Książki na „weekend” :-)

Posted by Marek | Posted in ciekawostki, Edukacja finansowa | Posted on 23-11-2019 10:32 am

33

Jak wiadomo siedzenie przed komputerem „odmóżdża” i jałowi umysł (EOC, Iowa State University, PPP), ale na szczęście książki są niczym dobry nawóz i potrafią znów go użyźnić 🙂

Jak podpowiada wujek Google:

Także polecam szczególnie czytanie jeśli ktoś ma pracę biurową i musi służbowo spędzać czas przed komputerem/tabletem, a potem jeszcze komputer wykorzystuje do giełdy czy oglądania seriali. Po dłuższym czasie takiego życia umysł mocno zacznie rdzewieć.

Czytanie książek jest dodatkowo bardzo ważne, kiedy się ma dzieci, bo dajemy im dobry przykład. Czytanie książek od małego ma dla nich niesamowity wpływ. Komputery/tablety działają na nich wprost przeciwnie. Kto często daje dzieciom takie zabawki może zauważyć ich apatię przy dłuższym siedzeniu czy agresję, kiedy chce się im tablet odebrać.

Czytanie książek to także najlepsza inwestycja w swoją sytuację finansową, gdyż dbając o swój umysł, łatwiej będziemy odrzucać błędne decyzje.

Dom bez książek jest jak plaża bez słońca” mawiał José Martí, także dziś pokażę swój zestaw literatury na ten i pewnie jeszcze następny weekend.

„Sukces na giełdzie” czeka jako nagroda na konkurs mikołajkowy, a pozostałe lektury za które zamierzam się zabrać:
1) „Odkrywając Wolność. Przeciw zniewoleniu umysłów” – gruba cegłówka, biorę ją w ramach poszerzenia horyzontów i spojrzenia na wiele spraw z innej perspektywy. Najgorsza rzecz to mieć tylko jeden punkt widzenia, wtedy każdy może łatwo sterować nas jak marionetki na sznurku.

2) „Era dinozaurów” – kto ma już starsze dzieci, na pewno wie, że w pewnym etapie rodzic musi być ekspertem od dinozaurów, bo dzieci zadają masę pytań. Oczywiście są „szkoły”, by pytania „spławiać” mówiąc cokolwiek, ale jeśli dziecko przyłapie rodzica na kłamstwie, to po pierwsze traci on autorytet w jego oczach, a po drugie dajemy mu zły wzorzec, także zamierzam być ekspertem od dinozaurów 🙂

3) „Niewinny” – typowa rozrywka dla relaksu, poszerzenia słownictwa i stymulacji mózgu

4) „Złoto Kanady” – ukłon w stronę jednego z najpoczytniejszych pisarzy Okresu Międzywojennego, kawał dobrej literatury, czyli ponownie relaks, poszerzanie słownictwa i stymulacja mózgu.

5) „Szachista” – kolejna pozycja czytana dla przyjemności (dzięki Adam za polecenie!)

Jak mawiał René Descartes „Czytanie dobrych książek jest niczym rozmowa z najwspanialszymi ludźmi minionych czasów„, także warto też wracać do przedwojennych klasyków.

Na koniec będą książki pomocne przy giełdzie, przeczytałem je już dawno temu i czasem do nich wracam. Ukazują one od kulis mechanizmy funkcjonowania świata finansów, które są ponadczasowe i dają tło kontekstowe dla dziejących się wydarzeń.

KsiążkiWartePrzeczytania

Polecam zabierać książkę czy to do pociągu, czy jak się czeka na lot w „Polonezie” czy jak się już siedzi w samolocie, nawożenie umysłu jest zawsze wskazane 🙂 A Wy co ostatnio czytaliście?

