Kontrakty terminowe i FOREX

Posted by Marek | Posted in FOREX, kontrakty terminowe | Posted on 20-03-2012 8:30 am

25

Zarówno kontrakty jak i FOREX stają się coraz popularniejszym rynkiem wśród początkujących adeptów sztuki spekulacji. Jest to zapewne związane z lewarem (dźwignią finansową), który daje złudzenie szybkich zysków. Trzeba uważać by nie wpaść w pułapkę tego złudzenia. Wielu już się o tym przekonało, jakie to niebezpieczne. Wielu traderów, przestało żyć ze spekulacji, gdyż zbankrutowali. Niestety taki los spotkał także jednego z moich znajomych. Poszedł on do jednego pseudoguru (naciągacza), który rozpalił go wizją łatwych pieniędzy na kontraktach, pokazując „cudowne” systemy do gry. Dziś mój znajomy leczy rany po stratach, gdzie stracił większość oszczędności całego życia.

Kiedyś także przedstawiłem historię osoby, która dostała setki tysięcy złotych w spadku po ojcu (do podziału z matką). Postanowiła pobawić się później na kontraktach, gdzie „łatwo” zarabiało się wg. niego pieniądze. Szczęście początkującego ciągle premiowało. Wystarczyło grać L i pieniądze same się pojawiały. W pracy grał na kontraktach i chwalił się kolegom jak dobrze mu idzie. Do czasu aż nadszedł sierpień 2011. Efekt był taki, że roztrwonił cały spadek i przed długi czas nie wiedział co powiedzieć matce. Z tygodnia na tydzień cały dorobek życia jego ojca, został zaprzepaszczony.

Kontrakty są odpowiednimi instrumentami, jeśli wiemy jak do nich podejść. Tak samo FOREX. Jeśli ktoś na pewno się na taki ruch decyduje niech wie, że ruchy wcale nie są tam aż takie wielkie. W porównaniu z akcjami są raczej znikome. Tylko lewar daje złudzenie dużych ruchów. Porównując zasięgi  z niektórymi spółkami widać wielką przepaść. Weźmy np. Synthosa, który wczoraj dobił do 6,08zł, a jeszcze parę lat temu można go było kupić po 34 grosze (każde zainwestowane 2040zł zamieniłoby się w 36 480zł). To jest ładny i konkretny wynik. Największe ruchy zawsze są na akcjach i tam najłatwiej zwielokrotnia się kapitał. Dlatego też akcje są moim ulubionym rynkiem. Co nie znaczy, że nie interesuję się innymi.

FOREX i kontrakty mają także swoje plusy. Duża płynność jest na pewno atutem. Nie każdy może ze swoim kapitałem pozwolić sobie na spokojny zakup niektórych akcji, gdyż mógłby po prostu nie znaleźć kupca po drugiej stronie, gdyby chciał je później odsprzedać.

Jednak rzucanie się od razu na te rynki (najczęściej bez dobrego przygotowania), kończy się w większości przypadków tak samo. Jeśli ktoś chce przetestować to na własnej skórze, to najlepiej otworzyć rachunek u brokera, który oferuje mikroloty i wpłacić 1000zł. Jeśli po roku kwota się skurczy, to otrzymamy odpowiedź czy warto angażować większe środki. Odradzam granie jedynie na koncie DEMO. Na takich rachunkach tylko nabierzemy złych nawyków, a o zyskach osiąganych na rachunku DEMO możemy zapomnieć na koncie REAL. Lata temu wygrałem laptopa w jednym z konkursów inwestycyjnych, gdzie grało się na rachunku DEMO. Oprócz laptopa dostałem gratis parę złych nawyków, wyrobionych na rachunku konkursowym. Od tamtego czasu nie gram w konkursach na rachunkach DEMO, gdyż nagroda główna nie rekompensuje tych „gratisów”. 😉

Ps. Zrobienie na koncie DEMO z kwoty początkowej 10 000 kwoty 182 350 to kwestia kilku dni. Może ktoś umie szybciej i więcej. Na rachunkach rzeczywistych takie coś jest arcytrudne nawet w perspektywie roku.

