Zmniejszenie wieku emerytalnego i jego wpływ na giełdę (suwak OFE)

Posted by Marek | Posted in Edukacja finansowa | Posted on 13-10-2017 12:04 pm

7

Wejście w życie kontrowersyjnej obniżki wieku emerytalnego wywołało co nieco zamieszania i niesie za sobą wiele implikacji.
Tak na marginesie, osobiście uważam, że do efektywnego działania naszego systemu emerytalnego bazującego na mechanizmie, którego ojcem był Otto von Bismarck, potrzeba wieku emerytalnego nieco niższego (o 2-3 lata) od średniej długości życia, gdyż matematyki się nie oszuka. Zatem działania takie jak w Irlandii czy Wielkiej Brytanii, gdzie po reformie wiek emerytalny wynosi 68 lat (dla kobiet i mężczyzn), pozwalają znacząco odsunąć w czasie to, co nieuniknione. W Europie jedynie Norwegowie mogą spać spokojnie, gdyż pieniądze na ich emerytury są już dawno zabezpieczone 🙂

Czy zatem uważam obniżenie wieku emerytalnego za błąd? Otóż nie, gdyż nie chciałbym trafić z zębem na leczenie kanałowe do 67-letniej dentystki, której ręce już swoją największą sprawność dawno mają za sobą. Uważam, że przejście kobiet w wieku 60 lat na emeryturę daje możliwość większej aktywności zawodowej młodych rodziców, gdyż pojawia się „instytucja babci” 🙂

Dodatkowo, osoby przechodzące na emeryturę, mają jeszcze parę lat, by w razie czego sobie do tej emerytury dorobić, gdyby okazało się, że z bieżących świadczeń nie da się wyżyć. Wtedy taka dodatkowa pensja, o ile nie zostanie wydana na konsumpcję, pozwoli uzbierać dodatkowy kapitał zapasowy. Zresztą dobitnie jest to widoczne szczególnie na strzeżonych parkingach, gdzie obsługę stanowią sędziwi emeryci.

Zatem z punktu czystej ekonomii podwyższenie wieku emerytalnego do 67 lat było i tak zbyt łagodne, gdyż przesuwało jedynie w czasie nieuniknioną wielką zapaść w wypłacaniu emerytur. Przy obecnej dzietności, która tak na marginesie rośnie za obecnej władzy, ekonomicznie uzasadniony wiek emerytalny, który uchroniłby przed wielkim zadłużeniem bilansując rachunek wpłat i wypłat, powinien oscylować wokół 73 lat, co jest nie do zaakceptowania, gdyż oznaczałoby to teoretycznie pracę aż do śmierci. Pomijam także, jaka byłaby wydajność owej pracy.

Pozostaje zatem regularne odkładanie środków i co najważniejsze, obracanie nimi tak, by znacząco wyprzedzać inflację, gdyż inaczej oszczędności będą realnie się zmniejszać. Po cóż odmawiać sobie kupno nowego samochodu prostu z salonu, jeśli za „oszczędzone” środki po 10 latach będziemy mogli kupić ten sam samochód bezpośrednio od właściciela, który jeździł nim dekadę, przez którą nasze pieniądze leżały na lokacie i nie potrafiły nawet dogonić inflacji? 🙂

Jeśli zapytacie swoich dziadków, to na pewno opowiedzą jak wyglądało oszczędzanie w czasach PRL’u i zmian ustrojowych. W jeden dzień można było kupić pół mieszkania, by za jakiś czas za te same pieniądze można było kupić jedynie bochenek chleba. Dlatego odkładanie środków, by bezczynnie leżały jest bardzo słabym rozwiązaniem. Oszczędzanie ma sens, tylko wtedy, kiedy udaje się wyprzedzić inflację. Na szczęście mamy giełdę, gdzie jeśli inwestuje się z rozsądkiem przy zachowaniu szeregu żelaznych zasad (umiar w lewarowaniu, zajmowanie pozycji wyłącznie wtedy, kiedy prawdopodobieństwo danego ruchu jest po naszej stronie itd.), można bez problemu pozostawiać inflację w tyle, zwiększając realnie wartość odłożonych środków.

No i w tym miejscu, pojawia się znów problem OFE, których istnienie perfekcyjnie pokazuje jak można osiągać zysk bez ryzyka w krajach, gdzie słudzy, tak słudzy (minister z języka łacińskiego oznacza sługę) lubią przyjmować łapówki  działać na szkodę narodu, gdyż prowizja od środków przekazywanych do OFE wynosiła początkowo nawet 10% od każdej składki. Dodatkowo pobierano co miesiąc 0,05% wartości zgromadzonych aktywów w ramach opłaty za zarządzanie (i to bez względu na wypracowany wynik!). Zważywszy na to, że większość OFE stanowiły podmioty zagraniczne, był to typowy przykład wyprowadzania kapitału za granicę i strzyżenia naszego narodu, a osoby za to odpowiedzialne dziwnym trafem znalazły później intratne fuchy w rozmaitych europejskich instytucjach (w ramach zadania domowego można sobie te osoby wygooglować i prześledzić ich kariery).

