Grupa Azoty – mityczne złoża w Senegalu i drogie zegarki dla polityków

Autor: Marek | Posted in akcje | Opublikowano 07-02-2019 12:40 pm

30

Teoretycznie raporty publikowane przez spółki nie są dla mnie żadną przydatną rzeczą, gdyż w dobie zaawansowanej kreatywnej księgowości nie mam do nich zaufania i trzymam się swoich narzędzi, które pozwalają podpinać się do ruchu w dobrych miejscach.

Jak się zajmie w odpowiednim momencie pozycję, to potem jedynie przesuwa się SL. Tak też jest na Azotach i na naszej głównej grupie dyskusyjnej (Liście Absolwentów) w bieżącym wątku najnowsze posty wyglądają tak:

Czyli niczym się nie przejmujemy i spijamy śmietankę zgodnie z metodologią bez grzebania po raportach udostępnianych przez spółki, ale jeden ze znajomych bardzo nalegał bym tam zerknął i podesłał mi rarytas (link).

Po przeczytaniu całego raportu byłem rzeczywiście nieco zaskoczony, gdyż choć realia obsadzania spółek państwowych są jakie są i trafiają tam ludzie jacy trafiają, to liczyłem, że mimo wszystko jakieś zarysy kompetencji czy szczątki kręgosłupa moralnego powinni posiadać owi ludzie namaszczani przez władzę.

Zacznijmy od kompetencji. W 2013 roku dokonano zakupów w celu pozyskania złoża w Afryce, ale jak można odczytać z poniższej tabeli, nie przeprowadzono badań geologicznych ani w laboratorium nie zbadano próbek, co powinno być oczywiste.

Na jakiej podstawie oni to kupili? Ktoś im powiedział, że tam są złoża i oni bez mrugnięcia okiem wydali na to grube miliony dolarów? Późniejsze badania próbek wykazały, że złoże nie dość, że ubogie w fosforyty, to jeszcze jest zanieczyszczone.

Kolejny pokaz ich kompetencji jest kuriozalny i naprawdę wygląda na kiepski żart. Zapomnieli o dostępie do energii elektrycznej.

Dodatkowo zapomniano o takiej sprawie jak dostawa urobku do portu.

To tak jakby ktoś kupił sobie działkę na Księżycu i stwierdził, że będzie wydobywał regolit do produkcji broni.

Zahaczając o sprawy kręgosłupa moralnego, wydobycie kupionych „złóż” wiązało się z pozbawieniem wody pitnej okolicznych mieszkańców, którzy wielokrotnie apelowali o pomoc, gdyż mają tylko jedną 54 metrową studnię.

Nic jednak nie przebije tego:

Wielki popis niekompetencji. Nie zrobiono nawet podstawowego sprawdzenia czy przypadkiem ktoś przed nami tam już nie wydobywał. Jeśli wydobywał, to dlaczego zrezygnował? To jest podstawowe pytanie. Skoro to taki super biznes i wielka okazja, to dlaczego poprzednik „nawiał”?

Teraz przejdźmy do szerszej oceny owych nieudaczników „tęgich głów” z nadania partyjnego. Zobaczmy jak potrafili obsługiwać firmowe karty kredytowe.

Same liczby nic nie mówią, także porównajmy to z pędem do wydawania firmowych pieniędzy przez obecny zarząd.

Hmm więc jednak się da zachować powściągliwość.

Zerknijmy zatem na co pieniądze wydawali poprzednicy.

Aż włos się jeży na głowie. Nazwisko polityka od zegarka powinno zostać upublicznione. Natomiast ktoś chyba naoglądał się zbyt wielu zagranicznych filmów i za bardzo poświęcał się dla dobra spółki walcząc o „lepsze kontrakty”. Najsmutniejsze jest to, że te wydarzenia brzmią jak scenariusz na film klasy B 🙁

Mam nadzieję, że odpowiedzialni za to ludzie poniosą karę, a przynajmniej wyborcy przy urnach odetną na stałe ich mocodawców od koryta. Choć afera drogowa pokazała, że nawet jak jeden z uczestników przekrętu przyzna się do winy, to dobry obrońca sprawia, że reszta potrafi z tego wybrnąć 🙁

Ktoś powie, taki urok spółek, gdzie nadania są z klucza partyjnego. Ja się na takie coś nie godzę. Bez względu na to kto jest u koryta, powinna być ostra selekcja i premiowanie najlepszych. Natomiast w przypadku przyłapania na korupcji, powinna być konfiskata majątku. W Chinach za korupcję jest kara śmierci, ale to kraj z największą gospodarką i największymi rezerwami walutowymi na świecie, także oni idą swoją drogą 😉

Ropa w ujęciu geopolitycznym – warto ją posiadać, czy może lepiej jej nie mieć?

Autor: Marek | Posted in Surowce | Opublikowano 04-02-2019 7:20 pm

16

Dziś wiele krajów UE uznało samozwańczego prezydenta Wenezueli, czyli kraju, który na pierwszy rzut oka jest dla wielu badaczy książkowym przykładem obrazującym jak w XXI wieku ideologie komunistyczno-socjalistyczne potrafią doprowadzić kraj do ruiny. Jeśli jednak zerkniemy na całą sytuację głębiej, to problem wydaje się bardziej złożony.

