Cześć i chwała Bohaterom!

Posted by Marek | Posted in Patriotyzm | Posted on 01-03-2017 12:04 pm

3

„Krwawa okupacja sowiecka bestialstwem przewyższyła niemiecką. Aresztowania w każdej wsi, mordy, gwałcenie dziewcząt, grabież. Aresztowanych dziesiątki tysięcy; wywożą w nieznanym kierunku na amerykańskich samochodach lub torturują nagich w lochach z wodą.” — raport ppłk Władysława Liniarskiego do Centrali i Komendy Głównej Armii Krajowej, 27 marca 1945 roku

„Berlingowcy i NKWD stosują niesłychany terror do ludności polskiej. Grabieże, mordy, gwałty. Dnia 7.3. spalono wieś Futy, pow. Ostrów Mazowiecki. Ludność wymordowano. Dzieci i kobiety żywcem rzucano w ogień.” — Raport Komendanta Okręgu Białystok do Naczelnego Wodza w Londynie, 2 maja 1945 roku

Przeglądając dokumenty podziemia niepodległościowego, jak również raporty i sprawozdania UB i MO  ciągle natrafiałem na nazwiska ofiar „władzy ludowej”. Byli to zarówno oficerowie i żołnierze Armii Krajowej, Narodowych Sił Zbrojnych, Batalionów Chłopskich i Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”, jak również mieszkańcy wiosek i miast chełmskich nie zaangażowani w działalność konspiracyjną. Ci ostatni ginęli najczęściej tylko za to, że byli Polakami, lub też mieszkali w wioskach uważanych przez  sowietów i ubeków za „reakcyjne”.

W wielu przypadkach jedyną winą ofiary  NKWD/UB/MO było udzielenie schronienia żołnierzom podziemia antykomunistycznego, czy przekazanie im bochenka chleba. Strzelano zarówno do mężczyzn, jak i kobiet i dzieci (najmłodsza ustalona przeze mnie ofiara Anna Dziachan miała 4 lata), nie oszczędzano też całych  rodzin. Dla wzbudzenia postrachu u innych mieszkańców okolicznych wiosek zabudowania ofiar palono, a ich ciała wrzucano do ognia.

– Jerzy Masłowski, historyk, absolwent Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, badacz archiwów UB

Właśnie taki niezwykle smutny obraz codzienności zastali powracający do domów żołnierze. Czerwoni gwałcili kobiety i mordowali ludzi dla zabawy, a do tego byli bezkarni. Często dokonywano aresztowań ludzi z ulicy, by rodzina musiała zbierać środki za wykupienie. Kto nie miał ukrytego majątku, z reguły zostawał zakatowany na śmierć, a w protokole wpisywano przesłuchanie „elementu wywrotowego”. Panowało olbrzymie bezprawie, dlatego Żołnierze Niezłomni podjęli walkę, by pokazać ubeckim karierowiczom, że nie są bezkarni i za zbrodnie dosięgnie ich ręka sprawiedliwości. Był to jasny sygnał dla ubeków, że za każdy mord będzie czekała ich kara.

To była walka o godność Polski i o godność Narodu. Czy ktoś wracając z wojny do domu i widząc na własne oczy jak robiące zawrotną karierę pachołki strzelają do 4-letniej dziewczynki mógłby pozostać wobec tego obojętny? Ktoś liczący na szybkie wzbogacenie i ciepłą komunistyczną posadkę na pewno by pozostał. Żołnierze Niezłomni do takich osób nie należeli.

Dziś 1 marca obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. Data nie jest przypadkowa, gdyż to właśnie pierwszego marca 1951 roku w mokotowskim więzieniu komuniści strzałem w tył głowy zamordowali Łukasza Cieplińskiego, Mieczysława Kawalca, Józefa Batorego, Adama Lazarowicza, Franciszka Błażeja, Karola Chmiela i Józefa Rzepkę. Polskich patriotów, przywódców IV Zarządu Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość (WiN). Sprzeciwiali się oni sowietyzacji Polski i dewastacji kraju przez wojska radzieckie. To właśnie ta organizacja poinformowała także Radę Bezpieczeństwa ONZ o sfałszowanym referendum ludowym w 1946.

