Kosmos, ogród i lisy :)

Posted by Marek | Posted in ciekawostki | Posted on 19-09-2020 1:15 pm

28

Ostatnio cały czas jestem „na walizkach”, by korzystać ze słonecznej pogody, ale jak tylko wracam, to co jakiś czas wypatruję plam słonecznych z nadzieją, że aktywność wzrasta. Niestety żadnych nowych eksplozji nie widać 🙁

Niepokoi mnie to, że słabnie też pole magnetyczne Słońca, które chroni nas przed niebezpiecznym promieniowaniem kosmicznym.

Obserwacje prowadzę też pod kątem prognoz ile będę musiał na jesień wykopać kompostu do zabezpieczania drzew. Słońce jest jak grzejnik, więc kiedy grzejnik słabnie, trzeba przygotować się na srogą zimę i odpowiednio zabezpieczyć drzewka w sadzie. Mam nadzieję, że 20-30cm kopce wokół pni wystarczą, bo nie wiem czy mi wystarczy w tym sezonie kompostu, bo sporo poszło na przydomową mini plantację kukurydzy 🙂

Wracają jeszcze do astronomii, na punkcie której mam bzika od czasu, kiedy 22 lata temu wraz z Kaczorem Donaldem dołączona była – świecąca w ciemności – obrotowa mapa nieba gwiaździstego 🙂 Ustawiało się na niej odpowiedni dzień i miesiąc, by zobaczyć co widać o danej porze roku. Byłem nią zafascynowany. W nocy ukradkiem wymykałem się z łóżka, by godzinami obserwować niebo 🙂 To były czasy 🙂

Teraz do obserwacji nie muszę namawiać też swoich przedszkolaków. Wieczorami co jakiś czas opowiadam im do snu rozmaite historie o kosmosie. Na ich bazie powstaje właśnie bajka edukacyjna o Kosmoliskach 🙂

Szczegóły już niebawem. 🙂

Komentarze 28 komentarzy

Nic tylko pogratulować rozlicznych pasji i chęci do aktywności z dziećmi. Gdzieś się chował jak szukałam męża!

Pewnie siedziałem w książkach 😉

Ado, trzymam kciuki, coby obecny mąż, nie przeczytał Twojego postu. Nawet jeśli w tamtym czasie był najlepszą opcją z możliwych, to teraz mogłoby go zasmucić to, że właśnie znalazłaś lepszą ;-).
W całej rozciągłości przyłączam się do słów uznania dla Markowych zainteresowań, talentów i pracy, które, zdaje się, bez problemu dzieli z życiem rodzinnym. Chyba nawet trochę zazdroszczę…

Z tym „bez problemu” to trochę przesada. Czasem muszę zrywać się po 3 rano, by sobie w ciszy popisać jakiś rozdział do książki, bo o 6 już zwykle dzieci są na chodzie 🙂

Niezły sprzęcik i fajna pasja. Mnie kusi Espirit od Sky-Watchera. Astrofotografią też się zajmujesz? Książka wygląda niesamowicie. Na pewno dam swoim dzieciakom.

Dzięki 🙂 Do fotografii planet się przymierzam 🙂

Parę dni temu opłaciłam powieść a tu taka niespodzianka. Kiedy się ukaże? Chętnie chrześnicom dorzucę do paczek na mikołajki 🙂

Plany są takie, by późną jesienią była już dostępna. Obecnie trwa analiza ofert drukarni, bo chcę to zrobić na grubym kredowym papierze w formacie B5 i rozrzut cenowy jest spory, a zależy mi na tym, by cena była atrakcyjna i jak najwięcej dzieci mogło się nacieszyć Kosmoliskami 🙂

Książka prezentuje się prześlicznie. Gratulacje kolejnej publikacji! Kiedy ty masz na to wszystko czas?

Dzięki 🙂 Akurat astro to moja pasja, więc łączę przyjemne z pożytecznym 🙂

Podziwiam. Szczerze. Książkę zapisuję na listę do kupienia. Dzięki za wszystko co robisz. Jesteś prawdziwym człowiekiem renesansu. Ciekawe co jeszcze trzymasz w zanadrzu?