Najpierw zerknijmy na udokumentowane zasoby ropy naftowej państw członkowskich OPEC.

Jak widać największe złoża posiada Wenezuela. Na czwartym miejscu jest Irak, a na siódmym Libia.

Wenezuela jeszcze dwie dekady temu nie miałaby z tej ropy – klasyfikowanej jako bardzo ciężką – aż tak wielkiego pożytku, gdyż jej wydobycie było skomplikowane technologicznie, mało wydajne i dosyć kosztowne. Jednak z biegiem lat technologia obróbki ciężkiej ropy poszła bardzo do przodu. Nawet nasi naukowcy w tej dziedzinie nie odstają od czołówki, wystarczy wymienić tutaj prof. dr hab. Włodzimierza Kotowskiego (hydrokraking). Natomiast naukowcy z Uniwersytetu w Calgary odkryli zastosowanie bakterii beztlenowych, które tanio rozwiązują problem z ciężkimi frakcjami (tutaj co nieco więcej).

Także śmiało można rzec, że Caracas ma potencjał, by przebić z rozmachem Dubaj, gdyż przeszkody w materializacji swoich złóż stają się jedynie „melodią przeszłości”. Pomijając wpływ ustroju, który gdyby nie wysokie ceny ropy naftowej odszedłby do lamusa już za Chaveza, ze względu na wysoką korupcję i nieefektywność gospodarki, to problem „ciężkiej ropy” był znaczącym hamulcem w rozwoju, a na dzień dzisiejszy staje się on już coraz mniej odczuwalny. Dodając do tego nowatorskie systemy odzyskiwania wanadu i niklu z roponośnych złóż w delcie Orinoko, mamy coraz ciekawsze perspektywy 🙂

I w tym przełomowym momencie władze Wenezueli, jakby nie umiały wyciągać wniosków z historii, postanawiają w 2017 roku rozliczać ropę – szacując jej ceny – wyłącznie w yuanach, rublach, euro i rupiach.

Ktoś powie, że to niby to nic nie znacząca zmiana, ale czy pamięta ktoś, że tego typu działanie omijające dolara zrobił niegdyś Irak wprowadzając rozliczenia w euro? The Guardian pisał wtedy: „Iraq nets handsome profit by dumping dollar for euro„. Parę lat później po tych działaniach nie było już śladu, tak jak i po rzekomej broni masowego rażenia, która miała być tam wytwarzana. Niedawno nawet Tony Blair przepraszał za wplątanie UK w tę bezsensowną wojnę.

Kolejnym krajem, który popełnił duży błąd była Libia. Zaczęła ona realizować wizję wprowadzenia rozliczeń za ropę w walucie opartej na złocie. Zaznaczyć tutaj trzeba, że w Libii system redystrybucji dóbr ze sprzedaży ropy naftowej był godny podziwu, począwszy od szkolnictwa poprzez ochronę zdrowia, czy warunki bytowe. Istny pragmatyczny socjalizm. Pieniądze przeznaczano na nowatorskie i genialne pomysły, takie jak na przykład sieć podziemnych studni, gromadzących i transportujących wodę do miejsc, gdzie jest ona potrzebna.

Coś takiego przydałoby się u nas w kraju, by wodę z roztopów gromadzić i przesyłać w rejony, gdzie susza daje się mocno we znaki. Ograniczyłoby to ryzyko powodzi do minimum, a plony nie byłyby niszczone w czasie bezdeszczowych okresów 🙂

W Libii w przeciągu paru dekad, z pustynnego kraju planowano zrobić silnego afrykańskiego producenta żywności.

Wracając jednak do meritum, dziwne zbiegi okoliczności tam wyszły, czyż nie? A może te wydarzenia to po prostu naturalna obrona własnych interesów i powinnyśmy trzymać się lidera rozdającego karty? Idąc tym tropem, czy zamiast debat nad sensem przyjęcia euro, czy nie lepiej przyjąć dolara? Choć własnej złotówki nic nie zastąpi i lepiej, by pozostała z nami jak najdłużej 🙂

A co Wy sądzicie o „ropnym przedwiośniu” w Wenezueli? 🙂

Eurocash – aktualizacja wykresu – minimalny zasięg został osiągnięty

Autor: Marek | Posted in inne | Opublikowano 01-02-2019 9:58 am

28

Wczoraj intraday osiągnięty został na Eurocashu minimalny zasięg tzw. „pewniak”. Ruch powinien zadowolić nawet największych maruderów.

Oczywiście zasięg minimum nie oznacza maksimum. Po prostu to co było „pewniakiem” zostało już osiągnięte, a kolejne wartości są już w gestii rynku. Może być premia, ale nie musi.

Ruch wzrostowy pięknie się zrealizował, pomimo iż (jak widziałem po mailach), wiele osób obleciał strach na wieść o „grubym”, który siedzi na shortach (gra na spadki).

Omawialiśmy to uprzednio na naszej grupie dyskusyjnej – Liście Absolwentów (kto jeszcze z jakichś powodów nie zdążył dołączyć, pomimo odbytych dwóch szkoleń, niech się nie waha, gdyż ostatnio rynek jest bardzo ciekawy – m.in. Adepci wyłapali intensywny ruch na złocie, który trwa od paru miesięcy, czyli kapitał pracuje i nie trzeba na siłę szukać czegokolwiek do gry), ale w ramach bonusu dla Czytelników zrobimy mały przeciek.

