Konkurs: ciekawe niespodzianki do wygrania ;-)

Posted by Marek | Posted in inne | Posted on 12-01-2013 3:42 pm

61

Nowy rok już trwa w najlepsze, więc wypada zrobić kolejny konkurs 🙂 Tym razem wspólnie z Marcelem ocenimy zadanie opisowe, tak by nie liczyła się tylko szybkość.
konkurs

Temat: „Co zrobisz, jak zostaniesz multimilionerem?„.

Odpowiedzi piszcie w komentarzach, czekamy na nie do wtorku (15.01.2013) do godziny 12:00. Powodzenia 🙂

Komentarze 61 komentarzy

Konkurs odpuszczam, już jestem multimilionerem 😛

1/3 – zapewnienie przyszłości dzieciom
1/3 – wydatki/przyjemności własne 🙂
1/3 – wparcie ubogich !

Po pierwsze-spróbuje nie zwariować bo mam 22 lata 🙂
Napewno zainwestuje w coś..kupiłbym mieszkania w dużych miastach, do tego ziemię, albo wybudował jakieś centrum pod wynajem.. Chodziło by o to, żeby był pasywny dochód-pieniążki same leciały na konto bez zbytniej pracy;)
Poślubiłbym moją ukochaną dziewczyne i wybudował drewniany dom gdzieś za dala od cywilizacji na polance w lesie blisko jeziora i gór. Do tego 2 konie i motocykl :))
Zapewniłbym najbliższej rodzinie spokojne życie bez ciężkiej pracy po 12 godzin!A rodzicom dobrą emeryturkę;) Zrobiłbym jeszcze coś szalonego!;)
Znalazłbym bezpośrednio (nie jakieś fundacje) kilka rodzin ubogich którzy naprawdę potrzebują wsparcia i pomagał im.
Myślę, że dobrze bym pożytkował takie mln oby tylko nie poprzestawiało się w psychice-bo wiadomo jak to jest z dużymi pieniędzmi…
Chciałbym pozostać sobą!! i być dobrym…lepszym człowiekiem!! :))

To tak w skrócie bo gdybym wszystko opisywał to hohoho 😉

Z pewnością nie zostanę posiadaczem bogactwa wygrywając w Lotto, więc będę kontynuuował to, co robiłem dotychczas – dbał o to, żeby kapitał cały czas produktywnie pracował i starał się nie marnować ani złotówki (czy to na inflację, snobistyczny, czy ostentacyjny styl życia a’la moskiewska oligarchia). Inwestowanie dużych pieniędzy wiąże się z wieloma ciekawymi aspektami, które jednocześnie mogą sprawiać poważne problemy (płynność, bezpieczeństwo, zarządzanie czasem itd), co prawdopodobnie mogłoby w pewnym momencie zachęcić mnie od porzucenia aktywnego inwestowania i zatrudnienia kogoś, kto czyniłby to za mnie – Marek pisał już o tym w swoim czasie na blogu 😉 Część z pozostałych pieniędzy (wysokość zmienia się razem z potrzebami) przeznaczę na wydatki i przyjemności życia doczesnego (dom niedaleko miasta, żona, dzieci, wsparcie krewnych, podróże), z kolei pozostałą część na finansowanie obiecujących i produktywnych przedsięwzięć, czy to for-profit czy non-profit. Czasami można te cechy w bardzo mądry sposób połączyć, np. znajomy misjonarz buduje właśnie prywatną szkołę przedsiębiorczości dla dzieci w wieku przedszkolnym (!) w Lusace rękami wolontariuszy i darczyńców, najbiedniejszej dzielnicy Zambii (Afryka). Planowałem pojechać tam jako wolontariusz, niestety z braku czasu nie jestem w stanie tego uczynić. Z całą pewnością jednak takie przedsięwzięcia są godne pochwały i starałbym się finansować je jak tylko będę w stanie. Pomagać trzeba z głową.

Przy okazji, gorąco polecam:
http://www.jacekgniadek.com/przedszkole-dla-przyszlych-przedsiebiorcow/
http://www.asbiro.pl/afryka/

Poprawka: Przedszkole powstaje w Lindzie, jednej z najbiedniejszych dzielnic Lusaki, stolicy Zambii.

Gdy już będę bardzo bogaty na pewno powołam fundację która będzie wspierać młode talenty. Chciałbym także wspierać rynek pracy bo nie mogę ścierpieć, że mln rodaków garuje na obczyźnie, a więcej Polaków ponoć rodzi się na Wyspach niż w Pollandii. W ogóle uważam iż należy wspierać to co narodowe gdyż dzięki temu wszyscy stajemy się bogatsi… W w wolnych chwilach zajmował bym się tym czym zawsze chciałem, czyli badaniami historycznymi, książkami, podróżami oraz założyłbym rodzinę…

Jako że lubię podróże rowerowe to urlop spędzam zawsze na rowerze. Standardowy wyjazd na tydzień czy dwa jest dosyć krótkim wyjazdem i zanim człowiek się rozkręci to już trzeba wracać. Zawsze jest jakaś presja, że trzeba wrócić bo praca, bo koniec urlopu, bo jak gdzieś się nie dojedzie to pociąg ucieknie. Taka presja, mimo że dość odległa, to potrafi popsuć nieco urlop już na samym początku. Chciałbym wyruszyć w podróż bez zamartwiania się że trzeba kiedyś wrócić, bo praca, bo czynsz, bo coś. Chciałbym jeździć sobie po świecie, poczuć pewnego rodzaju wolność bez ograniczeń logistyczno-ekonomicznych. Żeby powrót był opcją a nie koniecznością. Kasa chyba rozwiązałaby ten problem.

1/4 z moich multimilionow na cieszenie sie zyciem, 1/2 multimilionow na dalsze inwestowanie aby zostac multi miliarderem, 1/4 na bezpieczne inwestowanie, obligacje itp, jakby opcja a i b spowodowala utrate kapitalu – trzeba za cos pozniej zyc, odsetki od tego i tak beda cieszyc oko co miesiac 🙂

Pozdrawiam

…Zakładając, że zostałbym multimilionerem giełdowym to:
1) dalej grałbym na giełdzie, bo z pasji przecież człowiek nie rezygnuje…:)
2) założyłbym z moim najlepszym przyjacielem firmę…żeby móc spędzać z nim więcej czasu i zarabiać kolejne miliony ;)))
3) pojechałbym z żoną do Australii i zwiedziłbym wszystkie parki narodowe, a jest ich 610 😀 trochę nam to czasu zajmie…
4) spłaciłbym Rafałowi (mój b. dobry kolega) kredyty… 😉
5) urządziłbym rodzicom piękny ogród…
6) zostałbym anonimowym św. mikołajem dla osób ciężko chorych, których nie stać na terapię… (chociaż tutaj mogłoby mi szybko zabraknąć pieniędzy) 😉 – fajnie byłoby obserwować później gdzieś z boku czyjąś radość i szczęście…
7) spędzałbym dużo więcej czasu z moimi przyjaciółmi (teraz ze względu na duże odległości jest to b. utrudnione)…

Tak to chyba niewiele by się zmieniło…. oprócz wspomnianych powyżej wątków…
w sumie to chyba chciałbym być anonimowym multimilionerem :))

P.S. a tak na marginesie, to zadanie okazało się trudniejsze niż przypuszczałem 😉

Sfinansuje kampanie PO. Kampanie prawdy.

