Stabilność finansowa: Zaufanie – najważniejsza waluta w każdym związku

Posted by Marek | Posted in Edukacja finansowa | Posted on 20-08-2020 7:10 am

29

Niskie stopy procentowe kuszą do wydawania pieniędzy, których się nie ma, a oszczędzający na lokatach przecierają oczy ze zdumienia jak fatalne jest ich oprocentowanie.

Warto jednak poskromić chęć wydawania, gdyż stopy procentowe wiecznie niskie nie będą. Ja zawszę ganię swoich znajomych za brak dyscypliny finansowej – choć potem od nich za to obrywam. Ostatnio nie wytrzymałem i „opieprzyłem” kumpla, bo pomimo dużej kwoty kredytu na głowie, kupił sobie automatyczny system do nawadniania trawnika 🙁 Dla mnie to było kuriozum, bo uważam, że to odsetki z pracującego kapitału powinny nam fundować zachcianki, ale kumpel to kumpel i musiałem potem przepraszać 🙂

Niskie oprocentowanie kart kredytowych i panująca moda na konsumpcjonizm, mogą prowadzić do prawdziwych tragedii. Poniżej wrzucam ponownie materiał z wpisu opublikowanego dawno temu, kiedy to dostałem mrożący krew w żyłach mail od Czytelnika.

Screeny z 2013 roku (zrobione za zgodą nadawcy), niech uzmysłowią jak ważna jest komunikacja w związku i rozmowa o wydatkach, bo czasem nie z naszej winy może się coś wydarzyć, co pozbawi nas majątku.

edukredyt
edukredyt2

Będąc w związku, stabilność finansowa jest nieodzownie związana ze stabilnością w komunikacji.

Pamiętajcie, wydatki zawsze muszą być mniejsze niż dochody i jeśli na coś nas nie stać i musimy brać kredyt, to lepiej 10x się zastanowić czy to naprawdę jest nam do czegokolwiek potrzebne.

Komentarze 29 komentarzy

Czy rozdzielność majątkowa chroni przed takimi problemami? Strasznie przykre, ale coraz częściej ludzie popadają w problemy finansowe.

Zależy od jej konstrukcji, ale np. długi po zmarłych można też odziedziczyć. Dużo jest pułapek. Najlepiej po prostu się nie zadłużać, choć jest niestety wiele osób, które nie mogą żyć bez nowego samochodu co roku – bo muszą się „pokazać” – biorą jeden kredyt za drugim, potem konsolidacyjny i póki oprocentowanie jest niskie, to śmieją się innym w twarz. Np. kredyty frankowe u wielu są obecnie ujemnie oprocentowane, czyli dług się zmniejsza – oczywiście chwilowo 🙂

W związku trzeba postawić na profilaktykę i rozmawiać o finansach. Gorzej jak facet jest jak Piotruś Pan i myśli, że pieniądze rosną na drzewach (tudzież biorą się z bankomatu).

Czasem trzeba zacisnąć pasa (nie rozdrabniać kapitału), by potem nadrobić wszystko z odsetek od kapitału.

Jak to jest z inflacją i siłą waluty. W Polsce mamy inflację jedną z najwyższych w UE – patrz: https://www.money.pl/gospodarka/inflacja-w-polsce-rosnie-ciagle-jestesmy-na-pierwszym-miejscu-w-ue-6533083673241217a.html
a mimo tego, PLN względem EUR czy USD ma się dobrze i coraz lepiej!?
Czy to znaczy, że kraje na całym świecie prześcigają się w psuciu swojej waluty, aby tylko utrzymać/uzyskać przewagę w eksporcie i zwiększyć siłę swoich gospodarek kosztem swoich obywateli (ich oszczędności)?
Dlaczego PLN jest tak mocny?

Jak by to ująć hmm w mojej najnowszej książce o perypetiach bankiera z Wall Street też ten temat funkcjonowania niektórych rzeczy jest zaznaczony na konkretnym przykładzie jednej firmy wydobywczej. W skrócie wygląda to tak:

czyli ludzie zaczynają łapać o co biega 🙂

Innymi słowy istnieją dwa światy. Ten, w którym ludzie łykają wszystko jak pelikany i ten zakulisowy. Wszystkie parametry są dobierane pod konkretne interesy.

To tak jakby ktoś podłączył Ci sto amperów wmawiając, że to bezpieczne a potem w akcie zgonu wpisał COVID-100, by zagarnąć extra kasę za pacjenta covidowego.

