Inflacja – wady i zalety masowego dodruku pieniądza.

Posted by Marek | Posted in Edukacja finansowa | Posted on 26-04-2021 2:28 pm

11

W połowie kwietnia uzyskaliśmy odczyt inflacji CPI za marzec, który odbił się szerokim echem bo wyniósł bagatela: 4,4%.

Free Stock Photo of Consumer Price Index Represents Web Site And Website Created by Stuart Miles

Oczywiście dla każdego taka realna wartość inflacji może być inna, gdyż każdy z nas ma własny koszyk wydatków, w którym ceny mogą inaczej się kształtować, ale generalnie tendencja wzrostowa zapewne dotknie większość osób.

Kto czyta ten blog dłużej, ten wie, że na inflację już od jakiegoś czasu się przymierzaliśmy i w czerwcu 2019 podałem gotowe rozwiązanie dla osób, które nie mają czasu/umiejętności/nerwów do zajmowania się giełdą i potrzebują stabilnej ochrony przed inflacją.

Podałem wówczas, że warto skupić się na obligacjach skarbowych 500+, które są indeksowane o wartość inflacji. By nie być teoretykiem, sam zakupiłem trochę tych obligacji i we wpisie z lutego sprawdziliśmy, że indeksacja działa. 🙂

Na tym właśnie polega strategia zabezpieczania swoich finansów, trzeba z wyprzedzeniem przewidywać i reagować, bo niewykorzystane okazje prędko mogą nie powrócić.

Ostatnio też, czy to w komentarzach czy mailach, pojawiają się różne pytania krążące np. wokół tematu złota. Cóż wtedy mogę rzec? Kto czyta blog dłużej, doskonale wie, że czas na dobry zakup złota już był. O swoim zakupie informowałem przy cenie nieco powyżej 1050$/oz. Później w 2019 roku był przeciek z naszego spotkania w gronie Absolwentów, które odbyło się w Warszawie, dotyczące longów spekulacyjnych.

Także teraz jak wzrastająca inflacja staje się faktem, kto zawczasu zabezpieczył odpowiednio szeroko zdywersyfikowany portfel, ma teraz spokój. 🙂

Wracając jeszcze do tematu inflacji, to nie ma co ukrywać, że jest to pokłosie olbrzymiego dodruku pieniędzy, ale biorąc pod uwagę wpompowane środki, wynik jest „skromny”. Dlaczego? Ano dlatego, że wszystko zależy od rąk, do których środki trafiają. 🙂 Rozpatrzmy parę przypadków.

I) Inwestycja w wydajność produkcji

Gdy środki biznesmen przeznacza na odnowienie parku maszynowego, przez co nowe maszyny, zużywając mniej prądu i generując mniej odpadów poprodukcyjnych, sprawią, że koszt danego towaru będzie mniejszy (oszczędza na energii i wywozie śmieci), dzięki czemu będzie można z powodzeniem konkurować na rynku np. obniżając cenę dla konsumenta.

Jest to działanie pozytywne dla gospodarki i konsumenta.

II) Eksport inflacji za granicę.

Handlowiec dostając zastrzyk taniego pieniądza napędza ruch na Aliexpressie, ściąga wagony towaru (czasem chłamu, który szybko się psuje i zalega potem na wysypiskach). Zalanie rynku masowymi, tanimi towarami, zwiększa podaż, czyli ceny spadają.

Dla konsumenta krótkoterminowo jest dobrze. Długoterminowo źle, bo rodzimi producenci – np. tworzący zabawki z nietoksycznych materiałów mogą po prostu paść – tutaj polecam klocki https://cobi.pl/zabawki/ – rodzimy producent. Rodzinie już zakazałem kupowania naszym pociechom czegokolwiek spoza PL. 🙂

III ) Odbudowa oszczędności i finansowej poduszki bezpieczeństwa.

Oszczędności to niezależność i bezpieczeństwo. Mając pieniądze nie musisz bać się mówić prawdy. Wiedzą o tym komuniści z Chin, dlatego tworzą walutę z datą ważności, by nikt nigdy nie był pewien czy jest biedny czy bogaty, bo parę klików w systemie może wszystko zmienić (Źródło: tutaj)

W normalnym systemie każdy wie, że biorąc nadgodziny, pracując więcej, ma się zawsze dodatkowe zaskórniaki. Zamiast wydawać na niepotrzebne gadżety, lepiej oszczędzać. Przy pieniądzach z datą ważności, budowanie bogactwa i przekazywanie go kolejnym pokoleniom zostaje przerwane.

IV) Konsumpcja na zasadzie wydam wszystko co mam. Finansowe Carpe Diem.

Tutaj oczywiście skok inflacji jest nieunikniony, im mniej osób skupi się na tym punkcie, tym odczyty CPI nie będą razić. Jeśli zbyt wiele osób pójdzie taką drogą, dwucyfrowa inflacja stanie się faktem.

V) Przekierowanie inflacji do „zbiornika” – podbicie ceny konkretnej grupy drogich aktywów.

Nieruchomości, dzieła sztuki itp.

Które z punktów wybiorą nasi rodacy? Chciałbym by był to punkt numer I. Z drukarni, gdzie na dniach startuje druk mojej nowej bajki dla dzieci, doszły mnie słuchy, że zainwestowali w nową maszynę, dzięki czemu jakość powinna być jeszcze wyższa, a druk szybszy. To mi się podoba. 🙂

Komentarze 11 komentarzy

Mądrego to i warto posłuchać.

