Psychologia inwestowania: Wakacyjna pułapka – przesłanie od Wojtka

Posted by Marek | Posted in Edukacja finansowa | Posted on 29-08-2019 11:19 am

11

Wakacje powoli dobiegają końca, za niedługo dzieci znów powędrują do szkół i będzie można później przy kominku wspominać rozmaite przygody.

Jeden z moich Uczniów, korzystając z dobrze sprofitowanego zagrania, udał się Bali i ku przestrodze, pozwolił upublicznić swoją historię, by nikt inny nie wpadł w identyczną pułapkę psychologiczną.

A jak u Was? Zdarzyło się komuś spędzić czas na plaży na nieustannym gapieniu w notowania na telefonie? 🙂

Czy Chiny zatrują Świat? Tajemnica niskich cen produktów „made in China”

Posted by Marek | Posted in Edukacja finansowa | Posted on 22-08-2019 5:07 pm

18

Kiedy mniej zamożne kraje, takie jak np. Polska muszą „zaciskać zęby” i słono płacić za emisję dwutlenku węgla, co odbija się między innymi na podwyżkach cen prądu, Chiny niczym się nie przejmując, idą za zasadą „najniższa cena za wszelką cenę” i emitują zakazany gaz CFC-11, który jest tysiące razy bardziej szkodliwy od CO2 (Źródła: GW, Reuters, TG).

Skażone powietrze (u nas w zimie Kraków, Rybnik czy Żywiec są i tak nokautowane przez chińskie miasta), skażona woda

Tuo lake in Wuhe (fot.: Xinhua)

Fuhe River (fot.: Xinhua)

Lake Chao (fot. Sohu)

czy skażona gleba: https://www.economist.com/briefing/2017/06/08/the-most-neglected-threat-to-public-health-in-china-is-toxic-soil

są nieodzownie związane z niskimi cenami. Ja twardo jestem przeciwnikiem toksycznych rzeczy z Chin i trucia przez nich środowiska, także staram się unikać wszelkiej maści towarów z Chin, od ubrań po herbatę (i nawet dobrze mi się to udaje, choć niestety z elektroniką mam problem). Tak samo dziadkowie dostali kategoryczny zakaz kupowania wnukom zabawek z napisem „made in China”.

Natomiast szczególne groźne jest sprowadzanie z Chin żywności (czym trudni się coraz więcej „januszy biznesu”), gdyż nie trzeba być geniuszem, by odkryć co wyrośnie na skażonej glebie, podlewanej toksyczną wodą. Szerzej o tym jest tu: Skażona żywność z Chin poza kontrolą oraz tu.

Inwestowanie w ekologiczne uprawy to jeden z przyszłościowych pewniaków, dlatego w ostatnich latach skupiłem się na inwestycjach tego typu na własny użytek. Oczywiście produkcja rolna bez oprysków chemikaliami ma też swoje ciemniejsze strony. Po pierwszych zbiorach żółtych śliwek ok. 60% owoców okazało się u mnie robaczywych, ale ze względu na liczne podróże zaniedbałem m.in. oprysk z ziela wrotyczu, który skutecznie tępi szkodniki. W przyszłym roku postaram się już tego nie zaniedbać i wynik mam nadzieję będzie lepszy.

Oczywiście jest duża liczba krajów, gdzie żywność rośnie w czystym środowisku, ale jeśli „janusz biznesu” zwietrzy interes, to nawet włoskie pomidory mogą okazać się chińskie: https://www.iene.mediaset.it/video/toffa-quando-il-pomodoro-cinese-diventa-made-in-italy_68936.shtml

Nadia Toffa e Le Iene svelano i segreti del concentrato di pomodoro cinese venduto in Italia

Giełdowe analogie po spotkaniu zwycięzcy Festiwalu w Jarocinie – narkotyki i hazard

Posted by Marek | Posted in Edukacja finansowa | Posted on 28-07-2019 3:40 pm

10

Przez ostatnie dni parę razy miałem okazję rozmawiać z Andrzejem Sową, który wygrał niegdyś ze swoim zespołem Festiwal w Jarocinie, występując na scenie po heroinie.

Pojawiła się wtedy sława i duże pieniądze, które poszły na narkotyki.

Kiedy go spotkałem miał ze sobą trochę towaru (choć część należała do koleżanki). Kupiłem trochę towaru miękkiego i twardego w stosunku 4:1. Twardy towar naprawdę dał mi mocnego kopa 🙂

Zanim dokończę, chciałbym najpierw podziękować Maćkowi, gdyż bez jego mozolnej „pracy u podstaw” nie byłoby mi dane spotkać Andrzeja. Dzięki Maćku!

Wracając do meritum, rozmowa z człowiekiem, który w swoim życiu osiągnął szczyt i zarazem dno, była naprawdę fascynująca. Zakupiłem u niego cztery Read the rest of this entry »

Nieuchronne podwyżki cen prądu – wysoka energochłonność i rekordowe zapotrzebowanie

Posted by Marek | Posted in Edukacja finansowa | Posted on 16-07-2019 8:58 am

12

Wysokie ceny prądu, to nie tylko efekt zaniedbań przy dywersyfikacji źródeł energii (perypetie przy budowie elektrowni jądrowej: GW, wP , Forbes), przez co uzależnieni od elektrowni węglowych, musimy płacić słono za emisję CO2, sprawiając, że nasze firmy będą coraz mniej konkurencyjnie w porównaniu do krajów, gdzie prąd jest tańszy, ale problemem jest także bardzo nieefektywne zużycie elektrycznej.

