Cześć i chwała Żołnierzom Niezłomnym!

Posted by Marek | Posted in Patriotyzm | Posted on 01-03-2016 10:38 pm

14

Oszukani, porzuceni, nieugięci!
Opluwani, poniżeni i wyklęci!
Pozbawieni swoich domów, swojej ziemi!
Poszli walczyć, żeby zginąć, albo zmienić!

Lecz ich los dawno sprzedano potajemnie,
razem z tymi wrzuconymi w obcą ziemię.
Wszystkich razem z konspiracją i narodem –
oddał aneks podpisany mimochodem.

Ich zasługi przekreślono polityką.
I oddano ich kupionym najemnikom,
żeby zwłoki najlepszych obrońców
rozrzucili pohańbione gdzieś na słońcu.

A to słońce nazwano zwycięstwem,
a karłami – to co było męstwem!
I rozsiano kości ofiar różnych nacji
na pożywkę powojennych demokracji.

Dzień Zwycięstwa?
Czy Dzień Fałszu, lub Dzień Zdrady?
Podły układ świętują parady!
A my wciąż szukamy grobów tych wyklętych!
Nieugiętych, rozstrzelanych – Naszych Świętych!

Marek Gajowniczek

Cześć i chwała bohaterom! Mogli biernie przyglądać się temu co robią okupanci:

„Krwawa okupacja sowiecka bestialstwem przewyższyła niemiecką. Aresztowania w każdej wsi, mordy, gwałcenie dziewcząt, grabież. Aresztowanych dziesiątki tysięcy; wywożą w nieznanym kierunku na amerykańskich samochodach lub torturują nagich w lochach z wodą.” — raport ppłk Władysława Liniarskiego do Centrali i Komendy Głównej Armii Krajowej, 27 marca 1945 roku

„Berlingowcy i NKWD stosują niesłychany terror do ludności polskiej. Grabieże, mordy, gwałty. Dnia 7.3. spalono wieś Futy, pow. Ostrów Mazowiecki. Ludność wymordowano. Dzieci i kobiety żywcem rzucano w ogień.” — Raport Komendanta Okręgu Białystok do Naczelnego Wodza w Londynie, 2 maja 1945 roku

lecz wybrali inną drogę. Rzucili wyzwanie agresorowi. Wśród ich wielu brawurowych akcji na uwagę zasługuje m.in. operacja odbicia 80 więźniów przetrzymywanych w Łowiczu, którą tak biegle wykonano, iż ubecy nawet się nie zorientowali, kiedy byli już rozbrojeni. Wszystko zostało zrobione bez konieczności oddawania jakiegokolwiek wystrzału.

Poczet naszych niezłomnych bohaterów jest niemały, zatem dla przybliżenia kolejnych sylwetek jak i przeprowadzanych przez nich akcji zbrojnych, ogłaszam kolejny konkurs:
„Życiorys której postaci nadawałby się najlepiej na hollywoodzki scenariusz?”. Odpowiedź należy uzasadnić przedstawiając pokrótce najciekawsze wątki.

Odpowiedzi standardowo piszemy w komentarzach. Dla najlepszych czekają bonifikaty.

Komentarze 14 komentarzy

Na wstępie bardzo się cieszę z Twojego wpisu na temat Żołnierzy Niezłomnych, aż się serducho raduje, że są ludzie którzy podobnie myślą…
Na hollywoodzki scenariusz nadawałby się niewątpliwie życiorys Witolda Pileckiego, który dał się złapać, by trafić do Auschwitz i stworzyć tam siatkę konspiracyjną, a następnie uciec z obozu by zanieść światu wiedzę i prawdę o tym, co się działo w obozach koncentracyjnych. Następnie udział w Powstaniu Warszawskim gdzie dowodził jednym z oddziałów, czynny udział w Polskich Siłąch Zbrojnych, organizacji NIE. W 1947 aresztowany przez UB, po okrutnych torturach skazany na karę śmierci, zabity przez strzał w tył głowy…
Gdyby Amerykanie mieli takiego bohatera nakręciliby dziesiątki filmów o takiej postaci, u nas pieniądze są tylko na filmy typu Pokłosie czy Ida…mam jednak nadzieje, że czasy się zmieniają i idzie ku lepszemu.

