Czy Chiny zatrują Świat? Tajemnica niskich cen produktów „made in China”

Posted by Marek | Posted in Edukacja finansowa | Posted on 22-08-2019 5:07 pm

18

Kiedy mniej zamożne kraje, takie jak np. Polska muszą „zaciskać zęby” i słono płacić za emisję dwutlenku węgla, co odbija się między innymi na podwyżkach cen prądu, Chiny niczym się nie przejmując, idą za zasadą „najniższa cena za wszelką cenę” i emitują zakazany gaz CFC-11, który jest tysiące razy bardziej szkodliwy od CO2 (Źródła: GW, Reuters, TG).

Skażone powietrze (u nas w zimie Kraków, Rybnik czy Żywiec są i tak nokautowane przez chińskie miasta), skażona woda

Tuo lake in Wuhe (fot.: Xinhua)

Fuhe River (fot.: Xinhua)

Lake Chao (fot. Sohu)

czy skażona gleba: https://www.economist.com/briefing/2017/06/08/the-most-neglected-threat-to-public-health-in-china-is-toxic-soil

są nieodzownie związane z niskimi cenami. Ja twardo jestem przeciwnikiem toksycznych rzeczy z Chin i trucia przez nich środowiska, także staram się unikać wszelkiej maści towarów z Chin, od ubrań po herbatę (i nawet dobrze mi się to udaje, choć niestety z elektroniką mam problem). Tak samo dziadkowie dostali kategoryczny zakaz kupowania wnukom zabawek z napisem „made in China”.

Natomiast szczególne groźne jest sprowadzanie z Chin żywności (czym trudni się coraz więcej „januszy biznesu”), gdyż nie trzeba być geniuszem, by odkryć co wyrośnie na skażonej glebie, podlewanej toksyczną wodą. Szerzej o tym jest tu: Skażona żywność z Chin poza kontrolą oraz tu.

Inwestowanie w ekologiczne uprawy to jeden z przyszłościowych pewniaków, dlatego w ostatnich latach skupiłem się na inwestycjach tego typu na własny użytek. Oczywiście produkcja rolna bez oprysków chemikaliami ma też swoje ciemniejsze strony. Po pierwszych zbiorach żółtych śliwek ok. 60% owoców okazało się u mnie robaczywych, ale ze względu na liczne podróże zaniedbałem m.in. oprysk z ziela wrotyczu, który skutecznie tępi szkodniki. W przyszłym roku postaram się już tego nie zaniedbać i wynik mam nadzieję będzie lepszy.

Oczywiście jest duża liczba krajów, gdzie żywność rośnie w czystym środowisku, ale jeśli „janusz biznesu” zwietrzy interes, to nawet włoskie pomidory mogą okazać się chińskie: https://www.iene.mediaset.it/video/toffa-quando-il-pomodoro-cinese-diventa-made-in-italy_68936.shtml

Nadia Toffa e Le Iene svelano i segreti del concentrato di pomodoro cinese venduto in Italia

Komentarze 18 komentarzy

Logiczne wydają się cła ekologiczne dla największych trucicieli. Niestety każdy chce najtaniej.

Hipokryzja UE dobitnie pokazuje sprawę paneli fotowoltaicznych. Europejskie są kilkadziesiąt procent droższe, więc montowane w UE pochodzą w większości z Chin. Tam jest tańsze bo nie utylizują odpadów tylko wylewają toksyny do rzek.

https://www.cnet.com/news/a-dark-side-of-solar-power/
https://grist.org/article/solar11/

Hmm ja jak kupowałem to pierwsze kryterium jakie brałem, to takie, by sprzęt nie był „made in china”, bo przez wiele lat będzie się spłacał i musi być pewny.
Chińskie panele mają najczęściej przekłamania w ofertach i są mniej wydajne od wartości katalogowych (potwierdziłem to z ciekawości u paru znajomych, którzy również mają jak ja farmy słoneczne i przy lepszych kątach nachylenia, mieli gorsze wyniki (w przeliczeniu na jedno ogniwo). O awaryjności nie wspomnę.
Nawet głośno było o tym jakiś czas temu:
http://gramwzielone.pl/plaga-wadliwych-paneli-fotowoltaicznych-w-chinach

Podrzuci Pani jakąś rybę do zagrania?:) Doceniam Pani umiejętności.

Jestem za pałowaniem leni, nigdy za ich utrzymywaniem. Po socjal biegnij do polityków.
Amatorom cudzej pracy pokazuję środkowy palec.

