Złoto – aktualizacja wykresu (kurs podąża w preferowanym kierunku)

Autor: Marek | Posted in Surowce | Opublikowano 07-02-2016 8:04 pm

8

Niecały miesiąc temu ujawniłem swoje zakupy złota, także czysto kontrolnie warto rzucić okiem na wykres szlachetnego kruszcu.

WzrostyZłota

Jak możemy zaobserwować, sytuacja rozwija się zgodnie z założonym kierunkiem. Po mailach wiem również, że trochę osób postanowiło zagrać tutaj longi, także tak jak zawsze, zalecam podsuwanie zleceń obronnych, by wypracowany zysk już nigdy nie zamienił się w stratę.

Ile rynek da, tyle się weźmie, ale nie ma nic gorszego, aniżeli zaliczenie straty na transakcji, która była przez spory czas na konkretnym plusie. Stąd mój nacisk na pilnowanie profitujących SL. Każdy kto się odważył, ma już na czekoladę :)

Wrocław, 20.02.2016 – Szkolenie giełdowe „Esencja spekulacji”, 21.02.2016 – Technika Ichimoku

Autor: Marek | Posted in Edukacja finansowa | Opublikowano 03-02-2016 9:18 am

4

Terminy przyjazdu do Wrocławia zostały potwierdzone, także oficjalnie otwieram zapisy na dwa szkolenia. Pierwszego dnia odbędzie się szkolenie bazowe „Esencja spekulacji” a drugiego dnia przedstawię Technikę Ichimoku.

W sobotę (20.02.2016) na „Esencji spekulacji” przekażę najważniejsze elementy giełdowego rzemiosła wraz ze swoją koronną metodologią wyłapywania silnych ruchów giełdowych. Pokażę pełen proces decyzyjny, począwszy od tego jak odsiać walory, poprzez moment zakupu, ustawienie SL oraz prowadzenie pozycji. Jednym słowem przedstawię samą esencję wraz z uporządkowanym od A do Z schematem działania. Na tym szkoleniu można się też dowiedzieć jakie techniki AT przetrwały mój rygorystyczny proces selekcji i trafiły do mojego warsztatu.

Rozwiń »

EUR/PLN – ocena ujawnionego w ubiegłym roku momentu zakupu sporych ilości euro

Autor: Marek | Posted in waluty | Opublikowano 01-02-2016 9:38 am

14

Ostatnio z zagrania portfelowego były ujawnione longi na ropie (prowadzone obecnie profitującym SL), ale pewne pozycje walutowe, choć nie stricte w sensie spekulacyjnym, są cały czas obecne w portfelu. Warto zatem je obiektywnie ocenić, patrząc przez pryzmat upływającego czasu.

Jak zapewne wielu stałych Czytelników dobrze pamięta, wiosną ubiegłego roku ujawniłem na blogu swoją transakcję dotyczącą zakupu sporych ilości €, którymi zasiliłem swój fundusz podróżnika. Miało to miejsce w trakcie przygotowań do długiej wyprawy obejmującej rejon Azji Południowo-Wschodniej. Na blogu pojawił się wtedy jednoznaczny komunikat o ostatnich zakupach, wraz ze screenem z dokonanej transakcji wymiany, gdzie widnieje dokładna data i godzina.

WymianaEUR_2015

Jako, że sama data 21 kwietnia 2015 nie oddaje w pełni sytuacji, oznaczyłem ów dzień na poniższym wykresie.

zakupEUR

To było wiele miesięcy temu, a teraz zobaczmy z perspektywy czasu, czy wytypowany rejon cenowy miał rację bytu i czy nie przepłaciłem za walutę, która będzie mi jeszcze służyć w trakcie najbliższych wypraw.

zakup euro

Myślę, że wykres mówi sam za siebie i nie trzeba nic więcej komentować. Po prostu kupowanie w dobrych miejscach przynosi zawsze sowite plony i warto o tym pamiętać :)

WIG20Trader – przegląd systemu do handlu automatycznego (EA) dedykowanego na rynek kontraktów terminowych

Autor: Marek | Posted in Edukacja finansowa, indeksy, kontrakty terminowe | Opublikowano 27-01-2016 8:01 pm

16

Na ropie rozstrzygają się losy mojego zagrania, ale co ma być to będzie, SL jest ustawiony i niech się dzieje co chce. Giełda będzie ulegać fluktuacji, więc wolny czas można dowolnie zagospodarować :)

Ja akurat robiłem porządki w szafie i na chwilę „odpłynąłem” w małą sentymentalną podróż w przeszłość, kiedy znalazłem pamiątkową koszulkę z finału 24-godzinnego maratonu programistycznego, do którego udało mi się przed laty zakwalifikować, co nie było łatwe.