Generał August Emil Fieldorf

1) sama lista i historia wojen oraz bitew, w których uczestniczył robi „wrażenie”,
2) pierwszy emisariusz Rządu i Naczelnego Wodza do kraju
3) nie dał się złamać, gdy był torturowany odmawiając tym samym współpracy z UB
4) skazany na karę śmierci w wyniku sfingowanego procesu sądowego
5) działalność konspiracyjna – Akcja Kutschera
6) walka w Legionach Polskich na froncie rosyjskim, bitwa Białostocka, kampania wrześniowa
7) historia związana z bitwą pod Iłżą – przebrany za cywila przedostaje się do Krakowa, skąd wyrusza do Francji, niestety na granicy słowackiej zostaje schwytany i internowany – później ucieczka z obozu i przez Węgry dostaje się na zachód dołączając do tworzącej się polskiej armii
7) prawdziwy patriota

O Fieldorfie film już powstał – „Generał Nil”

Każdy z nich był wielkim człowiekiem. Komuniści robili wszystko, by zohydzić żołnierzy niepodległej Polski oraz ich walkę. Tymczasem powinniśmy pamiętać, że antykomunistyczna konspiracja po drugiej wojnie światowej była dalszym ciągiem konspiracji AK-owskiej. Większość żołnierzy i wszyscy dowódcy niepodległościowego podziemia zaczynali służbę w latach 1939–1940. Dla nich wojna trwała często ok. dziesięciu lat i nie skończyła się w maju 1945 r. Ci ludzie walczyli do przełomu lat 40. i 50. Wielu z nich zginęło lub zostało zamordowanych, praktycznie zaś wszyscy ocaleli przeszli przez tortury i więzienia komunistyczne.

Generał „NIL” Fieldorf
6 sierpnia 1914 zgłosił się na ochotnika do Legionów Polskich i wyruszył na front rosyjski, gdzie służył w randze zastępcy dowódcy plutonu piechoty. W 1916 został awansowany do stopnia sierżanta, a w 1917 skierowany do szkoły oficerskiej.

Od listopada 1918 w szeregach Wojska Polskiego, początkowo jako dowódca plutonu, a od marca 1919 dowódca kompanii ckm w 1 Pułku Piechoty Legionów. W latach 1919–1920 uczestniczył w kampanii wileńskiej. Po wybuchu wojny polsko-bolszewickiej w randze dowódcy kompanii brał udział m.in. w wyzwalaniu Dyneburga, Żytomierza, w wyprawie kijowskiej i bitwie białostockiej.

Po wojnie pozostał w służbie czynnej. Został awansowany do stopnia majora ze starszeństwem z 1 stycznia 1928. Przeniesiony do służby w 1 Pułku Piechoty Legionów na stanowisko dowódcy batalionu, a w 1931 był w tym samym pułku zastępcą dowódcy. W rok później został awansowany do stopnia podpułkownika. W 1935 został przeniesiony na stanowisko dowódcy samodzielnego Batalionu KOP „Troki” w Pułku KOP „Wilno”. W 1936 był okresowo komendantem Okręgu Polskiego Związku Strzeleckiego we Francji.

W marcu 1938, niedługo przed wybuchem II wojny światowej mianowany dowódcą 51 Pułku Strzelców Kresowych, im. Giuseppe Garibaldiego – w Brzeżanach.