Dobre :))

Fajne wpisy, tyko … czy nie można większości z wymienionych rzeczy robić nie będąc multimilionerem? 🙂

Gdy zostanę multimilionerem.
1. Sam nie przepadałem za szkołą, ale wiem że gdyby podejście nauczycieli i program nauczania było inne, mógłby to być najlepszy czas w moim życiu. Założę szkołę dla dzieci i młodzieży, do której każdy będzie z chęcią przychodził każdego dnia.
2. Sprawdziłbym czy rzeczywiście da się zazielenić pustynię, jak opisują to w tym filmiku http://www.youtube.com/watch?v=LJ8pjOG4pXI
Jeżeli uznałbym, że tego typu projekty mają sens z ekonomicznego punktu widzenia i mogą mieć pozytywny wpływ na ludzkość, to wesprę je finansowo i pomagę w zarządzaniu nimi.
3. Otworzę sanatorium opierające się na zasadach ortopatii ( http://en.wikipedia.org/wiki/Orthopathy ), gdzie będą najlepsze z możliwych warunki do odpoczynku i powrotu do zdrowia.
4. … myślę że tyle wystarczy dzielenia się moimi marzeniami, które są moimi celami 😉

Resztę życia poświęcę na głoszenie światu prawdy o Bożym Miłosierdziu.

Założyłbym w całym kraju szkółki piłkarskie dla dzieciaków z prawdziwego zdarzenia, gdzie trenerami będą młodzi trenerzy, fachowcy, ludzie z pasją, którym wczesniej oplacę szereg atrakcyjnych kursów i szkoleń ( w tym psychologie), by szanse na rozwój miały także dzieci z malych miast i wsi. Nauka w takiej szkółce byłaby płatna poprzez odpracowanie pewnej kwoty na rzecz klubu lub miasta, by dzieci wychowywac poprzez sport, a nie chować…

Multimilioner… hmmm…

M&M „zmuszacie” mnie do refleksji nad swoim bytem. Postaram się sprostać zadaniu, opiszę w kilku zdaniach co mógłbym mieć a może kim być?

Może będziecie się z tego śmiać, ale co tam.
Sięgam pamięcią do lat podstawówki. Był tam jeden chłopak Adam, strasznie potyrany przez życie. Często obrywał od rówieśników za nic, za to że jest „wieśniakiem”, za wygląd, za to że ledwo zdawał. Do tej samej klasy chodziłem ja i mój najlepszy kolega z podwórka. Razu pewnego, ten kolega zaczął tak dla zabawy go opluwać, ja nie wytrzymałem. Biliśmy się na środku klasy. Wszyscy skandowali imię kolegi no bo przecież był fajniejszy, silniejszy. Po tym zdarzeniu Adam miał trochę spokoju a my już nigdy nie byliśmy kolegami.

Zawsze odnajduję się w sytuacjach gdzie trzeba się sprzeciwić większości albo gdy większość się boi. Tak już mam.

Na wszystko patrzę z dystansu, telewizji w ogóle nie oglądam a jak oglądam to bez wysuwania poglądów na dany temat, przecież lwia część jest spreparowana, nacechowana emocjami… W życiu to samo, jest tyle barw, odcieni, po prostu nie można przyjmować informacji jak matematyki 1 + 1 = 2. Ktoś mi coś opowiada, a ja i tak mam duży margines na np. informacje z innej strony, z innego źródła. W nic ślepo nie wierzę.

Mając miliony kompletnie nie interesowało by mnie skupienie się na „mieć”, to tamto sramto. Nie ma w tym dla mnie tego czegoś, czegoś ważnego i wielkiego.
Pieniądze to tylko narzędzie. Bycie multimilionerem wyniosłoby moje decyzje na inny wyższy poziom. Dałoby pewien rodzaj siły i zarazem wolności.
Komu bym pomógł i co bym zdziałał tego nie wiem. Chciałbym żeby został po mnie ślad w historii.

Pomiędzy mieć czy być, wybieram to drugie.

Dowiaduje się, że jestem multimilionerem, co robię?

Postaram się nie zwariować,
postaram się nie zadzierać nosa,
postaram się nie stracić przyjaciół,
postaram się nie popaść w nałogi,
postaram się nie przytyć (w przypadku mojego łakomstwa będzie to duże wyzwanie :)),
postaram się nadal utrzymywać dobrą kondycję fizyczną,
postaram się nadal pracować.

Jak widać takie multimilionerstwo będzie kosztowało mnie dużo dyscypliny i samokontroli. Teraz, przy ograniczonym budżecie, mam wszystko ‚poukładane’. Może nie stać mnie teraz na drogie podróże, własny samochód i mieszkanie, ale zamierzam na to wszystko zarobić i mieć dziką satysfakcję, że sama do tego doszłam. Zdrowia i tak sobie nie kupię….

A zatem dziękuję za multimilinerstwo, wracam teraz do nauki 🙂

Część bym wydał na alkohol, część na narkotyki, część na panienki a resztę… hmmm… resztę bym chyba roztrwonił 🙂

A tak na poważnie to pomógłbym finansowo mojej najbliższej rodzinie oraz pomagałbym ludziom cierpiącym, którzy wymagają drogich leków, zagranicznych operacji, sprzętu itp.
Zwolniłbym się z obecnej pracy do której chodzę tylko po to by jakoś przeżyć i zacząłbym pracę ale nad rozwojem własnym.
Nauka gry na fortepianie, moje wielkie niespełnione marzenie miało by w końcu szansę realizacji.
Porządna nauka angielskiego tak żeby mówić perfekt to drugi cel.
Zwiedzałbym świat.
Chciałbym dużo dawać bo wiadomo, że w dawaniu jest o wiele większa frajda niż w braniu.
I jeszcze jedno – jeżeli duże pieniądze miałby jednak sprawić, że miałbym od nich zgłupieć i stać się zarozumiałym egocentrykiem hedonistą to nie chcę ich mieć.

Dalej bym robił to co robiłem by dojść do pozycji multimilionera, tylko skala moich działań by się zmieniała – te rzeczy które mnie interesują wypierały by te które są dla mnie nieciekawe. Osobiście nie mam „wielkich” wymagań i luksusy mnie nie kręcą. Ale, pieniądze pozwalają zaoszczędzić mnóstwo czasu (jeżeli się z nich mądrze korzysta), który mógłbym w większym stopniu poświęcić rodzinie i podróżom.