Dlaczego „gruby” nas nie wystraszył? Odpowiedź jest banalnie prosta. Wystarczy wejść na stronę owego FIZ’a i zerknąć w wyniki. W 2017 roku, na wybitnie wzrostowym rynku, ów FIZ inwestujący wyłącznie na krajowym parkiecie osiągnął roczną stopę zwrotu wynoszącą 0,1%.

Jednym słowem przez rok zarobił dla klientów piętnaście razy mniej, aniżeli mieliby na lokacie!

Czy takiego przeciwnika warto się bać? 🙂

Reasumując, ruch do góry wystąpił zgodnie z oczekiwaniami, także kolejna ryba może zostać zmonetyzowana. To dla mnie naturalne, że od czasu do czasu trzeba dać rybę, by każdy mógł na własne oczy i na własnym portfelu się przekonać czy warto udać się po wędkę. Żadnego kota w worku, tylko wędka bazująca na kilkunastoletnim doświadczeniu 🙂 Na tym to polega.

Czy duży gracz zawsze wygrywa? Potknięcie „grubego” na CD Project

Autor: Marek | Posted in Edukacja finansowa | Opublikowano 25-01-2019 9:08 am

6

Na giełdzie od dawna krążą legendy, że to niewidzialna ręka „grubego” trzęsie rynkiem, że „gruby” czyści stopy we wszystkie kierunki i jest nieomylny. Jak to jest w praktyce? Duży gracz także popełnia błędy, co niedawno można było zaobserwować przy pozycjach na spadki (tzw. krótka sprzedaż – shorty) na walorach CDR, gdzie duży fundusz nie tyle nie zamknął pozycji (zamknięcie shortów polega na odkupieniu akcji na rynku) w okolicy dołka, gdzie osiągnąłby niemały zysk, to jeszcze nie wyczuł momentu zmiany średnioterminowego trendu i zamykał część ze stratą.

Jego poczynania można prześledzić analizując Rejestr Krótkiej Sprzedaży

a nanosząc odpowiednie daty na wykres otrzymujemy pełen obraz sytuacji.

Jak widać połowa listopada dużo lepiej pasuje na realizację zysków z shortów (pozycji na spadki) niż końcówka stycznia, także mity o nieomylności „grubego” można spokojnie włożyć pomiędzy bajki 🙂

Jak to onegdaj mawiał Andre Kostolany, jeden z najsprytniejszych węgierskich spekulantów żydowskiego pochodzenia, „sytuacja na giełdzie zależy wyłącznie od tego czy jest tam więcej głupców niż akcji, czy więcej akcji niż głupców”, co odnosi się również do grubych ryb.

Typy surowcowe – rozliczenie trafności ujawnionych na blogu prognoz

Autor: Marek | Posted in Surowce | Opublikowano 24-01-2019 10:39 am

14

W kwietniu ubiegłego roku we wpisie „Surowcowy galimatias” ujawniłem swoje prognozy dotyczące przetasowań w tabeli stopy zwrotów z danych surowców. Chodziło o określenie czy dany surowiec uzyska w rocznym zestawieniu awans do górnej ligi (czyli innymi słowy ustanowi w danym roku lokalny dołek i relatywnie będzie silniejszy od reszty), a który straci podium.

Czas zerknąć ponownie na najnowszą tabelę i rozliczyć tamten wpis.

Dla przypomnienia obstawiałem:

– silny awans w tabeli dla kukurydzy (prognoza wypełniona).

– awans do górnej połówki tabeli dla złota (prognoza wypełniona).

– awans do górnej połówki tabeli dla platyny (prognoza wypełniona).

– awans do górnej połówki tabeli dla srebra (prognoza wypełniona).

– detronizację palladu (prognoza niewypełniona).

– upadek węgla z czołówki (prognoza wypełniona).

Na sześć typów jedynie pięć się sprawdziło, także czuję lekki niedosyt, ale to rynek zawsze rozdaje karty i trzeba uszanować jego werdykt 🙂

XXVI – „obiad czwartkowy” i niezwykle intensywny weekend :-)

Autor: Marek | Posted in ciekawostki | Opublikowano 22-01-2019 4:59 pm

12

Choć smog wiszący nad stolicą nie przypadł mi do gustu, to dzięki fantastycznym osobom, które miałem okazję poznać, wyjazd był kapitalny.

Najpierw trafiła się nieziemska grupa na „Esencję spekulacji”, gdzie średnia doświadczenia giełdowego uczestników przekraczała 10 lat, a co więcej po bardzo długiej przerwie pojawiła się płeć piękna 🙂

Kolejna ekipa ma już wędki, także ostatnie zagranie na eurocashu nie stanowi dla nich tajemnicy, łącznie z miejscem na profit.

Na drugi dzień, w gronie zaawansowanych Adeptów, poznawaliśmy arkana Techniki Ichimoku, która jest niezwykle skutecznym narzędziem, gdy zna się odpowiednie niuanse. Omawialiśmy także popularne błędy przy stosowaniu Ichimoku, tak by można było się ich ustrzec, a które są powielane przez ogromną ilość foreksowych graczy.