W kampanii wrześniowej 1939 przeszedł cały szlak bojowy jako dowódca 51 Pułku Piechoty Strzelców Kresowych im. Giuseppe Garibaldiego 12 Dywizji Piechoty. Po jej rozbiciu w nocy z 8 na 9 września w bitwie pod Iłżą, przebił się w cywilnym ubraniu do rodzinnego Krakowa. Stamtąd spróbował przedostać się do Francji, jednak został zatrzymany na granicy słowackiej i internowany w październiku 1939. W kilka tygodni później zbiegł z obozu internowania i przez Węgry przedostał się na zachód, gdzie zgłosił się do tworzącej się polskiej armii.

We Francji ukończył kursy sztabowe i 3 maja 1940 został awansowany na stopień pułkownika. Po kapitulacji Francji przybył do Anglii. Niebawem został wyznaczony przez władze polskie pierwszym emisariuszem Rządu i Naczelnego Wodza do kraju. 17 lipca 1940 wyruszył z Londynu przez Afrykę, Stambuł, Belgrad, Budapeszt i w Warszawie zameldował się 6 września.

Początkowo działał w warszawskim Związku Walki Zbrojnej, a od 1941 w Wilnie i Białymstoku. W sierpniu 1942 został mianowany dowódcą Kedywu KG AK. Służbę na tym stanowisku pełnił do lutego 1944. Wydał rozkaz likwidacji generała SS w Warszawie Franza Kutschery.

W kwietniu 1944 powierzono Fieldorfowi zadanie stworzenia i kierowania głęboko zakonspirowaną organizacją „Niepodległość” o kryptonimie NIE, kadrowego odłamu Armii Krajowej przygotowanego do działań w warunkach okupacji sowieckiej. Bezpośrednie działania organizacja „NIE” miała podjąć po rozwiązaniu Armii Krajowej 19 stycznia 1945.

7 marca 1945 został aresztowany przez NKWD w Milanówku pod fałszywym nazwiskiem Walenty Gdanicki i nierozpoznany został odesłany z siedziby NKWD we Włochach do obozu w Rembertowie, a stamtąd 21 marca 1945 wywieziony do obozu pracy na Uralu. Przebywał w trzech obozach: Bieriozówka, Stupino i Hudiakowo. Po odbyciu kary, w październiku 1947 powrócił do Polski i osiedlił się pod fałszywym nazwiskiem w Białej Podlaskiej. Nie powrócił już do pracy konspiracyjnej.

W odpowiedzi na obietnicę amnestii w lutym 1948 zgłosił się do Rejonowej Komendy Uzupełnień w Łodzi i ujawnił, podając prawdziwe imię i nazwisko oraz stopień generała brygady. Po wyjściu z siedziby RKU został aresztowany przez funkcjonariuszy UB, przewieziony do Warszawy i osadzony w areszcie śledczym MBP przy ul. Koszykowej.

Pomimo tortur Fieldorf odmówił współpracy z Urzędem Bezpieczeństwa. Po sfingowanym procesie, w którym przedstawiono wymuszone w śledztwie przez UB zeznania podwładnych skazany na karę śmierci przez powieszenie. Wyrok wykonano.

Bardzo obszerne przedstawienie historii. Gratuluję II miejsca w konkursie. Do dyspozycji jest 5% zniżki na dowolne moje szkolenie.

Jeśli to miałby być rzeczywiście film hollywoodzki, to żaden z polskich bohaterów się nie nadaje – z powodu braku happy endu… Najbliżej jest Inka – młoda, niewinna dziewczyna staje do nierównej walki z okrutnym systemem. Normalnie jak „Igrzyska śmierci”, haha. Tylko trzebaby zmienić końcówkę – pod koniec filmu Inka obala komunizm w iście tarantinowskim stylu znanym z „Bękartów wojny” :D.