Dzięki też za cynk na TPE. Swoje zarobiłem, ale na szkolenie jeszcze mi brakuje. Mam nadzieję, że spotkamy się w przyszłym roku.

Pozdrawiam serdecznie!

P.S.: Też chowałem się na komiksach i KD mam na strychu dwa kartony. Czekają aż moje latorośle nauczą się czytać.

Dzięki 🙂 Bardzo mi miło 🙂

Marku też chcę zacząć obserwację nieba z dzieciakami… Co polecasz?

Super sprawa! Na początek spokojnie wystarczy teleskop do 200zł z tych co są na alledrogo itp. Ja od takiego zaczynałem dawno temu. Potem po roku można zainwestować i dokupić okular Plössla. Masz wtedy cały czas frajdę z odkrywania. Jak już kratery księżyca będą dobrze opanowane, a Mały i Wielki Wóz w małym paluszku, można dokupić folię Baadera do obserwacji Słońca. Po 3-4 latach, jeśli będzie widać osłabienie zainteresowania, można kupić sprzęt w granicy 1000zł i przygodę rozpoczynać od nowa 🙂

Najgorszą rzeczą jaką można zrobić to kupić sobie od razu drogi sprzęt bo nie ma wtedy tej radości z pokonywania kolejnych etapów i odkrywania coraz to nowych rzeczy, dzieci szybko się znudzą i sprzęt będzie okazjonalnie używany parę razy roku roku, a resztę dni będzie się kurzył 🙂

Chciałbym dorzucić swoje 5 groszy. Jeśli teleskop, to dla początkujących raczej do obserwacji księżyca i jasnych obiektów, jak Wenus, Mars czy Jowisz. Nawet niewielki teleskop daje wąskie pole widzenia i początkującym trudno zorientować się, jaki obszar nieba oglądają. Na początek sugerowałbym lornetkę, chociaż też można przeżyć szok, gdy zobaczy się przez nią całe mnóstwo gwiazd, których nie widać gołym okiem. A tak na dobrą sprawę, na początek sugeruję studiowanie nieba bez przyrządów optycznych. Rozpoznawanie konstelacji i ich poszczególnych gwiazd to dobry wstęp do bardziej zaawansowanych obserwacji.

Cenna uwaga Najpierw najlepiej bez sprzętu Nie wiem czemu nie pomyślałem o lornetce. Też używam 10×50 np. kładąc się przy balkonie i tak można odpłynąć godzinami a i dla dzieci to niesamowita frajda. Poza tym, lornetkę można zabrać do lasu czy nad jeziora na obserwacje ptaków 🙂

Jako dzieciak kochałem obserwacje. Ojciec miał profesjonalny teleskop i jak wyjeżdżał w delegację brałem go do siebie a z okna miałem widok na warszawski akademik. Godzinami czekałem na rypiące się studentki. Piękne wspomnienia.

Marku co sądzisz o wydarzeniach astronomicznych którę bedą miały miejsce 21-25 grudnia bierzacego roku??
Pozdrawiam

Zdecydowanie najważniejszym dla mnie wydarzeniem tego okresu będzie wypatrywanie pierwszej gwiazdki w Wigilię, by rozpocząć wieczerzę 🙂 Oczywiście jako pierwsza będzie planeta Wenus, czyli w teorii powinno się dłużej czekać, ale zamierzam przymknąć na to oko 🙂

Koniunkcja Jowisza i Saturna na pewno też będzie ciekawa, ale wszechobecne lampki choinkowe mogą trochę popsuć warunki do obserwacji. Ciekawy na pewno też będzie rój Ursydów. Oczywiście o ile jakość powietrza zmieści się w dopuszczalnych normach. Jak śmierdzi „oponami” znika frajda z oglądania 🙂

Coś niebywałego! Właśnie wróciłem z „polowania” na Neptuna. Udało się, choć przy lornetce 10×50 i nocnej łunie sporego miasta, nie jest to bardzo prosta sprawa.
Połknąłem bakcyla 2,5 roku temu, gdy synek zapytał mnie o położenie Oriona. Wtedy nie wiedziałem, ale szynko się nauczyłem. Tego i kliku innych rzeczy 🙂
Dlatego teraz wiem, że w tym roku Wenus nie będzie można zobaczyć w Wigilię. Planeta schowa się za horyzontem niemal 1,5 godziny przed Słońcem. To raczej Jowisz będzie tegoroczną „pierwszą gwiazdką”. Czuję, że Krzyś może wiedzieć coś więcej na ten temat.