Jak podaje specjalistyczny portal wysokienapiecie.pl, jesteśmy wysoko w niechlubnym rankingu marnotrawstwa.

Lepiej od nas prądem gospodaruje nawet Rumunia.

Po prostu wiele urządzeń jest przewymiarowanych czy mocno zużytych i trwonią prąd, nie dając korzyści.

Coś jak w dowcipie, że za komuny jeden kopał dół, drugi go zasypywał i każdy miał pracę a komitet centralny bił brawo, że nie ma bezrobocia, ale było to bezsensowne, nieefektywne działanie.

Wobec takiego obrotu spraw, nasuwają się jeszcze pytania odnośnie narodowej elektromobilności, która jest jak najbardziej zasadna i ową technologię trzeba rozwijać, by w końcu być w grupie liderów, a nie końcówce peletonu, ale czy przypadkiem nasze elektrownie nie są jeszcze gotowe na dwa miliony „elektryków” na naszych drogach? 🙂

Zwłaszcza, że zwykłe podkręcenie klimatyzacji w upalny dzień, powoduje bicie kolejnych rekordów zużycia?

Źródło: wysokienapiecie.pl

Oczywiście pytaniem otwartym pozostaje pytanie ile z chłodzonych pomieszczeń było pustych? 🙂

Inflacja puka do drzwi – czy wzrost ceny chleba o 600% to dużo?

Posted by Marek | Posted in Edukacja finansowa | Posted on 12-07-2019 11:00 am

6

Coraz częściej w statystykach królują wzrosty wynagrodzeń. Jeśli zerkniemy na ostatnie depesze GUS’u

to może się wydawać, że społeczeństwo dynamicznie się bogaci. Jest to jednak w dużej mierze efekt psychologiczny, gdyż wydaje nam się, że jesteśmy bogatsi, ale gdy wzrost wynagrodzeń nie podąża za wzrostem wydajności pracy, powstaje presja inflacyjna.

Dla przykładu, jeśli mamy sad i zbiór mechaniczny powoduje straty rzędu 30% (np. poobija za bardzo niektóre owoce, które nie będą się już nadawały do sprzedaży), to gdy wprowadzimy ulepszenia (np. mój wujek, emerytowany rolnik samodzielnie tworzył wiele ulepszeń poprawiających przemysłowe rozwiązania), które spowodują spadek strat o połowę, to dzięki poprawie wydajności, możemy sobie przyznać podwyżkę.

Natomiast jeśli mamy pracownika, który zbiera ręcznie w tym samym tempie (tego typu zbiór, przy wprawnej ekipie, daje o wiele niższe straty niż zbiór mechaniczny) i chcemy mu dać podwyżkę o 20%, to by zachować poprzedni bilans, musimy podnieść ceny owoców.

W każdej firmie, gdzie wzrost wynagrodzenia nie idzie w parze ze wzrostem wydajności (bądź jakości), ceny produktów będą szły w górę.

Koszty pracy zwiększają inflację i tu koło się zamyka. Ludzie zarabiają więcej, ale realnie, wobec rosnących cen, stoją w miejscu. Read the rest of this entry »

Obligacje 500+ Idealny instrument dla zabieganych rodziców

Posted by Marek | Posted in Edukacja finansowa | Posted on 30-06-2019 5:29 pm

24

Już jutro poszerzy się grono beneficjentów dla Rodzinnych Oszczędnościowych Obligacji Skarbowych, gdyż są one zarezerwowane wyłącznie dla rodziców pobierających świadczenie 500+, którzy zgodnie z ideą świecącą tym obligacjom, zamiast na konsumpcję mogą otrzymywane środki przeznaczyć na długoterminowe oszczędzanie. Read the rest of this entry »

Oszczędzanie + loteria: Obligacje Premiowe POS0420

Posted by Marek | Posted in ciekawostki, Edukacja finansowa | Posted on 03-06-2019 2:02 pm

24

Jak wiadomo lokaty bankowe są na bardzo niskim poziomie, a promocyjne stawki typu 3-4%, dla osób od lat wybierających najlepsze lokaty, są po prostu nieosiągalne, gdyż albo promocje są dla nowych klientów (a skoro wcześniej korzystali z danej promocji, już nie spełnią warunku), albo są premią za założenie konta (ale wytrawni łowcy lokat już dawno wszelkie konta pozakładali), albo chodzi o nowe środki (czyli te które wygasają z poprzednich promocyjnych lokat w danym banku już nie wchodzą w grę).

Jednym słowem nie ma lekko na rynku lokat. Pomijając oczywiście banki o niepewnej przyszłości, gdzie zamrażanie pieniędzy jest z dreszczykiem emocji i już dużo lepiej obracać spekulacyjnie papierami owych banków i jak jest sygnał kupna, to z ciasnym SL można się załapać na wystrzał.