PS: https://www.youtube.com/watch?v=KhrCozn5mi0

Komentarze 33 komentarze

Wojna o pieniądz to jedna z ważniejszych książek jakie w życiu przeczytałem. O ile seria nie została przedłużona to mam za sobą wszystkie cztery tomy. Z ostatnio pochłoniętych gorąco polecam reedycje Piechotą do źródeł Orinoko WC wzbogaconą o kilka istotnych szczegółów historii 🙂

„Piechotą do źródeł Orinoko” muszę kupić. Byłem jakiś czas temu na standUpie „Prawo Dżungli” i od śmiechu aż zakwasy na drugi dzień były 😉 Na spektaklu wspominał, że dopiero teraz mógł opisać wszystko bo przedawniły się zarzuty kryminalne jakie mu groziły za wywóz „tego i owego” z Amazonii 😉

Czego się dowiaduję, są jeszcze faceci czytający książki! Myślałam, że dawno wyginęli.

Ja kończę „365 dni” Lipińskiej, w kolejce „Wiosna w sercu” Elks.

Nie wiem czy jakiś książkowy bohater dał mi tyle radości co sierżant Marchewa 🙂

Z ostatnich ksiazek które zapadły mi w pamięć to historia Szackiego z trylogii Zygmunta Miłoszewskiego, ‚Sapiens od zwierząt do Bogów’ – Yuval Noah Harari oraz niepozorny książka ‚Pieśń koguta’. A na boleści komputerowe czeka na mnie ‚Skazany na biurko, postaw się siedzącemu swiatu’ chociaż pewnie nijak się to ma do kilku wizyt u dobrego fizjoterapeuty 🙂

Problem z książkami mam jeden, jak książka jest średnia a bardzo wiele takich jest to po jakimś czasie kompletnie nic z niej nie pamietam i często gęsto wychodzi ze to czas stracony, a i miejsce zabiera więc jedyne co pozostaje to książkę sprzedać. Ponadto recenzje książek często są za sprawą marketingowcow i blogerów którzy coś z tego mają więc trafienie jakies faktycznie dobrej książki która zapada w pamięć jest trudne.

Hej Łukasz,
nie zniechęcaj się! Odwiedzaj często biblioteki lub kupuj książki autorów wydających przed erą internetu 😉 Kiedyś wydawnictwo zanim kogoś wydało mocno podkręcało kryteria, a dziś często wydaje się bełkot, tylko dlatego, że książkę napisał jakiś celebryta i sprzedaż jest gwarantowana. Kilkanaście takich książek wpadło mi w ręce i bez względu na to czy to była książka kucharska, proza czy autobiografia, to naprawdę czytało się to fatalnie. Prostacki język, hurtowe pleonazmy (pleonazm – wyrażenie, w którym jedna część wypowiedzi zawiera treść występującą także w drugiej części), skróty myślowe zrozumiałe tylko dla autora, tzw. „pisanie o niczym” itd.

Poddać się nie poddam, mam jeszcze pewnie jakieś 60 tytułów na liście do przeczytania i na pewno na tej liście będą dobre ksiazki, jednak jest to frustrujące kiedy coś co miało być świetna książka okazuje się gniotem 🙂 może faktycznie dobrym sposobem odsiania ziarna od plew jest sięganie po tytuły przed erą internetu, ostatnio trafiłem na dwie pozycje Józefa Mackiewicza, ‚droga donikąd’ i ‚nie trzeba głośno mówić’ z którymi wiąże nadzieję na dobrą lekturę 🙂

Jeżeli są na blogu osoby interesujące się historią, a szczególnie historią Polski, to ze swojej strony mogę polecić pozycję „Historia Polityczna Polski” Radosława Patlewicza.

Trzeba nabyć 2 tomy, ponieważ tom 1 to czasy od Mieszka I do rozbiorów. Tom 2 zaczyna się na czasach napoleońskich a kończy w chwili zmiany premiera RP w 2017 r.

Jest to pozycja na pewno kontrowersyjna, niepoprawna politycznie, o zupełnie innym spojrzeniu na historię naszego kraju i wielu „bohaterów”.

Jak ktoś będzie jechał do bliskich to polecam obszerną pozycję Ayn Rand źródło.
Traktuje ona o podejściu do świata w sposób binarny. Postać samej autorki też jest ciekawa.

Marku, a co z Twoją książką, o której wspominałeś na ostatnim szkoleniu, kiedy premiera? 🙂

Nie jestem jeszcze zadowolony z treści, także cały czas ulepszam to i owo 🙂

Czytanie jak najbardziej – fajnie to promowac.

