Jak atak na Wenezuelę wpłynie na rynki?

Posted by Marek | Posted in Surowce | Posted on 03-01-2026 3:31 pm

6

Media prześcigają się w depeszach ze strefy walk, a weekend bez sesji giełdowych wnosi nerwowość. Co z tego wyniknie? Szerszy opis wrzuciłem przed chwilą na naszą grupę mailingową dla osób mających wędki – Listę Absolwentów, natomiast w ramach przecieku podrzucam parę zestawień do samodzielnych przemyśleń. 🙂

A tutaj reakcje na S&P500.

Także kolejny „ropodajny” kraj zostaje uraczony „szerzeniem demokracji”. Co z tego wyniknie? Wenezuela nie ma technologii do wydobycia i obróbki hurtowych ilości swojej ropy z kategorii „ciężkich”. Kraj mający odpowiednie know-how i zaplecze finansowe (prawdopodobnie są tylko dwa kraje, które by temu podołały: jeden z systemem dwupartyjnym, drugi z systemem jednopartyjnym) zrobiłby z tego miejsca drugi Dubaj, zacierałby ręce…

Komentarze 6 komentarzy

Witam.
Czy 24 zł to dobre miejsce na pierwszy TP na Bumech.(biedne 60 procent zysku).Może reszta pozycji niech sobie zostanie dalej bezpieczna.
Ps.
Piszę ten post z hotelu nad jeziorem Titicaca. Wczoraj szybko musiałem opuścić La Paz w Boliwii ze względu na protesty społeczne i w pośpiechu przekraczałem granicę Boliwia-Peru. Sytuacja w Ameryce Południowej jest bardziej niestabilna niż zwykle.
Pozdrawiam i dużych zysków życzę

Akurat te rejony są u mnie w planach. Odezwałbyś się proszę na priv? Chętnie zasięgnę wiedzy z pierwszej ręki. 🙂

Kurde, nie chcę trochę wbijać w kija w mrowisko, ale coś ostatnio Marku mniej wypowiadasz się na temat samego Trumpa. Piszesz o sprawach, które są konsekwencjami jego decyzji, ale jego udział pomijasz. Ciekawi mnie jak teraz oceniasz jego, jako prezydenta – po roku drugiej kadencji. Ale też jak oceniasz jego decyzję – bo nie ukrywajmy, będą miały ogromny wpływ na przyszłość relacji międzynarodowych i też w pewnym sensie na nas, zwykłych ludzi, którzy nawet nie mieszkają w USA.

Pamiętam, jak jeszcze nie tak dawno go chwaliłeś, za bycie „najsilniejszym” prezydentem USA, co w perspektywie jego poprzednika jest raczej jasne. Ale co sądzisz teraz? 😉

Nigdy nie pisałem, że jest najsilniejszym prezydentem USA. 😉 Skąd taki pomysł?
W historii USA było wielu innych prezydentów, którzy mogą być w gronie pretendentów do owego tytułu np. Wódz naczelny Armii Kontynentalnej, generał George Washington. 🙂

I czy chwaliłem? Stwierdzałem, że jest silnym negocjatorem, jakiego dawno nie mieli, bo jednym tupnięciem podmienił niekorzystne umowy handlowe z Kanadą i Meksykiem.

Czy dalej jest dobrym negocjatorem? Pomyśl czy chciałbyś mieć takiego wodza, który mówi rodakom, że „nikt nas w dyplomacji nie ogra” i wraca z tych negocjacji z newsem, że inne kraje zainwestują w nas setki czy tysiące miliardów dolarów?

100 mld od Tajwanu: https://www.money.pl/gospodarka/trump-oglasza-wielka-inwestycje-w-chipy-w-usa-jest-odpowiedz-tajwanu-7131434492001216a.html

1000mld z Arabii Saudyjskiej: https://www.rp.pl/gospodarka/art43357401-arabia-saudyjska-zainwestuje-w-usa-1-bilion-dolarow-trump-zaskoczony

Także bez względu na to czy się kogoś lubi czy nie, jest naprawdę silnym negocjatorem.

