Czy warto wypłacać środki z Getin Banku czy Idea Banku? Zagwozdka dla posiadaczy lokat i kont w bankach Leszka Czarneckiego

Autor: Marek | Posted in Edukacja finansowa | Opublikowano 17-11-2018 10:15 am

21

Po dużej liczbie maili z pytaniami o banki Czarneckiego, widzę, że nie milkną echa afery wokół KNF. Co więcej, sporo osób pyta o korzystanie z „okazji”, gdyż wobec odpływu środków (w niektórych miejscowościach klienci masowo ustawiali się w kolejkach), bank reaguje i oferuje aż 3,9% na lokacie trzymiesięcznej. Oprocentowanie jest oczywiście w skali roku, także za owe 3 m-ce będzie to ok. 0,79% po potrąceniu podatku.

Także czy na pewno 0,79% jest warte podejmowanego ryzyka i późniejszej papierologii w razie negatywnego scenariusza?

Grając Krezusa, którego ujawniłem także na blogu, miałem już uprzednio wszystko skalkulowane. Zysk jest zawsze premią za ryzyko, także wystawiając środki pod werdykt rynku, oszacowałem wstępnie, że z każdej położonej złotówki dobrze byłoby uzyskać drugą. To była dobra premia za ryzyko. Kiedy dotarło do zasięgu minimalnego, również zrobiłem post na blogu. Całość prezentuje poniższy schemat.

Krezus - interwał dzienny

Krezus – interwał dzienny

Była to chłodna kalkulacja. Ponoszę ryzyko, ale musi być dobra premia za owe ryzyko. 60%, 80% czy 100% to dobra premia.

Czy lokaty za 0,79% (3,9% w stosunku rocznym) to naprawdę wielki hit? Każdy musi sam sobie na to odpowiedzieć.

Natomiast osobom, które posiadają już tam środki, zadam proste pytanie. Czy naprawdę cały stres i niepewność jest tego warta? Czy dla własnego wewnętrznego spokoju nie lepiej gotówkę trzymać w miejscu, które nie jest „pod ostrzałem”? Dla mnie sytuacja jest oczywista 🙂

Ktoś może powiedzieć, że przecież jest gwarancja BFG. Ok, ale czy cały stres zanim odzyskamy środki będzie warty tych 0,79%?

Co daje Bankowy Fundusz Gwarancyjny?

„Ustalony w ustawie o BFG limit gwarancji środków zgromadzonych w jednym banku przez jednego deponenta wynosi obecnie równowartość w złotych 100 tys. euro” – podaje NBP

Ile trwa zwrot środków?

„Zgodnie z ustawą o Bankowym Funduszu Gwarancyjnym wypłaty środków gwarantowanych powinny być dokonane nie później niż w ciągu 20 dni roboczych od dnia spełnienia warunku gwarancji, tj. od dnia zawieszenia działalności banku i ustanowienia zarządu komisarycznego oraz złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości.” – NBP

Także jeśli ustanawianie zarządu komisarycznego i ogłoszenie upadłości przeciągnie się w czasie, to nerwów będzie na pewno pod dostatkiem.

Reasumując, profilaktyka jest zawsze „tańsza” niż „leczenie” 😉

 

Szef KNF: Bank do odstrzału lub 40mln? – prawo dżungli czy uroki wolnego rynku?

Autor: Marek | Posted in ciekawostki | Opublikowano 14-11-2018 9:38 am

26

Media poruszyła niedawna afera i dymisja Marka Chrzanowskiego, szefa KNF, który jako 25-latek został doktorem nauk ekonomicznych na SGH, a obecnie jest profesorem nadzwyczajnym tejże uczelni.

Pierwsze co mi przyszło do głowy po doniesieniach medialnych to lekkie zdziwienie, że dał się tak łatwo podejść. Przecież Leszek Czarnecki został zwerbowany w 1980 przez SB, a następnie po dwóch latach trafił pod skrzydła Departamentu I SB, czyli elitarnej agencji odpowiedzialnej za wywiad. Przeszedł wówczas szkolenie w zakresie pracy operacyjnej za granicą, czyli znał doskonale wszystkie sztuczki i wiedział jak „rozbroić” niedoświadczonego młokosa.

Świat finansjery przenika się wzajemnie przez świat polityki, także żadnego zdziwienia aferą być nie powinno, gdyż tworzą się one nieustannie i nie ma pytań czy coś wypłynie, ale kiedy wypłynie. Jest to brutalna prawda, ale tak to wygląda. Politycy coraz lepiej się maskują i trudniej jest wskazywać korupcyjne kwestie. Ich wyrachowane działania tłumaczy się najczęściej niegospodarnością, a sami na przesłuchaniach tłumaczą się amnezją.

Tak to wszystko działa w krajach, które mają problem z realną suwerennością.

Zobaczymy przykład Gdańska:
Niemcy w 2004 kupili większościowy pakiet GPEC za równowartość 42 mln euro.
W samym tylko tym roku Niemcy dostaną 14,4 mln euro dywidendy.
Od 1998 roku prezydentem Gdańska jest ta sama osoba. Przewodzi ona radzie nadzorczej GPEC. Nie podaję jego partii, bo to nie czas na politykę, tylko na analizę przypadków „neokolonializmu”:

http://glosgdyni.pl/pl/19_wiadomosci_z_regionu/1975_niemcy_nie_sprzedadz_udzia_w_w_gpec_nawet_za_800_mln_z.html

https://gdansk.tvp.pl/37423132/prezydent-adamowicz-zarobil-milion-zlotych

Kolejny przykład, to najdroższe w budowie autostrady. Celowo wybrałem tutaj artykuł p. Wróblewskiego z wyborczej, gdyż mam wielu fajnych znajomych, którzy nie uznają innych źródeł poza gazetą Michnika (tak na marginesie, to za jego bratem w końcu wystawiono Europejski Nakaz Aresztowania, choć o kilka dekad za późno, by odsiedział swoje https://wiadomosci.wp.pl/stefan-michnik-z-europejskim-nakazem-aresztowania-za-zbrodnie-komunistyczne-6314695061161601a ). Także z szacunku dla nich, będzie fragment artykułu z Agory:

