Co nieco o fizycznym złocie, filmie, pochwałach i podziękowania w tle :-)

Posted by Marek | Posted in Surowce | Posted on 16-02-2014 4:53 pm

20

Kwestia fizycznego złota przewijała się już na blogu w ubiegłych latach, ale ze względu na sporo zapytań mailowych, jak i parę ciekawych rozmów jakie miałem okazję przeprowadzić, dorzucę jeszcze swoje trzy grosze w tym temacie.

Mianowicie im bardziej cena jednej uncji złota przybliża się do wartości trzycyfrowej liczonej w dolarach, tym bardziej jest to atrakcyjna cena dla kogoś, kto chciałby zamrozić swoje środki w kruszcu. Zaznaczam jednocześnie, że zamrażanie środków ma niewiele wspólnego z ich inwestowaniem. Mając kapitał możemy żonglować nim pomiędzy nadarzającymi się okazjami, dzięki czemu wykorzystujemy procent składany (zyski powiększają kapitał przez co taka sama procentowa stopa zwrotu daje za każdym razem wyższy zastrzyk gotówki od poprzedniego).

Wczoraj razem z Adeptami rozmawialiśmy co nieco o złocie. Nawet padły trafne spostrzeżenia dotyczące nagonki reklamowej (wszędzie plakaty i banery) dotyczącej fizycznego kruszcu, jaka miała miejsce parę lat temu. Pamiętam również jak naraziłem się zwolennikom kupowania złotych sztabek i monet, kiedy piątego października 2012 roku napisałem na blogu wpis oznajmujący, że jest czas na profit, dodając przy tym, że fizyczne złoto to nie jest najlepszy pomysł jako rzecz do inwestycji. Lepiej jest pomnażać środki aniżeli je zamrażać.

Teraz z perspektywy czasu można wszystko na spokojnie ocenić patrząc na wykres. Jednak pisząc takie rzeczy kiedy złoto dobijało do poziomu 1800$/oz, wystawiłem się na niezłe ataki. Rzekłbym, że otwarła się istna puszka Pandory 😉

Złoto

Pechowo tak się złożyło, że napisała do mnie ponad dwa miesiące temu osoba, która zamroziła w fizycznym kruszcu spore środki dokonując zakupu po bardzo niekorzystnych cenach. W takich sytuacjach nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Na pewno prawnuki docenią taki prezent, gdyż po każdej bessie przychodzi kiedyś hossa, więc nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło 🙂

Przy okazji chciałbym też polecić film Jack Strong, który opowiada o losach pewnego oficera, który posiadał niezwykle bystry umysł analityczny i potrafił dostrzegać to, czego inni nie potrafili dostrzec. Widząc realną szansę zagłady nuklearnej Polski, postanowił działać, za co poniósł bardzo wysoką cenę na wszelkich płaszczyznach. Zginęli jego synowie, a propaganda PRL skutecznie zszargała jego dobre imię, tak samo jak dekady wcześniej zrobiono to z bohaterami Armii Krajowej.

Chciałbym również nadrobić zaległości w pochwałach. Start drugiej Listy dla osób początkujących zaabsorbował na początku tak dużo energii, gdyż trzeba było przeprowadzić gruntowną akcję powtórkową przez pierwsze tygodnie, że nie miałem za bardzo sił na siadanie do komputera. Z tego powodu umknęła obiecana pochwała za styczeń, na którą słusznie zapracował Marcin wyłapując piękny ruch, który w chwili obecnej został już zmonetyzowany profitującym stop lossem. Złapany ruch był zacny, ostatecznie wyszło ponad 600 pipsów (przy precyzji czterech miejsc po przecinku). Licząc niepoprawnie pipsy, tak jak niektórzy uwzględniający przy precyzji pięciu miejsc po przecinku, również ułamki pipsa, to wynik według tej błędnej, a niestety rosnącej w popularność metodyki wynosi 6000 pipsów. Gratulacje Marcin!

