Klasa polityczna i pieniądze – dygresja na temat nadchodzących wyborów (cz. II)

Posted by Marek | Posted in inne | Posted on 06-07-2015 6:11 am

5

W ostatnim wpisie ujawniłem swoje pierwsze kryterium selekcji kandydatów i na wstępie dziękuję wszystkim za udział w dyskusji, która pokazała wiele odmiennych nurtów myślenia, co jest bardzo dobre, gdyż trzeba konfrontować różne poglądy, by znaleźć optimum 😉 Dziś natomiast podam kolejne kryteria.

Drugie kryterium to znajomość języków obcych. Pokazuje ono po prostu komu się chciało intensywnie używać szarych komórek i rozwijać. Pierwsze dwa punkty dają mi mniej więcej ogólny obraz inteligencji i pracowitości danej osoby.

Kolejny punkt to określenie racjonalności formułowanych przez kandydata obietnic i sprawdzenie ile z nich jest oderwanych od twardej rzeczywistości. Po cóż popierać pomysły pozbawione ekonomicznego uzasadnienia? Oczywiście nie każdy musi dogłębnie rozumieć istotę procesów społeczno-gospodarczych, ale powinna to być wiedza co najmniej elementarna, dzięki której można szybko odsiewać irracjonalne idee. Im mniej populizmu, a więcej pragmatyzmu, tym kandydatura jest bardziej wartościowa.

Jeśli kandydat ubiega się o reelekcję, wystarczy przejrzeć archiwalne jego wypowiedzi i zweryfikować z rzeczywistością. Jeśli ktoś zbierał szumnie podpisy pod np. jednomandatowymi okręgami wyborczymi a potem te podpisy przekazano do przemielenia, to dla każdego inteligentnego człowieka jest to bardzo jasny sygnał, gdzie ten ktoś ma zdanie wyborców. Oczywiście dotyczy to tylko inteligentnych ludzi, gdyż Ci najgłupsi i tak zagłosują zgodnie z tym co zasugerują im media masowego przekazu, gdyż będą się bali samodzielnie myśleć.

Czwarty punkt dotyczy negatywnego nastawienia mediów wobec danej osoby. Zawsze staram się wtedy sprawdzić zasadność danych ataków, gdyż im więcej niesłusznych i irracjonalnych oskarżeń, tym wartościowszy musi być kandydat, gdyż nie bez powodu ruszyłaby na niego nagonka medialna. Jak wiemy im ktoś jest bardziej mierny, bez zasad moralnych, tym łatwiej będzie się nim sterować.

Dla przykładu rzućmy okiem na nagonkę na Pawła Kukiza. Ostatnio krążyło sporo memów porównujących go np. do pralki, by maksymalnie zdyskredytować jego osobę. Bardzo trafnie skomentował to Wojciech Cejrowski:

„Kukiz jest krytykowany za to, że nie ma zamiaru mieć programu. Mówią, że nie istnieją na świecie partie bez programów, że to bez sensu, nabieranie wyborców… Nieprawda!

W USA Partia Republikańska nie ma oficjalnego programu. Jest luźną zbieraniną osobowości kandydujących z jednomandatowych okręgów. Każda z tych osób reprezentuje swój okręg wyborczy wiec siłą rzeczy musi mieć inne cele od pozostałych kolegów Republikanów.

Poseł (reprezentant) zostaje posłany ze konkretnego okręgu wyborczego, by dla tego okręgu załatwić jakieś konkretne sprawy w Waszyngtonie. Zbiór tych spraw do załatwienia to nie jest program wyborczy, to jest KONTRAKT – wybierzcie mnie a ja Wam załatwię to i to, oraz będę blokował to i tamto (np. eutanazję..). Kontrakt polega na tym, że dany poseł nawet nie musi osobiście wierzyć w każdą rzecz, którą załatwia. On reprezentuje ludzi, którzy go wynajęli – ICH a nie siebie. Podobnie jak adwokat nie musi wierzyć w sprawę swojego klienta – on ją ma załatwić.

Kiedy działa się w systemie jednomandatowych okręgów wyborczych program partii (czyli dyktat partyjnego prezesa z Warszawki), musi ustąpić przed tym, co swoim posłom nakazali ich wyborcy. Poseł jest WYNAJĘTY do załatwiania konkretnych spraw.
Dlatego słusznie mówi Kukiz, że żadnego programu nie będzie – w uczciwym systemie programu być nie może.
System uczciwy: zawieram z posłami umowę o dzieło.

Myślę, że nie trzeba tu już nic więcej dodawać 🙂

Ostatni i zarazem bardzo ważny punkt związany jest z działalnością lokalną. Każdy w swoim okręgu wyborczym ma swoich lokalnych kandydatów, których może ocenić na podstawie ich działalności dla dobra regionu i nie chodzi tu o festyny z darmową grochówką, ale o konkretne działania, które widnieją w jego dorobku.

Oczywiście wielu z lokalnych wybitnych społeczników nie przebija się do sejmu, gdyż nie chcą mieć nic wspólnego z baronami partyjnymi, których ugrupowania przekraczają wymagany 5% próg, przez co nawet mając największą liczbę głosów w swoim okręgu, nie zdobywają mandatu posła. Rozwiązaniem są tutaj jednomandatowe okręgi wyborcze, czyli głośne ostatnio JOW’y, gdyż gwarantują one, że mandat dostawać będzie osoba, która uzyska największą liczbę głosów w danym okręgu 🙂

To tyle jeśli chodzi o mój skromny algorytm wyboru. Wymaga on dużej dozy samodzielnego myślenia, trochę wysiłku i pewnej ilości przeanalizowanych materiałów, ale warto chyba ponieść ten trud, jeśli chcemy być rzetelnie reprezentowani przez całą kadencję 🙂 Życzę owocnych poszukiwań.

