S&P500 – „oczyszczenie” rynku czy „odbicie zdechłego kota”?

Posted by Marek | Posted in indeksy | Posted on 07-02-2018 2:59 pm

19

W poprzednim wpisie dotyczącym S&P500 była mowa o tym, że „rzesze inwestorów od dawna żyją w strachu o potencjalną korektę, więc jeśli tylko pojawią się jakieś jej oznaki, to może dojść do niemałej wyprzedaży, gdyż każdy chciałby zainkasować jak największą część zysków i sprzedać przed innymi, więc będą to zlecenia PKC” i jak widać na poniższym wykresie, tak też się stało.

 

S&P500 - interwał dzienny

S&P500 – interwał dzienny

Po prostu działają emocje giełdowe, które powodują powtarzalne schematy. Każdy kto zakupił, chce jak najwięcej zarobić, więc sprzedaje jak najszybciej zanim zaczną to robić inni.

Jednak po dwóch czarnych spadkowych świecach otwarliśmy się z dużą luką, po czym kurs, zaczął systematycznie odrabiać straty, czemu towarzyszyły zwiększone obroty. Często jest to sygnał oznaczający przegrupowania w obozie byków i lokalny triumf nad niedźwiedziami.

Dzieje się tak, ponieważ kolejni uczestnicy cyklu giełdowego, którzy nie kupili, a chcieliby „wsiąść do pociągu”,  widząc spadki zaczynają kalkulować kiedy będzie odpowiednio tanio, a gdy ten moment nastąpi, kupują wtedy jak najwięcej. Tak jak ma to miejsce przy okazji promocji w niektórych marketach, kiedy to ludzie przepychają się łokciami, by „dorwać” upragnioną plazmę czy upragnionego karpia po niskiej cenie 🙂

Dlaczego uważam, że to jeszcze nie jest czas na olbrzymi krach i wieloletnią bessę? Ponieważ brakuje mi w elementach układanki swoistego „zapalnika”, który mógłby być „rozrusznikiem” dla globalnego obozu niedźwiedzi. Takim był niegdyś upadek banku Lehman Brothers. Powodów do kryzysu było wtedy wiele, ale mimo to rynek rósł latami. Teraz powodów również znajdzie się wiele, gdyż masowe dodruki pieniądza muszą odbić się kiedyś czkawką, lecz brakuje tutaj czegoś co mogłoby rozpętać lawinę. Może takie „coś” niebawem nastąpi, ale póki co obecne spadki należy traktować jako „oczyszczenie” rynku i „przejście akcji z rąk słabych do silnych”.

Jak myślicie co może być takim zapalnikiem dla kolejnego wielkiego kryzysu? Niegdyś pewien profesor obstawiał rozpad strefy euro, ale zapewne nie przepuszczał, że będzie to odwlekane w czasie. Może będzie to zamach na wpływową głowę jakiegoś państwa? Może jakieś grupy etniczne, zaprawione w bojach, rozpoczną próby ustanowienia własnego państwa na terenach niektórych państw europejskich i dojdzie do krwawej wojny partyzanckiej? Oby nie. Już doroczne palenie samochodów w noc sylwestrową jest wystarczająco niewiarygodne (w tym roku znów pobito rekord). Może Koreańczykowi z Północy, który jako jedyny cierpi w swoim kraju na nadwagę, puszczą nerwy i będziemy mieli zimę nuklearną? Oby nigdy do tego nie doszło. Czas pokaże, a stop loss przypilnuje.

Komentarze 19 komentarzy

Dzięki za ten wpis! Zapewne sporo osób czekało na Twoją opinię. Pozdrawiam

Ależ proszę 🙂

Ktoś wspominał o funcie – wybija! A zasięg docelowo znacznie większy niż na euro.

Ja tylko tutaj powiem, że jesteś Marku pier******* magikiem 😀
Pozdrowienia!