Zainwestował na forex.

bede nadal soba

Jak zostanę multimilionerem to plan jest taki:
Minimum 60% czasu poświęcę dla żony, syna i najbliższej rodziny. Resztę czasu przeznaczę na realizację marzenia, którym jest założenie szkółki piłkarskiej na wzór holenderskich czy hiszpańskich, aby za 15-20 lat ze spokojem patrzeć na grę naszych reprezentantów. Napewno znajdę też czas na giełdę i forex.
Jeżeli chodzi o finanse to:
Jednorazowo rozdam 20% z tych multimilionów rodzinie i przyjaciołom. Dawanie ryb sprawia przyjemność nie tylko obdarowanym ale również tym co dają. Niestety uzależnia tych pierwszych i z czasem pojawia się ich coraz więcej dlatego będę prowadził edukację finansową wśród rodziny, przyjaciół, znajomych aby dać im wędkę to sami będą łowić ryby.
Pozostały kapitał podzielę następująco:
50% przeznaczę na nieruchomości, grunty i kruszce
25% na akcje i obligacje
15% na lokaty
10% na forex
Co miesiąc 10% dochodów pasywnych przeznaczę na działalność filantropijną.
Plan jest. Teraz do boju aby go zrealizować 🙂
Pozdrawiam Kuba

dalej będę płacił podatki – tylko o wiele wyższe :)))))))

W mojej odpowiedzi nie będzie rzucania haseł „pod publikę” jak robią misski w konkursach piękności. Tam każda chce ratować świat. Nie rozdałabym pieniędzy biednym, nie zafundowałabym szkół w Afryce.

Wybrałabym uszczęśliwienie tych, bez których nie byłoby mnie na tym świece. Uszczęśliwiłabym swoją mamę i tatę. Włożyli oni ogromny trud by nas wychować. Nie było im łatwo, poświęcili nam najlepsze lata. Ciężko pracowali by nas utrzymać, a i tak się u nas nie przelewało. Nigdy jednak nie głodowaliśmy. Moja mama znosiła trud pracy domowej i pracy zawodowej. Była sprzątaczką w szkole, nierzadko uczniowie robili jej głupie kawały w tym najgorsze (rozrzucanie kupy wokół toalety i po ścianach). Mama brała tę upokarzającą pracę byśmy mieli na jedzenie, na książki, na ciuchy. Ojciec pracował ciężko fizycznie i imał się różnych dorywczych zawodów jako „złota rączka”. Robili to wszystko dla nas i co ważne mimo ciężkiego dnia zawsze mieli czas by wieczorem poczytać nam bajki, przytulić i rozweselić.
Oddali nam wszystko i jeśli miałabym multimiliony przeznaczyłabym na nich większość by podziękować za to co dla nas zrobili. Na początku kupiłabym im nowy oszczędny i wydajny piec by nie musieli marznąć w zimie tak jak teraz. Następnie pokoje trzeba odmalować, meble odświeżyć. Kupiłabym też nowe łóżko z wygodnymi materacami. Mamę z tatą wysłałabym do SPA na odpoczynek a w tym czasie zajęłabym się organizacją prac remontowych. Po powrocie mieliby niespodziankę 🙂 Później opłaciłabym koszty wyrobienia paszportów i zabrała ich w wymarzoną podróż do ciepłych krajów. Nigdy nie byli za granicą choć zawsze o tym marzyli. Spełniłabym ich marzenia. Taki jest mój plan.

Jak będę multimilionerem inflacja będzie tak ogromna, że za swoje miliony będę mógł kupić sobie piwo i nic więcej. Zatem piwko, zdrowie!

Fajne zadanie ale nie łatwe
Opisać dość abstrakcyjną sytuację
Siedząc przy lapku z dość czerstwą bułką i starym serem
Stać w chwile później się miliarderem
Skarpetki chyba nie są przetarte,
Kran już nie cieknie , idę w zaparte
Chłop ja nie głupi nie zwariowałem
Chociaż co mi tam zielonych chciałem
No to dla testu spojrzę na trampki
Te się zmieniły w najdroższe ,,najki”
Obok lakierki, jak na niedziele
Nie wierzę stary, jestem szpanerem
Wychodzę na dwór oszołomiony
Na dole trawnik jest wystrzyżony
Kosiarka chyba też naprawiona
A w koło domu zadowolona , nie wierzę człowiek , to moja żona!
Nie krzyczy że za lenistwo czeka mnie lanie
Uśmiech na twarzy ,,witaj kochanie”
Garaż za duży wejdę , zobaczę
Woła ktoś jednak ,,Panie trzeba do pracy! ‘’
Dałem się nabrać , jestem frajerem ,
Lecz nie , wielkie ,,beemwu” z łysym szoferem !
Czekają na mnie zniecierpliwieni
Chyba jesteśmy gdzieś umówieni.
Dochodzi do mnie jestem bogaty
Zakładam buty , pakuje graty
Hedonizm ludzie jest tutaj blisko
Nie, nie do pracy , wieź na lotnisko
Lecę do ,,Elej” to są wrażenia
Tak się spełniają w życiu marzenia
Za chwilę w Tokio ładuję sakę
nie ze mnie nędzarz jestem kozakiem
Nie dla mnie Śnieżka , Rysy , Skarżysko
Zaraz pojawię się w San Francisco
W Vegas ruletka na wielkim stole
Wygram powiedzmy ze trzy patole
Zobaczę zakątki świata , życia tajniki
Od Antarktydy do Ameryki.
Spełnię nawet dziecięce marzenie
Tak jak Mick Jagger będę Rockmanem
Przyczynię się więc także i Polsce
Na każdym stadionie zagram swój koncert.
Wykupię wszystkie Chińskie fabryki
Zmiany nadchodzą , salut pracownicy !
Podwyżki dam Wam, nie nie żartuję
Sprawiając radość dobrze się czuję
Rentowność spadła , dobry mój Boże
Lecz hajsu mam dużo , nawet dołożę !
Dzięki mnie ludzkość stanie się jednym narodem.
Za co dostanę Nobla Nagrodę.
Będę dokładał każdemu pieniądze
Jeżeli tylko pomysły będą owocne.
Kiedy bałagan ten uporządkuję
Odpocząć czas jest i nie żartuję
Nic już nie robię choć wszystko potrafię
Zainwestuję w swoją biografię
Będzie bestseller, ja się nie mylę
TAK SIĘ POMNAŻA KAPITAŁ W CHWILĘ!