Pamiątka z finału konkursu programistycznego

Dla przykładu w ubiegłym roku w eliminacjach wzięło udział ponad 1000 osób, które reprezentowały takie uczelnie jak Princeton University, Stanford University, MIT, University of Cambridge, czy firmy takie jak Google, Mozilla, Intel oraz Microsoft. Jest to zatem jedno z miejsc, gdzie można spotkać niezwykle ciekawych i inteligentnych ludzi.

Jak tylko znajdę w przyszłości co nieco czasu na przygotowania, to znów zacznę być aktywny w tego typu zawodach, gdyż uwielbiam potyczki umysłowe, które doprowadzają szare komórki do „wrzenia”.

Oczywiście, by nie „zardzewieć”, od czasu do czasu hobbystycznie tworzę rozmaite algorytmy do zastosowań giełdowych. Jakiś czas temu powstał też nowy algorytm dedykowany na nasz rynek kontraktów terminowych i niedawno postanowiłem go uruchomić, by sprawdzić jak sobie radzi po zamknięciu kodu, czyli okresu, gdzie nie wprowadza się już żadnych optymalizacji i testuje zachowanie systemu.

Badany był okres nieco ponad jednego roku od 5 stycznia 2015 do 21 stycznia 2016. Z kapitału początkowego liczącego 10 tys. złotych, po zakończeniu testów widniało saldo 21048,31 złotych. Szczegółowy raport, wraz z krzywą kapitału znajduje się poniżej.

wig20Trader

Nie jest to jakiś oszałamiający wynik, ale nie mam też prawa narzekać. Oczywiście zanim ten system zostanie zasilony prawdziwą gotówką, musi trochę „poleżakować” na zamkniętym kodzie, by można było sprawdzić jak sobie radzi z próbą czasu.

Niestety bardzo dużo osób o tym zapomina, by nie rzec, iż celowo to przemilcza, by sprzedawać swoje „zabawki” w marketingowej otoczce „super zarabiających systemów”. Naciągaczy wokół giełdy jest co nie miara i trzeba nieźle uważać.

Znam trochę osób, które na takich „super automatach forex” straciły niemałe pieniądze. Zatem zanim zakupi się jakiegokolwiek robota do handlu automatycznego (EA), trzeba przede wszystkim sprawdzić czy ludzie je oferujący mają jakiekolwiek kwalifikacje związane z algorytmiką czy działką sztucznej inteligencji. Oszczędzi się wielu późniejszych nerwów podczas pracy zakupionego „cudownego systemiku”, który wystarczy tylko uruchomić i podczas snu pieniądze będą się same pojawiać :)

Mimo startu w wielu zawodach programistycznych, w tym dwukrotnego udziału w finale maratonu deadline24, do tej pory podchodzę bardzo sceptycznie do tej tematyki i uważam, że budowa skutecznego automatu tradingowego, który przetrwałby na zamkniętym kodzie co najmniej 5-letnią próbę czasu będąc poddawany testom na rynku rzeczywistym, jest nie lada wyzwaniem.

Niemniej jednak na zakończenie dodam tylko, iż stwierdziłem, że jeśli automat przetrzyma jeszcze rok czasu zachowując dobrą formę, to nie będę widział przeciwwskazań, by w ramach ciekawostek prezentować, na bieżąco na blogu, generowane przez niego sygnały, które będziemy mogli publicznie oceniać :) Sprawdzimy czy nowy system zachowa się tak dobrze jak prezentowane w latach 2010-2011 oscylatory kontraktowe, które dawały sygnały przed sesją i nie przyniosły ani razu ujemnego wyniku. Do tej pory jestem z nich bardzo dumny :)

Ciekawy piątek: Ropa Crude +8 procent

Autor: Marek | Posted in Surowce | Opublikowano 24-01-2016 9:34 pm

23

Jedna piątkowa sesja przyniosła konkretny wzrost „czarnego złota”. Ropa Crude wzrosła o 8%, a ropa typu Brent aż o 8,28%. Jak można było zaobserwować na niektórych portalach, dla wielu analityków było to jedno wielkie zaskoczenie.

Natomiast jeśli się ma z wyprzedzeniem wytypowane odpowiednie rejony, to nie ma mowy o zaskoczeniu. Już w ubiegłym roku podałem na Liście Absolwentów przedział cenowy, który stanowi dobre miejsce na zakupy ropy i wraz ze swoimi Uczniami pilnie czekaliśmy na odpowiednie ceny.