Niemniej jednak, nie każdy ma czas i nerwy na giełdę, a trzymanie pieniędzy na 0,5 czy 0,7% mija się z celem. Przypadki obligacji korporacyjnych pokazały już wielokrotnie, że to rynek bardziej ryzykowny od akcji, gdyż można już na oczy nie zobaczyć całego wkładu (przykładem są obligacje Ganta czy GetBacku), także z bezpiecznych papierów pozostają już wyłącznie obligacje Skarbu Państwa. Read the rest of this entry »

Spółki „made in China” na GPW, czyli sposób na „robienie w konia”- Casus Peixin, Fenghua i JJ Auto

Posted by Marek | Posted in Edukacja finansowa | Posted on 08-05-2019 7:36 pm

19

Wszystkie chińskie spółki obecne na GPW mają już zawieszone notowania. Od wczoraj nie jest możliwy handel na akcjach pierwszej chińskiej spółki, która weszła na GPW, czyli Peixin. Handel na niej trwał najdłużej (ostatnia transakcja była w kwietniu). JJ Auto było grane ostatni raz w 2015, natomiast Fenghua Sole Tech w 2016.

Kiedy owe chińskie spółki wchodziły kolejno na giełdę, wiele osób pytało mnie o opinię i zawsze odpowiadałem pytaniem: „Skoro to takie dobre spółki, to dlaczego w jednym z najbogatszych krajów świata, jakim są Chiny, nie przeprowadzają swoich ofert, tylko robią to na bananowej GPW?”

Wydawało mi się wtedy, że szukają po prostu „jeleni”, by zebrać pieniądze, „przepalić” je na pensje prezesów i zwinąć nogę, bo osób o imieniu i nazwisku prezesa są w Chinach dziesiątki milionów, więc szansa na odzyskanie czegokolwiek jest praktycznie zerowa. Read the rest of this entry »

Mroczne strony tradingu – cz. I – Casus Idea Banku w zagraniu Michała

Posted by Marek | Posted in Edukacja finansowa | Posted on 07-05-2019 12:23 pm

6

W tym roku wśród moich Uczniów na naszej głównej grupie dyskusyjnej (dla Absolwentów po komplecie szkoleń) praca kwitła bardzo dobrze. Coraz częściej pojawiają się spółki amerykańskie (tutaj ukłony dla Rocka za rozruszanie tego segmentu, zwłaszcza, że grudniowy dołek sprowadził wiele walorów do parteru), ale i na naszym grajdołku było wiele okazji do gry dużym kapitałem, które wykorzystywali Adepci np. zakupy 11bit w lutym, ale dziś nie będzie o tym, tylko skupimy się na czymś ważniejszym i wybierzemy te najgorsze wybryki.

Trzymanie się zasad jest dla jednych proste, wręcz oczywiste, ale czasem zdarzają się sytuacje zgoła odmienne. Długo z Michałem pisaliśmy jeszcze potem o czynnikach jakie to powodują i pozwolił mi, ku przestrodze dla innych, posłużyć się edukacyjnie na blogu jego historią.

Setup związany był z okazją na Idea Banku, gdzie Michał wyliczył sobie zasięg 7zł, przy zakupie po 3zł. Realizację opisał później na naszej grupie.

Setup był związany z materiałem z Esencji spekulacji, także nad technicznymi aspektami nie będziemy się tutaj rozwodzić, gdyż nie są na potrzeby tego wpisu istotne 🙂

Szczegóły mogą Absolwenci doczytać w archiwum na Liście Absolwentów (nie mylić z ListąES dla osób początkujących) w poście Michała z 8.02.2019 w wątku o wnioskach.

Skupimy się tutaj na czymś uniwersalnym, gdyż każdy może mieć rozmaite metody, ale najważniejsza jest dyscyplina.

Michał wyznaczył sobie na wykresie moment sprzedażowy na 7zł i przy zakupie po 3zł, zysk z danej transakcji byłby przyzwoity. Jednak mimo swoich wyliczeń, zamiast czekać na zasięg, przestraszył się czarnej świeczki i poddał się.

Jest to typowy błąd, który jest piętą achillesową wielu graczy, bez względu na to jakie mają metody. Kupują coś licząc na dany zasięg, po czym zamiast cierpliwie czekać, sprzedają z małym zyskiem.

U Michała, jak mi wspominał, największym problemem był walor na którym zagrał, gdyż nie wierzył on w sukces, myśląc, że jak „rozpalona spekuła” zacznie wiać, to on nie zdąży wyjść i na każdym kroku widział odwrót.

Dlatego dla własnego spokoju, nie warto brać spółek w które się nie wierzy.

Kolejnym problemem była zbyt duża wielkość pozycji, co było niedopuszczalne.

Przestrzeganie metod z Esencji spekulacji, gdzie precyzyjnie jest już na początku szkolenia określony pierwszy etap kontroli ryzyka, który potem poprzez zarządzanie kapitałem jeszcze bardziej zostaje uściślony sprawia, że bankructwo jest praktycznie niemożliwe. Nawet 50 stratnych zagrań pod rząd (z setupów takich jak ten na Idei), przy skrupulatnym trzymaniu się reguł dotyczących SL, sprawia, że dalej na rachunku będzie większość środków.

