Nowy Rok – nowe cele ;-)

Posted by Marek | Posted in inne | Posted on 01-01-2013 11:39 am

23

Stary rok odszedł już do przeszłości i nadszedł czas by wyznaczyć tegoroczne cele. Zanim do tego przejdziemy podsumujmy co nieco rok 2012. Był to na pewno okres pełen ciekawych wydarzeń. Były też niestety smutne akcenty, takie jak np. zakończenie działalności blogerskiej przez dwóch wybitnych znawców giełdowych. Pech chciał, że były to bardzo silne blogi. Na pierwszym z nich (u GS’a) poznałem Szacha, którego krytyczne uwagi bardzo mi pomogły w drodze do przodu 😉 Drugi blog prowadził znakomity ekspert rynku forex – Mateusz Niewiński. Była to siła, której nie da się tak łatwo uzupełnić (o ile jest to możliwe).

Z pozytywnych akcentów na pewno należy zaznaczyć wejście pokład Marcela, któremu bardzo dziękuję za nieocenione wsparcie w prowadzeniu bloga. Mamy z Marcelem różne podejścia do tradingu (ja na przykład całkowicie nie dotykam pary EUR/USD, którą z kolei lubi Marcel), ale czasem inne spojrzenie na te same rzeczy pozwala nabrać dystansu.

Pod względem podróży miniony rok nie był najgorszy choć paru wypraw mi brakowało. Finansowo natomiast osiągnąłem z giełdy wynik przebijający wszelkie plany. Nigdy wcześniej nie zarobiłem nominalnie tak dużo w ciągu jednego roku kalendarzowego. Procentowo natomiast rekordu nie ma i nie wiadomo czy stary rekord zostanie kiedykolwiek pobity. Wynika to z faktu, że przed wieloma laty używałem zbyt dużego lewarowania. Dlatego procentowe stopy zwrotu były wtedy bardzo szokujące. Dźwignia finansowa to duża pokusa i mnie także to kiedyś skusiło. Obecnie takie coś całkowicie nie wchodzi w rachubę (przy skromniejszych środkach strata aż tak nie boli, a przy większych ryzykować dużo już się niekoniecznie opłaca). Bezpieczeństwo kapitału i komfort psychiczny stawiam teraz na pierwszym miejscu. Więcej o wynikach z ubiegłego roku będzie w osobnym poście. Podsumujemy tam wszystkie wpisy dotyczące zagrań prezentowanych na blogu (jak pamiętamy były to wpisy z wyprzedzeniem po to by każdy mógł go w porę odczytać i skorzystać z danego ruchu).

Wracając do celów na ten rok, to postawiłem sobie następujące:

1) Ograniczenie czasu poświęconego na odpisywanie na maile do 15-20 minut dziennie.

W 2012 roku istotnie wzrosła liczba odwiedzin mojego bloga co mnie bardzo cieszy. Dziękuję Wam bardzo za to, że jesteście ze mną. Dziękuję za zaufanie. Niestety wzrosła także drastycznie liczba otrzymywanych maili (także tych trollowatych ). Zwłaszcza po każdym powrocie z podróży jest to bardzo widoczne. Skrzynka bywa wtedy bardzo zasypana i muszę poświęcać długie godziny na odpisywanie na maile. Trzeba zatem bezzwłocznie coś z tym zrobić, gdyż czas jest to waluta, którą cenię najbardziej. Dlatego wszelkie anonimy, dziwne propozycje, rozmaite jawne jak i ukryte formy trollingu, czy pytania podchodzące pod doradztwo finansowe będą miały największą szansę na trafienie do kosza, gdy skończy się owe 15-20 minut poświęcone na odpisywanie. Wszystkie wiadomości jednak czytam i jeśli będą ciekawe pytania nurtujące wile osób, to odpowiem na nie w formie wpisu na blogu tak by każdy skorzystał. Zatem bez obaw 😉

2) Zwiększenie wiedzy teoretycznej z archeologii, tak by być przygotowanym na dołączenie do jednego z zespołów ruszających na wykopaliska. Zanim zacznę organizować własne wyprawy muszę nabrać wiedzy praktycznej i nawiązać odpowiednie kontakty, które umożliwią mi organizację takiej wyprawy.

