S&P500 – co z nadchodzącą bessą w USA? – rzut okiem na wykres i koncentrację pozycji

Posted by Marek | Posted in indeksy | Posted on 17-05-2019 6:42 pm

18

Za oceanem robi się coraz ciekawiej i nie chodzi nawet o ciągłe zakłady o to, czy bessa rozpocznie się z pułapu cenowego mającego „3” z przodu, czy wcześniej, które oczywiście również są interesujące, ale najbardziej ciekawa jest ogólna geneza amerykańskiej hossy, o której zapewne już wiele osób słyszało, gdyż głównym paliwem są rekordowe skupy własnych akcji przez firmy 🙂

Nie ma chętnych na zakup? Żaden problem, ogłaszamy buyback i sami będziemy podbijać kursy.

Rynek dowiaduje się o buyback’u? Inwestorzy zaczynają skupować, bo przecież skoro gigant ma sam swoje akcje podbijać, to kupimy teraz i mu oddamy. Zysk bez ryzyka, zwłaszcza, że są bite historyczne rekordy jeśli chodzi o przeznaczane na buyback sumy. Takiego szaleństwa jeszcze nie było.

Zatem na Titanicu zabawa trwa w najlepsze, ale koniec jest tutaj z góry znany. Pieniądze na buyback’i się skończą i zadziała efekt śnieżnej kuli.

Niedawno Buffett poinformował, że jego wehikuł zakupił akcje Amazona. Decyzję podjął jeden z jego zarządzających. Jak to usłyszałem, stwierdziłem, że jak Buffett odejdzie, to oby namaszczeni przez niego następcy rozsądniej dobierali zakupy. Inaczej nie wróżę im wielkiej przyszłości. Choć z drugiej strony, skoro do zarządu JSW wchodzi młodzian po licencjacie z turystyki i rekreacji na AWF, to może i następcy Buffetta mają przyszłość?

Także wiemy, że obecnie wzrosty nie są kwestią prężnie rozwijających się gigantów, a jedynie wydawaniem ogromnych zasobów gotówki na zakupy swoich akcji.

Co na wykresie? Indeks zatrzymał się linii Kijun-sen. Wcześniej Tenkan-sen przeciął Kijun-sen. Najbliższe sesje pokażą czy Tenkan-sen wróci ponownie do góry. Jeśli nie, to niedźwiedzie pewnie trochę pobuszują. Warto obserwować.

S&P500 - interwał dzienny

S&P500 – interwał dzienny

Na koniec jeszcze rzut okiem na pozycje „grubych graczy”.

Large Speculators redukowali longi. Commercial redukowali shorty, ale dalej one u nich dominują. Small Speculators w 69% obstawiają longi.

Czy drobni gracze wskażą kierunek? 🙂 Jak myślicie?

Szkolenie giełdowe „Esencja spekulacji”: Warszawa (15.06.2019), Technika Ichimoku (16.06.2019)

Posted by Marek | Posted in Szkolenia giełdowe | Posted on 13-05-2019 2:48 pm

21

„Esencja spekulacji” (piąta generacja) to szkolenie bazowe, gdzie pokazuję wszystkie niezbędne w fachu giełdowym rzeczy począwszy od selekcji walorów, momentu zakupu, ustawianiu SL poprzez prowadzenie zajętej pozycji. Jest to zatem szkolenie kompletne.

Stawiam na samą esencję, także szkolenie nie jest przeglądem setek książkowych technik z opasłych tomów, tylko od razu pokazuję, które elementy książkowe wybrałem i jakich dokonałem w nich modyfikacji, by teorię dostosować do praktyki giełdowej.

Omówię także swoją autorską metodą precyzyjnego odsiewu walorów.

Przedstawiam to, co stosuję na co dzień, a próbki wiedzy czasem pozostawiam na blogu, by każdy mógł z danej ryby skorzystać i na własne oczy przekonać się jak to wygląda w praktyce. Tak jak to było jakiś czas temu na krezusie

Krezus - interwał dzienny
Krezus – interwał dzienny

czy w przeszłości na takich walorach jak: USD/CAD, WIG, AUD/USD, EUR/PLN, miedź itd.

Blog ma także za zadanie udowodnić, że grając na giełdzie da się regularnie i nieprzypadkowo zarabiać. Jednak wszystko wymaga odpowiedniej dyscypliny i cierpliwości.

Przedstawione na „Esencji spekulacji” metody można wykorzystywać do łowienia perełek zarówno na akcjach jak i walutach czy surowcach.

Zaznaczam jednak, że pod żadnym pozorem nie można liczyć na otrzymanie Graala giełdowego, który będzie pozwalał na grę o każdej porze dnia i nocy na dowolnie wybranym walorze! Używana przeze mnie metodologia związana jest z grą pozycyjną bazującą na wyczekiwaniu na punkty zwrotne o podwyższonym prawdopodobieństwie sukcesu.