Na koniec chciałbym podziękować wszystkim uczestnikom szkolenia, którzy przyjechali z różnych stron Polski m.in. z Gdańska, z Koszalina za udział. Teraz macie wędki, więc łowienie ryb nie stanowi już dla Was problemu, zatem działajcie!

Ja tymczasem zmykam na bal. Życzę miłego wypoczynku w ten niedzielny wieczór 🙂

 

Komentarze 20 komentarzy

Pamiętam ten wpis o złocie. Szczerze mówiąc, ja też byłem bardzo sceptyczny 😛 Kupiłem kilka Krugerrandów i twój wpis był mi solą w oku. Nie wierzyłem w spadki. Obstawiałem przebicie 2000 z targetem na 3500. Dziś się z tego śmieję, a monety traktuję jako „gadżet” na czarną godziną. Szacunek za ustrzelenie górki z chirurgiczną precyzją.
PZdr

Też siedzę na krugerrandach. Zbajerowano mnie na górce jak frajera. Człowiek się uczy całe życie a i tak głupi umiera.

Dzięki Marku za fajne szkolenie, prowadzone z prawdziwą pasją. Było warto przyjechać 🙂 Teraz dużo pracy przede mną, ale już wiem nad czym mam pracować. Dojście do tego samemu zajęłoby mi wiele lat.

p.s.: Jak odrobię zadanie domowe piszę się na Ichimoku i oby było szybciej niż w 2015 😉

Masz wędkę, więc pilnie działaj 🙂

Timing na złocie bardzo dobry. Zresztą jak zawsze 😛 Każdy kto czyta ten blog dłużej na pewno doskonale pamięta wiele takich trafnych punktów zwrotnych. W poprzednich latach było tego sporo. Prawdziwe Eldorado 🙂
Na szczęście wykorzystałem ten czas bardzo dobrze zanim Marek zrezygnował z wrzucania cynków i postawił na rozwijanie samodzielnego myślenia u czytających. Co w sumie ma swoje plusy. Odrzuciło sępów liczących jedynie na cynki i została bystrzejsza śmietanka 😀

Od czasu do czasu jakiś cynk mogę rzucić, ale na pewno nie będzie to tak częste jak kiedyś 😉

Zwróćcie uwagę uwagę na w miarę świeże „cynki” pana Marka. Moim zdaniem są cenne z dwóch powodów. Pierwszy jest oczywisty. Zwraca uwagę na walor. Drugi natomiast zmusza do szukania celu jaki ten „cynk” ma osiągnąć. Czytelnik sam musi wymyślić strategię rozegrania tej cennej informacji. Taki sposób prowadzenia bloga przyciąga ludzi chcących się rozwijać i nietraktujących autora bloga jako „dojnej krowy” co pozytywnie wpływa na przyjemność czytania komentarzy. Brawo.

ps. nie ukrywam, że z pierwszych bardzo szczegółowych postów można się dużo nauczyć (głównie podstaw) 🙂

A co polecasz dla kogoś kto nie kupił wcześniej złota a chciałby to zrobić teraz? Warto?

Cena na pewno jest dużo lepsza niż parę lat temu i jeśli zapadła decyzja o zakupie złota, to zawsze lepiej robić to po lepszych cenach, wtedy można zakupić więcej monet/sztabek 🙂

Jakiś czas temu znajomy postanowił zakupić na komunię swojemu dziecku komplet złotych monet. Zasugerowałem mu kupno na początku roku. Cena od tego momentu trochę odskoczyła, ale jeśli zakup złota jest w pełni przemyślany, to ceny nie są złe. Zwłaszcza jeśli się kupuje na szerszy horyzont np. 25-letni.

Do krótko i średnioterminowych spekulacji zdecydowanie lepsze są instrumenty finansowe.