Prokuratura oskarża dziesięciu byłych i obecnych szefów firm budowlanych o zmowę przy przetargach drogowych
– W tym Hiltonie są trzy pokoje w sumie… Ten pokój, który dla nas zarezerwowałem w Hiltonie, to są dwa pokoje. Ty będziesz miał numer 698 – to rozmowa członka zarządu firmy budowlanej Strabag z członkiem zarządu Mostostalu Warszawa. Dziwna.

Prokuratura Apelacyjna w Warszawie tak ją rozszyfrowuje: Paweł A. (Strabag) przekazuje Grzegorzowi O. (Mostostal) kwoty, jakie powinien umieścić w ofercie w przetargu GDDKiA na przebudowę drogi krajowej S-8 na odcinku Jeżewo – Białystok tak, by wygrało konsorcjum firm Strabag/Mota-Engil/Transprojekt. Rozmowa zarejestrowana została przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego 26 czerwca 2009 r. Trzy dni później otwarte zostały koperty z ofertami. Strabag/Mota-Engil/Transprojekt dały najtańszą ofertę – 675 mln zł. I wygrały. Konsorcjum Mostostal/Budimex-Dromex/Bilfinger Berger/ Arcadis – 699 mln zł.

Prokurator Marcin Wielgomas w akcie oskarżenia: „Doszło do ustalenia wielkości ofert, jakie miały zostać złożone przez konsorcja startujące w przetargu”. I dalej „oferta konsorcjum Mostostal/Budimex nie mogła być niższa od 698 mln zł, co zapewniało konsorcjum ze Strabagiem zwycięstwo„.

http://www.komunikaty.pl/komunikaty/1,80849,12983958,Zmowa_przy_przetargach_drogowych__Operacja_ABW__Rydwan_.html

Co ciekawe, pod koniec artykułu przewija się nazwisko obrońcy ludzi, którzy „drenowali” nas podatników. Wybronił ich, a wcześniej był Ministrem Sprawiedliwości.

Ludzie skarżą się na korki na autostradach, ale nie dociera do nich, że za te pieniądze zamiast dwóch pasów, byłyby cztery. Gdyby dodać kwoty wyprowadzone na karuzelach VAT ( Gdzie podziało się 250 mld zł? ), to pasów mielibyśmy jeszcze więcej. Choć osobiście wolałbym, by te środki wydano na przymusową wymianę starych kotłów na pompy ciepła w trutych smogiem rejonach.

Tak wyglądają realia i 40 mln za parasol nad bankami Czarneckiego to tylko wierzchołek góry lodowej. Kolejne afery będą ciągle wyskakiwać (choć przed wyborami pewnie będzie kumulacja, ale jak to mówią: „gdyby buzia nie paplała, to by taśma nie nagrała”).

Jak to można zmienić? Trzeba twardo działać i posadzić osoby odpowiadające za „nowoczesną korupcję”. Do tego całkowita konfiskata majątku za korupcję polityczną. To będzie jasny sygnał dla kolejnych naśladowców, że zgody na grabież kraju nie ma.

Reasumując, nasz kraj był i jest bezczelnie grabiony na ogromną skalę poprzez sprytne sztuczki legislacyjne i działania korupcyjne. O większości przekrętów zapewne nigdy się nie dowiemy i będziemy jedynie potakiwać głową na niegospodarność, nie wiedząc, że to był sprytnie zaplanowany szwindel. Samorządy są zadłużane, miasta zjedzą za niedługo kumulujące się odsetki i trzeba będzie prywatyzować za bezcen kolejne aktywa, by spłacać kredyty.

To jest brutalny świat, który targa naszym krajem. Przed każdymi wyborami trzeba z kartką i ołówkiem siąść i dokonać analizy. Jak zmieniły się podatki, jak było za poprzedników. Prosta tabelka. Ile się płaci za ZUS, ile było wcześniej, ile wynosi na start, ile było wcześniej. Jakie jest zadłużenie mojego miasta, jakie było wcześniej. Jaki jest deficyt budżetowy, ile było wcześniej. Tylko trzeźwa kalkulacja da wynik.

Najgorsza rzecz to słuchanie kiełbasy wyborczej i odstawianych igrzysk. Głosować trzeba matematyką, a nie emocjami. No i oczywiście wszystkie przekręty to mogą być jedynie moje teorie spiskowe (często to słyszę jak omawiam w kręgu znajomych rozmaite kwestie przepływów pieniężnych).

Na koniec pozostawię pewien dowcip.

Na łące pasą się dwa cielaki.
– ludzie dobrze o nas dbają. Mamy błogie sielskie życie.
Na to drugi:
– nie sądzisz, że to podejrzane. Może chcą nas utuczyć i zjeść?
Ty i te twoje teorie spiskowe!

Po 123 latach niewoli nasi przodkowie wywalczyli wolność!

Autor: Marek | Posted in Patriotyzm | Opublikowano 11-11-2018 4:33 am

7

Chwała bohaterom, gdyż to dzięki nim mamy własną Ojczyznę!

Epilog – Szymek jest zdrowy :-)

Autor: Marek | Posted in ciekawostki | Opublikowano 04-11-2018 7:56 pm

1

Parę dni dni temu Marta i Leszek przekazali mi bardzo dobrą wiadomość:

Leczenie powiodło się i na dzień dzisiejszy Szymek jest wyleczony (czysty) brak komórek nowotworowych.