Hmmm…. 30 sec. przed otwarciem bloga i przeczytaniem wpisu o konkursie koleżanka zapytała mnie co bym zrobił gdybym został milionerem :> -serio!, powiedziałem, że w pierwszej kolejności wyselekcjonował bym znajomych po czym jednak zmieniłem zdanie i powiedziałem, że w takim wypadku to Oni wyselekcjonowali by się sami 🙂 … suma sumarum to nigdy bym nie chciał zostać multimilionerm od tak tj.wygrana, spadek etc. do takiej kasy wolałbym dojść sam, na pewno bardziej bym szanował te pieniądze.

aha dodam, że jak przeczytałem jej wpis to powiedziała żebym napisał to co powiedziałem to może wygram…. to może wygram hahaha

Witam,
Ja dopiszę moje marzenia:-), mam nadzieję, że budżet to wytrzyma, i że strumień gotówki nie wyschnie za szybko.
Po pierwsze, uregulowałbym wszystkie długi Państwa Polskiego, tak by na tym liczniku (http://www.zegardlugu.pl/ ), każdy mógł zobaczyć 0, a nowo narodzone dzieci miały czyste konto.
Następny krok, uchwalenie poprawki do konstytucji najjaśniejszej Rzecz Pospolitej, o niemożliwości zadłużania Państwa, oraz w następnym paragrafie informacje o rozstrzelaniu przez pluton egzekucyjny każdego, kto chciałby to zmienić i na nowo rozpocząć zadłużanie kraju pod zastaw przyszłych podatków.
Wprowadzić do szkół obowiązkowy przedmiot dotyczący pieniądza i finansów, tak by dzieci od malłeo miały dobre pojęcie jak zarządzać swoimi oszczędnościami i kapitałem. Na koniec założyłbym swój bank, bo w naszym kraju nie ma już praktycznie polskich banków ( http://tnij.org/t27p ). Podobno kapitał nie ma narodowości, ale w konkretnych przypadkach ma, i ja chciałbym by Polacy też mieli swój kapitał w polskim banku.
Dla siebie i rodziny zostawiłbym jakąś sumkę na spokojne życie:-)

Pozdrawian
Rafał

Czy chciałbyś zostać Prezydentem, Premierem wraz z jego partią i opozycją na raz :-))
Nie starczy kasy ;-(

Pozdrawiam

Miało być „Czyli …”

1. Wybudowałbym w moim rodzinnym miasteczku fabryki, zakłady tak aby część ludzi miała pracę na miejscu i nie musieli wstawać przed 4 aby na o 6 „podbić kartę na zakładzie” w Poznaniu.
2. Nie wiem czy fabryki z punktu 1 dałyby radę zatrudnić wszystkich chętnych, więc utworzyłbym prywatne przewozy kolejowe na trasie Jarocin-Poznań-Jarocin dostosowane do potrzeb osób dojeżdżających do pracy do Poznania.
3. Doprowadziłbym do upadku sejmu, senatu, partii politycznych, samorządowców i wszelakiej maści politykierów w obecnej formie. Za każdą zatrudnioną osobę po znajomości – rok kamieniołomów, za każdy przewalony milion – 10 lat kamieniołomów, za każde kłamstwo wyborcze – 5 lat kamieniołomów. Na ich miejsce dałbym fachowców, znających się na rzeczy. Do tego jednomandatowe okręgi wyborcze, posłowie pracujący za 0 zł (słownie: zero złotych), brak immunitetu, itp. przywilejów. Całkowita likwidacja partii politycznych, budowa społeczeństwa prawdziwie obywatelskiego. Administracja na bruk, zamiast tego e-urzędy.
4. Zmiana systemu edukacji – tak aby szkoła przystosowywała do życia, a nie po wyjściu z murów dowolnej uczelni zderzenie z brutalną prawdą rynku pracy. Nauka myślenia, a nie kucia na blachę! Szeroko zakrojona edukacja finansowa, żywieniowa (tak, żywieniowa) i seksualna.
6. Mniej zaświadczeń, pozwoleń, zbędnej papierkologii – państwo ma pomagać, a nie utrudniać życie obywatelom.
7. Pomoc osobom naprawdę potrzebującym, np. samotnym matkom z niepełnosprawnym dzieckiem.
8. Jeśli by mi jeszcze zostało forsy to wybudowałbym nieduży dom dla rodziców i siostry nad jeziorem i blisko lasu, tak żeby mieć to czego najbardziej pragnę czyli święty spokój.

„Pozostanę sobą”

„Jak zostanę Multimilionerem to ok, ale nadal będę spekulował bo to jest najważniejsze i koniec :)”

Bycie multimilioner to poważna sprawa. Jeśli stawałbym się nim stopniowo to myślę ze wiedziałbym co z tymi pieniędzmi robić, jak sobie z nimi poradzić i nie był by to dla mnie niecodzienny problem. Jeśli jednak stałbym się multimilionerem z dnia na dzień to chyba chciałbym się nim szybko odstać. Dlaczego? Pieniądze to duża odpowiedzialność i nie wiem czy bym jej podołał. Historie osób które wygrały w lotto są zatrważające. Postarałbym się oddać dużą część pieniędzy komuś kto ich bardziej potrzebuje. Poszedłbym na szkolenie do gospodarza bloga i sam obracał pieniędzmi, ale nie milionami. Tysiącami, tak by żyć na dobrym poziomie i zobaczyć świat z pięknej perspektywy plecaka na plecach, a nie z autokaru pełnego emerytów.

Zależnie od poziomu multimilionerstwa (:)) Postanowiłbym podzielić środki na: podróże, rozwój osobisty, pomoc rodzinie oraz filantropię(choć ta niestety w niewielkim stopniu bo tak naprawdę strumień pieniędzy mógłby się szybko skończyć )
Podróże oraz zwiedzenie całego świata to rzecz chyba najpiękniejsza, można poznać wszystkie kultury, tradycje. Można poznać sposób życia ludzi w różnych częściach świata, to dodatkowo prowadzi też między innymi do rozwoju osobistego, w którym oprócz poznawania życia innych jest rozwój w własną wiedzę ‘człowiek uczy się całe życie a i tak umiera głupi’ dość mądre słowa, dlatego też w jak największym stopniu chciałbym swoją wiedzę/świadomość podnieść.
Pomoc rodzinie również bardzo ważna rzecz. Tak by każdy z moich bliskich nie musiał martwić się o jutro, by każdy miał czas dla każdego, by praca nie zabierała cennego czasu rodzicom którzy ten czas powinni poświęcić dzieciom. Ich wychowaniu, pokazaniu podstawowych cech jakie są w życiu potrzebne(miłości, szczerości oraz szacunku)
Filantropia, w momencie w którym poprzednie potrzeby zostają spełnione. Filantropia w jak największym stopniu. Jest to wg mnie bardzo ważna rzecz, bo skoro mi już żyje się dobrze(mam zapewnione wszystkie potrzeby), to i muszę próbować pomóc innym. Którzy nie są w tak komfortowej sytuacji.
Oraz rzecz która w naszym kraju jest raczej bardzo kiepsko rozwinięta pomoc zwierzętom, nie działają u nas w Polsce organizacje podobne do tych min. W USA RSPCA, które uważam że w naszym kraju byłby bardzo potrzebne…
No i najważniejsza rzecz trzeba będzie znaleźć sobie jakieś zadanie które nie będzie dawało pieniędzy a wielką radość z jego wykonywania, bo chyba najważniejszą rzeczą w życiu jest budzić się z uśmiechem i myślą że dziś kolejny piękny dzień przede mną z wielkimi celami do wykonania… To nie pozwalało zgłupieć 🙂
Pamiętajmy też że pieniądze to nie wszytko, taka prosta zasada ale należy się jej trzymać.
To że będę multimilionerem nie sprawi że będę innym/lepszym człowiekiem.
Trzeba wierzyć w marzenia, więc ja wierzę że kiedyś uda mi się te cele zrealizować.
🙂