To właśnie ropa była zarazem jednym z tematów przewodnich ubiegłotygodniowego „obiadu czwartkowego” i skróconą wersję jego przebiegu wrzuciłem w piątkowy poranek na naszą dyskusyjną grupę mailingową.

ropa_przecieki.png

Opisałem także szczegółowo powody zajęcia pozycji (kto był ostatnio na „Esencji spekulacji” może je znaleźć na 14 stronie skryptu) i metodę, którą wybrałem do przesuwania zleceń obronnych, a całość zakończyłem puentą: „Jestem zatem na ropie, a czy rynek da zysk, czy kopniaka na przywitanie mnie po większej przerwie, już niebawem się okaże„. Dziesięć godzin później rynek dał mi już odpowiedź.

Zatem na „dzień dobry” jest już bardzo ładny zysk. Jeśli będzie to tylko korekta i rynek zawróci, to SL profitujący zachowa wypracowany wynik. Kapitał będzie pomnożony i gotowy do użycia na niższych poziomach cenowych. Jeśli rynek rozpocznie coś większego, pozostanie wyciskać z niego ile tylko się da, jak cytrynę, do ostatniej kropelki.

Pierwsza w tym roku i XIV z kolei edycja „obiadu czwartkowego” już za nami :-)

Autor: Marek | Posted in ciekawostki | Opublikowano 19-01-2016 12:14 pm

22

Tym razem już po raz czternasty spotkaliśmy wspólnie w gronie Adeptów, by debatować na rozmaite tematy, ale kluczowym elementem był kompleksowy przegląd dotychczasowych zagrań. Było to zatem stricte spotkanie robocze.

Miejscem spotkania była Warszawa, gdzie akurat miałem w weekend okazję, by podzielić się wiedzą (przy okazji dziękuję serdecznie Adeptom, którym miałem okazję w sobotę i niedzielę podarować wędki, gdyż atmosfera była niesamowita i starczyło nawet czasu, by omówić arcyciekawy bieżący bieg wydarzeń i związane z nim nadzwyczajne możliwości inwestycyjne) i będąc na miejscu nie mogłem przegapić okazji do spotkania ze swoimi Absolwentami.

W XIV edycji, oprócz reprezentantów stolicy, wzięły także udział osoby z Zielonej Góry oraz Ostródy. Przejrzeliśmy wspólnie wiele zagrań, kładąc szczególny nacisk na tych stratnych, by wszelkie wątpliwości wokół nich zostały rozwiane. Dzięki takiemu gruntownemu przeglądowi udało się skorygować wiele rzeczy, gdyż gdzieniegdzie zdarzały się zagrania nie mające racji bytu, czyli niezgodne z przedstawianą przeze mnie metodologią. Albo zabrakło kluczowego czynnika, który jest zaraz na początkowych kartach skryptu jaki otrzymują Absolwenci „Esencji spekulacji”, albo tego, który jest nieco dalej, albo też problem był z ostatnim elementem, pełniącym rolę naszego „triggera”. Bez wypełnienia jego wszystkich warunków nie można zawierać transakcji.

Właśnie z tym ostatnim determinującym wszystko elementem był chyba statystycznie największy problem. Na szczęście udało się to w porę skorygować, by portfel nie był już obciążany przypadkowymi transakcjami. Czasem też była widoczna siła starych nawyków, ale krok po kroku wszystko da się doszlifować :)

Pojawiła się też dyskusja o wynikach i poprzeczkę wysoko postawił Łukasz, który za ubiegły rok osiągnął stopę zwrotu (liczoną od kapitału)  wynoszącą 60%.

Oprócz przeglądu zagrań i korekcji błędów skupiliśmy się również na omówieniu rynków, gdzie będzie można się spodziewać wysokich zysków. Kolejne elementy układanki zaczynają nam potwierdzać obrane scenariusze.

PS Owe rynki omówię niebawem na głównej Liście i kto wie, może nawet będą jakieś przecieki :)

Złoto – krótkie przypomnienie o jego dziejach i analiza skutków zwiększenia rezerw złota przez Chiny

Autor: Marek | Posted in Surowce | Opublikowano 13-01-2016 9:47 am

6

Dziś odświeżę co nieco wpis z 2014 roku z dodaniem paru kwestii dotyczących Chin :)

Jak już nam dobrze wiadomo, złoto od tysięcy lat przyciąga swoim urokiem i nierzadko pełni rolę synonimu bogactwa. Nie bez powodu to właśnie Mansa Musa, czternasty król Imperium Mali, jest uznawany za najbogatszego człowieka wszech czasów. Podczas swojej wyprawy pielgrzymkowej do Mekki w 1324 roku, której trasa wiodła przez Kair, wydawał tak duże ilości złota, że jego cena w Egipcie wpadła w deflację na ponad dekadę.