Ksiazki sa dobre tylko ograniczona ilosc czasu aby wszystko czytac. Trzeba byc bardzo selektywnym. Zadna z pozycji na zdjeciu do mnie nie przemawia.

Ksiazke autora ‚Sukces na Gieldzie’ czytalem. No moze lepiej przeczytac ‚Market Wizards’ – o wiele lepsze wywiady z o wiele lepszymi traderami/spekulantami. Latwo jest krytykowac niz cos zrobic. Ale jak juz z polskich to jedyna sensowna to Zenona Komara ‚Sztuka spekulacji’. Gosc i tak wiekszosc kariery spedzil w US. W PL nie ma zbyt dlugich tradycji spekulacji/inwestycji dzieki PRL.

O ryzyku, finansach, filozofi dobre jest ‚Incerto’ Nassima Taleba (Black Swan to najslynniesza pozycja – ale ksiazek jest 5).

‚A man for all markets’ tez byl by dobry. Thorpe to jest gosc. Wymyslil liczenie kart (black jack), zbudowal z innym gosciem komputer ktory daje przewage w ruletce, prawdobodonie mial model wyceny opcji wczesniej niz Black-Scholes model. Naprawde warto. Filozofie zyciowa tez ma dobra.

Kolejna pozycja najnowsza to ‚The man who solved the market’ Jim Simons naprawde to zrobil matematycznie:) (ok, plus setki ludzi i dziesiatki geniuszy ktorych zatrudnial). 60% zwroty rok rocznie.

Tak na marginesie czesto slucham ksiazek. Tez dobry sposob na korki, albo nie marnowanie czasu w trakcie jazdy autem. Ale jest tyle dobrych pozycji ze naprawde nie warto czytac czegosc slabego.

Co do Simonsa (akurat moja praca magisterska dotyczyła algorytmiczno-matematycznego podejścia przy zautomatyzowanym tradingu, więc książek – głównie po angielsku – jakieś kilkaset w tej tematyce przerobiłem), to wokół jego osoby sporo jest legendy. Stopy zwrotu rok do roku 60% to mit. W 2008 i 2009 był w plecy.

„According to The Wall Street Journal in May 2009, Simons was questioned by investors on the dramatic performance gap of Renaissance Technologies’ portfolios. The Medallion Fund, which has been available exclusively to current and past employees and their families, surged 80% in 2008 in spite of hefty fees; the Renaissance Institutional Equities Fund (RIEF), owned by outsiders, lost money in both 2008 and 2009; RIEF declined 16% in 2008”

Ja jestem obecnie przy 4 części Wojny o pieniądz. Natomiast każdemu polecam książki Dale Carnegie, szczególnie „Jak przestać się martwić i zacząć żyć’ oraz „Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi”. Tytuły mówią same za siebie.
Bardzo ciekawa pozycja dla mnie to także „Pułapki myślenia” Daniela Kahnemana.

Polecam Niall Ferguson „Potęga pieniądza: Finansowa historia świata”.

Poprzez historyczne przypadki pokazuje perypetie ludzkości z finansowymi wynalazkami – od pieniędzy i pożyczek, poprzez giełdy aż po opcje.

Jako że zaraz rozpocznie się Adwent i zbliżają się święta Bożego Narodzenia to polecam do przeczytania „Jezusa z Nazaretu. Dzieciństwo” Josepha Ratzingera. W ogóle polecam całość do przeczytania (trzy tomy). Uważny i myślący czytelnik wyłapie jakie głupoty pisała prasa na temat tej publikacji i jak przekręcała słowa autora.
U mnie w domu przy okazji posiłków zawsze czytamy coś dzieciom (obecnie kolejny tom z serii „Domek na prerii”). Dzięki temu dzieciaki chętnie same sięgają po książki. Moja córka to prawdziwy mol książkowi. Na wyjazdy zawsze zabiera kilka książek.