Bez kitu, Wenus w tym roku jest Gwiazdą Poranną W poprzednią zimę była Gwiazdą Wieczorną. W styczniu przecież była maksymalna elongacja. 🙂

Też lubię lornetkę. Nie używam do niej stelaża, więc to dobry trening precyzji i cierpliwości dla mniejszych obiektów Ostatnio „obiad czwartkowy” miał obserwacje dzienne:
https://www.technikaichimoku.pl/2020/07/xxx-obiad-czwartkowy-juz-za-nami/

także trzeba będzie kiedyś zorganizować też nocne obserwacje Słyszałem, że w Gdańsku – pomimo łuny miasta – są dobre warunki 🙂

Potwierdzam 🙂

I to jest to do czego każdy powinien dążyć – niezależność finansowa na takim poziomie, by móc się oddać pasjom, gdzie pieniądze nie stoją na przeszkodzie 😉
Mam nadzieję, że kiedyś również uda mi się to osiągnąć 🙂
Pozdrawiam!

🙂
Choć z pieniędzmi to jest tak, że zawsze jest ich mało (apetyt rośnie w miarę jedzenia), także można do śmierci je gonić, więc w pewnym momencie trzeba wrzucić na luz i mieć w głębokim poważaniu opinie innych 🙂 Andrew Freshet coś o tym wie 😉

Hej,
W temacie wydawnictwa pomyśl o Bernardinum, chyba że już sprawdzone.

Pzdr
M.

Dzięki! Mam już sprawdzone 🙂 Akurat prezes wydawnictwa po przeczytaniu mojej powieści uwierzył w jej sukces, także w ramach lojalności wszystkie projekty będę wydawał je z nimi 🙂

Z Wenus mamy bingo. Planeta jeszcze spory szmat czasu będzie „uciekać” przed Ziemią zanim zacznie być widoczna o zmierzchu. Na razie, aby ją podziwiać, trzeba się zwlec z wyra z godzinę, a najlepiej dwie, przed wschodem Słońca.
Łuny miast nie uniemożliwiają obserwacji nieba, ale je nieco utrudniają, zwłaszcza gdy obserwacje prowadzone są w ich kierunku. Czasem zdarza się wyjątkowo rozgwieżdżony firmament, nawet pomimo bliskości dużych skupisk ludzi.
Dojrzenie lornetką „z ręki” Neptuna, czy choćby lepiej widocznych księżyców Galileuszowych, to duży wyczyn i każdemu pogratuluję snajperskiej precyzji 😉 Sam nie mam stelaża, więc przy dokładniejszych obserwacjach opieram lornetkę o samochód, drabinę, kawał kija czy co tam mi wpadnie pod rękę.
Zabawa jest przednia, ale i tak początkującym zdecydowanie proponuję studiowanie konstelacji, najjaśniejszych gwiazd, odnajdywanie planet. Potem, jeśli temat ich pochłonie, sami będą wiedzieć czego chcą więcej.

Ze swojej strony mogę polecić aplikację ułatwiającą orientację na nocnym niebie: StarTracker. Nieraz już dzieciaki pytały wieczorami co to się tak świeci na niebie i zawsze aplikacja udzielała odpowiedzi. Świetna sprawa dla amatorów oglądania nocnego nieba.
Co do sprzętu to posiadam teleskop Bresser, zakupiony swego czasu w Lidlu chyba za niecałe 200 PLN :). W zupełności wystarcza do obserwacji księżyca i bliższych planet: Jowisza z kilkoma największymi księżycami, Saturna z jego pierścieniami, Marsa czy Wenus.

Zostaw komentarz