Giełdy, Davos, zmieniający się świat i przesłanie Premiera Kanady
Posted by Marek | Posted in ciekawostki, indeksy | Posted on 21-01-2026 4:55 pm
36
Premier Kanady Mark Carney w czasie przemówienia w Davos ujął wiele cennych rzeczy. Rzeczy, które bystrzy obserwatorzy już od dawna zauważali, ale ze słów polityków będących u władzy to rzadkość, także należą mu się brawa za szczerość. Oto ważniejsze fragmenty:
„Wiedzieliśmy, że historia o międzynarodowym porządku świata opartym na zasadach jest częściowo fałszywa, że najsilniejsi będą się wyłączać, gdy będzie im to wygodnie, a zasady handlowe będą egzekwowane asymetrycznie”
„Ta fikcja była użyteczna, a amerykańska hegemonia w szczególności pomogła zapewnić dobra publiczne, otwarte szlaki morskie, stabilny system finansowy, bezpieczeństwo zbiorowe i wsparcie dla ram rozwiązywania sporów”
„I wiedzieliśmy, że prawo międzynarodowe stosuje się z różną surowością w zależności od tożsamości oskarżonego lub ofiary”
Tutaj na chwilę się zatrzymamy. Starsi wiekiem czytelnicy na pewno pamiętają drugą inwazję na Irak, gdzie definitywnie zmieciono rządy Saddama pragnącego odejść od rozliczeń za ropę w dolarach. Jaki był oficjalny powód napaści? Broń masowego rażenia. Broń, której do tej pory tam nie znaleziono, a następstwa inwazji (destabilizacja regionu, przestrzeń do powstania Państwa Islamskiego) pochłonęły w krótkim czasie ogrom ofiar – m.in. rzesze gwałconych i mordowanych dziewczynek.
To były te rzeczy, na które przymykali oni oko. Czemu przymykali? Bo dobry wujek Sam był ich ochroniarzem, a oni zamiast na zbrojenia (wypełnianie progu związanego z członkostwem w NATO), mogli transferować środki na poprawę infrastruktury, szpitale, nowoczesne technologie, rozwój gospodarki. Teraz się to, przynajmniej do czasu kolejnych wyborów, skończyło (niestety dla beneficjentów owego systemu, a z ulgą dla sponsorów, którzy musieli się do tego interesu dokładać). Dla Europy, w tym Polski, która akurat wypełnia wymóg NATO z nawiązką, są to złe wieści, które wpasują się w ramy myśli chińskiego mistrza Sun Wu, który uczył, by wroga, którego nie da się pokonać, należy destabilizować od środka. I mamy taką destabilizację, chaos, podziały w czasie, kiedy Zachód najlepsze lata ma już dawno za sobą.
Na tym sporze zyskają pobratymcy Sun Wu, którzy nie są w ciemię bici, a z olimpiad matematycznych wracają z workami medali, także intelektem wyprzedzają Zachód i intelektem go pokonają. Najpierw zaciskając gospodarcze pętle dzięki dominacji w łańcuchu dostaw. Oni postawili na naukę, bo wykształcone kadry inżynierów nie muszą już kopiować, a tworzą rzeczy, których w UE nie ma kto tworzyć. Dodajmy do tego eksperymenty na systemie edukacji w naszym kraju, gdzie „oświeceni” zabronili zadawania zadań domowych – a praktyka poza szkołą, sumienność, samodyscyplina i regularność to podstawa w utrwalaniu wiedzy i rozwijaniu jej na wyższe etapy, o czym mówią też nasi laureaci olimpiad, że po szkole kilka godzin każdego dnia przeznaczają na rozwiązywanie zadań do wyznaczonego tematu (w tym w wakacje i ferie – mają rozpiskę na cały rok od trygonometrii po statystykę), by wszystko gruntownie opanować. Bez bazowej wiedzy nie powstaną nowe, innowacyjne technologie.
Wracając do Premiera Kanady:
„Nie można żyć w kłamstwie o wzajemnych korzyściach płynących z integracji, skoro integracja staje się źródłem podporządkowania„.