A mówiąc serio, czyli rezygnując z Hollywood i pozostając przy polskiej kinematografii, to wydaje mi się, że po „Nilu” i „Roju” chyba rzeczywiście czas na Inkę i Pileckiego… Oby tylko nie była to taka nieudolnie nakręcona kicha jak wydane ostatnio „1920 Bitwa Warszawska” i „Bitwa pod Wiedniem”…

Witam,

Wiedziałem, że zrobisz wpis tego dnia na ten temat. Pamięć o tych ludziach musi pozostać wśród nas i być krzewiona wśród naszych dzieci żeby nigdy nie zginęła. U mnie w domu często przy różnych okazjach opowiadam swoim dzieciom na ten temat. Wczoraj odwoziłem dzieci do szkoły, wszedłem razem z nimi do środka i natknąłem się na apel poświęcony żołnierzom wyklętym. Apel był bardzo krótki ale niezwykle oddziaływujący na wszystkich ludzi zebranych. Bardzo się wzruszyłem gdy zobaczyłem moją 9 letnią córkę z łzami w oczach. To możemy dla nich zrobić, zatrzymać się w codziennym pędzie, pomysleć o nich i uwrażliwiać nowe pokolenia na niezwykłe cierpienia jakie były ich udziałem.
Pozdrawiam
Maciej

Hej,

Zacny temat, bo to byli prawdziwi bohaterowie, którzy poświęcili dużą część swojego (młodego) życia walce o wolną Polskę.
Ja przytoczę postać ppor. Stanisława Grabowskiego „Wiarusa”, który był jednym z najdłużej działających polskich wojowników. Jedyną z jego najsłynniejszych akcji było opanowanie w 1948 roku Jedwabnego. Miejscowa milicja, kiedy usłyszała, że nadciąga „Szalony Stasiek” po prostu się zabarykadowała i nie podjęła akcji.
Podporucznik miał niesamowitą fantazję i odznaczał się dużą kreatywnością, kilka razy uszedł z okrążenia w jakim się znalazł, w tym raz przebrany kobietę! Ubecja wiele razy podsyłała agentów, którzy mieli go zdekonspirować, ale bez powodzenia.
Poległ 22 marca 1952 roku we wsi Babino, w czasie próby wyrwania się z okrążenia wraz ze „Żbikiem” i „Humorkiem”.