Bitwa pod Jaworowem

Posted by Marek | Posted in Patriotyzm | Posted on 15-09-2016 11:53 am

5

Przed 77-laty w nocnym natarciu wojska wchodzące w skład Frontu Południowego, którym dowodził gen. Kazimierz Sosnkowski, rozgromiły elitarny pułk SS-Germania, który wcześniej brał udział m.in. w aneksji Austrii czy ochronie wizytującego w Niemczech Mussoliniego. Wróg poniósł dotkliwe straty i utracił większość ciężkiego sprzętu bojowego. Było to jedno z największych taktycznych zwycięstw w czasie Kampanii Wrześniowej, które pokazało jak ważny jest dobry plan i dowódca mający klarowną wizję pokonania przeciwnika.

Zdobycz opisuje w swoich wspomnieniach gen. Bronisław Prugar-Ketling: „Na szerokim placu przy kościele stało 8 zmotoryzowanych armat, a obok nich duże ciągniki, wyładowane do maksymalnej nośności amunicją. Jestem pewny, że działa nie oddały ani jednego strzału, gdyż z luf nie zdjęto nawet kapturów. Nieco dalej, na wolniejszej przestrzeni widać było baterię przeciwlotniczą. Nowe, jakby dopiero co z fabryki wypuszczone armaty, z podniesionymi dumnie do góry lufami, gotowymi do oddania salwy stoją teraz samotne i opuszczone, jak nikomu niepotrzebne graty.”

Niestety ów cenny sprzęt, poza kilkudziesięcioma pojazdami terenowymi, trzeba było zniszczyć, gdyż nie było czasu na naukę jego obsługi metodą „prób i błędów”, a nie można było dopuścić do tego, by ponownie wpadł w ręce wroga. Bitwa zakończyła się sukcesem dzięki doskonałemu dowodzeniu i hartowi ducha 11 Karpackiej Dywizji Piechoty. Niech pamięć o nich nie zaginie. Cześć i chwała bohaterom!

Warto jeszcze na zakończenie przybliżyć tutaj postać gen. Kazimierza Sosnkowskiego, niezwykle wybitnego Polaka, który paradoksalnie w pierwszych dniach niemieckiej agresji nie otrzymał istotnego przydziału. Co więcej, widząc miażdżącą przewagę liczebną wroga, od razu przygotował kompleksowe plany obrony wykorzystujące znajomość terenu i uwzględniające szereg uderzeń taktycznych mających wiązać nieprzyjaciela i odcinać drogi zaopatrzenia, by nie mógł wykorzystać w pełni swojej przewagi. Jednak jego pomysły były ciągle odrzucane przez Rydza-Śmigłego, najprawdopodobniej z powodów ambicjonalnych, gdyż Naczelny Wódz był wyjątkowo słabym strategiem i bał się „przyćmienia”. Z resztą Rydza-Śmigłego bardzo trafnie ocenił niegdyś Józef Piłsudski w urzędowym raporcie: „nie jestem pewien jego zdolności operacyjnych w zakresie prac Naczelnego Wodza i umiejętności mierzenia sił nie czysto wojskowych, lecz całego państwa swego i nieprzyjaciela”.

Natomiast o Sosnkowskim Piłsudski pisał następująco: „Kandydat mój na komendanta armii. (…) Dotychczasowa jego praca przyzwyczaiła go do mierzenia sił państwa w najrozmaitszych wysiłkach i do oceniania zjawisk o charakterze nie ściśle militarnym; pod tym względem rzadki wyjątek wśród generałów polskich”.

