Parę refleksji

Posted by Marek | Posted in ciekawostki | Posted on 13-12-2021 6:35 pm

28

Długo nic nie pisałem, bo w sumie zrobiłem sobie dłuższy odpoczynek od wykresów, który pewnie potrwa jeszcze trochę, bo wypadałoby jeszcze na narty wyskoczyć zanim stoki zostaną oblężone, a poza tym dziś właśnie zakończyła się kwarantanna młodego, podczas której po odrobieniu lekcji szaleliśmy w domu na całego. Z przerwami oczywiście na strojenie choinki czy dekorację pierniczków. 🙂

Idealny odpoczynek po ostatniej premierze książki, do której przygotowania mocno mnie wymęczyły.

Nie ma drogi na skróty, było siedzenie do późnej nocy i wstawanie o wczesnych godzinnych porannych, by dopiąć wszystko na ostatni guzik.

Na szczęście radość dzieci to rzecz bezcenna i jak zaczęły pojawiać się pierwsze opinie na Instagramie, to satysfakcja była ogromna.

🙂

O premierze zrobię jeszcze wpis jak znajdę chwilę, bo działo się naprawdę wiele. Pokażę może tylko tort. 🙂

A skupię się teraz na pewnym prezencie, który dostałem od Maćka – zaprzyjaźnionego multimilionera, inwestora rynku nieruchomości i giełdowego (a właściwie od całej jego rodziny) z okazji premiery najnowszej książki.

Wiecie jak to jest jak ktoś się kumpluje z wami bo chce tylko szeroko pojęte korzyści z danej znajomości? Jeśli nie, to macie szczęście. 🙂 Do mnie w trakcie mojej przygody giełdowej przypałętała się cała chmara fałszywych znajomych i zanim nauczyłem się ich rozróżniać, zapłaciłem spore frycowe. Często w padałem w pułapki, że ktoś mnie zaprasza, bym go odwiedził, a na miejscu czułem się jakbym przyjechał do obozu pracy, a nie w odwiedziny. „Marku zerkniesz na ten walor?”, „Marku trzymałbyś?”, „Marku do ilu to wzrośnie?” itd.

Wróćmy do Maćka. Znamy się jakąś dekadę czy dłużej. Znał moją żonę, kiedy jeszcze nie wiedziałem czy zostanie moją żoną. Tak jakoś z czasem wyszło, że go jakąś rybą tu i ówdzie obdzieliłem. No przyjaźnimy się w końcu.

Ale wraz ze stopniowym przechodzeniem na giełdową emeryturę (naturalna kolej rzeczy, bo pieniądze nie są nigdy celem samym w sobie, tylko środkiem do celu, a kolekcjonowanie aż do śmierci kolejnych cyfr na koncie jest bez sensu) odciąłem wszystkich znajomych od ryb, bo takie zawracanie głowy za bardzo mnie męczyło. Większość z nich po zabraniu ryb jakby nagle „wyparowała”, albo jak ja coś chciałem np. by mi napisali swoje odczucia o powieści „Wiele do stracenia” i co z niej wyłapali, to nikt z tych tzw. „przyjaciół” nie miał czasu, by napisać choćby kilka zdań. Typowa jednokierunkowa znajomość, kręcili się jak sępy, kiedy mieli naiwniaka do dojenia. 🙂 🙂 🙂 Po latach już się na to nie nabieram, ale co się nerwów straciło na farbowanych lisach, to nie wie ten, kto nie musiał się z takimi lisami użerać. 🙂

Wracając do multimilionera Maćka, po tym jak mu powiedziałem, że zbliża się już czas na moją giełdową emeryturę, stopniowo zamykamy pewne sprawy i kolejnych ryb już niebawem nie będzie, dalej pozostał Przyjacielem. Prawdziwym Przyjacielem. Nie uciął kontaktu. Dalej się odwiedzamy. Nie opuścił też uroczystej imprezy premierowej dla bajki o zamkach, a do tego przyniósł mi nadzwyczajny prezent. Jako osoba, która ma wszystko co jest jej potrzebne, bo nie interesują mnie szpanerskie samochody czy gadżety na pokaz, jestem trudnym przypadkiem, by trafić z prezentem. A Maciek trafił.

Zamówił dla mnie intencje mszalne w Betlejem. 🙂 Aż z godzinę dochodziłem do siebie jak w domu rozpakowałem kopertę od niego. 🙂 Dzięki Maćku! Dzięki całej rodzinie!

Komentarze 28 komentarzy

Ja też odgoniłem cwaniaków i polecam to każdemu. Dla Maćka brawa za pomysłowy gift.

Gratuluję i zazdroszczę przyjaciela. Tacy przyjaciele wiele mówią również o nas samych :).
Wpadam na bloga od czasu do czasu poczytać mądrego człowieka, ale rozumiem, że wraz z emeryturą przychodzi również czas na koniec „giełdowej” części bloga? To samo dotyczy szkoleń?
Pozdrawiam

Dzięki. 🙂
Blog jako blog emeryta może jeszcze zostanie na opisywanie wspomnień czy jakichś przemyśleń rynkowych, bo będę doglądał ogólnie na pewno swój portfel, choć będzie na pewno dużo bardziej defensywny, gdzie ryzyko zostanie ścięte do minimum.