3) Odwiedzenie co najmniej kilku giełd papierów wartościowych, w związku z realizacją szalonego projektu dotarcia do wszystkich giełd na naszym globie 😉

4) Określenie planu ramowego w badaniach archeologicznych

Muszę zrobić priorytetowe rejony do odwiedzenia tak by nie zaprzepaścić żadnej okazji. Straciłem ich już zbyt wiele m.in. wyjazd do Syrii. Miałem taką możliwość kilka lat temu, ale stwierdziłem, że mam czas i pojadę tam później. Teraz kraj ten jest rozdarty wewnętrznie konfliktem zbrojnym. Nie ma nic gorszego niż wojna domowa, gdzie  „brat zabija brata”. Teraz wyjazd tam byłby zwykłym szukaniem guza.

5) Utrzymanie stabilnych wyników z giełdy 😉 Pobijanie rekordów mnie nie interesuje, wystarczą solidne zastrzyki gotówki z mocnych ruchów giełdowych.

6) Poszukanie możliwości samofinansowania się chociaż części moich pasji. Obecnie każde moje hobby jest finansowane przez zyski z giełdy. Myślę, że w ramach dywersyfikacji warto się głębiej nad tym zastanowić.

7) Wygospodarowanie czasu by kontynuować na blogu misję edukacji finansowej.

8) Start kolejnego projektu podróżniczego polegającego na odwiedzeniu wszystkich parków narodowych na naszym globie. Na rozgrzewkę będą Polskie Parki Narodowe 🙂 By nie było, że „cudze chwalicie, swego nie znacie”.

A jakie Wy macie plany noworoczne?

Przy okazji życzę raz jeszcze wszystkiego dobrego w Nowym Roku 🙂

PS
Chciałbym w tym miejscu podziękować Klaudii i Basi za miło spędzony czas w Rzymie. Więcej szczegółów zdradzę po powrocie.  Na pewno znajdą się tam dwa słowa rozpoczynające się na „p” i  „c” 😉

Komentarze 23 komentarze

Moje dwa glowne postanowienia na 2013 to:
– Czytac wiecej ksiazek, glownie tych papierowych
– Wiecej aktywnosci fizycznej – jestem zapalonym górołazem, ale kontuzja kolan sprawila, ze 2012 (i kawalek 2011) przesiedzialem w domu.

Wszystkiego dobrego w Nowym Roku! 🙂

góry fajna rzecz, proza życia mi je zabrała 🙁

…mógłbym rzec „welcome back again…” i to nie jest jeden jedyny cel, ale jest dla mnie ważny.. kilka lat strat, poważnych wtop, głupich nic nie wnoszących szkoleń, kilka wstrząsających rozmów z Markiem, bezsensownych maili.. Kiedyś obiecałem sobie, aby każdy rok przynosił mniejszą stratę, aż w końcu będzie „na 0” i tak było.. a kolejny ma być na plusie, zatem taki będzie 2013. Zatem liczy się odsiewanie wszystkiego co złe, skupienie się i koncentracja na konkretach, a będzie dobrze..
Inne cele, są osobiste, zdradzić na forum nie mogę 🙂 pozdrawiam wszystkich, oby ta 13 była dla Was równie szczęśliwa jak dla mnie :))

Ps.
Dziękuje Marku, za miłe słowo wstępu 🙂

Aco Wy na to ???????????????