Jest nierealne, by rynek każdego dnia dawał niesamowite okazje inwestycyjne, także cierpliwe stosowanie się do wytycznych to podstawa. Czasem trzeba czekać nawet tygodniami na wypełnienie wszystkich warunków, ale w fachu giełdowym pieniądze płyną „od aktywnych do cierpliwych”.

Chodzi o to, by pozycje zajmować rzadziej, ale za to, by jakościowo były jak najlepsze, dzięki czemu można długo konsumować dany ruch. Zamiast licznych transakcji po kilka procent, wolę zagrać tylko parę razy, ale na dużo większą skalę.

To jest główne założenie mojej metodologi i zarazem takiego stylu gry uczę właśnie na swoich szkoleniach (to podejście zostało wykorzystane przez wielu moich Uczniów na JSW). Chodzi o to, by móc maksymalnie oszczędzać czas, gdyż kiedy dobrze zajmie się pozycję, to ona potrafi przez długie miesiące zarabiać i nie musimy skakać z „kwiatka na kwiatek” szukając non stop czegoś do gry.

Po szkoleniu nie zabraknie także zadania domowego, które pomoże utrwalić wiedzę i wskaże aspekty, nad którymi trzeba wzmożenie popracować, gdyż wybiórcze stosowanie się do metodologii jest jak wybiórcze stosowanie się do sygnalizacji świetlnej na niestrzeżonym przejeździe kolejowym. Kilka razy może się uda przejechać, ale prędzej czy później rozpędzony pociąg dokona aktu zniszczenia i choć na giełdzie będzie to jedynie spustoszenie portfela, to chyba lepiej nie pozwalać sobie na lekceważenie kluczowych reguł (zwłaszcza wytycznych związanych z zarządzaniem kapitałem).

Cena 4200zł + 23% VAT. Zgłoszenia przyjmuję pod adresem: marek (małpa) technikaichimoku.pl W treści proszę przesłać komplet danych potrzebnych do wystawienia faktury VAT, którą otrzymuje każdy uczestnik (imię, nazwisko, adres, w przypadku firm także nr NIP).

Do udziału w szkoleniu „Esencja spekulacji” wymagane jest doświadczenie w składaniu zleceń kupna/sprzedaży na rynku rzeczywistym (trzeba znać obsługę swojego rachunku maklerskiego i mieć zawartą co najmniej jedną transakcję prawdziwymi pieniędzmi, by móc empirycznie doświadczyć jak istotną rzeczą w grze giełdowej są emocje) oraz trzeba znać podstawy obsługi dowolnej aplikacji do analizy technicznej ( trzeba wiedzieć gdzie można znaleźć bieżący wykres i jak po nim rysować).

Mając opanowany materiał podstawowy, można sięgnąć po kolejną wędkę, także w Warszawie odbędzie się także drugie szkolenie, z Techniki Ichimoku (16.06.2019) – zapisu mogą dokonać wyłącznie Absolwenci „Esencji spekulacji”.

Pokażę całość owej japońskiej metodologii wraz z omówieniem szeregu niezwykle ważnych niuansów, które decydują o wynikach.

Zaznaczam też, że odcinam się całkowicie od wszelkich internetowych wersji Ichimoku i podkreślam, że zagrań na moim blogu i ich skuteczności, pod żadnym pozorem nie należy łączyć z pseudoichi. Dobre Ichimoku można poznać po tym, że działa, a jeśli coś działa, to nie ma sensu tego zmieniać 🙂

Zgłoszenia tak jak zawsze przyjmuję pod adresem: marek (małpa) technikaichimoku.pl 🙂

Spółki „made in China” na GPW, czyli sposób na „robienie w konia”- Casus Peixin, Fenghua i JJ Auto

Posted by Marek | Posted in Edukacja finansowa | Posted on 08-05-2019 7:36 pm

19

Wszystkie chińskie spółki obecne na GPW mają już zawieszone notowania. Od wczoraj nie jest możliwy handel na akcjach pierwszej chińskiej spółki, która weszła na GPW, czyli Peixin. Handel na niej trwał najdłużej (ostatnia transakcja była w kwietniu). JJ Auto było grane ostatni raz w 2015, natomiast Fenghua Sole Tech w 2016.

Kiedy owe chińskie spółki wchodziły kolejno na giełdę, wiele osób pytało mnie o opinię i zawsze odpowiadałem pytaniem: „Skoro to takie dobre spółki, to dlaczego w jednym z najbogatszych krajów świata, jakim są Chiny, nie przeprowadzają swoich ofert, tylko robią to na bananowej GPW?”