Kazimierz Sosnkowski

Sosnkowski był człowiekiem niezwykle inteligentnym i utalentowanym, pochodzącym ze szlacheckiej rodziny z patriotycznymi tradycjami (jego pradziadek walczył w Powstaniu Kościuszkowskim, dziadek stryjeczny w Powstaniu Listopadowym). Władał biegle kilkunastoma językami w tym łaciną i greką klasyczną. Oprócz tego był wirtuozem fortepianu jak i wielkim propagatorem gry w szachy (z samym Piłsudskim rozegrał kilkaset partii). Nie był mu obcy również talent malarski.

Generał Jan Edward Romer opisuje go następująco: „osobowość o głowie bardzo bystrej, o szybkiej i trafnej orientacji, dobrej pamięci, wielkich zdolnościach organizacyjnych”. Nawet przeciwnicy polityczni byli pod wrażeniem jego intelektu i wysokich umiejętności.

Niestety ludzie znacząco wybijający się ponad otoczenie, a takim człowiekiem był Sosnkowski, stają się obiektem zazdrości. Zwłaszcza ludzie mający władzę nie lubią pozostawać w blasku kogoś innego, gdyż dobitnie wtedy widać, że to nie oni powinni władać skoro jest ktoś zdecydowanie lepszy. Pisał o tym Evan McGilvray: „Sikorski to człowiek próżny, pragnący być w centrum wydarzeń, natomiast Sosnkowski jest raczej skromny i kryształowo uczciwy. Sikorski jest o niego zazdrosny, więc dopóki pełni urząd premiera, Sosnkowski pozostanie na uboczu.”

Bez wątpienia był on jednym z najlepszych, jak nie najlepszym strategiem i taktykiem swojego pokolenia. Nie można go było przekupić, nie był podatny na naciski i o sprawach ważnych dla naszego kraju mówił zawsze otwarcie. Nie istniało coś takiego jak poprawność polityczna. Liczyła się uczciwość wobec rodaków. Tak też było w przypadku rozkazu nr 19 do żołnierzy Armii Krajowej:

Pięć lat minęło od dnia, gdy Polska, wysłuchawszy zachęty Rządu brytyjskiego i otrzymawszy jego gwarancje, stanęła do samotnej walki z potęgą niemiecką.

(…) Od miesiąca bojownicy Armii Krajowej pospołu z ludem Warszawy krwawią się samotnie na barykadach ulicznych w nieubłaganych zapasach z olbrzymią przewagą przeciwnika. Samotność kampanii wrześniowej i samotność obecnej bitwy o Warszawę są to dwie rzeczy zgoła odmienne. Lud Warszawy, pozostawiony samym sobie i opuszczony na froncie wspólnego boju z Niemcami – oto tragiczna i potworna zagadka, której my, Polacy, odcyfrować nie umiemy na tle technicznej potęgi Sprzymierzonych u schyłku piątego roku wojny. Nie umiemy dlatego, że nie straciliśmy jeszcze wiary, że światem rządzą prawa moralne. Nie umiemy, bo uwierzyć nie jesteśmy w stanie, że oportunizm ludzki w obliczu siły fizycznej mógłby posunąć się tak daleko, aby patrzeć obojętnie na agonię stolicy tego kraju, którego żołnierze tyle innych stolic własną piersią osłonili.

Jakże dziś potrzebujemy takich wybitnych ludzi, którzy swoją Ojczyznę i uczciwość wobec rodaków stawiają na pierwszym miejscu…

Polskie Termopile – Obrona Wizny

Posted by Marek | Posted in Patriotyzm | Posted on 08-09-2016 11:19 am

2

77 lat temu nasi dzielni żołnierze kolejny dzień stawiali opór niemieckiej agresji. Siły wroga były dużo bardziej liczne, a na niektórych odcinkach przewaga liczebna była wręcz kolosalna. Takim miejscem był rejon Wizny. Niemcy posiadali ok. 42 tys. żołnierzy, 350 czołgów, 657 moździerzy, dział i granatników oraz wsparcie samolotów Luftwaffe, które dokonywały olbrzymich zniszczeń w naszych fortyfikacjach. Polskich obrońców było 360, a dowódcą odcinka był kpt. Władysław Raginis.