Każdy kto dołożył swoją cegiełkę do tego wielkiego sukcesu, może być z siebie naprawdę bardzo dumny, gdyż ludzkie życie zostało ocalone. Rozwiń »

Krezus – król spekulantów drugi dzień po odwieszeniu notowań nurkuje o 16,52%

Autor: Marek | Posted in akcje | Opublikowano 30-10-2018 8:21 pm

23

Po perturbacjach związanych z zawieszeniem kursu na wniosek KNF, krezus drugi dzień z rzędu zalicza solidny spadek. Cała sytuacja tym bardziej potwierdza, że największą sztuką spekulacji giełdowych jest nie tylko kupić w dobrym miejscu, ale także wiedzieć, kiedy jest odpowiedni czas na to, by sprzedać. Dla przypomnienia podrzucam wykres z oznaczonymi miejscami, kiedy Krezus był omawiany na blogu.

Krezus - interwał dzienny

Krezus – interwał dzienny

Jak widać wpis o czasie na zbiory nie był przypadkowy. Cała sztuka polega na tym, by być cierpliwym i czekać na odpowiedni moment. Trzeba wiedzieć kiedy kupić a kiedy sprzedać, gdyż trzymanie akcji w nieskończoność z nadzieją, że „może kiedyś się odbije”, jest prostą drogą do katastrofy.

Tak samo szybką drogą do katastrofy jest uzależnienie od emocji giełdowych. Wtedy, gdy na rynku nastaje niewielki okres wahań i „wieje nudą”, to monotonia i znużenie doprowadza wielu graczy do płukania portfela na bezsensownych zagraniach na rynkach lewarowanych wynikających z chęci „zagrania czegokolwiek”, gdyż dzień bez transakcji to dzień stracony. Pułapek na rynkach finansowych jest co niemiara. Co więcej, każda z nich jest zawsze bardzo kosztowna, o czym niestety przekonali się akcjonariusze Krezusa kupujący akcje w lipcu. Na giełdzie nie ma żartów.

55 mld € wyłudzonego podatku – dziennikarze śledczy ujawniają kulisy wielkiej banksterskiej operacji

Autor: Marek | Posted in ciekawostki | Opublikowano 24-10-2018 1:44 pm

12

Niedawno wielkie międzynarodowe dziennikarskie śledztwo ujawniło, że wiele banków przy użyciu sztuczek księgowych dopuściło się do wydrenowania olbrzymich sum z narodowych budżetów państw europejskich (nie wiadomo jeszcze czy Polska też jest na liście). Mechanizm polegał na takim żonglowaniu cyframi, by dochodziło do wielokrotnego zwrotu tego samego podatku.

Po raz pierwszy podejrzenia co do owego procederu ujrzały światło dzienne w 2012 roku, ale nikt nie przypuszczał, że skala jest aż tak duża. Szacuje się, że wyprowadzono ponad 55 miliardów euro, w tym 24,6 mld € w Niemczech a 17 mld € we Francji. Prawdopodobnie gdyby nie pilna praca i upór dziennikarzy śledczych z 19 redakcji, nigdy nie wyszłoby to na światło dzienne, co pokazuje jak wielka jest siła świata finansjery, który potrafił grać na nosie przez długie lata organom kontrolnym w tylu krajach.

Także to, co dla wielu było jedynie teorią spiskową, okazało się prawdą. Pytaniem otwartym pozostaje w jaki sposób można było „wykiwać” wszystkie organy kontrolne. Zapewne prześledzenie historii zatrudnienia ludzi odpowiedzialnych za nadzór mogłoby coś rozjaśnić, gdyż po takiej „przysłudze”, ciepłe posadki na pewno czekały.

Ciekawe też jaki przebieg na ewentualne machinacje w naszym kraju (o ile były, gdyż to jeszcze wymaga potwierdzenia), miały rodzime podmioty, bo jeśli żaden, to repolonizacja banków powinna przyspieszyć.

Krajobraz po wyborach – skąd się biorą długi? Dlaczego tak niewielu jest dobrych gospodarzy w sferze fiskalnej?

Autor: Marek | Posted in ciekawostki | Opublikowano 22-10-2018 3:10 pm

21

Zapewne każdy zna osoby, które lubią się wywyższać i żyć ponad stan w celu „pokazania się” przed sąsiadem, kolegą z pracy czy rodziną. Nierzadko robią tak młode osoby bez grosza przy duszy, które chcą być popularne w gronie studenckim i na wypad do klubu idą z kartą kredytową, gdzie stawiają znajomym kolejki. Wszyscy uczestnicy takiej imprezy poklepują młodziaka a on dalej stawia kolejki. Wydaje się, że wszyscy go lubią, cieszy się i baluje do białego rana. Nazajutrz pojawia się wielki kac i to podwójny. Jeden przejdzie szybko, ale odsetki na karcie będą się ciągnąć za nim przez długi czas.

Podobnie jest z niektórymi politykami. Nie patrzą, że miasta czy gminy na coś nie stać, tylko szaleją jak młodziak na imprezie. Biznesmeni (głównie tacy, którzy są beneficjentami strumienia miejskich pieniędzy) poklepują ich po plecach, dają nagrody na różne hasła typu „osioł roku”, a wyborcy mają radochę, że coś się dzieje i głosują cały czas na te same opcje, nie patrząc, że zadłużenie rośnie w zatrważającym tempie.