Michał natomiast, kolokwialnie rzecz ujmując, „poleciał po bandzie” i „zapakował się pod korek”. Nic dziwnego, że każde fluktuacje na tym walorze przyprawiały go o gęsią skórkę.

Zbytnie szarżowanie z kapitałem to najczęstszy błąd prowadzący do porażki. Mimo, że tyle wałkuję to na szkoleniu, średnio raz na dwa lata dostaję maila od Ucznia, który pisze, że „popłynął”. Kiedy pytam jak to możliwe, przecież dostał wędkę z metodologią nacechowaną na maksymalne bezpieczeństwo kapitału, to odpisuje, że czytał gdzieś na necie o piramidowaniu na dużym lewarze i zagrał parę razy va bank, gdzie mu się udało, więc dorzucił więcej i nagle czar lewara prysł. Konto wyzerowane. Zawsze tak się kończy gra va bank. Prędzej czy później konto będzie puste. Michałowi się upiekło i mam nadzieję, że więcej tego typu głupoty nie zrobi 🙂

Chęć łatwych pieniędzy potrafi czasem zaślepić zdrowy rozsądek. Pamiętajcie, na giełdzie trzeba być zawsze czujnym, gdyż nawet najmniejsze rozkojarzenie, będzie bardzo bolesne dla portfela. Niestety w trakcie hossy zbyt wiele osób o tym zapomina.

Pół biedy, kiedy jest się młodym, wtedy jest całe życie na odzyskanie kapitału. Gorzej, kiedy jest już wiek emerytalny za pasem. Wtedy zerowanie oszczędności jest bardzo bolesną lekcją.

Dlatego podstawowa zasada każdego inwestora powinna brzmieć: „po pierwsze chronić kapitał”.

Pomiędzy rozsądnym inwestowaniem a hazardem jest cienka granica. Gra va bank sugeruje, że już dawno została przekroczona i trzeba się opamiętać zanim będzie za późno.

Czy duży gracz zawsze wygrywa? Potknięcie „grubego” na CD Project

Posted by Marek | Posted in Edukacja finansowa | Posted on 25-01-2019 9:08 am

6

Na giełdzie od dawna krążą legendy, że to niewidzialna ręka „grubego” trzęsie rynkiem, że „gruby” czyści stopy we wszystkie kierunki i jest nieomylny. Jak to jest w praktyce? Duży gracz także popełnia błędy, co niedawno można było zaobserwować przy pozycjach na spadki (tzw. krótka sprzedaż – shorty) na walorach CDR, gdzie duży fundusz nie tyle nie zamknął pozycji (zamknięcie shortów polega na odkupieniu akcji na rynku) w okolicy dołka, gdzie osiągnąłby niemały zysk, to jeszcze nie wyczuł momentu zmiany średnioterminowego trendu i zamykał część ze stratą.

Jego poczynania można prześledzić analizując Rejestr Krótkiej Sprzedaży

a nanosząc odpowiednie daty na wykres otrzymujemy pełen obraz sytuacji.

Jak widać połowa listopada dużo lepiej pasuje na realizację zysków z shortów (pozycji na spadki) niż końcówka stycznia, także mity o nieomylności „grubego” można spokojnie włożyć pomiędzy bajki 🙂

Jak to onegdaj mawiał Andre Kostolany, jeden z najsprytniejszych węgierskich spekulantów żydowskiego pochodzenia, „sytuacja na giełdzie zależy wyłącznie od tego czy jest tam więcej głupców niż akcji, czy więcej akcji niż głupców”, co odnosi się również do grubych ryb.

Jaki jest sposób na dostatnie życie na emeryturze?

Posted by Marek | Posted in Edukacja finansowa | Posted on 14-12-2018 11:41 am

23

OECD nie pozostawia złudzeń. Bez dodatkowego zabezpieczenia się na jesień życia, otrzymywane świadczenia będą w Polsce wynosić jedynie 38% wysokości ostatniej pensji.

Trzeba zatem działać i to zaczynając za młodu, gdyż inaczej może być już nie tyle za późno, co będzie to na pewno dużo bardziej kłopotliwe i wymagające wielu poświęceń (np. nadgodziny w pogoni za awansem, czy drugi etat to działania znośne dla singla, ale już odbijające się czkawką dla kogoś kto okrada z czasu swoje dzieci i pełni rolę bankomatu, a nie powiernika będącego oparciem, potrafiącego wysłuchać i pokazać właściwą drogę).

Dlatego też bardzo spodobała mi się droga Maćka, który po maturze zakasał rękawy do działania na wielu frontach. Mając naście lat zainteresował się rynkami finansowymi, co w tym wieku może wydawać się nieco ryzykowne, gdyż młodym sodówka znacznie częściej potrafi uderzyć do głowy, wszakże (poza nielicznymi jednostkami) nie znają jeszcze wartości ciężko zarobionych pieniędzy. Jednak z drugiej strony, zaczynając wcześnie, ma się dużo czasu na poznawanie praw rządzących rynkiem.

Pewnego razu Maciek trafił do mnie na szkolenie i później kontakt się urwał, aż po jakimś czasie otrzymałem takiego oto maila:

Później nadszedł wymarzony wyjazd na Wyspy Kanaryjskie i oddanie się swojej pasji, którą sfinansowała giełda.