Niemcy mimo tak dużej przewagi, a do tego dowodził nimi wybitny gen. Heinz Guderian (autor  „Achtung – Panzer!”, którego późniejszy błyskawiczny atak przez Ardeny i Mozę doprowadził do panicznej ucieczki aliantów z terenów Francji), potrzebowali aż kilku dni na sforsowanie umocnień, które na domiar złego były jeszcze nieukończone (brakowało jeszcze pancernej kopuły na schronie dowódcy a część bunkrów nie była zamaskowana).

Obrona Wizny, 7-10 września 1939 roku, była przejawem wielkiego hartu ducha Polaków i sprawiła nie lada problemów niemieckiemu agresorowi, który o trudnościach wspomina nawet w swoich raportach: Unser Kampf in Polen. Die Vorgeschichte – Strategische Einführung – Politische und kriegerische Dokumente. Mit 76 Abbildungen und Karten. München: F. Bruckmann Verlag, 1940 (5. Auflage), s. 67, por. 164″, także warto pamiętać o Polskich Termopilach.

Cześć i chwała bohaterom!

PS O dzielnej Obronie Wizny śpiewa szwedzka grupa Sabaton, która wykonała kawał dobrej roboty, by zachować te wydarzenia w świadomości kolejnych pokoleń i sam chętnie słucham ich muzyki.

Wizyta w Poznaniu czyli XVIII – edycja „obiadu czwartowego” i wspomnienie Poznańskiego Czerwca

Posted by Marek | Posted in Patriotyzm | Posted on 28-06-2016 8:07 pm

2

Dziś mija 60 rocznica Poznańskiego Czerwca, czyli pierwszego większego zrywu do wolności, który miał miejsce po II Wojnie Światowej. Pogarszające się warunki życia i katorżnicza praca, za którą nie płacono godziwego wynagrodzenia, przelały czarę goryczy. Robotnicy wyszli na ulice domagając się podstawowych artykułów żywnościowych.

Poznan_56

Władza zamiast wysłuchać swoich obywateli, pokazała swoje prawdziwe oblicze. Wysłano do pacyfikacji dziesięć tysięcy żołnierzy uzbrojonych w ostrą amunicję i kilkaset czołgów. To podczas tych wydarzeń padły słynne słowa reżimowego premiera: „Każdy prowokator czy szaleniec, który odważy się podnieść rękę przeciw władzy ludowej, niech będzie pewny, że mu tę rękę władza ludowa odrąbie”.

Dziesiątki zabitych i setki rannych robotników sprawiły, że ludzie zaczęli powoli otwierać oczy i odkrywać prawdziwą twarz „władzy ludowej”. Mit komunistycznej krainy mlekiem i miodem płynącej prysł raz na zawsze.

Dzięki temu wydarzeniu, które było pierwszym zrywem do wolności, pierwszą kostką domina, która poruszyła resztę, możemy dziś z dumą nosić na piersi orła z koroną w wolnej Polsce.

Dlatego też nie mogło mnie zabraknąć na obchodach Poznańskiego Czerwca i na kilka dni postanowiłem przyjechać do stolicy Wielkopolski, by uczestniczyć między innymi w uroczystej gali konkursowej, gdzie była prezentacja filmów dotyczących tego wielkiego wydarzenia. Zwycięzca naprawdę zasłużył na swoją nagrodę i aż miło się oglądało jego pracę.

Gala Poznań '56

Po gali był uroczysty bankiet, ale niestety zapowiadany laureat Oscara Jan A.P. Kaczmarek nie dał rady się zjawić, także wobec braku kombatantów uznałem, że nie ma na nim osób, na których najbardziej mi zależało, więc w spokoju dokończyłem jedzenie i udałem się w kolejne miejsce, gdyż do spotkania z Absolwentami pozostawało jeszcze sporo czasu, który wykorzystałem na odpoczynek.