Żyjemy obecnie w erze dezinformacji i najważniejsze to oddzielanie ziaren od plew.

Haha, wczoraj przypomniał mi się ten stary wpis, kiedy rozmawiałem z kolegami o nieujawnionych długach i nawet pod nim komentowałem, więc być może tym wywołałem wilka z lasu.

Rozdzielność majątkowa do pewnego stopnia broni przed długami małżonka, ale potem i tak trzeba bliską osobę (małżonka, dziecko, czy rodzica – znam wszystkie takie przypadki) wyratować z długów lub przynajmniej pomóc w trudnej sytuacji. Lepiej więc edukować zawczasu, niż potem świecić za bliskich oczami w sądach lub mieć ich pod własnym dachem / wozić własnym samochodem po stracie przez nich domu / auta.

A co do zachcianek, to mi akurat się je super realizowało w ostatnich miesiącach, pozbywając się nadmiaru pieniędzy w obawie przed rosnącą inflacją. Ale to były pieniądze z oszczędności, nie z kredytów. I teraz mam już wszystkie gadżety, które zawsze chciałem, ale nie mogłem sobie na nie pozwolić. I jestem po najlepszych w dorosłym życiu wakacjach, ale tam akurat nie kasa była najważniejsza, tylko czas spędzony z dzieciakami i przygoda.

Czas z dziećmi to rzecz bezcenna 🙂

Łączę się w bólu za tym Panem, mam nadzięję że wyszedł na prostą. Mam kilka refleksji porównując własne małżeństwo z znajomymi. Generalnie jest tak, że niestety ludzie za wysoko sr… niż du.. mają, przepraszam za takie słowa, ale nie da się tego inaczej nazwać. Zastaw się a postaw się, niektórzy wolą mieć nowe auto w leasingu i jeść krupnik niż wziąć używane i mieć spokojny sen.
Ja akurat dobrze dobrałem się z małżonką, bo jest bardziej skąpa ode mnie 🙂 co jest raczej dość rzadkie patrząc po znajomych, ale chyba to wynika z tego że oboje wychowywalismy się w biedzie i od studiów pracowaliśmy, wiemy że na pieniądz trzeba ciążko prcować. Z drugiej strony obecne media promują konsumpcjonizm, ba nawet tych gwiazdeczek nie stać na ten styl życia przez co wypoższyczają auta na doby a nawet ciuchy byle się pokazać. Oczywiście kultura obrazkowa na facebooku i instagramie to napędza plus uzależnienie od dopaminy i natychmiastowa gratyfikacja.
My cenimy świety spokój i czas którego nie da się kupić, jest skromnie, ale przewidywalnie i nawet kryzys nam nie przeszkadza, przeciwnie czekamy na okazje inwestycyjne, ale do takiego podejścia niestety obie strony w małżeństwie muszą dorosnąć i mieć pewne ogarnięcie życiowe oraz psychologiczne. Niestety dużo ludzi w sklepach zachwuje się jak małe dzieci, a jak są karty bez limitu oraz nieodpowiedzialna osoba to problemy gwarantowane.
Patrząc po znajomych niestety też muszę stwierdzić, zę faktycznie 80% zakupów i często bez sensu robi jedna strona, czasem obie i późnej kończy się to długami albo rozpadem związku. Druga sprawa wiele osób nie rozumie, że małżeństwo to umowa prawna z wszystkimi konsekwencjami. Nie wiem jak się potoczyła historia tego Pana ale kolega też miał długi od strony żony, bo miał być biznes, ale nie wyszedł, wniosła o rozwód i potoczyło się standardowo, alimenty bo nie pracowała i ma być utrzymany standard życia, na jego pensji komornik i w pakiecie nie ma widzeń w praktyce z dziećmi. To jest pewne ekstremum, ale warto wiedzieć, jak ta umowa ma nieproporcjonalne konsekwencje, druga sprawa że obecnie połowa małżeństw w ciągu kilku lat się rozpada.
Żeby nie było jestem zwolennikiem małżeństw jako podstawowej komórki społecznej co jest gwarantem zdrowych psychicznie wychowanych dzieci, ale dziś wynagradza się na rozwody. Powinna być jakaś alternatywna formuła z ślubem itd, ale bez umowy prawnej, a tylko zobowiązaniami wobec dzieci albo jak sobie ustalą obie strony. Przykro mi, ale takie sa przykre czasy.
Pozdrawiam Serdecznie

Ale dlaczego dostało się krupnikowi? niedroga i smaczna zupa 🙂

Rozwody to też niestety pokłosie erozji wartości. Kiedyś przysięga dużo znaczyła i jak się coś psuło, to szukało się rozwiązań, które miały temu zaradzić.
Trafne jest tu porównanie do sprzętu. Kiedyś zepsute rzeczy się naprawiało. Dziś się wyrzuca i kupuje nowe (napędzając gospodarkę komunistycznych Chin, a oni celowo robią tak, by się psuło, bo wiedzą, że „białas głupi” i kupi nowe). A że więcej wyrzucamy, to generujemy więcej śmieci, których wysypiska nie dają rady pomieścić – stąd ich regularne „samozapłony”.