Tak jak na rynku, im większe fale, tym większa zabawa 🙂

Choć może to dziwnie zabrzmi, ale wbrew temu co podpowiada logika (akumulacja środków, reinwestowanie kapitału, dążenie do niezależności finansowej), dokonał właściwego wyboru, gdyż za młodu trzeba się wyszumieć, bo inaczej całe życie będzie się żałować, że się tego nie zrobiło. Potem na niektóre rzeczy, zwłaszcza w kwestii sportów ekstremalnych, może już być po prostu za późno. Bez odpowiedniego wyszumienia się w młodości, łatwo wpada się w pułapkę kryzysu wieku średniego, który w skrajnym przypadku staje się kompilacją głupoty i niespełnionych marzeń. Nie ma nic gorszego niż widok osieroconych dzieci, gdyż tatuś musiał iść połechtać swoje ego i już nigdy nie wrócił. Także dwumiesięczny wyjazd na Kanary, choć był roztrwonieniem zarobionych pieniędzy, w tym wypadku był czymś właściwym.

Czas mijał a Maciek z naładowanymi bateriami działał dalej. Znalazł niszę i zaczął do Warszawy sprowadzać choinki z rejonów, gdzie są one tanie. Ot taki krajowy geoarbitraż – kupujemy gdzie jest tanio i sprzedajemy gdzie jest drogo. Któż nie chciałby pachnącego drzewka na Święta?

Maciek zarobił swoje na choinkach i ruszył dalej, gdyż pieniądz musi pracować. Na jesień dostarczał drewno opałowe, a przez lato sprzedawał lody własnej produkcji.

Mocno zdywersyfikowany biznes to podstawa. Im więcej gałęzi, tym większe plony, a jeśli jakaś gałąź się złamie, to plony zbiera się z pozostałych 🙂

Idąc za ciosem, Maciek zajął się branżą gastronomiczną na dobre i otworzył swój pierwszy lokal na Saskiej Kępie. Dobra lokalizacja, dobry produkt – nic tylko pomnażać dalej kapitał! Niestety tym razem była to lekcja pokory. Czynsz wynoszący 10 000zł miesięcznie zrobił swoje i lokal nie okazał się żyłą złota.

Dla wielu może się to wydawać powodem do wstydu, ale każdy człowiek sukcesu wie, że błędy w biznesie to po prostu cenne lekcje mówiące jak nie należy tego robić. Im więcej takich lekcji, tym sprawniejszego ma się nosa do interesów. Co więcej, najlepiej to przejść będąc młodym, gdyż ma się jeszcze całe życie przed sobą, by się odkuć.

Gdyby Maciek nie miał zdywersyfikowanego portfela, to po tych wydarzeniach straciłby źródło dochodu, ale mając wiele gałęzi, tę chorą bez skrupułów się odcina i rusza dalej. Dalszym krokiem było zwiększenie produkcji z własnej lodziarni, co okazało się strzałem w dziesiątkę.

Największe zyski z lodów są oczywiście w upały, także jak przychodzą chłodne wieczory działa kolejna gałąź, czyli drewno opałowe, a teraz przed Świętami, Maciek zaopatruje stolicę w pachnące jodły kaukaskie 🙂

Cały czas aktywnie działa, także spokojnie przed trzydziestką status milionera jest u niego pewniakiem. Pieniądz musi cały czas pracować. Tylko w ten sposób można odpowiednio zabezpieczyć się na starość (pomijamy oczywiście nieistotne statycznie przypadki typu wygrana w lotto czy „zawód: syn”).

Całość jego działań przypomina pewną dosyć znaną przypowieść z Biblii, która jakby nie patrzeć stanowiła w owym czasie w pewnym zakresie podręcznik „edukacji finansowej”.

Pewien człowiek, mając się udać w podróż, przywołał swoje sługi i przekazał im swój majątek. Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności, i odjechał. Zaraz ten, który otrzymał pięć talentów, poszedł, puścił je w obrót i zyskał drugie pięć. Tak samo i ten, który dwa otrzymał; on również zyskał drugie dwa. Ten zaś, który otrzymał jeden, poszedł i rozkopawszy ziemię, ukrył pieniądze swego pana.

Dla przypomnienia, 1 talent (jednostka monetarna używana w starożytności na Bliskim Wschodzie) odpowiadał równowartości 3600 szekli. Także pierwszy sługa otrzymał 18000 szekli, drugi 7200, a trzeci 3600 (co na tamte czasy i tak było zawrotną sumą).