„W rezultacie wiele krajów wyciąga te same wnioski, że muszą rozwijać większą strategiczną autonomię w energetyce, żywności, kluczowych minerałach, finansach i łańcuchach dostaw”
„Kraj, który nie jest w stanie sam się wyżywić, zaopatrzyć w paliwo ani obronić, ma niewiele możliwości. Kiedy przepisy przestają cię chronić, musisz sam się chronić”.
I tu jest kluczowa kwestia. Żadne sojusze, unie, organizacje nie będą dobrymi wujkami, jeśli nie będą miały w tym interesu. Dlatego trzeba budować silny kraj, samowystarczalny w kluczowych gałęziach. Stawiać na swoich!
Taką politykę w przeszłości Polska realizowała. Na przykład w 2017 roku udało się odzyskać bank, by dochody z niego zostawały w kraju, a nie zasilały obcy budżet.

Dla przypomnienia PEKAO miał w 2023 aż 6,659 mld zł zysku netto a rok później 6,376 mld.
Żywność też mamy polską i warto o nią dbać, bo czasy są burzliwe. Weźmy np. podpisaną niedawno umowę z Mercosourem. Jak to możliwe, że UE, która dociska nam śrubę w kwestii emisji CO2, z uśmiechem patrzy na statki spalające ropę/mazut, które tygodniami będą płynąć przez Atlantyk, by dostarczyć żywność, którą można mieć na miejscu! Czyli swoich się dociska, a lekką ręką zwiększa emisje związane z dalekim transportem.
Druga sprawa to głębsze kwestie ekologii, całych ekosystemów wodnych i lądowych. W Mercosurze można używać masę niebezpiecznych dla ludzi i zwierząt substancji (m.in. toksycznych pestycydów, fungicydów czy herbicydów), zakazanych w UE bo są rakotwórcze, potrafią skazić wody gruntowe i zatruć całe lokalne ekosystemy, ekspozycja na nie powoduje ciężkie choroby układu krążenia itd. Czyli niby są za przyrodą, ale robią co innego.
Co więcej, niektóre kraje UE np. Niemcy, zarabiają krocie na eksporcie tego typu zakazanych na unijnym rynku chemikaliów.

Niewiarygodne, co nie? Ekologia i troska o środowisko w wydaniu unijnym potrafi naprawdę zaskoczyć, choć najbardziej zaskakuje ilość klakierów takiej polityki, którzy na siłę próbują wmawiać, że to super.
Ale po co transportować i truć powietrze tygodniami spalanym mazutem, skoro można mieć zdrowsze plony na miejscu?
A skąd się bierze niska cena? No z tego, że można lać zakazanymi substancjami pola po wykarczowanym amazońskim lesie, wybijając zwierzęta padające od tej chemii, a plony będą obfite i tanie w produkcji. No i z toksynami gratis.
Rolnicy w UE, słusznie nie mogą używać niebezpiecznych substancji. Nikt nie chce skazić gleby czy wód gruntowych, a przede wszystkim jeść mało wartościowe produkty, po których można załapać się nowotwory. Ale jak widać są równi i równiejsi.
Na szczęście dziś w głosowaniu, stosunkiem 334 do 324, Parlament Europejski zadecydował nad skierowaniem umowy z Mercosur do Trybunału Sprawiedliwości UE, sprzeciwiając się KE! Czy coś to da? Nie wiadomo, na pewno odroczy trochę wejście umowy i być może wielu otworzą się oczy.
A co na to giełdy? Nasza trochę straszy do południa, a potem kurs wraca. Oczywiście wszystko do czasu. 😉

Na naszej Liście Absolwentów (grupie mailingowej dla osób po obydwu szkoleniach) praca wre. Dawno nie było takiego miesięcznego ruchu. Mnogość walorów od walut, indeksów, poprzez surowce aż po akcje, jest na celowniku. Cierpliwie czekamy na silne sygnały, a z tych walorów co już sygnały dały, trwa profitowanie lub podciąganie SL. Dzieje się. Kto po dłuższej przerwie planuje powrócić na grupę, to teraz jest ku temu dobry czas, by nic nie przespać. 🙂



Nastały niespokojne czasy, a to co wyrabia Trump to nie mieści się w głowie, mam nadzieję, że zdejmą go z urzędu.