Użytku ze złota jest co nie miara. Któż nie lubi obdarowywać swojej ukochanej złotą biżuterią? Bardziej wymagający gospodarze, mogą raczyć swoich gości wybornymi ciasteczkami podawanymi na złotej zastawie. Po co żurek jeść w wydrążonym chlebie, skoro można go spożywać ze złotego talerza? 😛

złotaZastawa

Choć ja mimo wszystko wolę w „naczyniu” z chleba. Jest bardziej klimatyczne 😉 Osoby, które nie lubią eksponować swojego cennego kruszcu, a tym bardziej używać go jako zastawy, mogą zakopać go w ogródku lub zamknąć dla bezpieczeństwa na cztery spusty w renomowanym sejfie. Tylko nie ma na świecie takiego sejfu, którego nie dałoby się otworzyć. Każdy szyfr da się złamać (o czym przekonali się Niemcy licząc na niezawodność Enigmy, którą złamali Polacy z Marianem Rejewskim na czele), każdy zamek da się otworzyć i każdy sejf jest do rozprucia.

sejf

Oczywiście są skarbce, których zdobycie jest utrudnione, ale i te da się „wyczyścić”, trzeba tylko użyć odpowiednich metod. Tak było w latach trzydziestych XX wieku w Hiszpanii. Kraj ten posiadał, w owym czasie, jedne z największych rezerw złota na świecie, które bez wątpienia były łakomym kąskiem.

Jak zagarnięto te zasoby? Można rzec, że bardzo prosto, gdyż bazowano na „ciemnej masie”. Pierwszą fazą był przerzut agentów, który zajęli się robotą na miejscu, a trzeba przyznać, że hasła: „każdemu po równo”, bardzo łatwo wpadają na podatny grunt. Choć w tych hasłach było drobne niedomówienie, gdyż na końcu zabrakło odpowiedniego wyrazu, ale nie ma się co dziwić, gdyż hasło: „każdemu po równo … biedy”, nie brzmi już tak chwytliwie.

Inna sprawa, że założenia by każdy miał po równo są same w sobie nieracjonalne, gdyż jeden tynkarz może solidnie zrobić ścianę w jeden dzień, a inny może zrobić fuszerkę, więc wypłata zawsze powinna być adekwatna do jakości. Bardziej solidni i pracowici, w normalnym ustroju zawsze będą mieć więcej. W innych systemach takich jak np. w Korei Północnej, wszystko działa trochę inaczej i np. otyłość grozi jedynie garstce osób 😉

Wracając jednak do hiszpańskiego złota, to po „wyrobieniu gruntu”, odpowiednie grupy doszły do władzy i po zaognieniu sytuacji doszło do wybuchu powstania. Akurat był to idealny czas na testowanie sowieckiego sprzętu i sowieckiej myśli wojskowej. Setki tysięcy ludzi straciło życie, ale sprzęt był dobrze przetestowany, a oficerowie ZSRR zdobyli cenne doświadczenie bojowe.

Jednym słowem z Hiszpanii zrobiono sobie poligon, a do tego zamiast zapłacić za nieocenioną możliwość testowania swojego sprzętu, zażądano za to horrendalnych sum płatnych w szczerym złocie. Między innymi w tym celu miejscowych „czerwonych” osadzono blisko władzy, bo kto przy zdrowych zmysłach zgodziłby się na ograbienie swoich zasobów złota z banku centralnego? Całość była dokładnie zaplanowana przez radzieckie służby. Dnia 26 października 1936 roku, załadowano na statek bagatela 510 ton złota i wysłano do ZSRR. Wszystko działo się pod pilnym nadzorem Aleksandra Orłowa, rezydującego w Hiszpanii funkcjonariusza NKWD.

Orłow za wykonanie takiego zadania, w każdym normalnym systemie mógłby liczyć na status bohatera narodowego, gdyż zasilił skarb państwa olbrzymimi środkami. Natomiast ku jego nieszczęściu służył siłom, które lubowały w rozlewie krwi choćby dla przykładu, a ludzi ambitnych, inteligentnych i kreatywnych profilaktycznie likwidowały. Taki też los miał go spotkać, jednak przejrzał w porę zamiary swoich mocodawców i czym prędzej czmychnął do USA, zabierając ze sobą sporą dokumentację. Po latach spisał swoje wspomnienia, przedstawiając prawdziwe oblicze reżimu sowieckiego, w książce „The Secret History of Stalin’s Crimes”.