Potem była raptem godzina na odpoczynek, gdyż nadszedł czas na spotkanie w gronie Absolwentów, czyli XXVI „obiad czwartkowy”.

Rozpoczęliśmy go od intensywnej rozgrzewki dla umysłu w postaci symultany szachowej.

Dawno się tak nie namęczyłem, zwłaszcza Łukasz tak mnie „przycisnął”, że ostra walka trwała aż do końcówki pionkowej 🙂

Po rozgrzaniu szarych komórek nadszedł czas na analizy giełdowe. W trakcie spotkania przejrzeliśmy nurtujące przypadki na wykresach jak i omawialiśmy potencjalne „czarne konie” na najbliższy okres. Zwłaszcza walor przedstawiony uprzednio na naszej grupie mailingowej przez Juliana daje szanse na spory zasięg, co też potwierdziliśmy na spotkaniu 🙂

Czas w doborowym towarzystwie bardzo szybko mija i pięć godzin „obiadu czwartkowego” przeleciało w mgnieniu oka. Nie mogę się już doczekać kolejnego spotkania w gronie Absolwentów 🙂 Dzięki wszystkim za przybycie!

Konkurs noworoczny :-)

Autor: Marek | Posted in konkurs | Opublikowano 04-01-2019 10:31 am

38

Standardowo i w tym roku do wygrania jest unikalny kalendarz giełdowy z limitowanej edycji 🙂

Rozwiń »

Eurocash – przegląd wykresu

Autor: Marek | Posted in akcje | Opublikowano 03-01-2019 9:54 am

31

Na wstępie korzystając z okazji chciałbym życzyć Czytelniczkom i Czytelnikom Wszelkiej Pomyślności w Nowym Roku!

Na rozgrzewkę zostawiam jeden z walorów z naszego flagowego indeksu WIG20, który powinien być nie lada gratką dla osób lubiących zwiększone ryzyko, gdyż po wybiciu z trójkąta górą, powinno wpaść parę groszy 🙂

Walor ma co nieco mankamentów (m.in. duży gracz obstawiający od 26.10 shorty), także SL musi pilnować pozycji. Niektóre książki zalecają SL ustawiać pod dolną linią (w przypadku wybicia górą), także kto nie ma jeszcze własnych metod ustawiania SL, może posłużyć się ogólnodostępną wiedzą książkową.

Kiedy SL pilnuje, to niech rynek ocenia 🙂 Walor pozostawiam do własnych przemyśleń i suwerennych decyzji.

Wesołych Świąt Bożego Narodzenia oraz szczęśliwego Nowego Roku!

Autor: Marek | Posted in inne | Opublikowano 21-12-2018 8:21 pm

12

Chciałbym życzyć wszystkim Czytelniczkom i Czytelnikom, by zbliżające się Święta Bożego Narodzenia były spędzone w ciepłym rodzinnym gronie z dala od gonitwy bieżących czasów, a Nowy Rok przyniósł wiele radości i sukcesów 🙂

Niech czas świątecznych przygotowań, będzie spokojnym czasem spędzonym wspólnie, by móc pieczętować więzy rodzinne. Zwłaszcza jak się ma dzieci, warto poświęcić im odpowiednio dużo czasu, gdyż wiadomo jak to się może skończyć.

uciekajacyczas

Ktoś powie, łatwo powiedzieć, trudniej wykonać. No to zdradzę jak my to robimy. Siadamy do gier planszowych, które perfekcyjnie łączą pokolenia. Oczywiście jest jeden warunek. Telefony wkładamy do pudełka i wyciąga się je dopiero po zakończonej rozgrywce 🙂 Zwłaszcza cenne są gry kooperacyjne, gdyż wtedy nie ma podziału na wygranych i przegranych, tylko razem walczy się o konkretny cel. Na poniższej grze trzeba tak dowodzić obroną, zdobywać pożywienie i wykonywać odpowiednie manewry, by rosyjskie wojska zostały odparte. Frajda na długie godziny i nauka historii poprzez zabawę 🙂

Także ja znikam sprzed komputera i przez najbliższe dni jestem „odcięty”. Trzeba jeszcze przetrenować kolędy przed wielopokoleniowym zjazdem rodzinnym 🙂

A jeśli już o kolędach mowa, to na koniec jeszcze dodaję prezent dla Czytelników od mojej ulubionej piosenkarki 🙂

Jaki jest sposób na dostatnie życie na emeryturze?

Autor: Marek | Posted in Edukacja finansowa | Opublikowano 14-12-2018 11:41 am

23

OECD nie pozostawia złudzeń. Bez dodatkowego zabezpieczenia się na jesień życia, otrzymywane świadczenia będą w Polsce wynosić jedynie 38% wysokości ostatniej pensji.

Trzeba zatem działać i to zaczynając za młodu, gdyż inaczej może być już nie tyle za późno, co będzie to na pewno dużo bardziej kłopotliwe i wymagające wielu poświęceń (np. nadgodziny w pogoni za awansem, czy drugi etat to działania znośne dla singla, ale już odbijające się czkawką dla kogoś kto okrada z czasu swoje dzieci i pełni rolę bankomatu, a nie powiernika będącego oparciem, potrafiącego wysłuchać i pokazać właściwą drogę).