Również pozdrawiam 🙂

No tak, ale zawsze się wydaje, że to jeszcze nie teraz, a kiedy się zdaje, że…no jednak, to jest już dużo niżej i zaczyna się korekcyjny wzrost. Tak podtrzymywane są nadzieje i mija czas.

Nie zawsze, ale czasem się i tak może zdarzyć 🙂

Ja uważam, że póki nie pojawi się konkretny „zapalnik”, te spadki są po prostu korektą, gdyż ci co dużo zarobili, realizują teraz zyski. Oczywiście taki „zapalnik” może się ujawnić jak już będzie zbyt późno na podjęcie działań, by zarobić sowicie na spadkach, ale czas pokaże ile jeszcze będzie spadkowych sesji 🙂

Może być i tak, że „zapalnik” się pojawił, tylko nie został szeroko zauważony. Niektórzy analitycy wiążą nagłe spadki z tym, iż niedawno wystartowały kontrakty umożliwiające obstawianie wzrostu lub spadku zmienności na amerykańskiej giełdzie (indeksu VIX). Na nagłym wzroście zmienności w ciągu jednego dnia ok. 90% posiadaczy tych instrumentów finansowych straciło nawet więcej niż cały zainwestowany kapitał (oczywiście znaleźli się i tacy nieliczni, którzy zarobili 6800%). Podobnie z bitcoinem – niektórzy wskazują, że krach nastąpił w momencie, kiedy stało się możliwe zarabianie na jego spadkach.

Czy stop loss wciąż pilnuje?

1. wszystko już wiem
2. kierunek już jasno określony
🙂

Pytanie na jaki zapalnik czekamy i czy nie wystarczająco dużo tych zapalników już jest, ale my ich nie widzimy, bo jesteśmy już z nimi oswojeni. Hmm …
Kiedy w marcu 2000 r. (NASDAQ Composite miał wówczas swój szczyt) zaczynał się kryzys 2000-2002 gospodarka USA była w szczycie koniunktury, a dobre nastroje trwały do końca III kwartału 2000 r. Byłem tam wówczas na miejscu, więc to czułem 🙂 Byłem nastolatkiem, więc nie wszystko dostrzegałem, ale była fantastyczna koniunktura i handel kwitł.

Oto kilka przykładów czarnych łabądków/ łabędzi:
– pęknięta bańka na BTC,
– problemy ze skomplikowanymi produktami strukturyzowanymi (np. fundusz VelocityShares Daily Inverse VIX Short Term ETN (w skrócie: XIV), grającego na spadek VIX, podczas handlu posesyjnego zaliczyły przecenę o 93 proc.),
– DOW zrobił fikołka na 666 punktów w jeden dzień 🙂 (największy w historii spadek punktowy),
– właściwie już otwarta wojna handlowa USA – Chiny (jeden nakłada cła na drugiego itd.),
– postępujący upadek projektu IV Rzeszy (Cesarstwo Niemieckie Narodu Europejskiego),
– wybory w Italii, których wyniki mogą być zapalnikiem rozpadu EU oraz EURO-zony, którą narody południa – wreszcie – obwiniają za swój kryzys,
– kryzys zadłużenia w połączeniu z „everywhere bubbles”,
– rozpoczęcie QT (Quantitative Tightening), co spowoduje spadek liquidity, a każdy wie, że płynność to podstawa krwioobiegu światowego systemu (można być technicznym bankrutem, ale jak ma się płynność to można trwać i trwać),
– niestabilność społeczna i polityczna już niemal wszędzie.