Tak na marginesie w szeregach komunistów walczył w Hiszpanii jako ochotnik George Orwell. Gdy zobaczył jak to wszystko wygląda na żywo, jego entuzjazm do pustych haseł w mgnieniu oka wyparował, a jego doświadczenie życiowe pozwoliło na opisanie tych obłudnych mechanizmów w „Folwarku zwierzęcym”, do którego lektury bardzo zachęcam.

Wracając jednak do tematu złota, hiszpańskie 510 ton, nawet w dzisiejszych czasach stanowi kolosalną ilość. Jest to więcej niż posiada obecnie w swoich skarbcach Europejski Bank Centralny. Dla porównania, Polska w swoich rezerwach posiada obecnie niecałe 103 tony. Oczywiście patrząc na wszystko z szerszej historycznej perspektywy, można rzec, że los wymierzył sprawiedliwość, gdyż niegdyś to Hiszpanie rabowali złoto, kiedy podbijali Imperium Inków 😉

W ramach ciekawostek dodam jeszcze, że Chiny w ubiegłym roku ogłosiły wzrost swoich rezerw o ponad 600 ton i podają w oficjalnych statystykach liczbę 1658 ton. Prawdopodobnie będą dalej kontynuować zakupy, by wzmocnić prestiż swojej waluty i docelowo rzucić wyzwanie dolarowi. Kto czytał ze zrozumieniem „Wojnę o pieniądz„, wie jak zapatrują się w Państwie Środka na pewne sprawy.

Choć z bieżącej historii wiemy także jak kończą kraje, które rzucają takie wyzwania. Pamiętacie jaki władca „Mezopotamii” nie chciał dolarów za ropę i jak skończył? Ostatnio były premier UK wyznał publicznie, że broni masowej zagłady tam nie było i przepraszał za błędy. Pewien beduin z Trypolitanii też chciał odejść od dolara. Pamiętacie jak skończył i co pozostało z jego kraju? Z pewnością był to „zbieg okoliczności”, a kto w takie zbiegi nie wierzy, ma świadomość, że zapowiadany rzekomy „upadek zielonego” jest sprawą nieco bardziej złożoną :)

 

Złoto – przegląd wykresu + drobne zakupy

Autor: Marek | Posted in Surowce | Opublikowano 11-01-2016 10:33 am

21

W październiku 2012 złoto pięło się dynamicznie do góry i analitycy przebijali się w licytacjach poziomów. Niektórzy wieszczyli nawet szybki marsz na poziom 5000$/oz. Wiele osób patrzyło wtedy z niedowierzaniem na mój wpis, który można było na spokojnie ocenić z perspektywy czasu.

Nieco później padł także czytelny sygnał sprzedaży, który wykorzystało sporo moich Uczniów, o czym dali znać na Liście Absolwentów (naszej grupie dyskusyjnej). Tamten setup, bazujący na mojej koronnej metodologii, pokażę już w najbliższą sobotę kolejnej grupie Adeptów :)

Złoto

Przestrzegałem także w owym czasie przed złotem fizycznym, gdyż był wtedy bardzo zły czas na jego zakup. Teraz jednak, kiedy jego cena jest o setki dolarów niższa, zmieniam swoje nastawienie do cennego kruszcu, ale nie stricte w kontekście inwestycyjnym.

Mianowicie takim moim cichym marzeniem jest stworzenie na przestrzeni kilku lat autorskiej biżuterii, którą mógłbym obdarowywać swoją ukochaną żonę. Takie prezenty od serca, zrobione samodzielnie są zawsze bezcenne. Od dawna przeglądam w rozmaitych muzeach naszyjniki i kolie sprzed setek lat i niektóre dzieła są wręcz oszałamiające. Jednak oprócz projektu potrzebne są także odpowiednie surowce.

Nie bez kozery będąc w Rangunie odwiedzałem liczne stoiska sprzedawców rubinów, gdyż jednymi z najlepszych jakościowo są właśnie birmańskie z okolic Mogok, a jeśli chce się kupować najlepszy jakościowo towar, to najlepiej robić to bezpośrednio u źródła. No i dochodząc do sedna sprawy do biżuterii potrzebne jest także złoto. A kiedy lepiej je kupić? Kiedy jest drogo, czy tanio? Przeglądałem długo wykres, aż stwierdziłem, że nadszedł ten czas i takim oto sposobem uncjowy złoty Krugerrand trafił w moje ręce.

krugerrand

Oczywiście zakup nastąpił w z góry określonym celu. Do tego kiedy na szkoleniu pozna się fenomenalnego złotnika (pozdrawiam :) ), który w ramach prezentu postanawia pomóc w kwestii obróbki, to zrobienie projektu i zgromadzenie surowców jest jedynym problemem.