Choć po bankiecie pozostał drobny niedosyt, warto było przyjechać, nie tylko ze względu na fajną pamiątkę od organizatorów

Pamiątka z gali

ale także, że dzięki temu miałem możliwość zorganizować w Wielkopolsce osiemnastą już edycję „obiadu czwartkowego” i spotkać się ze swoimi Uczniami z Poznania i okolic (także tych dalszych, gdyż Michał przyjechał aż z Zielonej Góry). Omówiliśmy ostatnie wydarzenia i zachowanie naszej giełdy, które pozwoliło na spekulacyjne zakupy akcji w trakcie „dużej promocji”.

Nie zabrakło także dyskusji na temat rynku walutowego jak i surowców, ze szczególnym naciskiem na metale szlachetne, także w formie fizycznej (łącznie z zagrożeniami jakie czyhają przy tego typu inwestycjach). Czas tak szybko zleciał, że nie zauważyliśmy nawet kiedy padał deszcz 🙂

Miło było móc się znów spotkać. Dzięki wszystkim za przybycie i do następnego razu!

 

 

Recenzja filmu „Historia Roja”

Posted by Marek | Posted in Patriotyzm | Posted on 12-03-2016 4:11 pm

7

HistoriaRoja

Na ten film planowałem się już wybrać od dawna, a bardzo negatywne, by nie rzec, że wręcz agresywne recenzje pochodzące od pewnej gazety, utwierdzały mnie w przekonaniu, że trzeba koniecznie wybrać się do kina, gdyż gdyby był to słaby film, to jego przeciwnicy nie musieliby z taką furią zniechęcać ludzi do jego obejrzenia. Read the rest of this entry »

Cześć i chwała Żołnierzom Niezłomnym!

Posted by Marek | Posted in Patriotyzm | Posted on 01-03-2016 10:38 pm

14

Oszukani, porzuceni, nieugięci!
Opluwani, poniżeni i wyklęci!
Pozbawieni swoich domów, swojej ziemi!
Poszli walczyć, żeby zginąć, albo zmienić!

Lecz ich los dawno sprzedano potajemnie,
razem z tymi wrzuconymi w obcą ziemię.
Wszystkich razem z konspiracją i narodem –
oddał aneks podpisany mimochodem.

Ich zasługi przekreślono polityką.
I oddano ich kupionym najemnikom,
żeby zwłoki najlepszych obrońców
rozrzucili pohańbione gdzieś na słońcu.

A to słońce nazwano zwycięstwem,
a karłami – to co było męstwem!
I rozsiano kości ofiar różnych nacji
na pożywkę powojennych demokracji.

Dzień Zwycięstwa?
Czy Dzień Fałszu, lub Dzień Zdrady?
Podły układ świętują parady!
A my wciąż szukamy grobów tych wyklętych!
Nieugiętych, rozstrzelanych – Naszych Świętych!

Marek Gajowniczek

Read the rest of this entry »

Oblężenie Trembowli – niewiarygodne zwycięstwo dzięki silnej kobiecie

Posted by Marek | Posted in ciekawostki, Patriotyzm | Posted on 23-09-2015 2:12 pm

9

340 lat temu mijał właśnie kolejny już dzień oblężenia przez Osmanów jednego z naszych zamków. Dwanaście dni wcześniej ci sami najeźdźcy pod dowództwem Ibrahima Szyszmana, byłego gubernatora syryjskiego Damaszku, zdobyli twierdzę w Podhajcach. Jej obrońcy po paru dniach upadli na duchu i poddali się licząc na łaskę, lecz będąc dla krzewicieli islamu „niewiernymi”, niepotrzebnie się tylko łudzili. Dorosłych po prostu ścięto mieczem, a młodzież i atrakcyjne niewiasty wzięto do niewoli.

Tym razem jednak trafili na zamek, który był tak fatalnie obsadzony, że zamierzali wziąć go jednym szturmem, gdyż proporcja sił była miażdżąca. Ibrahim Szyszman zwany Tłuściochem miał pod swoją komendą 10 000 doborowych żołnierzy.

