Złoto – krótkie przypomnienie o jego dziejach i analiza skutków zwiększenia rezerw złota przez Chiny

Posted by Marek | Posted in Surowce | Posted on 13-01-2016 9:47 am

6

Dziś odświeżę co nieco wpis z 2014 roku z dodaniem paru kwestii dotyczących Chin 🙂

Jak już nam dobrze wiadomo, złoto od tysięcy lat przyciąga swoim urokiem i nierzadko pełni rolę synonimu bogactwa. Nie bez powodu to właśnie Mansa Musa, czternasty król Imperium Mali, jest uznawany za najbogatszego człowieka wszech czasów. Podczas swojej wyprawy pielgrzymkowej do Mekki w 1324 roku, której trasa wiodła przez Kair, wydawał tak duże ilości złota, że jego cena w Egipcie wpadła w deflację na ponad dekadę.

Użytku ze złota jest co nie miara. Któż nie lubi obdarowywać swojej ukochanej złotą biżuterią? Bardziej wymagający gospodarze, mogą raczyć swoich gości wybornymi ciasteczkami podawanymi na złotej zastawie. Po co żurek jeść w wydrążonym chlebie, skoro można go spożywać ze złotego talerza? 😛

złotaZastawa

Choć ja mimo wszystko wolę w „naczyniu” z chleba. Jest bardziej klimatyczne 😉 Osoby, które nie lubią eksponować swojego cennego kruszcu, a tym bardziej używać go jako zastawy, mogą zakopać go w ogródku lub zamknąć dla bezpieczeństwa na cztery spusty w renomowanym sejfie. Tylko nie ma na świecie takiego sejfu, którego nie dałoby się otworzyć. Każdy szyfr da się złamać (o czym przekonali się Niemcy licząc na niezawodność Enigmy, którą złamali Polacy z Marianem Rejewskim na czele), każdy zamek da się otworzyć i każdy sejf jest do rozprucia.

sejf

Oczywiście są skarbce, których zdobycie jest utrudnione, ale i te da się „wyczyścić”, trzeba tylko użyć odpowiednich metod. Tak było w latach trzydziestych XX wieku w Hiszpanii. Kraj ten posiadał, w owym czasie, jedne z największych rezerw złota na świecie, które bez wątpienia były łakomym kąskiem.

Jak zagarnięto te zasoby? Można rzec, że bardzo prosto, gdyż bazowano na „ciemnej masie”. Pierwszą fazą był przerzut agentów, który zajęli się robotą na miejscu, a trzeba przyznać, że hasła: „każdemu po równo”, bardzo łatwo wpadają na podatny grunt. Choć w tych hasłach było drobne niedomówienie, gdyż na końcu zabrakło odpowiedniego wyrazu, ale nie ma się co dziwić, gdyż hasło: „każdemu po równo … biedy”, nie brzmi już tak chwytliwie.

Inna sprawa, że założenia by każdy miał po równo są same w sobie nieracjonalne, gdyż jeden tynkarz może solidnie zrobić ścianę w jeden dzień, a inny może zrobić fuszerkę, więc wypłata zawsze powinna być adekwatna do jakości. Bardziej solidni i pracowici, w normalnym ustroju zawsze będą mieć więcej. W innych systemach takich jak np. w Korei Północnej, wszystko działa trochę inaczej i np. otyłość grozi jedynie garstce osób 😉

Wracając jednak do hiszpańskiego złota, to po „wyrobieniu gruntu”, odpowiednie grupy doszły do władzy i po zaognieniu sytuacji doszło do wybuchu powstania. Akurat był to idealny czas na testowanie sowieckiego sprzętu i sowieckiej myśli wojskowej. Setki tysięcy ludzi straciło życie, ale sprzęt był dobrze przetestowany, a oficerowie ZSRR zdobyli cenne doświadczenie bojowe.

Jednym słowem z Hiszpanii zrobiono sobie poligon, a do tego zamiast zapłacić za nieocenioną możliwość testowania swojego sprzętu, zażądano za to horrendalnych sum płatnych w szczerym złocie. Między innymi w tym celu miejscowych „czerwonych” osadzono blisko władzy, bo kto przy zdrowych zmysłach zgodziłby się na ograbienie swoich zasobów złota z banku centralnego? Całość była dokładnie zaplanowana przez radzieckie służby. Dnia 26 października 1936 roku, załadowano na statek bagatela 510 ton złota i wysłano do ZSRR. Wszystko działo się pod pilnym nadzorem Aleksandra Orłowa, rezydującego w Hiszpanii funkcjonariusza NKWD.

