Szybko ulatniające się pieniądze ;-)

Posted by Marek | Posted in Edukacja finansowa | Posted on 16-12-2016 1:03 pm

7

Dziś będzie dosyć nietypowy wpis edukacyjny, gdyż dotyczy on alternatywnych form „powiększania” kapitału, które są wysoko skuteczne, a w które ostatnio społecznie się zaangażowałem działając aktywnie z misją uświadamiającą, że bez problemu można lepiej zainwestować niemałe kwoty w trakcie sezonu grzewczego.

Zatem choć wpis daje natychmiastowe korzyści finansowe jedynie wąskiej grupie osób, czyli posiadaczom domów, gdzie używa się tradycyjnych kotłów na paliwa stałe, mam nadzieję, że będzie pomocny dla każdego, kto nie lubi oddychać w zimie mieszaniną rakotwórczych substancji i pyłów niszczących układ krążenia.

Mianowicie, wbrew obiegowym opiniom, wcale nie potrzeba nowoczesnych kotłów, by zlikwidować smog. Wystarczy jedynie logiczne myślenie i kojarzenie faktów, gdyż zgodnie z prawami fizyki zamiast wypuszczać paliwo przez komin, można je spalać efektywniej poprzez zmianę sposobu rozpalania pieca, która pozwala zaoszczędzić nawet 1/3 kwoty przeznaczanej na węgiel. Zatem zmiana sposobu myślenia przekłada się natychmiastowo na konkretne korzyści finansowe.

Temat przekazał mi jakiś czas temu MarekAd, zwycięzca konkursu zimowego,  z którym miałem okazję się spotkać w marcu i prowadzić niezwykle ciekawe dyskusje. Perfekcyjnie opisane to zostało na portalu CzysteOgrzewanie.pl, z którego zaczerpnąłem poniższe infografiki.

Całość wiedzy najpierw przekazałem części rodziny posiadającej tego typu kotły (ja osobiście jestem wielkim miłośnikiem przyrody i postawiłem na źródła odnawialne, więc nie miałem jak tego przetestować u siebie) i mogę śmiało stwierdzić, że to rzeczywiście działa 🙂

Rodzaje palenia są następujące:

ale najbardziej wydajne jest rozpalanie od góry, gdyż wtedy smoliste substancje zamiast uciekać kominem, zostają spalane dostarczając dodatkowe ciepło.

Niestety 99% osób używa najmniej efektywnego sposobu, czyli kosztownego dokładania do pieca od góry, które powoduje zadymienie całej okolicy i zatrucie powietrza szkodliwymi substancjami. Większość robi to z niewiedzy, gdyż nie wie, że można robić to lepiej, ale ta wiedza nie jest propagowana przez większość dostawców opału, gdyż rozrzutne wypuszczanie go do nieba oznacza dla nich większą sprzedaż. Włóżmy zatem kij w mrowisko i stosujmy to co najlepsze dla portfela. Przy okazji zyska środowisko.

Co więcej cały cykl palenia od góry daje jedynie niewielkie ilości popiołu, czasem nawet niezauważalne i jest w pełni bezobsługowy, gdyż nie ma potrzeby ciągłego dokładania opału czy biegania z pogrzebaczem w trakcie spalania.

Nie mnie zaglądać do cudzego portfela, ale czy zamiast puszczać pieniądze z dymem, nie lepiej przeznaczyć je na tydzień na Majorce? 🙂

W akcję zaangażowałem się gdyż mimo, iż sam bezpośrednio na tym nie skorzystam (pieca nie posiadam), to uważam, że możliwość wyjścia z małym dzieckiem na spacer bez konieczności obliczania trajektorii dymu i analizy kierunku wiatru, jest bezcenna. Podejrzewam, że każdy ma w rodzinie bądź znajomych kogoś komu się nie przelewa a posiadając zwykły kocioł będzie mógł przez zimę odłożyć znaczne środki. Może istnieje też sąsiad, który nas „podwędza” i nie przejmuje się jakością powietrza w okolicy, a który na wzmiankę o znacznej sumce pieniędzy chętnie porzuci swoje zimowe hobby związane z „wędzeniem”.