Jeszcze o propo rozwodów, zdecydowanie jest ich mniej w zależności od przywiązania do religii (nie mylić tej na pokaz u wielu polityków, którzy udają by zdobyć głosy).

W USA tak to podsumowano:
1.Związek tylko cywilny – rozchodzi się jedna para na dwie: 50%.
2.Po ślubie kościelnym, bez praktyk religijnych – jedna para na trzy zawarte: 33%.
3.Po ślubie kościelnym i przy coniedzielnym wspólnym udziale we Mszy św. – jedna para na pięćdziesiąt:2%.
4.Po ślubie kościelnym, przy coniedzielnym wspólnym udziale we Mszy św. I przy codziennej wspólnej modlitwie małżonków – rozpada się jedna para na 1429

W Polsce GUS jeszcze za czasu poprzedniej ekipy przeanalizował dane, że w bardziej religijnych regionach małżeństwa są trwalsze: https://fakty.interia.pl/prasa/news-rzeczpospolita-religia-chroni-polskie-rodziny,nId,1548122

Nawet Newsweek o tym pisał, że religia i wartości są ważne dla trwałości rodziny. Dziwne, nie?
https://www.newsweek.pl/polska/religia-chroni-polskie-rodziny-newsweekpl/erew3gn

Generalnie południowo-wschodnia część Polski (Podkarpacie, Małopolska, Świętokrzyskie, Lubelszczyzna) odznacza się najniższymi liczbami rozwodówi – zwraca uwagę prof. Szukalski.

To oznacza, że tam, gdzie mieszkają ludzie częściej wyznający tradycyjne wartości, rozwodów jest mniej. – Osoby głęboko wierzące od samego początku małżeństwa patrzą na związek wspólnotowo. Myślenie o małżeństwie w ten sposób sprzyja jego trwałości – podsumowuje prof. Budzyńska.
https://www.rp.pl/Spoleczenstwo/302029849-Jak-czesto-rozwodza-sie-Polacy.html

https://www.m.pch24.pl/katolickie-malzenstwa-sa-trwalsze,19201,i.html?fbclid=IwAR2puypKgYqumLTpP2KT-qi-3_i-DQoMcf6qcx7ZFatf9mp-byOq4Ho2Rig

Ponawiam pytanie Joanny: co jest złego w krupniku? (i w nowych autach w leasingu?) 😀

Skoro temat zszedł nieco na małżeństwa, to pozwolę sobie się wtrącić, bo przypomniał mi się jeden wywiad białego aktywisty, próbującego rozpaczliwie grzać „problem” rasizmu w USA w rozmowie z czarnym politykiem, który tego problemu nie widzi. Otóż podobno pod koniec XIX. i w pierwszej połowie XX. wieku ok. 25% czarnych dzieci rodziło się poza małżeństwami. Dzisiaj ten odsetek wynosi ok. 75%! ((w białych rodzinach 5% – 25%). Dlaczego? Bo w latach 60. wprowadzono zasiłki dla samotnych matek i urzędnicy dosłownie chodzili od drzwi do drzwi i informowali o możliwości otrzymania zasiłku, gdy w domu nie było ojca. Skutek był łatwy do przewidzenia – małżeństwa celowo się rozwodziły, żeby poprawić swój byt. A dziś efektem jest w dużej mierze mit czarnego dziecka, które nie ma ojca.