Owe zadłużenie, kiedyś trzeba będzie spłacić. Pojawią się wtedy cięcia w wydatkach na żłobki i młodzi rodzice nie będą mieli gdzie zostawić swoich pociech, będą cięcia na wywóz odpadów i tony śmieci będą piętrzyć się wokół (widziałem to niegdyś na żywo w Grecji i od widoku gorszy był jedynie potężny smród). Co więcej, kumulujące się odsetki sprawiają, że z każdym rokiem trzeba od bieżącej puli odejmować coraz to większą kwotę, która przecież mogłaby być stosownie wydana, gdyby nie bezmyślne długi.

Jak wiadomo, samorząd to niezależne od nadrzędnej władzy decydowanie o własnych sprawach. Każdy ma swój budżet, by lokalna wspólnota mieszkańców mogła decydować o bliskich sobie sprawach bez zabaw w wielką politykę.

Na płaszczyźnie lokalnej widać także dobitnie kto jakim jest gospodarzem. Za kilkanaście tygodni poznamy zadłużenie na koniec 2018. Poprzednie kreowało się następująco.

Jak widać te same opcje, które najbardziej zadłużyły miasta dalej są u władzy. Jeszcze jak mieszkałem w Warszawie, to zawsze jak smog „przycisnął”, w koło pojawiały się pytania o kliny napowietrzające. Dlaczego obecnie stoją na „starych korytarzach powietrznych” budynki? Ano dlatego, że ktoś to „przyklepał” a ktoś inny przy urnie nie wyciągnął wniosków. Tak samo jest z zadłużeniem. Łatwo się wydaje cudze pieniądze i tak samo łatwo bierze się kredyty, by wyborcy klaskali.

Oczywiście niechlubny rekord (zadłużenia w przeliczeniu na jednego mieszkańca) przypadł gminie Ostrowice, o której jakiś czas temu zrobiło się głośno w sprawie jej likwidacji wobec niemożności spłacenia długów zaciągniętych m.in. w parabankach przez Wacława M.

Warto też zarazem zaznaczyć, że 79 samorządów w ogóle nie ma długu. W tym miasto Świdnik, którym od wielu kadencji włada Waldemar Jakson. Zatem da się utrzymać u władzy bez szastania pieniędzmi, których się nie ma.

Na koniec pozostaje życzyć wszystkim nowo wybranym samorządowcom, aby oparli się pokusie wydawania pożyczonych pieniędzy, tylko twardo podchodzili do tematu zadłużenia.

Każde długi kiedyś trzeba spłacić i oby jak najmniej było polityków, którzy stwierdzą, że zadłużą się „ile wlezie”, byle tylko pozostać u koryta, a potem długi niech spłaca następca (i to najlepiej jakby był z innej partii, wtedy ciemnemu ludowi łatwiej wmówić, że za Józia Fruzia to żyło się lepiej).

A jak Wasze opinie po wyborach?

PS Pewnie to utopia, ale dobrą praktyką byłoby także wprowadzenie centralnego egzaminu z podstaw ekonomii (organizowanego przez gremium składające się z profesorów rodzimych Uniwersytetów Ekonomicznych), by każdy z wyborców na karcie do głosowania widział także ile punktów z takiego egzaminu otrzymał dany kandydat na prezydenta czy wójta.

Polska awansuje do grona krajów rozwiniętych, ale czy na pewno jest już do tego gotowa na wszystkich płaszczyznach?

Autor: Marek | Posted in ciekawostki | Opublikowano 15-10-2018 1:37 pm

33

W piątek agencja ratingowa S&P podwyższyła nam ocenę. Wcześniej oficjalnie zostaliśmy zaliczeni do grona krajów rozwiniętych, ale jak się patrzy na niektóre ostatnie wydarzenia w naszym kraju związane z ochroną zdrowia, a zwłaszcza te, które dotyczą naszych najmłodszych obywateli, to człowiek aż łapie się za głowę.

Zacznijmy od słów Głównego Inspektora Sanitarnego, J. Pinkasa, który w debacie rozpoczętej obywatelskim projektem nt wolności szczepień, rzekł:
Kładę cały swój autorytet na szali. Jestem doktorem habilitowanym nauk medycznych, pracownikiem Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego, który kształci wszystkich lekarzy w Polsce podyplomowo. (…) Od 2011 r. w żadnej szczepionce w Polsce nie ma rtęci ani glinu Źródło: RMF-FM, Polsat

Czy człowiek kształcący lekarzy naprawdę mógł coś takiego powiedzieć? Weźmy synflorix, wprowadzony w ubiegłym roku do obowiązkowego kalendarza szczepień i zerknijmy na stronę producenta: https://pl.gsk.com/media/718163/synflorix-druki-pl-ii-108-26_01_2017.pdf

Wertując dokument do strony nr 45, gdzie znajduje się skład szczepionki, możemy odnaleźć pozycję potwierdzającą zawartość aluminium, czyli właśnie glinu, który chyba właśnie obalił czyjś autorytet. Czy naprawdę on liczył, że wszyscy jak stado baranów będę to łykać jak pelikany i nikt nie sprawdzi?
Czy nie można było powiedzieć: „owszem glin jest zawarty w szczepionkach, ale skoro udało się wycofać rtęć w sporej liczbie szczepionek, to na tym polu zapewne też ujrzymy sukcesy”.

Kolejna sprawa to decydenci szczepionkowi otrzymujący przelewy od producentów szczepionek. Kiedyś pisała o tym Gazeta Warszawska, której dostało się za to po uszach: https://warszawskagazeta.pl/kraj/item/3928-burza-po-artykule-w-warszawskiej-gazecie-zostalismy-wezwani-przez-urzednikow-aby-nie-pisac-o-kontrowersjach-zwiazanych-z-obowiazkowym-szczepieniem-dzieci

Mamy tyle Uniwersytetów Medycznych, tak trudno jest odsunąć od decydowania lekarzy dostających pieniądze od koncernów farmaceutycznych i zastąpić ich niezależnymi ekspertami? Byłoby to wielkim atutem także dla producentów szczepionek, gdyż wtedy nikt nie miałby wątpliwości co do osądów niezależnego grona profesorskiego.