Orłow za wykonanie takiego zadania, w każdym normalnym systemie mógłby liczyć na status bohatera narodowego, gdyż zasilił skarb państwa olbrzymimi środkami. Natomiast ku jego nieszczęściu służył siłom, które lubowały w rozlewie krwi choćby dla przykładu, a ludzi ambitnych, inteligentnych i kreatywnych profilaktycznie likwidowały. Taki też los miał go spotkać, jednak przejrzał w porę zamiary swoich mocodawców i czym prędzej czmychnął do USA, zabierając ze sobą sporą dokumentację. Po latach spisał swoje wspomnienia, przedstawiając prawdziwe oblicze reżimu sowieckiego, w książce „The Secret History of Stalin’s Crimes”.

Tak na marginesie w szeregach komunistów walczył w Hiszpanii jako ochotnik George Orwell. Gdy zobaczył jak to wszystko wygląda na żywo, jego entuzjazm do pustych haseł w mgnieniu oka wyparował, a jego doświadczenie życiowe pozwoliło na opisanie tych obłudnych mechanizmów w „Folwarku zwierzęcym”, do którego lektury bardzo zachęcam.

Wracając jednak do tematu złota, hiszpańskie 510 ton, nawet w dzisiejszych czasach stanowi kolosalną ilość. Jest to więcej niż posiada obecnie w swoich skarbcach Europejski Bank Centralny. Dla porównania, Polska w swoich rezerwach posiada obecnie niecałe 103 tony. Oczywiście patrząc na wszystko z szerszej historycznej perspektywy, można rzec, że los wymierzył sprawiedliwość, gdyż niegdyś to Hiszpanie rabowali złoto, kiedy podbijali Imperium Inków 😉

W ramach ciekawostek dodam jeszcze, że Chiny w ubiegłym roku ogłosiły wzrost swoich rezerw o ponad 600 ton i podają w oficjalnych statystykach liczbę 1658 ton. Prawdopodobnie będą dalej kontynuować zakupy, by wzmocnić prestiż swojej waluty i docelowo rzucić wyzwanie dolarowi. Kto czytał ze zrozumieniem „Wojnę o pieniądz„, wie jak zapatrują się w Państwie Środka na pewne sprawy.

Choć z bieżącej historii wiemy także jak kończą kraje, które rzucają takie wyzwania. Pamiętacie jaki władca „Mezopotamii” nie chciał dolarów za ropę i jak skończył? Ostatnio były premier UK wyznał publicznie, że broni masowej zagłady tam nie było i przepraszał za błędy. Pewien beduin z Trypolitanii też chciał odejść od dolara. Pamiętacie jak skończył i co pozostało z jego kraju? Z pewnością był to „zbieg okoliczności”, a kto w takie zbiegi nie wierzy, ma świadomość, że zapowiadany rzekomy „upadek zielonego” jest sprawą nieco bardziej złożoną 🙂

 

Komentarze 6 komentarzy

Jak zwykle ciekawy wpis 🙂

„Wojnę…” czytałem jakiś czas temu, ale intencje autora odnośnie dolara odczytałem trochę inaczej. Wydawało mi się że raczej przestrzegał przed zbytnim ignorowaniem amerykanów i właśnie nawoływał do powiązania renenbi ze złotem. Czy rząd chin to zrobi to się okaże, bo zdaniem autora chyba zmierzali prosto w paszczę lwa 🙂 Podobnie zostali wykolegowali Japończycy. Po lekturze czułem się bardzo oszukany. Wydawało mi się ze wiem co nieco na temat pieniędzy ale okazało się , że jestem zwykłym lajkonikiem 🙂
Odnośnie dolara i jego powiazania z ropą, to wydaje mi się, ze obecna cena jest mocno związana faktem, że Rosjanie zaczęli nawoływać do odejścia od rozliczeń w dolarach. Dopóty Rosjanie nie przeproszą ropa będzie tania lub jeszcze tańsza.

Pzdr.

„Wojna o pieniądz” tak naprawdę nie ukazuje niczego nadzwyczajnego, czego nie poruszano już wcześniej na Zachodzie, tylko wcześniej osoby to głoszące traktowano jak oszołomy i wyznawców teorii spiskowych.

Tym razem jednak tak się złożyło, że autor do każdej tezy przytoczył bardzo bogatą dokumentację ze źródłami do oficjalnych dokumentów, które są ogólnodostępne dzięki cyfryzacji niektórych archiwów. Przez jakiś czas weryfikowałem przytaczane tam fakty i trzeba przyznać, że ów Chińczyk wykonał rzetelną robotę, gdyż materiały źródłowe potwierdzają większość jego tez.