Kiedy nie wiadomo o co chodzi … to chodzi o pieniądze.

jakiś czas temu śmiano się z tego, że po tym jak NFZ więcej zaczął płacić szpitalom za amputację stopy cukrzycowej, to gwałtownie wzrosła ich liczba, bo lepsza kasa jest za odcięcie niż wyleczenie:
https://www.rynekzdrowia.pl/Serwis-Diabetologia/Padl-kolejny-rekord-liczby-amputacji-z-powodu-stopy-cukrzycowej,192375,1016.html
Zwłaszcza, że każdy może naturalnie sobie stopy uratować np. miodem manuka, ale tego pacjentom nikt nie mówi. Jak tak dalej pójdzie, to ludzie całkowicie stracą zaufanie do lekarzy i będzie wysyp naciągaczy/szamanów/druidów

Ludzie przestali myśleć ,nie uczą ,się nie rozwijają. Wszyscy zadowoleni bo nabrali kredytów i myślą że stopy procentowe będą wiecznie niskie. A wystarczy przypomnieć sobie co się stało z Frankiem Szwajcarskim.

Bilans płatniczy PL się poprawia
a pandemia temu nawet sprzyja (sic!):

https://www.nbp.pl/home.aspx?f=/statystyka/wskazniki/wykresy.html

A propos rozdzielnosci majatkowej:

uwazam ze malzenstwo to wspolnota, rowniez majatkowa. Na dobre i na zle.
Nie trafiaja do mnie argumenty o bezpieczenstwie majatku, rodziny, optymalizacji.
Jeszcze raz powtorze: na dobre i na zle.

Rozdzielnosc to tak jakby w malzenstwo wbudowac mechanizm rozkladu. W kazdej chwili kryzysowej, a takie przeciez zdarzaja sie zawsze w malzenstwie, czlowiek zaczyna myslec o pieniadzach. Swoich pieniadzach. I nagle okazuje sie, ze zaczyna sobie tworzyc mentalny, a potem rzeczywisty bufor bezpieczenstwa. I juz nie mysli o ratowaniu wspolnoty.
Widziałem to kilka razy u przyjaciol. Ten sam scenariusz, wspaniale intencje, racjonalizowanie i rozwod na koncu.

Potrzeba troche wiedzy finansowej, comiesiecznego cashflowu w excelu, rozmów o wydatkach, troche audytorskiej pracy:) I wszystko bedzie dobrze.

Pozdrawiam wszystkich (18 lat malzenstwa i walczymy dalej).

Bo to kobiety w większości składają pozwy o rozwód jakieś 70%: https://www.bankier.pl/wiadomosc/To-kobieta-decyduje-o-rozwodzie-2934679.html
W wiekszości przypadków dostają opiekę nad dziećmi, utrudniają ojcu kontakt z dzieckiem i często zasądzone alimenty są bardzo wysokie, że byłem mężowi niewiele zostaje na życie. Inna sprawa że standardem jest szastanie niebieską kartą i oskarżeniami o straszne rzeczy z dziećmi, bo to upraszcza sprawę sądową.
Też jestem zwolennikiem małżeństw, ale jak sie posłucha niektórych facetów to naprawdę jest jak skok z spadochronem z50% szans na przeżycie.
Te statystki osób wierzących dają jakąś nadzieję oraz trop kogo szukać.

Kuba, ale to o tych „złych kobietach” to głównie opowieści mężczyzn.

Ja ze znajomych, których związki mogłem obserwować tylko raz mógłbym powiedzieć, że kobieta ostro leciała na kasę i jak facet nie dawał rady, to … rozwód.

Widziałem jak kobiety były olewane, narzucano im masę obowiązków a facet typowy Piotruś Pan, a potem jak związek się rozpadał to teksty typu
„A ja tyle dla niej robiłem, a ona s*** mnie zostawiła”.

Albo historie jak facet na zakładach sportowym kupę kasy topił, a żonie robił awantury o drobne wydatki np. ser za drogi bo w innym sklepie tańszy! 🙂

Tu się Marku z Tobą nie zgodzę do końca. Jest w Lublinie pewna pani adwokat, która specjalizuje się w „przeprowadzaniu” rozwód – szczególnie jeśli w małżeństwie są dzieci – dziewczynki. Daje procedurę co i jak robić, żeby facet był „spalony. Niebieska karta, podejrzenie o molestowanie itp itd, . Niedługo będzie program Jaworowicz „Sprawa dla reportera” właśnie na te tematy. Pani adwokat bierze się tylko za takie sprawy gdzie jest gruba kasa, puszczenie w skarpetach faceta, dzieci, podejrzenie o molestowanie itp itd. Standard jej działania. Przykład: Para w Lublinie, która była właścicielami prywatnego przedszkola, szkoły itp… Gość zostaje z niczym… Ja nie mówię, że są święci itp itd. Ale to co robi sąd jest nie adekwatne do tego wszystkiego. Dobrze ktoś wyżej napisał. Facet ma płacić na dzieci, żonę i jeszcze nie widzi swoich dzieci. Nie mogę znaleźć strony gdzie jest cały patologiczny poradnik dla kobiet „jak się ustawić „doprowadzając do rozwodu”. Punkt po punkcie…

To to już patologia! Takich ludzi powinno się sadzać za kratami za krzywoprzysięstwo. Aż mnie dziwi czemu w XXI wieku to taki problem wynająć np. firmę ze Szwajcarii (by nie było wątpliwości czy lokalsi nie wzięli łapówki) i w spornych kwestiach przeprowadzać zeznania na wykrywaczu kłamstw.