Oplaty za CO2 to wogole jest bardzo sprytne. Przy kazdym procesie przerobu weglowodorow sie wytwarza. Ładnie kontroluje się rozwój przemysłu. Tylko w prehistorii było więcej CO2 niż teraz. CO2 to pokarm dla roślin i mało absorbuje UV. Wycinanie lasów deszczowych np. w Brazyli (40% calosci) to dopiero niszczenie środowiska. Próbują to liczyć jako redukcja CO2 na ilość drzew. Ale to też akumulator wilgoci i wogole cały ekosystem. Pogoda to system haotyczny tak jak rynek. Istnieją niestety efekty motyla. Już to obserwujemy coraz częstsze anomalie. Jak Chiny nie kupuja soi od US to więcej od Brazyli. A ciekawostka jest taka że Chińczycy w GMO wcale nie chcą i to Brazylia a później US są liderami GMO.

W PL kupuje się mieszankę do chleba z Chin. Nie mogłem uwierzyć ale znajoma pracowała w piekarni w małym miasteczku. Wogole chleb w PL to B. słaby jak się porówna z Włochami. Nie mówię tu o prawdziwych Eko produktach. Ale nie za 2 zł tylko 15-35 zł. W PL za mało się kontroluje żywność.

Co do np. sprzętów kuchennych 60% do wymiany. A nie Chinskie to ciezko znaleźć. Jedynie znalazlem blender szwajcarski no i Kitchen Aid z US.

Niestety niska cena to najczęściej niska jakość. Ale jak konkurować z krajem w którym nie ma norm a w EU to przepis na przepisie. Koszty administracji chorendalne i rosną.

To jest też jeden z powodów, dla których piekę chleb sam 🙂

Oszczędzanie na tym na czym się nie powinno to chyba nasza natura.

Kumpel umoczył na foreksie 80 tyś a jak zasugerowałem pójście do Marka stwierdził że za drogo.

Teść zamiast kupić blachodachówkę, uszczelnia ze dwa razy do roku stary dach z papy. Wydał już tyle co starczyłoby na 4 dachy.

Szwagierka lata na wszystkie promocje mięsa do supermarketu a dobra szynka kosztuje u rolnika od 60pln/kg.

Wymieniać można w nieskończoność. Chińszczyzny nie kupujemy jak córka dostała wysypki od zabawek z zestawu doktora.

Zgodzę się że Chiny w ostatnich dekadach mocno się rozwinęły dzięki produkcji bez odpowiednich norm środowiskowych, jakosciowych czy bezpieczeństwa. Stąd popularne określenie na coś słabej jakości „chińszczyzna”. Ale obecnie w Chinach znaleźć można również produkty jakościowo nie ustępujące tym produkowanym w europie-tylko że wtedy nie mówimy już o cenie która jest 3razy niższa… Z pół roku temu słyszałem w trójce że Chiny podjęły decyzję o zaprzestaniu importu śmieci do swego kraju(np. z USA). Jeśli chodzi o energię pozyskiwana ze słońca to w 2012 Chiny produkowały trochę ponad jedna czwarta tego co Niemcy. Obecnie produkują ze słońca ponad dwa razy wiecej niż nasi zachodni sąsiedzi (https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Energetyka_s%C5%82oneczna). Świadomość w Chinach rośnie( choć nie jest to oczywiście jeszcze Szwajcaria;) , majątek i oczekiwania płacowe pracownikow rowniez, skutkiem czego część zagranicznych koncernów otwiera swoje zakłady w innych krajach pozwalających utrzymać nizsze koszty produkcji(np. Bangladesz i jedna z czołowych, z dwoma literami w nazwie, szwedzkich marek odzieżowych. Zresztą polska marka odzieżowa z wybrzeża również;)

Hmm świadomość ich obywateli raczej nie rośnie, gdyż władza komunistyczna na to nie pozwala. Chińczycy mają być posłuszni i nie myśleć samodzielnie. Każdy dostaje noty i wypowiadając się negatywnie np. o złej jakości powietrza to dostajesz karne punkty. To kraj, gdzie trzeba udawać, że czerwona władza robi tylko dobrze ludziom. Inaczej jest się zniszczonym.

https://antyweb.pl/orwell-chiny-punkty-spoleczne/

https://www.geekweek.pl/news/2019-03-04/chinski-system-oceny-obywateli-ukaral-juz-20-milionow-ludzi-a-to-dopiero-poczatek/

https://www.radiozet.pl/Nauka-i-Technologia/Nauka/Social-Credit-System-zbiera-pierwsze-zniwo-w-Chinach.-23-miliony-obywateli-z-zakazem-podrozowania

@Grzesiek, jeszcze w kontekście śmieci, to Chiny z nich zrezygnowały, gdyż recykling wychodzi drożej niż produkcja nowego produktu.