Prawo dopuszcza maksymalnie dwie kadencje. 😉
Głupoty! Mercosur ma pomóc biedniejszym z głodem. Nie każdego stać na mięso przy tych cenach. Tania żywność jest potrzebna do obniżenia cen. Unia Europejska dba o środowisko. Głosowałam na Trzaskowskiego i całym sercem trzymam kciuki za SCT w Warszawie. Kraków dał wzór. Dość wdychania spalin. Autem do P&R i dalej zbiorkom. Burżujom korona z głowy nie spadnie.
Mam nadzieję, że to trolling. 😉
Bo ta tania „żywność” to kpina. W topce najczęściej używanych w Mercosur środków są zakazane w UE preparaty jak:
– mankozeb (zakazany w UE bo działa szkodliwie na rozrodczość oraz zaburza funkcjonowanie układu hormonalnego)
– acefat (zakazany w UE ze względu na wysoką toksyczność dla ludzi i zwierząt)
– chlorotalonil (zakazany w UE ze względu na rakotwórczość i wysoką toksyczność dla wód gruntowych)
Także pozostaje życzyć „smacznego”.
Co do reszty, SCT to pod płaszczem ekologii sposób na zmniejszenie korków, który raczej kwestii smogu w stolicy nie rozwiąże. Ja od lat nie jeżdżę autem do W-wy, bo dla mnie jest tam „za ciasno” i jak trzymam wymaganą prawnie odległość od jadącego przede mną samochodu, to po paru chwilach kilka aut wciska się „na żyletki”, gdzie każdy jeden siedzi drugiemu na zderzaku. 😉
PS Korony nosili królowie/królowe, ewentualnie w herbach miała arystokracja. Burżuazja to osoby posiadające majątek i pozycję, ale nie posiadające tzw. „dobrego urodzenia”, czyli korony na głowie raczej nie mieli. Poza paroma wyjątkami. Także tymi współczesnymi. Np. Królowa Hiszpanii, Letycja, to dziennikarka, była korespondentka z Iraku. 😉
Jak na razie to dzięki polityce tego kretyna Trzaskowskiego i jego uśmiechniętej brygady centrum stolicy się wyludnia. Tu się po prostu nie da żyć normalnie. Ich sposób na ekologię to zwężanie ulic, likwidowanie miejsc parkingowych i budowanie infrastruktury rowerowej, która jest w praktyce wykorzystywana przez 6-7 miesięcy w roku. Teraz zimą po ścieżkach rowerowych kursują głównie dostawcy jedzenia z bliższego lub dalszego wschodu na wielkich motorowerach. Kto mógł już stamtąd uciekł, a jeszcze więcej pryśnie w przyszłości. I zostanie miasto dla turystów i firm, w których nikomu się nie będzie chciało pracować, bo daleko od domu. Ja również mam taki plan. Na razie się męczę, bo trzymają mnie tu zobowiązania rodzinne, ale jak dziecko dorośnie, to i ja, rodowity warszawiak, się stąd wynoszę. Na prowincji taniej, spokojniej i, przede wszystkim normalniej. Ciekawe kto za 10-15 lat będzie utrzymywał tych wszystkich lewackich darmozjadów walczących dziś z samochodami i żądających jeszcze więcej publicznego transportu, socjalnych mieszkań i innych „darmowych” przywilejów. Turyści? Nie sądzę, Warszawa to nie Barcelona.
W temacie geopolityki natomiast nie potrafię znaleźć odpowiedzi na pytanie – dlaczego Chiny są dla nas (Polaków przede wszystkim, ale też Europejczyków) zagrożeniem? Przecież im nie zależy ani na naszych terenach (tego powinni raczej obawiać się ruscy – ich daleki wschód już od dawna jest kolonizowany przez Chińczyków), ani na surowcach (bo ich nie mamy). Oni chcą handlować. Ok, z pozycji dominującej, ale co to dla nas zmienia? Co za różnica czy naszym suwerenem będą Chiny, czy USA? Chiny natomiast tak samo jak USA (a może nawet lepiej) mogą nas obronić przed ruskim zagrożeniem. Wystarczy że po prostu nie pozwolą kacapom na atak i on nie nastąpi. I taki uśmiech w stronę Chin mógłby stanowić dla Trumpa zimny prysznic, może przestałby „fuck aroundować”. #FAFO 😉 Zwłaszcza Polska jest tu w korzystnej sytuacji. Nasze odwieczne przekleństwo, czyli położenie, w tym przypadku mogłoby zostać przekute w ogromny atut. Widziałbym nasz kraj jako potężny hub handlowy łączący Wschód z Zachodem. I wtedy nikt nam nie podskoczy, bo nikt nie odważy się podnieść ręki na kraj, z którego korzystają oba mocarstwa.