Wydawało mi się wtedy, że szukają po prostu „jeleni”, by zebrać pieniądze, „przepalić” je na pensje prezesów i zwinąć nogę, bo osób o imieniu i nazwisku prezesa są w Chinach dziesiątki milionów, więc szansa na odzyskanie czegokolwiek jest praktycznie zerowa. Read the rest of this entry »

Mroczne strony tradingu – cz. I – Casus Idea Banku w zagraniu Michała

Posted by Marek | Posted in Edukacja finansowa | Posted on 07-05-2019 12:23 pm

6

W tym roku wśród moich Uczniów na naszej głównej grupie dyskusyjnej (dla Absolwentów po komplecie szkoleń) praca kwitła bardzo dobrze. Coraz częściej pojawiają się spółki amerykańskie (tutaj ukłony dla Rocka za rozruszanie tego segmentu, zwłaszcza, że grudniowy dołek sprowadził wiele walorów do parteru), ale i na naszym grajdołku było wiele okazji do gry dużym kapitałem, które wykorzystywali Adepci np. zakupy 11bit w lutym, ale dziś nie będzie o tym, tylko skupimy się na czymś ważniejszym i wybierzemy te najgorsze wybryki.

Trzymanie się zasad jest dla jednych proste, wręcz oczywiste, ale czasem zdarzają się sytuacje zgoła odmienne. Długo z Michałem pisaliśmy jeszcze potem o czynnikach jakie to powodują i pozwolił mi, ku przestrodze dla innych, posłużyć się edukacyjnie na blogu jego historią.

Setup związany był z okazją na Idea Banku, gdzie Michał wyliczył sobie zasięg 7zł, przy zakupie po 3zł. Realizację opisał później na naszej grupie.

Setup był związany z materiałem z Esencji spekulacji, także nad technicznymi aspektami nie będziemy się tutaj rozwodzić, gdyż nie są na potrzeby tego wpisu istotne 🙂

Szczegóły mogą Absolwenci doczytać w archiwum na Liście Absolwentów (nie mylić z ListąES dla osób początkujących) w poście Michała z 8.02.2019 w wątku o wnioskach.

Skupimy się tutaj na czymś uniwersalnym, gdyż każdy może mieć rozmaite metody, ale najważniejsza jest dyscyplina.

Michał wyznaczył sobie na wykresie moment sprzedażowy na 7zł i przy zakupie po 3zł, zysk z danej transakcji byłby przyzwoity. Jednak mimo swoich wyliczeń, zamiast czekać na zasięg, przestraszył się czarnej świeczki i poddał się.

Jest to typowy błąd, który jest piętą achillesową wielu graczy, bez względu na to jakie mają metody. Kupują coś licząc na dany zasięg, po czym zamiast cierpliwie czekać, sprzedają z małym zyskiem.

U Michała, jak mi wspominał, największym problemem był walor na którym zagrał, gdyż nie wierzył on w sukces, myśląc, że jak „rozpalona spekuła” zacznie wiać, to on nie zdąży wyjść i na każdym kroku widział odwrót.

Dlatego dla własnego spokoju, nie warto brać spółek w które się nie wierzy.

Kolejnym problemem była zbyt duża wielkość pozycji, co było niedopuszczalne.

Przestrzeganie metod z Esencji spekulacji, gdzie precyzyjnie jest już na początku szkolenia określony pierwszy etap kontroli ryzyka, który potem poprzez zarządzanie kapitałem jeszcze bardziej zostaje uściślony sprawia, że bankructwo jest praktycznie niemożliwe. Nawet 50 stratnych zagrań pod rząd (z setupów takich jak ten na Idei), przy skrupulatnym trzymaniu się reguł dotyczących SL, sprawia, że dalej na rachunku będzie większość środków.

Michał natomiast, kolokwialnie rzecz ujmując, „poleciał po bandzie” i „zapakował się pod korek”. Nic dziwnego, że każde fluktuacje na tym walorze przyprawiały go o gęsią skórkę.

Zbytnie szarżowanie z kapitałem to najczęstszy błąd prowadzący do porażki. Mimo, że tyle wałkuję to na szkoleniu, średnio raz na dwa lata dostaję maila od Ucznia, który pisze, że „popłynął”. Kiedy pytam jak to możliwe, przecież dostał wędkę z metodologią nacechowaną na maksymalne bezpieczeństwo kapitału, to odpisuje, że czytał gdzieś na necie o piramidowaniu na dużym lewarze i zagrał parę razy va bank, gdzie mu się udało, więc dorzucił więcej i nagle czar lewara prysł. Konto wyzerowane. Zawsze tak się kończy gra va bank. Prędzej czy później konto będzie puste. Michałowi się upiekło i mam nadzieję, że więcej tego typu głupoty nie zrobi 🙂

Chęć łatwych pieniędzy potrafi czasem zaślepić zdrowy rozsądek. Pamiętajcie, na giełdzie trzeba być zawsze czujnym, gdyż nawet najmniejsze rozkojarzenie, będzie bardzo bolesne dla portfela. Niestety w trakcie hossy zbyt wiele osób o tym zapomina.