Dlatego też bardzo spodobała mi się droga Maćka, który po maturze zakasał rękawy do działania na wielu frontach. Mając naście lat zainteresował się rynkami finansowymi, co w tym wieku może wydawać się nieco ryzykowne, gdyż młodym sodówka znacznie częściej potrafi uderzyć do głowy, wszakże (poza nielicznymi jednostkami) nie znają jeszcze wartości ciężko zarobionych pieniędzy. Jednak z drugiej strony, zaczynając wcześnie, ma się dużo czasu na poznawanie praw rządzących rynkiem.

Pewnego razu Maciek trafił do mnie na szkolenie i później kontakt się urwał, aż po jakimś czasie otrzymałem takiego oto maila:

Później nadszedł wymarzony wyjazd na Wyspy Kanaryjskie i oddanie się swojej pasji, którą sfinansowała giełda.

Tak jak na rynku, im większe fale, tym większa zabawa 🙂

Choć może to dziwnie zabrzmi, ale wbrew temu co podpowiada logika (akumulacja środków, reinwestowanie kapitału, dążenie do niezależności finansowej), dokonał właściwego wyboru, gdyż za młodu trzeba się wyszumieć, bo inaczej całe życie będzie się żałować, że się tego nie zrobiło. Potem na niektóre rzeczy, zwłaszcza w kwestii sportów ekstremalnych, może już być po prostu za późno. Bez odpowiedniego wyszumienia się w młodości, łatwo wpada się w pułapkę kryzysu wieku średniego, który w skrajnym przypadku staje się kompilacją głupoty i niespełnionych marzeń. Nie ma nic gorszego niż widok osieroconych dzieci, gdyż tatuś musiał iść połechtać swoje ego i już nigdy nie wrócił. Także dwumiesięczny wyjazd na Kanary, choć był roztrwonieniem zarobionych pieniędzy, w tym wypadku był czymś właściwym.

Czas mijał a Maciek z naładowanymi bateriami działał dalej. Znalazł niszę i zaczął do Warszawy sprowadzać choinki z rejonów, gdzie są one tanie. Ot taki krajowy geoarbitraż – kupujemy gdzie jest tanio i sprzedajemy gdzie jest drogo. Któż nie chciałby pachnącego drzewka na Święta?

Maciek zarobił swoje na choinkach i ruszył dalej, gdyż pieniądz musi pracować. Na jesień dostarczał drewno opałowe, a przez lato sprzedawał lody własnej produkcji.

Mocno zdywersyfikowany biznes to podstawa. Im więcej gałęzi, tym większe plony, a jeśli jakaś gałąź się złamie, to plony zbiera się z pozostałych 🙂

Idąc za ciosem, Maciek zajął się branżą gastronomiczną na dobre i otworzył swój pierwszy lokal na Saskiej Kępie. Dobra lokalizacja, dobry produkt – nic tylko pomnażać dalej kapitał! Niestety tym razem była to lekcja pokory. Czynsz wynoszący 10 000zł miesięcznie zrobił swoje i lokal nie okazał się żyłą złota.

Dla wielu może się to wydawać powodem do wstydu, ale każdy człowiek sukcesu wie, że błędy w biznesie to po prostu cenne lekcje mówiące jak nie należy tego robić. Im więcej takich lekcji, tym sprawniejszego ma się nosa do interesów. Co więcej, najlepiej to przejść będąc młodym, gdyż ma się jeszcze całe życie przed sobą, by się odkuć.

Gdyby Maciek nie miał zdywersyfikowanego portfela, to po tych wydarzeniach straciłby źródło dochodu, ale mając wiele gałęzi, tę chorą bez skrupułów się odcina i rusza dalej. Dalszym krokiem było zwiększenie produkcji z własnej lodziarni, co okazało się strzałem w dziesiątkę.

Największe zyski z lodów są oczywiście w upały, także jak przychodzą chłodne wieczory działa kolejna gałąź, czyli drewno opałowe, a teraz przed Świętami, Maciek zaopatruje stolicę w pachnące jodły kaukaskie 🙂

Cały czas aktywnie działa, także spokojnie przed trzydziestką status milionera jest u niego pewniakiem. Pieniądz musi cały czas pracować. Tylko w ten sposób można odpowiednio zabezpieczyć się na starość (pomijamy oczywiście nieistotne statycznie przypadki typu wygrana w lotto czy „zawód: syn”).

Całość jego działań przypomina pewną dosyć znaną przypowieść z Biblii, która jakby nie patrzeć stanowiła w owym czasie w pewnym zakresie podręcznik „edukacji finansowej”.

Pewien człowiek, mając się udać w podróż, przywołał swoje sługi i przekazał im swój majątek. Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności, i odjechał. Zaraz ten, który otrzymał pięć talentów, poszedł, puścił je w obrót i zyskał drugie pięć. Tak samo i ten, który dwa otrzymał; on również zyskał drugie dwa. Ten zaś, który otrzymał jeden, poszedł i rozkopawszy ziemię, ukrył pieniądze swego pana.

Dla przypomnienia, 1 talent (jednostka monetarna używana w starożytności na Bliskim Wschodzie) odpowiadał równowartości 3600 szekli. Także pierwszy sługa otrzymał 18000 szekli, drugi 7200, a trzeci 3600 (co na tamte czasy i tak było zawrotną sumą).