Co do Wenezueli, poszedł drogą poprzedników, którzy najechali Irak czy Libię, roponośne kraje.

Czy było to zgodne z prawem międzynarodowym? Bez względu na to czy się kogoś lubi czy nie, było to złamaniem prawa międzynarodowego.

A czy było to dobre dla ich kraju? Tania ropa napędzająca gospodarkę, dająca tanią energię niezależną od tego czy wieje wiatr lub świeci słońce, poprawi konkurencyjność – szczególnie względem Europy.

Czy dobre dla przyrody? Bez względu na to czy się kogoś lubi czy nie, znając historię wycieków ropy, które się wiążą z tym przemysłem i miały już miejsce w Am. Płd., to nie jest to dobre dla przyrody.

Czy to było dobre dla Wenezuelczyków? Dla tych, którzy zginęli w ataku, zdecydowanie nie było dobre. Dla reszty, czas pokaże – prawdopodobnie nie staną się prędko drugim Dubajem.

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Dla jednych jego decyzje są złe, dla innych (np. lobby paliwowego) decyzja o ataku była zapewne spełnieniem marzeń.

Kojarzę, że kiedyś pisałeś o silnym Trumpie, ale nie będę teraz wertował bloga w poszukiwaniu cytatu :). Może pamięć już nie ta…
No ale właśnie dlatego pytałem Cię o Twoją opinię, a nie ogólnie :). Wiadomo, każdy ma inny punkt widzenia, ale my jako nie-Amerykanie patrzymy pod swoim kątem. Trump i jego administracja wywraca porządek międzynarodowy do góry nogami, stąd moje pytanie. Bo giełda giełdą, ale nas osobiście dosięgną konsekwencje jego decyzji.

Natomiast kompletnie się nie zgodzę co do „silnego negocjatora”, bo on nie negocjuje tylko grozi albo bierze co chce (vide Venezuela). A to są dwa odmienne podejścia :). A nawet jeśli, to negocjowanie z pozycji siły (jako prezydent największej gospodarki/armii świata) jest raczej łatwe, bo od początku stoi na wygranej pozycji – każdy chce kawałek tortu z amerykańskiej gospodarki.

Dokładnie, opis działań zależy od grupy interesów, do której się należy i dla wielu jest to silny prezydent. Ogólnie dla Europy zapewne lepszy byłby ktoś na zasadzie „dobrego wujka”, altruisty, który przypilnuje gromadki dzieci, by rodzice mogli brać po dwa etaty i się bogacić (tak przez ostatnie dekady robiła większość krajów – opieranie się na potencjale militarnym wujka Sama i rozwijanie własnej gospodarki nieobciążonej dużymi wydatkami na czołgi/samoloty itd., które w czasie pokoju są bezużyteczne, a po paru dekadach nie nadają się do niczego na arenach nowoczesnej wojny – trzeba kupować nowy, nowocześniejszy sprzęt ).

Wojna celna obniży na pewno PKB i w jakimś stopniu pośrednio nas dotknie.

Co do negocjacji, to nie można zarzucić, że nie jest skuteczny. Po prostu my jesteśmy przyzwyczajeni do negocjacji typu „win-win”, gdzie każda strona jest zadowolona. Tak robią cywilizowani ludzie.
Natomiast negocjacje z pozycji siły są nieetyczne, ale wygrywa nimi dużo dla swojego kraju (setki, tysiące miliardów dolarów inwestycji).

Z resztą UE też tak negocjuje, tylko w białych rękawiczkach, grożąc karami czy odcięciem finansowania – szczególnie poprzedni rząd tego doświadczył jak to jest być słabą stroną w czasie negocjacji.

Verified by MonsterInsights