Wraz z ostatnim zamieszaniem na rynkach giełdowych zaczęła dosyć intensywnie wzrastać liczba maili, w których są zapytania o zakup fizycznego złota, nierzadko w stosunkowo dużych ilościach. Jak wiadomo im większe fluktuacje na rynkach, tym bardziej wzrasta znaczenie bezpiecznych ostoi, które będą ten kapitał chronić.
Jednak naprawdę ciężko jest mi się odnieść do bieżących cen szlachetnego kruszcu, gdyż jak zapewne pamiętają stali Czytelnicy, fizyczne złoto już zakupiłem i bieżące ceny w porównaniu do mojej ceny zakupu różnią się o kilkadziesiąt procent. O swoich zakupach poinformowałem na blogu, by osoby, które przymierzały się do takiego ruchu, również mogły skorzystać.

Mój zakup pozuje poniżej na książce Sukces na giełdzie.

Czy zatem jest drogo? Na pewno nie są to tak horrendalne ceny jak wiele lat temu, kiedy to liczna blogosfera zapadła na wszechobecną gorączkę złota. Postanowiłem też wtedy włożyć kij w mrowisko i gdy większość naganiała na zakupy (mając z tego zapewne odpowiednie prowizje), pisałem wprost, że to czas na profit a nie na zakupy, za co też spadła na mnie niemała fala krytyki, ale czas pokazał, że jednak nie były to herezje 🙂

Nieco później co do kierunku się już tylko utwierdziłem, gdyż powstał z mojej metodologii czytelny sygnał sprzedaży, dający okazję do zarobku na shortach. Owa wędka jest omawiana na szkoleniu „Esencja spekulacji” 🙂
Wracając jednak do meritum, dla mnie bieżące ceny nie są atrakcyjne, gdyż atrakcyjny cenowo rejon miałem setki dolarów niżej. Co zatem mogę podpowiedzieć? Jeśli zakup jest długoterminowy i stanowi dywersyfikację na stare lata dla swoich wnuków, to w ciemno można kupować.
Jeśli jest to dywersyfikacja własnego portfela, a nie spadek dla wnuków na ich przyszłą emeryturę, to w horyzoncie 20-letnim zakup fizycznego kruszcu po obecnych cenach może nie być aż tak zły.
Natomiast jeśli zależy nam nie na zamrożeniu środków, a na ich pomnożeniu i wyjęciu za jakiś czas, to są dużo lepsze sposoby, aniżeli kupno fizycznego kruszcu. Nawet jeśli uznamy, że złoto ma potencjał, to jest szereg instrumentów finansowych, które lepiej nadają się do krótkoterminowych spekulacji, aniżeli handel monetami czy sztabkami.
PS Pod żadnym pozorem nie neguję też idei fizycznego złota jako bezpiecznej ostoi, uważam tylko, że takie zakupy powinny być robione po jak najlepszych cenach.
PPS Po Świętach postaram się zamieścić swoje typy surowcowe na rok 2018 🙂