Pozdr.,
Piotrek

Każda historia żołnierza wyklętego nadawałaby się na hollywoodzki scenariusz. Czytając opisy bitew, które stoczyli niezłomni, uwagę zawsze zwraca stosunek sił, który po stronie ubecji i NKWD był kilkakrotnie większy. Jednak to Polacy swoją przebiegłością, sprytem, mądrością i oczywiście niewyobrażalną odwagą oraz wolą walki wygrywali potyczki z dużo liczniejszym i lepiej uzbrojonym wrogiem.
Takie postacie jak Pilecki, Fieldorf czy „Inka” zna już chyba każdy. Ja chciałbym przypomnieć postać żołnierza wyklętego mniej znanego, ale za to równie odważnego, a przy tym wykazującego się ułańską fantazją najwyższych lotów. Chodzi o kapitana Jana Kosowskiego „Ciborskiego”, a także jego brata Franciszka. Ważne jest w ich wypadku także to, że obojgu udało się przeżyć wojenną zawieruchę.
Kpt. Jan Kosowicz stał na czele oddziału chroniącego Zarząd Główny WiN. Zasłynął z brawurowych akcji, m.in. zdobył przychylność dyr. departamentu IV MBP i w przebraniu oficera Ludowego Wojska Polskiego, codziennie wchodził do więzienia na Mokotowie, aby zabierać stamtąd jeńców niemieckich, którzy pracowali dla niego w warsztatach samochodowych. Pod okiem ubecji, rozbudowywał warsztaty samochodowe obsługujące WiN. Dla „Ciborskiego” nie było rzeczy niemożliwej, potrafił załatwić każdy samochód potrzebny do akcji. Udało mu się podprowadzić ruskim najlepszy wtedy w Warszawie samochód – opel admirał, który to pojazd po wykonaniu zadania został zwrócony sowietom.
W związku z przyjazdem do Polski Stanisława Mikołajczyka Jan Kosowicz pojechał na lotnisko i razem ze swoim bratem wykonali zdjęcia z tego wydarzenia. Znów nikt ich nie zatrzymał mimo całej masy oficerów polskich i rosyjskich oraz lekkiej stłuczki z samochodem sowieckiego generała.(sic!)
Najbardziej brawurową akcją było wywiezienie z pułapki prezesa Zarządu Głównego WiN płk Rzepeckiego we wrześniu 1945 r. Komuniści dowiedzieli się, że pułkownik ukrywa się w Podkowie Leśnej i otoczyli miejscowość. Nie wpuszczali nikogo do miasteczka ani nie wypuszczali na zewnątrz. Czekano na grupę MBP, Kosowicz dowiedziawszy się o tym błyskawicznie podrobił dokumenty i jak „kpt. Chmielewski” z MBP pojechał po płk Rzepeckiego. Na miejscu przekonał miejscową ubecję ze ma rozkaz wywiezienia płk Rzepeckiego i nie nękany przez nikogo spokojnie go wywiózł. W akcji tej towarzyszył mu brat Franciszek, który wcześniej po aresztowaniu przez UB zdołał uciec z pociągu na Syberie i dołączyć do brata w Warszawie.
Płk Rzepecki został aresztowany 4 miesiące później, Kosowicz chciał go odbić z więzienia na Rakowieckiej, ale płk się nie zgodził. Później Kosowicz dostał rozkaz opuszczenia kraju. Uciekł do Berlina i oddał się w ręce Brytyjczyków, którzy osadzili go w obozie przejściowym. W obawie przed oddaniem w ręce sowietów uciekł samochodem z obozu wraz z bratem, trafił do dywizji gen. Maczka a później do Anglii. Tam skończył studia, pracował, zginął w wypadku samochodowym w 1962 r.
Brat Franciszek trafił za ocean gdzie wstąpił do US Army, został przerzucony do Berlina gdzie stacjonował z wojskiem amerykańskim. Po powrocie do USA kształcił się i pracował w koncernie lotniczym. Aktywnie wspierał kresowiaków.
Myślę, że historia braci Jana i Franciszka Kosowiczów sprzedałaby się w Hollywood bez problemu. To byłby brawurowy film jak najlepsze kino akcji, tylko że postacie nie byłyby fikcyjne, tylko prawdziwe. Przy okazji Pan Franciszek to po trochu też amerykański bohater, bo należał przecież do US Army i – oprócz bycia Polakiem – jest także Amerykaninem.
To byłby naprawdę świetny film z pościgami samochodowymi. Myślę, że widzowie w kinie przy niejednej akcji braci Kosowiczów pomyśleliby, że to niemożliwe i że to na pewno scenarzysta dodał trochę fikcji aby ubarwić film.

Zdecydowanie należą się tutaj wielkie brawa za wnikliwe zgłębienie tematu 🙂

Historia braci Kosowiczów zdecydowanie nadaje się na film, który przy dobrej realizacji mógłby się doczekać mnóstwa oscarów. Przydałby się tylko reżyser takiej klasy jak Steven Spielberg i mielibyśmy hity na miarę „Listy Schindlera” czy „Szeregowca Ryan’a” 🙂

Niniejszym nagroda za pierwsze miejsce w postaci 10% zniżki na dowolne moje szkolenie znalazła już adresata 🙂 Gratuluję wygranej!

A ja może z takiej mniej żołnierskiej beczki – chętnie poznałbym historię formowania się państwowości polskiej po I wojnie światowej, w tym zwłaszcza całą otoczkę pierwszych wyborów prezydenckich. Filmowym wydarzeniem mógłby tu być zwłaszcza zamach na Gabriela Narutowicza. Ogólnie uważam, że okres międzywojenny ma ogromny potencjał literacki, czy też kinowy, a nie był dotychczas rozchwytywany.