Zapewne mądrzejsi ode mnie lepiej się w tym temacie wypowiedzą, natomiast ja uważam, że nastawienie wasalskie wobec kogokolwiek nie powinno mieć miejsca. Raczej byłbym za budową jak największej samowystarczalności (w kwestiach żywnościowych taką mamy, a i na eksport wystarcza) i maksymalnym uniezależnianiem się od „łaski” kogokolwiek.
Najlepsze jest utrzymywanie partnerskich relacji, zamiast wchodzenia komukolwiek w cztery litery i podjudzania do nienawiści wobec innych. Jednym słowem, nie palić mostów, nie wychodzić przed szereg, wybierać dialog zamiast fochów.
Jak by to ujął wspomniany we wpisie Sun Wu, prawdziwym zwycięzcą jest ten, kto wygrywa wojnę bez ani jednej bitwy, czyli najważniejsze jest utrzymywanie poprawnych stosunków dyplomatycznych ze wszystkimi partnerami. Wzorcowo stosuje to Turcja, która utrzymuje partnerstwo z Ukrainą i Rosją, prowadząc z nimi dialog i mediacje (i zarabia krocie na rosyjskich turystach).
do Roberta:
w temacie zagrożenia ze strony Chin stawiasz niewłaściwe pytanie. Otóż zagrożeniem może być każdy. Co z tego że Chiny nie mają do Polski żadnych roszczeń terytorialnych skoro mogłyby Polskę przehandlować komuś innemu kto takie roszczenia ma ? Ale tak samo USA – skąd wiemy czy nie sprzedały nas Rosji ? Np w zamian za neutralnośc w wojnie z Iranem albo Chinami ? Mocarstwa rozgrywają między sobą strefy wpływów słabszymi państwami i trzeba starać się być odpowiednio silnym ekonomicznie i militarnie żeby nami tak nie pomiatali. Pytasz „Co za różnica czy naszym suwerenem będą Chiny, czy USA?” – otóż jest różnica ponieważ polska diaspora w USA to ponad 10 mln, a w Chinach to jakiś nędzny 1 tysiąc. W systemie wyborczym USA nikt nie może zlekceważyć 10 mln głosów, i można to politycznie wykorzystać załatwiając polskie interesy, a to że nieudolne rządy PO tego nie robiły to inna sprawa. Natomiast na Chiny wpływ mamy zerowy.
Co do tej wizji Polski jako hub-u handlowego między Europą a Chinami, to nieco się zapędziłeś, zapomniałeś że rządzi PO, więc prawdopodobnie szansa przejdzie bokiem, bo Chiny nie będą czekać aż Polska zmądrzeje i wybierze mądrzejsze władze. Węgry prężnie budują swój własny hub i zobaczymy kto będzie pierwszy.
Wiadomo że najlepiej być niezależnym, ale nie wydaje mi się to możliwe. My na to jesteśmy po prostu za słabi, głównie militarnie. Być może się to kiedyś zmieni, ale być może ci silniejsi nigdy nam na to nie pozwolą. Po co im równorzędna konkurencja? Turcja to druga armia NATO, im nawet kacapia nie podskoczy, więc mogą robić co chcą. Ważny też wątek poruszyłeś, a traktowany po macoszemu, na który nikt nie zwraca uwagi – rolnictwo. Polska ma ogromne zasoby i potencjał żywności, a to przecież jest najważniejsze. No ale znów, w razie grubszego kryzysu, przyjdzie ktoś silniejszy i nam po prostu zabierze.
To długofalowy proces i powinien się skupiać na kwestiach bogatych w wiedzę kadr. Tak zrobili Chińczycy i wracają z olimpiad matematycznych z workami medali.