Przy okazji dopowiem, że na Liście Absolwentów były jakiś czas temu prezentowane zagrania longów na złocie przez paru moich Uczniów i te pozycje są już obecnie ładnie zarobione 😉

Temat złota fizycznego jest bardzo newralgiczny. Nie dziwi mnie wcale reakcja tych ludzi na Twój wpis. Jak ktoś kupił złoto to liczył na więcej a Ty mu wyskoczyłeś z tekstem, że już koniec 😉

Mój szwagier sfiksował na tym punkcie. W 2012 całe oszczędności wpakował w monety bulionowe. Namiawiał każdego z rodziny na podobny krok, aż zaczęło nas to męczyć i postanowiliśmy go unikać. Widział wszędzie koniec świata, a na nasze tłumaczenia o jego błędzie reagował agresją. Dopadła go gorączka złota, taka jak kiedyś poszukiwaczy złota.

Cytując 40-latka, szwagier to nie rodzina:) Gratulacje wyłapania longów!

Także dołączam sie do podziękowań za szkolenie:) Warto, żeby ktoś czasami nas uświadomił ile pracy jeszcze przed nami. Każdy z nas dostał swoją wędkę, teraz przychodzi pora na wykorzystanie wiedze w praktyce. Pozdrawiam i do następnego zobaczenia:)

Wydaje mi się, że jaki był w rzeczywistości prawdziwy Jack Strong ciężko teraz oceniać, a na pewno nie ma co się sugerować tym co zostało pokazane w filmie, bo film jak film, zawsze jest pomieszanie prawdy z fikcją z większym naciskiem na to drugie żeby zrobić obraz pod widza. Ostatnio z ciekawości poszperałem trochę na ten temat i stwierdziłem, że szkoda na to czasu, bo temat i historia tej osoby jest ciekawy ale zbyt obszerny. Może na plus jest fakt, ze cos próbował zrobić, ale jakie były rzeczywiście intencje tego nie wiem. Wiele zwrotów w jego życiu było przynajmniej warte zastanowienia po której był stronie i kto u góry mu pomagał. Tylko prawda jest taka, że jeśli był aż tak inteligentny to powinien wiedzieć, ze jest tylko pionkiem w grze wywiadów i gdyby doszło do konfliktu na skalę światową to materiały, które przekazał miałyby dla Polski jako obszaru na mapie z zamieszkałymi ludźmi katastrofalne skutki. Niezależnie od intencji pana K teren Polski byłby linią frontu, którą zachód by zniszczył w pierwszej kolejności, a zniszczyłby szybciej dzięki materiałom, które dostarczył. Bardzo prawdopodobne, że bardziej byśmy ucierpieli niż podczas 2WW. Nie zapominajmy, że w tamtym czasie pan K nie stał na czele armii, którą mógł dysponować (lub nawet nieoficjalnie mieć na nią wpływ) tylko również był tutaj pionkiem, a cała armia PL byłaby po czerwonej stronie barykady w takim konflikcie i nie słyszałem nigdy nawet teorii spiskowych żeby mogło być inaczej. Plus (jeśli rzeczywiście było to z pobudek patriotycznych), że chciał cos zrobić, minus, że działając w pojedynkę miał jedynie szanse zaszkodzić, a nie pomóc Polsce. Pamiętając 2WW i czas po 2WW dodatkowo pokazuje, że Polska nie była partnerem dla Zachodu, a raczej narzędziem do osiągnięcia celu i tak zapewne było również w tym przypadku.

Nie ulega wątpliwości, że nie jest to film dokumentalny, lecz fabularny 😉 Warto jednak go zobaczyć, gdyż opiera się na faktach.

Co do reszty, to nie pełniłem nigdy służby wojskowej w stopniu pułkownika, a tym bardziej nie miałem takiej okazji w trakcie zimnej wojny, także moje ocena jest czysto subiektywna, na podstawie informacji zebranych z kilku różnych źródeł 😉 Wszystkich szczegółów i okoliczności tamtej operacji zapewne się nigdy nie dowiemy. Można jednak wziąć wszystko na zdrowy rozsądek.