Ciekawy komentarz o Simonsie. Sprawdzę to.
Skoro autor bloga taki obeznany to może tak w skrócie opisać.
Jakich technik algorytmicznych uzywal Medalion fund? Black Box trading. Autor z tego co pamiętam dobry jest w informatyce, jakies konkursy wygrywal. Moze pare szczegółów.
Z tego co tutaj było na blogu, byl olejarz – ale to raczej odbiegalo od konceptu Simonsa (A raczej grupy ekspertów których zatrudnial). Z całym szacunkiem można być wybitnym informatykiem ale goście z Medaliona mieli zespół paruset osób. Pracowało tam wielu geniuszy matematycznych (Z udokumentowanym dorobkiem w rozwiązywaniu problemów matematycznych). Moze sa autor bloga ma jakies publikacje (sprawdze sobie). Praca magisterska też gdzieś powinna być.

Ale tak szczeze, te kometarze sa dosc powierzchowne. Moze jakies linki publikacje. Warto się czegoś nauczyć coś przeczytać tak jak to autor proponuje (Ale z dużą wartością i z pewnych zrodel).

Pominę zaczepki 😉 i przejdę do konkretów:

Jim Simons w kwietniu 2009, kiedy rynek S&P500 rósł – czyli wystarczyło kupić i trzymać, stracił 17%:
https://www.businessinsider.com/jim-simmons-apologizes-for-funds-dismal-performance-2009-5/lightbox?r=AU&IR=T

Tak, stracił w jeden miesiąc 17% i to stracił kiedy rynek rósł.

Nie twierdzę, że nie ma najlepszego zespołu, ale ja wiem, że nigdy bym w żadnym takim funduszu nie pracował, bo mając wiedzę wolę kiedy całość zyskownej transakcji (minus podatek) trafia do mnie, a nie że dostaję pensję, a reszta idzie na bogacenie szefa 😉

Co do pasji algorytmicznej, dwukrotnie byłem finalistą, jednego z największych 24-godzinnych maratonów programistycznych, było o tym tutaj: http://www.technikaichimoku.pl/2016/01/wig20trader-przeglad-systemu-do-handlu-automatycznego-ea-dedykowanego-na-rynek-kontraktow-terminowych/

W tamtych latach też najwięcej uwagi przykładałem do budowy i opracowywania systemów algorytmicznych.

Na blogu przez dwa lata była próbka ich możliwości i sygnały podawane PRZED sesją. Wszystkie były zarobione:
http://www.technikaichimoku.pl/2012/01/podsumowanie-roku-2011-oscylatory-kontraktowe/

Efekty mówią same za siebie. Zamiast gadać, wolę pokazywać; czyny a nie słowa – stąd też okresowo wrzucane ryby.

Chętnych na zakup algorytmów miałem już kilku (jak na ówczesne czasy oferowano nawet sensowne pieniądze, można było za to kupić kawalerkę w stolicy), ale moja praca z algorytmami nie jest to na sprzedaż, a tym bardziej nie jest po to, by robić karierę naukową i ujawniać coś, czego opracowanie zajęło mi kilka tysięcy roboczogodzin, także żadnych publikacji naukowych nie ma 🙂 To tak jakbym lata pracy miał jak frajer oddać, by ktoś inny się na tym bogacił. Znam wartość swojego czasu i wartość swojej pracy.

Jeśli już miałbym to sprzedawać, to za granicę, ale dopiero po ulepszeniu i doprecyzowaniu (jak widać w testach z powyższego linku, choć wszystkie sygnały były zarobione, nie wszystkie dały na tyle wysoki wynik jaki był w założeniach i to był główny problem – nie zarabiałaby na tyle dużo ile bym chciał). Do wzmocnienia algorytmów potrzeba na oko co najmniej 2000 roboczogodzin, co jest wartością dla mnie nie do zaakceptowania. Siedzieć godzinami przed komputerem, kiedy nie muszę tego robić? Poza tym, co jeśli poprawki nie będą satysfakcjonujące? Cały czas pójdzie na marne!