co zrobie? zaszaleję. na początek ogromna impreza. a później refleksje i zastanowienia. co zorbić, jak tym gospodarować, aby nie zwariować? spłenianie marzeń swoich i cudzych. kupie koleżance suknie ślubną, spłace kredyt za kolege, bede wspierać pomysły biznesowe znajomych, zaczne podróżować (Ameryka Południowa), spędzać czas ze zjomymi (siatkówka, skydiving). rozwijanie pasji, wpieranie bezpośrednie potrzebujących. padło już pytanie czemu teraz nie orbimy tych wszytskich rzeczy? bo nas nie stać. jeszcze! 🙂 pieniądze są tylko środkiem do celu.

1. Przestałbym się śpieszyć.
2. Już więcej nie musiałbym.
3. Miałbym czas na rozwiązanie zagadki z „Konkursu dla tych co przetrwali ;-)”

Pozdrawiam.

Wreszcie zbuduje nasz wymarzony dom.
Mąż pracował 3 lata za granica, ale to było za mało kasy.
Będziemy podróżować, śpiewać, tańczyć.

Będę też wspierała potrzebujących.

NP. W naszym mieście jest osoba która ma mieć operację 27 stycznia. Potrzeba 120 tys.zł.
Ta operacja jest ratunkiem.
Zainteresowanym obecnym multimilionerom mogę podać numer konta.

Jeśli zostanę milionerem to zbuduję fabrykę czekolady i będę w niej nie tylko właścicielem,
ale również czołowym testerem wszelkich słodkich produktów. A im słodsze tym lepsze!
Zbuduję sobie domek z niebieskimi oknami i zielonymi drzwiami, z dużym ogródkiem i boiskiem do speedmintona.
Kupię sobie do kuchni szwajcarski nóż, który się nigdy nie tępi. I toster, który wypieka na toście różne obrazki.
Sprawię sobie też nowy żółty samochodzik z napędem na cztery koła, którym będziemy
sobie z rodziną jeździć w podróże za jeden uśmiech. Latem w góry na wyprawy piesze, a zimą na narty!
I narty też kupię! I kolorowe spodnie naricarskie, żeby nie być nigdy szaroburym!
Kupię sobie też nowy rower, karbonowy od tylnej korby do przedniego widelca i pojadę nim do Fatimy,
bo w Rzymie już byłam.
Kupię też dziadziowi bilet samolotowy, bo strasznie chciałby gdzieś polecieć. Może babci też, jeśli będzie chciała.
Kupię też puzzle z największą ilością kawałków, które znajdę i będę je układać latami.
I będę w końcu kupować książki, które chciałabym przeczytać.
Spróbuję też zaaranżować mecz towarzyski Roger Federer kontra Mój Narzeczony! Bo na pewno by chciał z Nim zagrać.
I na pewno będziemy podróżować. Bo jesteśmy ciekawi świata.
Ale na początek, to kupię w końcu pełną wersję Amibrokera, który będzie sam ściągał notowania
i zapamiętywał moje wykresy, co znacznie ułatwi mi inwestowanie i zarobienie tego pierwszego,
ale nie ostatniego miliona 🙂

ja bym się zapisał do Ciebie na oba szkolenia es i ti 🙂

Nie będę nawet próbował… Nie wydaje mi się abym był w stanie przebić się przez dwa dotychczasowe wpisy, które zrobiły na mnie naprawdę duże wrażenie.
M&M! Gdybyście nie mogli dojść do porozumienia w sprawie laureata i byli bliscy bójki, to weźcie mnie do jury :-). Chętnie pomogę rozstrzygnąć konkurs bez oklepywania się po gębach ;-).

Pomimo bardzo ciężkiego życiowego startu, ale dzięki determinacji i ludziom na mojej drodze życiowej powoli dochodzę do kolejnych stawianych sobie celów.
Najlepsze zaś co robię dla siebie jest tym samym, co robię dla innych: zwracanie sobie siebie samego.

Więc co bym zrobił, jak bym był multimilionerem? Dzielił się wiedzą o tym jak stać się multimilionerem z ludźmi chętnymi na przyjęcie takiej wiedzy. Nic tak nie cieszy jak samorealizacja i druga osoba, która cieszy się razem ze mną 🙂

Pozdrawiam

marzy mi się wyprawa survivalowa przez jakąś dżunglę, tylko z maczetą i najpotrzebniejszymi rzeczami, licencja pilota i podróż po Azji. A na dłuższą metę pewnie zamieszkałbym w jakiejś chatce na odludziu ;D Oczywiście pomógłbym też rodzicom i rodzeństwu, do tego fundacja wspierająca domy dziecka pozwalająca na lepszy start dzieciakom i druga, wspierająca schroniska dla zwierząt(uwielbiam psy, sam miałem kiedyś 11 wliczjąc szczeniaki ;D)

Część na pewno reinwestowałbym na giełdzie, w nieruchomości czy w inny sposób. Pewien zysków procent przeznaczałbym na filantropie i pomoc innym. Oprócz tego realizowałbym swoje hobby (elektronika,robotyka), być może wymyśliłbym jakieś użyteczne urządzenie, które ułatwi ludziom życie. Starałbym się nadal robić w życiu coś pożytecznego.
No i w tym wszystkim dla rodziny pewnie bym zawsze znalazł odpowiednio dużo czasu.