W USA też o tym wiedzą:
https://highlab.pl/recykling-to-sciema/

Po prostu taniej jest śmieci puścić z dymem (tutaj akurat w naszym kraju jest to częsta praktyka tzw. „samozapłon wysypiska”) niż bawić się w odzysk surowca, który wychodzi kilka razy drożej niż „nówka”.

Tak samo browary rzemieślnicze nie są skłonne do butelek zwrotnych, gdyż koszty zbierania, transportu, mycia (ogromne ilości wody, która przecież staje się coraz cenniejszym zasobem), sterylizacji itd. są o wiele większe niż zakup nowych butelek zrobionych np. ze stłuczki szklanej.

Ostatnio oglądałem jeden ze starych odcinków z przed chyba 10 czy 15 lat Penn&Teller bullshit i było w nim już wtedy mówione o tym że recykling to jedna wielka sciema.

Swoja droga pomijając to że Chiny faktycznie są trucicielem to pokazałeś właśnie Marku jak łatwo USA może zniechęcać zwykłych ludzi do kupowania produktów chińskich 🙂 wystarczyłaby odpowiednia kampania w tym kierunku. O ile nie zrobią tego czesciowo przez kontrolę łańcucha dostaw.

No ok, ale w recyklingu chyba nigdy nie chodziło o to, żeby było taniej? Chodzi o to, żeby wykorzystywać to co już mamy, a nie wydobywać więcej surowców. Te się przecież kiedyś skończą. Gdzieś czytałem, że powoli staje się to problemem w elektronice, bo niektóre elementy wymagają rzadkich metali, których ilości są mocno ograniczone. W przyszłości jedyną opcją będzie właśnie recykling starego sprzętu, co ostatecznie pewnie będzie tańsze, niż szukanie nowych złóż 🙂

Na marginesie, warto zobaczyć co w tej kwestii robi Szwecja i do pewnego stopnia, Norwegia 😛

Racja, recykling recyklingowi nie jest równy 🙂
Odzysk metali ziem rzadkich czy metali szlachetnych jest jedynym, który ma sens. To już dawno zagospodarował sektor prywatny (lombardy/złotnicy skupujący złotą biżuterię, punkty skupu złomu, elektroniki itp.).

Natomiast recykling, do jakiego zmusza się obywateli ustawami jest bezsensowny, gdyż pochłania więcej surowców w całym procesie niż jest się w stanie odzyskać.

„Robertson i Garcia zwracają uwagę na trzy kluczowe problemy dzisiejszego recyklingu. Pierwszy to konieczność sortowania plastików, co wydłuża cały proces i podnosi jego koszty. Obecne badania koncentrują się na znalezieniu substancji umożliwiających mieszanie się różnych rodzajów plastiku, dzięki czemu będzie można je recyklingować łącznie.

Drugim problemem jest konieczność użycia podczas chemicznego recyklingu katalizatora, który powoduje rozkład plastiku na składniki o niższej masie cząsteczkowej. Ponieważ proces ten jest bardzo energochłonny, naukowcy pracują nad bardziej efektywną technologią.”

Kluczowe jest zastąpienie PETów czymś lepszym, a nie męczenie się z nieefektywnym ich przetwarzaniem.

„„Dzisiejsze plastiki, tworzone z ropy naftowej zawierają ftalany i inne plastyfikatory – `zupę` związków organicznych, a nawet nieorganicznych – których żadna bakteria ani grzyb nie rozkłada sam z siebie. Dlatego tak długo zalegają w lasach i morzach” – mówi prof. Juan Carlos Colmenares z Instytutu Chemii Fizycznej PAN.”
http://scienceinpoland.pap.pl/aktualnosci/news%2C78288%2Czamiast-pet-ow-ekologiczny-plastik-zespol-z-warszawy-ma-na-sposob.html

Jak już wrzucane są fotografie ryb, to moze gospodarz podrzuci jakąś? Byle nie zdechłą hehe

Były już w tym roku nawet dwie 🙂 Jedna niedawno, bo w czerwcu 🙂

Polecam propagować przesłanie:
https://www.youtube.com/watch?v=WTN3JhmqlfU

(przepraszam za odnośnik ale inaczej nie da się)

Zostaw komentarz