Po dłuższym czasie powrócił pan owych sług i zaczai się rozliczać z nimi.
Wówczas przyszedł ten, który otrzymał pięć talentów. Przyniósł drugie pięć i rzekł: «Panie, przekazałeś mi pięć talentów, oto drugie pięć talentów zyskałem». Rzekł mu pan: «Dobrze, sługo dobry i wierny. Byłeś wierny w niewielu rzeczach, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana».
Przyszedł również i ten, który otrzymał dwa talenty, i powiedział: «Panie, przekazałeś mi dwa talenty, oto drugie dwa talenty zyskałem». Rzekł mu pan: «Dobrze, sługo dobry i wierny. Byłeś wierny w niewielu rzeczach, nad wieloma cię postawię; wejdź do radości twego pana».
Przyszedł i ten, który otrzymał jeden talent, i rzekł: «Panie, wiedziałem, żeś jest człowiek twardy: chcesz żąć tam, gdzie nie posiałeś, i zbierać tam, gdzieś nie rozsypał. Bojąc się więc, poszedłem i ukryłem twój talent w ziemi. Oto masz swoją własność».
Odrzekł mu Pan jego: «Sługo zły i gnuśny! Wiedziałeś, że chcę żąć tam, gdzie nie posiałem, i zbierać tam, gdziem nie rozsypał. Powinieneś więc był oddać moje pieniądze bankierom, a ja po powrocie byłbym z zyskiem odebrał swoją własność. Dlatego odbierzcie mu ten talent, a dajcie temu, który ma dziesięć talentów. Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. A sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz w ciemności : tam będzie płacz i zgrzytanie zębów».

Przypowieść ta została spisana prawie dwa tysiące lat temu, a dalej odzwierciedla te same zachowania. Część osób ima się wielu zajęć, inwestuje, rozkręca biznesy dużej skali, część operuje mniejszym kapitałem, ale działa z równie wielkim rozmachem, że podwaja swoje środki, a cześć osób szuka wymówek, nie poszerza wiedzy, zamiast się uczyć na błędach – „wie lepiej”, trwoni czas przed tabletem, telewizorem i nie wykazuje chęci działania.

W treści można także znaleźć ponadczasowe przesłanie, że pieniędzy nie można zakopywać, czyli w dzisiejszych czasach trzymać w przysłowiowej skarpecie czy na lokacie, co jest dobre wyłącznie w przypadku, kiedy mamy ich już pod dostatkiem i odsetki od obligacji skarbowych czy lokat w pełni pokrywają nasze potrzeby.

Oszczędzanie jest dobre dla utrzymania danej stopy życiowej (pilnuje nas byśmy nie roztrwonili za szybko całego majątku), także jeśli osiągnie się satysfakcjonujący pułap, to śmiało można zwolnić tempa, gdyż pogoń za pieniędzmi dla samego gonienia za pieniędzmi ociera się bardziej o chorobę psychiczną, aniżeli racjonalne działania. Pieniądze są przecież jedynie środkiem do celu, a nie celem samym w sobie.

Natomiast oszczędzanie nigdy nie pozwoli przebić się na wyższą stopę życiową. Jeśli bieżąca nas zadowala, to wszystko jest w porządku. Natomiast jeśli chcemy wspiąć się szczebelek wyżej, to konieczne jest stałe pomnażanie kapitału. Oczywiście nie zawsze musi to być na rynkach finansowych. Może to być inwestycja we własny biznes, we własny rozwój w celu znalezienia lepiej płatnej pracy itd.

Na im większej liczbie filarów budujemy naszą stabilność finansową, tym bardziej będzie ona solidna. Maciek połączył kilka gałęzi. Prócz pomnażania kapitału na rynkach finansowych, rozwija równolegle własne biznesy. Jeśli w upalne lato jedliście w stolicy przepyszne lody, to jest duża szansa, że były to lody z jego firmy 🙂 Natomiast jeśli kupujecie w Warszawie pachnące jodełki przed Świętami, to prawdopodobnie również są z jego dostawy 🙂

Maciek jest typowym przykładem człowieka o szerokich horyzontach, dla którego chcieć to móc i doskonale działa na poczet swojej przyszłej emerytury.

Grupa Azoty – analiza waloru wybranego przez Czytelników #4

Autor: Marek | Posted in akcje | Opublikowano 05-12-2018 8:29 pm

28

W ostatniej w tym roku odsłonie przeglądu walorów wybranych do analizy przez Czytelników, podczas głosowania na Fanpage’u wybór „po dogrywce” padł na Grupę Azoty.

Chyba nie trzeba nikomu przedstawiać największego krajowego producenta nawozów. Polifoska, Amofoska, Saletrzak, Pulsar czy Salmag, to nazwy, które zapewne obiły się o uszy niejednej osobie, która na działce czy w ogrodzie zajmowała się uprawą warzyw.