Wracając do meritum, OFE w ramach suwaka (w związku z wejściem 1 października przepisów, które przywróciły poprzedni wiek emerytalny), musiały przygotować zwiększone ilości środków (w październiku OFE przekazało do ZUS 1,32 mld zł, a wcześniej transfery oscylowały wokół 0,35 mld), także zmiana jest odczuwalna i w obecnym kwartale wszystkie OFE, które nie przygotowały zawczasu wystarczających środków (ciężko ocenić ile będzie takich miernot), będą upłynniać akcje. Po zakończeniu wyrównywania, transfery na linii OFE – ZUS spadną, a tym samym spadnie rola OFE jako gracza po stronie podaży.

Reasumując, na sowitą emeryturę trzeba sobie samemu odkładać, ale odkładać mądrze, tak by inflacja nie zjadała oszczędności, gdyż ani ZUS, ani tym bardziej kuriozalne twory typu OFE, nie pozwolą nam na szastanie pieniędzmi w sędziwym wieku i nie ma co z tym faktem dyskutować, tylko trzeba działać 🙂

Komentarze 7 komentarzy

Tytuł chyba powinien brzmieć:
„Zmniejszenie wieku emerytalnego i jego wpływ na giełdę (suwak OFE)”

Dzięki! W pośpiechu ucięło kawałek 🙂

Niezwykle ciekawy wpis, daje dużo do myślenia.

Nie chciałbyś napisać o też systemie służby zdrowia i obnażyć strajk rezydentów? Organizatorzy to czołowi antypisowscy działacze KODu a protest jest polityczną szopką promującą skrajnie komunistyczną partię. Poczytaj dokładnie. Szczególnie ciekawe są wywiady biednych rezydentów żyjących od 1 do 1, a na fb udzielający wywiadu chwali się zdjęciami z Meksyku: http://www.ekspedyt.org/2017/10/13/rezydenci/
Zakłamana sitwa

Cześć Marku,

Twoje włączanie się w problemy świata zasługuje na wielki szacunek – to dotyczy wielu Twoich wpisów, które czytam od pewnego czasu.
Pozwolę sobie zabrać głos w kilku poruszonych przez Ciebie, w tym wpisie, sprawach, jednakże nie należy tego traktować jako głos przeciwny.