U nas natomiast zakazali zadań domowych, czyli najlepszej rzeczy do utrwalania wiedzy – szczególnie z nauk ścisłych, czyli tych napędzających rozwój nowoczesnych technologii (matematyka, fizyka).
Dla porównania Magdalena Pudełko, co wygrała Ex aequo w ub. roku Ogólnopolską Olimpiadę Matematyczną jako pierwsza kobieta, każdego dnia po kilka godzin rozwiązuje zadania domowe. Ok, ma rodziców matematyków, więc miała łatwiej, ale większość jej rówieśników woli te kilka godzin spędzać oglądając na telefonie durne rolki. 😉
Robert
Mam dokładnie takie samo przeczucie, że porozumienie z Chinami mogłoby być dla Polski ważnym zwrotem w historii.
Przy takich rządzących jakich mamy nie ma szans na „sprytną” politykę, która da nam w miarę silna pozycję.
Jesteśmy skazani na uzależnienie i jedyne co moglibyśmy spróbować wybrać mniejsze zło.
Dla Chin obecnie osadzenie się gospodarcze w Polsce może być atrakcyjne Za 5-10 lat taka opcja pewnie nie będzie już aktualna bo np dogadają się z Węgrami.
Niestety to tylko pobożne życzenia bo j.w. przy tej władzy mocniejsza współpraca z chińczykami nie jest realna.
Umowa z mercosourem pokazuje obłudę unijnych elit. Mają nas za debili i karmią ekologicznymi frazesami. Walka z ociepleniem klimatu jest dla zwykłych biedaków. Targanie żarcia z 2 końca świata jest cool. Statki spalą paliwo poza unią, więc są eko. Widzicie, rozumicie? Brygada uśmiechać się! Planeta płonie! Żryj żarcie z zakazanymi pestycydami i uśmiechaj się!
Marku trzymasz dalej akcje?
Tak, trzymam.
Pisałem wiele razy na blogu, podając też przykład Burry’ego (tego od filmu Big Short), że to że sytuacja jest fatalna, nie oznacza, że przed krachem nie będzie jeszcze solidnych wzrostów i trzeba je wykorzystać póki rośnie. 🙂
SL podciągam i niech rynek ocenia.
Witam.
„Reprywatyzacja banków w Polsce w latach 90. była kluczowym elementem transformacji gospodarczej, rozpoczynając się na początku dekady z pomocą instytucji międzynarodowych i przybierając na sile w drugiej połowie, z wejściem kapitału zagranicznego do dużych banków (jak Bank Pekao, Bank Handlowy, Bank Śląski), co zmodernizowało system, ale i wywołało debatę o suwerenności, prowadząc do powstania wielu nowych, prywatnych instytucji finansowych” czyli po prostu mówiąc sprzedaż wartych miliony banków za 1 złotówkę
„Repolonizacja banków w Polsce to proces zwiększania udziału polskiego kapitału w sektorze bankowym, który nasilił się po 2015 roku, m.in. przez fuzje (Alior Bank, BPH) i przejęcia (Pekao S.A. przez PZU i PFR), z celem odzyskania kontroli nad kluczowymi instytucjami i zmniejszenia zależności od zagranicznych właścicieli. W wyniku tych działań znacząco wzrósł udział krajowych inwestorów, co doprowadziło do przejęcia większości aktywów bankowych przez podmioty z polskim kapitałem, choć proces ten napotkał różne dylematy i wyzwania” czyli po prostu mówiąc kupno wydrenowanych z majątku ,nieruchomości, obarczonych ryzykiem procesów sądowych za złe kredyty banków wartych złotówkę za miliony. Upraszczam oczywiście ale tak w skrócie dwa razy zrobili nas w konia, kolejne rządy – ręka w rękę z banksterami.
Ps.
Czy jak ktoś kupił KGHM w lipcu 2025 za ok.130 zł za akcję to poziom 310 zł to dobre miejsce na pierwszy TP. Sam nie wiem…;-)
Pozdrawiam i dużych zysków życzę.