W Trembowli,  stacjonowało natomiast 80 piechurów i nieco ponad dwa tuziny szlachty. Do tego schroniło się za murami około dwóch setek cywilów (okolicznych mieszczan i chłopów). Obroną zamku dowodził kapitan Samuel Chrzanowski, który mimo trzeźwej oceny sytuacji i pełnej świadomości o bardzo trudnym położeniu, odmówił kapitulacji, co rozsierdziło Ibrahima, który wydał rozkaz do szturmu.

Jednak ku jego zdziwieniu obrońcy walczyli tak zaciekle, że trzeba było zrezygnować z planów natychmiastowego zdobycia zamku i przystąpiono do regularnego oblężenia, gdzie z usypanych przez muzułmanów trzech baterii artyleryjskich zaczął spadać grad kul, który wyrządził olbrzymie szkody. Tysiące pocisków zamieniały twierdzę w ruinę, a zniszczeniu uległ także kołowrót od studni, przez co pojawił się niedobór wody pitnej. Wycieńczona załoga, widząc beznadziejność sytuacji, łatwo uległa namowom paru tchórzliwych szlachciców, którzy domagali się poddania zamku.

Kiedy komendant już miał ogłosić kapitulację, męską decyzję podjęła jego małżonka Anna Dorota Chrzanowska i uzbrojona podeszła do niego składając mu propozycję nie do odrzucenia poprzez zakomunikowanie, że jeśli tylko przejdzie mu przez myśl poddanie zamku, osobiście go zabije. Wiedziała, że oddanie kolejnego strategicznego miejsca doprowadzi do dalszej islamizacji Europy i unicestwienia jej chrześcijańskich korzeni, zatem należało walczyć o każdy łokieć ziemi.

Oblężenie Trembowli (Anna Dorota Chrzanowska)

Samuel szybko otrzeźwiał, a szlachciców, którzy podburzali do kapitulacji, uwięziono. Co więcej jego energiczna małżonka wymusiła natychmiastowe kontruderzenie na wroga, które totalnie oszołomiło zaskoczonych Osmanów i skutecznie odrzuciło ich o kilkaset metrów od zamku.

Ten wielki wyczyn podniósł na duchu obrońców i nawet kiedy skończyła się żywność i amunicja, dalej trwali na posterunku wykorzystując wrogie niewybuchy. Garstka dzielnych obrońców (pozostały już tylko niecałe dwa tuziny ludzi zdolnych do walki) opierała się islamskiej potędze aż do 5 października 1675 roku, kiedy to w wyłaniającym się z porannej mgły krajobrazie nie można było ujrzeć nieprzyjaciela.

Okazało się, że na wieść o dzielnie broniącej się Trembowli, z odsieczą postanowił wyruszyć król Jan III Sobieski, a Ibrahim na samą myśl o starciu z wybitnym dowódcą spod Chocimia, postanowił w panice ewakuować obóz.

Obrońcy okryli się wielką sławą, gdyż stanęli do nierównej walki niczym Spartanie pod Termopilami, lecz pozostali niepokonani, gdyż była z nimi wielka kobieta, Anna Dorota Chrzanowska, która zdecydowanie pokazała, że należy twardo walczyć w obronie swoich wartości i swojego kraju. Jakże nam teraz przydałaby się taka kobieta 🙂

 

Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”

Posted by Marek | Posted in Patriotyzm | Posted on 01-03-2015 6:45 am

6

Jak zapewne wielu z Was bardzo dobrze pamięta, pierwszego marca 1951 roku komuniści strzałem w tył głowy zamordowali Łukasza Cieplińskiego, Mieczysława Kawalca, Józefa Batorego, Adama Lazarowicza, Franciszka Błażeja, Karola Chmiela i Józefa Rzepkę. Polskich niezłomnych patriotów, przywódców IV Zarządu Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość (WiN). Sprzeciwiali się oni sowietyzacji Polski i dewastacji kraju przez wojska radzieckie.