Tak samo powinno być przed wyborami. Na wykrywacz kłamstw i na żywo niech odpowiadają na pytania:
1) czy brałeś łapówki
2) czy ktoś w twoim imieniu brał łapówki (często politycy nie brudzą sobie już rąk bo można wpaść jak ktoś mu wrzuci przez okno auta torbę z kasą, tylko mają pomagierów)
3) czy znasz i zataiłeś przypadki łapówkarstwa w twojej parii

Trzy proste pytania i nie byłoby opowieści o „wymianach zegarków z kolegami” czy o „wygranej w ruletkę 138 razy pod rząd”, tylko szło by się siedzieć.

Ja o dziwo zgadzam się z Wami. Niezależnie od strony mogą być w związku predatorzy, również faceci, ale jeśli ktoś zna życie to wie że często Panie nie odchodzą z takich związków, bo są emocje…, dla niektórych to lepsze niż nuda w związku. Tak bo nuda sprawia, ze wiele kobiet odchodzi, nie że byl zły itd, po prostu nuda albo że zaczął chorować no i gazetki i programy lansują rozwody, nowy start itd, a nie mówią jak kobiety kończą, że te seriale jak se@ w wielkim mieście niszczą kobiety pokazują jakąś iluzje, nawet sama autorka tego serialu krytykuje kobiety, które myślą że tak wygląda życie i później są rozwody:
https://www.insider.com/sex-and-the-city-author-candace-bushnell-modern-dating-women-angrier-2019-7
Uwaga faceci też mają za uszami np zdrady itp, ale faktycznie prawnie zawsze będą na gorszej pozycji np ma być wprowadzone prawo jak w Hiszpanii, żę mężczyzne będzie można wyrzucić z domu na bodajże 2 tygodnie tylko ze względu na oświadczenie kogoś: https://bezprawnik.pl/ustawa-antyprzemocowa/
Czyli wolno zabrać torbę i nikogo nie obchodzi gdzie będzie się spało czy pod mostem czy w noclegowni, można się odwołać do sądu, który i tak pewnie będzie przedłużał ten nakaz. Nakaz wydaje policjant bez sądu, bez sprawy itd.
Nie oznacza to żę wszystkie kobiety to użyją, ale ilość małżeństw spada właśnie przez takie prawa i rozwiązania, faceci są świadomi problemu, czytają historie, mają znajomych i trafia do nich jak system może ich przeczołgać, nawet jak to jest 1 na 10 taka sprawa albo na 100 małżeństw, ale daje to do myślenia. W ten sposób państwo powoli się rozpada. Natomiast uważam, że kobiety powinny być chronione jak i mężczyźni, powinny być równe prawa, ale niestety tak nie jest.
Jako bonus autorka se@ and city obecnie jest sama i żałuje że wybrała karierę: https://www.dailymail.co.uk/tvshowbiz/article-7295837/Sex-City-writer-admits-regrets-choosing-career-having-children.html
Osobiście znam kobiety co połączyły i udane małżeństwo z dziećmi oraz karierą, ale to jest trochę starsze pokolenie niż obecne 20 czy 30 latek. Znam również bardzo udane małżeństwa i mam nadzieję że też uda mi się powtórzyć ten model, natomiast musimy tez mieć świadomość co się dzieje na świecie, to nietylko desant ludzi na pontonach ale dziwne filmy o dzieciach np na netflix https://www.ctvnews.ca/entertainment/netflix-accused-of-sexualizing-children-with-promotion-of-upcoming-film-cuties-1.5072049#:~:text=TORONTO%20%2D%2D%20Netflix%20is%20being,with%20a%20twerking%20dance%20crew.
Cała ta degeneracja ma niszczyć tkankę społeczną niestety.
Przy okazji złote monety to też jakiś sposób na przeżycie jak z nikąd pojawi się komornik jak w opisanej sytuacji, nie zajmują dużo miejsca można schować i nosić przy sobie, pozwala na spokojnie przeżyć jakiś czas w razie nieoczekiwanej sytuacji.

