Kolejna pigułka edukacyjna: Trend is your friend

Posted by Marek | Posted in Edukacja finansowa | Posted on 14-03-2013 9:58 pm

21

Podczas ostatniego eksperymentu wybraliśmy dowolne liczby Czytelników, które następnie okazały się „perfekcyjnie skuteczne podczas sesji” sterując „znakomicie” kursem. Wszystko było jak w bajce, niestety było to tylko złudzenie, które później dobitnie obnażyliśmy w podsumowaniu. Część osób nawet nabrała się na ten eksperyment, traktując go jako rzeczywistą grę. Jednak nawet dobrze, bo dzięki temu będą teraz w pełni świadome takich sytuacji i nie dają się nabrać. Każdy wpis z serii edukacji finansowej ma podnosić poziom wiedzy, świadomej wiedzy.

Edukacja to klucz (nie mylić z papierkiem ukończenia studiów, gdyż wiem z doświadczenia, że to teraz dla większości jedynie trofeum często nieodzwierciedlające realnej wiedzy). W każdej dziedzinie trzeba mieć solidną wiedzę jeśli chce się być w niej naprawdę dobrym.

Czy ktoś chciałby być operowanym przez chirurga, który zdobył wiedzę czytając Wikipedię, czytając e-booki od anonimowych osób, czy przeglądając reklamy sprzedażowe usług webinary? Myślę, że nikt. Tak samo nasze pieniądze na pewno nie chcą by operował nimi ktoś, kto czerpał wiedzę z takich źródeł.

Wczorajszy prowokacyjny wpis o S&P500 miał uświadomić kilka ważnych rzeczy. Jedną z najważniejszych była sugestia, że jeśli ktoś nie posiada wiedzy i doświadczenia, to najlepszym dla niego rozwiązaniem jest trzymanie środków na lokacie np. w SKOK na 7,5%. Celowo podkreśliłem ten fragment by nikomu nie umknął.

Wiedza i doświadczenie jest to warunek konieczny by na poważnie zabrać się za rynek, zarabiając nieprzypadkowo i regularnie. Nie ma miejsca na fuszerkę czy bajki. Kiedyś ktoś pisał, że ma super metodę bo gra kontrariańsko do tego co mówi Soros. Wow co za metoda, a jak Soros przestanie mówić, to co wtedy? Jak ustawiać stopy przy takiej metodzie? Co jeśli Soros trafi? To typowa metoda na zasadzie kupić gdy jest o tym głośno i modlić się by rosło. Na takie rzeczy nie ma miejsca. Tak samo nie ma miejsca na grę w przypadkowych miejscach.

Dlatego doświadczone osoby na pewno się zorientowały o co chodzi we wpisie. Cena nawet nie dotarła do górnego ograniczenia kanału, była po środku. Było to klasyczne przypadkowe miejsce. Wieczne niedźwiedzie jednak wszędzie znajdują miejsce na shorta i tak przez całą hossę lub do czasu wyczyszczenia portfela.

Właśnie dlatego trzeba sobie uzmysłowić, że duże pieniądze są z gry zgodnej z trendem. Między innymi o tym jest w książce „Sukces na giełdzie”. Czasem trzeba ją przeczytać trzy razy, czasem pięć. Za każdym czytaniem dochodzą nowe niuanse, które przeoczyło się podczas poprzedniego czytania. Kiedy sam rozpoczynałem przygodę z giełdą nie miałem takiej lektury, dlatego postanowiłem uzupełnić lukę na rynku wydawniczym. Nad książką pracowałem prawie 3 lata, odsiewając przez ten czas ogromną liczbę osób by mieć pewność o jak najwyższej jakości zawartej treści.