1marca

Ten dzień dzięki inicjatywie ustawodawczej śp. Lecha Kaczyńskiego stał się świętem państwowym poświęconym pamięci „Żołnierzy Wyklętych”, czyli wszystkim Polakom, którzy wykazując się męstwem, honorem i niezłomną postawą patriotyczną walczyli po II Wojnie Światowej o godność Ojczyzny, kiedy to czerwony okupant narzucał na nasz kraj chomąto mordując przy tym naszych bohaterów i fałszując historię, by pamięć o nich zaginęła. Na szczęście im się nie udało i dziś możemy oddać cześć naszym dzielnym przodkom.

Powstanie Wielkopolskie – wielkie zwycięstwo Polaków nad okupantem

Posted by Marek | Posted in Patriotyzm | Posted on 27-12-2014 8:15 am

1

27 XII 1918 roku, czyli dokładnie 96 lat temu, miał miejsce perfekcyjnie zorganizowany zryw narodowy, który zakończył się pełnym sukcesem. Było to zarazem drugie zwycięskie powstanie w Wielkopolsce, gdyż 112 lat wcześniej nasi rodacy spuścili łomot Prusakom, a także jedno z czterech w historii, w których odnieśliśmy zdecydowany tryumf. Read the rest of this entry »

Święto Niepodległości – czas na refleksje

Posted by Marek | Posted in Patriotyzm | Posted on 11-11-2014 6:34 am

15

Kiedy po 123 latach zaborów Polska odzyskała wolność, nasi przodkowie mogli czuć radość, że w końcu zakończyła się niewola. Dzięki temu możemy być dumni z tego, że mamy własny kraj i możemy swobodnie rozmawiać w ojczystym języku.

Warto o tym pamiętać, pielegnować tradycję i dbać o swój kraj, by poniższy obiegowy dowcip, który niestety zawiera wiele prawdy, odszedł w otchłań zapomnienia.

Stereotypowy Polak wstaje rano, włącza chińskie radio, zakłada amerykańskie spodnie, wietnamski podkoszulek i chińskie tenisówki, po czym z niemieckiej lodówki wyciąga irlandzkie piwo. Bierze do rąk amerykańskiego iPada i w francuskim banku zleca przelewy za internetowe zakupy w Anglii, po czym wsiada do czeskiego samochodu i jedzie po odbiór zasiłku, który następnie wydaje w portugalskiej sieciówce na włoskie jabłka, hiszpańskie pomarańcze, duńskie masło, greckie oliwki, węgierskie arbuzy, rosyjską wódkę, francuskie kosmetyki i niemieckie piwo po czym wraca do domu i na rosyjskim gazie smaży norweskiego łososia podjadając w trakcie belgijską czekoladę. Następnie zakończywszy posiłek przy szwedzkim stole, siada na włoskiej kanapie, gdzie popijając greckie wino szuka pracy w gazecie wydawanej przez niemiecki koncern i rozpacza, że nie potrafi nic dla siebie znaleźć. Rzucając łaciną podwórkową pod nosem nie potrafi zrozumieć dlaczego w Polsce nie ma pracy.

Read the rest of this entry »

Kolejny sukces! Brązowy medal Mistrzostw Europy wędruje do Filipa!

Posted by Marek | Posted in Patriotyzm, Podróże | Posted on 10-09-2014 8:33 pm

3

Chorwacja2

Mamy kolejny powód do prawdziwej dumy. W przepięknej Chorwacji, na południowy-wschód od Splitu, Filip godnie reprezentował naszą Ojczyznę i wraca z brązowym medalem Mistrzostw Europy!

Chorwacja

Serce się niezmiernie raduje, gdy słyszę o sukcesach naszych dzielnych rodaków reprezentujących nasz kraj za granicą. Jest to niesamowita radość i od razu pojawia się dobry humor, gdy można obserwować sukcesy innych, a radość jest tym większa, gdy dokonują tego moi Adepci.

Siódme poty wylane na treningach procentują. W sporcie, tak samo jak na giełdzie, nie ma miejsca na fuszerkę. Trzeba się zabrać ostro do rzetelnej pracy, bo samo nic nie przyjdzie. Filip ciężkiej pracy się nie boi i możemy być dzięki temu z niego dumni.