Kolejna rzecz, to żonglowanie zdjęciami dzieci chorych na polio i straszenie, że jeszcze niedawno tak było i to może powrócić jeśli nie będziemy się szczepić, pomimo iż dane PZH jasno pokazują, że wszystkie zachorowania po 1984 były poszczepienne, czyli to szczepienia były źródłem paraliżu.

Wie o tym także GIS, który otrzymał odpowiedź od Pediatrycznego Zespołu Ekspertów na pismo GIS-EP-SO-410-00003/JP/15 z dnia 15.01.2015:

na stronie 3 mamy oznaczone przypadki VAPP, czyli powodowane przez szczepionki:  „VAPP or vaccine-associated paralytic polio are cases of polio that are actually caused by the polio vaccine” Vaxopedia.

Jak widać, ostatni dziki wirus dał o sobie znać w 1984, a w latach 1979-1984 na 36 przypadków, 34 były poszczepienne. Wszystkie kolejne zachorowania były już wyłącznie spowodowane szczepieniem.

Jak wiadomo choroba Heinego-Medina jest niezwykle groźna, powodująca nawet całkowity paraliż, także strach przed nią jest całkowicie uzasadniony, ale dlaczego skrzętnie wykorzystuje się go do manipulacji? Każdy świeżo upieczony rodzic bez wykształcenia medycznego, na pewno nie raz przeżywał widmo grozy, kiedy widział zdjęcia chorych dzieci. Pojawiał się olbrzymi strach i agresja wobec każdego rodzica, który miał czelność wysyłać nieszczepione dziecko na ten sam plac zabaw. To chyba naturalne odruchy rodzicielskie. Dlaczego do sterowania rodzicami używa się kłamstw? Czy szaleńcza nagonka i masowa dezinformacja spiralą strachu, naprawdę sprawią, że zaufanie do szczepień sięgnie zenitu?

Czy nie można im powiedzieć wprost, że przez program szczepień na polio wiele osób ucierpiało, tak jak widoczne przypadki na zdjęciach, ale na szczęście po kilkudziesięciu latach zorientowaliśmy się, że jednak faktycznie szczepienie OPV było zbyt dużym eksperymentem na naszych dzieciach, także w 2015 stwierdziliśmy, że rekomendujemy zaniechanie użycia szczepień OPV na rzecz bezpieczniejszych IPV, które na zachodzie są już od dawna. Popełniliśmy błąd i liczne zaniedbania w bieżącym dokształcaniu się, ale już to naprawiamy. I koniec tematu. Uczciwe podejście do sprawy jest zawsze najlepsze.

W kraju rozwiniętym powinna być otwarta dyskusja, tak by każdy miał możliwość sam podjąć bez przymusu najlepszą decyzję. Blokowanie dyskusji i agresywne zwalczania przeciwników szczepień zapala mi czerwoną lampkę. Dlaczego tak się dzieje? Czy nie lepiej wytłumaczyć wszystko merytorycznie?

Ja bym to widział jako szeroko zakrojoną akcję edukacyjną bazującą na faktach i przedstawiającą zalety:

1) „Rezerwuarem pałeczek tężca są odchody konia. Obcowanie z nimi zwiększa ryzyko. Zaszczep się i w pełni korzystaj z mocy rozwoju dziecka jakie daje jeździectwo”

2) „Niestety w szpitalach nie wszyscy z personelu dbają należycie o zasady higieny, także ryzyko zakażenia WZW B w placówkach ochrony zdrowia jest bardzo duże. Warto się regularnie doszczepiać na WZW B, gdyż ochrona poszczepienna jest ograniczona czasowo”

Sam już trzy razy doszczepiałem się na WZW A + B, ze względu na regularne podróże międzykontynentalne, gdzie zwłaszcza w biedniejszych krajach złapanie WZW A (pokarmowe) może być dla turystów nieprzyjemne, a nic chyba tak nie psuje wyprawy w nieznane jak niespodziewana choroba. Wiem o tym i podejmuję świadomą decyzję, ale nigdy bym nie karał kogoś jedzącego w tej samej restauracji co ja, za to, że on się nie szczepił. To byłaby paranoja.

Natomiast uważam jednocześnie, że nasz kalendarz szczepień jest najgorszy w całej UE. Mało kto wie, że w 26 państwach członkowskich nie ma obowiązkowych szczepień w pierwszej dobie. My jesteśmy zacofanym ogonem unijnym w tej kwestii.

Zwykle w krajach UE szczepienia rozpoczyna się od 2/3 miesiąca, kiedy dziecko jest już dobrze przebadane. Słabo przebadanych dzieci (np. pod kątem wrodzonych niedoborów odporności) absolutnie nigdy nie powinno się szczepić!

Pozostaje mieć nadzieję, że nasi decydenci, sami do tego dojdą i będzie to krócej trwało niż w przypadku szczepień na polio (kiedy oświeciło ich dopiero po kilkudziesięciu latach i licznych poszczepiennych paraliżach) czy kwestii Avandii od GSK, gdzie tuszowano latami w imię zysku skutki uboczne, co w sumie zdarza się przerażająco często: Źródło.