Zasada TREND IS YOUR FRIEND to jeden z podstawowych filarów. W tym roku przez większość czasu preferowałem jedynie obserwację S&P500. Na poprzedniej lutowej korekcie były drobne sugestie z koncentracji i można było z nudów zagrać mniejszym kapitałem. Jeden z Czytelników zapytał mnie później w komentarzach co robić, odpowiedź była prosta. Szybkie zabranie części zysku (swoje już zarobiłeś) i stop na poziom wejścia (już więcej nic nie stracisz). Czyli na korektach trendu też można co nieco ugrać, tylko trzeba odpowiednio działać. Inny Czytelnik, Michał, zlekceważył zalecenie i zatrzymał shorty. Zamiast zarobić i się cieszyć zyskiem, zostawił pozycję 🙁

W ubiegłym roku na S&P500 miałem tylko dwa zagrania na duże zaangażowanie kapitału (koronna metodologia, której uczę na  szkoleniu Esencja spekulacji). Miejsca były nieprzypadkowe i była to gra typowo na dołączenie to trendu głównego. O tych miejscach był też cynk na blogu.

S&P500_zagrania2012

Więcej wejść dużym kapitałem nie było, gdyż przypadkowe miejsca mnie nie interesują. Jest u nas limitowana pula setupów na nudę, ale jak wiedzą uczestnicy Listy Absolwentów ja swój limit roczny już wyczerpałem 😉 Jest to blokada przed zbyt częstą grą. Teraz zostały mi już tylko mocne setupy. Jak wiedzą uczestnicy Esencji spekulacji, przy mocnym setupie jak są sprzyjające warunki, to nawet na rynku FOREX jest możliwość zaangażowania całego kapitału. Mocny setup dzienny i spełnienie odpowiednich warunków, to zielone światło by wejść w silny wielotygodniowy/wielomiesięczny trend z dużymi środkami. Jeśli się wie co się robi, to jak najbardziej można wrzucać duży odsetek kapitału jeśli rynek na to pozwala.

Kiedy znów zagram na S&P500? Może za miesiąc, może za kwartał, może za pół roku, może za rok 🙂 Na razie główna moja rola to rola obserwatora. Dziś z mocnego setupu zrealizowałem kolejną część zysku, który był na USD/PLN z lutowych L. Zysk na przyjemności jest, ile rynek jeszcze da to się weźmie, stracić już na tym nie mogę 🙂 Niedawne spółki wyłapane przez moich Absolwentów to były kolejne perełki, które mimo nieciekawego rynku przełamały moją niechęć, gdyż były to warte uwagi setupy jakich dawno nie było. Niestety w mając środki pracujące gdzie indziej musiałem wybrać tylko jedną z nich. Rynek je ocenił i wzrosły gigantycznie w bardzo krótkim czasie. Panuje ładny trend wyłapany dzięki Ichimoku 🙂 Trend is your friend!

Łapanie szczytów należy zostawić odwiecznym niedźwiedziom i fanom tej metody, którzy grają to rekreacyjnie. Kiedyś na pewno się coś trafi, jednak mając na uwadze regularne, systematyczne zarabianie na giełdzie nie można sobie na coś takiego pozwolić. Łapanie szczytów jest jak wyprzedzanie na czwartego. Raz się uda i jest euforia. Uda się też drugi czy trzeci, ale za czwartym razem wyskoczy tir i będzie po zabawie. Na szczęście na giełdzie można stracić jedynie pieniądze.

Jednak biorąc pod uwagę jakość zarządzających OFE, które nawet jak stracą miliardy z kasy emerytów, to zabiorą setki milionów prowizji za zarządzanie, chyba nie warto trwonić bieżących środków? Dlatego na giełdzie nie ma miejsca na pozarekreacyjne łapanie szczytów widząc wyraźny trend wzrostowy. Zatem mnie coś takiego zupełnie nie interesuje 🙂

Komentarze 21 komentarzy

Mocny wpis celnie uświadamiający jeden z największych problemów. Ja już mam to za sobą, ale na łapaniu szczytów i spadających noży wiele razy wyczyściłem rachunek. Było wiele awantur w domu z tego powodu aż się wyleczyłem. Teraz gram tylko na akcjach i powoli odrabiam straty 🙂

Jeszcze dwa słowa do linku o OFE. Patrząc na ranking na samym dole artykułu coś mi się przypomniało. Znam kolesia co nie ma wstydu chwaląc się pracą w OFE i robi z tego główny naganiacz na swoje pseudoszkolenia. Nie wyszło z kasą emerytów to zarobi się na naiwniakach ;]

Ktoś musi tracić. Im więcej ich będzie tym więcej zarobimy 🙂

chyba wiem nawet o kim mówisz 😉

Bardzo fajny wpis. Nie mogę się już doczekać kolejnych akcji edukacyjnych. Dwie pierwsze rzeczywiście zrobiłeś „z przytupem” 😉

To trzeba wydrukować i powiesić sobie na monitorze i czytać przed każdym zagraniem.