Zainwestowałbym w swoje wykształcenie i spróbował zaistnieć na scenie politycznej z nową partią, składającą się z ludzi, którym nie zależy na korzyściach wynikających z bycia przy korycie, tylko na dobru tego kraju, po możliwym sukcesie, chciałbym być zwykłym posłem, a stanowisko wodza powierzyć odpowiedniej osobie. Za wszelką cenę wspomagałbym politykę prorodzinną, spróbował zmienić system edukacji na taki, który kształci ludzi zdolnych by myśleć i być kreatywnym. Ratowanie, pomoc i wskrzeszenie polskich firm i spółek, FSO bez wątpienia było by priorytetem. Długo by tak można pisać, po prostu chciałbym żeby ten kraj nad Wisła stał się niezależną i silną potęgą. W moim żuciu kilka rzeczy uległo by zmianie, przeprowadziłbym się w Bieszczady. zatrudniłbym prawdziwego rolnika wraz z rodziną do pracy na gospodarstwie, żeby mieć prawdziwe, swojskie jedzenie. Zapewniłbym najbliższym wsparcie finansowe najbliższym, ale nie wyręczyłbym ich całkowicie z obowiązku pracy. Oprócz tego, kilka klasycznych aut w garażu, poświęciłbym się swojej pasji, jaką jest muzyka, no i oczywiście giełda. Mam nadzieje że jeszcze zostanę multimilionerem albo chociaż milionerem, wszak mam dopiero naście lat i wszystko może się zdarzyć.

Witam wszystkich a przede wszystkim gospodarza, to mój pierwszy komentarz, ale jestem tu nie od dziś.

Gdybym został bogaczem nic bym nie zmienił dalej chodził do pracy i się nią delektował,itp. Oprócz jednego przypilnowałbym by życie nie uciekało mi między palcami. Carpe diem. Pozdrawiam

Zazdroszczę Ci pracy w której życie nie przecieka między palcami …

Cześć,

Nie powiem, bo ten temat wymagał trochę zastanowienia się, jak by to było i czy faktycznie nie odbiła by mi przysłowiowa „woda sodowa” :). Nie mniej jednak doszedłem do wniosku, że na pewno zrobiłbym następujące rzeczy:
1) Założył własną fundację. Jej celem byłoby tak naprawdę wyposażanie bibliotek w kraju w różne książki. Tutaj jako pierwsze chciałbym, aby fundowała do bibliotek książki związane z ekonomią oraz inwestycją, gdyż ten obszar wiedzy w naszym narodzie strasznie kuleje, a dostanie takiej pozycji w publicznej bibliotece graniczy często z cudem. Jednak głównym celem byłoby dostarczenie różnych pozycji z zakresu ekonomii, tak by każdy zainteresowany mógł zapoznać się z różnymi nurtami i samemu móc krytycznie wybrać odpowiednią filozofię życiową w tym zakresie, a także wiedzieć, jakie są różnice pomiędzy poszczególnymi nurtami. Dodatkowo z tej gałęzi chciałbym, aby też trafiały książki odpowiednie dla dzieci, aby od najmłodszych lat mogły poznawać ten ważny aspekt życia, a jednocześnie w sposób zrozumiały i nienudny dla nich.
Jako kolejny zestaw książek chciałbym, aby były przekazywane książki związane z historią naszego kraju. Jednak nie tylko takie, które pokazują same pozytywne elementy, ale również ciemne karty historii. Także w tym wypadku chciałbym, aby były tutaj pozycje dostosowane do różnych grup wiekowych, aby nie powtarzać tylko powiedzenia: „Historia jest najlepszą nauczycielką życia, bo uczy nas, że jeszcze nigdy, nikogo, niczego nie nauczyła”.
2) Jako drugie zrealizowałbym w serwisie ted.com dział, w którym to Polacy mogliby przedstawić własne pomysły dt. różnych problemów, o których mówi się na różnych konferencjach, ale niestety dociera to do stosunkowo małej grupy odbiorców. Dodatkowo wspomógłbym proces tłumaczeń (poprzez zatrudnienie zawodowych tłumaczy, którzy przygotowaliby odpowiednie napisy) poszczególnych wystąpień z różnych dziedzin na nasz ojczysty język. Sam w tym serwisie trafiłem na wiele ciekawych idei oraz koncepcji, które wydają się warte dalszej analizy, a jako dość duży naród mamy szanse na realizację niektórych pomysłów, gdyż wierzę, że jest sporo osób bardzo zdolnych przy odpowiednich szansach.
W ramach tego działania oczywiście zapewniłbym dość szeroką i długotrwałą kampanię reklamową, aby informacja o tym projekcie dotarła do jak najszerszego grona osób.
3) Wspomógłbym działania organizacji, która udziela stypendiów dla biednej, ale zdolnej młodzieży. Jednakże tutaj nie chciałbym, aby to było realizowane na zasadzie, że ja daje środki i nie interesuje się do kogo rzeczywiście one trafiają. Optowałbym za spotkaniami z poszczególnymi osobami, które mają korzystać z mojej pomocy. Dopiero po rozmowie podejmowałbym decyzję czy wspieram taką osobę czy też nie. Przede wszystkim analizowałbym czy zainteresowania i kierunek kształcenia takiej osoby będzie później przydatny w przyszłości dla naszego kraju, na co zamierza przeznaczać środki ze stypendium, w przypadku np. studentów czy chciałaby wyjechać za granicę celem kształcenia się tam i ew. jak zapatruje się na powrót po zakończeniu takiej edukacji.
4) Realizacja własnych pomysłów na biznes. Nie ukrywam, że na niektóre w tej chwili nie mam środków, a na niektóre po prostu brakuje czasu, który musze poświęcić na pracę zawodową. W pewnym sensie będąc multimilionerem na pewno posiadane środki umożliwiłby realizację tych pomysłów. Przede wszystkim ten fragment wynika z faktu, że lubię tworzyć wiele rzeczy od zera i patrzeć, jak różne rzeczy rosną i rozwijają. Dodatkowo w ten sposób nie traciłbym kontaktu z innymi ludźmi, którzy również bywają inspirujący i zapewniają wiele ciekawych tematów do rozmów, jak również pomysłów.
5) Konsumpcja – hmm… Pewnie też bym przeznaczył na jakieś własne potrzeby i własnej rodziny. Jednak tutaj raczej bez szaleństw, gdyż nie chciałbym, aby wszyscy wiedzieli ile pieniędzy nie posiadam i tylko przez ten pryzmat postrzegali mnie, jako osobę, a raczej chodzący bankomat. Uważam, że nie takie postrzeganie jest nieciekawe, a jednocześnie spędza się zbyt wiele czasu na tym, aby zastanawiać się czy ta osoba, z którą rozmawiasz spędza czas z Tobą, bo lubi to czy też tylko poszukuje jakiś konkretnych korzyści materialnych.
W ramach swojej konsumpcji prawdopodobnie część środków przeznaczyłbym na studia MBA na jednej z najlepszych uczelni, np. na LBS.
Pewnie jeszcze pojawiłoby się kilka innych koncepcji do realizacji, które nie przychodzą mi na myśl w tym momencie, ale pewnie skupiłbym się na powyższych, jako najistotniejszych dla mnie.