Komentarze 25 komentarzy

ale inwestycji w akcje Pan nie udostępnia przecież a szkoda… 🙁

Tłumaczyłem już wielokrotnie, że płynność rynku tutaj decyduje. Jeśli się zwiększy, to będę mógł znów tak robić jak w 2010 roku.
Blog w 2010 roku miał w granicach 20-50 unikalnych Czytelników. W 2011 był silny przyrost. Obecnie liczba unikalnych Czytelników jest liczona w setkach. Jest po prostu niemożliwe, by przy tak dużej liczbie Czytelników można było umieszczać swoje typy na dzień przed wejściem.
Więcej o płynności, o tym jak bardzo jest ważna i klasyfikowaniu jej omawiam na szkoleniu podstawowym „Esencja spekulacji”.

W pełni się zgadzam. Na każdy taki typ zadziałałby instynkt stadny. Każdy by się bił by kupić jak najszybciej i kupował bez opamiętania byleby nikt inny mu nie zabrał akcji. Rzucanoby coraz większe i większe kwoty by jak najszybciej kupić. Kurs sztucznie by eksplodował, potem by przygasł jak upuszczane z balona powietrze. Przez to prawie nikt by na tym nie zarobił.

A w 2010 to się działo 🙂 Kapitał rósł jak na drożdżach 😀

Pozdrawiam,
Wierny czytelnik od 2010 roku.

Witam, bardzo mądry wpis 🙂
z pewnością uratuje nie jedną rozgrzaną reklamami głowę…
Wszystko jest dla ludzi… ale agresywne reklamy brokerów, konkursy w których podkreśla się wspaniałe wyniki zwycięzców jednocześnie przemilczając „tysiące poległych po drodze” w trakcie zmagań… to wszystko fałszuje obraz rynku tworząc ułudę łatwych zysków… od zera do milionera w 30 dni…
a moim skromnym zdaniem liczy się cierpliwość i właściwa kolejność w zdobywaniu doświadczenia, poznawanie siebie i własnych reakcji…
Pozdrawiam
Wojt

No cóż, wiem o czym pisze Pan Marek doskonale – sam parę razy wyzerowałem konto na walutach (na szczęście zawsze wkładałem w nie pieniądze, które mogłem poświęcić, a nie oszczędności życia). Ale ponieważ traktowałem to jako naukę, wiem już że wszelkie obietnice są bez pokrycia, bo wystarczy każdy kij ma dwa końce – łatwo mieć +100% w jeden dzień, ale dużo łatwiej mieć -100% w jeden dzień.
Dziś podchodzę do tego spokojniej, szukam własnych rozwiązań, czytam wiele od mądrzejszych i powoli buduję własny sposób gry. Tysiąc wskaźników tylko mąci w głowie. Teraz skłaniam się ku prostym analizom opartym o linie oporu, wsparcia, linie trendu i fibo. Działa dużo lepiej :).
Muszę przyznać, że książka Pana Marka też pomogła mi na wiele spraw spojrzeć inaczej, czekam na dogodny termin szkolenia – jestem ciekaw przekazu 🙂

Także nie należy oczekiwać 10000000% w ciągu dni – w końcu na lokatach ma się tylko kilka procent ROCZNIE. Z czegoś to wynika 😉

Pozdrawiam
Robert

Napisze tak: poniewaz nauka kosztuje – to nie jedne 1000zł trzeba ‚zapłacić’ żeby nauczyc sie grać/inwestować na forexie czy kontraktach. Mozna przejśc szkolenia, przeczytać książki – a potem zostajemy ze swoimi emocjami i decyzjami. A najlepiej – niestety – uczymy sie na własnych błędach 😉 nie ma szans na zarabianie na instrumentach o których piszesz bez uprzedniego obserwowania rynku i wypracowywania sobie zasad gry – a to trwa i kosztuje. Ale jak juz się z tym ‚zaprzyjaźni’ i sie zarabia – to fascynujące sa te instrumenty 🙂

Witam, wpis jest słaby, ponieważ jest powierzchowny. Jeśli chciał Pan opisać plusy i minusy inwestowania w akcje v/s inwestowanie w kontrakty lub waluty to powinien napisać Pan o krótkiej sprzedaży. Przynajmniej. W tej wersji wpis jest historią złego guru v/s dobry guru. Ale kim jest ten dobry guru:)

Wpis jest bardzo dobry. Wielu moich kolegów z pracy dwa lata temu mnie skwitowało „grasz na akcjach? co ty robisz. My gramy na kontraktach, tutaj jest wielka kasa”.

