Magyarország fővárosa – relacja z podróży

Posted by Marek | Posted in Podróże | Posted on 15-04-2015 12:17 pm

6

Od czasu bitwy pod Mohaczem, w której osobiście brał udział sułtan Sulejman Wspaniały (fani telewizyjnych oper mydlanych zapewne bardzo dobrze znają jego żonę – Aleksandrę z domu Lisieckich zwaną także Hürrem), a która zakończyła świetność dynastii Jagiellonów, Węgry znalazły się nieodzownie w strefie wpływów Imperium Osmańskiego i to mimo tak dzielnych obrońców jak György Szondy – dowódca wojsk na zamku w Drégely.

Szondy

Jego pomnik spotkałem całkiem przypadkiem podczas powolnego spaceru w kierunku muzeum Terror Háza i zaciekawił mnie na tyle, że postanowiłem bliżej poznać jego historię, która okazała bardzo barwna.

Odmówił on poddania swojej twierdzy i ze skromnym oddziałem liczącym ok. 100 hajduków odparł 7 lipca 1552 roku szturm doborowej tureckiej piechoty liczącej 12 000 janczarów, co wzbudziło wobec niego wielki respekt w oczach przeciwnika. Zmieniono wtedy strategię i wielka kanonada osmańskich dział obróciła w perzynę zamkowe mury. Jednak nawet wtedy, mimo iż dowodzący oblężeniem Hadım Ali Pasha obiecał mu bezpieczeństwo w przypadku kapitulacji, walczył do końca. Jednak w obliczu przeważających sił najeźdźcy spora część Węgier przez kilkanaście dekad pozostała pod osmańską strefą wpływów.

Wpływ ów był bardzo widoczny między innymi w rozwoju łaźni, gdyż to właśnie Turcy w owym czasie wiedli prym w kwestiach higieny i z powodzeniem wykorzystywali do tego bogate złoża miejscowych wód termalnych.

To właśnie wody termalne były jednym z moich punktów przewodnich poświątecznej wyprawy do Budapesztu, który jest jednym z moich ulubionych miast i zaraz po Kopenhadze jest najczęściej odwiedzaną przeze mnie zagraniczną stolicą. Oprócz kwestii wypoczynkowych i regularnych kuracji relaksacyjnych w wodach termalnych, dwa dni poświęciłem także na edukację, a związany z tym późniejszy bieg wydarzeń był dla mnie niezwykle miłym zaskoczeniem, przez co mój sentyment do węgierskiej stolicy jeszcze bardziej wzrósł 🙂

Lubię bardzo to miasto i to nie tylko dlatego, że oprócz wielu wybornych restauracji posiada ono także szereg dobrej klasy hoteli, które często witają gości spersonalizowanymi wiadomościami będącymi zawsze miłą niespodzianką 😉

powitanieEmeryta

Po prostu miło się w nim spędza czas i ma wiele atrakcyjnych budowli, takich jak choćby Zamek Vajdahunyad, który jest ciekawym połączeniem gotyku, renesansu i baroku.

Zamek Vajdahunyad

Choć zdecydowanie najlepiej wygląda w zimowej scenerii, kiedy prószy śnieg, a okoliczny podzamkowy teren zamienia się w ogólnodostępne lodowisko. Powstaje wtedy naprawdę magiczna atmosfera 🙂

Warto także przejechać się najstarszą, w kontynentalnej części Europy, linią metra, którą otwarto w 1896 roku 😉

metro

Główne atrakcje takie jak na przykład Baszta Rybacka zostały już opisane podczas poprzedniej relacji z Budapesztu, więc nie będę ich powielał. Oczywiście warto je zwiedzić, ale są także unikatowe miejsca, gdzie nie sposób spotkać rzesz turystów.

Takim miejscem jest na przykład Muzeum Poczty, które posiada niezwykle ciekawą ekspozycję. Oprócz działającego telegrafu, sprytnego systemu przesyłu korespondencji w budynku poczty (bazującego na rurach i ciśnieniu – coś na zasadzie działania zwykłego odkurzacza), czy systemu zabezpieczania przed kradzieżą transportowanych w workach pieniędzy, który można tam pod okiem przewodnika osobiście przetestować, była także ekspozycja dotycząca wozów pocztowych 😉

PostaMuzeum

Można śmiało zatracić się tam w czasie, poeksperymentować z teleksem, posłuchać zadziwiających historii i dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy, także warto je odwiedzić 😉

Wyjazd uważam za bardzo owocny, zarówno w kontekście edukacyjnym jak i odpoczynkowym. Uwielbiam wody termalne, także na pewno jeszcze tam wrócę. Po solidnym wypoczynku zamierzam zrealizować także obietnicę daną w styczniu Mateuszowi i w tym roku będzie drugi termin szkolenia z Techniki Ichimoku. Odbędzie się ono 25 kwietnia w Łodzi. Zapisy uważam za oficjalnie otwarte, jednak jeśli znajdę czas, to umieszczę jeszcze osobny wpis o zapisach. W kwestii tego czy będzie w tym roku jeszcze jakiś termin szkolenia „Esencja spekulacji” nie podjąłem póki co decyzji.

Komentarze 6 komentarzy

Polecam Ci Marku termy w Leukerbad. Byliśmy tam w ubiegłym roku całą rodziną i wszyscy byli zadowoleni. Do Budapesztu wybieram się na majówkę 😉

Jak będę w okolicy, to zapewne tam wpadnę 🙂

Pozazdrościć! Budapeszt piękne miasto…

Z rejonów południowych to polecam Dubrovnik – piękne połączenie morza, gór i oszałamiającej, odrestaurowanej starówki 🙂 no i pyszne piwo 😉

Na pewno chętnie się wybiorę również do Dubrovnika 🙂

Budapeszt i Wiedeń – jedne z najpiękniejszych miejsc regionu. Byłem tam dziesiątki razy i zawsze chce się wracać.

Z wód termalnych również polecam Burgerbad oraz Termy Kirchberg. Unikać radzę wysokich stężeń wód siarkowych. Ich smród psuje wszystko. Zero relaksu.

Dziękuję Marku za realizację obietnicy. Widzę, że i tym razem jak zawsze podróż była udana. W Budapeszcie nie byłem, a ze stolic regionu także polecam Wiedeń. Jest to raj dla osób zauroczonych pełnymi przepychu i kunsztu pałacami, w których niedawno tętniło życie cesarstwa. Nie zapomnijmy także o muzyce dynastii Straussów:)

Pozdrawiam Matek

Zostaw komentarz