Życie jest zbyt krótkie, by marnować je na pogoń za pieniędzmi, a tych nie muszę mieć nie wiadomo ile. Nie czuję potrzeby zmieniania auta co rok, jeżdżę już drugi rok tą samą hybrydą i nie wstydzę się tego, że sąsiad ma nową furę co roku a ja nie 🙂

Panie Marku. Czytalem sobie na pańskim blogu o oscylatorach kontaktowych. Niezbyt tam jest szczegółów ale ten system na pewno nie miał możliwość skalowania pozycji. Sygnał wejścia to mniejsza część problemu. Oscylator to duże upomnienie.

Pominął Pan pytanie dotyczących znanych szczegółów algorytmów Medaliona.

Ponadto w tekście który Pan wkleił po angielsku – słowo surged 80% in 2008 oznacza wzrost o 80%. Proszę przeczytać co Pan wkleił.

Pana pracy magisterskiej ani publikacji nie znalazłem. Jako naukowiec Pan nie istnieje przynajmniej dla Google Scholar. Jedynymi publikacjami jest Pana ksiazka oraz blog. Przynajmniej to co znalazłem. Moze jakieś link do pracy magisterskiej?

Bo nie jestem akademickim naukowcem 🙂 Tak jak pisałem powyżej, nie interesuje mnie ujawnianie swoich algorytmów, nad którymi pracowałem dnie i noce przez długie lata 🙂 Szczegółów oscylatorów ujawniać nie zamierzam.

Natomiast racja, skalowalność jest proporcjonalna do rynku i powyżej 100 kontraktów system mógłby wpaść w pułapkę „wąskiego gardła”.

W cytowaniu było za dużo – mój błąd, ale chyba ostatnie zdanie było dobre: „the Renaissance Institutional Equities Fund (RIEF), owned by outsiders, lost money in both 2008 and 2009”

Poza tym, pomimo tego, że przed studiami za granicą zrobiłem „dla papierka” jakieś egzaminy na certyfikaty językowe, to zawsze uważałem, że na nie nie zasługuje i raczej miałem dużo szczęścia 😉

Szczegóły Medaliona są mi nieznane, ale wiem mniej więcej na czym on bazuje. Chodzi o wykorzystanie modelu Markova przez algorytm Bauma-Welscha, ale nie pamiętam szczegółów bo czytałem to kilkanaście lat temu. Ba nawet nie pamiętam szczegółów z książek czytanych trzy lata temu 🙂
Tutaj coś w tej tematyce jest opisane:

https://apps.dtic.mil/dtic/tr/fulltext/u2/a495130.pdf

Jeszcze jedno. Nie obchodzą mnie żadne szczegóły które są Pana tajemnica. I tak to było by bezwartosciowe bez wyjaśnień. Publikacji Pan widocznie nie ma jak Pan pisal. Ogólnie pisanie publikacji utrwala wiedzę i metodę naukową. Oczywiście osiągnięcia akademickie nie mają nic wspólnego z zarabianiem. Czesto tez nie maja wiele wspolnego z inteligencja.

Z tego co wiem pracę magisterskie to jawny dokument. Jak Pan udowodni że Pan się obronił?

Nie znam linków 🙂
A co do pisania artykułów, to ma to sens, kiedy praca jest odtwórcza, czyli odkrywamy koło na nowo. Przy rzeczach, które są innowacyjne i ich nie ma na rynku, robią to tylko naukowcy, którzy np. liczą na Nobla bądź zapis w historii. Większość (przynajmniej na podstawie tych ludzi, których znam), wybiera działalność biznesową, gdzie wszelkie prototypy są objęte klauzulą poufności, bo publikacje badań, oznaczałoby wsparcie konkurencji, która np. w Chinach może to zrobić taniej. Stąd Chiny mają tak bardzo rozwinięte szpiegostwo przemysłowe:
https://www.dw.com/pl/szpiegostwo-gospodarcze-chi%C5%84ska-krecia-robota/a-5057274-0