Zgadzam się, że głupotą jest wydawanie oszczędności na zachcianki kiedy nad głową wisi gruby kredyt.

W moim przypadku stopy procentowe przekonały mnie do pozbycia się kredytów. Dodatkowo zrezygnowałem ze wspierania kolejnego banku następnym kredytem hipotecznym i pierwszy raz w życiu zapłaciłem całość gotówką – sama oszczędność, odpadają wszelkie poboczne koszty i wymyślne ubezpieczenia wepchnięte w miejsce prowizji od udzielenia kredytu.

Zaraz pewnie przeczytam, że banki w kryzysie, bo nie ma chętnych na pożyczanie pieniędzy. Ja się nie dziwię, przez krótką chwilę można było pożyczyć dość tanio, a teraz „biedne” banki podniosły prowizje i opłaty – wychodzi tyle samo co przed cięciem stóp procentowych.

A co do małżeństwa – pięknie to wszystko wygląda w teorii, ale niewielu bierze poprawkę na to, jak zmieniło się nasze społeczeństwo w ostatnich latach.

Stary model małżeństwa „na dobre i na złe” to prehistoria. Obecnie zostało tylko „na dobre”, ale z wieloma wyłączeniami. Nieliczne wyjątki tylko potwierdzają regułę. Teraz w związku chodzi o to kto odniesie większą korzyść nic więcej.

A wspólny majątek w małżeństwie – jak najbardziej, ale tylko w wersji 50 na 50, bo inne rozwiązania wcześniej czy później doprowadzają do problemów.

W przytoczony przykładzie zwraca moją uwagę właściwie jedna rzecz, której nie jestem w stanie pojąć „podpisanie umowy kredytowej bez jej przeczytania”. Brak komunikacji w związku jest niczym przy zwykłej pospolitej głupocie.

Hmm prehistoria… jestem zatem dinozaurem 😉

Marku, tytułem nawiązałeś świadomie lub nie do książki „Zaufanie, czyli waluta przyszłości” Michała Szafrańskiego. Bardzo ciekawej, a nawet inspirującej, choć po lekturze miałem wątpliwości czy o właściwym tytule. Ale jeśli ktoś zastanawia się nad swoimi wyborami życiowymi, zwłaszcza w obszarze zawodowym, to polecam.

Co do związku między religią a trwałością małżeństw. Byłbym ostrożny z takimi prostymi statystykami. Dobrą analogią posłużył się PanSzeryf. Takie statystyki są bardzo powierzchowne i kryje się za nimi wiele niuansów. Jak wiadomo, fakt istnienia jakiejś zależności statystycznej, absolutnie nie przesądza o istnieniu zależności przyczynowo-skutkowej.

Nie no statystyki robi GUS, ale to jak w LOTTO, niby statystycznie marne szanse na wygraną, a ciągle ktoś wygrywa 🙂

A książki nie czytałem, nie jestem targetem, ale opinie o niej są mieszane – jak to w każdej publikacji w stylu „American Dream” – jednych to fascynuje innych nie 🙂 Kiedyś jako dzieciak się w takich zaczytywałem (historie Forda, Aristotelisa Onasisa, Rockefellera i innych miliarderów) i może stąd czuję już przesyt z czytania takich książek i wolę czas przeznaczyć na działanie, ale nie neguję książki – po prostu nie czytałem, bo w kolejce czeka u mnie wiele tomów w tym sporo klasyki np. „Birmańskie dni” Orwella. 🙂

Jak to kiedyś powiedział pewien polski trener po meczu Ekstraklapy: „Ze statystykami jest jak ze spódniczką mini – wiele odsłaniają, ale to co najważniejsze zakrywają.” 😀

Ale też statystyki statystykom nierówne. Te przytoczone przez Marka są mi znane od dawna i np. na podstawie moich obserwacji sprawdzają się niemal w 100%. Znam dziesiątki głęboko wierzących małżeństw i tylko jeden jedyny przypadek separacji, zero rozwodów lub ich ryzyka. Znam też wiele małżeństw niewierzących lub tzw. katolików niepraktykujących i tu przypadków rozwodów i dużego ich ryzyka znam bardzo wiele.

Marku powiem ze tytul ksiazki jest delikatny 🙂 poprawniej byloby WSZYSTKO do starcenia

Zostaw komentarz