Dodam nawet, że Filip jest tak energiczny, że w wielu priorytetowych sprawach jest dwa, jak nie trzy kroki przede mną. Do tego zwiedził więcej świata i był w miejscach, których nawet nie potrafię wskazać na mapie, a by stawić się na „obiadach czwartkowych”, na których ma jedną z najwyższych frekwencji, potrafi przejechać nawet kilkaset kilometrów. Niesamowity człowiek i cieszę się, że miałem okazję go poznać.

Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”

Posted by Marek | Posted in Patriotyzm | Posted on 01-03-2014 3:03 pm

5

Dziś mamy dzień upamiętniający polskich bohaterów, którzy nieugięcie walczyli z sowietyzacją Polski. Mowa o Żołnierzach Wyklętych. Wielu z nich przypłaciło życiem by walczyć o godność Ojczyzny. Kochali Polskę i do końca pozostali wierni swoim ideałom: Bóg, Honor, Ojczyzna.

Władze komunistyczne gorliwie fałszowały historię przedstawiając ich jako wrogów i starały się wyeliminować ich ze świadomości kolejnych pokoleń. Na szczęście im się nie udało i pamięć o dzielnych bohaterach przetrwała. Read the rest of this entry »

„Żaden kraj z ambicjami nie może być krajem analfabetów matematycznych.”

Posted by Marek | Posted in Edukacja finansowa, Patriotyzm | Posted on 21-11-2013 9:01 pm

59

Tytułowe zdanie wypowiedział niegdyś Immanuel Kant. Miał bez wątpienia całkowitą rację. Read the rest of this entry »

Filip na podium Pucharu Europy!

Posted by Marek | Posted in Patriotyzm, Podróże | Posted on 26-09-2013 10:49 pm

9

Niedawno na włoskim jeziorze Como jeden z moich Uczniów pokazał niesamowity hart ducha a jego wytrwałość została nagrodzona drugim miejscem w Pucharze Europy (Formula Windsurfing).

Wielkie gratulacje Filip! Możemy być dumni z tego, że mamy w kraju tak utalentowanych sportowców! Niech wiatr zawsze Ci sprzyja!

Filip w trakcie zawodów

W każdym sporcie wytrwałość i ciężka praca przynosi efekty 🙂

Filip2

Można wtedy z satysfakcją cieszyć się z osiągnięć.

Filip4

Przy okazji zwiedzając piękne zakątki świata 🙂

Filip3

Ważne by robić w życiu to co się lubi. Windsurfing jest pasją Filipa, która sprawia mu ogromną frajdę. Ciężko trenuje i dzięki temu możemy być niego dumni, gdyż promuje nasz kraj za granicą. Pokazuje, że u nas są ludzie z charakterem, którzy nie boją się walczyć o swoje.

Warto walczyć o swoje marzenia! Jeśli tylko znajdę czas na naukę windsurfingu, to wiem do kogo się zgłosić. Trzeba się uczyć od skutecznego praktyka 🙂 To podstawa w każdej dziedzinie, by uczyć się od najlepszych.

Fillip5

Filip jest także członkiem Listy Absolwentów, który podczas ostatniego spotkania z cyklu „obiadów czwartkowych” podarował Mariuszowi (laureatowi konkursu z obrazem, który wygrał zaproszenie na nasze spotkanie) cenny skarb. Mariusz strzeż pilnie tego co otrzymałeś i wdrażaj to w życie, gdyż posiadłeś klucz do regularnego i nieprzypadkowego zarabiania na giełdzie.

Co więcej dziś Filip na Liście Absolwentów oświecił mnie, wskazując na jednej parze walutowej coś co w pośpiechu przeoczyłem (zrobiłem istny czeski błąd!).

Także Mariusz dostałeś prezent od bardzo pojętnego Adepta!  No a ja mam przy okazji nauczkę, że nie można sobie pozwolić na giełdzie na jakiekolwiek rozkojarzenie 😉