Jestem ciekaw Marku czy jako miłośnik historii czytałeś książki Wiktora Suworowa (vel Władimira Rezuna)? Ja przeczytałem chyba wszystko co napisał. Z jego książek wylania się całkiem inna historia o II wojnie, niż ta, którą znamy. Większość faktów na które powołuje się Suworow, można samemu zweryfikować. Opierał się na artykułach prasowych tamtego okresu, wspomnieniach, opublikowanych oficjalnych dokumentach, opublikowanych zestawieniach wojskowych itp. Czasami na mniej lub bardziej tajnych archiwach, ale to co jawne i dostępne całkowicie wystarcza. To co niby wiemy o II wojnie światowej jest wytworem czerwonej propagandy.

To ZSRR w osobie Stalina jest odpowiedzialna za wybuch tego konfliktu. Potrzebowali go by rozpętać kolejną, tym razem światowa rewolucję. To oni spowodowali dojście do władzy – wbrew temu co się powszechnie sądzi – wyjątkowej miernoty politycznej i wojskowej, niejakiego Adolfa H. Osławiony blitzkrieg to naprawdę wynalazek rosyjski, koncepcja po raz pierwszy zastosowana na froncie wschodnim w 1916 roku (ofensywa Brusiłowa).
H. jako komunista (faszyzm to tez komunizm) i zaciekły wróg zachodu w szczególności Francji i Anglii, wplątałby się prędzej czy później w konflikt z nimi. A wtedy sowieci uderzają na osłabioną wojną Europę. Ale że w latach 30 XX wieku, Niemcy i ZSRR nie mają wspólnej granicy, (po to by jeden mógł łatwo napaść na drugiego), wiec Polska idzie do podziału miedzy nimi. S. podpisując z H. pakt o nieagresji daje temu drugiemu zielone światło do ataku na zachodnią Europę. Wszystko szło świetnie po myśli sowietów do czasu, gdy pewnego niedzielnego poranka H. uderza na nich. A uderzył nie na wojska na pozycjach obronnych, ale na wojska które zajmowały pozycje do ataku na Niemcy i resztę Europy, czyli wojska będące w chwili ataku faszystów praktycznie bezbronnymi. Bestia którą S. sobie wyhodował i szkolił, rzuciła mu się do gardła. Cios potężny ale nie śmiertelny. Dwie dekady przygotowań ZSRR do wojny poszło z dymem. Oczywiście S. zdobywa później Berlin, ale musi się zadowolić Europą środkową, a nie całym kontynentem, a może i światem. Zakłamują historię, bo gdyby wydało się że słabszy przeciwnik zapędził się pod Moskwę i Stalingrad, że dziesiątki miliony ofiar, dwie dekady zbrojeń, wszystko co przepadło w kilka pierwszych tygodni wojny, gdyby o tym dowiedzieli się zwykli ludzie, to byłby koniec ówczesnej władzy.
Wojna domowa w Hiszpanii, to jeden z nieudanych sowieckich pomysłów na rozpętanie wojny światowej. Udało się dopiero 3 lata później. Tak to wygląda w olbrzymim skrócie.
Zachęcam do lektury Suworowa, bo pisze naprawdę ciekawie. Jak widać na przykładzie, komunizm to największe zło stworzone przez człowieka.

Na temat wojen zawsze warto korzystać ze źródeł od wszystkich stron konfliktu, gdyż tylko wtedy może powstać pełen obraz. Jeszcze wiele książek Suworowa jest przede mną i kiedyś pewnie do nich zajrzę, ale po prostu bardziej fascynuje mnie nieco starsza historia 🙂

Co do złota i inwazji na Libię, to tylko potwierdza się to co Marku pisałeś wcześniej:

http://alexjones.pl/aj/aj-swiat/aj-polityka-na-swiecie/item/76146-do-wiadomosci-publicznej-podano-rzeczywista-przyczyne-amerykanskiej-inwazji-na-libie

A do tematu literatury, kiedyś napisałem do ciebie maila z prośbą o polecenie takowej, napisałeś żebym przeczytał „Wielki short” Lewisa. Oczywiście przeczytałem, ale dzisiaj zorientowałem się że właśnie został nominowany do oskara film na jej podstawie, z całą plejadą gwiazd 🙂

Rynki finansowe i działania na świecie są bardzo przewidywalne. Wiele razy mnie korciło, by trochę więcej napisać na blogu o organizatorach i przyczynach inwazji tzw. „uchodźców”, ale czasem lepiej trzymać język za zębami, zwłaszcza jak się ma w planach dłuższe eskapady po pewnych krajach. A nuż będą wnikliwie sprawdzać kto wjeżdża 😛

Zostaw komentarz