Po dłuższym czasie powrócił pan owych sług i zaczai się rozliczać z nimi.
Wówczas przyszedł ten, który otrzymał pięć talentów. Przyniósł drugie pięć i rzekł: «Panie, przekazałeś mi pięć talentów, oto drugie pięć talentów zyskałem». Rzekł mu pan: «Dobrze, sługo dobry i wierny. Byłeś wierny w niewielu rzeczach, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana».
Przyszedł również i ten, który otrzymał dwa talenty, i powiedział: «Panie, przekazałeś mi dwa talenty, oto drugie dwa talenty zyskałem». Rzekł mu pan: «Dobrze, sługo dobry i wierny. Byłeś wierny w niewielu rzeczach, nad wieloma cię postawię; wejdź do radości twego pana».
Przyszedł i ten, który otrzymał jeden talent, i rzekł: «Panie, wiedziałem, żeś jest człowiek twardy: chcesz żąć tam, gdzie nie posiałeś, i zbierać tam, gdzieś nie rozsypał. Bojąc się więc, poszedłem i ukryłem twój talent w ziemi. Oto masz swoją własność».
Odrzekł mu Pan jego: «Sługo zły i gnuśny! Wiedziałeś, że chcę żąć tam, gdzie nie posiałem, i zbierać tam, gdziem nie rozsypał. Powinieneś więc był oddać moje pieniądze bankierom, a ja po powrocie byłbym z zyskiem odebrał swoją własność. Dlatego odbierzcie mu ten talent, a dajcie temu, który ma dziesięć talentów. Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. A sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz w ciemności : tam będzie płacz i zgrzytanie zębów».

Przypowieść ta została spisana prawie dwa tysiące lat temu, a dalej odzwierciedla te same zachowania. Część osób ima się wielu zajęć, inwestuje, rozkręca biznesy dużej skali, część operuje mniejszym kapitałem, ale działa z równie wielkim rozmachem, że podwaja swoje środki, a cześć osób szuka wymówek, nie poszerza wiedzy, zamiast się uczyć na błędach – „wie lepiej”, trwoni czas przed tabletem, telewizorem i nie wykazuje chęci działania.

W treści można także znaleźć ponadczasowe przesłanie, że pieniędzy nie można zakopywać, czyli w dzisiejszych czasach trzymać w przysłowiowej skarpecie czy na lokacie, co jest dobre wyłącznie w przypadku, kiedy mamy ich już pod dostatkiem i odsetki od obligacji skarbowych czy lokat w pełni pokrywają nasze potrzeby.

Oszczędzanie jest dobre dla utrzymania danej stopy życiowej (pilnuje nas byśmy nie roztrwonili za szybko całego majątku), także jeśli osiągnie się satysfakcjonujący pułap, to śmiało można zwolnić tempa, gdyż pogoń za pieniędzmi dla samego gonienia za pieniędzmi ociera się bardziej o chorobę psychiczną, aniżeli racjonalne działania. Pieniądze są przecież jedynie środkiem do celu, a nie celem samym w sobie.

Natomiast oszczędzanie nigdy nie pozwoli przebić się na wyższą stopę życiową. Jeśli bieżąca nas zadowala, to wszystko jest w porządku. Natomiast jeśli chcemy wspiąć się szczebelek wyżej, to konieczne jest stałe pomnażanie kapitału. Oczywiście nie zawsze musi to być na rynkach finansowych. Może to być inwestycja we własny biznes, we własny rozwój w celu znalezienia lepiej płatnej pracy itd.

Na im większej liczbie filarów budujemy naszą stabilność finansową, tym bardziej będzie ona solidna. Maciek połączył kilka gałęzi. Prócz pomnażania kapitału na rynkach finansowych, rozwija równolegle własne biznesy. Jeśli w upalne lato jedliście w stolicy przepyszne lody, to jest duża szansa, że były to lody z jego firmy 🙂 Natomiast jeśli kupujecie w Warszawie pachnące jodełki przed Świętami, to prawdopodobnie również są z jego dostawy 🙂

Maciek jest typowym przykładem człowieka o szerokich horyzontach, dla którego chcieć to móc i doskonale działa na poczet swojej przyszłej emerytury.

Szczyt klimatyczny w Katowicach i kwestia smogu

Posted by Marek | Posted in ciekawostki, Edukacja finansowa | Posted on 03-12-2018 7:21 pm

22

Rozpoczęty Szczyt Klimatyczny w Katowicach zmotywował mnie do dzisiejszego wpisu 🙂 Jak wiadomo odczyty czujników są w sezonie zimowym katastrofalne i to nie tylko na Śląsku, ale także w stolicy (stan na godzinę 19:00).

Przyczyn jest zawsze wiele, także dziś pokażę jak będąc posiadaczem kominka, można dołożyć swoją cegiełkę do czystego powietrza w najbliższej okolicy, a przy okazji będzie dodatkowy zysk dla portfela 🙂

Mowa o odpowiednim sposobie rozpalania od góry, które dominuje w Niemczech czy Szwajcarii, gdzie zrobiono kompleksowe badania potwierdzające spadek emisji zanieczyszczeń nawet do 80% w przypadku rozpalania od góry (linki do badań niemieckich i szwajcarskich).

Ową metodę pokazałem też swojego czasu Krzyśkowi, który jako jeden z pierwszych trafił do mnie lata temu na Ichimoku. Utrzymujemy po dziś dzień przyjacielski kontakt i zarazem wspieramy się w rozmaitych przedsięwzięciach. Tak też było przed laty, kiedy budowałem zeroenergetyczny dom (m.in. ocieplenie ścian styropianem o gr. 30cm). Gdyby nie Krzysiek i jego cenne wskazówki, w zdecydowanie większej liczbie miejsc dałbym się nabrać ekipie budowlanej na ich „wersje sztuki budowlanej”.