Dziś już nie mają czym grać. Ja dalej mam czym, i mimo iż wszyscy zarabiamy w pracy porównywalne pieniądze, tylko ja mogłem sobie pozwolić na kupno nowego samochodu za nadwyżki giełdowe. Widzę to wszystko namacalnie i nikt nie będzie mi opowiadał, że białe to czarne 😉 Robię swoje i dziękuję losowi, że mogłem trafić na ten blog.

Odpowiem nieco żartobliwie tekstem z ANTYporadnika spekulanta:
” jak straciłeś na akcjach, to odrób straty na kontraktach, jak dalej tracisz to przejdź na opcje a w końcu na forex”…

… a tak na poważnie to uważam że w pierwszej kolejności należy się nauczyć jak odnosić sukces na „powolnym rynku” akcji i dopiero wtedy można brać się za kontrakty czy forex… bo czym jeśli nie naiwnością jest myślenie że jeśli nie potrafimy sobie poradzić na akcjach to poradzimy sobie na pochodnych czy FX.

i właśnie takie przesłanie odczytałem z powyższego wpisu, ale może się mylę… 😉

Jednej rzeczy nie rozumiem. Od kiedy to rynki walutowe/futures są bezpieczniejsze niżeli akcji?? Działanie jest dokładnie takie samo. Wszystko zależy od lewaru jaki jest możliwy do stosowania na rynkach forex i futures. Nikt nie każe nikomu lewarować 100krotnie swojego wkładu. Wszystko zalezy od zarządzania ryzykiem.

Dodatkowo słabo widzę tzw. inwestowanie w spółki poza głównym ‚WIG5’ na naszej malusiej giełdzie, gdzie płynność jest żadna i kapitalizacja spółek skromna, a jakakolwiek analiza techniczna nie ma sensu. Osobiście polecam KGHM, PKO, PEKAO, ASSECO itp. jeżeli ktoś nie potrafi grać na naszych największych spółkach niech nie bawi się w maluchy, które można bardzo łatwo manipulować… To moja opinia…

Zgadzam sie z przedpiszca. Owszem, na kontraktach mozna szybko ‚poplynac’ i szybciej ‚zarobic’ – jak i na FOREXie – zaleznie od lewaru. Ale nie trzeba inwestowac 100:1 czy 10:1! Przy nizszym zaangazowaniu kontrakty sa mniej ryzykowne od akcji spolek, zwlaszcza mniejszych. Nie zdarzylo sie jeszcze, aby nasza gielda spadla o wiecej niz 65% – a znamy chyba spolki, ktore swego czasu kosztowaly kilkaset zlotych a teraz sa groszowe ;).

Pozdrawiam wszystkich 🙂

@Mich:
Nie napisałem nigdzie, że rynki walutowe/futures są bezpieczniejsze 😉

@Mich:
@Teza:
Wpis ma dać przekaz osobom początkującym, które nie mają zielonego pojęcia o zarządzaniu ryzykiem. Właśnie to one są kuszone lewarem i łatwo wpadają w pułapkę.

Marcel również zauważył ten problem. Wiadomo, że każdy doświadczony gracz, który ma skuteczną metodologię potrafi sobie na tych rynkach poradzić. Początkujący gracze często rzucają na szalę cały swój kapitał.
Dlatego piszę wprost by na początku grać na rzeczywistym koncie na mikrolotach.

Sensowna wiedza i doświadczenie – te dwie rzeczy są potrzebne początkującym by mogli regularnie wygrywać z rynkiem.

Dopiszę tylko to ,iż demo wcale nie jest takie straszne.Faktycznie rachunek demo jest bardzo złudny i błędy się pojawiają oraz ogromne rozleniwienie bowiem brak jest emocji,ale w trakcie gry w realu zostały(błędy) po jakimś czasie wyeliminowane.Że tak powiem same się wyeliminowały.Ale tylko doświadczenie i troszkę wiadomości.Z tego co przeuczyłem i przeczytałem przez całą moja przygodę z FX używam tylko kilku narzędzi ,a nawet obywam się bez narzędzi tylko świeczki-reszta została odstawiona na śmietnik,bo są za wolne na ten rynek.Czyli generalnie jest tak 90/10 -doświadczenie/wiadomości.
Panie Marku dziękuje za zwrócenie uwagi na ten problem-bowiem szkoda razem wiemy kogo i czego.
Pozdrawiam.
Marcel

@Copy czy słaby czy nie słaby to chyba ma ostrzec początkujących adeptów gry na rynkach lewarowanych. Moim zdaniem swoje zadanie spełnia i to jest najważniejsze.