heh….na pewno postarał się bym zostać sobą. a z innych rzeczy
1) pewnie wdrożył bym w życie mój plan założenia stowarzyszenia które by miało za cel rozwój mojej miejscowości i tu głównie bym zadbał o rozwój kultury zarówno fizycznej(pomoc dla drużyny piłkarskiej) jak i intelektualnej (wspólne wycieczki, pomoc w edukacji dzieci). niedługo zapewne zostanie zamknięta szkoła podstawowa i najmłodsi będą zmuszeni dojeżdżać do placówki oddalonej o ok 20 km więc na pewno szkołe by przejeło stowarzyszenie.
2) drugi ważny dla mnie temat to polska nauka i tu szczególnie są mi bliskie dwie dziedziny badania nad lekiem na raka (niestety przez tą chorobe straciłem bliską mi osobe) oraz neurochirurgia (moja kuzynka w wyniku wypadku straciła władanie w lewej ręce i mimo wielu operacji nic sie nie dało zrobić) oczywiści inne dziedziny również biorę pod uwagę bo mamy wielu zdolnych naukowców
3) moja rodzina by zapomniała co znaczy termin „kredyt hipoteczny”:)
4) heh…teraz pora na mnie i tu na pewno studia zapewne prawo, remont domu, szkolenie z esencji spekulacji i techniki ichimoku(zawsze brakuje czasu i pieniążków na to), no i podróż mojego życia koleją transsyberyjską odkrywanie tej pięknej krainy wraz pobliskimi krajami mongolią i chinami
sporo tego ale najważniejszą sprawą z tego wszystkiego jest edukacja najmłodszych bo trzeba pamiętać że kiedyś to oni kreowali rzeczywistość i to od nich zależy nasz los przyszłość

Wydawać pieniądze potrafi każdy. Dlatego po zostaniu multimilionerem skupię się na dwóch kwestiach:

1) Pomnażanie kapitału by się nigdy nie skurczył.

2) Rozsądne gospodarowanie wygenerowanymi odsetkami z kapitału początkowego

Odsetki od kapitału nie są do „bezsensownego przejedzenia”. Każdy wydatek musiałby być rozsądny.

Filantropia? To ostatnio modne hasło pełne obłudy. Jak ktoś chce pomóc to pomaga po cichu i nie trąbi całemu światu o tym. Weźmy choćby te linki wrzucone wcześniej o pomocy Afryce. Koleś daje swoje zdjęcie przy chatce z gromadą dzieci. Jest to typowe zagranie wizerunkowe z ukrytym celem: „patrzcie jak pomagam, patrzcie jakim jestem filantropem, wychwalajcie mnie”. Dlatego odcinam się od takich rzeczy. Trzeba pomagać z głową, a nie reklamować swoje biznesy pod pretekstem filantropii.

Jak zatem działać? Odpowiedź: mądrze. Nie wolno iść jak owieczka za stadem naśladując innych. Trzeba spojrzeć ponad horyzont, trzeba myśleć jak multimilioner.

Rodzina? Najczęściej zamienia się ona w stado sępów jak dowiaduje się ile masz kasy. Mądrze działa milionerka z Chin, uczy dzieci ciężkiej pracy:
http://www.pb.pl/2957554,93482,milionerka-zamiata-ulice

Czyli rodzinie nie dawać ani grosza? Nie do końca. W sytuacji:
1) Ciężkiej choroby i drogich kosztów leczenia
2) Konieczności natychmiastowej operacji
3) Tragedii losowej (tornado, powódź)
4) Podeszłego wieku rodziców

Bez wahania wysyłamy od razu przelew, a kwota nie ma znaczenia. Nawet jeśli nie mieściłaby się w odsetkach i trzeba by było naruszyć kapitał początkowy bez wahania udzielamy rodzinie pomocy.

W innych wypadkach nie dajemy „od ręki”rodzinie pieniędzy. Dlaczego? Ponieważ prowadzi to do ich rozleniwienia i gnuśności. Pójdą na łatwiznę: „po co pracować skoro brat jest milionerem i wspomoże?”, „przyda mi się nowe auto, siostrzyczka zafunduje”, „potrzeba nam synku nowy telewizor 50″ bo ten stary ma tylko 42″, przecież nie będziemy na takim słabym sprzęcie oglądać telenowel”

Czy całkowicie odcinamy ich od pieniędzy? Nie do końca
Nagradzamy ich za wysiłki i premiujemy za zasługi.

Syn idzie na studia, opłacamy mu pierwszy semestr. Jeśli będą dobre oceny, jeśli będzie widać wysiłek, opłacamy mu kolejny semestr. Jak będą nadzwyczajne stopnie dodajemy drobne kieszonkowe. Jeśli dostanie stypendium naukowe, dajemy mu drugie tyle w ramach premii. Niestety większość osób idzie na studia bez werwy po papierek, idzie pić alkohol. Takich studiów nie opłacamy. Nie ma sensu fundować synkowi imprezy. Jeśli mu zależy na wiedzy, przykłada się, jest sumienny i rzetelny, nagradzamy to. Jeśli jest mierny, odcinamy finansowanie.

Gdy brat otwiera biznes, stara się, są wyniki na mniejszej skali, dodajemy mu wtedy kapitał by rozszerzył biznes na szerszą skalę. Po co ma iść brać kredyt w banku? Pomóżmy mu. Jeśli natomiast nie radzi sobie z biznesem w małej skali i chce pieniądze twierdząc, że to przez brak środków idzie mu tak słabo, wtedy nigdy nie dajemy. Nie potrafi sobie poradzić z małym biznesem? Nie da rady też z większym.

Ojciec potrzebuje kosiarkę bo stary model się psuje? Pomagamy. Ojciec chce kupić sobie motor na kryzys wieku średniego? Odmawiamy.

Matka potrzebuje pieniądze na kurs angielskiego? Pomagamy, niech się rozwija. Matka chce nowy samochód (mimo iż stary bezproblemowo działa) po to by pokazać sąsiadom jaki ma status? Odmawiamy.

Trzeba uczyć rodzinę zaradności i gospodarności. Jeśli będą wyciągać łapy po pieniądze, uciekamy. Jeśli będą aktywnie i przedsiębiorczo działać, dokapitalizowujemy ich działania.

Na przejedzenie pieniędzy nie dajemy. Na rozwój umiejętności dajemy.

Czy poza rodziną pomagać innym? Tak, tylko mądrze. Dziecko sąsiada nie ma na nowy tornister i chodzi w obdartusie przez co jest wyśmiewane w szkole? Pomagamy. Uśmiech dziecka jest bezcenny.

Szersze działania?