Szkolenia i tak już są robione bardzo rzadko, więc pewnie nikt nie zauważy jak znikną, ale o tym dam znać z dużym wyprzedzeniem. Najpierw wygaszone zostaną te z ES i parę lat jeszcze będę aktywnie grał, by poprowadzić tych, co jeszcze nie nabrali wprawy we władaniu wędką, ale widać, że się starają. Będzie też w planach – o ile covid w końcu pozwoli – cała rundka po Polsce z „obiadami czwartkowymi”, czyli spotkaniami z Absolwentami, gdzie analizujemy dokonane zagrania i sprawdzamy co jeszcze kuleje. W poprzednich latach jak się tak na żywo przejrzało dzienniki Uczniów, to czasem włos się jeżył na głowie – niektórzy grali po swojemu, jakby myśleli, że wystarczy przyjść na szkolenie i … robić dalej to samo po staremu. :)))) Widać też było dobitnie komu nie chciało się porobić rzetelnych notatek z archiwum – i niestety jak Uczeń nie chce się wziąć do roboty, to cudów się nie zdziała.

Po szkoleniu musi być zawsze ciężka praca z wyplenieniem starych nawyków, bo inaczej przyszłość będzie zakryta ciemnymi chmurami. Najgorzej jak ktoś „odbębnia” szkolenia tylko po to, by dopchać się do grupy dyskusyjnej bo liczy na cynki, choć wiele razy podkreślałem, że nasza grupa poszkoleniowa to nie cynkarnia, ale miejsce gdzie można wrzucać swoje analizy do oceny, by można było wyeliminować błędy i praktykować pod okiem używanie wędki. Wtedy mogę rozłożyć tylko ręce, bo drogi na skróty nie ma.

Muszę też jakoś odstraszyć tych co liczą na decyliony procentów, bo tacy to szybko portfel wyzerują i jeszcze „obszczekają”, a kluczowa siła mojej metodologii do wyłapywania punktów zwrotnych po spadkach sugerujących koniec bessy jest w tym, że jeśli trzyma się wytycznych (są odpowiednie wzorce do wyliczeń i czytelne instrukcje, kiedy grę odpuszczać, bo się nie opłaca), praktycznie nie ma szans, by zbankrutować. Ale też nie ma szans na decyliony czy centyliony procentów. 😉

Rób szkolenia jak najdłużej. Zanim trafiłem do ciebie nałogowo traciłem. Miałem zysk, momentami ogromny zysk i potem wielkie straty. Zawsze schodziłem na minus. Coraz większy minus. Straciłem ogromne pieniądze.

Gdyby nie ty, tacy jak ja nigdy nie przestaliby zerować konta. Pamiętaj o tym i nie przejmuj się debilami. 2021 to mój kolejny z rzędu rok zamknięty z dużym zyskiem. Dziękuję ci za to!

Kacper Woźniak

Dzięki za miłe słowa. 🙂

Czy zamierzasz Marku uczestniczyć osobiście w tej Mszy Świętej? 🙂

Gdyby nie pandemia, to może bym poleciał na pielgrzymkę do Ziemi Świętej. 🙂

Oryginalny prezent,:-) Brawo też dla Maćka za kreatywność.Nie zapominajmy o Wierzę w Boga nie tylko w tym zbliżającym sie okresie świątecznym.

🙂

Giełdowa emerytura? A co jest powodem? Czyżby straty na portfelu zniechęciły?

Ileż można siedzieć w jednej branży? Nie lubię monotonii. Zostawiam pole do popisu młodszym. Parafrazując klasyka: z biegiem lat spada zainteresowanie na ryzyko, a wzrasta na ciszę i spokój. 🙂

Pieniądze nie są dla mnie celem samym w sobie, więc ich pomnażanie do nieskończoności mnie nie interesuje. 🙂

Natomiast nie wiem jak długo Pani czyta blog, ale z próbek wrzucanych w postaci ryb, jasno widać, że chyba odrobinę znam się na wybieraniu dobrych walorów. 😉

Co więcej „odejście od stołu” jest domeną zarabiających graczy. Gdy są straty, pojawia się chęć „odkucia” czy szybkiego „odrobienia strat” i notowania stają się kajdanami u szyi. Wtedy z giełdy nie schodzi się nigdy, wpadając w spiralę „wyjdę na zero i odejdę” a jak wychodzą na zero czy zysk to szybko zamieniają w kolejne straty i bieganie jak chomik w „kołowrotku” rozpoczyna się od nowa. 🙂 Zachęcam do lektury powieści „Wiele do stracenia”. 🙂

A mój portfel ma się dobrze, bez szału, milionów procent się nie ujrzy, ale inflację w pocie czoła idzie pokonać. Nawet tę Zimbabwejską. 😉
https://www.technikaichimoku.pl/wp-content/uploads/2021/12/portfel.jpg

Marna ta prowokacja w wykonaniu konkurencji. Dodatkowo po zadanym pytaniu można wywnioskować, iż nie za bardzo potrafi ta konkurencja czytać (a co dopiero grać na giełdzie).