1) Norweski Państwowy Fundusz Emerytalny inwestycje ok 60 proc. środków w akcje, ok 35 proc. w obligacje i ok 5 proc. w nieruchomości. Jeśli ten fundusz jest zarządzany pasywnie, to nie jestem pewien czy pieniądze na emerytury Norwegów są dobrze zabezpieczone. Norwegia nie jest w pełni samodzielnym krajem (brak silnego społeczeństwa i brak silnej armii), więc musi mieć swojego patrona i go ma. Tan patron, mając póki co dominującą pozycję na rynkach finansowych, traktuje Norwegię jako dawcę kapitału. W portfolio obligacji dominuje dług rządu Stanów Zjednoczonych (461,8 mld koron) przed długiem Japonii (190,2 mld). Obligacje skarbowe i dług jednostek powiązanych z rządami stanowią ok. 70% portfela papierów dłużnych, a dług korporacyjny ok. 20%. Na obligacjach jest bańka, a kurs np. USD jest na linii pochyłej, to samo dotyczy UST. Bańka na akcjach jest porównywalna i podtrzymywana dodrukiem pieniądza banków centralnych kartelu (FED, BOJ, BOE, BNS – czasem na zmianę, a jak trzeba to w kupie). Jak ktoś będzie chciał dokonać normalizacji/ resetu czy po prostu wystrzyc owce, to Norwegia padnie ofiarą jak reszta, która jest zarządzana pasywnie. A jak się zbiegnie kilka czynników na raz, to większość kasy wyparuje, a komuś długi spadną 🙂
2) W dzisiejszym systemie fiducjarnego pieniądza, żadne państwo, która ma własny bank centralny nie może tak po prostu zbankrutować. Jak pieniędzy brakuje, to się je po prostu drukuje. Póki co PL ma samodzielny BC (właściwie odzyskany), zatem nie ma większego problemu ze zbilansowaniem rachunku wpłat i wypłat z systemu emerytalnego. Zanim uruchomi się oficjalny dodruk istnieje wiele innych miękkich (dobrych i złych) technik bilansowania systemu, np. (i) poprzez zaniżanie oficjalnej inflacji, która zasadniczo jest podstawą waloryzacji emerytur, (ii) zawyżanie wyniku NBP w celu wyższej wypłaty do budżetu centralnego, (iii) szereg działań w celu zwiększania realnych płac, czyli wpłat do ZUS itd.
3) Odnośnie kulis tworzenia systemu OFE, to w takiej sytuacji wystarczą pożyteczni idioci, którzy mieli tytuły naukowe i siwe głowy, więc „musieli” być mądrzy … W tym miejscu na chwilę przerwę ten wątek, żeby później powrócić.
4) Geopolityka jest matką wszystkiego. Budowa Nowego Szlaku Jedwabnego jest już nieuchronna, bo przyniesie korzyści wszystkim graczom (Chiny, Rosja, RFN i …. USA). USA powoli się do tego przekonują, bo utworzenie nowego szlaku jedwabnego spowoduje aktywację gospodarczą ogromnych terenów Azji (a na tym będzie można zarobić i akurat w tym najlepsi dotąd byli właśnie Amerykanie – dlatego wg mnie nie będą z tym walczyć, ale ostatecznie się do tego jakoś włączą z korzyścią dla siebie). Kluczowa dla szlaku jest Europa Wschodnia, bo znajduje się na przewężeniu Eurazji. Jak powiedział ojciec geopolityki i geostrategii „Kto rządzi Europą Wschodnią, panuje nad sercem kontynentu. Kto rządzi sercem kontynentu, panuje nad największą wyspą świata. Kto rządzi największą wyspą świata, panuje nad światem.”. To jest czas, kiedy wielu będzie chciało mieć PL po swojej stronie. Wpływy USA w PL są silne – obecnie jak nigdy. Generalnie Anglosasi pompują naszą masę bardzo, bo zależy im na masywnym partnerze w tej części świata. Jak potrzebują takiego partnera, to nie szczędzą wysiłków, żeby go stworzyć dla własnych geopolitycznych korzyści, np. Japonię, Koreę Południową, RFN po WW2. Nad RFN stracili kontrolę już na początku lat 90-tych, a powstanie Unii Monetarnej w Europie przypieczętowało proces. Może kiedyś to rozwinę, jak nadarzy się odpowiedni temat bloga, choć myślę, że dla wielu jest to oczywiste. Po prostu silna gospodarka RFN zamieniła sobie, kosztem reszty krajów strefy EURO, silną markę na relatywnie słabe EURO, więc nie ma co się dziwić, że jest potęgą eksportową. Do tego regulacje światowego wolnego handlu i UE, sprawiły że reszta Europy stała się rynkiem zbytu dla niemieckich towarów (m.in. poprzez odpowiednie kanały dystrybucji zbudowane przy pomocy grantów, np. sieć Lidl i Kaufland w Europie Wschodniej).
5) A wracając do OFE. Nie jest przypadkiem, że reforma OFE zbiegła się z przyjęciem PL do NATO. To się właśnie nazywa geopolityka. Ona rządzi wszystkim. Nikt dla nas nie robi niczego za darmo, lecz dlatego, że mu się to opłaca + wykorzystuje nasze kompleksy i słabości. Przez dekady polskie władze nie miały pojęcia o geostrategii i sile miejsca, w którym się znajdujemy.

Pozdrawiam!

Zmieniając nieco temat z wątku z bloga…
Weszliśmy chyba w ostatnią fazę hossy – euforię.
To co dzieje się na indeksach, w szczególności w US, długotrwałe wzrosty bez przystanku i korekty świadczą o niezmiernie byczych, euforycznych nastrojach.
Tak więc zegar do conajmniej mocnej korekty tyka.
Pytanie tylko jak długo i jak wysoko jeszcze wzrośnie

jak na to wszystko patrzę, to wg mnie ceny akcji odzwierciedlają kilka rzeczy:
– rzeczywistą inflację (coraz więcej BC mówi otwarcie, że nie rozumie dlaczego inflacja jest taka niska; no jest niska, bo ustala ją rząd (GUS itp.), a wiadomo, że niska inflacja to niska indeksacja świadczeń, (niby) wzrost realnego PKB, deflacja długu (niska oficjalna inflacja staje się uzasadnieniem niskich stóp procentowych) itd.,
– akcje i tak wciąż są bardziej dochodowe niż obligacje, które są w sumie już dawno bez pokrycia,
– zakupy akcji przez BC świata w celu np. obniżenie wartości własnej waluty i wzrost konkurencyjności własnego eksportu, np. SNB, BoJ (drukują pieniądze, sprzedają i kupują USD, a za to kupują akcje FAANG itd.).

Zatem raczej widzę dalszą hossę niż bessę; akcje po prostu gonią wzrost podaży pieniądza, która w dużej mierze odzwierciedla rzeczywistą inflację. Jak ktoś robi zakupy to raczej nie wierzy w dane o CPI w PL. Gdzie indziej jest dużo gorzej w tym zakresie, np. w USD przy rzeczywistej inflacji mamy od lat recesję.

Zostaw komentarz