Epopeje budowlane to jednak temat na książkę, jak nie dwie, także wróćmy do tematu kominka. Na pewno każdy, kto jeszcze nie popadł w rutynę w związku, wie jak dużo potrafi w mroźne dni zdziałać wieczorna dobra muzyka, lampka wina i migoczące płomienie w kominku. Cała reszta dzieje się w mgnieniu oka 🙂

Jednak czarna na drugi dzień szyba i osmolone palenisko, sprawiające, że z salonu robi się nam kotłownia, są dosyć sporym minusem. Kłęby gęstego dymu rzucane na sąsiadów też nie są dobrym pomysłem.

Na to wszystko jest właśnie rozwiązanie w postaci rozpalania od góry, choć kiedy promowałem aktywnie tę metodę wśród lokalnych polityków, dla większości było to coś nierealnego, wielka abstrakcja. Na szczęście dla ludzi z otwartym umysłem jest to sposób, by zaoszczędzić nawet 40% opału bez konieczności częstego dokładania drewna, a dodatkowo pozbywa się problemu sadzy w kominie i palenisku.

Gdy kominiarz był u Krzyśka, to skwitował to słowami: „widzę, że pan jeszcze nie palił nigdy w tym kominku” 🙂 Nic więcej nie trzeba chyba dodawać.

Jak zrobił Krzysiek, by zaskoczyć kominiarza?

Etap pierwszy, ustawiamy drewno (duże szczapy u dołu, mniejsze u góry).

Następnie podpalamy od góry elementy zapalające. Można też robić to bardziej efektownie i potraktować drewno palnikiem – pozdrowienia dla Tomka za ten patent na szybkie podpalenie 🙂

Później pozostaje się cieszyć ciepłem.

I tak mijają godziny

i kolejne godziny

I dalej gorąco

Rozpalony po południu kominek przed północą dalej trzyma formę.

Nie ma też kłębów gęstego dymu 🙂 Palenie „bezdymne” wymaga paru prób, by wyczuć swój kominek i odpowiednio regulować dopływ powietrza, ale później robi się to już bardzo intuicyjnie i nie trzeba szorować osmolonej szyby.

Na koniec dodam, że bardzo ważne jest także suche, dobrze wysezonowane drewno. Jeśli użyjemy wilgotnych szczap, to będziemy wędzić pół okolicy bez względu na technikę palenia. Tak samo należy unikać drzew iglastych. Trochę reguł trzeba przestrzegać, ale warto. O paleniu od góry można poczytać też tu.

Dziękuję Krzyśkowi za zdjęcia i zachęcam do prób posiadaczy kominków, gdyż zysk będzie dla każdego. Sąsiedzi nie będą wędzeni, a my nie będziemy musieli rąbać tyle drewna 🙂

Czy warto wypłacać środki z Getin Banku czy Idea Banku? Zagwozdka dla posiadaczy lokat i kont w bankach Leszka Czarneckiego

Posted by Marek | Posted in Edukacja finansowa | Posted on 17-11-2018 10:15 am

42

Po dużej liczbie maili z pytaniami o banki Czarneckiego, widzę, że nie milkną echa afery wokół KNF. Co więcej, sporo osób pyta o korzystanie z „okazji”, gdyż wobec odpływu środków (w niektórych miejscowościach klienci masowo ustawiali się w kolejkach), bank reaguje i oferuje aż 3,9% na lokacie trzymiesięcznej. Oprocentowanie jest oczywiście w skali roku, także za owe 3 m-ce będzie to ok. 0,79% po potrąceniu podatku.

Także czy na pewno 0,79% jest warte podejmowanego ryzyka i późniejszej papierologii w razie negatywnego scenariusza?

Grając Krezusa, którego ujawniłem także na blogu, miałem już uprzednio wszystko skalkulowane. Zysk jest zawsze premią za ryzyko, także wystawiając środki pod werdykt rynku, oszacowałem wstępnie, że z każdej położonej złotówki dobrze byłoby uzyskać drugą. To była dobra premia za ryzyko. Kiedy dotarło do zasięgu minimalnego, również zrobiłem post na blogu. Całość prezentuje poniższy schemat.

Krezus - interwał dzienny

Krezus – interwał dzienny

Była to chłodna kalkulacja. Ponoszę ryzyko, ale musi być dobra premia za owe ryzyko. 60%, 80% czy 100% to dobra premia.

Czy lokaty za 0,79% (3,9% w stosunku rocznym) to naprawdę wielki hit? Każdy musi sam sobie na to odpowiedzieć. Read the rest of this entry »

Kryptowaluty, bańki spekulacyjne i piramidy finansowe

Posted by Marek | Posted in Edukacja finansowa | Posted on 12-12-2017 3:57 pm

12

Ostatnio dostaję stosunkowo dużo maili dotyczących kryptowalut, co w sumie jest zrozumiałe wobec olbrzymiego szumu medialnego, który jest generowany wokół bitcoina – pierwszej kryptowaluty. Wzrasta on wraz z kolejnymi astronomicznymi wycenami i rozpala emocje kolejnych rzesz mieszkańców Ziemi 🙂

Wobec owej „gorączki wirtualnego złota” NBP i KNF połączyły siły i ostrzegają przed dużym ryzykiem jakim jest obarczone inwestowanie w kryptowaluty.