Osobiście nie miałem okazji testować ich nawozów, gdyż w kwestiach upraw jestem „ekologicznym zapaleńcem” i prócz tego co wypracują u mnie kompostowniki, korzystam głównie z odchodów dżdżownic kalifornijskich, a do wiosennych oprysków na mszyce i przędziorki uprawiam specjalnie wrotycz, także moje płody rolne nie są całkowicie bez oprysków jak te pewnego znanego podróżnika, ale są w miarę zgodne z naturą 🙂

Natomiast o te nawozy zapytałem Przemka, zaprzyjaźnionego inwestora giełdowego, który ma większe areały upraw niż ja, a do tego jest niesamowicie bystry i nie boi się patrzeć na sprawy kompleksowo. Niedawno przez telefon rozmawialiśmy o potencjale grzewczym jego hałd z kory iglaków, gdyż zachodzące tam reakcje związane z kompostowaniem sprawiają, że wewnątrz panuje tam wysoka temperatura. Jak to ujął Przemek: „łapy można poparzyć”. Tego typu mechanizmy już ponad dekadę temu były poruszane przez Katedrę Elektrotechniki i Energetyki Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie i w wielu innych ośrodkach badawczych. Szkoda, że nie są popularne na wsi, gdyż wtedy właściciele dużych pryzm, mogliby spokojnie nie palić w piecu podczas zimy 🙂

Wracając jednak to meritum, Przemek stwierdził, że są na rynku lepsze nawozy, jednak w stosunku cena/jakość jest to dla rolników dobry produkt, w który warto się zaopatrywać. Zatem zbyt, przynajmniej na krajowym podwórku, powinien być całkiem spory.

Zerknijmy teraz na parametry (źródło: stooq.pl)

Cena/Zysk = 48 może niektórych odstraszyć, gdyż np Tauron ma 4, ale u CDR to już ponad 125, także rynek się raczej takimi rzeczami nie przejmuje 😉

Na koniec zostawiłem wykres, choć przyznam, że wybór tego waloru postawił mnie trochę w trudnej sytuacji, gdyż był on już grany wcześniej przez moich Uczniów, za co też chwaliłem Przemka za wyłapanie wejścia w okolicy dwudziestu-paru złotych.

Także nie bardzo wiem co teraz napisać. Kto użył wędki z „Esencji spekulacji”, już ten walor ma i patrzy jak rośnie podnosząc SL, by zysk nie zamienił się w stratę.

Z Techniki Ichimoku sygnały też już były. Informacyjnie średnie Tenkan-sen (9 – sesyjna) i Kijun-sen (26 – sesyjna) przecięły się jeszcze przed Świętem Niepodległości.

Teraz jest czas na pilnowanie zysku poprzez rozsądne przesuwanie SL, a za jakiś czas zapewne jakiś profit.

Reasumując, nie preferuję gonienia uciekającego pociągu. Wejścia muszą być w dobrych miejscach, by stopa zwrotu była odpowiednio duża w stosunku do podejmowanego ryzyka.

Szczyt klimatyczny w Katowicach i kwestia smogu

Autor: Marek | Posted in ciekawostki, Edukacja finansowa | Opublikowano 03-12-2018 7:21 pm

22

Rozpoczęty Szczyt Klimatyczny w Katowicach zmotywował mnie do dzisiejszego wpisu 🙂 Jak wiadomo odczyty czujników są w sezonie zimowym katastrofalne i to nie tylko na Śląsku, ale także w stolicy (stan na godzinę 19:00).

Przyczyn jest zawsze wiele, także dziś pokażę jak będąc posiadaczem kominka, można dołożyć swoją cegiełkę do czystego powietrza w najbliższej okolicy, a przy okazji będzie dodatkowy zysk dla portfela 🙂

Mowa o odpowiednim sposobie rozpalania od góry, które dominuje w Niemczech czy Szwajcarii, gdzie zrobiono kompleksowe badania potwierdzające spadek emisji zanieczyszczeń nawet do 80% w przypadku rozpalania od góry (linki do badań niemieckich i szwajcarskich).

Ową metodę pokazałem też swojego czasu Krzyśkowi, który jako jeden z pierwszych trafił do mnie lata temu na Ichimoku. Utrzymujemy po dziś dzień przyjacielski kontakt i zarazem wspieramy się w rozmaitych przedsięwzięciach. Tak też było przed laty, kiedy budowałem zeroenergetyczny dom (m.in. ocieplenie ścian styropianem o gr. 30cm). Gdyby nie Krzysiek i jego cenne wskazówki, w zdecydowanie większej liczbie miejsc dałbym się nabrać ekipie budowlanej na ich „wersje sztuki budowlanej”.

Epopeje budowlane to jednak temat na książkę, jak nie dwie, także wróćmy do tematu kominka. Na pewno każdy, kto jeszcze nie popadł w rutynę w związku, wie jak dużo potrafi w mroźne dni zdziałać wieczorna dobra muzyka, lampka wina i migoczące płomienie w kominku. Cała reszta dzieje się w mgnieniu oka 🙂

Jednak czarna na drugi dzień szyba i osmolone palenisko, sprawiające, że z salonu robi się nam kotłownia, są dosyć sporym minusem. Kłęby gęstego dymu rzucane na sąsiadów też nie są dobrym pomysłem.

Na to wszystko jest właśnie rozwiązanie w postaci rozpalania od góry, choć kiedy promowałem aktywnie tę metodę wśród lokalnych polityków, dla większości było to coś nierealnego, wielka abstrakcja. Na szczęście dla ludzi z otwartym umysłem jest to sposób, by zaoszczędzić nawet 40% opału bez konieczności częstego dokładania drewna, a dodatkowo pozbywa się problemu sadzy w kominie i palenisku.