No i na koniec, co z imigrantami, którzy nigdy nie byli szczepieni bądź byli szczepieni tylko na ułamek tego co obowiązuje u nas? Nie stanowią zagrożenia epidemiologicznego, a noworodki, które pierwsze miesiące spędzą w domu już stanowią? 🙂

 

S&P500 (-3,29%) – ciekawa sesja

Autor: Marek | Posted in indeksy | Opublikowano 11-10-2018 12:33 pm

14

Wczorajsza sesja zakończyła się wielką czarną świecą i zapewne wiele osób zastanawia się co może się dalej wydarzyć. Zanim do tego przejdziemy cofnijmy się nieco w czasie, kiedy to 7 lutego opublikowałem wpis dający jednoznacznie do zrozumienia, że o wielkim krachu nie ma mowy i to po prostu dobra korekta dająca okazję na longi.

S&P500 - interwał dzienny

S&P500 – interwał dzienny

Jak widać na wykresie, wszystko perfekcyjnie się zrealizowało, a nowy impuls miał taką siłę, że ustanowił nowy szczyt na flagowym amerykańskim indeksie.

By nie było niedomówień co do longów, które gra się na kontraktach terminowych czy CFD, dzień publikacji wpisu został oznaczony również na wykresie S&P 500 E-Mini – CME.

Nie trzeba chyba tego dalej komentować. Po prostu dobre miejsca przynoszą zawsze sowite plony 🙂

Co zatem dalej będzie się działo? Głębszy komentarz wysłałem już rano na Listę Absolwentów (naszą grupę dyskusyjną dla osób posiadających wędki), ale na blogu sporo zostało już ujawnione we wpisie z lutego. Konkretnie chodzi o ten fragment:

Dlaczego uważam, że to jeszcze nie jest czas na olbrzymi krach i wieloletnią bessę? Ponieważ brakuje mi w elementach układanki swoistego „zapalnika”, który mógłby być „rozrusznikiem” dla globalnego obozu niedźwiedzi. Takim był niegdyś upadek banku Lehman Brothers. Powodów do kryzysu było wtedy wiele, ale mimo to rynek rósł latami. Teraz powodów również znajdzie się wiele, gdyż masowe dodruki pieniądza muszą odbić się kiedyś czkawką, lecz brakuje tutaj czegoś co mogłoby rozpętać lawinę. (7 luty 2018)

W lutym zapalnika nie było, więc nie było mowy o bessie. Obecnie zachęcam każdego do prześledzenia sytuacji na rynkach finansowych i samodzielnego wywnioskowania, czy pojawił się już ów czynnik zapalny 🙂

Pieniądze „bezpieczne” jak w funduszu inwestycyjnym – casus Altus TFI

Autor: Marek | Posted in akcje | Opublikowano 10-10-2018 10:32 am

7

Od czasu, kiedy przestrzegałem przed zakupami akcji Altus TFI, gdy krążyły w okolicy 5zł (moment ów został oznaczony na poniższym wykresie), światło dzienne ujrzały kolejne sprawy.

AltusTFI - interwał dzienny

AltusTFI – interwał dzienny

Sytuacja zaogniła się, gdy nastąpiło masowe wycofywanie środków poprzez umarzanie certyfikatów inwestycyjnych. W komunikacje z końca września, poinformowano, że w wielu funduszach skala umorzeń jest ogromna. Na przykład Altus Subfundusz Absolutnej Stopy Zwrotu Rynku Polskiego, spotkał się ze zleceniami wykupu na poziomie zbliżonym do 93%.

Można rzec, że klienci dali po prostu nogę widząc jak „okręt nabiera wody”. Niestety fundusze rządzą się własnymi prawami, często tak skomplikowanymi, że zwykły obywatel nawet jeśli miałby upór w czytaniu wszystkiego co jest drobnym drukiem, nie byłby w stanie się połapać, także dla masy osób nastąpił ogromny szok, gdy okazało się, że Altus TFI dla 11 swoich zamkniętych funduszy inwestycyjnych zablokował możliwości umarzania certyfikatów.

Po prostu  Altus TFI nie będzie wykupywać do 28 lutego 2019 roku certyfikatów inwestycyjnych w tych funduszach, zostawiając ludzi na lodzie. Oczywiście w komunikacie:

Decyzja o dokonaniu powyższych zmian statutów funduszy została podjęta w związku ze zidentyfikowaniem przez Altus TFI zagrożeń oddziałujących bezpośrednio na możliwość realizowania przez fundusze ich polityk inwestycyjnych, przy uwzględnieniu interesu wszystkich uczestników funduszy, w tym zarówno zamierzających umorzyć certyfikaty inwestycyjne, jak również zamierzających utrzymać swoje inwestycje.

piszą, że to dla dobra interesu zarówno umarzających jak i tych, którzy pozostają 🙂 Ciekawe tylko co ma do powiedzenia klient, który chciał umorzyć jednostki w grudniu, by na Sylwestra kupić nowy jacht i zrobić wrażenie na nowej kochance? Teraz wyjdzie na biedaka 🙁

Oczywiście żarty żartami, ale wiele osób mogło oszczędzać w konkretnym celu np. kolejna transza za etap budowy domu, wyjazd marzeń na rocznicę, czy opłacenie czesnego za zagraniczne studia dzieci, także przy odcięciu oszczędności sytuacja u wielu rodzin, które nie dywersyfikowały inwestycji, bądź dywersyfikowały je wewnątrz Altusa, jest nie do pozazdroszczenia, zwłaszcza, że marcowy wykup wcale nie jest gwarantowany, gdyż wykup certyfikatów inwestycyjnych będzie możliwy wyłącznie w przypadku, gdy wartość aktywów płynnych funduszu, pomniejszona o kwotę bieżących zobowiązań, pozwoli na wypłatę środków z tytułu umorzenia certyfikatów. Gdy liczba chętnych będzie zbyt duża (co jest oczywiste), następować będzie redukcja.

