Fragment książki #2

Posted by Marek | Posted in ciekawostki, Edukacja finansowa | Posted on 03-08-2020 10:50 am

23

Gdy Andrew znowu usiadł za biurkiem, jak spod ziemi wyrósł obok niego nikt inny jak obgadany przed chwilą Bollard.

„Skąd się takie mendy biorą?” – zadumał się Freshet. „Wyłażą pewnie jak robactwo spod ziemi, żeby uprzykrzać innym życie”.

Jack, wyraźnie niezadowolony, że nowy szepcze po kątach z pracownikami, postawił sobie najwyraźniej teraz za punkt honoru dociśnięcie elegancika.

– Wyjdź wreszcie ze swojej strefy komfortu. Tobie, chłopie, chyba nie trzeba przypominać, jak wizualizuje się milionowe dochody, żeby je przytulić w realu?

Freshet z trudem utrzymał nerwy na wodzy, podziękował za radę, choć tak naprawdę ten bełkot motywacyjny przyprawiał go o mdłości. W poprzedniej firmie musiał tego słuchać na każdym kroku.

Kierownik poklepał go po plecach i w końcu przeszedł dalej, ale zaraz potem zaczął z furią krzyczeć na osobę obok, która nie zdążyła w porę wszystkiego sprzedać. Nie sprzyjało to skupieniu i motywacji, więc Freshet coraz gorzej sobie radził. Zanotował dziewięć strat z rzędu. Trochę go to poirytowało i zaczął gwałtownie zmieniać wykresy w poszukiwaniu okazji, by jak najszybciej zatrzeć za sobą ślad tego pasma porażek. Ocierał pot z czoła i zawierał kolejne transakcje w pełni zdeterminowany, aby się wykazać. Znał swoją wartość i chciał im wszystkim udowodnić, że nie jest życiowym nieudacznikiem. Tylko to się dla niego w tej chwili liczyło.

„Przebiję Carla. Zostanę liderem. Pokażę im wszystkim, jak się zarabia”.

Po czternastej miał już ponad jedenaście dolarów na plusie. Najwięcej ze wszystkich kandydatów. Rozluźnił się wtedy i zaczął ryzykować coraz większe stawki. Kupił akcje ExxonMobil za całą kwotę, licząc, że jego kurs ustanowił właśnie swój dołek, ale ku jego zaskoczeniu notowania dalej zniżkowały. Nie potrafił uwierzyć własnym oczom. Z każdą sekundą tracił to, co z takim mozołem uzbierał przez poprzednie godziny. Zniecierpliwiony sprzedał akcje, bojąc się, że spadną jeszcze niżej. W tym samym momencie kurs wystrzelił do góry. Fresheta zaczęła łapać frustracja. Chciał się szybko odkuć. Wybrał Apple’a, licząc na aktywny wzrost branży technologicznej.

– Niech to szlag! Czemu to nadgryzione jabłko leci w dół? – burknął sam do siebie.

Kolejne piętnaście walorów również przyniosło mu straty. Wściekł się, zaklął i uderzył pięścią w stół. Nie umknęło to Bollardowi. Tym razem nie był już taki miły.

– Co to ma być za partactwo?! Marnujesz tlen i prąd na takie głupoty. To nie piaskownica! Już nie te lata i mózg coraz wolniejszy? Nie będzie taryfy ulgowej dla oldbojów.

– Przepraszam, ma pan rację – skłamał.

– Zarób konkretnie albo się wynoś. Nie ma tu miejsca dla słabeuszy. Na twoje miejsce jest setka młodych i kreatywnych – rzucił Jack, odchodząc.

Fresheta ścisnęło w żołądku. Poczuł na sobie gigantyczny ciężar. Jego barki zrobiły się sztywne, jakby ktoś zalał je betonem. W myślach rzucał przekleństwami. Ciągła obserwacja wykresów i nieustannie zmieniających się ofert w tabelach zupełnie go wyczerpała. Nie był w stanie racjonalnie myśleć. Zaczął łamać wszelkie zasady i stawiać wszystko na jedną kartę. Dwukrotnie miał fart, ale później znowu szczęście się od niego odwróciło. Im bardziej chciał zarobić, tym więcej błędów popełniał. Kierownik ciągle go strofował i domagał się efektów. Stres i presja pogarszały tylko sprawę.

Komentarze 23 komentarze

No dobra, ustawiłem przypomnienie na 31 sierpnia, czekam na start preorderu, oby coś dla mnie zostało!

🙂

Ten tekst jest naprawdę dobry. Nawet bez ogródek można czuć przyszły bestseller. Masz już pierwszego chętnego – kupię na 100%.

🙂

Fajne. Barwnie opisujesz. Wczułam się tak, że poczułam oddech Bollarda na plecach. Prosze o kolejne fragmenty.

🙂

To ta sama książka gdzie pojawiła się wskazówka odnośnie końca korona-krachu?. To było wtedy genialne po prostu, mało kto wtedy uwierzył że rynek zacznie się sukcesywnie podnosić, ja również, a doskonale widać gdzie teraz jesteśmy, może byś założył jakiś fundusz inwestycyjny jak Buffet bijąc wszystkich wynikami na głowę?. Książka fajnie się zapowiada, bo w praktyce pokazuje popełniane błędy i aspekty psychologiczne spekulacji.

Tak, to ta sama, tylko teraz cofnąłem do początkowych perypetii głównego bohatera 🙂

Zaczynam się wkręcać w tekst. Czekam na kolejne odcinki 🙂

🙂

Coś podobnego już czytałem…. ale nie zaszkodzi odświeżyć w nowym wydaniu. 😉

Marcin, to dopiero początek – choć sceny w niejednym korpo są czasem podobne 🙂

Ja też coś podobnego już czytałem – przypomina mi to książkę Sławomira Shuty – Zwał. W niej tytułowy bohater trafia do Hamburger Banku i tam ściera się z korporacyjnym życiem, przy okazji próbując pokonać najlepszego analityka banku. Ciężko się czyta tę książkę ale dużo w niej korporacyjnych prawd życiowych Kto pracuję w korpo obowiązkowo powinien przeczytać.

Hej Marcin 🙂 Książek o korpo jest mnóstwo 🙂

Poza autentycznie wciągającą akcją i walorem edukacyjnym, bardzo szczegółowe opisy, gotowy scenariusz ;).
Przypominajka na wrzesień ustawiona!

🙂

Dopiero doczytałam w komentarzach, że masz w planie książkę dla dzieci z edukacji finansowej! Marku proszę nie zwlekaj, wiele dobrego możesz nią zdziałać! Ogromnie kibicuję temu pomysłowi. Serdeczności

Zabieram się za publikację tego co opowiadam do snu dzieciom 🙂

Świetnie się czyta, czekam niecierpliwie na wydanie 🙂

🙂

Proszę o kolejny fragment i czekam na przedsprzedaż.

🙂

A może dla osób które kupią książkę w przedsprzedaży będzie autograf autora z dedykacją ?

Zostaw komentarz