Jeśli Danielu planowałbyś pieczołowicie atak nuklearny z zaskoczenia, to czy dalej byś się odważył na taki ruch, gdyby Twój przeciwnik się o tym dowiedział? 🙂 Efekt zaskoczenia spalił na panewce dzięki pułkownikowi Kuklińskiemu i jest to faktem niepodważalnym 🙂 Kolejnym faktem jest zakrojona na szeroką skalę akcja dyskredytacji jego osoby, jaka miała miejsce w okresie PRL. Zbyt wiele kłamstw zostało utrwalonych w wielu umysłach. Trzeba odkłamywać historię.

Do poszerzenia wiedzy o tamtym czasie polecam lekturę książek:
Józef Szaniawski, „Samotna misja – pułkownik Kukliński i zimna wojna”
Andrzej Krajewski, „Zasługa dla Polski”

PS
Pasja archeologiczna nauczyła mnie, by kwestie historyczne badać zawsze z kilku różnych źródeł, bazując na jak największej liczbie materiałów i opisów danych wydarzeń przez pryzmat wielu stron w nich uczestniczących 😉

Cenię ten blog między innymi za ciekawe dyskusje, które dają impuls do poszukiwań, do poszerzania wiedzy i światopoglądu.

Mój dziadek płakał na tym filmie. Został ranny w wydarzeniach grudnia 1970. Dwóch jego bliskich przyjaciół zostało wtedy zabitych. Nasi żołnierze strzelali do nieuzbrojonych ludzi. Hołota bez honoru. Niewielu żołnierzy miało jaja by walczyć o godność zniewolonej ojczyzny. Jednym z tym, którzy mieli odwagę był Ryszard Kukliński. Dla wszystkich, widzących czerwone kajdany założone wtedy na naszym kraju, jest on wielkim bohaterem.

Zacytuje jego słowa. One oddają klimat tamtych czasów.

„Armia Czerwona była najpotężniejszą, największą i najbardziej nieludzką machiną wojenną jaką znała ludzkość. Wiedziałem jakie cele mają sowieccy marszałkowie i generałowie. Niektórych z nich znałem osobiście. Zdawałem sobie sprawę, że tum ludobójczym, zaborczym, agresywnym planom mogą przeciwstawić się jedynie Stany Zjednoczone, a to w ramach sojuszu NATO. Wysiłek USA spowodował, że świat uniknął atomowego holokaustu, który Moskwa przewidywała w swych strategicznych planach. Wiedza o tym , co ma się stać, gdy zacznie się wojna, była przerażająca. Latami przyklejałem na wielkich sztabowych mapach symbole grzyba wybuchu atomowego: niebieskie tam, gdzie uderzenia miały paść z Zachodu, czerwone tu, gdzie miały paść nasze. Nie mogłem nie myśleć co te grzybki oznaczają. Przecież nie mogłem tego robić bez wyobraźni! Widziałem tę wojnę w całej brutalnej, katastroficznej dokładności. Widziałem Polskę zalewaną lawiną stali, która płynie na zachód, wchodzi w przerwy po pierwszym rzucie wojsk sowieckich i sięga po Atlantyk. Wszystkie moje najgorsze przypuszczenia znajdowały potwierdzenie. A do tego Europa krzyczała, że lepiej być czerwonym niż martwym. Musiałem coś zrobić!” Pułkownik Ryszard Kukliński

Cieszy mnie, że w dzisiejszym świecie jest jeszcze garstka ludzi poszukujących odpowiedzi (temat nieistotny) w wielu źródłach. W dobie TVNu i Polsatu z tego co widzę większości się już nie chce, bo mają dostawcę wiedzy. Dla mnie to jest tzw. odmóżdżanie populacji 🙂

Ludzie mają to do siebie, że lubią przekłamywać, naginać i dopasowywać fakty do swojego toku myślenia. Nawet pytając ludzi na ulicy, którzy byli świadkami tego samego wydarzenia usłyszymy wiele wersji. Dlatego ważne jest szukania wiedzy w wielu, często sprzecznych ze sobą źródłach, bo tylko wtedy jest szansa na poznanie tego czego szukamy. Najprawdopodobniej będzie to kolejna unikalna wersja wydarzeń 😉 ale najważniejsze, że przemyślana wersja.