Oczywiście patrząc na portfolio inwestycyjne Altus TFI, łapię się aż za głowę, gdyż jest tam wiele walorów, których nawet kijem bym nie dotknął – kto ma wędkę, wie jakie są kluczowe kryteria doboru – także nic dziwnego, że fundusz nie jest w stanie w tym roku spłacić swoich klientów. Wynika to po części z archaicznego systemu, który nie odsiewa z rynku słabych posiadaczy licencji doradcy inwestycyjnego. Powinna ona być odbierana zarządzającym, którzy nie są w stanie wyprzedzić rynku np. trzy lata pod rząd. Tak samo nowy narybek, a znam masę takich osób, nie zawsze ma „ego” proporcjonalne do umiejętności 🙂

Rozwiązaniem tego typu sytuacji mogłaby być reforma egzaminu na licencję doradcy inwestycyjnego. Obecnie składa się on z trzech etapów teoretycznych:
I ) 110 pytań jednokrotnego wyboru (poprawna odpowiedź 2 pkt, brak odpowiedzi 0 pkt, błędna -2pkt). By zdać, wystarczy odpowiedzieć poprawnie na 68 pytań, których jest się pewnym (i reszty nie zaznaczać). Na całość jest 5 godzin.
II) Pięć zadać otwartych (rachunkowość finansowa i analiza sprawozdań finansowych, finanse przedsiębiorstw, wycena instrumentów pochodnych, analiza i wycena instrumentów dłużnych, zarządzanie portfelem).
III) Zadania otwarte z etyki i rekomendacji.

Natomiast zmianę jaką warto wprowadzić jest egzamin praktyczny, który rozpoczynałby się po wynikach etapu I. Wtedy każdy kto zdał etap I, otwierałby specjalny egzaminacyjny rachunek maklerski i wpłacał kwotę 10 000zł, którą musiałby obracać przez co najmniej 2 lata.

Licencję otrzymywałyby wyłącznie osoby, które wyprzedziłyby rynek (WIG) w przypadku hossy bądź inflację w przypadku bessy (musiałyby skutecznie używać shortów) oraz maksymalne obsunięcie kapitału nie przekraczałoby 5%. Wtedy każdy zarządzający funduszem inwestycyjnym, prócz numeru licencji, legitymowałby się wynikiem z egzaminu, tak samo jak osoba wydająca rekomendacje kupna/sprzedaży.

Na przykład:

Joe Doe, licencja nr 10001, egz ( stopa zwrotu 10%, WIG 9%, maksymalne obsunięcie 4%)
Bobby Axelbuffett, licencja nr 007, egz (stopa zwrotu 80%, WIG 9%, maks. obs. 2%)

Wtedy klienci mogliby lepiej dobierać fundusze, a także mogliby lepiej wybierać, które rekomendacje analityków chcą czytać. Na pewno moje propozycje reformy można rozbudować i ulepszyć, także jest to jedynie szkic, który ma zobrazować co można ulepszyć. Na pewno wybitni posiadacze licencji doradcy inwestycyjnego będą z tego zadowoleni, gdyż pozwoli im to uzyskać większe środki pod zarządzanie, ale miernoty będą protestować, bo teraz mogą się uczyć gry cudzymi pieniędzmi, a tak to nikt im tych pieniędzy nie da.

 

Getin Holding SA – przegląd waloru wybranego przez Czytelników #3

Autor: Marek | Posted in akcje | Opublikowano 05-10-2018 5:00 pm

10

Na fanpage’u padło kolejne pytanie, który walor należy wziąć pod lupę i tym razem plebiscyt wygrał GTN, także czas rzucić okiem na wykres:

Getin – interwał dzienny

Jak widać GTN zanotował solidny spadek, a czasy gdy jego kurs przekraczał 15zł należą już do odległej przeszłości. Co więcej GPW umieściła Getin Holding na liście alertów i wykreśliła jego akcje z indeksu sWIG80.

Nie jest zatem kolorowo.

Osobiście mnie groszowe spółki nie interesują, także pomijając już i tak fakt, że cały mój kapitał inwestycyjny jest już zaalokowany w wielu innych miejscach (i cały czas zarabia), więc nie zamierzam nic zmieniać, ciężko jest mi tutaj cokolwiek powiedzieć. Ichimoku w większości ma sygnały niedźwiedzie, choć parę sesji temu linia Tenkan-sen przecięła linię Kijun-sen dając pierwszą prowzrostową „jaskółkę”.

Walor jest raczej wybitnie dla agresywnych spekulantów, gdyż wahanie kursu o przysłowiowe trzy grosze daje tutaj na „dzień dobry” dwucyfrową zmianę w górę bądź dół. Nieco mniejszy roller coaster powinien być dopiero po scaleniu akcji, do którego zarząd się przymierza, gdyż wtedy Getin Holding będzie mógł się „ewakuować” z listy alertów, co powinno zmienić co nieco nastawienie do tego waloru.

 

Testament Unruga zostaje wypełniony :)

Autor: Marek | Posted in Patriotyzm | Opublikowano 02-10-2018 10:00 am

9

Miałem co nieco dodać o awansie Polski do grupy krajów rozwiniętych, ale zrobię to innym razem, gdyż dziś zostanie, zgodnie z wolą ze swojego testamentu, pochowany w Polsce mój wielki idol – Józef Unrug. Pamięć o tym wielkim Bohaterze kultywujemy u nas w rodzinie i nie mogłem pominąć dzisiejszego dnia na blogu 🙂

Długo można o nim opowiadać, wystarczy wspomnieć, że kupił z własnych pieniędzy okręt, by podarować go Marynarce Wojennej i szkolić rodaków, odrzucił lukratywną posadę w Kriegsmarine (w przeszłości był dowódcą okrętów podwodnych i flotylli okrętów podwodnych w Kaiserliche Marine), a zamknięty w obozie, stwierdził, że język niemiecki zapomniał 1 września i rozmowy z Niemcami prowadził poprzez tłumacza.