Gdy kominiarz był u Krzyśka, to skwitował to słowami: „widzę, że pan jeszcze nie palił nigdy w tym kominku” 🙂 Nic więcej nie trzeba chyba dodawać.

Jak zrobił Krzysiek, by zaskoczyć kominiarza?

Etap pierwszy, ustawiamy drewno (duże szczapy u dołu, mniejsze u góry).

Następnie podpalamy od góry elementy zapalające. Można też robić to bardziej efektownie i potraktować drewno palnikiem – pozdrowienia dla Tomka za ten patent na szybkie podpalenie 🙂

Później pozostaje się cieszyć ciepłem.

I tak mijają godziny

i kolejne godziny

I dalej gorąco

Rozpalony po południu kominek przed północą dalej trzyma formę.

Nie ma też kłębów gęstego dymu 🙂 Palenie „bezdymne” wymaga paru prób, by wyczuć swój kominek i odpowiednio regulować dopływ powietrza, ale później robi się to już bardzo intuicyjnie i nie trzeba szorować osmolonej szyby.

Na koniec dodam, że bardzo ważne jest także suche, dobrze wysezonowane drewno. Jeśli użyjemy wilgotnych szczap, to będziemy wędzić pół okolicy bez względu na technikę palenia. Tak samo należy unikać drzew iglastych. Trochę reguł trzeba przestrzegać, ale warto. O paleniu od góry można poczytać też tu.

Dziękuję Krzyśkowi za zdjęcia i zachęcam do prób posiadaczy kominków, gdyż zysk będzie dla każdego. Sąsiedzi nie będą wędzeni, a my nie będziemy musieli rąbać tyle drewna 🙂

S&P500 – drobny przeciek z grupy mailingowej

Autor: Marek | Posted in indeksy | Opublikowano 27-11-2018 8:07 pm

35

Ostatnio jestem w rozjazdach i lekkim zabieganiu, także dziś będzie jedynie szybki „przeciek” z naszej głównej mailingowej grupy dyskusyjnej – Listy Absolwentów. Jest to grupa dla osób posiadających wędki z „Esencji spekulacji” oraz Ichimoku. Dla przypomnienia działa także ListaES prowadzona przez Kasię, gdzie wiedzę szlifują osoby po szkoleniu podstawowym.

W przecieku będzie nasza dyskusja o S&P500 wraz z najnowszym postem. Screen z grupy umieszczam poniżej (po kliknięciu obraz się powiększy):

Jak widać, ostatni wpis był niecały miesiąc temu. Dotyczył on zabrania zysków z shortów (czyli pozycji, które pozwalają zarabiać na spadkach). Dzień realizacji zysku został oznaczony na poniższym wykresie.

Jak widać też z treści, osobiście nie miałem tam pozycji. Moje środki pracują gdzie indziej, choć mój fundusz podróżnika (rachunek celowy, gdzie trafia określony procent od każdej zyskownej transakcji) został mocno „obrabowany” przez dosyć spore wydatki, ale nie żałuję ani jednej wydanej złotówki 🙂 Kiedyś napiszę o tym więcej.

Reasumując, póki co na ponowne wskoczenie do pociągu (zarówno na północ jak i południe) żadnych bezpiecznych sygnałów nie ma, a na sytuacje, o średnim prawdopodobieństwie wygranej (zbliżonym do rzutu monetą), nie ma sensu stawiać kapitału, dlatego też od prawie miesiąca na grupie jest cisza o S&P500, a jak widać na screenie, to dopiero 28 wątek z 891, czyli jest wiele ciekawszych walorów omawianych w listopadzie. Także ja pozycji na S&P500 jeszcze nie posiadam, ale zapewne w 2019 to się zmieni (może nawet nieco wcześniej).

Jurek Bitschan

Autor: Marek | Posted in Patriotyzm | Opublikowano 21-11-2018 10:12 am

15

Zanim siądę do wpisu o S&P500 chciałbym przypomnieć osobę Jurka Bitschana, gdyż dziś przypada rocznica jego śmierci.

Wolna, niepodległa Polska nie została nam podarowana. Została ona wywalczona przez naszych przodków. Przelali swoją krew po to, byśmy mogli dziś mówić w rodzimym języku, by nikt obcy nie mówił nam co mamy myśleć, bo możemy myśleć samodzielnie, by nikt z zewnątrz nie decydował o tym co mamy robić, a także po to, by nasze dzieci mogły się cieszyć dzieciństwem.

Jerzy Bitschan, harcerz i pilny uczeń osiągający ponadprzeciętne wyniki w nauce widząc zagrożenie ze strony wroga pozostawił w domu list i ruszył do walki.

„Kochany Tatusiu!
Idę dzisiaj zameldować się do wojska. Chcę okazać, że znajdę tyle sił, by móc służyć i wytrzymać. Obowiązkiem też moim jest iść, gdy mam dość sił, bo brakuje ciągle ludzi dla wyswobodzenia Lwowa. Z nauk zrobiłem już tyle, ile trzeba było.
Jerzy”

 

Jako 14-latek, był jednym z wielu tysięcy Orląt Lwowskich, które chwyciły za broń, by przeciwstawić się agresorom. Cześć i chwała ich pamięci!