Ja pozbywam się nieruchomości. Za dużo osób gada tylko o zyskach. Wielu się zdziwi krachem. Jak nie krachem to katastrem. Wszystko wrzucam na GPW w biotech długoterminowo.

Inflacja jako efekt poteznego dodruku pieniedzy przez wszystkie banki centralne z FED na przedzie to jedno. Negatywne stopy procentowe (negatywne procenty w bankach od duzych kwot – np. Niemcy, Szwajcaria, PL nadchodzi). Co bogaci robia – no chyba inwestuja – po co im trzymac kase co by im zabierali.

Jednak tu zostal poruszony wazny watek jesli chodzi o cyfrowego Juana oraz pieniadz z data waznosci. To nie tylko Chiny maja zakusy na kontrole szybkosci przeplywu pieniadza przez wprowadzenie daty waznosci. Wiele krajow wprowadzi CBDC. FED tez ma zakusy na cyfrowego dolara.

Kolejne brakujace ogniwo to zrywanie lancuchow dostaw poprzez wojne handlowa US-Chiny. Produkty beda drozsze.
To wplynie na inflacje.

Kolejna rzecz to inflacja krajow rozwinietych a rozwijacych sie. Niestety slabi dostana wiecej inflacji. Chyba podczas kryzysow ucieka sie do USD/CHF/JAP a nie to PLN.

Kolejne brakujace ogniwo to to ze stymulus EU jeszcze nie dotral. Rozpisywane sa projekty.

Jesli chodzi o obligacje indeksowane inflacja – no to ta inflacja jest na podstawie wygodnego koszyka (czyli zanizona). Wiec i tak sie na tym straci. Nie mowiac juz ze przy 0/ujemnych stopach procentowych to obligacje nie najmadrzejszy pomysl. Tak przy mocnej inflacji podnosi sie stopy ale przy obecnym poziomie konsumpcyjnego zadluzenia i w sytuacji pandemi to bylo by tragiczne rozwiazanie dla wszystkich (malo prawdopodobne).

Jesli chodzi o zloto spolki wydobywcze ostatnio spadly. Ze spolkami wydobyczymi nie jest tak prosto – jednak moze to warte rozwaznia na teraz (bo zloto juz dosc drogie – ale pewnie bedzie jeszcze drozsze).

Na koniec – niestety ale inflacja to ukryty podatek. Dodrukowujac milosciwie panujacy obnizaja wartosc naszej pracy na jednostek pieniadza (pieniadz fiducjonarnego – fiducio to dekret – wiec ktos kiedys powiedzia ze to pieniadz). Jak ludzie przestaja wierzyc to mamy Zimbabwe, Wenezuele lub Argentyne (a jak akcje poszly w Argentynie – ale wy czym wyceniane:)).

Panowie, co sądzicie o XTB?
Może ochrona kapitału w tym kierunku? Globalne plany, dywidenda. Czy mogą być kolejnym elementem portfela bardzo długoterminowego?

Czas na zakup był w 2017, gdy kurs wynosił parę złotych. Pisałem też o tym na blogu

Czy nieruchomości są takim zbiornikiem ? Firma budowlana też może kupić lepsze maszyny, dostawcy też mogą inwestowaść w rozwój (stal, elektryka, beton, materiały itd.) Wydaje mi się, że z budowy jest jakaś wartość dodana napędzająca ten nasz kapitalizm 😉

Oczywiście nie jest to taka wartość dodana jak R&D i inwestycje w nowe technologie i to jest przykre.

Odnośnie zakazu zabawek spoza PL w rodzinie – jak jestem w Danii, to kupuję klocki Lego, w Finlandii maskotki muminków. Syn ma Pokemony z Japonii. Jak będę w Chinach, kupię cegłę z Wielkiego Muru. 😀

Ogólnie zgadzam się co do nie kupowania produktów (zwłaszcza zabawek) 'Made in PRC', ale uważam, że ograniczanie się TYLKO do Polski, zawsze i wszędzie, nie jest dobre.

Racja, duńskie klocki też kupujemy. 😉

Tak w temacie zabawek, to ponieważ jestem z branży poruszę dosyc istotna sprawę. W Polsce mamy przykładowo fabrykę Little Tikes (część Amerykańśkiej firmy MGA). Każda zabawka, która wychodzi z tej fabryki musi spełniać konkretne normy nie tylko chemiczne, ale też bezpieczeństwa. Tych norm jest naprawdę sporo i firma wydaje krocie, żeby wszystko miało odpowiednie badania itd. Ale na rynku pojawiają się podróbki, które wizualnie niczym nie odbiegają…natomiast cena jest znacznie zaniżona (przykład laleczek LOL-na straganach po kilka/kilkanaście zł, oryginały po kilkadziesiąt). Kupując „straganowe” zabawki, sami narażamy własne dzieci na niebezpieczeńśtwo. Zatem zasada jest prosta – duża marka zabawkowa (szczególnie w Polsce) pilnuje jakości, natomiast cała chińszczyzna to jedna wielka niewiadoma chemiczna.

Ciekawym wydaje się też system RAPEX, który w zamyśle alarmuje konsumentów, gdy wyłapane zostaną jakieś niebezpieczne produkty:
https://ec.europa.eu/safety-gate-alerts/screen/webReport

Dzięki wielkie!

Zostaw komentarz

(Spam oraz trolling nie przejdą)