A ja chciałbym spytać – cz wpis o kontraktach FW20H13 również był z cyklu o łapaniu szczytów i dołków? W tamtym przypadku to nie jest takie oczywiste…

Nie, to był normalny wpis 🙂 Była zagadka z flagą. Jak znajdę czas w przyszłym tygodniu to zaznaczę o wyszukanie jakiej sytuacji mi chodziło 😉

Więcej wpisów edukacji szokowej nie planuję, także na spokojnie 😉 Był to tylko ten niedawny wpis.

Ten wpis o SP500 był grubymi nićmi szyty ale z FW20H13 to się źle dopatrzyłem. Może następnym razem się uda 🙂

Marku czy mowa o takiej sytuacji?:

http://img35.imageshack.us/img35/5686/wig20h3dailyflaga.png

pozdrawiam

El_kalafior, zobacz czy tam są widoczne jakieś dołki i szczyty? 🙂
Dołek może lekko, ale to nie w tym momencie 😉

Z zadumą to czytałem kilka razy. Bardzo dużo cennej wiedzy przekazanej w łopatologiczny sposób. Gratuluję pomysłu 🙂

tak jak mówi martinezz. bardzo przydatny post Marku, trafi we mnie celnie 🙂 dziękuje

Wartościowy wpis. Oby jak najwięcej tego typu edukacji na blogu.

Panie Marku,

Pana wpis edukacyjny jest bardzo interesujący i wydaje sie być wstępem do szerszych rozważań.
Każdy z nas postrzega świat ze swojej własnej persektywy, tak w życiu codziennym jak i inwestowaniu/tradingu. Pana punkt widzenia jest jak najbardziej słuszny z punktu widzenia Pana umiejętności, doświadczenia oraz niezmiernie głębokiej wiedzy z zakresu używanych przez Pana metodologii. Posiada Pan warsztat, który opiera się na pewnych założeniach, te założenia nakazują Panu działać w taki a nie inny sposób, lub (co ważniejsze) wskazują na okresy gdzie nie powinien Pan podejmować żadnej działalności inwestycyjnej. Wszystko to działa świetnie osiąga Pan ponadprzeciętne wyniki, które pozwalają Panu na rozwijanie swoich pasji, prowadzenie działalności edukacyjnej oraz prowadzenie tego bloga. Osobiście jestem pełen podziwu dla trafności Pana analiz, klasy z jaką prowadzi Pan tego bloga, nawet taki wydawałoby się szczegół jak wybór restauracji świadczą o Pana wysokim poziomie. Istnieje jednak cały świat innych inwestorów dla których opisane przez Pana zasady nie sprawdzają się i „nie działają” bo jesteśmy różnymi ludźmi o różnych przekonaniach. Istnieją inwestorzy działający dokładnie wbrew głównemu hasłu, które Pan zawarł w swoim wpisie „Trend is your friend”, czyli grają przeciwko głównemy trendowi, w miejscach jego korekt lub w miejscach zmiany trendy. Niech mi Pan wierzy że oni również odnoszą ogromne sukcesy inwestycyjne. Ciekaw jestem ilu z inwestorów czytających Pana bloga wytrzymałoby kilka tygodni lub miesięcy z otwartą pozycją? Chodzi mi o komfort psychiczny, wymaga to ogromnej dojrzałości osoby inwestującej i całkowitej pewności stosowanej metodologii, ale nawet po spełnieniu tych warunków nie jest to dla wszystkich z prostego powodu, jesteśmy różni. Ja osobiście w tradingu stosuję metodę Alexa Eldera. W polsce jest on znany jako autor książki „Zawód Inwestor Giełdowy”. Jego pełną metodologię opisuje nie przetłumaczona jeszcze na język polski książka „Come to my trading room”. W związku z tym, że chciałem nauczyć się metodologii u źródła, byłem u Alexa na warsztatach, które wiele mi dały choć głosiły prawdy inne niż przedstawione w Pana wpisie.
Ja nie twierdzę, że Pan nie ma racji tylko że ta racja dla każdego jest inna i zwyciężcą na rynku jest ten, który znajdzie swoją własną drogę. Nawet ktoś z tak rozległą wiedzą i latami na rynku jak Alex twierdzi, że największe pieniądze zarabia się na grze z głównym trendem (co jest zgodne z Pana wpisem) ale on osobiście nie potrafi, bo nie jest to zgodne z jego osobowością.
Panie Marku z przyjemnością pojawie się na Pana szkoleniach.
Pozdrawiam
Maciej