Pół biedy, kiedy jest się młodym, wtedy jest całe życie na odzyskanie kapitału. Gorzej, kiedy jest już wiek emerytalny za pasem. Wtedy zerowanie oszczędności jest bardzo bolesną lekcją.

Dlatego podstawowa zasada każdego inwestora powinna brzmieć: „po pierwsze chronić kapitał”.

Pomiędzy rozsądnym inwestowaniem a hazardem jest cienka granica. Gra va bank sugeruje, że już dawno została przekroczona i trzeba się opamiętać zanim będzie za późno.

Inwestor po godzinach: Rodos – rozrywka dla umysłu i błogie lenistwo

Posted by Marek | Posted in Podróże | Posted on 06-05-2019 8:25 pm

9

W drugiej połowie kwietnia na Rodos, przepiękną grecką wyspę, zjechali z wielu stron świata amatorzy gry królewskiej. Odbywały się tam bowiem w 5* hotelu Sheraton Szachowe Mistrzostwa Świata pod auspicjami ACO. W sumie wystartowało 280 uczestników z 30 krajów. Jako, że jestem wielkim miłośnikiem rozrywek umysłowych, nie mogło mnie tam zabraknąć 🙂

Było to dla mnie wielkie przeżycie i stwierdziłem, że zacznę regularnie jeździć na międzynarodowe turnieje, zwłaszcza te w ciekawych zakątkach, gdyż niesamowicie mobilizuje to szare komórki do działania.

Zwłaszcza w blitzu, czyli rozgrywce, gdzie każdy zawodnik ma na zegarze niewielką ilość czasu na rozegranie partii. Na Rodos w turnieju blitza było to 5 minut na osobę. Jest to czas, kiedy mózg musi pracować na najwyższych obrotach, by szybko podjąć jak najlepszą decyzję, obliczyć błyskawicznie mnogość wariantów i jeszcze po drodze zastawić jakieś pułapki na przeciwnika.

Szybkie podejmowanie jak najlepszych decyzji przydaje się potem w czasie zaskakujących biegów wydarzeń, które mogą się przytrafić zarówno w codziennym życiu jak i pracy zawodowej, a szczególnie dla osób prowadzących własne biznesy, kiedy na każdym kroku może coś wyskoczyć.

W blitzu ostatecznie zająłem 33 miejsce. Dużo aspektów muszę jeszcze poprawić, ale w ostatniej rundzie byłem o krok od pokonania Spyridona Skembrisa, czterokrotnego szachowego mistrza Grecji.

W turnieju głównym (tempo gry 90 minut na 40 posunięć + 15 minut na dokończenie partii + 30 sekund bonifikaty za każdy ruch) poszło mi już gorzej i zająłem 35 miejsce.

Oczywiście najlepiej być zwycięzcą, choćby po to, by przeżyć tę chwilę jak tłum wrzuca cię do basenu 🙂

Żeby było śmieszniej, wcześniej tłumaczyłem wielokrotnie dzieciom, że w ubraniu nie wolno tam wskakiwać, bo już w pierwszy dzień tuż po przybyciu był sprint na basen 😉

Po turnieju przyszedł czas na błogie lenistwo i poświęcenie już kompletnie całego czasu wyłącznie dla rodziny. Praktycznie moglibyśmy wcale nie opuszczać hotelu, gdyż było tam wszystko czego potrzeba, łącznie z prywatną plażą, kortem tenisowym, salami do squasha, licznymi basenami, sauną, bilardem, siłownią czy salą zabaw dla dzieci.

Jednak ileż można siedzieć tylko w hotelu? 🙂

Cała wyspa jest warta objechania, zwłaszcza, że trasa jest bardzo malownicza. Trzeba tylko uważać, by nie zagapić się na drodze.

Praktycznie z każdego wzniesienia są przyjemne dla oka widoki.

Wieczorami obowiązkowo warto się przechadzać po plaży w promieniach zachodzącego słońca.

Spacery w nocy też są bardzo klimatyczne i było to obowiązkowym punktem naszego pobytu 🙂

W sumie w dzień też nabijaliśmy kilometry 🙂

bądź skakaliśmy po kamieniach 🙂

Detoks giełdowy uważam za zaliczony, także niebawem będzie co nieco wpisów z tematyki inwestycyjnej. Zaczniemy od mrocznych stron tradingu 🙂