Gratuluję kolejnej udanej premiery i życzę wszystkiego dobrego Marku.

Dzięki! 🙂

A co to są te certyfikaty GPW? Czy na blogu jest o tym jakiś wpis?

Papiery, których czasem używam do zajęcia rozmaitych pozycji m.in. na surowcach, zagranicznych akcjach czy walutach. Ogólny opis: https://www.gpw.pl/biblioteka-gpw-wiecej?gpwl_id=24&title=Certyfikaty+inwestycyjne

Tutaj jak odhaczysz [ ] pole wszystkie certyfikaty, będzie pełna lista:
https://www.gpw.pl/produkty-strukturyzowane

Marku, gratuluję wyników – szczególnie ma certyfikatach.
Jeśli możesz napisać to jaki był na nich mnożnik?

Taki, na jaki wyliczenia metodologii dają zgodę. 😉

Gratuluje Marku udanej premiery książki jak i wszystkich dobrych rzeczy, które się przy tej okazji wydarzyły 🙂 Jak to mawiają, prawdziwi przyjaciele są bezcenni.
ps. piękny tort, chyba szkoda byłoby mi go rozkroić 😉

Dzięki! 🙂 A z tortem potem była niezła akcja jak kroiłem to mi młody podbiegł i palce zaczął wbijać w mury, by sprawdzić czy to prawdziwy zamek. 😀

Haha 🙂 Wszak ulubiony przez dzieci sposób na poznawanie świata to sposób empiryczny 🙂

Nie ukrywam, że i ja doszukuję się drugiego dna w tej giełdowej emeryturze 😉 Trudno mi sobie wyobrazić, że można „rzucić” giełdę gdy się na niej zarabia. Przecież inwestowanie pasywne dużo czasu nie zajmuje, a pieniędzy nigdy za wiele. Jak nie dla siebie, to dla dzieci, na swój biznes, a choćby i na cele charytatywne. Pewnie zbyt duże straty i żona zabroniła 😉 P.S.: nie jestem z konkurencji (czyli kto, hm?), ani hejterem. Po prostu regularnym czytelnikiem. Zawiedzionym, bo miło się czytało wpisy giełdowe, zawsze była to dodatkowa opinia do przemyśleń.

Po kilkunastu latach już czuję znudzenie, poza tym ten stres giełdowy już nie dla mnie. 🙂

Portfel oczywiście dalej będzie doglądany, ale już nie będę się męczył, by wyłapać precyzyjnie dołki, tylko wystarczy mi parę procent powyżej inflacji – tej polskiej. 🙂 Wpisy emeryta, jeśli będą budzić zainteresowanie, to będą powstawały. 🙂

Bakcyla złapałem do pisania, które oczywiście też jakieś tam pieniądze daje (kilka wersji językowych i dwa razy trafiły też w kraju Kosmoliski na listę bestselletów, Ekoliski były TOP 2 na czołowym portalu lubimy czytać, także jakoś się to kręci, choć do wyników p. Remigiusza jeszcze mi brakuje. 😉 Trwają ruchy w sprawie sprzedaży praw do ekranizacji „Wiele do stracenia”, także też pewnie sprzedaż podskoczy.
Książki dla dzieci to kolejny pretekst do podróży po kraju, by zbierać materiały. Póki dzieci mam małe, muszę jak najwięcej bajek wypuścić bo potem nie będzie mi się chciało. 😉 No i dzieci już nie będą zainteresowane rodzicami, więc póki chcą wspólnie z nami spędzać czas, to korzystam z tego, że jestem dostępny dla nich 24h/dobę. 😉

Cześć Marek,

Tutaj Grzegorz Brzęczyszczykiewicz :), pamiętam że też mnie kiedyś brałeś za trola ale jakoś ta nasza znajomość mailowa przetrwała parę lat po szkoleniu i nie opiera się na wykresach.

Pozdrawiam
Maciej

Hej Grzesiek! 🙂 Ty nigdy nie dzwoniłeś w środku nocy, by zapytać co z pozycją bo „w Azji się giełda sypie”. 😀

Haha serio Marku taki as Ci się zdarzył? 😀 to może mógłbyś sypnąć kilkoma anegdotami o takiej tematyce? 😉

Może parę motywów będzie użytych w II tomie. 😉

No to rzeczywiście grubo :):)
Dzwonić nocą po ratunek….
Takich ludzi nic nie uratuje i żadne szkolenie im nie pomoże..

Maciej

No to już czekam z niecierpliwością na tom 2 bo czuje po kościach że będzie się grubo działo.

Zostaw komentarz

(Spam oraz trolling nie przejdą)