Gdzieniegdzie często pojawiają się także głosy, że bitcoin i inne kryptowaluty to typowa piramida finansowa, co nie jest prawdą. Piramida finansowa to celowe działanie w celu oszukania jak największej liczby osób. Często wykorzystuje się tam motyw „naganiaczy”, czyli osób, które dla „działki od łupu” pomagają grabić niczego nieświadomych ludzi operując „pięknymi słowami” i roztaczając wizje „nieograniczonego bogactwa”. Nowi wpłacają kwoty, które idą na podział łupów dla naganiaczy oraz dla twórców oszustwa.

Schemat Ponziego - piramida finansowa

Schemat Ponziego – piramida finansowa

Kiedy zaczyna brakować nowych wpłat, piramida zaczyna się walić. Najczęściej wpłat nie udaje się odzyskać, a twórcy przekrętu uchodzą wolni. Tak było w przypadku Lecha Grobelnego, twórcy BKO, którego sprawa została umorzona.

BKO - Bezpieczna Kasa Oszczędności - polska piramida finansowa

BKO – Bezpieczna Kasa Oszczędności – polska piramida finansowa

Sąd nie skazał Groblenego, ale został on zadźgany na warszawskim Targówku, także jeśli Marcin P. uniknie kary, zapewne będzie szybko uciekał za granicę.

Zdarza się także, że piramida działa w najlepsze bez naganiaczy. Na początku powstaje firma, która oferuje niebotyczne stopy zwrotu. Początkowo sowite zyski są wypłacane i zachwyceni inwestorzy inwestują coraz większe kwoty. Wypłaty naturalnie są finansowane z wpłat kolejnych klientów. Pierwsi inwestorzy, którzy sporo zarobili, informują o tym swoich znajomych i oni również wpłacają pieniądze. Cykl trwa tak długo, aż wpłacający klienci nie wnoszą wystarczająco kapitału, by można było zaspokoić roszczenia wypłacających. W takich sytuacjach twórca piramidy najczęściej znika w tajemniczych okolicznościach ze sporym zapasem gotówki.

Każda piramida musi upaść, gdyż działa tu prosta matematyka. Zakładając, że twórca piramidy oferuje 100% zysku, i że wpłata pierwszego klienta pochłania koszta organizacyjne, to jeśli klient wpłacił 200zł, wówczas potrzeba dwóch nowych klientów, którzy również wpłacą po 200zł. Następnie by ich spłacić, potrzeba kolejnych czterech osób, których z kolei spłaca osiem osób. Jak widać liczba potrzebnych wpłacających rośnie lawinowo i jest tylko kwestią czasu by piramida stała się niewypłacalna, gdyż liczba ludzi chętnych do udziału w tego typu przedsięwzięciu jest ograniczona. Osoby przyłączające się na końcu nie mają szans na to, by odzyskać cokolwiek.

Natomiast w przypadku bański spekulacyjnej, która ma obecnie miejsce na kryptowalutach, nie chodzi o z góry zaplanowane oszustwo, a o wielką wiarę, że coś jest warte bardzo dużo.

Grają tutaj emocje i ludzie prześcigają się w zakupach windując kursy.

W przeszłości mieliśmy już ogrom baniek spekulacyjnych i zakładając, że głupota ludzka jest niezmienna, na pewno jeszcze wiele zobaczymy. Najprawdopodobniej pierwszą większą bańką spekulacyjną była „Tulipomania”, która miała miejsce w Holandii w XVII wieku. Tulipany stały się tam w owym czasie towarem luksusowym, decydującym o pozycji społecznej. Mania związana z tymi kwiatami ogarnęła wszystkich, od szlachty, poprzez rzemieślników do chłopów. Najbardziej pożądanym tulipanem był „Semper Augustus”, którego cena za cebulkę osiągała niebotyczne poziomy. W szczytowym momencie jego cebulka została sprzedana za 6 tys. guldenów. Dla porównania w tamtym okresie za ok. 6 tys. guldenów można było zakupić 60 ton masła lub 200 tłustych świń.

Galopada cenowa nie trwała jednak wiecznie i po kilku dekadach pompowania „bańki kwiatowej” w 1637 roku nastąpił krach na rynku tulipanów. W jego następstwie Europa pogrążyła się w jednym z pierwszych większych kryzysów handlowych. Z dnia na dzień wielu wirtualnych krezusów stało się nędzarzami. Przez kilka dekad nikt nie przypuszczał, że coś takiego jest możliwe. Tulipany stały się symbolem luksusu i pozycji społecznej. Jednak to był tylko kwiatek. Czym jest Bitcoin? To tylko plik na komputerze o nazwie wallet.dat. I tak samo nikt nie przypuszczał, że ludzie będą za niego płacić aż tak wiele. Kto się w porę w niego zaopatrzył, ten na pewno dorobił się grubych milionów.

Także piramida finansowa, to co innego aniżeli bańka spekulacyjna i warto o tym pamiętać.

Skąd zatem głosy sugerujące, że bitcoin to piramida finansowa? Otóż na fali popularności bitcoina żerują stada hien, które zamierzają bez pardonu oskubać z oszczędności życia jak największą liczbę osób. O tym bardzo trafnie napisali Patryk Słowik i Jakub Styczyński: http://biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/1084067,bitcoiny-dascoin-moze-byc-jak-amber-gold.html