Także zachęcam, by nie stać biernie wdychając toksyny, tylko wziąć sprawy we własne ręce i przyjść w odwiedziny do znajomych na merytoryczną dyskusję z wydrukowanymi materiałami:
http://czysteogrzewanie.pl/wp-content/uploads/2014/02/ulotka_pokazowa_4xA5.pdf
http://czysteogrzewanie.pl/wp-content/uploads/2014/02/czysteogrzewanie-plakat-a4.pdf

Prawdopodobnie nikt nie przejdzie obojętnie wobec kilku tysięcy złotych, które można od ręki zaoszczędzić przez parę sezonów grzewczych i to bez utraty komfortu w domu 🙂

 

Komentarze 7 komentarzy

Zacny wpis. Palę w ten sposób od 4 lat. Prócz pieniędzy oszczędza się czas. Nie ma wybierania popiołu i wywózki kontenera. W skali miesiąca jest łącznie może pół wiaderka przy węglu. Przy gorszym sorcie 2-3 wiadra.
Inne plusy:
– brak zatykającego się osmolonego komina
– szybkie rozpalanie (żar na łopatę, węgiel do środka, z łopaty żar na węgiel)
Pierwotnie wypalałem na sezon 13-14 ton. Teraz mam 5-7 ton, ale ostatnie zimy były łagodne. Przy większych mrozach z 7-8 ton będzie.

Z innej beczki Marku, napiszesz coś o ropie? Wziąłem L-ki jak dałeś cynk na blogu i już zbyt długo na tym siedzę. Niebawem kapitał będzie mi potrzebny na nowe AC/OC. Przy dwóch samochodach i niepracującej żonie czuć ból 😀

Świetny artykuł, mimo że jeszcze nie posiadam domu, to każda wiedza się przydaje 🙂 Można wiedzieć jak ty w takim razie rozwiązałeś kwestię ogrzewania domu jeśli nie przez kocioł?

Postawiłem na Matkę Naturę 🙂

Super
Wydrukowałem ulotkę i powrzucam sąsiadom do skrzynek. Może któryś „zajarzy” 😉
Ja osobiści na CO z miasta ale obok domki i to nie najnowsze

Podrzucę też temat co bardziej obrotnym radnym.
Warto to propagować.

Paweł

Ja od wielu lat ogrzewam dom prądem.W większości pomieszczeń są piece akumulacyjne,w kilku konwektory,a w łazienkach i kuchni ogrzewanie elektryczne podłogowe.System doskonale się sprawdza.Koszt całego systemu to około 6000 zł.Nie mam żadnego smrodu w domu,nie muszę mieć sezonowych przeglądów pieca i komina.Mało tego nie muszę mieć nawet komina :),ani kotłowni. A ostatnio założyłem system fotowoltaiczny na dachu,więc produkuję prąd sam.Nadwyżkę oddaje się do zakładu energetycznego i odbieramy go pózniej wtedy gdy jest potrzebny za darmo.Produkuję od wiosny do jesieni,a odbieram zimą.To co wyprodukujemy i zużyjemy na bieżąco,jest zupełnie bez kosztów.Za odbierany prąd płacimy tylko za przesył i opłaty stałe,więc nie interesują nas ani cena prądu,ani podwyżki.Na system fotowoltaiczny można otrzymać 40% dotację.Do tego wszystko jest u mnie na prąd,ciepła woda-ogrzewacz przepływowy ,kuchnia elektryczna.
Polecam wszystkim,komfort i niskie koszty.
Wszyscy straszą ogrzewaniem elektrycznym,a jak się dobrze pomyśli,można zrobić to wygodnie i z niskimi kosztami.
Pozdrawiam

Otóż to! Najtrudniejsze to zawsze przemyślenie tematu i dogłębna analiza swoich potrzeb mieszkaniowych wraz możliwościami ich wypełnienia 🙂 Potem już idzie z górki 🙂

Ja w tym roku przerzuciłem się na ekogroszek i jestem zadowlony. Sąsiad pytał, co się nie dzieje, że w ogóle nie palę 😛 Mówił, że nie widzi dymu 🙂

Zostaw komentarz