Z mercosurem jest jeszcze jeden wał. W sklepie możemy przeczytać kraj pochodzenia i olać. Ale dla wielu branż będzie to tani surowiec na przerób. Tak przecież było ze zbożem z Ukrainy. Nie spełniało norm, sprowadzono je jako techniczne do palenia w biokotłowniach i trafiło do młynów jako „made in Poland”:
https://www.farmer.pl/fakty/przekret-ze-zbozem-technicznym-krajowe-mlyny-oszukane,130422.html
I ludzie kupili mąkę pełną zakazanych w UE pestycydów.
Nagle będziemy mieć tanie przeciery pomidorowe, tanie dżemy, miody i… raka gratis.
Czy dał się pan nabić w foto pompę albo magazyn energii?
https://www.youtube.com/watch?v=GTGiCmpP79I
Jak się budowałem, to obdzwaniałem firmy w promieniu 200km i znalezienie firmy, która się na tym zna, było problematyczne, czyli to ja zabiegałem o pompę ciepła.
Nie było wtedy jeszcze programów „mój prąd” i „czyste powietrze”, ale zapłaciłem taniej niż obecne ceny. 😉
Pompa działa ponad dekadę. W domu w zależności od pomieszczeń od 27C do 19C (w sypialniach, by się dobrze spało).
Dla mnie jest to najlepsze rozwiązanie – dom na uboczu, przy lesie. Gdy się budowałem najbliższy gazociąg był kilka kilometrów ode mnie, a pieca nie chciałem. 😉
JSW zaliczyło TP.
Plan: czekam na kolejne kółko i odbieram po 18-19zł.
Widzę, szansę na setup z koronnej.
Unia to k*restwo, kolesiostwo i łapówy nastawione na robienie burdelu vide sytuacja we Francy, gdzie policja w Lyon błaga ludzi o tworzenie milicji sąsiedzkich w ochronie przed ciapakami bo oni są bezradni. Doczytajcie sami: https://www.lyonmag.com/article/149612/on-n-a-plus-la-capacite-d-assurer-la-securite-des-lyonnais-les-policiers-appellent-les-citoyens-a-se-mobiliser
SCT natomiast popieram. Zawalone przyjezdnymi miasto się korkuje. Po co mi auto za 500 tyś jak kulam się nim 30km/h? Wysokie opłaty odetną wielu by się tu nie pchali. Mniej aut, więcej miejsca dla nas. Gdzie wady?
„Wysokie opłaty odetną wielu by się tu nie pchali. Mniej aut, więcej miejsca dla nas. Gdzie wady?” – zawsze zadziwia mnie krótkowzroczność bogatych paniczyków, zakazać wjazdu wszystkim innym a potem zdziwienie że nie przyjeżdżają ani ich klienci ani ich pracownicy…. Ani chętni na zakup nieruchomości w pobliżu, ani chętni turyści itp.
W miastach prócz przemyślanej komunikacji zbiorowej pomogłoby wsparcie/promowanie małych pojazdów elektrycznych max 2+1 osobowych.
Tymczasem elektryfikowane są ciężkie SUV-y itp
Więc jest potężna nisza ale bez dofinansowania rządowego to się producentom nie opłaca.
Pozostają rowery
Ludzie przesiadają się sami – póki co pogoda jesienno zimowa i nieodśnieżane ścieżki rowerowe to hamują ale z czasem te przeszkodę Polacy jakoś ogarną – częściowo zostaną zmuszeni przez zielonych ludzików z KE
Holendrzy mogą to i nam się też uda – kwestia czasu
Niestety w Warszawie latem mamy już „korki” też na ścieżkach rowerowych …
Jeszcze można sobie spojrzenie poszerzyć tutaj:
https://businessinsider.com.pl/gospodarka/umowa-ue-z-mercosurem-surowce-krytyczne-z-ameryki-poludniowej-kluczowe-dla-europy/1glst76
To medialne mumbo-jumbo dla uśpienia elektoratu.
Surowce od dawna bez problemu płyną, w tym KGHM wydobywa miedź, molibden i złoto w Sierra Gorda, także już ten jeden kontrprzykład obala ich narrację. 🙂
Prócz banku ten „zły” PiS odkupił też inne dochodowe firmy, które PO sprzedało za grosze.