Zawsze interesował mnie projekt dostarczenia wody pitnej na tereny pustynne. Spróbowałbym rozwinąć patent odsalania wody morskiej i transportowania jej rurami w głąb lądu. Całość zasilana bateriami słonecznymi (na pustyni słońca jest dostatek) dzięki czemu projekt nie będzie szkodził środowisko (pompy spalinowe zatruwają powietrze). Wodę oprócz picia można wykorzystać do melioracji. Dałoby to pracę ogromnej ilości ludzi na czarnym lądzie.

Co dalej?

Promocja każdej formy myślenia wśród społeczeństwa. Premiowanie zaradności i odcinanie się od działań, które doprowadzają do rozleniwienia się ludzi. Można nakarmić biednego, można go też nauczyć uprawiać warzywa.

Pozdrawiam

Właśnie w tym miesiącu kończę budować żonie energooszczędny dom o jakim marzyła, z balkonem i bezpośrednim wyjściem do ogrodu. Teraz to już tylko będzie wychodzić do ogrodu. W piwnicy sala audio i siłownia. Właśnie od tego roku już nie pracuje i zajmie się urządzeniem i wyposażeniem domu … tak jak chce. W lutym organizuje Jej wyjazd na Mauritius, może i sam w ramach odpoczynku wybiorę się aby poznać tamtejsze plaże, faunę i florę. Po powrocie zajmę się jakimś drewnianym domkiem całorocznym pod Tatrami. Taki domek musi być! Kochamy Tatry! Na jesień ewentualnie zajmę się i zastanowię nad zainwestowaniem lub ulokowaniem swojego kapitału. Oczywiście laptopa zawsze będę miał przy sobie bo oprócz zupełnego spokoju i harmonii człowiekowi potrzebne są też emocje i dreszczyk związany z rynkiem. W końcu mam już co inwestować, a z nadmiaru głowa nie boli.

chyba pomyliłeś konkursy, ten nie był akurat w chwaleniu się co kto ma ;))

Nie mogę doszukać się odpowiedzi na konkursowe pytanie. Czy to off-topic?

Wszedłbym do Sejmu po to, by włączyć naukę o finansach do systemu kształcenia we wszystkich szkołach podstawowych. Może to zmniejszyło by niewolnictwo naszych rodaków względem systemu bankowego.

Zakładam, że multimilionerem zostaję w krótkim czasie (seria udanych, ryzykownych transakcji ?)
Wtedy przez kilka dni dochodzę do siebie i staram sie nie ulec pokusie chciwości i dalszego testowania szczęścia
Potem po kilkukrotnym sprawdzeniu stanu rachunku biorę kilka dni urlopu na żądanie i się relaksuję.
W tym czasie przeliczam, czy po „roztrwonieniu” części kasy i przy rozważnym zarządzaniu resztą (w tym jakiś procent na spekulacje) starczy dla mojej rodziny na co najmniej 50 lat przyzwoitego życia.
Oczywiście wychodzi mi, że starczy, więc idę na luzie do pracy (w stylu „Mi to teraz lotto”) i przeprowadzam miłą rozmowę z szefem dziękując za współpracę i proponując, że przez kilka tygodni będę jeszcze pracował, ale na moich warunkach czyli w skróconych godzinach pracy (tak do 4 godzin dziennie – koniec ze wstawaniem po ciemku ;-)) i bez rozpoczynania nowych zadań. Zakładam, że się dogadujemy.
Żona robi podobnie albo rezygnuje z pracy od razu – jej wybór.

Potem zaczynamy nowe życie czyli najpierw gruntowny remont naszych organizmów (basen, sauna, spa, masaże …) żeby nabrać sił na nowe wyzwania/przygody.
Na jakiś czas koniec z gotowaniem, sprzątaniem itp Za wszystko płacimy i spędzamy dużo czasu z dziećmi
Nie zapominam tez o rodzicach – funduję im również jakąś odnowę biologiczną + serię kompleksowych badań żeby znaleźć to co złe i przeciwdziałać (moja najbliższa rodzina też sobie zafunduje takie badania ale najpierw trochę beztrosko się pocieszymy nową sytuacją)
Jak już zaczniemy się czuć jak młody bóg i młoda bogini to zaczniemy planować i realizować nasze marzenia w tym te o podróżach (np obie Ameryki wzdłuż i w szerz). Zbiegnie się to zapewne w czasie z ostatecznym zakończeniem pracy tzw zawodowej.
No i odszukamy przyjaciół z lat młodości – może któryś jest w potrzebie?
W międzyczasie przeprowadzka do drewnianego domku marzeń – pewnie gdzieś w górach i koniecznie z basenem + mała salka ćwiczeń.
No i to co uważam za najważniejszy sposób pomagania bliźnim: uszczęśliwić jak najwięcej dzieci potrzebujących pomocy (nie tylko finansowej)

Nie obędzie się bez ciemnych stron bogactwa:
Narażę się trochę naszym politykom i biurokratom ponieważ założę organizację/fundację zwalczającą nieprzyjazne i głupie prawo oraz dążącą do wprowadzenia jako normy odpowiedzialności każdego za swoje czyny/decyzje (ciężko będzie zwłaszcza ze zmiana podejścia sędziów a bez tego elementu się nie obejdzie)
Będę musiał rozwiązać problem jak dalej edukować swoje dzieci (na pewno trzeba będzie ich nauczyć spekulowania – zarezerwuję jakiś termin u Marka ;-), ale co z resztą i jak to pogodzić z podróżami bo bez niech nie pojadę zwiedzać świata)?

Dzięki Marku i Marcelu za takie wyzwanie umysłowe – teraz już będę wiedział co robić jakby się zdażyło ww.

Propozycja poza konkursem: jak już będziemy tymi multimilionerami to może założymy tajną organizację superspekulantów i rozłożymy na łopatki jakiś amerykański fundusz a potem kolejne?
Pozdrawiam wszystkich

Ja sfinansuję Markowi wykopaliska w Egipcie, z największymi szyszkami archeo. 😀

PS. Jakby uczeń przerósł mistrza. 😉

Zorganizowałbym grupę fachowców (lub kilka grup), które jeździliby po Polsce i remontowaliby za darmo domy, mieszkania ludziom którym się nie wiedzie.

polowe kasy przeznaczylbym na sfinansowanie projektow mlodych zdolnym np inkubatory przedsiebiorczosci. Sam prauje w uslugach i dosc mam szarpania sie z klientami.W ten sposob bym pomogl zdolnym a jednoczesnie stal sie udzialowcem biznesow z ktorych kilka mogloby wypalic

Nic bym nie zmienił w swoim życiu bo jestem szczęśliwym człowiekiem. Nie brakuje mi milionów do szczęścia i realizacji planów, które czynią mnie szczęśliwym. Plany realizuję z ciągłą nadwyżką 🙂

Nie dałbym pieniędzy ludziom potrzebującym. To bez sensu.

Dałbym im wędki. Dużo wędek…

Zostaw komentarz