Poza tym kończę ten Offtopic bo wpis jest o książkach, a widzę, że kolega Max lubuje się w trollingu 🙂 Zamiast gadki szmatki stawiam na konkrety, a jeśli te (kilka lat publikowania „cynków” PRZED a nie po fakcie w pierwszych latach:
http://www.technikaichimoku.pl/2010/11/aktualizacja-zestawienia-tegorocznych-transakcji-na-akcjach/
http://www.technikaichimoku.pl/2012/01/podsumowanie-roku-2011-oscylatory-kontraktowe/

oraz cykliczne podrzucanie ryby do tej pory w ramach pokazania, że coś działa np. Krezus:
http://www.technikaichimoku.pl/2018/10/krezus-krol-spekulantow-drugi-dzien-po-odwieszeniu-notowan-nurkuje-o-1652/
)

nie trafiają, to trudno 🙂 Postawy roszczeniowe spływają po mnie jak po kaczce 🙂 🙂 🙂

Nie udzielam się już na forach właśnie przez tego typu pajacowanie. Jak chcieliby wszystko wyszarpać bo ‚im się należy’.
A już teksty typu daj, opisz, zrób to naprawdę prawdziwa żenua. Ktoś ma rzucić wszystko i zadowalać Maksia?

I tak podziwiam Marka, że tak cierpliwie wszystko tłumaczy. Mnie by się nie chciało.

Wy tu gadu gadu o pracach magisterskich a ja nawet nie pamiętam o czym pisałem licencjat 😉 Jeżeli możesz Marku, napisz proszę bo zżera mnie strasznie z racji zawodu ciekawość 😉 Jaka to jest Hybryda? 😉

Nic wielkiego, taka dwustukonna 🙂 Więcej mocy mi nie potrzeba, staram się jeździć przepisowo.

Marku, juz chyba wiem jaka to Marka i Model 😉 Myślę ze zakup w szczególności robiony byl pod preferencje Żony z czego na pewno jest zadowolona 😉 Pozdrawiam serdecznie!

Marku podrzuć Max-owi (i innym) jakąś rybkę na Wilgilię – jak się naje to złagodnieje 😉

Rozdawanie swojej wiedzy i doświadczenia za darmo to grzech i jak napisałeś frajerstwo. Uczciwym i potrzebującym to może czasami byłoby warto, ale za dużo jest na tym świecie cwaniaków czekających na okazję.
Pozdrowienia

Ja właśnie skończyłam cykl „Arystokratka” Czecha Evžena Bočka. Rewelacja! A moją ulubioną książką pozostaje Shantaram-Gregory David Roberts.

Może kiedyś Freshet zbliży się do Robertsa 😉

Jak czytam te prostackie zaczepki Maxa Initio przypomniał mi się mój brat. Skończył studia, wyjechał do Berlina lizać tyłki w niemieckim korpo bo płacą w ojro i jest sfrustrowany życiem.

Jak wraca do kraju wali jadem z zazdrości jak widzi jak sobie radzi reszta rodziny. Ja bez studiów, po technikum budowlanym mam 300m dom postawiony za gotówkę. Tyle w temacie. Sfrustrowanych życiem trzeba oblewać ciepłym moczem. Zazdroszczą i wbijają szpilki jakby to miało poprawić ich nędzny żywot.

Jest wielu miliarderów, którym studia nie były do niczego potrzebne. Wykształcenie w obecnych czasach nie ma większego znaczenia przy większości zawodów (poza paroma wyjątkami). W dobie internetowych zasobów i dobrze wyposażonych bibliotek, wiedzę pięciu lat np. z informatyki, można przyswoić spokojnie w parę miesięcy sumiennej pracy i wyprzedzać umiejętnościami absolwentów renomowanych uczelni. Mam kolegę co rzucił studia na I roku i zarabia jako freelancer oferując projekty na cały świat (ostatnio robił coś dla Dubaju) a jego dochody są porównywalne do zarobków prezesa Orlenu. Także z maturą też świat stoi otworem.
No chyba, że ktoś na studia idzie poimprezować i zabawić się w akademiku, to faktycznie, wybór dobry. Ogólnie uczelnie techniczne nie nadążają za galopującym rynkiem nowych technologii, ale wydziały rolnicze podobno stoją całkiem dobrze i jest wiele nowinek (czy to „kompostowniki grzewcze” czy odmiany drzew itd.).

Cixin Liu, trylogia Wspomnienie o przeszłości Ziemi. Kawał świetnej sci-fi z chińskim kolorytem

Zostaw komentarz