Każdy może mieć różne cele i trzeba się samemu dobrze zastanowić czy złoto jest potrzebne. Na przykład w ubiegłym roku Peter Hug, dyrektor z jednej z największych w USA sieci handlującej detalicznie złotem, stwierdził bez ogródek, że co czwarty nabywca szlachetnego kruszcu jest wariatem paranoicznie wyczekującym krachu całego systemu.

Oczywiście sama nieufność do obecnego systemu, opartego na coraz bardziej rozrastającym się długu, nie stanowi żadnej podstawy do tego, by traktować kogoś jak „oszołoma”. Co więcej każde imperium kiedyś upada, tak było z Imperium Osmańskim, tak było z Imperium Rzymskim i taki los kiedyś spotka także UE, gdyż jak pokazuje historia, wszystkie wielkie imperia z ostatnich tysiącleci miały swój kres. Także obawy są jak najbardziej na miejscu, pytaniem otwartym pozostaje jedynie czy stanie się to w trakcie naszego życia, czy może zobaczą to wnuki naszych prawnuków. Erozja na pewno już się rozpoczęła, co widać po sytuacji w Niemczech, gdzie państwo nie potrafi zapewnić bezpieczeństwa płci pięknej, a tamtejsze rzekomo „wolne” media mają knebel w ustach.

W kwestiach inwestycyjnych, ujawnię drobny przeciek z Listy Absolwentów, gdzie w ubiegłym tygodniu poruszałem temat złota w kontekście powstałego sygnału kupna bazującego na geometrii opracowanej przez Euklidesa.

złoto - interwał dzienny

Reasumując, dokonując zakupu fizycznego kruszcu uznałem, że cena jest dla mnie atrakcyjna (choć nie ma mowy o jakiejś niesamowitej okazji, gdyż dopiero trzycyfrowe ceny można uznać za ciekawą promocję). Niestety nie wstrzeliłem się precyzyjnie w poziom 1050, ale prawa do narzekań nie mam. W kontekście inwestycyjnym było natomiast czytelne wybicie z formacji trójkąta, ale na wchodzenie na ten konkretny setup jest już dziś zbyt późno (SL i TP odgrywają tu teraz kluczową rolę ku zachowaniu wypracowanego zysku).

Dlatego tak ważne jest nieprzesypianie okazji, bo na kolejną trzeba potem cierpliwie czekać :)

 

Odpowiedzi do jolki oraz wyniki konkursu zimowego :-)

Autor: Marek | Posted in konkurs | Opublikowano 07-01-2016 4:53 pm

7

To właśnie Ernest Malinowski podbił technologicznie Amerykę Południową. Apolonia Chałupiec, jako Pola Negri podbiła Hollywood i romansowała z takimi gwiazdami jak Charlie Chaplin czy Rudolf Valentino. Kamizelkę kuloodporną wynalazł Jan Szczepanik.

Zaszczuty przez UB został profesor Jan Czochralski, twórca metody otrzymywania monokryształów krzemu, dzięki której mogła ruszyć era nowoczesnych komputerów. Jacek Karpiński, żołnierz Szarych Szeregów w Batalionie Zośka, twórca nowatorskiego komputera K-202, który wyprzedził o dekadę konstrukcje oferowane przez IBM. Gdyby tej dwójki nie postanowiły zniszczyć komunistyczne organy represji działające na rozkaz czerwonych aparatczyków (niektórzy z ich popleczników do dziś zasiadają w zarządach wielu mediów, czy brylują w TV jako „eksperci” od polityki), to bez wątpienia Polska zostałaby technologicznym gigantem eksportującym nowoczesne rozwiązania na cały świat. Dolina Krzemowa byłaby nad Wisłą.

Niechlubny egzekutor polskich żołnierzy, którego nie warto wymieniać z nazwiska, został zastrzelony przez sotnie schodzące ze szczytu o nazwie Chryszczata. Kara oczywiście była symboliczna, gdyż bez kadry oficerskiej i zaprawionych w boju weteranów, nasz kraj na długo pozostał w niewoli, czy jak to piszą poprawni politycznie historycy: „pozostał w sowieckiej strefie wpływów”.

Jednym z głównych przywódców przestępczości zorganizowanej w Buffalo w latach dwudziestych XX wieku był John Kwiatkowski. Królem Madagaskaru został Maurycy Beniowski, a „Halkę” skomponował Stanisław Moniuszko.

jolka_konkurszimowyOdp

Hasłem, które wybrałem był Szamasz, zwany także Utu. W mitologii mezopotamskiej bóg słońca, syn Nanny i bogini Ningal oraz bliźniaczy brat Inanny, którego główna świątynia była położona najprawdopodobniej w Sippar na wschodnim brzegu Eufratu.