Wzrost podaży kredytu w USA wbrew pozorom nie jest dowodem na to, że wkrótce rozpocznie się tam ożywienie gospodarcze z prawdziwego zdarzenia – ostrzega Albert Edwards, strateg rynkowy banku Societe Generale

Podaż pieniądza mierzona agregatem M2 (obejmuje gotówkę oraz płynne depozyty i lokaty) w październiku zwiększyła się w USA o 7,3 proc. w porównaniu do tego samego miesiąca ub.r. W całym 2012 r. rosła średnim rocznym tempie 8,6 proc., w porównaniu z historyczną średnią na poziomie 6,9 proc. Z kolei roczne tempo wzrostu podaży kredytu (całkowitej wartości niespłaconych pożyczek sektora prywatnego) oscyluje od początku roku wokół 5 proc.

– Nie ulega wątpliwości, że od zakończenia recesji podaż pieniądza i kredytu w USA energicznie się odbiła. Wiele osób uważa to za dowód na poprawę kondycji amerykańskiego sektora bankowego, zwłaszcza w kontraście z europejskim. Uchodzi to również za dowód, że spłacanie zadłużenia przez amerykański sektor prywatny jest już praktycznie zakończone – ocenił Edwards w najnowszej analizie.

Jak tłumaczy, ta interpretacja danych sprawdziłaby się m.in. po recesji z początku lat 90., bo wówczas faktycznie odbicie podaży kredytu było dobrym zwiastunem ożywienia gospodarczego. Tym razem jednak, zdaniem Edwardsa, dane świadczą o czymś innym.

– Z danych jasno wynika, że gospodarstwa domowe nie wznowiły zadłużania się i nie można powiedzieć, że zakończyły już naprawę swoich bilansów – napisał znany z pesymizmu strateg Societe Generale. – To pożyczki dla sektorów przemysłowego i handlowego były w ostatnich dwóch latach kołem zamachowym akcji kredytowej banków – dodał.

Co amerykańskie spółki, które mają rekordowe zapasy gotówki, robią z tymi kredytami? Zdaniem Edwardsa, z pewnością nie wydają ich na inwestycje, których udział w amerykańskim PKB wyraźnie spadł. Według niego, korzystając z niskich stóp procentowych firmy zadłużają się w bankach oraz na rynku obligacji, aby przeznaczyć te pieniądze na wykup własnych akcji. Z jego wyliczeń wynika, że spółki obecnie skupują akcje w tempie około 500 mld USD rocznie.

– W tej mierze taktyka helikopterowego Bena (przewodniczący Fedu Ben Bernanke – red.), aby podbić ceny aktywów na drodze dodruku pieniądza, wydaje się działać. Wykresowane pieniądze za pośrednictwem banków trafiają w ręce spółek gotowych kupować swoje akcje – twierdzi Edwards.

Dlaczego spółki tak postępują? Zdaniem Andrew Lapthorne’a, kolegi Edwardsa z SG, firmy podbijają w ten sposób zyski na akcje, bo dywidendy nie rosną w tempie, jakiego oczekują inwestorzy. Ale zdaniem analityków francuskiego banku, spółki na ogół decydują się na skup własnych akcji w niewłaściwym momencie, gdy są one drogie. W tym sensie buybacki są wskaźnikiem kontrariańskim.

– Często spółki pozostają jedynymi znaczącymi nabywcami swoich akcji tuż przed tym, nim rynek osiągnie szczyt, a następnie zaczynają emitować akcje, gdy rynek się załamuje. To potęgowało w ostatnich latach cykl boomów i krachów – zauważył Edwards. Jak dodał, takie zachowanie spółek przyczynia się do spadku zainteresowania funduszy emerytalnych rynkiem akcji.

Według stratega Societe Generale, gdy na rynkach pogorszą się nastroje, spółki przerwą skup swoich akcji, pogłębiając ich przecenę. – Ostatnie odbicie agregatów pieniężnych należy postrzegać jako symptom choroby amerykańskiej gospodarki, a nie jej zdrowia – napisał.

