał pan tydzień temu gorączkę, nie chce pan kupić super-hiper-mega leku na gorączkę?”
2) „Halo, pali Nowak? Dzieci znów chorują, jest pani złą matką! Niech pani nie oszczędza tylko kupi im taki a taki suplement”
3) „Panie Kowalski, jestem z firmy detektywistycznej, oferuję swoje usługi, gdyż zauważyliśmy, że pani Kowalska leczy się na kiłę, a pan kiły nie ma. Nasze biuro detektywistyczne wyśledzi kochanka”
4) „W tym sezonie szaleje grypa, w ubiegłym roku mimo braku szczepień pan nie chorował, ale ileż można tak igrać z losem, kup pan cały pakiet szczepień dla siebie i dzieci”
5) „Pani Kowalska? Pani mąż w leczeniu psychiatrycznym wspomina o chęci zabicia żony. Nasza kancelaria chętnie pomoże w szybkim rozwodzie”

Niestety to jeszcze nie jest najgorsze. WHO alarmuje o olbrzymiej skali handlu ludzkimi organami, która za czasów aktywności ISIS, ukróconej m.in. dzięki bohaterskiej postawie Polaków z grupy uderzeniowej „Gniew Eufratu”, zaczęła dynamicznie rosnąć, a ofiarami były głównie dzieci.  Na pewno większość osób zdaje sobie sprawę z istnienia takiego procederu, choć oczywiście na mniejszą skalę, także w Europie. Głośne były także wydarzenia łódzkie.

I teraz przechodząc do meritum, mając dokładne dane np. o grupie krwi pacjenta i jego stanie zdrowia, źli ludzie będą mogli precyzyjnie szukać swoich ofiar.

Kto ma znajomych senatorów, powinien teraz działać, by zatrzymać to szaleństwo. Trzeba szukać do nich dojścia (może ktoś zna kogoś kto pracuje z danym politykiem itp.) i informować merytorycznie o zagrożeniu.

Powstała także petycja o ustanowienie podmiotowości świadczeniobiorcy, zapewnienie poszanowania tajemnicy lekarskiej i ochronę wrażliwych danych osobowych: http://zmienmy.to/petycja/petycja-o-ustanowienie-podmiotowosci-swiadczeniobiorcy-zapewnienie-poszanowania-tajemnicy-lekarskiej-i-ochrone-wrazliwych-danych-osobowych/

W petycji jest apel, o prostą korektę m.in. Art 16.2, gdzie na końcu wystarczy przecież dodać: „Forma i zakres przekazywanych informacji, musi być każdorazowo uzgodniona ze świadczeniobiorcą.” i wtedy nie byłoby problemów, gdyż sami decydowalibyśmy kto otrzyma nasze wrażliwe dane 🙂

Natomiast jeśli Senat nie poprawi tej ustawy, to niestety iście orwellowski świat będzie coraz bliżej na wyciągnięcie ręki. Nawet nie wiecie jak bardzo chciałbym się mylić …

Komentarze 4 komentarze

Moneta ma dwie strony.

W UE istnieje obled dotyczacy ochrony danych osobowych. W US nie, dzieki czemu mozemy sprawdzic rekord kryminalny naszej narzeczonej, czy przypadkiem nie usilowala juz zabic kochanka, a moze kiedys napadla na bank.

W US mozemy w sekunde znalezc numer telefonu i adres, co zwykle jest bardzo przydatne i nikomu nie szkodzi.

Rekordy medyczne maja ogromne znaczenie dla sprawnego funkcjonowania leczenia. Zwykle lekarz na pytanie o zazywane leki otrzymuje informacje, ze tak, takie male, czerwone, na ‚m’. Dzieki rekordowi medycznemu lekarz w kilka chwil wie wszystko co powinien, a gdy pacjent jest po wypadku komunikacyjnym lub zostal znaleziony na chodniku nieprzytomnym – jest krytyczne.

A na namolnych telemarketerow w US jest prosta rada – https://www.donotcall.gov/ W Polsce jeszcze nikt nie wpadl na pomysl, ze tak mozna.

Tak to wygląda w USA, ale u nas też był bardzo fajny pomysł, kiedy to na Śląsku kilkanaście lat temu wprowadzono pilotażowo karty chipowe, gdzie były zapisywane dane medyczne i informacje o leczeniu:
http://www.rynekzdrowia.pl/Ubezpieczenia-zdrowotne/Slaskie-wizyta-u-lekarza-z-karta-chipowa,115743,4.html

Każdy taką kartę nosił ze sobą w portfelu i w razie wypadku, można było odczytać z niej niezbędne dane o świadczeniach zdrowotnych. Przed wizytą podawało się taką kartę i lekarz od razu wszystko wiedział. Jest to lepsze niż system centralny, gdzie każdy może sobie po godzinach zrobić „backup” i handlować danymi, a w przypadku kart chipowych każdy miał swoją bazę ze sobą 🙂

Wracając jeszcze do USA, to u nich poziom lekarzy jest zdecydowanie wyższy, co wiąże się też z wysokim poziomem edukacji. Dla porównania nasze uczelnie medyczne są na Liście Szanghajskiej setki miejsc za czołówką.

Oczywiście są też lekarze „perełki”, sam takich spotkałem, ale zdecydowanie więcej spotkałem raczej konowałów, co źle diagnozowali chorobę i mieli tak wielką megalomanię, że nie przyjmowali do wiadomości, że np. potrzeba dodatkowych badań, by wykluczyć też inne schorzenia dające podobne objawy. Na szczęście po rezonansie magnetycznym, nie mieliśmy już wątpliwości co robić dalej i w jakim kierunku kontynuować leczenie. Wcześniejsze diagnozy u kilku konowałów okazały się totalnie błędne.

Ciekawym przypadkiem jest też VICP (fundusz odszkodowawczy za szczepienia): https://www.hrsa.gov/vaccine-compensation/index.html

U nas czołowi „eksperci” medyczni twierdzą w mediach, że powikłania po szczepieniach „nie istnieją”, a w USA fundusz wypłacił już spore sumy. Cytując z linku powyżej: „Total compensation paid over the life of the program is approximately $3.8 billion.”

U nas też już dawno istnieje taka lista, choć może nie jest o niej tak głośno: https://listarobinsonow.pl/

Tylko taka lista dotyczy uczciwych firm marketingowych. W procederze jakim zajmują się „łowcy frajerów” często chodzi o zwykłe wyłudzenie pod pretekstem inwestowania lub o zwykłą piramidę finansową, więc tacy ludzie tym bardziej nie będą się przejmować, że dzwonią bez zgody rozmówcy 🙂

Zostaw komentarz