Dzisiaj ciężko jest mi uwierzyć, że ktoś mógłby myśleć, że konflikt nuklearny można wygrać. Ciężko jest mi aż do tego stopnia, że nie wierzę, iż takie ćwiczenia z grzybkami mogłyby być przygotowaniem do rzeczywistych ruchów, a nie tylko np. zwykłym ćwiczeniem strategii. Zakładam, że podobne symulacje były przeprowadzane przez USA i wniosek zawsze był jeden. Wszyscy przegrywają. Niejednokrotnie oglądałem, czytałem wypowiedzi różnych osób i zawsze na temat konfliktu nuklearnego szychy wojskowe wypowiadały się, że odkąd broń jądrowa jest w posiadaniu największych mocarstw nie jest ona traktowana jako broń, która mogłaby brać udział w konflikcie, a jedynie jako straszak, który odstrasza potencjalnych agresorów. Podobno kilka razy niewiele brakowało do rozpoczęcia konfliktu nuklearnego ale za każdym razem była to sytuacja, że druga strona już miała nacisnąć przycisk, bo była przekonana z różnych powodów, że pierwsza strona już wystrzeliła głowice i konflikt się rozpoczął. Nie było odważnego (lub bardziej głupiego) który zdecydowałby się na pierwszy krok. Nawet obecnie sama broń jądrowa nie jest rozwijana, bo nikt nie chce jej użyć. To byłby akt desperacji. Są próby (z tego co kojarzę udane) zminiaturyzowania (zmniejszenia siły rażenia) ładunku jądrowego do tego stopnia, że może być użyty np jako pocisk wystrzelony z czołgu. Ale to nie to samo co rozpocząć i od razu zakończyć wojnę niszcząc przy tym cały świat przez naciśnięcie kilku przycisków.

Ps. Naprawdę szkoda ,że nigdy nie poznamy całej prawdy tej historii, ani wielu innych. Wszystko jest tajne przez poufne, a nie znając wszystkich faktów możemy jedynie przypuszczać, że nasze pogląd jest tym właściwym. A może w rzeczywistości jest tylko tym, który mamy traktować jako właściwy 😉

Trochę spóźniony, ale również chciałbym podziękować za szkolenie 🙂 Przede wszystkim za zaoszczędzony czas. Dojście do takiej wiedzy i wniosków zajęłoby mi mnóstwo czasu. A czasu nie da się odzyskać. Oszczędzanie czasu będzie również miało miało miejsce w przyszłości, dzięki metodzie „10 sekund” 😉

Teraz pozostaje tylko szlifować wiedzę i praktykować, aby wędka, którą otrzymałem się nie zakurzyła 😉

Pozdrawiam

Marku,dziękuję za szkolenie.Otworzyło mi ono oczy na wiele zagadnień.
Teraz tylko praca,praca i zyski:))
Pozdrawiam serdecznie.

A propos złota – jest duża szansa na kontynuowanie odbicia. Ciekawy układ korekty takie zachowanie sugeruje

No właśnie i mamy istny węzeł gordyjski 🙂 No a archeologia to nie lada wyzwanie, bo skoro są trudności by ocenić to co działo się parę dekad temu, to ekstremalnie trudno jest analizować wydarzenia sprzed wielu tysięcy lat 🙂

PS
Pamiętam jak jakieś jedenaście lat temu podczas jednej z wypraw zawitałem do meczetu w ramach poznawania różnych kultur (jakiś rok wcześniej byłem w synagodze) i miałem możliwość obserwacji modlitw oraz rozmowy z Husamem, który był tam najwyższy w hierarchii. Mówił wtedy, że to co pokazują w mediach o traktowaniu przez nich kobiet to ściema. Wiele lat później poznałem Tunezyjczyka, który przyjechał do Polski na wymianę studencką i o kobietach miał dokładnie takie zdanie jakie krąży w stereotypach 😉 Także zawsze trzeba spojrzeć na daną sprawę z wielu punktów widzenia 😉

Zostaw komentarz