Nie chciało mi sie czytać. Jak ktoś leje dużo wody, to najczęściej nie ma pojęcia o czym pisze i ładuje ludzi w balona. Ja bym tego nie brał do głowy VALDEMAR

Marku! Cudnie czytac taki post. Napedza wiara w ludzi, dzieli sie pasja i zaraza do dzialania 🙂 dosiego roku!

Bardzo ambitne postanowienie noworoczne. Gorąco życzę powodzenia w ich realizacji (w szczególności plany dotyczące prac archeologicznych). 🙂

…postanowień noworocznych jak zawsze jest dużo 😉
…ale te najważniejsze to:
– regularnie chodzić na basen (przynajmniej raz w tyg.
– zacząć oddawać regularnie krew 🙂
– postanowienie giełdowe to wzrost udziałów z zysków giełdowych do poziomu 25% rocznych dochodów mojego domowego budżetu 😉

Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku 🙂

P.S. Swoją drogą Marku to pkt. 8 jest b. interesujący 🙂 w ramach ciekawostki: w Australii (to jest moje marzenie podróżnicze) jest 610 parków narodowych 😉
Z polskich parków polecam Białowieski Park Narodowy, bo to moje rodzinne strony i jest przepiękny:)))

Moim celem jest S&P poniżej 1200 w I kwartale 2013…

Cześć, a możesz coś więcej na ten temat.
Czemu akurat ten poziom? I czemu taka duża S w najbliższym czasie?

ps.Pamiętam Twój wpis o budowaniu pozycji L przez wystrzałem listopadowym. Gratulacje!

Marku dziękuję za ciepłe słowa.
Moim celem podstawowym jest Święty Spokój -czego również i Wam życzę.

Wiki: „Istnieje ponad 7000 parków narodowych, zajmujących łącznie ponad 1 mln km²”.
Przy jednym tygodniowo jest zajęcie na jakieś 140 lat. Mocne postanowienie, to i parki narodowe przenosi.

Cele zawsze muszą być ambitne 🙂 Projekt wystartował i ile się uda odwiedzić Parków Narodowych, taki będzie wynik. Potem mogą go kontynuować moje pociechy i ich pociechy 🙂 Na pewno od małego będę gonił ich od komputera i zachęcał do aktywnego spędzania wolnego czasu na łonie natury i nie tylko 🙂

BARDZO warte zobaczenia są te w zachodnich USA: Wielki Kanion, PN Sekwoi, PN Arches, PN Bryce Canyon, PN Zion, Yellowstone+Grand Teton….

Najlepiej spędzony czas i pieniądze w moim życiu :). [Podróże to też moja pasja :)].

Super sprawa 🙂 Na pewno też się tam wybiorę 🙂

A ja każdemu życzę zdrowia, bo bez niego nie ma nic będzie co sie ma stać. Jak jest zdrowie, to jest i wszystko inne.

Pozdrawiam
Rafał

I to bez wątpienia są najmądrzejsze słowa jakie padły na tej stronie. Podpisuję się pod wpisem Rafała bez bez cienia wątpliwości.

A ja to chcę być szczęśliwym ,aż do bólu. Bo co z tego ,że na Titaniku ludzie zdrowie mieli jak zabrakło szczęścia? Przykre to , ale prawdziwe.
Pozdrawiam
Andrzej

Byc szczesliwym, a byc szczesciarzem to chyba roznica 😛

Oplułem monitor

Cele:
– certyfikat DFA2 z języka francuskiego
– najpiękniejszy ogród w okolicy

Do siego Nowego Roku dla wszystkich!

Mocne cele 🙂 Ja mam bardziej przyziemne.
Chcę zarabiać w końcu na forex. Zawsze tracę wszystko co zarobię i zaczyna mnie to już frustrować.

to prawda eur/usd nie obrażając grających na tym rynku ale dla mnie to wariactwo , na którym kiedyś trochę zarobiło się ale potem przyszło oddawać aż przesiadka na surowce dała lepsze profity suma sumarum.

Zostaw komentarz