 

Komentarze 5 komentarzy

Cześć wszystkim
Znajomość języków obcych rozszerzyłbym na ocena ścieżki edukacji kandydata – nie każdy ma zdolności językowe i np woli rozwinąć inne umiejętności, nierzadko tez wymagające intensywnego użycia szarych komórek. Ponadto weryfikacja deklarowanych umiejętności językowych może być trudna.
Super jest to co mówi WC. Ja zwykle potrafi konkretnie i celnie określić istote problemu.
Co do rozliczania obietnic i aktywności społecznej to pisałem o tym w komentarzu do poprzedniego wpisu. Zwłaszcza promowanie skutecznych lokalnych społeczników jest mi bliska sercu ponieważ obserwuję aktywność kilku osób z mojego „okregu wyborczego” i chętnie dałbym im mandat do zmieniania Państwa. Inna rzecz czy umiejętności działania na poziomie lokalnym da się przenieść na szczebel wyższy. W gminie są inne problemy i zadania niż w sejmie.
Pozdrawiam
Paweł

Akurat znajomość języków obcych w przypadku kandydatury na prezydenta jest bardzo ważna.
Ta osoba ma reprezentować kraj, do którego będzie zapraszała inne „głowy państw”, a także będzie podejmowała się wojaży za granicę…. i wypadałoby aby znała trochę „be” trochę „me” no i „kukuryku”.

Prezydent OK – powinien znać jezyki, ale temat dotyczy bardziej polityków ogółem.

Witam

Oceniając medialne wystąpienia polityków, mam wrażenie że Ci najbardziej wartościowi nie pokazują się w mediach. Jak słucham co mówią Ci sami „medialni” politycy, to w przeważającej większości są to nieistotne sprawy. Np. kto zostanie marszałkiem sejmu, a kto nie powinien? A dlaczego ten nie, a ten tak? Tamten kiedyś powiedział to, a jeszcze inny ma nie taki życiorys, o a ten nie ma czegoś tam. I tak przez 10 minut dowolnego serwisu informacyjnego. Oczywiście wybór marszałka jest w jakiejś mierze istotny dla funkcjonowania sejmu, ale niespecjalnie ważny dla przeciętnego obywatela. Bardziej istotne jest co z pracy polityków wynika dla niego, państwa, gospodarki, obronności, finansów, prawa, takiego a takiego sektora, poziomu dobrobytu, emerytur, służby zdrowia itd.

Weźmy na przykład wałkowany ostatnio wiek emerytalny. Kiedy postanowiono go podnieść, w mediach nie było zbyt dużo słychać argumentów ściśle merytorycznych, przemawiających za tą decyzją, ani tym bardziej przeciw niej. Brakowało mi przedstawienia jej merytorycznych podstaw w ekspercki wręcz sposób. A może taki wykład był? Tylko nie zmieścił się do głównego serwisu informacyjnego. Zamiast zanudzać telewidownie demografią, ekonomią i niuansami z zakresu finansów publicznych, lepiej puścić wypowiedź oburzonego na ten pomysł posła X i popierającego zmiany posła Y, poprzedzając to 10 – 15 sekundową wypowiedzią premiera/ministra z konferencji, gdzie ów pomysł został oficjalnie zaprezentowany.

Prawdziwa praca polityka to posiedzenia sejmu, senatu, praca w komisjach, a nie nadymanie się przed kamerą. Aby wyrobić sobie zdanie o skuteczności danego polityka, należałoby zapoznać się z jego praca od tej właśnie strony. Tj. za czym glosował? Jaką linijkę tekstu zgłosił do ustawy? Co zarekomendował? Co zostało z tego przyjęte? Co powiedział w sprawie x na posiedzeniu swojej komisji? Czy wystąpienie było merytoryczne, czy tez ograniczył się do ataków personalnych? Jaka jest jego frekwencja na posiedzeniach parlamentu, komisji?
Ustawy, rozporządzenia, uchwały itp. To są „produkty” polityków które realnie mają wpływ na każdego z nas. To są fakty, cała reszta to już opinie. Zdaję sobie sprawę że mało kto ma tyle czasu i wiedzy żeby z powodzeniem rozgryzać parlamentarne dokumenty, jednak myślę że dla polityka wybranego już do parlamentu, czy też do jakiegokolwiek organu samorządowego, nie znajdziemy bardziej obiektywnej metody oceny jego pracy.

Pzdr.

Kukiz niech lepiej zostanie przy tym na czym się zna, czyli przy śpiewaniu, a władzę w kraju oddajmy profesjonalistom. Nareszcie po 25 latach marazmu i przejęcia państwa przez krzykaczy i bojówkarzy (nie ujmując nic Wałęsie i innym rewolucjonistom w latach 80-tych) do władzy chce dojść ekipa ludzi inteligentnych a co więcej kompetentnych na tyle, żeby zmienić Polskę w największe mocarstwo europejskie. Mowa oczywiście o partii NowoczesnaPL.

Zostaw komentarz