Dla mnie to Wielki Patriota.

PS W luźnej formie, jego sylwetkę przedstawiła ekipa Historii Bez Cenzury, także jak ktoś nie ma czasu na czytanie książek, to w skrócie może liznąć co nieco wiedzy o tym wybitnym człowieku 🙂

Polska zwiększa rezerwy złota – dobry ruch ze strony NBP

Autor: Marek | Posted in Surowce | Opublikowano 29-09-2018 11:30 am

21

Jak zapewne sporo osób już wie, wczoraj ujrzał światło dzienne komunikat o zwiększeniu rezerwy złota przez nasz NBP. W lipcu zakupiono dwie tony, a w sierpniu siedem. Jest to bardzo dobry ruch, gdyż cenny kruszec przy każdym zamieszaniu na rynkach finansowych jest pożądanym aktywem (a warto pamiętać o cyklach giełdowych, gdzie po każdej hossie przychodzi bessa, więc kolejny światowy kryzys finansowy jest jedynie kwestią czasu).

Obecnie mamy ok. 112 ton złota, co i tak stawia nas daleko za liderami, ale ważne, że zasoby się powiększają i NBP nie kupuje ich po horrendalnie wysokim kursie, tylko korzysta z przeceny.

Dla porównania, poniżej są zestawione zasoby liderów (USA oraz Niemcy) i pretendentów (Chiny i Rosja), którzy ich gonią szybko powiększając stan swojego posiadania.

Małym minusem w kwestii naszych rezerw jest jedynie fakt, że całe złoto jest trzymane za granicą, co nie do końca jest dobrym pomysłem. Doskonale wiedzą o tym Niemcy, którzy lata temu rozpoczęli program ściągania swoich rezerw do kraju. Przykładowo w 2016 do Frankfurtu nad Menem ściągnięto 216 ton złota (111 ton z Nowego Jorku i 105 ton z Paryża).

PS Tak na marginesie, to trzeba przyznać, że w NBP siedzą całkiem mądre głowy, które wiedzą, że kupuje się, gdy ceny nie są wysokie 🙂 Dla przypomnienia dorzucę jeszcze wpis z 2016 roku, kiedy ujawniłem swój zakup fizycznego kruszcu – pisząc, że ceny na zakup są dobre, tak by każdy mógł z tego skorzystać. Całość obrazuje poniższy wykres:

JSW – ciężki orzech do zgryzienia dla zarządu

Autor: Marek | Posted in akcje | Opublikowano 21-09-2018 11:10 am

18

Dziś przyjrzymy się bliżej JSW 🙂

Ostatni silny spadek był związany z rozmaitymi przeciekami medialnymi na temat rozmaitych domniemanych nacisków na zarząd w sprawie zakupu różnych aktywów, by wspomóc inne krajowe biznesy.

Na wstępie warto zaznaczyć, że kiedy parę lat temu JSW stała na skraju bankructwa (pomijamy już kwestie czy doprowadzenie spółki do takiego stanu było celowym dzianiem w interesie łasego do przejęć obcego kapitału, czy po prostu wynikało z głupoty niekompetentnych ludzi, gdyż tego zapewne nigdy się nie dowiemy), to pośrednio kontrolowane przez państwo podmioty ruszyły na ratunek skupując wystawione na sprzedaż aktywa.

Między innymi Spółkę Energetyczną Jastrzębie kupiła PGNiG Termika, natomiast koksownię Victoria w Wałbrzychu kupiły Agencja Rozwoju Przemysłu i Towarzystwo Finansowe Silesia. Ceny transakcji były zgodne z wycenami niezależnych audytorów, ale warto zaznaczyć, że zawsze w sytuacji podbramkowej, inwestora kusi się sporą bonifikatą, gdyż pieniądze są potrzebne „od zaraz”. Także uniknięto wyprzedaży majątku za bezcen dzięki solidarności krajowych firm, a zastrzyk gotówki pozwolił przetrwać ciężkie chwile.

Natomiast teraz, kiedy to JSW prosi się o wsparcie kogoś innego, w eter trafia jasny przekaz: „straty to problem podatników, a zyski należą do akcjonariuszy”. Ciężko powiedzieć jak to się zakończy, kto wie czy przy kolejnym kryzysie węglowym i błaganiach o pomoc, tego typu działania nie odbiją się czkawką. To już jest jedną wielką niewiadomą.

Jak wygląda sytuacja na rynku węgla? Ceny obecnie są w Rotterdamie rekordowe, a przestrzeń do wzrostów jest zdecydowanie ograniczona.

ICE_Rotterdam

ICE_Rotterdam

Zatem zatrzymanie przez zarząd gotówki w spółce wydaje się być biznesowo bardzo dobrym pomysłem, gdyż przez lata grube, zbiera się zapasy na lata chude, choć kurs „kolizyjny” wobec „niewidzialnej ręki rynku”, która jest zawsze widzialną ręką kogoś innego, może przynieść trudne do przewidzenia konsekwencje.

PS Dla przypomnienia dodam jeszcze wpis z 2016, gdyż jak zapewne stali Czytelnicy dobrze pamiętają, wędka z ES pozwoliła na zakup JSW po cenie jednocyfrowej dającej setki procent zysku, kiedy walor odbił w górę wraz ze wzrostem cen węgla na rynku światowym 🙂

JSW – przegląd wykresu – dobre miejsca dają zawsze sowite plony

Dobre miejsca dają zawsze solidne plony 🙂 Zresztą w tym roku było już chyba wystarczająco dużo cynków, także nawet najwięksi maruderzy powinni być zadowoleni 🙂