Po raz pierwszy miałem okazję go „zobaczyć” będąc w paryskim Luwrze, gdzie przez dłuższy czas analizowałem Kodeks Hammurabiego, gdyż bardzo interesują mnie starożytne cywilizacje, a nie lubię bazować wyłącznie na wiedzy książkowej, zatem często sprawdzam na żywo pozostałości po owych cywilizacjach, by móc samodzielnie połączyć niektóre fakty w całość.

Luwr_Szamasz_KodeksHammurabiego

Na powyższym zdjęciu, Szamasz znajduje się na górze steli i przekazuje Hammurabiemu insygnia władzy królewskiej.

Jednak oprócz Szamasza, można było ułożyć jeszcze jedno hasło, które odnosi się do pewnego syryjskiego miasta Ma’arr Szamszy. Te hasło przeoczyłem, ale skoro da się je ułożyć, to nie można go pominąć.

Zatem w ramach wyjątku zostaną rozdane dwie nagrody główne. Zwycięzcami zostali B

Konkurs zimowy :-)

Autor: Marek | Posted in konkurs | Opublikowano 06-01-2016 9:35 pm

28

Wybiła 21:35 zatem czas na oficjalne rozpoczęcie konkursu, który jest w formie jolki. Litery z kolorowych pól należy poukładać w odpowiedniej kolejności, by uzyskać główne hasło. Odpowiedzi piszcie w komentarzach. Kto pierwszy, ten lepszy. Powodzenia :)

jolka_konkurszimowy

1) W naszej historii zapisał się pewien generał, który w 1920 roku walczył przeciw Polsce w szeregach bolszewickich Rozwiń »

Zapowiedź konkursu i parę ciekawostek :-)

Autor: Marek | Posted in ciekawostki, konkurs | Opublikowano 05-01-2016 10:04 pm

3

Mrozy ostatnio dobitnie przypominają, że mamy zimę, także najwyższy czas na zorganizowanie konkursu zimowego. Miał to być konkurs noworoczny, ale od kilku dni z paroma serwisantami próbowaliśmy uruchomić u mnie pompę ciepła, która w tęgie mrozy nie miała zamiaru pracować. Ot taki zwykły bunt maszyn, który kosztował sporo nerwów.

Ehh i pomyśleć, że jeszcze do niedawna moim największym problemem było znalezienie wolnego hamaka w cieniu kokosowych palm :)

Tajlandia_

Na szczęście wczoraj po południu udało się szczęśliwie uruchomić ogrzewanie, więc nie będę już całymi dniami siedział za kółkiem i mogę oficjalnie zapowiedzieć konkurs na jutrzejszy wieczór. Postaram się zrobić w miarę wysoki poziom trudności. Do wygrania będzie unikatowy kalendarz giełdowy z limitowanej edycji.

kalendarzGiełdowy2016

PS Ostatnio podczas długich mroźnych wieczorów zacząłem się zastanawiać jaki sport wodny wybrać na kolejną wyprawę i od razu skojarzyłem, że przecież wśród moich Uczniów są wybitni windsurferzy. Jakież było wczoraj moje zdumienie, gdy się okazało, że dostałem maila od Maćka. Tego samego, który wytrwale dążył do paromiesięcznego treningu na Wyspach Kanaryjskich i jego determinacja pozwoliła mu to przed laty zrealizować, co opisał tuż przed wylotem w poniższym mailu:

MailMaćka

Wysłał mi później parę fotek z wyjazdu, które napełniają mnie dumą, gdyż cieszenie się z sukcesów Ucznia jest największą nagrodą dla każdego nauczyciela. Do tej pory zachwycają mnie jego powietrzne ewolucje:

Maciek_3

No i właśnie we wczorajszym mailu znalazłem odpowiedzi na moje rozterki. Maciek, jakby czytając w moich myślach, zasugerował mi pewien wodny sport, który może mi się spodobać. Także po prostu aż szczęka mi opadła. Myślę o kimś i nagle dostaję od tego kogoś maila :)

Przy okazji pochwalę także Maćka, gdyż ma niesamowicie przedsiębiorczy umysł i nie boi się ciężkiej pracy. Swój portfel bardzo zdywersyfikował i oprócz giełdy zajmuje się wieloma rzeczami. Mieszkańcy stolicy zapewne nie raz mieli okazję w wakacje spróbować wyrobów z jego lodziarni, na jesień napalić jego drewnem w kominku do romantycznej kolacji, a w grudniu kupić choinkę z jego szkółki leśnej. To się nazywa pełna dywersyfikacja :)

 

 