Nawet Kosiniak bił się w pierś i przepraszał za debilne decyzje PO:
https://biznes.interia.pl/polityka/news-kosiniak-kamysz-krytykuje-ruch-po-psl-z-2013-r-sprzedaz-byla,nId,22542931
Polskie Koleje Linowe przynoszą setki milionów zysku. Kasa zarobiona to kasa na drogi, szpitale, ale dla lemingów to za trudne by połączyć kropki.
Szacunek dla wicepremiera, że przyznaje się do błędu. To rzadkość pośród polityków. 🙂
Przyznaje się do błędu bo tak mu akurat pasuje …
Prywatyzacja powinna byc robiona w systemie dzierżawy np na 30-50 lat a potem ponownie siadamy do stołu
Przez te x lat dzierżawca by swoje zarobił – jeśli branża miała przyszłość to firma zostałaby rozwinięta i albo Państwo sprzedałoby ją wtedy za uczciwe pieniądze albo przejęło
Ps.
Ostatnie 5-10 lat pod nadzorem audytora wskazanego przez Państwo żeby nie było pomniejszania wartości
…ale jak w latach 90-tych przyszedł bogaty Pan z zachodu i sypnął kasą to nasi waleczni politycy byli bez szans
Co sądzisz o shortach na złocie? Ja za Zaorskim zapakowałem S-ki pod korek i zaczynam trochę panikować.
Trend jest jasny. Sygnałów odwrócenia – na moment pisania niniejszego komentarza – brak. Jutro, pojutrze, za miesiąc, rok może wystąpi, więc warto mieć wędkę i samemu na bieżąco reagować, gdy powstanie sygnał do odwrotu.
Ma ktoś szorty na złocie? Na necie pisali że to trzeba szortować, ale sam już nie wiem. Dużo zapakowałem i zaczyna mi się słabo robić. Depozyt niby do 5300 wytrzyma, ale minus boli jak jasna cholera. Ponad 150 tyś w plecy. Jaka jest szansa że się szybko odwróci?
Zawsze trzeba ułożyć sobie system i na jego podstawie dokonywać decyzji. Kluczowym elementem systemu powinien być stop loss, który utnie stratę póki jest ona mała.
To co mogę poradzić, to odstawienie giełdy, by emocje nie wzięły góry (szczególnie chęć szybkiego odrobienia stat) i zastanowienie się na spokojnie jak zrobić, by nie popełnić drugi raz tego samego błędu.
Szczegóły swojego podejścia omawiam na szkoleniu bazowym „Esencja spekulacji”.
Marku, a z Esencji jakieś mocne sygnaly na horyzoncie? Bo w ES chyba mniejszy ruch na rynku 🙂
Jest co nieco (w tym rynki zagraniczne, surowce i waluty) pod obserwacją i pozostaje czekać na trigger.
Ciekawy post. Marku, znasz pewnie teorię gier (game theory)? Chodzi mi konkretnie o prostą grę dwóch podmiotów, gdzie każdy może „współpracować” albo „kraść”. Wydaje mi się, że globalizacja to właśnie była taka gra, gdzie większości bardziej opłacało się „współpracować”, bo wszyscy też tak robili. I to działało bardzo dobrze w sytuacji, gdzie każdy się rozwijał – każdy zyskiwał więcej, niż gdyby samolubnie próbował wyzyskiwać innych „kraść”. No, może oprócz USA, bo byli i są w pozycji Hegemona i czasem mogli sobie pozwolić na „kradzież”, no bo co z tego? I tak każdy chciał z nimi handlować.
Ale niestety przy pewnych oznakach kryzysu zaczęli naginać tą współpracę i premier Kanady to dobrze opisał. Szkoda tylko, bo symulację pokazują, że w dłuższym terminie to strategia „współpraca – współpraca” dają najlepsze wyniki, nawet w sytuacji gdzie cześć grających ciągle „kradnie”. No ale to wymaga pewnego zaufania – a to zostało przez Trumpa kompletnie zniszczone. Plus taki, że może w końcu Europa ruszy w lepszą stronę: już powoli widują na FB posty typu: „stawiaj na marki europejskie” :).
BTW, tu fajnie pokazane są te symulacje: https://www.youtube.com/watch?v=mScpHTIi-kM