@copy jesteś chyba niezpełna rozumu, albo jesteś jednym z konkurencji od Pana Marka i masz za zadanie negować oczywiste wnioski z bardzo dobrego wpisu, bo pracujesz dla tych (lub sam to robisz) co opowiadają bzdury jeleniom. Kiedyś sam byłem jeleniem słuchając ładnych słówek, ochów i achów gości w wykrojonych garniturkach mydlących oczy i opowiadających bzdury.
Wpis brutalny, ale ukazuje całą prawdę. Gdybym trafił na taki wpis 7-8 lat temu inaczej by się potoczyły losy moich pieniędzy. Apel dla czytających: Jeśli jesteś początkującym najpierw nabierz doświadczenia małymi kwotami, a później graj wszystkim. Pan Marek dobrze mówi.

Ja miałem to szczęście, że w miarę szybko trafiłem na giełdy świata i przyswoiłem sobie ze zrozumieniem 90% dostępnego tam poradnika spekulatna. Potem był Sukces na giełdzie, ten blog i 0 (słownie: zero) szkoleń u tracących kapitał. Zamiast tego szkolenie u praktyków, książki (klasyka, a nie jak zarobić 200% w tydzień za pomocą super-turbo-forex-system) i siedzenie nad wykresami. Powoli zaczynam coś rozumieć.
Gdybym trafił na te materiały 7-8 lat temu, zupełnie inaczej potoczyłoby się moje życie zawodowe (a w ślad za tym rodzinne – oczywiście z rodziną, a nie po 12h w robocie)…

Ronny-co to znaczy w/g ciebie ” grac wszystkim” jak napisales wcześniej ?

Problem tkwi też w tym , że grając akcjami na GPW korzystasz z usług DM, które oferują przejrzyste zasady gry. Natomiast na forexie lub futures zwykle są to brokerzy MM, którzy sami kreują rynek i grają przeciw tobie. Polecam w tym przypadku tylko ECNy lub siedzeniu jedynie na GPW…

Słuchajcie Marka ona prawdę Wam powie !
A tak nawiasem mówiąc aż łezka się w oku kręci jeśli patrzę na synthos i już go nie mam w portfelu.
http://www.bankfotek.pl/view/1211417
ale to są te właśnie błędy które każdy z nas popełnia – oby jak najmniej 🙂
Powodzenia !

Ahh !!! Jaka szkoda 🙁 Ale napewno zarobiłeś i to nie mało.

To wynika z tego, ze w wszyscy jak blog ten śledzicie gracie na kontraktach!!! Bo przecież Marek nie zamieszcza akcji….
A poza tym wydaję mi się ze nie wszyscy z tego bloga naśladowali by ruchy za markiem i przecież są spółki o ogromnych dziennych wolumenach…

Dziwne wnioski 😛
Po za tym, napisałem że jak będzie dobra spółka o wysokiej płynności to dam znać.

@ Gospodarz

Alez zgadzam sie w zupelnosci, a sam wpis uważam za bardzo dobry.
Zaznaczam tylko że niebezpieczenstwo nie lezy w FOREXie czy kontraktach ‚samych w sobie’, tylko w przelewarowaniu (charakterytycznym dla ‚milionerow za dwa tygodnie”). Jak do nich dotrze waga zarzadzania kapitalem, czesto niestety nie maja juz czym zarzadzac. [Dlatego IMHO nie jest zle czasem zawalczyc najpierw na demo i zobaczyc, jak szybko potrafi stopniec -wirtualny-depozyt.]
Pozdrawiam

Pozdrawiam

Panie Marku.
Wszystko to prawda i ten 1000 zł na demo straciłem w ciągu niespełna 2 miesięcy grając mikrolotami.

A jeśli jesteśmy już przy spółkach to może coś zza wielkiej wody ? Jeśli znalazłbyś chwilę Marku to prośba – może masz jakiś pomysł na poziom do którego może dojść Apple ? Jak wiadomo jest to kluczowa spółka dla głównych indeksów USA.
Pozdrawiam
Marek

Zostaw komentarz