Witam Panie Macieju,

Jak najbardziej mój typ tradingu wraz z organizacją warsztatu pracy (10-15min dziennie) nie jest dla wszystkich.

Jeśli ktoś nie ma zainteresowań czy pasji, które chciałby realizować, to dla niego może to być katorga. W przypadku osób, których jedynym zajęciem jest praca dzień w dzień zapełniająca czas, to pokazanie innego spojrzenia będzie krzywdą, gdyż nie poradzi sobie z wolnym czasem.

Jeśli dla kogoś patrzenie 10-12h dziennie na wykresach jest głównym celem samym w sobie, to niech tak będzie 🙂

Natomiast jeśli ktoś zamiast ślęczęć nad wykresami, woli poświęcić czas swoim dzieciom by wspólnie coś przeżyć, to ja mu w tym pomogę. Sam bardzo miło wspominam czasy dzieciństwa, gdy z ojcem chodziliśmy na ryby, graliśmy w piłkę, wspinaliśmy się po drzewach, majsterkowaliśmy, a w zimie chodziliśmy na sanki, lepili bałwana czy rzucali się śnieżkami. Teraz niestety jak patrzę za okno, to takich rzeczy nie ma. Coraz częściej rodzice wolą kupić dziecku tablet by się zamknęło i nie przeszkadzało, zamiast poświęcić mu czas.

Wynika to z utraty podstawowych wartości, która trwa od czasu odrzucenia dziedzictwa kulturowego i zacierania swoich korzeni. Pojawia się kult pieniądza. Ludzie oszukują swoich znajomych by wcisnąć im trefny towar z olbrzymią prowizją. Pieniądz u nich jest na pierwszym miejscu i sprzedali siebie dla papierowego świstka, czy liczb na koncie w banku, które tak jak na Cyprze łatwo można w każdej chwili gwizdnąć 😉 Tylko, że kult mamony trwał już tysiące lat temu i każda cywilizacja, która go przejęła po prostu upadła. Kult pieniądza już był, ale ludzie nie uczą się widocznie historii.

Jeśli ktoś ma wiele pasji, na które nie może sobie obecnie pozwolić z braku czasu, to dla takiej osoby możliwość zwolnienia zasobów czasochłonnych będzie przydatna.

Niedawno zamknąłem dział archeologii biblijnej, nad którym pracowałem przez ok. pół roku (niestety bardzo dobre miejsca na wykopaliska są w Iraku, dlatego muszę dział Mezopotamii, zakończyć na poziomie wiedzy teoretycznej). Teraz pochłaniam książki związane z Ameryką Południową. Dzięki swojemu warsztatowi pracy mam na to czas 🙂

Pozdrawiam
Marek

Panie Marku,

Nawiązując do Ameryki Południowej (prawie), dodam tylko że warsztaty o których pisałem odbyły się w Gwatemalii…

Pozdrawiam
Maciej

Fajna sprawa 🙂 Choć z ja zapewne nie potrafiłbym się skupić w takim miejscu na warsztatach bo czułbym, że czas można inaczej w pełni spożytkować 🙂

Jeszcze chwila i google przestanie kategoryzować tego bloga jako biznes/inwestycje 🙂

Ogromny SZACUNEK dla Was, że przejawiacie taki światopogląd w tzw. „dzisiejszych czasach”. Oby więcej nas takich 🙂

W tym przypadku gramy przeciwko trendowi 😉

Witam, czy ktoś pomoże ustawic Amibrokera by chodzil on line pod NOL 3 z BOŚ-ia Lub inaczej byle by hulał z gory wielkie dzięki

Zostaw komentarz