Z drugiej strony, dziś system jest bardziej kontrolowany (gdzie nie ma popytu/ płynności tam wchodzą banki centralne i zasypują dziury dla spokoju – w ramach Quantitative Easing). Stopy procentowe jeszcze są niskie, więc banki centralne nie są przygotowane na kryzys, ale może to ma właśnie zmylić czujność ludzi, którzy liczą na prawidłowości, mając w głowie jakieś klisze.
W sumie to stopy procentowe to już nie mają takiego znaczenia jak kiedyś – wobec interwencji banków centralny, więc możliwe jest jednoczesne podwyższanie stóp procentowych i dodruk waluty.
Taka dygresja: Banki centralne mają o wiele więcej instrumentów niż nam się wydaje, więc kontrakcja może przyjść z innej strony. Przekonały się o tym zagraniczne banki komercyjne w PL (polskim to raczej obojętne skoro NBP jest już w miarę wolny). Niedawno NBP obniżył oprocentowania środków rezerwy obowiązkowej z 1,35% p.a. do 0,5% p.a. Bezpośredni skutek, to obniżenie kosztów NBP o ok. 360 mln PLN (w warunkach obecnych, kiedy rezerwa obowiązkowa do utrzymania przez banki wynosi ok. 42 mld PLN). O tyle też mniej otrzymają banki z NBP z tytułu odsetek od środków utrzymywanych na rezerwie w NBP. I, co ważniejsze, o tyle więcej otrzyma budżet centralny z tyt. wypłaty z zysku NBP (za 2018 r. itd.), i o tle mniej będzie pieniądza na rynku (w Polsce to nie ma znaczenia, bo jest nadpłynność). NBP ma 42 mld PLN rezerw obowiązkowych banków komercyjnych. FED ma takich rezerw ponad 2 bilionów USD i za 2017 r. wypłacił z tego tytułu ok. 30 mld dolarów (ta kwota będzie raczej mocno rosła wraz ze wzrostem stóp procentowych). Zasilając rynek … To tylko pokazuje, że są różne instrumenty w rękach banków centralnych (tak w ogóle w ramach danego instrumentu jest też pewien wachlarz podinstrumentów, którym można grać).
http://www.businessinsider.com/fed-pays-banks-12-billion-on-excess-reserves-in-2016-2017-1?IR=T

No tak, ale problem w tym, że poważny FED zapowiada QT (Quantitative Tightening), więc wkrótce płynność będzie mniejsza – no może poza USA, które dzięki reformie podatkowej sprowadzi sporo USD do USA celem zasypania dziury po FED, który wychodzi z rynku.
W sumie, to jestem optymistą i tego wszystkim życzę.

Bardzo cenne rozważania 🙂 Dzięki!

I po korekcie – czas odnowić Longi 🙂

Na USDJPY nadchodzi czas rozstrzygnięć:
http://bankfotek.pl/view/2110844

Wyjście dołem na USD/JPY. Patrząc na korelacje JPY do AU i na to, że jesteśmy na oporze 1350 to chyba można się spodziewać niebawem wybicia i testowania ~1600. Oczywiscie na ten moment do obserwacji tylko, ale rozstrzygnięcie może być blisko

@Rock, bardzo dobry wpis
ja nieco krócej – generalnie jestem pesymistą a raczej można by ujać niedźwiedziem bo życiowym to raczej optymistą…
Nie zamierzam teraz otwierać S indeksowych ale przyglądam się formie i skali odbicia.
Długoterminowo z W1 wychodzi mi, że DJ powinien być conajmniej poniżej 21k ale chyba potrzebujemy jednego „medialnego” zapalnika, żeby tak się stało.
Tyle, że wtedy zjazd na sesji będzie na tyle duży, że mój target niemal się zrealizuje.

Ktoś ma chyba kryształową kulę. Kolejny raz trafiłeś Marku
http://files.tinypic.pl/i/00958/jwio8cbehnky.jpg

Szacunek za wielkie cojones. Kiedy wszyscy widzą spadki, wyjście poza ich strefę komfortu jest szokujące. Mam nadzieję, że kiedyś spotkamy się na szkoleniu.

Też się pytam jak on to robi 🙂 Gość jest fenomenem. Niestety cierpię na chroniczny brak gotówki i dwa kredyty. Inaczej bez wahania leciałbym na szkolenie bazowe a tak nie stać mnie 🙁

Kryształowej kuli nie mam, ale mam coś lepszego 🙂

Zostaw komentarz