S&P500 – ocena realizacji przedstawionych wariantów w kontekście obrony poziomu 1750 na indeksie WIG20

Autor: Marek | Posted in indeksy | Opublikowano 30-12-2015 10:10 am

10

Ponad dwa tygodnie temu, tuż przed moim wyjazdem w objazdówkę po Polsce, podrzuciłem wskazówkę, która miała pomóc w określeniu kierunku na naszym grajdołku. Były to trzy możliwe warianty rozwoju sytuacji na S&P500. Pierwszy oznaczał realizację formacji i natychmiastowe spadki. Drugi oznaczał ruch powrotny to przełamanej linii i nadejście spadków. Trzeci oznaczał zignorowanie przez rynek książkowej formacji i ruch do góry. Czas zatem pokrótce zobaczyć co się wydarzyło na indeksie S&P500.

S&P500 - interwał dzienny

Jak widać już dwa dni po publikacji wpisu uzyskaliśmy odpowiedź. Wariant pierwszy został skreślony już pierwszego dnia, gdyż powstał młot i nie było śladu po animuszu niedźwiedzi. Jednak mogła nastąpić jeszcze realizacja wariantu drugiego z ruchem powrotnym do przełamanej linii. Kolejnego dnia i ta wersja została skreślona i rynek jednoznacznie dał nam odpowiedź, że ignoruje całkowicie formację książkową.

Jak mogliśmy wyczytać we wzmiankowanym  wpisie o S&P500, pierwszy i drugi wariant, to opcje przedłużające spadki na naszym parkiecie i zapewne negację dolnego zasięgu na poziomie 1750. Jednak wybrany został wariant trzeci, który oznaczał, że byki mają u nas zielone światło do szarży na północ.

Zatem już po dwóch dniach od wpisu, rynek dał jednoznaczną odpowiedź co nas czeka.

WIG20 - interwał dzienny

Wzrost rzeczywiście wystąpił, a na wypadek gdyby okazał się jedynie korektą, SL niech zawsze bacznie pilnuje wypracowanego zysku. W razie jego wybicia, kapitał będzie pomnożony i będzie mógł zostać wykorzystany do późniejszych okazyjnych zakupów. W razie kontynuacji wzrostów, będzie go można sukcesywnie przesuwać do góry.

WIG20 – aktualizacja wykresu

Autor: Marek | Posted in indeksy | Opublikowano 29-12-2015 10:12 am

13

Świąteczne objadanie dobiegło końca i choć śpiewamy jeszcze co wieczór w licznym rodzinnym gronie kolędy przy gitarze, nadszedł czas na rzut okiem na wykresy, jak i mozolne odkopywanie zasypanej skrzynki mailowej.

Zadziwiająco duże poruszenie dotyczyło dolnego zasięgu strefy zakupowej wyznaczonego na poziom 1750 i choć w komentarzach do poprzedniego wpisu o naszym flagowym indeksie, aż czterokrotnie powtarzałem, że „strefa nie została zanegowana”, był jeszcze odczuwalny strach, co jest naturalne na giełdzie. Tak jak pisałem również na blogu, póki nie zamkniemy się poniżej 1750, nie ma powodów do paniki. Zerknijmy zatem na wykres, by ocenić jakość wytypowanego dolnego zasięgu strefy zakupowej.

wig20 - interwał dzienny

wig20 – interwał dzienny

Najniższe grudniowe zamknięcie osiągnęło 1754,74 punktów, co obrazuje powyższy wykres. Kto się skusił wtedy na walory akcyjne, a po mailach i komentarzach wiem, że była to niemała liczba osób, powinien teraz zabezpieczyć zysk logicznym stop loss’em profitującym, by nie przemienił się w stratę.

Jeśli rynek zawróci uznając, że chce pogłębić dołki, to właśnie wtedy SL ocali zyski. Jeśli natomiast rynek podąży dalej do góry, będzie można na spokojnie spijać śmietankę i przesuwać dalej SL.

Wesołych Świąt :-)

Autor: Marek | Posted in inne | Opublikowano 22-12-2015 9:03 pm

8

W związku z nadchodzącymi Świętami Bożego Narodzenia życzę wszystkim Czytelniczkom i Czytelnikom, by były spędzone w ciepłym rodzinnym gronie z dala od wykresów giełdowych, gonienia za karierą i słuchania toksycznej papki medialnej głównego nurtu.

Ten świąteczny czas spędzony miło z rodzicami na pewno docenią dzieci. One tak szybko dorastają, dlatego warto poświęcać im jak najwięcej czasu w okresie, kiedy najbardziej tego potrzebują, by nie okazało się, że na pewne rzeczy jest już zbyt późno.

uciekajacyczas