Na pewno był to ciekawy okres, wszakże w końcu odzyskaliśmy niepodległość 🙂

Bardzo dziękuję za gratulacje, jestem znów bardzo mile zaskoczony. To już drugi konkurs w tym roku w którym jestem laureatem głównej nagrody 🙂 Mam nadzieję, że moja złota passa szybko się nie skończy 😉 Szczerze mówiąc to nie spodziewałem się, że nagrodą będzie aż 10% zniżka. Pamiętam z wcześniejszych wpisów, że zniżki można kumulować aż do 100%. Cóż, trudne zadanie, ale nie niemożliwe, będę próbował 🙂 Choć najlepiej byłoby od razu skumulować 200% i zapewnić sobie od bezpłatne wejście na dwa szkolenia haha.
Dodatkowo nagroda trafia do mych rąk właśnie dzisiaj w dniu moich 18 + wysoki VAT 😉 urodzin, także lepszego prezentu nie mogłem sobie wymarzyć 
Co do samego tematu konkursu to naprawdę wielki szacunek za pomysł. Znów, jak przy jolce, mogłem się sporo dowiedzieć o Wielkich Polakach, mimo tego ze trochę już wiem, tylko tym razem o bardzo zapomnianych Polakach. Naszym obowiązkiem jest dzisiaj na wszelkie możliwe sposoby przypominać o tamtych bohaterach.
Przy okazji polecam ciekawą, nową książkę o bitwach Żołnierzy wyklętych: http://wpolityce.pl/historia/283631-bitwy-zolnierzy-wykletych-szymon-nowak-opisuje-niezwykle-batalie-antykomunistycznego-podziemia-fragment
Jak również polecam posłuchać np. na Youtubie, wykładów Pana Leszka Żebrowskiego. Wspaniale opowiada o tamtych mrocznych czasach.
Warto także posłuchać pięknej ballady Krzysztofa Klenczona „Biały Krzyż” uznanej za najlepszą piosenkę w historii Festiwalu w Opolu, a mówiącą o ojcu Klenczona, Żołnierzu Wyklętym: https://www.youtube.com/watch?v=VcsjIbbZcvQ
Co do szans na hollywoodzką ekranizację historii któregoś z naszych niezłomnych bohaterów to jestem raczej sceptyczny. Naszym Starszym Braciom w wierze, którzy rządzą Hollywood raczej nie byłoby w smak tworzyć filmu gloryfikującego Polaków. Musiałoby się naprawdę wiele zmienić na świecie, przede wszystkim Polska musiałaby wyrosnąć na kraj, który inni traktują z szacunkiem i respektem. Co oczywiście nie jest niemożliwe, ale jeszcze trochę wody w Wiśle musi przepłynąć. Póki co cieszy, że coraz więcej rodaków, a także najwyższe władze próbują coś w tym temacie zrobić i przynajmniej zerwać z „pedagogiką wstydu”, która tak nas tłamsiła od wielu lat. Wiem, że są pomysły Min. Kultury żeby do takiego hollywoodzkiej filmu o naszej historii doszło, pewnie jakiś lobbing, na pewno należy próbować docierać do konkretnych reżyserów, aktorów, nie jest tajemnicą, że wiele filmów powstało, bo taki czy inny hollywoodzki celebryta zainteresował się jakąś historią i doprowadził ją na szklany ekran. A póki co, przecież my sami możemy kręcić dobre filmy czerpiąc z naszej historii, np. Jack Strong czy Róża – to były świetne filmy. Przypominam, że Pan ppor. Franciszek Kosowicz „Maciejka”, jeden z opisanych przeze mnie braci, żyje i pewnie zgodziłby się na ekranizację swojej bohaterskiej historii, wręcz moim zdaniem byłby szczęśliwy, że jakiś filmowiec przekaże nam jego waleczną przeszłość.
„Wieczna Chwała Bohaterom”

Zostaw komentarz